Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

sobota, 16 lutego 2019

Jak żyć z kolaborantem?


"Istnieją, tuż obok siebie, dwie Polski – a jeśli istnieją dwie Polski, to muszą też istnieć dwa narody Polaków. Te narody oddzieliły się od siebie i zaczęły wieść życie osobne kilkaset lat temu. Jeden to naród patriotów, drugi – naród kolaborantów.

W narodzie patriotów marzenie o wielkości Polski jest wciąż żywe, może nawet jest tak, że ten naród dzięki swojemu marzeniu o wielkości – czy raczej dzięki projektowi swojej wielkości – w ogóle istnieje. Przeżył, ponieważ pamięta, że kilkaset lat temu był wielki i potężny.

Naród kolaborantów jest ogarnięty i obezwładniony obsesją swojej małości, nędzy, podłości i znikczemnienia. Co oczywiście nie przeszkadza i nigdy nie przeszkadzało polskim kolaborantom twierdzić, że kolaborują z przyczyn patriotycznych." /Jarosław M. Rymkiewicz.

To, że istnieją dwie Polski, dwa narody równocześnie w tym samym miejscu, było widać wiele razy, także w 1914 r. Wtedy, 3 sierpnia, Józef Piłsudski jako komendant główny Wojska Polskiego (wojska, które dopiero zaczęło się formułować od podstaw) podpisał odezwę: „Z dniem dzisiejszym cały Naród skupić się winien w jednym obozie pod kierownictwem Rządu Narodowego. Poza tym obozem zostaną tylko zdrajcy, dla których potrafimy być bezwzględni”.

Tak zaczęły się tworzyć Legiony. - Ich Pierwsza Kompania Kadrowa w Galicji, u boku Habsburgów, przeciw Carowi, przeciw Rosji.

Kilka dni później na ręce wielkiego księcia Mikołaja, zwierzchniego wodza naczelnego Armii Rosyjskiej, przyszedł „Telegram”, zaczynający się od słów: „Głęboko wzruszeni orędziem Waszej Cesarskiej Wysokości, które nam obwieszcza, że waleczna armia rosyjska, dobywszy oręża w obronie słowiańszczyzny, walczy i za świętą dla naszego narodu sprawę wskrzeszenia zjednoczonej Polski (…), przejęci jesteśmy gorącym pragnieniem zwycięstw armii rosyjskiej, oczekujemy jej pełnego na polu walki tryumfu”.

Ten wiernopoddańczy telegram podpisało 64 obywateli, głównie ze Stronnictwa Polityki Realnej i Narodowej Demokracji. Wśród nich były takie tuzy arystokracji, jak Radziwiłł, Lubomirski, Potocki, Krasiński, Branicki, a także wybitny pisarz Reymont, i przede wszystkim bożyszcze prawicy – Roman Dmowski!

Zaczynały (o czym mało kto pamięta) tworzyć się drugie Legiony, po ruskiej, a nie habsburskiej stronie. Polska wtedy była rozdarta na dwie połowy jak mało kiedy.

Naród kolaborantów - tak sądzi poeta Rymkiewicz - jest przekonany, że działa w interesie kraju, gdyż Polacy nie nadają się do samodzielnego życia, więc silniejsi mogą zaprowadzić u nas porządek. Kolaboranci zarzucają także frakcji patriotycznej, że ta potrafi tylko jedno - bezsensownie przelewać krew polskich dzieci (z reguły nie swoich) w kolejnych powstaniach w imię swoich racji. Oskarżają więc o brawurę, porywanie się z motyką na słońce i wysyłanie nieuzbrojonej młodzieży w Powstaniu Warszawskim wprost pod lufy niemieckich karabinów maszynowych. To wygląda na jakąś paranoję, albo na zanik instynktu samozachowawczego. Okazuje się jednak, że patrioci podejmują swoje decyzje bezwarunkowo, opierając się na wyższych przesłankach, zamiast na chłodnej kalkulacji, czy warto? - Coś na wzór imperatywu kategorycznego Kanta.

Z czego wynika, że ktoś jest patriotą, a inny kolaborantem? - Z odniesienia do wartości. Bóg, Honor, Ojczyzna - to wartości najwyższe. Dlatego w obliczu zagrożenia, gdy wróg u bram, patriota bez wahania chwyci za karabin aby bronić współbraci przed najeźdźcą, godząc się oczywiście z tym, że może ponieść śmierć. Ktoś inny może się wtedy uśmiechnąć i pomyśleć: frajer! Niech ginie jak jest głupi. Zawsze przecież można przyłączyć się do wroga, gdy jest silniejszy - to przecież efekt pragmatyzmu. Dlaczego są tacy, którzy nigdy na to nie pójdą? - Bo Honor ma znaczenie. - "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba..." /Danuta Siedzikówna "Inka".

Człowiek żyje wartościami i dla wartości - to go wyróżnia od świata zwierząt. Jeden żyje nimi bardziej, drugi mniej. Zaryzykuję tezę, że człowieczeństwo w ludziach znajduje się na różnym poziomie. Możemy nawet spotkać się z twierdzeniem „...kto nie był ni razu człowiekiem...” /Adam Mickiewicz, Dziady.

Człowiek jest niejako predysponowany i powołany do tego, aby swoje życie skupiać na wartościach moralnych. Im wyższe wartości odgrywają decydującą rolę w jego życiu, tym dany człowiek jest gotów do większych poświęceń i bardziej heroicznych czynów. I tym większym bohaterem widzą go inni.

Wartości moralne są uniwersalne, istnieją obiektywnie i mają ustaloną hierarchię - zob. Max Scheler, Hierarchia wartości. - Ale to już temat na inną okazję.

Na razie skupmy się nad możliwością porozumienia między tymi obydwoma wrogimi wobec siebie obozami: patrioci i kolaboranci. Czy jest możliwe dzisiaj, albo w przyszłości, aby elektoraty PIS i KO się ze sobą porozumiały? Aby osiągnęły consensus i skupiły się razem na budowaniu przyszłości? Wszak "zgoda buduje, niezgoda rujnuje". - Niestety, postawię tezę, że jest to niemożliwe. Obydwie grupy nadają na zupełnie innych falach, posługują się różnymi i właściwymi dla siebie kodami kulturowymi, mają różne mentalności, wyznają różne ideologie i używają różnych pojęć / kluczy w obrębie własnego kręgu. Co gorsze, tworzą własne archetypy, które później jako autonomiczne byty dryfują w przestrzeni publicznej i rażą tych, którzy się z nimi nie zgadzają. Jak w tym świetle wygląda patriotyzm? Co go określa?

Dziś dla prawej strony sceny politycznej patriotyzm oznacza walkę o polskość, najwyższe starania o zachowanie naszego dziedzictwa kulturowego, ciągłość historii jakiej chcieli nasi Ojcowie. Bo bez przeszłości, bez tradycji, bez wartości - nie będzie przyszłości. Zaś "kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość" / George Orwell, Rok 1984.

Pięknie o Ojczyźnie pisał Jan Paweł II: "Ojczyzna to jest dziedzictwo, a równocześnie jest to wynikający z tego stan posiadania - w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu". Zatem - pisał Ojciec Święty - "Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy nawet samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania."

A więc patriotyzm, to miłowanie tego co polskie, tego wszystkiego, co upodmiotawia i konstytuuje polskość.

No i "Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem † Polska jest Polską, a Polak Polakiem".

Niestety, ale osoby o lewicowo - liberalnych poglądach na takie postrzeganie patriotyzmu się nie zgodzą... - Z czego to wynika?

- Z genów. Naukowcy udowodnili, całkiem niedawno, że geny w 40, a nawet 60 proc. wpływają na naszą osobowość. I co za tym idzie wpływają również na nasze poglądy polityczne. Człowiek ze swej natury jest zwierzęciem politycznym" - twierdził Arystoteles już w IV wieku p.n.e. - To twierdzenie potwierdzają dziś ewolucjoniści, zoolodzy, a nawet genetycy. Okazuje się, że poglądy polityczne - uważane dotychczas za całkowicie uzależnione od środowiska, w którym człowiek się wychowywał i żyje - w dużym stopniu są dziedziczne. Wzięła więc w łeb koncepcja "tabula rasa" - niezapisana tablica, wg której człowiek niczym skorupka jajka z upływem czasu coraz bardziej nasiąka otoczeniem. Naukowcy powiadają, że w dużej mierze dziedziczymy podstawowe zestawy cech, dzięki którym można zidentyfikować np. dwa najbardziej popularne światopoglądy: konserwatyzm i liberalizm. A więc homo sapiens przychodzi na świat jako zwierzę z natury lewicowe lub prawicowe.

