Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terroryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą terroryzm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

Kogo powinien dotyczyć jihad?


W niedzielę, czyli dzisiaj, uzbrojony w maczetę 21-letni uchodźca z Syrii zabił Polkę w mieście Reutlingen na południu Niemiec. Dwie inne osoby zostały ranne. Napastnik został zatrzymany. Według niemieckich mediów, zabita kobieta była w ciąży.

Do ataku doszło około 16.30 na Listplatz. Napastnik pokłócił się z kobietą - według "Bilda" - pracownicą lokalu serwującego kebab i zadał jej kilka śmiertelnych ran maczetą.

Zaledwie dwa dni wczesniej, w piątkowy wieczór Ali Sonboly, 18-letni Niemiec pochodzenia irańskiego zabił w centrum handlowym Olympia w Monachium dziewięć osób, 27 jest rannych, w tym 10 ciężko. Sam popełnił samobójstwo.

W ubiegły poniedziałek 17-letni Afgańczyk zaatakował siekierą i nożem pasażerów pociągu w Wuerzburgu na południu Niemiec. Zabił cztery osoby. Policja zastrzeliła napastnika.

Tydzień temu w Nicei Francuz pochodzenia tunezyjskiego wjechał ciężarówką w tłum świętujący Dzień Bastylii. Zginęły 84 osoby, a ponad 200 zostało rannych.

Z czym mamy do czynienia? Dlaczego młodzi ludzie, muzułmanie mieszkający w Europie Zachodniej dokonują bestialskich mordów na innych? Jak się okazuje nie tylko wybierają "niewiernych", za jakich uważają rdzennych europejczyków, zwłaszcza chrześcijan i ateistów, ale atakują na oślep zabijając także swoich współwyznawców? To nielogiczne i irracjonalne z punktu widzenia jihadu, czyli świętej wojny islamistów, których największym przejawem jest tzw. Państwo Islamskie. Oczywiście ani to państwo ani islamskie ale organizacja terrorystyczna, mająca swoich wyznawców na całym świecie, nie tylko wśród walczących z bronią w ręku w Syrii i Iraku.

Czy za ostatnimi atakami z Niemiec i Francji stoi choroba psychiczna sprawców, może depresja, może nieodwzajemniona miłość, może frustracja z powodu braku nadziei na znalezienie pracy i dziewic na ulicy czekających tylko na skinięcie ręką cierpiącego młodzieńca z powodu nabrzmiałych jąder? Może to różnice kulturowe, wyznawane wartości, tudzież antywartości, albo światopogląd, że Allah jest wielki i cały świat dał muzułmanom, a "niewierni" nie chcą tego uznać?

Może ataki są rezultatem wezwań internetowych jihadystów z PI do siania strachu i zburzenia naszej cywilizacji? - Powodów może być mnóstwo i jak widać są one różnorodne i w większości przez nas niezrozumiałe. Łączy je jednak zasadniczy element: irracjonalność. Nawet jak mamy do czynienia z zaplanowaną z góry akcją jak ta z Monachium, to jest w tym tyle aspektów urągających muzułmańskiej logice, że trudno nam to zrozumieć i sobie wytłumaczyć.

Religia muzułmańska i jej święte księgi nie zachęcają do samobójstwa, a nawet je potępiają. - Ktokolwiek popełnia samobójstwo zostanie skazany na wieczne piekło, jak przekazane jest w hadisie od Proroka, sallallaahu alaihi ła sallam, "Ktokolwiek popełnia samobójstwo bronią metalową, broń ta pozostanie w jego ręku i będzie się dźgał w brzuch będąc w piekle w nieskończoność" (al-Bukhaari, no. 5778 i Muslim, no. 109, w księdze Iman.).

