Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

piątek, 10 marca 2017

Zasady, jakie zasady?


"Nie zgodzę się nigdy na prymat siły nad zasadami. Dla Polski jest oczywiste, że zasadami się nie handluje. Nie ma zgody na to, żeby przewodniczącym RE – kimkolwiek by był – została osoba bez zgody państwa, z którego dana kandydatura pochodzi. To jest kwestia zasad" - mówiła w Brukseli Premier RP Beata Szydło.

Niestety nic to nie dało i mandat przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska został przedłużony na drugą kadencję.

Na zakończenie szczytu premier Beata Szydło odmówiła przyjęcia konkluzji, co doprowadziło do nieprzyjemnej wymiany zdań między szefową polskiego rządu, a liderami kilku państw unijnych. Najostrzej zareagował prezydent Francji Francois Hollande - miał powiedzieć: "Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne". Polacy poczuli się obrażeni. Czy mieli powody?

Zasady, to inaczej reguły postępowania, które mają podobno obowiązywać wszystkich z danej grupy i w konkretnej sytuacji. I tu jest "pies pogrzebany", bo nie wszyscy jednakowo wartościują określoną sytuację i nie zawsze chcą do danej grupy należeć, chociaż wcześniej chcieli.

Ludzie to nie automaty, więc przed wykonaniem zobowiązania wynikającego z danej zasady zawsze poddają ją wartościowaniu, przede wszystkim czy to się opłaci. Idealiści mogą z tym się nie zgodzić, ale ten brak zgody zabrzmi fałszywie.

Więc jeżeli ktoś myśli, że w polityce obowiązują stałe, nienaruszalne zasady, albo że ludzie kierują się zawsze takimi samymi zasadami - jest w błędzie. Nigdy tak nie było i nie będzie.

Prawda poniekąd jest taka, że zasady są tylko dla naiwnych. Niektórzy to wiedzą, stąd powiedzenie: "przepisy są po to aby je łamać". Ma to swoje uzasadnienie w polskiej rzeczywistości, bo często inaczej się nie da. Np. czy jest sens jechać 40 km/h wśród lasów i pól, tylko dlatego, że "misiaczki" chcą złapać "leszcza na suszarkę"? Trzeba więc zapytać "mobilków", czy ci nie kryją się w krzakach, i jeżeli "jest czysto", to co nam szkodzi dać gaz do dechy?

Wierzyliśmy w zasady i traktaty w '39, ale nasi sojusznicy nie zechcieli "umierać za Gdańsk". Dlaczego? I czy nic to nas nie nauczyło?

Jakie zasady miała na myśli Beata Szydło? - Pewien prawicowy hejter napisał tak: "Według zasad Unii Polska była na koniec w stanie zablokować decyzję Unii, albo przynajmniej ją odroczyć. Wystarczyło to, że premier Szydło nie zaakceptowała i nie podpisała tzw. konkluzji szczytu. Do tej pory musieli ją podpisać wszyscy uczestnicy posiedzenia. Co więc Bruksela wymyśliła? Konkluzję od teraz podpisuje tylko przewodniczący. Czyli Donald Tusk. Jest fajnie? Tak się gra w szachy, gdzie pionek raz może być gońcem a nawet królem".

To jest przykład pokazujący kompletne niezrozumienie jak funkcjonują zasady w polityce i procedury unijne w szczególności. Otóż nigdy nie było takich zasad, że do ważności wyboru Przewodniczącego RE trzeba było akceptować jakieś konkluzje. Kandydatów na to stanowisko wysuwają też frakcje, a nie rząd kraju pochodzenia kandydata.

Donald Tusk od dawna był kandydatem Europejskiej Partii Ludowej. Wcale nie nowym, bo piastował to stanowisko już wcześniej, teraz chodziło tylko o przedłużenie i drugą kadencję.

Niepisaną zasadą było, że na czele Rady Europejskiej powinna stać osoba, która była szefem rządu bądź głową państwa, więc europoseł Jacek Saryusz-Wolski w oczywisty sposób nie spełniał tego wymogu. Dotąd było też tak, że na przewodniczącego tej instytucji wybierano kogoś, kto miał poparcie rządu kraju, z którego pochodzi. Ale to był pewien niepisany zwyczaj, więc teoretycznie było możliwe ominięcie go.

Przy obsadzie najwyższych unijnych stanowisk znaczenie ma też zawsze układ sił między największymi europejskimi partiami politycznymi oraz równowaga między regionami Unii. Tę zasadę PiS próbował zburzyć.

W 2014 r. stanowiska podzielili między siebie chadecy i socjaliści. Chadecka Europejska Partia Ludowa, która wygrała ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego i ostatnio była najsilniej reprezentowana w Radzie Europejskiej (czyli w gronie szefów państw i rządów), dostała stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej (objął je Luksemburczyk Jean-Claude Juncker) oraz szefa Rady Europejskiej (Tusk).

Z kolei socjaliści obsadzili urząd wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Funkcję tę pełni Federica Mogherini - z Włoch. Socjalistą był także szef PE, Martin Schulz – niemiecki polityk, eurodeputowany z ramienia SPD, przewodniczący socjalistów w Parlamencie Europejskim od 17 stycznia 2012 do 18 czerwca 2014 i od 1 lipca 2014 do 17 stycznia 2017.

Ponowny wybór Donalda Tuska wymagał formalnej decyzji przywódców państw UE. Zgodnie z traktatem Rada Europejska wybiera przewodniczącego kwalifikowaną większością głosów. W praktyce dąży się też do konsensusu, ale nie jest on niezbędny i z łatwością może przebić go większość, co tym razem się stało.

Okazało się, że przy wyborze Tuska nie można mówić o łamaniu zasad, czy procedur, bo te były albo zwyczajowe, niepisane lub urojone.

Zatem jeżeli nie o zasady wyboru Tuska chodziło, to o co? - O zasady funkcjonowania UE i Polski w niej. Wybór Przewodniczącego RE był tylko pretekstem.

Więc jeżeli to Kaczyński wymyślił całą intrygę z Jackiem Saryusz-Wolskim, który miał zastąpić Tuska, to nie po to aby spektakularnie przegrać, ale po to by pokazać, że Polska ma inną wizję funkcjonowania UE, widzi potrzebę głębokich reform, ma swoje interesy oraz domaga się większego głosu dla siebie. I ten głos został z pewnością zauważony. Niestety zrobiono to w sposób mało elegancji, coś na kształt chuligana kopiącego w drzwi i próbującego wywrócić stolik z grą. Pytanie jakie się pojawia to, czy teraz będą nas traktować poważnie?

Wszystko wskazuje jednak na to, że nie będą mieli innego wyjścia. Poszedł też jasny sygnał, że Polski rząd nie pozwoli sobie skakać po głowie a połajanki Timmermansa ma tam, gdzie słońce nie dochodzi.

Komuś może się wydawać, że jest zagrożenie dla praworządności w Polsce i w związku z tym trzeba uruchomić specjalne procedury dyscyplinujące, jednak PiS odpowie sprawdzoną i skuteczną metodą: "Nie mamy pańskiego płaszcza, i co nam pan zrobi?"

To, że PiS łamie zasady, nie powinien nikt wątpić. Opozycja i jej ideowe zaplecze w UE robi dokładnie to samo. Zresztą w polityce nigdy nie było zasad i zawsze liczyły się interesy, co doskonale wyraził dwieście lat temu niejaki Henry Temple, członek Izby Gmin: "Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony".

Niewątpliwie Niemcy są hegemonem w UE i twardo bronią swoich interesów. Czy to źle?

I czy uprawna nas to do wyrażenia takiej opinii: "Samotna Polska, w obronie podstawowych wartości cywilizacyjnych – prawdy, uczciwości i sprawiedliwości, stanęła do walki z Molochem, rogatym bóstwem, któremu składano ofiary z dzieci i zdarła zasłony, poza którymi się maskował. Wszyscy wyraźnie zobaczyli, że współczesna Unia Europejska jest pokracznym tworem opartym na kłamstwie, manipulacji i nieliczeniu się ze swoimi członkami. Niby wszyscy o tym wiedzieli, czy tylko podskórnie czuli, lecz dopiero akcja polskiego rządu, która niewątpliwie przejdzie do historii, bo jej reperkusje będą potężne, ujawniła prawdziwe oblicze Unii: niby zjednoczonej Europy, a faktycznie kolejnej Rzeszy Niemieckiej, która po kolei zagarnia słabych i ogłupiałych sąsiadów".

Czy Polska będąc na miejscu Niemiec nie czyniła by tak samo? Szczerze wątpię. Mamy przecież przykład Rzeczpospolitej Obojga Narodów, w której etniczni, wysoko urodzeni Polacy byli obywatelami pierwszej kategorii, pierwszego sortu, reszta mogła liczyć co najwyżej na drugą bądź trzecią kategorię i miała się cieszyć, że w ogóle może być poddanymi polskiego króla. Zaś chłopi nie mieli żadnych praw i byli traktowani jak niewolnicy, których ich pan mógł nawet zabić, nie ponosząc za to konsekwencji.