Wygląda to bardzo źle, gdyż wynika z tego, że żadna strona nie jest w stanie przekonać drugiej do swoich racji. Tak więc poglądów nie chcemy zmieniać, siebie tym bardziej. Ale jest jeszcze gorzej: im bardziej ktoś nam dowodzi, że nie mamy racji, tym bardziej wierzymy, że mamy. Przypadłość ta w psychologii nazywana jest efektem potwierdzenia, co dostrzegł już Francis Bacon w 1620 pisząc, że przyjąwszy jakąś opinię, „przyciągamy” do siebie wszystko, co może ją potwierdzić, ignorując argumenty przeciwne. Ten mechanizm obronny (tak go nazwijmy) przybiera na sile, gdy prezentowany pogląd burzy naszą wizję świata i poczucie bezpieczeństwa. Wtedy argumenty przeciwnika postrzegamy jako propagandę i włączają nam się blokady na to co widzimy i słyszymy, wskutek czego efekt jest odwrotny od zamierzonego. Szukamy natychmiast usprawiedliwienia i uzasadnienia, aby nie doszło do zburzenia naszego światopoglądu. Co skutkuje konsolidacją przekonań najpierw na poziomie emocjonalnym, a następnie racjonalnym.

A potem niektórzy się dziwią dlaczego dwa główne ośrodki propagandowe: TVN 24 i TVP Info betonują elektoraty i hodują wyznawców. Zaś inni nie wiedzą jak pogodzić wolności słowa z mową nienawiści.

Jak więc żyć, panie?

- A może zacznijmy np. od tego: "żyj i daj żyć innym"? / Joanna Chmielewska. Pamiętając, że "wolność jednego kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego"... / Alexis de Tocqueville.

- No chyba, że ktoś ma inne propozycje - to słucham?

________________________________________

źródła:

czwartek, 6 grudnia 2018

Francja się budzi?

Nie jest prawdą, to co podają media, że protest żółtych kamizelek jest przeciw podwyżkom cen paliw. Francuzi mają dość polityki prezydenta Macrona i jego rządu nakładającego coraz większe podatki na francuskie społeczeństwo, i jednocześnie prowadzącego obłędną politykę imigracyjną, na co idą ogromne środki.

Protest żółtych kamizelek nie zakończył się wraz z deklaracją rządu francuskiego zamrażającą podwyżkę cen paliw na sześć miesięcy. Żółte kamizelki planują demonstracje w najbliższy weekend w Paryżu i innych miastach, o wiele większe niż dotychczas. Państwo francuskie przygotowuje się na konfrontację wyprowadzając na ulice wojsko. To pachnie wybuchem rewolucji, o której już wszyscy mówią głośno. Francuscy żołnierze już są w #Paris, aby kontrolować w sobotę #ChampsElysee. Blokowanie Pól Elizejskich zarządził ponoć sam #Macron.


Tymczasem prezydent Macron już się szykuje aby podpisać Światowy Pakt ws. Migracji na konferencji międzyrządowej w dniach 10 i 11 grudnia 2018r.

Przypomnijmy, że Państwa ONZ, poza USA, zaakceptowały plan Światowego Paktu ws. Migracji. Negocjacje w sprawie tej umowy trwały 18 miesięcy. Pakt zostanie formalnie zatwierdzony podczas międzynarodowej konferencji, która ma się odbyć w Maroku.

Punktem wyjścia do podjęcia międzynarodowych rozmów na temat umowy, zwanej początkowo Paktem na rzecz Migracji Bezpiecznej i Uporządkowanej, była tzw. Deklaracja Nowojorska z września 2016 roku, przyjęta jednogłośnie przez 193 państwa należące do Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców został uprawniony na podstawie Deklaracji Nowojorskiej do zaproponowania w tym roku światowego paktu na rzecz migrantów, mającego na celu wzmocnienie i koordynację międzynarodowych starań na rzecz uchodźców i migrantów. Niestety, cele tego paktu wydają się zupełnie inne od spodziewanych.

Prawdziwy cel Deklaracji z Marrakeszu ujawnił komisarz UE ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa, Dimitris Avramopoulos: „Nie możemy i nie będziemy w stanie powstrzymać migracji. Pod koniec dnia musimy być gotowi, aby przyjąć migrację, związaną z nią mobilność i różnorodność jako nową normę i odpowiednio dostosować nasze prawo i zasady”. - Migracja jest według Avramopoulosa pozytywna, co nieuchronnie doprowadzi z czasem do wymiany rdzennych europejskich społeczeństw na inne, pochodzące spoza naszego kręgu kulturowego.

Architekci tego dokumentu, w jego treści z 2 maja 2018 roku, ogłosili, że: „(...)Partnerzy procesu Rabat uznają potrzebę zachęcania i wzmocnienia ścieżek do regularnej migracji (…) oraz promowania mobilności niektórych kategorii podróżnych (w szczególności biznesmenów i przedsiębiorców, młodych profesjonalistów lub naukowców) między krajami Europy Północnej, Zachodniej i państwami środkowoafrykańskimi”.

I dalej:

„Należy promować regularną migrację i mobilność, zwłaszcza młodych ludzi i kobiet, między Europą a Afryką Północną, Zachodnią i Środkową, oraz w tych regionach … Zachęcanie do tworzenia sieci wymiany między instytutami kształcenia zawodowego i agencjami pośrednictwa pracy w Europie oraz w Afryce, aby w pełni wykorzystać umiejętności młodych migrantów …” /Więcej na ten temat tutaj: https://bliskopolski.pl/deklaracja-z-marrakeszu/

W ten sposób ugruntowało się stanowisko, że migracja jest siłą napędową wzrostu gospodarczego i podstawą globalnego dobrobytu. Teraz chodzi wyłącznie o to, aby imigracja była procesem lepiej zarządzanym. Przypomnijmy, że Polska tą wstępną deklarację podpisała.
/Tekst deklaracji tutaj: https://ec.europa.eu/home-affairs/sites/homeaffairs/files/20180503_declaration-and-action-plan-marrakesh_en.pdf

Podczas gdy Francja przeżywa żółty kryzys, 20 listopada 2018 r. Emmanuel Macron zadeklarował podczas swojej wizyty w Brukseli, że Francja bez zastrzeżeń popiera Globalny Pakt na rzecz Migracji.

W tym względzie wypowiedział się Generał Tauzin, który oświadczył, że francuscy generałowie sprzeciwiają się podpisaniu Global Compact for Migration.
Generał Piquemal (2S) i gen. Martinez (2S) utworzyli w dniu 28 listopada petycję na stronie wolontariuszy dla Francji, aby odeprzeć projekt "bezpiecznej, uporządkowanej i regularnej migracji, która po przyjęciu paktu zmusi państwa członkowskie Organizacji Narodów Zjednoczonych do przyjmowania milionów imigrantów, głównie z krajów muzułmańskich - z Afryki i Bliskiego Wschodu.


Ponieważ Francja ryzykuje popadnięciem w bezprecedensowy kryzys międzykulturowy, wielu Francuzów dostrzega to zagrożenie i czynnie walczy z tą nową plagą. Żółte kamizelki są trzonem tego gniewu.

Jak czytamy, Generał Didier Tauzin (3S) właśnie poparł dziś petycję swoich dwóch kolegów. /Tutaj oświadczenie generała: https://www.facebook.com/didiertauzinofficiel/posts/2234046333517542?comment_id=2234086390180203&notif_id=1543681310523768&notif_t=feed_comment


Na francuskich forach internetowych trwa dyskusja, czy wojsko będzie stało na straży porządku publicznego pacyfikując demonstrantów, czy obróci się przeciwko rządowi, dojdzie do wprowadzenia stanu wojennego a junta wojskowa przejmie władzę? Nie dopuści do podpisania paktu migracyjnego i zrobi porządek z migrantami we Francji?


Nawet, jeśli to tylko pobożne życzenia uczestników forów internetowych, to wygląda na to, że Francuzi się budzą, bo głosów popierających politykę francuskiego rządu nie widać.
______________________________________

A tu sympatyczny obrazek sprzed paru godzin:




poniedziałek, 22 października 2018

Komunikacja jako sukces lub porażka


Niestety nie jest tak, że oceniamy drugiego człowieka, albo dajemy wiarę w to co mówi ze względów merytorycznych. Warto zastanowić się nad mechanizmami przyswajającymi informacje przez nasz mózg i dlaczego o wiele ważniejsze są emocje niż racjonalne argumenty. Trudno w krótkiej notce przedstawiać całą zawiłą materię postrzegania przez człowieka, dlatego chciałbym jedynie zasygnalizować zagadnienia, odsyłając czytelnika do poszukiwań i poszerzania wiedzy na ten temat. W jaki sposób do człowieka docierają informacje, jak są przez niego filtrowane i w jaki sposób przyswajane, bo to nie jest tak, że wszystko co dociera do nas przez zmysły jest przez rozum absorbowane i uświadamiane. Ale nawet treści uświadomione nie są automatycznie uznawane za prawdziwe lub takie którym należy dać wiarę, bądź przyjąć do wykonania mechanicznie, jak rozkaz, bądź zastosować ze względu na użyteczność.

Komunikacja werbalna to komunikacja oparta na słowie. Arabskie przysłowie mówi: „Człowiek ma tylko jedne usta, ale dwoje uszu”. Podstawowym celem komunikacji jest przekazanie i uzyskanie informacji, a jedynym ograniczeniem formy jest nasza wyobraźnia. Przekazywać i pozyskiwać informację możemy za pomocą wypowiadanych słów, używając symboli, liczb, obrazów, plików audio, wideo, zdjęć i na wiele, wiele innych sposobów. Do tego dochodzą jeszcze komunikaty niewerbalne, które towarzyszą naszej komunikacji: wygląd, tembr głosu, sposób bycia, gesty itp.