Osoba która dokonuje zamachu samobójczego powinna być traktowana tak samo jak ktoś kto popełnia samobójstwo, wynikiem czego zostanie ukarany piekłem. Prorok powiedział: "Zaprawdę, ktokolwiek się zabije (umyślnie), z pewnością zostanie ukarany piekłem, w którym będzie przebywał na zawsze." (Buchari 5778 i Muslim 109, 110)

Ale przypuśćmy, że współcześni jihadyści dopuszczają samobójstwo, gdy w jego efekcie śmierć ponosi duża liczba "niewiernych". Jak jednak wytłumaczyć zastrzelenie się Ali Sonboly w Monachium? Czy nie powinien strzelać tak długo, jak będzie mógł, w tym do policjantów?

Z pewnością przeżywamy ostry kryzys zachodniej cywilizacji. Zdaniem prof. Andrzeja Zybertowicza, Europa zachodnia płaci teraz za źle prowadzoną politykę imigracyjną, a „demokracja liberalna jest w fazie konwulsyjnej”. Ryszard Czarnecki z PiS podkreślił, że „to, co dzieje się teraz w Europie, jest spektakularnym przykładem fatalnie realizowanej polityki uchodźczej UE”.

Europa dzisiaj staje przed zasadniczymi pytaniami: jak sobie z ekstremizmem i terroryzmem islamskim poradzić? I jak to zagrożenie zrozumieć?

Długo przeczesywałem Internet w poszukiwaniu odpowiedzi i zdaje się, że znalazłem. Ktoś napisał: "Karma wraca, niemieckie sk*%&ysyny...=-)".

Czytaj też: http://niezalezna.pl/83769-ofiara-syryjskiego-uchodzcy-z-maczeta-byla-mloda-polka-w-ciazy

poniedziałek, 28 marca 2016

Belgia i saudyjska kasa


Promotor świeckiego Petru, Guy (Guj) Verhofstadt, jest jednym ze strażników paktu pomiędzy rządem Belgii i Saudyjczykami, w ramach którego Belgia przymykała oczy na islamistów, w zamian za kontrakty zbrojeniowe i tania ropę. Czy to jest demokracja ?

Do tej pory wiadomo było, że loże masońskie wspierają Islam jako sojusznika w walce ze znienawidzonym chrześcijaństwem a muzułmanów jako materiał na wyborców lewicowych partii, których zadaniem jest zmontowanie nam nowego wspaniałego świata.

Ale w Belgii alians pomiędzy masonami i islamistami przybrał formę cynicznej wspólnoty interesów ekonomicznych. Kiedy Belgia straciła kolonie w Afryce postawiła na Arabię saudyjską. W 1967 roku król Belgii przekazał Saudyjczykom Wielki Meczet w Brukseli (zdjęcie poniżej), położony tylko kilkaset metrów od siedziby Komisji Europejskiej. Saudyjczycy sprowadzili swoich imamów, którzy dbali o to aby sunniccy migranci z Maroka i Turcji nie integrowali się za bardzo w belgijskim społeczeństwie:
www.independent.co.uk/news/world/europe/brussels-attacks-saudi-arabia-influence-oil-contracts-sowed-seeds-radicalism-belgium-great-mosque-a6745996.html

W zamian Belgia miała dostęp do taniej ropy a belgijskie firmy zbrojeniowe miały dostęp do intratnych saudyjskich kontraktów. Dzisiaj Arabia saudyjska jest największym klientem belgijskiej zbrojeniówki:
www.flemishpeaceinstitute.eu/press/saudi-arabia-prime-market-belgian-arms-exports-2011

W Brukseli już od dawna roiło się od islamistów, Guj Verhofstadt jako premier Belgii już w 2007 roku mówił w mediach (cytat) "dalsze akty terroru nie są wykluczone" ("Other acts of violence are not to be excluded"):
www.esisc.org/upload/media/esisc-in-the-news/belgian-authorities-arrest-14-in-terror-probe-security-heightened-herald-tribune/635703827_07Belgian%20authorities.pdf

Ale Verhofstadt i jego koledzy manewrowali tak aby rozdzielić sprawę terroryzmu i Islamu, w 2010 roku Verhofstadt kadził we francuskiej prasie (cytat): "to nie Islam jest problemem, tylko brak wykształcenia i bezrobocie (wśród młodych muzułmanów)" ("c'est moins l'islam qui pose problème que le manque de formation et le chômage").
 