Sarmatyzm był ideologią propagowaną przez szlachtę polską, opartą na przekonaniu, że pochodzi ona od starożytnego ludu - Sarmatów. Po Sarmatach szlachta miała odziedziczyć umiłowanie wolności, gościnność, dobroduszność, męstwo oraz odwagę. "Legenda głosiła, że w zamierzchłych czasach rycerskie plemię Sarmatów opuściło stepy czarnomorskie, opanowując tereny, na których z czasem powstać miała Rzeczpospolita Obojga Narodów. Zagarnąwszy te ziemie rycerze sarmaccy ludność autochtoniczną obrócili w niewolników, zwanych teraz plebejami, a sami przekształcili się w szlachtę. Tylko szlachta, jest wyłącznym potomkiem Sarmatów, ona jest ,,narodem", do którego należeć powinno wyłączne kierownictwo w państwie. Sarmatyzm już w samym założeniu zawierał tendencje separatystyczne, odśrodkowe w stosunku do kultury ogólnoeuropejskiej, której wspólnym mianownikiem był humanizm" - tyle Wikipedia.

Kiedy już ustaliliśmy, że dawni prawdziwi Polacy nie kierowali się szlachetnymi zasadami, w tym sprawiedliwością - wróćmy do naszych czasów i zasad, które powinny teraz obowiązywać.

Czy dzisiejsi Polacy mają w sobie "szlachetność, nieograniczone dążenie do wolności, prawdy i uczciwości"? Czyli cechy, które w dzisiejszym, pokrętnym świecie są wyrzucane na śmietnik, bo liczy się cwaniactwo, koniunkturalizm, hipokryzja i konformizm?

Niekoniecznie Polacy mają te cechy i za nimi podążają, niczym mityczni Sarmaci, którzy wcale nie byli tacy idealni; i niekoniecznie świat jest taki zakłamany i zły jak tym współczesnym Sarmatom się wydaje. Mitologia i idealizm są w cenie tzw. prawicowej patriotycznej większości, ale nie przekłada się to na zbiór zasad i hierarchię wartości, którymi ona się kieruje. Zaś we współczesnym świecie liczą się sprawdzone procedury, pragmatyzm i skuteczność z małą domieszką precedensów, a nie enigmatyczne zasady, które jedna strona rozumie po swojemu.

A skoro nie możemy się dogadać na czym polega prawda w danej sprawie i czyje racje są bardziej przekonujące, to czy nie lepiej współdziałać ze sobą tam gdzie można i razem pchać ten wóz, co jest chyba lepsze od nieustannej walki?

Nic się nie stało?


Czy wybór Tuska na Przewodniczącego Rady Europy to porażka PiS-u i osobiście Jarosława Kaczyńskiego?

"Nic bez nas, bez naszej zgody" – mówiła w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli Beata Szydło. I zapowiedziała: "Nie zgodzę się nigdy na prymat siły nad zasadami. Dla Polski jest oczywiste, że zasadami się nie handluje. Nie ma zgody na to, żeby przewodniczącym RE – kimkolwiek by był – została osoba bez zgody państwa, z którego dana kandydatura pochodzi. To jest kwestia zasad".

"Nie ma potrzeby wybierania dziś szefa Rady Europejskiej i będziemy robili wszystko, aby do głosowania nie doszło" – mówił szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski.

Jednak Donald Tusk głosami przywódców państw europejskich w stosunku głosów 27 : 1 został wybrany na kolejną, drugą, 2,5-roczną kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Stało się to mimo sprzeciwu polskiego rządu, który jako oficjalnego kandydata zgłosił Jacka Saryusza-Wolskiego.

Powtórzę pytanie: czy wybór Tuska wbrew polskiemu stanowisku to porażka obecnego rządzącego obozu?

Spójrzmy prawdzie w oczy - scena polityczna w Polsce jest zabetonowana i żadne wpadki lub sukcesy tudzież demonstracje jednej czy drugiej strony (PiS vs "totalna opozycja") nie są w stanie zmienić nastrojów społecznych i sympatii politycznych. Jedyny przepływ elektoratu odbywa się na linii PO - .Nowoczesna. Jak PO rośnie to .N słabnie i na odwrót. Słupki poparcia PiS-u stoją w miejscu, praktycznie od wielu miesięcy. Mimo iż zewsząd słychać głosy, że to co wyprawia PiS, to brak kompetencji, obciach, ignorancja, głupota i co tam jeszcze.

Czy Polska PiS-u to droga do zatracenia? - Ależ skąd!

Zobaczmy jak porażkę polskiej delegacji w Brukseli przedstawił Jarosław Kaczyński. - Prezes PiS na zwołanej wieczorem konferencji prasowej brukselską porażkę przedstawił jako wielkie zwycięstwo. Chwalił premier Szydło za twardą obronę polskiego interesu. Mówił, że to wielki krok w kierunku odzyskania podmiotowości po rządach PO, które tę podmiotowość zaprzepaściły. "Wszyscy w Europie teraz o tym wiedzą" – mówił.

"Jeżeli UE nie zejdzie z tej drogi, to dojdzie do sytuacji, gdzie stanie się częścią historii" – dodał i zapewniał, że "Polska podjęła walkę w bardzo trudnej sytuacji i na dalszą metę się to opłaci".

Czy kogoś dziwią takie słowa? - Jeżeli już, to tylko "Totalną Opozycję", która zdaje się nie wiele rozumieć o co w tym wszystkim chodzi i jakie skuteczne metody walki politycznej wybrać.

Kaczyński może sobie pozwolić na "porażkę z wyborem Tuska w Brukseli", bo to niczego na polskiej scenie politycznej nie zmienia, co najwyżej u ludzi sprawujących władzę budzi chęć odwetu. Ja już to kiedyś pisałem, że Nadprezes jest miłosierny, bo inaczej - inaczej by wyglądało hasło "wszyscy won", a taki Szczerba i inni "puczyści", którzy nielegalnie okupowali sejm już trzy miesiące nie oglądali by wypłaty. Powiedzmy sobie jasno: opozycja jest silna słabością PiS-u, ale tylko w swoich (niemieckich) mediach i w swoich wyznawcach, tak nienawidzących "obrzydliwego kaczora". Dla wyznawców PiS-u to jest bohater na miarę Piłsudskiego, i takim pozostanie chyba już na zawsze. Nie na darmo między imieniem a nazwiskiem jest dodawany przydomek "Polskę Zbaw".

Nad-prezes Jarosław - Polskę Zbaw - Kaczyński jest ucieleśnieniem tej części prawicowego elektoratu, który nie załapał się na profity z transformacji, był spychany na margines i wyśmiewany takimi hasłami jak "moherowe berety" i jednocześnie widział butę Bieńkowskiej, która miała śmiech jak "świnia kaszel" i której nie opłacało się pracować za 6 tys. PLN, zaś "ośmiorniczki " u "Sowy i Przyjaciół" stały się synonimem degrengolady kraju widzianego oczami ówczesnej władzy: "h..j, d..pa, i kamieni kupa".

Z tej perspektywy patrząc, wybór Tuska budzi tylko triumf jego wyznawców (celowo używam tego określenia), zaś w betonowym elektoracie PiS pogłębia się poczucie krzywdy, skutkujący tłumaczeniem spisku przeciwko niemu liberalno-lewicowego establishmentu nie tylko w Polsce, ale i w UE, zwierającego szeregi przeciwko Prawdzie i Sprawiedliwości, jako wartościom uniwersalnym, których - będących trzonem Cywilizacji Łacińskiej - jest w stanie bronić tylko PiS z Kaczyńskim. Oczywiście wzorem "Odsieczy Wiedeńskiej", walki "za wolność waszą i naszą", zdradzonych w Kampanii Wrześniowej, Powstaniu Warszawskim, w Jałcie, przegranych powstaniach i rozbiorach. Przegrana i mesjanizm są nieodłącznym elementem polskiej patriotycznej tożsamości, do znudzenia powtarzanej przez Kaczyńskiego w "miesięcznicach smoleńskich".

Jeżeli ktoś z opozycji dziwi się, dlaczego Kaczyński to robi, to znaczy, że niewiele rozumie z otaczającej go rzeczywistości politycznej, niewiele wie o inżynierii społecznej a Kaczyńskiego lekceważy. Prawdą jest, że Kaczyński jest twórcą "religii smoleńskiej". Ale to nie jest oznaka fanatyzmu, lecz wyrachowania i przebiegłości.

Atakowanie tych "Świętości" przez "Totalną Opozycję" tylko wzmacnia zwolenników "Dobrej Zmiany". Zaś Tusk jest dokładnie na przeciwległym biegunie ze swoim "polskość to nienormalność". I jego wybór na "Króla Europy" nie sprawi, że będzie on bardziej polski. "Europejskość" nie jest w stanie zagrozić "polskości". Tego zdaje nie są w stanie zrozumieć liberalno-lewicowe media z ich pseudo-ekspertami, ciągle tymi samymi. O głupim haśle "ulica i zagranica" nie wspominając.