W każdym wypowiadanym komunikacie możemy wyróżnić cztery płaszczyzny komunikacji:

  • Płaszczyznę rzeczową(formalną), poprzez którą przekazujemy pewne informacje w sposób oczywisty, formalny.
  • Płaszczyznę autoportretu(autoprezentacji), poprzez którą informujemy, w jakim jesteśmy nastroju, gdy wypowiadamy, nadajemy komunikat.
  • Płaszczyznę wzajemnych relacji, która informuje o stosunku do rozmówcy(lub otoczenia).
  • Płaszczyznę apelu, w którym jest zawarte nasze życzenie do odbiorcy.

Komunikację najlepiej rozumieć jako sztukę porozumiewania się, gdyż jest warunkiem sukcesu zarówno w życiu osobistym, karierze zawodowej i w polityce. Wpływ na skuteczność komunikowania mają:

  • myśli, czyli treść przekazu – to, co komunikujesz, a umysł odbiorcy odbiera na poziomie intelektu,
  • emocje, czyli sposób komunikacji i nastawianie do drugiej osoby – to, w jaki sposób wpływasz na emocje odbiorcy oraz jakich środków, sposobów i technik używasz do przekazania komunikatu,
  • działanie, czyli twoja umiejętność pozyskania informacji zwrotnej – to, czy potrafisz wywołać reakcję w drugim człowieku.

Gdy wszystkie trzy są obecne, z przekazu emanują przekonanie i pasja, a my jawimy się jako osoby godne zaufania. Nasi słuchacze nie zawsze będą pamiętali, co do nich mówiliśmy, ale na długo pozostanie w ich pamięci wspomnienie emocji, które towarzyszyły im podczas wystąpienia. Ważne, by były to pozytywne emocje.
Teraz już wiesz, co decyduje o skutecznej komunikacji z otoczeniem?

Bardzo ważna jest umiejętność aktywnego słuchania. Możemy to osiągnąć stosując następujące techniki:

  • Odzwierciedlenie – informujemy rozmówcę, jak zrozumieliśmy jego odczucia lub intencje.
  • Parafrazowanie – ujmujemy inne słowa zasłyszany komunikat, upewniając się czy dobrze został zrozumiany.
  • Klaryfikacja – skłaniamy rozmówcę do skoncentrowania się na głównej idei komunikatu lub prosimy o bardziej precyzyjne wyjaśnienie sprawy.
  • Potwierdzenie – dopowiadamy pewne słowa, potwierdzając, że jesteśmy zainteresowani wypowiedzią i słuchamy uważnie.

Komunikacja niewerbalna była stosowana od zarania dziejów ludzkiej cywilizacji, jednakże stała się przedmiotem poważnych badań dopiero w połowie lat 60. Przed XX wiekiem, najbardziej znaczącą publikacją dotyczącą zachowań niewerbalnych było „Wyrażanie emocji przez ludzi i zwierzęta" Karola Darwina. Jego praca została wydana w 1872, jednak wiele z idei i obserwacji, które w niej zawarł, są wciąż cenione przez współczesnych badaczy na całym świecie. Po prostu - jest ona używana świadomie przez ludzi chcących osiągnąć swój cel poprzez interakcję ze słuchaczami i ich zachowaniami.

Do wrodzonych zachowań niewerbalnych możemy zaliczyć również tzw. dystanse personalne. Dystans personalny możemy określić najprościej jako niewidoczną bańkę powietrza, która otacza nasze ciało. Z punktu widzenia psychologii, ciało nie kończy się na skórze. Tak naprawdę rozciąga się w przestrzeni, przez co ludzie mają poczucie własności w stosunku do bliskiego obszaru, która ich otacza.Podobnie jak zwierzęta ustalają swoje terytoria w zależności od populacji, w której dany osobnik dorastał, tak rozmiar strefy osobistej będzie zdeterminowany kulturowo oraz społecznie.

Same procesy biorące udział w komunikacji z innymi ludźmi są trochę bardziej skomplikowane. Aby spróbować zrozumieć pewne mechanizmy musielibyśmy chociażby się cofnąć do Przewrotu Kopernikańskiego Kanta. Do tamtej pory zakładano przeciwieństwo między podmiotem poznającym a przedmiotem. Skupiano się na wzajemnych zależnościach pomiędzy przedmiotami, na prawach rządzących światem. Kant przeniósł punkt ciężkości dociekań filozoficznych na badanie warunków poznania rzeczy, ukazał zależność między podmiotem a przedmiotem, dowodził, że to podmiot (jego umysł) kształtuje przedmiot, a jego istnienie jest uwarunkowane podmiotem. Poprzednicy Kanta uważali, że doświadczenie umożliwia pojęcia – on odwrócił to, stwierdzając, że to pojęcia umożliwiają doświadczenie. /za Wikipedią. Byt kształtuje świadomość (brzmi znajomo?), czy może raczej jest tak, że to świadomość kształtuje byt?

Według analiz badań przeprowadzonych przez Nisbetta i Wilsona ludzie nie uświadamiają sobie poprawnie bodźców, jakie wpływają na ich poziom świadomości, czy zachowanie. Nie uświadamiają sobie swojego braku świadomości, ponieważ posiadają rzeczywistą wiedzę introspekcyjną, o końcowych, lub pośrednich efektach działania procesów psychicznych, natomiast uświadomienie sobie braku świadomości wiązałaby się z utratą poczucia kontrolowania siebie.

Człowiek, wg koncepcji Freuda wypiera się przed uświadomieniem sobie tych treści psychicznych, które są nieprzyjemne, nie pochlebne, bolesne, czy niebezpieczne, a które, pomimo nieuświadomienia regulują zachowaniem. Procesy poznawcze w sytuacjach standardowych, codziennych, dla podmiotu mają przebieg zautomatyzowany, podczas, gdy w sytuacjach nowych, są w większym stopniu świadomie kontrolowane. Obecność pewnych bodźców sytuacyjnych powoduje skoncentrowanie świadomej uwagi podmiotu na sobie, co prowadzi do zmian w postrzeganiu i zachowaniu podmiotu, np. wzrasta stopień, w jakim odpowiedz za własne zachowanie jest przypisywana samemu sobie. Mniejszą świadomością informacji charakteryzują się osoby autorytarne, ekstrawertycy, osoby preferują mechanizmy obronne, typu zaprzeczanie, oraz osoby posiadające dużo rodzeństwa.

Ludzki umysł działa niejako na dwóch poziomach, z których każdy jest zdolny do niezależnego działania. Jeden z nich jest świadomy i obiektywny. Drugi jest podświadomy i subiektywny. Obiektywna część służy do wykonywania operacji, komunikowania się i organizowania każdej aktywności. Koncentruje się na obiektywnym, zewnętrznym świecie, podlega percepcji pięciu zmysłów. Podświadomość zaś nie podlega percepcji zmysłów, za to postrzega intuicyjnie.
To w niej znajduje się siedlisko ludzkich emocji. Umysł podświadomy zawsze podlega sugestii, jest przez nią kontrolowany. Trzeba pamiętać, że podświadomość nie wartościuje sugestii, lecz przyjmuje je wszystkie i akceptuje wszelkie przekonania, które sami uznamy za prawdziwe i słuszne.

I teraz rzecz o kapitalny znaczeniu: przyjmujemy tylko takie treści z którymi się zgadzamy, które potwierdzają nasze dotychczasowe przekonania. To tłumaczy, dlaczego osoba o lewicowych poglądach nigdy nie zrozumie prawicowca i nigdy nie przyzna mu racji. I odwrotnie.

Empatia oraz zaufanie mają ogromne znaczenie w skutecznej komunikacji. Żeby móc skutecznie do kogoś dotrzeć i przekonać do czegoś, najlepiej wczuć się w jego sytuację. Trzeba też czasami komuś zaufać, np. nie traktować tego do którego mówimy  jako idiotę nie potrafiącego samemu myśleć. Bardzo ważne jest też wzbudzenie czyjegoś zaufania. Osoba nie posiadająca zdolności do emapatii jest "ślepa" emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych osób. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi. Zaufanie wobec kogoś jest to nadzieja, wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Jeżeli mielibyśmy porównywać jakieś dwie osoby, pod względem wizerunkowym, merytorycznym bądź osobowościowym (w sytuacji, gdy przemawia polityk bądź lider), to przede wszystkim trzeba by się skupić przynajmniej na dwóch rzeczach: mowie ciała i przekazie podprogowym. Mowa ciała to nie to samo co przekaz podprogowy.