Skoro już przed laty wskazywano na problem braku wykształcenia i bezrobocia wśród młodych muzułmanów urodzonych w Europie, to czemu ma służyć aktualna fala nielegalnych muzułmanów migrantów, z których 75% to analfabeci ? Czy tak Europa chce konkurować na globalnym rynku innowacji i technologii XXI wieku ? Czy może chodzi raczej o intencjonalne wywołanie krwawego konfliktu cywilizacyjnego w Europie ?

Dekady cynicznego zamykania oczy na działania islamistów przez ludzi takich jak Verhofstadt doprowadziły Belgię do aktualnego stanu wylęgarni terroryzmu na masową skalę. Cytujemy eksperta od bezpieczeństwa:
"..Belgium’s chronically dysfunctional politics have played a toxic role, as has the general Western European tendency to avert eyes and hope for the best regarding the growing radicalism of whole swathes of young people in the Muslim ghettos that exist in most of their cities now .. 
..Belgium is an outlier of a toxic kind, its angry Muslim population producing jihadists eager to fight for ISIS out of all proportion to its size.."
observer.com/2016/03/europe-is-again-at-war/

Belgia jest więc zagrożeniem dla zachodniej demokracji. Ten kraj powinien więc być wyłączony z Schengen i objęty międzynarodową kuratelą.

A ponieważ islamscy terroryści wyhodowani pod okiem Verhofstadta i jego kolegów mordują teraz na masową skalę mężczyzn, kobiety i dzieci, można to okreslić jako starannie zaplanowaną akcję ludobójstwa chrześcijan. 

Wobec tego Verhofstadt i koledzy powinni stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze. Czekamy na europejski nakaz aresztowania Verhofstadta.

Wielki Meczet jest bliskim sąsiadem siedziby Komisji Europejskiej
 

Saudyjczycy są największym klientem belgijskiej zbrojeniówki

poniedziałek, 19 października 2015

ISIS wykonała pierwszy krok by zdobyć Rzym i dokonać tam masakry chrześcijan?

"Jak trzeba, będę walczył i zostanę męczennikiem. Dla muzułmanina nie ma większego honoru jak zostać męczennikiem" - mówi dziennikarzom Adrian Al N. Tygodnik "ABC - Aktualny Bezkompromisowy Ciekawy" publikuje w najnowszym wydaniu wywiad z Polakiem walczącym w szeregach armii Państwa Islamskiego. Dżihadysta znad Wisły opowiada, jak trafił do Syrii, uciekając m.in. polskim służbom specjalnym. "Niewiernym" grozi okrutnym sądem i przeniesieniem wojny na terytorium Europy.


Kadr z nagrania wideo opublikowanego przez Państwo Islamskie, na którym widać niezidentyfikowanego bojownika ISIS i amerykańskiego dziennikarza Stevena Sotloffa krótko przed jego egzekucją/ISLAMIC STATE VIDEO /PAP/EPA

Nawróćcie się, póki jest jeszcze czas. Póki nie przyszliśmy do waszych domów, aby sprawdzić, czy jesteście wierni Bogu Jedynemu. Jeśli nie, to zginiecie jak wszyscy niewierni. Takie jest prawo Allaha. My zwyciężymy, dojdziemy do Rzymu i na Placu Świętego Piotra będziemy urządzać masowe egzekucje niewiernych - zapowiada Abu Bakr Al Sham - bo takie nazwisko przyjął Adrian Al N. - w rozmowie z dziennikarzami.