To nie PiS wymyślił hasło: "Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało", ale ochoczo z tego korzysta. Także tym razem. To zakrawa na jakiś masochizm, że z porażek ludzie się cieszą. "Fajny ten nasz naród, przegrywamy Euro, a oni ciągle się cieszą"? Ale może rzeczywiście nie ma sensu się tym przejmować? Będą przecież jeszcze inne turnieje... Przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. A ta będzie trwać jeszcze bardzo długo, dużo dłużej niż nasze pokolenie...

Czy nasza cywilizacja jest budowana na resentymencie? - Nie, ale "polskość" tak.

Niestety nie ma od tego odwrotu. A to za sprawą radykalizowania elektoratu po obu stronach. Bo nie tylko PiS buduje swoją podmiotowość na resentymencie, dokładnie to samo robi "Totalna Opozycja" poprzez swoje "zakodowane" i "czarne marsze", oraz poprzez takie "szczujnie" jak TVN czy GW. Zwolennicy "Dobrej Zmiany" mają swoje "szczujnie", jak Niezależna, TVP Info i dyżurnych hejterów zwanych blogerami, gotowymi uzasadnić każdą bzdurę i zaatakować każdego inaczej myślącego niż oni. Obserwujemy więc głupawą nawalankę lemingów z ciemnogrodem na forach internetowych, z której nic nie wynika. Śmieszne jest tylko to, że obydwie strony są przekonane, że mogą przekonać kogoś do swoich racji. I tak to się kręci.

"Dobra Zmiana" musi trwać, bo przecież "Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało"...