Przekaz podprogowy

Percepcja podprogowa jest procesem rejestrowania informacji bez świadomości ich spostrzegania. Sprowadza się to do spostrzegania bodźców silniejszych od fizjologicznego progu wrażliwości receptora, a słabszych od progu spostrzegania świadomego. Od dawna znany jest w neurologii fakt, że bodziec o sile niższej od wartości fizjologicznego progu absolutnego wywołuje przejściowy, lokalny wzrost pobudliwości neuronu. Następne podprogowe bodźce prowadzą do zsumowania się ich działania i w efekcie do zareagowania pobudzeniem przez neuron. Sumowanie zachodzi w synapsach, a warunkiem jego wystąpienia jest działanie kolejnych bodźców w bardzo krótkich odstępach czasu. Ponadto muszą to być bodźce o podobnej modalności odbierane przez ten sam receptor. Mechanizm tego zjawiska polega na tym, że zmiany potencjału błony komórki nerwowej wywołane przez bodziec wcześniejszy, zanim nie wygasną, zwiększane są przez bodziec następny, w efekcie końcowym zmiany potencjału błony komórkowej mogą osiągnąć wartość krytyczną i wyzwolić impuls nerwowy. Długotrwałe działanie bodźców podprogowych prowadzi do zmiany progu pobudliwości neuronu.

Kiedyś przekaz podprogowy zawężano do krótkich bodźców trwających ułamek sekundy, np. ukrytymi wśród klatek wyświetlanego filmu. Dzisiaj wiemy, że to zjawisko dużo szersze. Trzeba wiedzieć, że programowanie sugestią podprogową nie wymaga
określonego stanu umysłu, czy skupienia. Może być przeprowadzane w każdej sytuacji, w której aktywny jest zmysł wykorzystywany do przekazania sugestii. Najczęściej do sugestii podprogowej wykorzystuje się zmysł wzroku, ale nie tylko!
Programowanie wzrokowe polegało na wyświetlaniu odpowiednio sformułowanej sugestii przez bardzo krótki okres czasu (około 1/20 część sekundy) w taki sposób aby nie była ona możliwa do świadomego zarejestrowania. Oddziaływanie takie ze względu na bardzo krótki czas trwania kodowane jest w pamięci z pominięciem świadomości.
Tak powstałe engramy (ślady pamięciowe) pewnych słów, symboli czy też znaków firmowych (logo) mogą być rozpoznawane później jako już znane i kojarzące się z czymś przyjemnym. Aby przekaz był skuteczny, obiekt musi być poddawany sugestii przez dłuższy czas. /za: Portalwiedzy.onet.pl/

Infradźwięki (to fale dźwiękowe niesłyszalne dla człowieka, ponieważ ich częstotliwość poniżej 16 Hz jest za niska, aby mózg interpretował je jako dźwięk. Odbieramy je przy ich dużym natężeniu jako wibracje. Słonie i wieloryby, które słyszą infradźwięki wykorzystują je do porozumiewania się na duże odległości. Pod działaniem infradźwięków u człowieka może wystąpić: poczucie nadmiernego zmęczenia, dezorientacji, zwiększonej podatności na sugestie, senności, apatii a nawet depresji. Czy dźwięki o określonej częstotliwości mogą być wykorzystywane w relacjach telewizyjnych, podczas przedstawiania przemowy nielubianego polityka? - Ależ oczywiście.

Jak media programują nasz umysł? - Przekazy podprogowe, czyli słowa, dźwięki i obrazy, które znajdują się poniżej progu świadomej percepcji. Zwykle bodźce te trwają zbyt krótko, aby można było je świadomie zarejestrować (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane przez inne bodźce. Są jednak przechwytywane przez odbiorcę i mają wpływ na jego sądy, postawy i zachowania. W 1928 roku Edward L. Bernays, siostrzeniec Zygmunta Freuda, perfekcjonista i posunięty w swych działaniach do skrajności mistrz manipulowania masami (to on postarał się o to, że kobiety zaczęły palić i zostało to powszechnie zaakceptowane przez społeczeństwo), twórca współczesnego systemu propagandy w książce pt. „Propaganda” napisał: "Świadome i inteligentne manipulowanie masowymi nawykami i opiniami mas, jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym, społecznym mechanizmem, stanowią niewidzialny rząd, który jest prawdziwą siłą rządzącą w naszym kraju [USA]. Jesteśmy rządzeni, nasze umysły kształtowane, nasze gusta formowane, nasze idee sugerowane, w dużej mierze przez ludzi, o których nikt nigdy nie słyszał. Jest to logiczny efekt tego, w jaki sposób społeczeństwa demokratyczne są zorganizowane. Olbrzymia liczba ludzi musi współpracować w ten sposób, jeśli chcą żyć razem jako sprawnie funkcjonujące społeczeństwo".

Był w Internecie świetny przykład na przekaz podprogowy - Szkło Kontaktowe z 04.02.2012, gdzie migają na przemian postacie Kaczyńskiego i Hitlera (nagrane w zwolnionym tempie). Niestety film ten jest już niedostępny.

Mowa ciała

Na podstawie mowy ciała można odgadnąć prawdziwe intencje naszego rozmówcy. Ale jest też inaczej: na podstawie gestów, mimiki twarzy, sposobu patrzenia, bądź unikania wzroku, tudzież mrugania powiekami "podświadomie czujemy" z kim mamy do czynienia, czy jest wiarygodny i czy możemy mu zaufać.
Kontrolowanie języka ciała, gestów i zachowań jest bardzo trudne i praktycznie niemożliwe do opanowania. Warto jednak wiedzieć, że komunikacja niewerbalna służy uzupełnieniu mowy oraz pomaga wzmocnić przekazywaną informację. Albo też ją osłabiać, rzecz jasna.
Mamy na twarzy mięśnie, nad którymi nie potrafimy zapanować. De facto wykrywanie kłamstwa polega na wyłapywaniu fałszywych emocji. Jeśli ktoś udaje uśmiechniętego i zadowolonego, a w rzeczywistości jest zestresowany i smutny, to po odpowiednim treningu jesteśmy w stanie rozpoznać, że ten człowiek coś udaje. Jest szereg podobnych wskazówek, jak choćby asymetria emocji na twarzy. Człowiek obserwując rozmówcę odczuwa coś w rodzaju emocji o negatywnym bądź pozytywnym zabarwieniu.

W języku ciała można wyróżnić takie typy ekspresji niewerbalnej:

  • mimikę (wyraz twarzy),
  • kinezjetykę (pozycja ciała, postawa, gesty),
  • proksemikę (odległość od rozmówcy)
  • parajęzyk (głos - wysokość, natężenie).

Z czego wynika to, że kogoś lubimy. bądź nie lubimy? Kogoś lubimy słuchać i z nim rozmawiać, a inni nas odstraszają. Przede wszystkim nie lubimy rozmów z ludźmi, którzy wciąż mówią tylko o sobie, swoich pomysłach, rodzinie czy pracy. Sympatii nie przysporzy nam też wygłaszanie wykładów i ignorowanie zdania innych osób. Każdy z nas zna też kogoś, kto nie przyjmuje do siebie możliwości, że ktoś może nie zgadzać się z jego opinią. To wyjątkowo nieprzyjemne! Tak samo jak ludzie, którzy wraz ze zdaniem na każdy temat, posiadają też zestaw dobrych rad, które niezwłocznie powinniśmy od nich przyjąć. Czyli niejako narzucają nam ich punkt widzenia i wymuszają, abyśmy przyznali im rację. Co zrobić, aby ludzie zwrócili na nas uwagę, abyśmy wzbudzili zaciekawienie i mieli możliwość przedstawienia swoich racji? - William James, powiedział kiedyś, że „najgłębszym pragnieniem każdego człowieka jest bycie docenionym”. Czy już wiesz jak należałoby poprowadzić rozmowę, albo przemowę polityka?

Pierwsze cztery minuty rozmowy przesądzą, czy przyszły pracodawca cię polubi i zatrudni, czy niestety nie. Podobnie też pierwsze cztery minuty przesądzą, czy dany polityk wyda nam się interesujący, a jego propozycje coś warte.
Warto wiedzieć, że 60 do 80% przekazu niewerbalnego determinuje decyzję o zatrudnieniu nas, albo o tym, że z danym politykiem się zgodzimy i przyznamy mu rację.

Na wywarcie pierwszego i pozytywnego wrażenia mamy jeszcze mniej czasu. Mechanizm wywierania pierwszego wrażenia to proces trwający zaledwie 10 sekund. Podświadomość analizuje i ocenia wrażenia uzyskane głównie za pomocą zmysłu: wzroku, słuchu oraz węchu. Jeśli nie zaciekawimy naszym wyglądem, nie przekonamy tonem głosu, pracę dostanie ktoś inny, na randkę pójdzie ta osoba, która wygląda jak gwiazda filmowa i wygra ten polityk, który ładniej mówi i lepiej wygląda. Psycholog biznesu Dariusz Duma wyjaśnia, że nie chodzi tu o przesadę lecz wiarygodność. - Pierwszym wrażeniem jesteśmy w stanie zrujnować to, co chcemy powiedzieć - tłumaczy.

Marcin Kalkhoff, strateg marketingowy uważa, że największą siłę ma przekaz wizualny. - Naturalnie wolimy oglądać ludzi ładnych, bo sprawia to większą przyjemność. Idealnie jest, gdy dana osoba łączy pozytywne cechy fizyczne i psychiczne. Kiedy komuś nie dostaje urody, brak ten kompensujemy uwypuklaniem jego talentów bądź pozytywnych cech charakteru. To też ważna wskazówka dla każdego, kto świadomie kreuje swój wizerunek. Czy polityk w ogóle powinien zastanawiać się nad świadomym kształtowaniem swojego wizerunku? Mam nadzieję, że odebraliście to jako pytanie retoryczne?