Rozmowa Witolda Gadowskiego i Michała Króla z Adrianem Al N. jest pierwszym tak wyraźnym świadectwem udziału obywateli polskich w okrutnej wojnie prowadzonej przez ISIS. Polski dżihadysta jest jednym z mniej więcej 10 Polaków, którzy bezpośrednio współpracują z Państwem Islamskim lub walczą w jego szeregach. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wie o jego istnieniu.

Z wywiadu można wyczytać, ile złości jest w ludziach, którzy przyłączają się do terrorystycznych bojówek islamskich. Świat pełen jest hipokrytów udających ludzi religijnych. Wy mówicie, że my mordujemy?! A wy mordujecie nas codziennie. Codziennie trwa wyprawa krzyżowców przeciwko muzułmanom. Zabijacie dzieci i kobiety, niszczycie życie całych społeczeństw. W imię czego? - pyta Adrian Al N. Rozpoczęliście wojnę na naszym terytorium, a teraz płaczecie, że przenosimy ją na wasze?! Zastanówcie się nad tym, póki jeszcze pora. To jest wojna - przestrzega chwilę później.

Rozmowę dziennikarze "ABC" przeprowadzili poza Polską. Jej bohater, na którym ciążą prokuratorskie zarzuty, zapowiada, że do kraju nie wróci. Zostanę w Państwie Islamskim i będę służył moim braciom - zapowiada.

Wywiad poprzedza analiza sytuacji związanej z wojną w Syrii i planowanym przyjęciem przez Polskę rzeszy uchodźców z tego regionu świata.

Jak pisze tygodnik "ABC", tej chwili w szeregach Państwa Islamskiego walczy łącznie kilka tysięcy obywateli Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Irlandii, Hiszpanii, USA, Kanady, Australii i innych krajów zachodnich. Najczęściej są to wyznawcy islamu urodzeni już na Zachodzie i od dziecka wychowywani w liberalnej kulturze demokratycznych społeczeństw.

Wielu z nich przez lata oglądało filmy z Robertem de Niro i Leonardo di Caprio, słuchało Michaela Jacksona i Madonny, przeżywało mecze Bayernu Monachium lub Barcelony, ubierało się w ciuchy Dolce Gabana czy Tommy Hilfigera, chodziło do nocnych lokali i na dyskoteki. A jednak znienawidzili Zachód z całej duszy. I to do tego stopnia, że postanowili wypowiedzieć mu wojnę na śmierć i życie. Tak jak Khaled Sharrouf, obywatel Australii, który wyjechał na wojnę do Syrii i był szczęśliwy, gdy mógł upublicznić w internecie zdjęcie swego 8-letniego syna. Dziecko z dumą trzymało w dłoniach odciętą głowę mężczyzny. Ojciec opatrzył fotografię podpisem: Mój chłopak! - czytamy w analizie "Dżihad u bram".

Graeme Wood, politolog z Uniwersytetu w Yale tłumaczy fenomen Państwa Islamskiego, pod którego rządami znajduje się dziś terytorium większe od Wielkiej Brytanii. Naukowiec podkreśla, że nie można oddzielić islamu od działań ISIS, ponieważ "religia głoszona przez jego żarliwych stronników wywodzi się ze spójnych interpretacji islamu". Jak dodaje, islamiści "są gotowi na samounicestiwenie, bo wierzą, że jeśli pozostaną wierni proroctwom, Bóg przyjdzie im w sukurs".

Amerykański ekspert cytuje Bernarda Haykela, eksperta ds. teologii Państwa Islamskiego na uniwersytecie w Princetown, który twierdzi, że "myślimy, że ci dziwaczni dżihadyści wybierają sobie ze średniowiecznej tradycji, to co im pasuje [...] To nieprawda - oni hurtem przenoszą tamtą tradycję w czasy współczesne".