wtorek, 28 lutego 2017

Za antyukraińskimi akcjami w Polsce stoi Kreml – analiza korespondencji


W ostatnich miesiącach relacje polsko-ukraińskie nagle się popsuły. W Polsce odbyło się kilka antyukraińskich akcji, niektórzy polscy politycy wypowiedzieli się na temat Rzezi Wołyńskiej, domagając się od Ukrainy rewizji swojej polityki historycznej. W Ukrainie z kolei nieznani sprawcy zaczęli niszczyć polskie pomniki. A przecież ani Polska, ani Ukraina nie są zainteresowane w pogorszeniu wzajemnych relacji. A więc, kto stoi za ostatnimi wydarzeniami?
Dzięki pracy ukraińskich haktywistów z „CyberHunta” i Ukraiński CyberAlliance (UCA)wolontariusze InformNapalmu otrzymali dane pochodzące ze zrzutu korespondencji szarej eminencji rosyjskiej polityki zewnętrznej w Europie Środkowo-Wschodniej.
– Pliki z twardego dysku – link
– Zrzut z adresu alvarus@list.ru — link
– Pozdrowienia od UCA na stronie Usowskiego – link
– Wideo faktu włamania do poczty i profilu na Facebooku – link
– Nagranie rozmowy z kolegą z pracy  — link
Przedstawiamy obywatela Białorusi Aleksandra Usowskiego, ur. 09.04.1968 r., zameldowanego pod adresem: al. Mira, 2, m. 66, 225215, Białooziersk, Republika Białoruś. Ukraińscy czytelnicy mogą pamiętać tego fana „ruskiego mira” – historyka, pisarza, publicystę, którego materiały były często publikowane na stronie projektu Wiktora Medwedczuka „Ukraiński Wybór”. Ukraińscy haktywiści otrzymali dostęp do jego komputera i przez kilka miesięcy kontrolowali całą jego korespondencję:
Ostatnio Usowski aktywnie zajmował się organizacją antyukraińskich akcji w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W realizacji tych przedsięwzięć pomagała mu oficjalna przykrywka – fikcyjna organizacja pozarządowa „Wschodnioeuropejska Inicjatywa Kulturalna” (Východoeurópska kultúrna iniciatíva),
w końcu 2013 r. pod adresem: Hurbanovo námestie 1, 811 03.Od pierwszych dni istnienia organizacji Usowski szuka źródeł finansowania. Zwolennik „ruskiego mira” nie wstydzi się pytań o wsparcie finansowe do instytucji unijnych:
Victor Blessak:
Szanowny Aleksandrze,
Działalność informacyjna nie jest wystarczająca, ale sam fakt jej prowadzenia ma pozytywne skutki. Powinien Pan przeprowadzić realną pracę na profilu Organizacji. Żeby unijne struktury zauważyły efekty Pańskiej pracy.
Europejskie fundusze są zwykle planowane w marcu na cały rok. Należy przedstawić program, który będzie trwał przynajmniej sześć miesięcy. Z mojego doświadczenie – to okres maj-październik. Z comiesięcznymi wydatkami do 19 000 euro. W Strasburgu nie lubią anonimowych cyfr. Napiszę o tym dokładniej w innym mailu.
Teraz trzeba przeprowadzić przynajmniej jedną transakcję na Pana profilu.
Z poważaniem,
Victor Blessak,
Kancelaria Adwokacka Grunge et Olivier Dupont de Nemours
Aleksandr Usowski:
Dzień dobry, Victor!
Moja organizacja Východoeurópska kultúrna iniciatíva istnieje już od dwóch lat, lecz dotychczas prowadziła wyłącznie działalność informacyjną. Mamy cztery strony internetowe:www.sud-poland.ruwww.slovak-rus.ruwww.bohemia-moravia.ruwww.vengerskoe.ru – z ich pomocą informujemy mieszkańców Białorusi i Rosji o Polsce, Słowacji, Węgrzech i Czechach. Czy to wystarczy, aby aplikować do grantów UE na jakieś poważne projekty?
Z uszanowaniem,
Aleksandr Usowski
Od połowy 2014 r. organizacja Usowskiego rozpoczyna współpracę z Instytutem Krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, którym kieruje deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Konstantin Zatulin (partia „Jedinaja Rossija”):
Pierwotnym pomysłem Usowskiego było utworzenie organizacji społecznej, pracującej w przestrzeni informacyjnej Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), promującej idee ruskiego mira w Europie Środkowo-Wschodniej. Przewidywalny budżet projektu – 42 000 euro na miesiąc.
Instytut Zatulina zainteresował się tą inicjatywą. Usowski zaczyna badać przestrzeń polityczną Europy Środkowo-Wschodniej i pisać notatki analityczne dla Zatulina:
Zaczął pojawiać się w rosyjskiej telewizji jako ekspert od Polski:
Stopniowo nawiązał kontakty z prorosyjskimi organizacjami w Europie Środkowo-Wschodniej, jego propozycje współpracy zaczęły być bardziej konkretne, zwiększyły się koszty projektów (list adresowany do Igora Siergiejewicza Szyszkina, zastępcy Zatulina):
„Dzień dobry, Igorze Siergiejewiczu!
Wczoraj moje chłopaki z Obozu Wielkiej Polski przeprowadzili rozmowy z kierownictwem Polskiego Stronnictwa Ludowego (partią tradycyjnie wchodzącą do Sejmu, dzisiaj mają 28 posłów i 2 senatorów) i osiągnęli wzajemnie korzystny konsensus. PSL jest gotowe wprowadzić na swoje listy wyborcze we wszystkich 42 okręgach kandydatów z OWP (lub – co jeszcze lepiej – z nowo stworzonej centroprawicowej partii, wstępna nazwa Nadzieja dla Polski), co zagwarantuje wejście do Sejmu pięciu naszych kandydatów (może i więcej, lecz 5 – na 100%). To pozwoli na stworzenie w polskim Sejmie prorosyjskiej grupy deputowanych (OWP jesienią zeszłego roku organizował 12 mitingów w Polsce dla poparcia Noworosji – przeciwko kijowskiej juncie). Powtórzę, w POLSKIM Sejmie będzie PROROSYJSKA grupa. Nie było takiej od czasów porażki PZPR w wyborach 1989 r. i upadku PRL!
Całą pracę można przeprowadzić pod sztandarem Instytutu Krajów Wspólnoty Niepodległych Państw pod osobistym kierownictwem tow. Zatulina.
Potrzebna suma – 285 000 euro.
Decydować się trzeba SZYBKO”
Aleksandr Usowski – Dla K.F. Zatulina
Dzień dobry, Galinko!
Mam ogromną prośbę – niniejszy tekst trzeba wysłać do Konstantina Fiodorowicza, okoliczności są takie, że koniecznie musi zapoznać się z nim jak najszybciej. Liczę na Panią!
Szanowny Konstantinie Fiodorowiczu!
Jak Pan już pewnie wie, w środę w Warszawie pracownicy ABW zatrzymali Mateusza Piskorskiego. Dziś, 20 maja o 11.00 według warszawskiego czasu prokuratura Województwa Mazowieckiego podejmie decyzję o jego aresztowaniu w sprawie szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. Wbrew całej karykaturalności sytuacji, sprawa jest poważna.
Mateusz miał w środę wylecieć do Moskwy, planowaliśmy spotkać się wieczorem – omówić techniczne szczegóły zwołania Klubu Dyskusyjnego (kogo zaprosić, kogo i pod jakim pretekstem nie zapraszać, program, miejsce, ilość posiedzeń, treść końcowego dokumentu). Nie przypuszczał, że wszystko skończy się tak ostro, że nie pozwolą mu wylecieć do Moskwy – nic nie zapowiadało nieszczęścia.
Moi towarzysze w Polsce przypuszczają, że kwestia zwołania Klubu Dyskusyjnego w celu zapobieżenia popadania Polski w autorytaryzm jest jak najbardziej aktualna. Z 19 organizacji, które planowano zaprosić, 15 potwierdziło swój udział – jacy Polacy by nie byli, na pewno nie są tchórzami. Nie można nie wykorzystać sytuacji w Polsce po aresztowaniu Piskorskiego! Możemy teraz stworzyć Konfederację Targowicką 2.0! Oczywiście, Polakom nie podsuwałem takich analogii, lecz Pan jest historykiem i rozumie, że dzisiaj polityka Katarzyny Wielkiej w Polsce jest znów aktualna – tym bardziej że pod sztandary przeciwników PiS zbierze się wiele osób z różnych opcji politycznych, teraz pół-Polski to potencjalni targowiczanie…
Konstantinie Fiodorowiczu, jest Pan jedyną osobą, która jest w stanie pomóc Polakom organizować prawdziwy sprzeciw przekształceniu Polski w antyrosyjskie zwierzę. Proszę o tym pomyśleć!
Z uszanowaniem,
Aleksandr Usowski
Z czasem Usowski nawiązał kontakt z przedstawicielami ultranacjonalistycznych organizacji, eurosceptykami, radykałami z prawicy i lewicy.
Tutaj opowiada przedstawicielowi polskich nacjonalistów Dawidowi Berezickiemu (OWP) o problemach, związanych z wyborami w Rosji – wszystkie projekty są zamrożone, póki nie będzie wybrany nowy skład Dumy Państwowej:
Wybory do Dumy odbyły się 18 września 2016 r., wyznaczono kuratorów głównych kierunków, rozpoczęła się praca na wszystkich frontach. Proszę zauważyć, że po wyborach do Dumy naglę popsuły się relacje Polski i Ukrainy, zaczęły odbywać się liczne antyukraińskie akcje w Polsce, a w Ukrainie ktoś zaczął niszczyć polskie pomniki. Przypadek? Nie sądzę…
Po wyborze Zatulina do Dumy Usowski wysyła mu kolejny projekt. Tym razem chodzi o próbę skłócenia Polaków z Ukraińcami rękoma polskich narodowców. W tym celu planuje się zwołanie Klubu Dyskusyjnego „Polonia Vita”, który zaangażuje do swojej pracy partie Kukiz’15 i PSL:
„3. W trakcie dyskusji wypracujemy jednolite stanowisko wobec ukraińskiej sytuacji – zadeklarujemy absolutne nieprzyjęcie aktualnych kijowskich władz, rezygnację z jakiejkolwiek współpracy z reżimem utożsamiającym się z OUN-UPA, wyznaczymy sposoby i metody walki z nimi łącznie ze wszystkimi niekryminalnymi sposobami przeciwdziałania.
4. Sformułowany opus operandi (rezygnacja z wynajmowania mieszkań, przyjmowania do pracy i innych sposobów pomocy ukraińskim uchodźcom podejrzanym o gloryfikację „bohaterów UPA” a także osobom uczestniczącym w Operacji Antyterrorystycznej, skaczącym na Majdanie i publicznie demonstrującym lojalność wobec istniejącego ukraińskiego państwa) wobec ukraińskich władz ogłosimy w specjalnej Deklaracji, którą opublikujemy we wszystkich nacjonalistycznych mediach, zarówno tradycyjnych jak i elektronicznych.
5. Od momentu publikacji Deklaracji władze Ukrainy stają się dla wszystkich polskich nacjonalistów nielegalnymi, a wszyscy wysocy urzędnicy, którzy zdecydują się na poparcie ukraińskich władz będą poddani ostracyzmowi społecznemu i wszystkim dostępnym sposobom bojkotu. „Nic wspólnego z antypolskim reżimem w Kijowie!” – to będzie główne hasło polskiego nacjonalisty.
6. Opozycyjne siły w Sejmie (Kukiz’15 i PSL) wyjdą z inicjatywą zamrożenia stosunków dyplomatycznych z Ukrainą do tego momentu, aż Poroszenko lub jego następca publicznie nie wyrzeknie się zbrodni UPA na Wołyniu, nie przeprosi narodu polskiego za zabójstwo niewinnych ludzi i nie ogłosi OUN i UPA organizacjami zbrodniczymi – zakazując jakiejkolwiek ich gloryfikacji.
7. Wszyscy Ukraińcy mieszkający w Polsce będą musieli podpisać się pod tym, że całkowicie podzielają ból polskiego narodu wobec ofiar na Wołyniu, a również pod tym, że uważają OUN-UPA za zbrodnicze organizacje winne śmierci stu tysięcy niewinnych polskich obywateli. Bez takiego podpisu żaden ukraiński obywatel nie może być przyjęty do pracy w Polsce – oraz żaden Ukrainiec nie będzie mógł prosić o azyl w Polsce”.
W następnych listach przytoczono tekst przyszłego dokumentu, pod którym będą musieli podpisywać się Ukraińcy:
„Po zwołaniu Klubu Dyskusyjnego polskich nacjonalistów na jego posiedzeniu trzeba przyjąć jednolity dokument – Deklarację w kwestii ukraińskiej. W niej jednoznacznie ogłosić, że azyl i pracę w Polsce może dostać tylko ten Ukrainiec, który z szacunkiem traktuje polskie obyczaje i tradycje, przestrzega polskiego prawa. Będzie to brzmiało następująco: „Ukrainiec, oczekujący łaski i dobrych relacji od narodu polskiego, i tego żebyśmy my, Polacy, podzielili się z nim jedzeniem i mieszkaniem, zobowiązuje się do pisemnego potwierdzenia, że OUN-UPA były zbrodniczymi organizacjami, że Rzeź Wołyńska była ludobójstwem narodu polskiego, a dokonujące jej banderowcy – zbrodniarzami wojennymi. Dopiero po podpisaniu takiego dokumentu Ukrainiec może dostać pracę w Polsce”.
Tekst wyglądałby następująco: „Ja, obywatel Ukrainy, imię i nazwisko, data urodzenia, rejestracja, uważam, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia są zbrodniczymi organizacjami, zorganizowana przez nie Rzeź Wołyńska jest ludobójstwem narodu polskiego, a zabójcy polskich kobiet, dzieci i starców są zbrodniarzami wojennymi. Podpis, data”.
Fantazja rosyjskich kuratorów mało różni się od ideologii faszyzmu, idee Usowskiego spodobały się Zatulinowi – podczas spotkania omówili szczegóły dalszej współpracy, Usowski podziękował za „delegacyjne pieniądze:
Cena pytania – 30 000 euro na start.
Już w lutym projekt został szczegółowo opracowany, z wyznaczeniem terminów. Po rozmowach z polską stroną 1 lutego Usowski wysyła Rosjanom następujący kosztorys dla rozpoczęcia projektu:
„1. Konferencja założycielska – 5 000 euro.
2. Informacyjne wsparcie pracy Klubu Dyskusyjnego poza posiedzeniami – 8 000 euro.
3. Trzy posiedzenia – 39 500 euro.
4. Uroczyste podpisanie Deklaracji w Częstochowie – 21 620 euro.
Razem potrzebne są 74 120 euro (5 335 000 rubli).
Honorarium dla kierownika projektu 500 000 rubli.
Łącznie 5 835 000 rubli.
Termin wykonania – 7 tygodni.”
Równocześnie z wielkimi projektami w całej Polsce odbywają się mniejsze akcje, również wymagające funduszy. Zwykłe mitingi, prorosyjskie akcje z udziałem polskich organizacji OWP i KORWIN kosztują parę tysięcy euro:
„Jewgienjewiczu, jeszcze coś dla Igora Siergiejewicza.
5 marca moje chłopaki z OWP wspólnie z KORWINem planują manifestację przeciwko ukraińskiej agresji na Donbasie”
Zarejestrowałem manifestację na 5-go marca w porozumieniu z Lili Mosschethovą (asystentka Korwina-Mikke), spotkamy się w najbliższą sobotę aby omówić ostatecznie wszelkie szczegóły akcji.
Oprócz tego, planują zgłosić do władz Warszawy manifestacje 11 (marsz pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej) i 18 marca (Rosyjski Krym!)/
Byłoby super (dla wzmocnienia ducha walki i entuzjazmu) odrobinę wesprzeć ich finansowo (na flagi, transparenty, ulotki, nagłośnienie, kanapki dla uczestników, herbatę i wodę). Razem potrzebne są 3,5-4 tys. euro.
Dołącz tę prośbę do poprzedniej –  o 600 euro dla tłumaczenia przysięgłego ekspertyzy Mołokowa”.
Praca z polskimi posłami kosztuje nieco drożej:
„Jest prawdziwa szansa na przyjęcie w Sejmie ustawy o podpisaniu przez wszystkich Ukraińców przyjeżdżających do Polski anatemy pod adresem OUN-UPA. Ryszard Czarnecki (zastępca przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, europoseł PiS) w rozmowie z Andrzejem Romańczukiem, przewodniczącym Rosyjskiej Wspólnoty Kulturalnej w Białymstoku, powiedział, że kierownictwo Sejmu naprawdę uważa, że następnym krokiem opozycji (KOD i Nowoczesna Ryszarda Petru) będzie wynajęcie ukraińskich gastarbeiterów do udziału w protestach ulicznych, gdyż Polacy nie chcą w tym brać udziału, głównym obiektem najmu są bezrobotni, nie nadający się na rolę „ulicznej piechoty”. Za to Chochły [pogardliwa nazwa dla Ukraińców] – jak najbardziej! A jeżeli zmusić Chochłów do podpisania takiego papieru – będą się bali uczestniczyć w aferach opozycji, że niby policja o nich się dowie i przy pierwszej sposobności deportuje.
Oprócz tego, jest szansa na działalność przez związki zawodowe – naprawdę ostrzą swoje zęby na Chochłów (mocno obniżających pensje).
Algorytm będzie wyglądał następująco – Komitet Wykonawczy Klubu Dyskusyjnego będzie szukał agencji zatrudniających Chochłów, proponując im pobranie od pracowników (obywateli Ukrainy) potwierdzenia, że ci Ukraińcy (imię-nazwisko-i t. d.) zgadzają się z ogłoszeniem przez Polskę OUN i UPA organizacjami zbrodniczymi, a Rzeź Wołyńską – ludobójstwem. W przypadku odmowy dyrektora następuje groźba wpisania agencji (sklepu, fabryki, i t. d.) na listę organizacji popierających banderowców w Polsce. Bardzo efektywny środek!
Mówiąc krótko, trzeba 20 00 euro na start. Dalej pójdzie już zajebiście! Ukraina otrzyma prawdziwy front na Zachodzie, Chochły w Polsce natychmiast zwiędną i przestaną robić fotki z flagami Prawego Sektora na tle polskich pomników (jak to robią teraz). Nie przestaną być banderowcami, ale zrozumieją, że bycie banderowcem w Polsce – to chujowy biznes, przestaną popierać Poroszenkę.
Drugi etap – omówienie i wypracowanie Deklaracji, jej doprecyzowanie, publikacja, stworzenie wykonawczego organu Klubu Dyskusyjnego i praca techniczna dotycząca znalezienia Chochłów w Polsce i otrzymaniem od nich podpisu o kategorycznym odrzuceniu ideologii OUN-UPA + praca w Sejmie – około 120 000 euro.”