Wygraliśmy z wynikiem, który dobrze wróży na wybory parlamentarne – powiedział lider PiS na gorąco po ogłoszeniu wyniku wyborów samorządowych. Jarosław Kaczyński starał się przekonywać, że jego partia zatriumfowała. Mowa ciała prezesa mówiła jednak co innego. Te zachowania oznaczają, że Kaczyński szuka właściwych słów i jest zniecierpliwiony. – Zero radości, dał do zrozumienia, że nie wygrał – powiedziała Daria Domaradzka-Guzik, która dla Wirtualnej Polski oceniła mowę ciała prezesa PiS. Zdaniem ekspertki prezes "całym sobą manifestował przegraną i rozczarowanie".

Bibliografia:



środa, 3 października 2018

Moralność antyklerykała na przykładzie filmu "Kler" Smarzowskiego.


Film "Kler" obejrzałem już kilka dni temu i nie znalazłem tam nic, co by mnie przekonało o jego szczególnych walorach, wartościach, wyjątkowym przesłaniu, albo o pokazaniu skrywanej dotąd prawdy. Zobaczyłem za to, właściwie nie film, ale paszkwil, który propaguje agresywny antyklerykalizm. Który piętnuje polskich duchownych, aby walczyć z kościołem katolickim, zwalczać chrześcijaństwo i obrażać uczucia religijne wierzących. Jaki jest tego cel? Na myśl przychodzi mi pewna analogia. Otóż pod koniec lat trzydziestych prasa nazistowska, będąca na usługach obłąkanej nazistowską ideologią NSDAP stworzyła wizerunek Żyda, który miał usprawiedliwić szykowane, a potem dokonywane na nich pogromy. Żyda, który jakoby miał genetycznie zakodowane skłonności pedofilskie i czyhał jako pedofil na niemieckie dzieci. Podobny obraz kapłana rysuje Smarzowski w swojej produkcji, dorzuca do tego chciwość, alkoholizm i rozwiązły styl życia. Być może Smarzowskiemu spodobały się słowa Hitlera, które zamieścił w swoim życiowym dziele Mein Kampf: "Wielka masa ludzka padnie łatwiej ofiarą wielkiego kłamstwa niż drobnego fałszu". No i padła, na szczęście tylko antyklerykalna, bo katolicka ma ugruntowaną wizję KK i jego hierarchów. Radość braci antyklerykalnej z rzekomego sukcesu "Kleru" jest trochę przedwczesna, przecież jury festiwalu w Gdyni nie przyznało temu filmowi ani Złotych ani Srebrnych Lwów.

Krytyczne opinie na temat filmu Smarzowskiego są zadziwiająco zgodne i obecne nawet w liberalno-lewicowej prasie: "Istnieją ideolodzy, którym samo istnienie Kościoła uwiera, i dlatego cieszą się, kiedy znajdują godnych siebie fanatyków po stronie katolickiej. Wtedy ich obraz Kościoła krzewiącego niebezpieczny „mit” o zbawieniu potwierdza się i wszystko staje się jasne. Obydwie strony mogą swobodnie hasać w stworzonej na swój użytek nierzeczywistości, są tak naprawdę sobie potrzebne, znakomicie się uzupełniają". (...) "Polska smarzowska ma swój kretyński urok. Kto nie widzi, a nie musi widzieć, w niej jakiejś alarmującej diagnozy, chichocze i rechocze z powszechnego zidiocenia. I dobrze mu tak, i dobrze mu z tym. Słowem, dla takiej widowni ów pejzaż pędzla Smarzowskiego jest chciany. Również dla zawodowych moralistów, których podobny obraz społeczeństwa utwierdza w poczuciu własnej wyższości, w prawie do potępiania i zawstydzania”. /zródło: https://www.newsweek.pl/kultura/filmy-i-seriale/ksiadz-andrzej-luter-o-filmie-kler-wojciecha-smarzowskiego/4gd709z

Idźmy dalej. Czy Smarzowski w filmie "Kler "tak naprawdę opowiada o swoim środowisku sztuki teatralno-filmowej, tylko prawdziwe postacie zakrywa wymyślonymi? Nie sposób nie odnieść wrażenia, że przedstawienie Smarzowskiego w Mszy-Kazaniu to zakamuflowana analogia do czegoś innego. Czy za biskupa należało by podstawić jakiegoś "szefa" od kultury, a za księży dyrektorów kin i teatrów? Przecież Kościół Katolicki to środowisko, gdzie najmniej tego zła i najbardziej się to potępia; dużo więcej, statystycznie, tego zła jest w amerykańskim Hollywood. I bardzo prawdopodobne, że w polskim odpowiedniku tego filmowego środowiska również tak jest. Corey Feldman, znany aktor, który swoją karierę rozpoczynał w latach 80-tych opowiedział w 2012 roku w jednym z brytyjskich tabloidów, że kiedy miał 14-15 lat był otoczony przez zboczeńców. Aktor przypomniał również w wywiadzie sprawę dziennikarza BBC, Jimmiego Savila, który przez dekady gwałcił gości swojego programu za milczącym przyzwoleniem otaczających go ludzi - zob.:
http://www.fronda.pl/a/aktor-z-wladcy-pierscieni-mowi-o-pedofilii-w-hollywood,103835.html

Skoro amerykański Hollywood jest miejscem ludzi o podejrzanej moralności i wynaturzonych skłonnościach seksualnych, to może i polski świat filmowy po części też? Może jest tak, że "złodziej krzyczy łapaj złodzieja"? Albo "widzi drzazgę w oku innych, a belki u siebie nie dostrzega? - Zob.:
http://telewizjarepublika.pl/quothollywood-jest-miejscem-zdrajcow-i-pedofilowquot-slowa-eastwood39a-wywolaly-niemale-poruszenie,66410.html

Warto się zastanowić z czego wynika ta pokrętna logika, która każe napiętnować polskich duchownych za wyimaginowane nadużycia, przestępstwa, w tym seksualne, uogólniać jednostkowe przypadki, i jednocześnie milczeć na takie same grzechy artystów, dziennikarzy i polityków o lewicowych przekonaniach?

Pokuśmy się w tym miejscu na pewne analizy i diagnozy. - Podejrzewam, że dzieje się tak z powodu upadku moralnego pewnego środowiska i pewnych ludzi. Można zauważyć, że w jakimś momencie dochodzi do zanegowania wartości moralnych i ich ustalonej hierarchii z powodu potrzeby usprawiedliwienia własnej niegodziwości. Zaczyna wtedy dominować pycha i na tej bazie budowana jest cała machina służąca usprawiedliwianiu głosów oskarżających i płynących z sumienia, coraz bardziej spaczonego. Warto zastanowić się, czy wtedy sumienie spełnia rolę wewnętrznego głosu w sensie informatywnym przed? Dalej widać, że z biegiem czasu tak zdeprawowana osoba zaczyna budować subiektywne pojęcia i zasady, jak swoje normy etyczne, definicję prawdy, wolności, w opozycji do wartości istniejących obiektywnie i pojęć powszechnie dotąd funkcjonujących. Stąd dla takiej osoby oczywistym wydaje się relatywizm, czyli, że wszystko jest względne, że każdy ma swoją prawdę, swoje potrzeby, które są ważniejsze, bo moje. Takie osoby nie mogą potem zrozumieć tych, którzy zachowują się honorowo, bezinteresownie bronią prawdy, godności, swojej wiary, czy poświęcają swój czas, karierę dla jakichś wyższych racji, albo dla drugiego człowieka. Nie potrafią pojąć, np. dlaczego powstańcy warszawscy woleli zginąć niż żyć w zniewoleniu? I pytają, czy nie lepiej było przeczekać i zachować życie? Osoba ze spaczonym sumieniem będzie tchórzem, obronę ojczyzny w razie wojny będzie nazywała głupotą, a bohaterów frajerami. Zasady ustąpią cwaniactwu. Dochodzić wtedy może do zaniku wyższych norm moralnych. I do tworzenia coraz więcej dziwnych i pokrętnych zasad, przepisów prawnych i pojęć, np. cenzura zostaje zastąpiona "polityczną poprawnością", wolność - hasłem "róbta co chceta", imperatyw kategoryczny - "moralnością Kalego". To dlatego u takiej osoby jest możliwy taki absurd, jak litość nad bezpańskim psem, i jednocześnie przyzwolenie na zabicie nienarodzonego dziecka. Dziecka, które jest przecież istotą ludzką już od momentu poczęcia. Taka osoba, wbrew naukowym faktom będzie dalej nazywała nienarodzone dziecko zygotą, płodem, tylko po to, by usprawiedliwić po swojemu możliwość odebrania mu życia. To przez takie wypowiedzi jest budowana tzw. cywilizacja śmierci, gdzie nawet eutanazja jest nazywana mniejszym złem. Taki ktoś całkowicie świadomie neguje wtedy życie jako wartość najwyższą, co było od zawsze oczywistością i za zabójstwo drugiego człowieka karano śmiercią. No, ale wg takiej logiki, gdy nie dotyczy to jego osobiście, to można.