Państwo Islamskie samo prosi się o inwazję i prowokuje USA, gdyż atak Zachodu byłby propagandowym sukcesem dżihadystów. Dlaczego? - Oni z utęsknieniem wyczekują wroga, gdyż dopiero jego pokonanie rozpocznie odliczanie do apokalipsy - zaznacza Woods.

To, jak miałaby wyglądać apokalipsa według Państwa Islamskiego, wielokrotnie było ogłaszane przez bojowników ISIS. - Podbijemy Wasz Rzym, połamiemy wasze krzyże. [...] Nasze dzieci będą sprzedawać waszych synów na targach niewolników - ogłaszali bojownicy.


Plan ISIS: z Placu Świętego Piotra urządzić plac zagłady chrześcijan i rzeź transmitować na żywo - twierdzi Robert Spencer, znany badacz islamu. 

ISIS chce podbić Rzym a na Placu świętego Piotra urządzić publiczną egzekucję papieża, transmitowaną na żywo na cały świat - tak twierdzi Robert Spencer. Znany badacz islamu, autor przewodnika po islamie i krucjatach. Jego zdaniem, Państwo Islamskie już teraz wykonało pierwszy krok ku zrealizowaniu tej wizji.

"Najazd" uchodźców pierwszym krokiem do podboju chrześcijańskiego świata

Od dłuższego już czasu mówi się o tym, że emigracja uchodźców do Europy jest zaplanowana w celu jej podbicia przez muzułmanów. Robert Spencer twierdzi, że pod osłoną kryzysu uchodźczego właśnie realizowany jest pierwszy etap podboju. Bojownicy ISIS wkraczają na Stary Kontynent jako potrzebujący pomocy i nikt się nie spodziewa, jaki chcą nam zgotować los. "Oni nie mają zamiaru zrobić tego przy pomocy konwencjonalnej armii. Dokonają tego dzięki przytłaczającej liczbie zwolenników wewnątrz [Europy] i dzięki napływowi ludzi od zewnątrz (...). I to właśnie teraz obserwujemy w Europie" - twierdzi Spencer. Działania ISIS są dokładnie przemyślane i to, czego jesteśmy świadkami, realizowane jest według określonego harmonogramu. Zgodnie z nim, w 2025 roku dojść ma do ostatecznej walki dobra i zła: muzułmanów i chrześcijan. Zanim jednak do tego dojdzie, muzułmanie muszą podbić Rzym - a to nastąpić może w najbliższych latach. Zdaniem Roberta Spencera możemy się tego spodziewać przed 2020 rokiem! 

Muzułmańscy uczeni twierdzą, że Mahomet przewidział podbicie dwóch wielkich rzymskich miast: Konstantynopola i Rzymu. Dziś to pierwsze jest miastem muzułmańskim. Teraz pora podbić stolicę Włoch, która celem podboju jest od początku istnienia ISIS. Zdobycie Rzymu będzie klęską chrześcijaństwa i zakończeniem eschatologicznej osi czasu. 

Zwieńczeniem całego procesu ma być wielka bitwa w syryjskim Dabiq. Zdaniem Spencera nastąpi ona w 2025 roku.

Plac Świętego Piotra miejscem masowej egzekucji chrześcijan

Najbardziej przerażająca jest wizja tego, co stać się ma na Placu Świętego Piotra. Swoje zwycięstwo ISIS chce uczcić ścięciem papieża i transmitować to na żywo na cały świat.

Potem nastąpić ma rzeź chrześcijan. "To jest plan, by Plac św. Piotra przekształcić w miejsce egzekucji wrogów Allaha" - mówi Spencer. Odrębnie potraktowani będą homoseksualiści, których bojownicy islamscy będą zrzucać z Krzywej Wieży.

Czy wizja Roberta Spencera zostanie spełniona? W Rzymie prawdopodobnie już teraz są bojownicy ISIS. Czekają na znak, by zacząć wielką walkę o Rzym.