Przygotowanie do rozmów odbywa się z udziałem asystentów posłów:
„Przed chwilą napisał do mnie mój człowiek w Warszawie. Wczoraj spotkał się z asystentem Ryszarda Czarneckiego (europoseł PiS, zastępca przewodniczącego). Asystent powiedział co następuje: „Jeżeli w swoim think-tanku nie będziecie wyraźnie popierać Moskwy – być może jacyś funkcjonariusze PiSu wezmą udział w posiedzeniach.”
A oto rozmowa z rzekomym (?) przedstawicielem prawicowo-radykalnego ugrupowania Kukiz’15 (35 miejsc w Sejmie po wyborach 2015 r.) o możliwym schemacie finansowania:
„Dzisiaj przyszedł list od asystenta Pawła Kukiza. Jeżeli nie zna Pan polskiego, krótko wyjaśnię:
Kukiz’15 proponuje wniesienie do budżetu Klubu Dyskusyjnego nie 43 450 złotych (9 875 euro, połowa z tych 19 750, na które zgodzili się wnieść z Korwinem, jeżeli będą rozpatrzone ich pytania), lecz sto tysięcy – 22 700 euro, lecz pod warunkiem, że będą formułować program posiedzeń. Pierwsze trzy pytania – zakaz GMO w Polsce, zniesienie dotacji kościoła katolickiego i zwiększenie nieopodatkowanego dochodu Polaków – mało nas interesują. Nasze pytanie, o zakazaniu przejawów rusofobii w Polsce, postawili pod numerem czwartym, czyli ostatnim.
Jest to kiepski wariant. Nasi Polacy ugrzęzną w sporach z kukizowcami w tematach nie mających dla nas znaczenia. Ryzykujemy, że nie dostaniemy potrzebnego nam dokumentu.
Dlatego proponuję, żeby działać według zaproponowanego wcześniej planu – Kukiz’15 i Korwin wnoszą połowę potrzebnych środków – 19 750 euro, w zamian stawiamy po jednym ich pytaniu na listę do dyskusji. Lecz program formułujemy my, również my piszemy tekst Deklaracji.
W tej sytuacji zaoszczędzamy, jednocześnie nie ustępujemy w zasadniczych kwestiach.”
Uwaga: Pilni czytelnicy zasygnalizowali, że wspomniany w mailu Adam Rynkowski źle włada polskim, jego tekst raczej przypomina tłumaczenie z rosyjskiego za pomocą Google tłumacza. Sprawdziliśmy w poczcie Usowskiego odwołania do nazwiska Rynkowski, okazało się, że sam Usowski w 2015 r. dostał mail z danymi dostępu do poczty adam.rynkowski@poczta.onet.pl, które w momencie napisania artykułu były jeszcze ważne. Później Usowski przedstawia Rynkowskiego jako człowieka odpowiedzialnego za reklamę w jego projektach.
W listopadzie 2016 r. Usowski kontaktuje się z Andriejem Iwanowem, pomocnikiem nowo wybranego posła Dumy Państwowej Partii Komunistycznej Siergieja Szargunowa. Proponuje mu współpracę w sprawie Polski.
W późniejszej korespondencji proponuje różne projekty, w jednym z listów wspomina o Adamie Rynkowskim jako pomocniku Pawła Kukiza i sugeruje zniżkę w załatwieniu sprawy. Najprawdopodobniej Rynkowski jest osobą fikcyjną, stworzoną przez samego Usowskiego dla wyciągania kasy od moskiewskich kuratorów. Człowiek, nie znający języka polskiego lub nie obeznany z polskimi kręgami politycznymi pewnie nie jest w stanie sprawdzić wiarygodności propozycji Usowskiego-Rynkowskiego. Lecz dla przekonania moskiewskich kuratorów nawet taka kombinacja wystarczy.
Dzięki hakerom z „CyberHunta” ściągnęliśmy jeszcze zrzut z poczty Adama Rynkowskiego (adam.rynkowski@poczta.onet.pl)– wszyscy chętni mogą sprawdzić polszczyznę pana Usowskiego-Rynkowskiego.
Kolejnym projektem Usowskiego była tak zwana „Częstochowska Deklaracja o zakazie rusofobii w Polsce”. Wnioskując z nazw plików, proponowano ją Zatulinowi (Jedinaja Rossija), Słuckiemu (Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji) i Małofiejewowi (prawosławny oligarcha). 28 listopada 2016 r. w jednym z listów pod tytułem „Czarnogóra vs. Polska” Usowski opowiada, że mógłby poprawić stanowisko „K.W.” (Konstantin Walerjewicz Małofiejew?) po nieudanym zbrojnym wystąpieniu w Czarnogórze.
„Lena, dzień dobry!
W załączniku jest to, co mogę zagwarantować, że zrobię w Polsce. Legalnie i szybko. Bez żadnej konspiracji, wyłącznie w ramach prawa. Lecz efekt tej akcji będą sto razy większe, niż byłby dzięki nieudanej rozróbie w Czarnogórze.
Siedem tygodni. Od momentu wydania kasy do wybuchu bomby informacyjnej.
Potem nikt nie będzie wypominał K.W. porażki w Czarnogórze – wszyscy będą go znali jako osobę, która zjednoczyła skłóconą Polskę, osobę która zrobiła pierwszy (najważniejszy) krok w kierunku likwidacji polskiej rusofobii.
To nie żart.
Rzeczywiście jestem w stanie to zrobić. W terminie i za podaną sumę.”
Możemy pośmiać się z takich planów, lecz w następnych listach widzimy szczegółowy opis wydatków na ich realizację. Cena pytania – 75 000 euro.
Oprócz szytych grubymi nićmi imprez, fundacja Usowskiego przygotowuje tak zwane akcje miękkiego oddziaływania – pod pretekstem wymiany kulturalnej odbywa się promocja interesów Rosji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Wydawałoby się – niewinny projekt kulturalny, konkurs filmów dokumentalnych „Moja Rosja” w Europie Środkowo-Wschodniej za niecałe 46 100 euro:
Wstępne prognozy liczby uczestników i zadeklarowanych filmów:
Polska – do 350 uczestników i nie mniej niż 100 filmów konkursowych
Słowacja – 150 uczestników i 30 filmów
Czechy – 250 uczestników i 50 filmów
Węgry – 50 uczestników i 10 filmów.
Aby do konkursu nie trafiły filmy o wątpliwej treści, przewidziano trzy stopnie filtracji zawartości. Pierwszy, jak już wspomniano – narodowi koordynatorzy, wybrani spośród osób najbardziej aktywnie wykazujących się w akcjach poparcie Noworosji, rusofile bez zarzutu. Drugi stopień filtracji – administrator kanału konkursu na Youtube, profesjonalista władający polskim i czeskim. Trzeci stopień filtracji – organizator konkursu, który obejrzy wszystkie zadeklarowane filmy, rozumie polski, czeski, słowacki i węgierski – w razie potrzeby będzie mógł wycofać niewystarczająco rusofilski film. W ten sposób ubezpieczymy się przed filmami z nieodpowiednią zawartością.
Terminy i finanse:
Etap organizacyjny – 20-30 dni i 9 600 euro (opłata pracy 4 narodowych koordynatorów za 3 mies. – 6000 euro, reklama konkursu w Internecie – 150 euro, zebranie organizacyjne aktywistów konkursu w Bratysławie 2450 euro, stworzenie kanału na Youtube i administrowanie 4 stron konkursu, po jednej dla każdego kraju – 1000 euro).
Przeprowadzenie konkursu – 3 miesiące i 3 000 euro (comiesięczne wydatki na PR i reklamę – 1000 euro).
Nagroda – 29 000 euro (pierwsze 4 nagrody po 3 000 euro, drugie 4 nagrody po 2 000 euro, trzecie 4 nagrody po 1 000 euro, Grand-Prix 5 000 euro).
Honorarium organizatora konkursu – 4 500 euro (1 500 euro na miesiąc).
Łącznie 46 100 euro.
Jednocześnie fundacja Usowskiego sprawdza grunt dla przeprowadzenia referendum w sprawie wyjścia Słowacji z NATO:
Warto zaznaczyć, że wśród plików otrzymanych z komputera Usowskiego są dwa interesujące dokumenty pod tytułem Projekt Mołdowa – nie Rumunia, Projekt Ukraina – nie UE. Sądząc z zawartości, autorem jednego jest Iwan Iwanowicz Skorikow, asystent Konstantina Zatulina. Niżej przedstawiamy cele, które mają być osiągnięte w ramach tych projektów:
Utworzenie wspólnoty patriotycznych blogerów, pracujących w przestrzeni wirtualnej, w celu szybkiej realizacji zadań informacyjno-propagandowych dotyczących obrony niepodległości Mołdowy jako prorosyjskiego państwa orientującego się na Unię Euroazjatycką.
W tym sensie patriotyzmem jest mołdawska tożsamość polityczna będącą przeciwwagą ruchu eurointegracyjnego. Liczy się stworzenie wrażenia, że taka tożsamość jest nieoderwalnie związana z wizerunkiem Mołdowy jako państwa euroazjatyckiego, a więc prorosyjskiego.