Daje się zauważyć pewna prawidłowość - to ci sami ludzie, te same środowiska, redakcje i organizacje zachwycają się takim filmem jak "Kler", i ci sami domagają się aborcji na żądanie, tolerancji dla homoseksualizmu, legalizacji związków jako małżeństw tej samej płci, a nawet adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jak to się dzieje, że nie protestują, gdy homoseksualista okazuje się pedofilem? - Badania przeprowadzone przez dr Freuda z Clarke Institute of Psychiatry w Toronto wykazały, że 34 proc. homoseksualistów to pedofile. /czyt.: http://prawy.pl/3958-do-40-proc-homoseksualistow-to-pedofile-w-mediach-cisza/

Antyklerykalni mają swoje prawdy, są przekonani, że wszystko wiedzą lepiej i dlatego, wg nich muszą mieć zawsze rację. Wierzący i popierający prawicę to wg nich ciemnogród. Oczywiście nie potrafią swoich poglądów przekonująco bronić, ale i nie są tym zainteresowani. Oni nie szukają prawdy i nie dopuszczają myśli, że strona przeciwna może mieć rację. Ideologia (liberalizm, lewicowość, LGBT, prawo do aborcji na żądanie) jest przyjmowana przez nich na wiarę. To wyznawcy i dlatego do nich nic nie dociera, bo i dotrzeć nie może, gdyż nie myślą logicznie i racjonalnie. Są zainteresowani tylko ciągłym potwierdzaniem swoich racji, dlatego manipulują, kłamią i usprawiedliwiają. Często jest to komiczne, gdy sami sobie wtedy przeczą. Ale gdy im to wykazać, to reagują agresją. Atak trzeba u nich rozumieć jako formę obrony, gdy są bezsilni. Dlatego też cenzurują, banują, donoszą. Gdy im odpłacić tym samym, to zdziwienie i kwik jak tak można?

Konkluzja jednak prowadzi do smutnych wniosków, że dyskusja z takimi osobnikami jest niemożliwa. Mechanizm wyparcia poczynił już tak nieodwracalne zmiany w ich myśleniu, że żadne argumenty nie dotrą. Płaszczyzną porozumienia nie może być wtedy rozum, gdyż przesłaniają go emocje.

wtorek, 14 listopada 2017

Plan Rosji: Zjednoczenie Narodów Słowiańskich pod kacapskim butem

Rosja ma plan jak wziąć za twarz byłe "Domoludy", czyli kraje byłego Bloku Wschodniego, takie jak Polska, Ukraina, Białoruś... Trzeba powołać Zjednoczenie Narodów Słowiańskich - pod przewodnictwem Rosji rzecz jasna.

W tym celu ruska agentura w postaci Zygmunta Wrzodaka, Zdzisława Jankowskiego, Anny Raźny i Jana Szarlińskiego wystosowała list poddańczy do Putina, by ten wziął Polskę i inne kraje byłego Bloku Sowieckiego pod swe skrzydła.


Kim Jesteśmy?

Jesteśmy Słowianami ponad podziałami granic , flag , subkultur , dążymy do integracji ze wszystkimi siłami Słowiańskiej Wiary i Słowian tak abyśmy byli świadomi swojej tożsamości znali dzieje swojej krwi . Dzięki łączącej nas krwi , genom, języku, tradycji i wspólnych dziejach przeszłych daje nam to wyjątkowo silny fundament do budowania wspólnych relacji i naszej Słowiańskiej Kultury.

„Jakkolwiek w obliczu ostatnich wydarzeń może to zabrzmieć dziwnie, ale logika nakazuje, abyśmy My, Słowianie zdołali zakopać głęboko wszelkie animozje jakie mamy do swoich pobratymców ze wschodu. Trzeba bardzo dokładnie przeanalizować czy w dzisiejszym świecie lepiej jest aby Słowiańszczyzna walczyła ze sobą po przeciwnych stronach barykady czy też może powinna funkcjonować jako jeden byt polityczny.

Na pierwszy rzut oka brzmi to utopijnie i nierealistycznie, ale gdy ktoś się zastanowi nad tym głębiej może się okazać, że stworzenie politycznej Unii Słowiańskiej z Polską, Rosją, Czechami, Słowacją, Ukrainą, Białorusią, Chorwacją, Serbią i innymi chętnymi krajami jest po prostu koniecznością. Unia Europejska jest bytem, który nie może być traktowany poważnie, gdyż jego prawdziwe cele mogą być inne niż nam się wmawia nachalną propagandą.”
„Spójrzmy na to, co mamy dziś:

Jesteśmy w NATO, pakcie agresywnym i wciągającym nas w kosztowne i haniebne wojny kolonialne i jesteśmy w Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy i Francję z Wielką Brytanią na włos nie ustępującą, jeśli chodzi o własne interesy. W Unii, z którą powiązano nas wieloma niekorzystnymi dla Polski traktatami. W Unii komisarycznie zarządzającej naszym krajem, pozbawiającą nas praw do stanowienia o własnych polskich dużych i małych sprawach, jak chociażby utrzymanie takiego czy innego zakładu pracy. Jest zatem Unia, która już wkrótce może zażądać od nas byśmy nie tylko spłacali jej długi ale wręcz oddali w jej zarząd całe nasze finanse.

Zatem obracającą nasze państwo w region, w prowincję.
Unia Europejska, do której wstępowaliśmy jako do klubu państw zamożnych i dobrze rozwiniętych, dziś jest unią bankrutów i niepokojów społecznych.
Z takiego towarzystwa, towarzystwa bankrutów trzeba jak najszybciej się wycofać.

Z walącego się domu trzeba uciekać, z tonącego statku także.
W momencie rozpadu Unii Europejskiej groźba utraty przez Naród Polski jej terytoriów a przynajmniej sporych jej części może poważnie zaistnieć.!!!!!!!!!
Powinno to nas zainspirować do przemyśleń jak się przed taką ewentualnością uchronić.”

Dlaczego Unia Słowiańska ? ” Wiele wypowiedzi w tej materii jest nacechowane emocjami i nie ma co się dziwić, każdy może mieć swoje zdanie jednak racje należy przedstawiać z dowodami, a nie wulgaryzmami. Dlaczego Unia Słowiańska, ano dlatego żeby zachować tożsamość narodową, dobrobyt gospodarczy, kulturę słowiańską, możliwość budowy naszej przyszłości naszych dzieci , więcej nas łączy niż dzieli i najważniejsze bezpieczeństwo naszych narodów „jedność w wielości wielość w jedności” razem łatwiej nam się obronić przed inwazją złowrogich państw. jak to miało miejsce przeszłości opieraliśmy się min inwazji imperium Cesarstwa rzymskiego, innych państw zachodu , ale tylko dlatego, że byliśmy zjednoczeni. Dziś oni nas pokonuję, ale tylko dlatego, że udało im się nas skłócić wewnętrznie gdyby nie to Słowiańszczyzna mogłaby dziś tętnić życiem i mieć się w bardzo dobrej kondycji.”

„1. Od IX wieku datuje się zwalczanie Słowian przez żywioł gemański, zasięg słowiańszczyzny w tamtym czasie dochodził do Łaby i półwyspu Jutlandzkiego.

2. W czasach Mieszka I /czyli X wiek/, czołówki germaństwa dochodziły do Odry i w bardzo zdecydowanej formie zaczęły ją przekraczć niosąc nową wiarę i swój interes /byznes/.

3. Nasi pobratymcy, słowianie opanowani i podbici przez żywioł germański co robili, ano szli z nowymi panami na swoich braci, którzy postanowili nie dopuścić do zniewolenia plemion słowiańskich za Odrą, których przedstawicielem był Mieszko książę Polan. Idąc przez wieki historii widać, że było jedno pasmo nieszczęść i walki. o co, o to, żeby Polska była Polską ale w rozumieniu wałściwym tych słów. Tzn. Polska nie rusofilów, nie judeopolonia, ale Polska nasza słowiańska nie obca nam watykańska. Nie wolno tego stwierdzenia utożsamiać z wiarą. Co mamy teraz, analogia do dziejów z przed wieków. Zachód czyli „żywioł” germański zyskał nowych „poddanych” nie zwalczonych siłą bo to im nie wyszło, podbitych ekonomiką i głupotą elit która na skutek oszukania narodu dorwała się do politycznego przewodnictwa.