Utworzenie wspólnoty patriotycznych blogerów, pracujących w przestrzeni wirtualnej, w celu szybkiej realizacji zadań informacyjno-propagandowych dotyczących obrony prorosyjskiego Kursu Ukrainy. Liczy się stworzenie wrażenia, że tożsamość Ukrainy jest nierozerwalnie związana z Rosją jako państwem euroazjatyckim.

Wnioski: W Europie Środkowo-Wschodniej aktywnie działają prorosyjskie organizacje pozarządowe, które pod przykrywką platform kulturalnych, dyskusyjnych lub analitycznych analizują sytuację w celo prowadzenia prorosyjskich akcji. Czasem są to kiepsko zorganizowane projekty, pozostające wyłącznie na papierze.
Często te działania pozornie nie mają prorosyjskiego charakteru. Cóż może być złego w konkursie filmów dokumentalnych? Jednak w ten sposób werbowana i dokarmiana jest sieć prorosyjskich agentów w Europie. Dzisiaj są agentami wpływu kulturalnego, kim zostaną jutro?
Wszystko zaczyna się od niewinnych pikiet przeciwko działaniom ukraińskiej armii na Donbasie lub zbiórek pomocy dla Noworosji, później przekształca cię w omawianie antyukraińskich akcji z przedstawicielami różnych sił politycznych. Pozornie nic groźnego dla polityki wewnętrznej tych państw, lecz stopniowo takie organizacje idą na rozmowy z asystentami polityków, gdzie proponują konkretne sumy za współpracę.
A potem niespodziewanie po całej Polsce odbywają się antyukraińskie akcje, które ktoś anonimowy w Ukrainie jednocześnie rozgrzewa akcjami wandalizmu dokonanymi na polskich cmentarzach.
Usowski i jemu podobni nadal wysyłają do Moskwy coraz nowe wyceny swoich usług destabilizacji sytuacji w Europie. Rosjanie będą rozwijać „ruski mir” za wszelką cenę, sądząc z honorariów – finanse nie grają roli.
Sprostowanie 
Materiały zostały nam przekazane przez haktywistów ukraińskiego zrzeszenia CyberAlliance na zasadzie wyłączności w celu ich analizy i obróbki. Zespół InformNapalm nie ponosi odpowiedzialności za źródła i pochodzenie danych.
Materiał przygotował Kiriłł Miefodijew
(CC BY) Informacje zostały przygotowane specjalnie dla portalu InformNapalm.org, przy przedruku lub wykorzystaniu prosimy o obowiązkowe umieszczenie aktywnego linku do źródła.
Apelujemy do czytelników o rozpowszechnienie naszych materiałów na portalach społecznościowych. Upublicznienie materiałów śledztw może istotnie wpłynąć na przebieg walki informacyjnej i całej wojny.

sobota, 25 lutego 2017

Zaklęty krąg


"Zaklęty krąg", to rzeczywistość, w której my również istniejemy. Świat w pigułce. Mimo upływu czasu, nic się w nas nie zmienia. Jesteśmy po prostu dobrzy i źli, ale każdy inaczej. Jesteśmy też niezmienni w swoich poglądach. Widzimy również ludzkie słabości, ale nie u siebie tylko u innych. U siebie tylko mocne strony, i uważamy, że to normalne.

Jak okiem sięgnąć w polskiej polityce panuje marazm. Obydwa przeciwstawne sobie obozy - władza i opozycja - okopały się na swoich pozycjach i co jakiś czas ostrzeliwują się przy pomocy hejtu i manipulacji. I jedni i drudzy działają na emocjach, lekceważąc racjonalne argumenty; a to powoduje jedynie produkowanie wyznawców. Obydwa obozy widzą chyba tylko sens w konsolidacji i radykalizacji swojego elektoratu; to zaś wyklucza jakikolwiek dialog. Wyklucza to także wyjście na zewnątrz, do różnych niezdecydowanych, wątpiących i zrażonych. Obserwujemy więc w sejmie i w mediach ataki, popisy, wystąpienia i tłumaczenia, zamiast merytorycznej krytyki, racjonalnych argumentów, poszanowania prawdy i drugiej osoby - jednym słowem dialogu zamiast monologu. Niestety, tak długo, jak każda ze stron będzie przekonana, że zamiast faktów i prawdy jej racje są najważniejsze, a przeciwnika politycznego należy wyeliminować zamiast nauczyć się z nim żyć, to Polacy będą podzieleni i niezdolni do budowania wspólnej przyszłości. I na nic tu mądrości ludowe w stylu "zgoda buduje, niezgoda rujnuje", bo zacietrzewienie przesłania rozum. Ba, jest nawet gorzej, bo zanika wtedy instynkt samozachowawczy i uruchamiane są procedury destrukcyjne.

Próżno szukać tu winnych i zadawać sobie pytanie: kto jest za to odpowiedzialny, bo odpowiedź jest wiadoma z góry: zwolennicy PiS-u będą mówić, że to "totalna opozycja", chce odsunąć jedyny prawdziwy rząd polski, by znowu wrócić do koryta i dlatego irracjonalnie atakuje; zaś z pozycji opozycji będą padać oskarżenia o totalitaryzm, zawłaszczanie i manipulowanie. Przerzucanie piłeczki jest więc nieodzownym elementem prowadzenia sporu, a wynika to z prostego mechanizmu wyparcia. Czyli nie przyjmowania do wiadomości czegoś, co mogło by zburzyć dotychczasowe przekonania. Blokowane jest więc wszystko, co nie jest zgodne z naszym wyobrażeniem, a przyjmowane tylko to, co to wyobrażenie potwierdza. Często też wyobraźnia projektuje swoje rozwiązania, dochodzi wtedy do nadinterpretacji, tworzenia faktów medialnych, tłumaczeń na użytek, czy zwykłej manipulacji. To potęguje tylko szum informacyjny i potwierdza sens istnienia różnych urojeń.

W wyniku tego wszyscy żyją w rzeczywistości alternatywnej i żadna ze stron nie potrafi zrozumieć tej drugiej. Jest tak dlatego, gdyż wykracza to poza zdolność samooceny. Po prostu nikomu nie mieści się w głowie, że mogło by być inaczej. Dlatego tą zafałszowaną rzeczywistość tak trudno przezwyciężyć, gdyż jest częścią naszej świadomości i systemu wartości. Niektórzy idą nawet dalej wszelką krytykę identyfikując jako atak na własną osobę.

By cokolwiek zmienić cała sfera języka, pojęcia, definicje i konstrukty językowe musiały by przejść generalne przemeblowanie, a to jest niezmiernie trudne, wręcz niemożliwe, bo przyjęcie sposobu mówienie strony przeciwnej wymusi zmianę nastawienia, a tego przecież nie chcemy. Język kształtuje świadomość, daleko bardziej niż byt. To działa też w drugą stronę: świadomość kształtuje byt, ale jeszcze bardziej nasz język, którym się posługujemy.

Niestety każda ze stron stosując swoje rozwiązania staje się coraz bardziej niezrozumiała dla tej przeciwnej, oddalając się od siebie.

Tak więc istnieją dwa światy, dwie rzeczywistości, dwie Polski, dwa Narody, obok siebie a nie razem. Bohaterzy i patrioci vs zdrajcy i kolaboranci. Niby w tym samym państwie, ale zupełnie odmiennie go pojmując. Zupełnie inaczej rozumiejąc polskość, bycie Polakiem, polską rację stanu, przyszłość; a także dobro i prawdę. To wymusza relatywizację. Każdy chce dobrze, ale każdy chce inaczej. Niestety dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane, dlatego dziwią się, że coś nie chce się udać.

W tej samej przestrzeni rozwijają się dwa byty sobie przeciwstawne, a jednak nie potrafiące bez siebie żyć. Funkcjonują na zasadzie przeciwieństw, i tylko dlatego istnieją. Gdyby im zabrać te przeciwieństwa obydwa wrogie sobie obozy straciły by rację bytu.

W tak skonstruowanej przestrzeni politycznej mogą istnieć tylko dwa obozy, u nas są to rządzący z większością parlamentarną i "totalna opozycja", z KOD-em jako metodą. Zamiast KOD-u może być "czarny protest", ale tak naprawdę to jedni i ci sami - występujący tu i tu. Zwolennicy PiS-u nie widzą różnicy między PO a .N, zaś ci są przekonani, że za wszystkim stoi "nienawistny kaczor", posługujący sie marionetkami. Na próżno tłumaczyć, że jedni i drudzy sie mylą.

Media też są podzielone dokładnie na pół, i nie może być inaczej, gdyż zawsze trzeba opowiedzieć się po jednej ze stron.

Wtedy o rzetelnym dziennikarstwie, bezstronności nie może być mowy, a dziennikarze przekształcają się w funkcjonariuszy realizujących założenia propagandy. Wtedy w przedstawianiu wydarzeń nie ma mowy o prawdzie i faktach, ale o interpretacji i omówieniach. To tłumaczy powszechne występowanie ekspertów, którzy mówią jak ludzie mają myśleć, tak jakby oni sami nie potrafili tego robić samodzielnie i wyciągać wniosków. Forsując taki schemat funkcjonowania mediów nie można się dziwić hasłu "telewizja kłamie". Tylko, że jedni będą przekonani, że: "kurwizja  już dawno osiągnęła dno", a drudzy będą krzyczeć "KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice, dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice".

Ktoś się jeszcze dziwi, że spirala nienawiści się nakręca, a wszyscy żyją w zaklętym kręgu? Czy ten zaklęty krąg można przerwać? - O tym w innej notce.

___________________________________
Grafika pochodzi ze strony: valkiria.net
Opublikowano również na: Salon243Obieg | Prawy Nurt | Fronda | Kontrowersje | Blog.pl

piątek, 24 lutego 2017

Dalszy ciąg o cenzurze na Naszych Blogach


Powtórzę jeszcze raz, to co napisałem kiedyś, bo do niektórych nie trafiają rzeczy oczywiste: bez odniesienia i poszanowania prawdy nie ma słusznej walki o dobro i pomyślność. Przeciwieństwem prawdy, albo jej brakiem jest kłamstwo. Kłamstwo jest szczególnym rodzajem zła, które deprawuje kłamcę.

Poniżej komentarz blogera Leszek1:
Od kiedy to klasyczne "dziecko resortowe", dr Jerzy Targalski (syn), wyrzucil mnie razem z moimi komentarzami, jako ruskiego agenta, bo nie pochwalalem nawolywania do zbrojnej walki z Rosja w obronie Ukrainy, przestalem czytac naszeblogi i niezalezna. Stwierdzilem, ze ten caly kombinat Sakiewicza to jest po prostu, pracowicie zbudowana, falszywa barykada. Jest ona bardzo patriotyczna, ma kilku, a nawet wielu, naprawde dobrych dziennikarzy i tylko jedna wade. Kieruja ja, a wlasciwie dowodza, ludzie o nie polskich korzeniach. Nie jest to wielka wada, bo znam sporo wspanialych Polakow o nie polskich korzeniach, ale trzeba pamietac, ze niektore dzieci resortowe przesiaknely resortowa mentalnoscia, poniewaz byly wychowywane przez resortowych rodzicow w resortowej atmosferze. Jest to logiczne i zrozumiale. Dlatego nie trzeba sie dziwic, ze na niektorych blogach przeprowadza sie czystki partyjne zgodnie z dlugoletnia teoria i praktyka walki klasowej - z oczywistym i wiadomym skutkiem. /Leszek1 -http://niepoprawni.pl/comment/1533696#comment-1533696

I wynurzenia resortowego Jazgdyni, który ma się już za nadzwyczajną kastę blogerską, podobnie do tej aptekarskiej, gdy domagał się przywilejów dla właścicieli małych aptek kosztem pacjenta:
Każdy człowiek ma przyrodzone prawo eliminowania ze swojego otoczenia debili, furiatów (często jedno z drugim), a nawet pospolitych głupków.
Rozwój portali społecznościowych jest jak najbardziej prawidłowy. Po początkowym okresie pełnej swobody, gdy udostępniano łamy portali wszystkim jak leci, nastąpiło fatalne zamulenie sieci tekstami, proszę mi wybaczyć słowo - wypocinami różnych niespełnionych osobników, charakteryzujących się wysokim mniemaniu o sobie i nieugiętym przekonaniem, że mają coś do powiedzenia. I to publicznie, bo internet jest dostępny dla wszystkich. Czy taki baca w onucach na prawdę mysli, że jego bajdurzenia, powielane streotypy internetowego ścieku, bez krztyny oryginalności i marnie napisane; sensacyjki na miarę superstacji i urbanowski język, dają mu bezwzględne prawo do publikowania wszędzie tam, gdzie tylko zechce?
Otóż nie. Portale internetowe nie są dobrem publicznym. To w większości prywatne inicjatywy. I właściciel, poprzez swoje redakcje, swoich opłaconych pracowników, ma żelazne prawo dobierać sobie ludzi, którym udostępnia swoje łamy.
Wszyscy całe życie jesteśmy oceniani. Największy problem jest niestety z własną samooceną. Powszechna jest tendencja do nieuzasadnionego dobrego samopoczucia, brak skromności i widzenie samego siebie niemalże jako jednostkę wybitną. Cóż, takie są prawa psychologii i niewiele można tu zmienić. Choć głupek na zawsze pozostanie głupkiem.
Dla mnie naturalnym krokiem następnym jest to, że po okresie usilnego zabiegania o każdego blogera, redakcje w końcu dokonują selekcji, by pozbyć się grafomaństwa, pustosłowia, schematyzmu. Furiatów, chamów i idiotów. Tak jest w życiu, we wszystkich społecznych relacjach i w każdej pracy.
Taka selekcja, to nie cenzura. Oczywiści ten przysłowiowy biedny baca w onucach będzie wrzeszczał, że oto krzwdzony jest jako wolny obywatel i stalinowscy, czy obecnie, kaczystowscy cenzorzy go sekują. W żadnym wypadku nie przyjmie dobrej rady: - chłopie, to pisanie jest nie dla ciebie. Ty nie umiesz. Chcesz wykrzyczeć swoje bóle przed całym światem, to idź sobie na onet, lub innego pudelka i może tam znajdziesz podobnych sobie kolegów.
Każdy portal to pewna zdefiniowana grupa społeczna. I albo się do niej pasuje, albo nie. Bardzo dobrze jest, ze naszeblogi kończą z prezentacją tekstów, jak leci - tylko chronologicznie. Taka jest już w życiu sprawiedliwość, że ci, co mało dają są zazwyczaj na końcu.
 /Jazgdyni -http://niepoprawni.pl/comment/1533696#comment-1533701