I mamy powtórkę z historii, słowiańskie plemiona szykowane są do rozprawy ze swoimi pobratymcami, jakie to jest ładne , a jakie germańskie. W imię czyich interesów mamy się zabijać, czy nie możemy żyć w pokoju razem, komu zależy na tym żeby na Ukrainie był zamęt. Znowu mamy być skłóceni. Czy możemy zrozumieć postępowanie Rosji, jeżeli porównamy ją do sytuacji z przed wieków, naszej Polskiej, o co bił się Chrobry z germanami, o to żeby Milsko i Łużyce były buforem przed agresywnym żywiołem germańskim. Żeby Polska była Polską. Wtedy nie znalazł zrozumienia wśród swoich pobratymców /słowian podbitych przez german/. Teraz o to walczy Prezydent Putin, On rozumie ponad czasową politykę realizowaną przez zachód/ Niemcy+Francja+Anglia+Włochy+Watykan/. Daję pod rozwagę, czy ci co kreują polską politykę są Polakami, niech to udowodnią!!! ”

„Jednocześnie daje się zauważyć dwojaka postawa wobec naszego największego słowiańskiego partnera Rosji:

1. Konfederacja Słowiańska z Rosją w składzie,

2. Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie.

Odrzućmy twierdzenia negujące potrzebę (i możliwość) przyjaźni i współpracy z narodem rosyjskim (z Ruskimi) i jego suwerennym państwem – są to dowody tkwienia „w niewoli niewiedzy”, albo po prostu złej woli.

Zastanówmy się nad dwoma w/w wariantami przyszłej Konfederacji. Który wariant jest lepszy dla Polski i innych państw słowiańskich? – Chyba jednak wariant nr 2, gdyż, jak zauważył już Lenin, „czymże jest sojusz maleńkiej Polski z Rosją, jeżeli nie całkowitym militarnym i politycznym ujarzmieniem Polski?” (cytuję z pamięci). Ta uwaga dziesięciokrotnie bardziej pasuje zresztą do Stanów Zjednoczonych, których budżet zbrojeniowy 10 razy przewyższa wydatki rosyjskie. Mamy tu więc od razu odpowiedź, dlaczego nigdy nie powinniśmy wstępować do NATO.

A więc Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie, ale… za zgodą i z poparciem Rosji: „Zachód doskonale się orientuje, że szansa słowiańskiej niepodległej Rosji (i Słowiańszczyzny w ogóle) leży właśnie w tej czwartej opcji strategicznej: w powstaniu – za zgodą Rosji (i Niemiec) i przy jej wsparciu – Konfederacji Słowiańskiej od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne. Czyli w utworzeniu w ten sposób trzeciego, nie-amerykańskiego i nie-zachodniego, ale też i nie-rosyjskiego członu tzw. Wielkiej Europy (…) Stany Zjednoczone starają się przechwycić piękną ideę zjednoczenia Słowian i stworzyć pod katolicko-słowiańskimi i prawosławno-słowiańskimi sztandarami własną federację czy konfederację państw, a choćby tylko „prosłowiański” prąd polityczny, który odciągnie uwagę aktywistów i pasjonatów od kierunku na współpracę z Rosją i skanalizuje przy ich pomocy masy „słowianofilów” w kierunku prozachodnim (i antyrosyjskim jednocześnie), kompromitując skutecznie koncepcję utworzenia bloku suwerennych państw słowiańskich współpracujących z Rosją i obracając ją w praktyce przeciwko interesowi słowiańskich narodów, przeciwko Słowiańszczyźnie.

Dlatego Polacy, Białorusini, Ukraińcy i inni Słowianie muszą się zdecydowanie sprzeciwić zachodnim pomysłom antyrosyjskich unii, czy federacji. Najlepiej poprzez realizację zaleceń Romana Dmowskiego i stworzenie porozumienia państw słowiańskich przyjaznego wobec Rosji, choć niekoniecznie z Rosją w składzie.” – zob.: G. Grabowski, Potrzeba Konfederacji Słowiańskiej
Link: http://www.kronikanarodowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268%3Agrzegorz-grabowski-potrzeba-konfederacji-sowiaskiej–

Zatem nie stoi przed nami dylemat: „z Rosją czy przeciwko Rosji?” – bo zbudować dziś własną niezależną organizację państw słowiańskich możemy tylko w oparciu o Rosję, a nigdy w walce z nią. Celem Zachodu nie jest bowiem uszczęśliwianie i wzbogacanie Słowian – co nie tylko współcześni Polacy odczuli tak boleśnie – lecz zawładnięcie ich surowcami, mocami produkcyjnymi i rynkami zbytu.

Natomiast ci Polacy, którzy idą dzisiaj na lep zachodniej antyrosyjskiej propagandy – nie dają nam żadnej gwarancji, że naród polski na zniewoleniu narodu rosyjskiego przez Zachód w jakikolwiek sposób skorzysta, bo też i skorzystać nie może, może tylko popaść w jeszcze większą niewolę.
Każdy świadomy prawdziwy Polak już to rozumie.”

„Jednak oprócz tych kwestii jesteśmy również powiązani poprzez cudzoziemski system pieniężny oraz system organizacyjny społeczność.Będzie to wyzwaniem jak z tego wyjść bez strat . Więc pozostaje też wiele kwestii do rozwiązania i do zaprojektowania.

Prawdopodobnie nie mona tworzyć Unii Słowiańskiej na nie słowiańskim i wątpliwym w uczciwość ustroju o podwójnych standardach jakim jest demokracja( zniewolenie i kontrola ) a w dodatku słabym i osłabiającym naród. . Kolejna sprawa powielanie systemu. Jeżeli powstała by UniaSłowiańska powinniśmy prawdopodobnie jak najszybciej pozbyć się cudzoziemskiego wymiennika handlowego – pieniądza przybierającego różne formy w postaci walut i spekulacji. A jeżeli już chcemy funkcjonować na zasadzie systemu monetarnego to powinniśmy jak najszybciej utworzyć wymiennik ! Nie obciążony żadną lichwą, długiem, kredytem i innymi zboczeniami ! Nie powielać obecnego systemu aby aby nie popełniać błędów i nie dawać możliwości kontroli i złowrogim wpływom z zewnątrz. !!!!

„Stworzenie Unii Słowiańskiej z pewnością nie spodobałoby się wielu nacjom, ponieważ zagroziłoby realizacji obcych interesów na terytoriach krajów wchodzących w skład takiej hipotetycznej wspólnoty. Poza tym stworzenie Unii Słowiańskiej pozwoliłoby na to, aby Słowiańszczyzna w końcu mogła funkcjonować jako jedna siła. Byłaby to potęga z którą musieliby się liczyć wszyscy. Czy kiedyś zjednoczona Słowiańszczyzna zdołała stać się liczącą się siłą kształtującą to jak ma wyglądać otaczający nas świat ? ”

Jak będzie wyglądała Słowiańszczyzna w przyszłości? Wszystko leży w naszych rękach od tego co uczynimy będzie zależała przyszłość. Na pewno nie możemy dać się zdominować pod żadnym względem UE i państwom tzw „zachodu” , nie możemy ulegać ich kreacją i modom, jak widać prowadzących do niszczenia naszej kultury oraz degradacji. Cokolwiek to by znaczyło. Pamiętajmy, że do tej pory historia nauczyła nas, że nie można na nich polegać, stosują politykę „podwójnych standardów” , a w przeszłości byli naszymi wrogami próbujący nas najeżdżać dlaczego dziś to miało by się zmienić?

Niewątpliwie we wspólnym dobru wszystkich narodów słowiańskich jest dobro Słowiańszczyzny. Gdyż im silniejsza i Słowiańszczyzna tym każdemu z nas byłoby lepiej i mógłby spokojniej patrzyć w przyszłość nie tylko swoją, ale i potomków.

https://indianchinook.wordpress.com/2015/01/19/zjednoczenie-narodow-slowianskich/

Talbot: Czy Rosja może uratować Słowian -"Targowica" II

Czy Rosja może uratować Słowian-"Targowica" II

Kuriozalny list „Słowian z Polski” do Putina


Dwóch byłych posłów, dwóch profesorów, dwóch prawników i jeszcze kilku polskich „Słowian” wysłało list do Wladimira Putina. Chwaląc metody zastosowane przez byłego KGB-istyna Ukrainie domagają się powołania Światowej Rady Słowian i gratulują narodowi rosyjskiemu „obecnych władz Federacji”.

List do Wladimira Putina podpisali m.in. Zygmunt Wrzodak i Zdzisław Jankowski – byli posłowie na Sejm RP. Wśród sygnatariuszy jest także prof. Anna Raźny i prof. Jan Szarliński. Autorzy listu – choć bardzo słusznie diagnozują przyczyny upadku Europy Zachodniej oraz nierzadko trafnie opisują zgubne postawy polskich mediów wobec ukraińskiej rewolucji, znaleźli kuriozalny sposób na rozwiązanie problemów Starego Kontynentu. Rozwiązaniem tym ma być bratnia pomoc Putina narodom słowiańskim (sic!).

Sygnatariusze listu domagają się od prezydenta Rosji „powołania Światową Radę Słowian, jako platformy kontaktu i porozumienia miedzy naszymi plemionami”. Owa rada „składałaby się z przedstawicieli wszystkich krajów słowiańskich wyłonionych w poszczególnych krajach słowiańskich spośród osób zaangażowanych w działalność w organizacjach opozycyjnych w stosunku do posłusznych obcym, zainstalowanych marionetkowych reżimów”. To nic innego jak wezwanie do budowania w Polsce rosyjskiej agentury!