Wcześniej ten przegrany frustrat napisał niby o mnie, ale tak naprawdę pisał o sobie:
Większość prac badawczych współczesnej psychologii udowodniła, że samoocena człowieka jest oparta na jego wewnętrznych poglądach o sobie samym. Mamy tu przykład gościa, który usiłuje wokół siebie wzbudzić zainteresowania, prezentując kontrowersyjne spostrzeżenia. Mind Service jest absolutnie przekonany, że jest on właścicielem jedynie słusznej prawdy. Psychologia współczesna określa taką postawę, jako niedojrzałość w relacjach człowieka ze światem. A konkretnie - życie w rzeczywistości urojonej. Podkreślam, nie jest to jednostka chorobowa. W tym wypadku, to jedynie potrzeba skierowania reflektorów na własną osobę. Osobę niedowartościowaną w pewnym sensie nieudacznika, który aby podnieść swój prestiż gotowy jest ukraść czyjąś pracę. Wiem, jestem okrutny. Lecz tutaj powinniśmy mieć dobry obraz oparty na uczciwości i przyzwoitości. Krętacz, oszust i kombinator powinien być publicznie przedstawiony. Gdy będzie się nadal zapierał, udostępnię materiały świadczące o jego niecnej działalności. /Jazgdyni -http://naszeblogi.pl/comment/221522#comment-221522

I odpowiedź temu Jazgdyni od Trybeusa. Niby ruski troll, ale w przypadku Jazgdyni ma rację:
Nastukał się kolega:) ...ale mam wrażenie, że o sobie ...bo przecież któż jak nie jazgdyni pompował sobie odsłony na niepopkach, aby "być poczytnym", a któż nie lubił, jak grupka akolitów z klubu dyletantów łechtało jego "ego" po przeczytaniu jego tekstów....a któż się oburzał, jak ktoś śmiał skrytykować "święte pismo blogera"?:))...a kto wchodził w zadek tow Targalskiego, aby tylko skrobać teksty w "zdefiniowanej grupie społecznej"...ta zdefiniowana grupa społeczna to nic innego, tylko ławeczka klakierów, którzy piją sobie codzienne z dzióbków :))...taka ławeczka jest i tutaj, a na tych "naszych blogach", już nie ławeczka...to sala plenarna z ławkami... /Trybeus -http://niepoprawni.pl/comment/1533696#comment-1533706

Tutaj odpowiedź temu Jazgdyni od Leszka1:
Bardzo Pana przepraszam, ale wydaje mi sie, ze przedstawia Pan rzeczywistosc w bardzo krzywym zwierciadle,usilujac nam wmowic, ze osoby potrafiace niezaleznie myslec, to debile, furiaci i pospolite glupki, a baca chodzi w onucach i wrzeszczy. Tu nie chodzi o glupote, tylko o ideologie, czyli trzymanie sie wytyczonego i obowiazujacego nurtu bez wzgledu na logike i ewentualne straty.
Natomiat trafna jest, zamieszczona przez Pana, chrakterystyka dr Jerzego Targalskiego (syna), ktory dostal pod komende ta falszywa barykade, by dowodzic atakiem na wybranego przez swoich dowodcow wroga. Dlatego eliminuje mysl niezalezna i niepokorna, pozostawiaja wojsko wierne i posluszne, na ktore zawsze bedzie mogl liczyc - nie wytykajac palcem...
Tu przytaczam trafnie zaobserwowane przez Pana, cechy osobowosci dr Jerzego Targalskiego (syna):
...Największy problem jest niestety z własną samooceną. Powszechna jest tendencja do nieuzasadnionego dobrego samopoczucia, brak skromności i widzenie samego siebie niemalże jako jednostkę wybitną. Cóż, takie są prawa psychologii i niewiele można tu zmienić. Choć głupek na zawsze pozostanie głupkiem."
/Leszek1 - http://niepoprawni.pl/comment/1533696#comment-1533715

Jeszcze odpowiedź trollowi Jazgdyni od Poliszynela:
(...) każdy hejt zaczyna sie od subiektywnego ataku ad personam co niniejszym, jak i wielu poprzedników, Pan uczynił, może lepiej odnieść się do tekstu, a jak Pan uważa, że tekst ten nie dorasta do Pana "progów", to po kiego się w ogóle się odzywać? - chyba po to. aby wywołać "igrzyska" i .... aż się prosi aby napisać coś więcej względem zastosowanego przez Pana "kija". Wystarczy stosować jedną regułę, aby był spokój - nie odnosić sie ad personam do autorów i interlokutorów - co jest zapisane w regulaminie.
/Poliszynel - http://naszeblogi.pl/comment/221533#comment-221533

Jak to wszystko można skomentować? Chyba tylko tak, że każdy zamach na prawdę i wolność słowa w imię jakiejś ideologii lub czyiś racji jest wyjątkową podłością. Zaś ktoś, kto jeszcze takiej działalności broni jest kundlem i śmieciem. Do charakterystyki blogera Jazgdyni, która do tej pory wyglądała tak: stary, przegrany, sfrustrowany degenerat i pijak, którego morze wyrzuciło na ląd i skończył jako niespełniony asystent żony prowadzącej aptekę - trzeba powyższe epitety dopisać.

A tutaj Zygmunt Korus o Targalskim:
W dyskusji u Rolnika Z Mazur pada taka uwaga Imć Waszeci, że najlepiej zbanowane teksty sprawdzać na innych portalach, żeby mieć bardziej miarodajne tło. Tak się składa, że ja bloguję na nastu forach na raz, i mój "Bezduszny koszer" poszedł wszędzie bez problemu (np.można datę sprawdzić choćby zaraz na Frondzie),tylko Targalskiemu wydawał się zbyt antysemicki, więc mnie usunął w trybie natychmiastowym, bez ostrzeżenia. Więc niech mi Pan już nie mówi jaki ON jest, bo mam zachowaną korespondencję (b. arogancką) - nie mówiąc o JEGO partyjnej przeszłości (mnie by Pan do PZPR pod lufą karabinu maszynowego nie zaciągnął!). A potem ta manipulacja, gdy o mnie Kapuściński zabiegał, a potem Tomek odblokował - w formie wpisu-szantażu nad zdjęciem, tekstu, którym mnie zastygmatyzował. Mam głęboko w d... takiego "dobrego" człowieka. Swoje wiem. /Zygmunt Korus - http://naszeblogi.pl/comment/222517#comment-222517

Bloger Twardek o Naszych Blogach:
Nie wiem jak jest zorganizowany „monitoring” tekstów na NB, ale sądzę, że (poza „admina” ogólnym nadzorem nad całością, który to admin jest zapewne  jeden), występuje tu kilku moderatorów. Jeżeli tak, to przynajmniej jeden z nich stosuje cenzurę polityczną albo, co gorzej, pod pretekstem niepoprawności uwala teksty dla rządzących pożyteczne. Nie przesądzając znaczenia moich czterech kolejnych komentarzy (dwa ostatnie próbowałem zamieścić przy notach Eski) wszystkie zostały utopione bez wieści. Dlaczego? Mogę drugi z  "Eskowych" , drugi bo akurat go zachowałem, zamieścić tutaj ku ocenie przez obecnego tu „admina” -  wszak pisze: „Tu jest odwrotnie. Można jak widać pisać (nawet notki), że 2+2=5 byle nie kląć”. Niech więc publicznie go osądzi. /Twardek -http://naszeblogi.pl/comment/222475#comment-222475

Przestałem czytać hejterów i frustratów z NB, którym się wydaje że bronią PiS-u. A @Admin jeszcze śmie twierdzić publicznie, że "Tu jest odwrotnie. Można jak widać pisać (nawet notki), że 2+2=5 byle nie kląć"?Nie ma wstydu i przyzwoitości, aby tak kłamać w żywe oczy? Przecież mnie zablokował bloga właśnie za poglądy. Za napisanie prawdy, że Sebastianowi K. odmówiono prawa do adwokata i nie zapewniono badań lekarskich. Nie zgadzało się to z obowiązującą wtedy linią propagandową? Tak jak napisałem, ta manipulacja odbije się obecnej władzy czkawką. I m.in. jego hejterzy oraz on sam, który ich hoduje i zaprawia w takiej szczujni będą mieli w tym pokaźny udział. Cenzura zawsze budzi we mnie największe obrzydzenie. 
Nie ma u mnie kompromisu między głoszeniem prawdy, a sympatią polityczną. I nigdy nie będzie, choć jestem sympatykiem PiS-u i długo pewnie jeszcze nim pozostanę. Nazywanie rzeczy po imieniu to nie przywilej, lecz prawo każdego wolnego człowieka. Cenzor, który tego nie rozumie może odnieść tylko chwilowe zwycięstwo. Prawdy nie da się stłamsić. - Bo to jest tak, jak powiedział Jezus: "Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą".

.