Zdumienie może budzić naiwność autorów listu – sądzą oni bowiem, że podpułkownik KGB, instalujący na czele Cerkwii prawosławnej innego agenta tej formacji, jest tym, który może uratować chrześcijańskie dziedzictwo Europy. „Głównym zadaniem Światowej Rady Słowian wraz ze swym zapleczem w swoich krajach byłoby opracowywanie i upowszechnianie wspólnych działań obronnych przed zniszczeniem naszej chrześcijańskiej wspólnoty słowiańszczyzny oraz stworzenie możliwości rozpowszechniania informacji dla wszystkich narodów słowiańskich” – czytamy w liście.

Z listu wynika także, że jego autorzy nie identyfikują się ani jako katolicy, ani jako Polacy, ale jako Słowianie. „Nasza propozycja wynika z przyspieszenia destrukcyjnych działań obozu bardzo wrogiego wobec Słowian, a zarazem z niedostatecznych możliwości swobodnych działań w rodzimych krajach” – napisali.

„Gratulujemy Wam, naszym słowiańskim braciom Rosjanom, (który jako pierwszy Naród na świecie zapłacił ogromną cenę ludobójczego bolszewizmu, sponsorowanego przez to samo środowisko lichwiarzy, co obecnie na Ukrainie), obecnych władz Federacji Rosyjskiej” – czytamy w kuriozalnym liście.

Wszystkim czytelnikom zainteresowanym rzeczywistym pogłębieniem wiedzy na temat Rosji Putina polecamy teksty:

http://www.pch24.pl/manewr-putina,20258,i.html

http://www.pch24.pl/kremlowski-szaman--co-aleksander-dugin-mysli-o-polsce-,22768,i.html

Read more: http://www.pch24.pl/kuriozalny-list-slowian-z-polski-do-putina,23013,i.html#ixzz4yPs6xkSA

wtorek, 10 października 2017

Rosyjskie ślady w katalońskim referendum

Według hiszpańskich mediów na referendum ws. niepodległości Katalonii wpływała Rosja. Informowały one, że osoby i instytucje powiązane z Kremlem na 48 godzin przed plebiscytem zwiększyły liczbę publikowanych informacji na jego temat o 2 tys. proc.
Jak poinformował hiszpański dziennik "El Mundo", rosyjski wpływ na nieuznawane przez rząd w Madrycie referendum niepodległościowe stał się szczególnie widoczny w ostatnich godzinach przed plebiscytem.
– Rosyjska machina zwiększyła swoją pracę w godzinach poprzedzających referendum w celu pogłębiania podziałów w Hiszpanii i dzielenia Unii Europejskiej - czytamy w madryckiej gazecie. Dziennik pisał w szczególności o działaniu użytkowników Twittera, powiązanych z Kremlem.
Hiszpańskie media wskazują, że podmioty związane z Moskwą w tendencyjny sposób przedstawiały scenariusz katalońskiego referendum, gdzie państwo jest traktowane jak "wróg obywateli, wielka państwowa machina blokująca demokratyczne prawo do głosowania". Przejawem tego miało być zamykanie stron internetowych i groźby Madrytu pod adresem wolontariuszy, pomagających w organizacji plebiscytu.

Quella lobby degli Stati Uniti dietro al referendum catalano
Lorenzo Vita    10 październik 2017      tłum. RAM
 
Pomału, wraz z końcem poparcia mediatycznego dla separatystów katalońskich ujawniają się także pierwsze "szkielety w szafie" Generalitat de Catalunya  dotyczące strategii mającej na celu uzyskanie niepodległości. 
Najnowszym z nich jest wiadomość o kontrakcie – podpisanym 15 sierpnia przez Carlosa Puigdemonta – z SGR Government Relations & Lobbying, znaną amerykańską  spółką lobbingową, należącą do Jima Courtovich'a.
Przedmiotem kontraktu – zgodnie z którym rząd kataloński przelał na konto SGR pierwszą opłatę o wysokości 60 000 dolarów – było "wspieranie sprawności komunikacyjnej rządu katalońskiego i wzmacnianie relacji pomiędzy amerykańskimi rządami (stanowymi) oraz środowiskami przedsiębiorców USA i Katalonią przez okres 3 miesięcy, tj. aż do 14 listopada". Celem porozumienia – jak zostało to zadeklarowane w tekście kontraktu – było "uwrażliwienie mass mediów i polityków amerykańskich na kataloński kontekst polityczny". (...)
 
SGR Government Relations & Lobbying
Jim Courtovich
 
Tekst kontraktu:

Jak ujawnił hiszpański dziennik El Pais  – od roku 2013 rząd Katalonii współpracował w USA z agencją Independent Diplomat (która przynajmniej w sposób formalny deklaruje się jako NGO), zajmującą się doradztwem z zakresu strategii politycznych – świadczonym w szczególności ugrupowaniom i organizacjom zaangażowanym w procesy samostanowienia.
Independent Diplomat zajmowała się wieloma sprawami. Była również organem do którego zwrócił się w sprawie pozyskania międzynarodowego uznania rząd Kosowa, podobnie jak niektórzy politycy z obszarów Zachodniej Sahary oraz rząd republiki tureckiej na północnym Cyprze.

Jest rzeczą znaną fakt, że rząd Katalonii zapłacił tejże agencji ponad 1,6 milionów euro, pochodzących z funduszy publicznych, ale nie wiadomo czy umowa dalej obowiązuje.
 
Independent Diplomat
El Govern contrata a un lobi de EEUU investigado por el 'Rusiagate'
El lobi de los apátridas
Przez dłuższy okres czasu lobbying ten był oczywiście utrudniany przez rząd w Madrycie, który wiele razy prosił USA oraz zainteresowane przedsiębiorstwa by przerwały relacje. To samo jak chodzi o stosunki z należącą do Courtovich'a SGR Government Relations & Lobbying. Już we wrześniu tego roku ambasada hiszpańska w Waszyngtonie wezwała Courtovich'a by zerwał relacje finansowe z Generalitat de Catalunya, ponieważ pieniądze te pochodziły z malwersacji. Należy pamiętać o tym, że rząd kataloński używał pieniędzy publicznych dla celów prywatnych, jakimi są te posiadane przez partie separatystyczne.(...)
SGR Government Relations & Lobbying nie należy do najpotężniejszych agencji lobbingowych w USA, ale warto przyglądnąć się ostatnim wydarzeniom, które dotyczyły spółki, a nade wszystko rządom, jakie podpisały z nią kontrakty.
Pod koniec ubiegłego roku SGR Government Relations & Lobbying pracowała dla Arabii Saudyjskiej – zajmowała sie lobbowaniem na rzecz interesów Saudów w amerykańskich środowiskach ekonomicznych i politycznych. Spółka Courtovich'a – działająca w ramach Sphere Consulting LLC była na usługach Rijadu za 45 000 dolarów miesięcznie, a jej zadaniem było uświadamianie amerykańskich polityków i przedsiębiorców co do "znaczenia Arabii Saudyjskiej dla interesów USA".
Sphere Consulting LLC
Saudis add Brownstein, GPG, SGR as veto override looms
Obecnie, agencja, o której mowa współpracuje w tej samej dziedzinie z rządem etiopskim.
SGR Government Relations & Lobbying to bardzo dziwna spółka, działająca w znacznym stopniu w cieniu. Jej nazwa stała się znana tego roku, ponieważ w sposób bliżej nie określony posiada powiązania z tzw. "Russiagate". 25 sierpnia, tj. 10 dni po zawarciu kontraktu z Generalitat – prokurator zajmujący się osławionym "Russiagate" poprosił SGR o wyjaśnienia dotyczące dokumentów odnoszących się do jej pracy na rzecz spółki Michela Flynna, byłego doradcy Trumpa w sprawach bezpieczeństwa. Agencja Fynna – Flynn Intel Group zleciła SGR Government Relations & Lobbying podwykonawstwo działalności lobbingowej, zleconej jej przez Inovo BV, holenderską spółkę konsultingową – która jak się wydaje ma powiązania z prezydentem Turcji. (...)
Flynn Intel Group
LOBBYING REGISTRATION
Turkish client paid $530,000 to Michael Flynn's consulting firm
*** 
Tajny plan Katalonii: "Wojna, a potem niepodległość"
Il piano segreto della Catalogna: “La guerra e poi l’indipendenza”
Lorenzo Vita    10 październik 2017     

(...) Podczas rewizji w domu Josep'a Marii Jové, prawej ręki separatysty Oriola Junquerasa – Guardia Civil, wśród innych dokumentów znalazła tajny plan partii dotyczący ogłoszenia niepodległości Katalonii. Strategia nazywa się "EnfoCATs: Reenfocant el procés d’independencia per a un resultat exitós. Proposta estratégica"  i definiuje poszczególne etapy procesu secesji. Według dokumentu – jednostronne ogłoszenie niepodległości "przerodzi się w konflikt, który jeżeli  zostanie prawidłowo zarządzany może doprowadzić do uzyskania niepodległości przez Katalonię". (...)
La hoja de ruta del Gobierno de la independencia catalana: “Generar conflicto y desconexión forzosa”
Josep Maria Jové i Lladó
Oriol Junqueras
Carles Puigdemont

.