źródła:

niedziela, 5 października 2014

Państwo Islamskie chce przejąć irańską broń nuklearną. Z pomocą Rosji



Państwo Islamskie wzywa swoich bojowników do walki z Iranem i planuje przejęcie broni nuklearnej tego kraju.
IS wezwało swoich członków do wspólnej walki w osiągnięcie tego celu. Państwo Islamskie uczyniło to w manifeście, którego autorem ma być Abdullah Ahmed al-Meshedani, członek ściśle tajnego, sześcioosobowego Gabinetu Wojennego - podaje "The Sunday Times".
W dokumencie, który został przechwycony przez zachodnie służby bezpieczeństwa i oceniony przez nie jako wiarygodny, Meshedani napisał, że IS będzie dążyć do posiadania broni jądrowej z pomocą Rosji. Państwo Islamskie ma oferować Moskwie dostęp do złóż gazu w kontrolowanej przez siebie prowincji Anbar, w zamian za "Iran i jego program nuklearny". (Rosja i Iran zawarły umowy w sprawie budowy co najmniej dwóch kolejnych elektrowni atomowych w Buszerze).
Państwo Islamskie stawia też Rosji warunek zrezygnowania z poparcia dla syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada.
Manifest Meshedaniego zawiera również plany przeprowadzenia około 70 różnorodnych kampanii czystek etnicznych, zdaniem analityków opartych na zasadach takich, jakie stosowali naziści.  Ma to mieć na celu jak najszybszą konsolidację "islamskiego kalifatu" i zniszczenie organów szyickich w Iraku.
W tym samym manifeście Meshedani wzywa do mordowania irańskich dyplomatów, biznesmenów, nauczycieli, ale także irackich dowódców wojskowych, urzędników i irańskich szyitów, którzy w oddziałach milicji walczą dla rządu irackiego.
Państwo Islamskie buduje kalifat

alarabiya.net

poniedziałek, 21 lipca 2014

Separatysta na niby

Prorosyjski separatysta. W tle międzynarodowi eksperci oglądają miejsce wypadku (Fot. AP Photo/Dmitry Lovetsky)

No proszę - niby separatysta bojownik a:

1. Ubrany w nowiutki mundur rosyjskich jednostek specjalnych
2. trzyma broń będącą na wyposażeniu rosyjskich sił specjalnych w sposób obowiązujący od początku roku w rosyjskiej armii
3. A w ogóle to chyba jakiś krewny tych z Krymu:




- bo odróżnić ich nie można. 

Acha, zapomniałem, że na Krymie też byli tylko separatyści...

czwartek, 17 lipca 2014

Rosyjscy dywersanci na Ukrainie zestrzelili samolot pasażerski. Zginęło 295 osób.

Na pokładzie Boeinga 777 było 280 pasażerów i 15 członków załogi. - Wszyscy pasażerowie malezyjskiego samolotu pasażerskiego zginęli w katastrofie - twierdzi doradca szefa MSW Ukrainy. W pobliżu rozbitego samolotu rozrzucone są dziesiątki ludzkich szczątków. Do tej pory znaleziono co najmniej sto ciał, które - jak podaje Reuters - rozrzucone są w promieniu 15 kilometrów od wraku maszyny. 

Ukraiński premier, Arsenij Jaceniuk, zapowiedział starania o umiędzynarodowienie śledztwa ws. katastrofy. Według Petro Poroszenki, prezydenta Ukrainy: To nie katastrofa, to akt terrorystyczny.

Najbardziej prawdopodobne jest, że rosyjska obsługa wyrzutni (na terenie separatystów) dostała sygnał o nadlatującym transportowcu ukraińskim, jednak na ich radarze (o o wiele mniejszych możliwościach niż te operujące z Rosji) pojawił się najpierw samolot cywilny. Wiele źródeł podaje, że zagranica nagrała rozmowy, w której później Rosjanie stwierdzają pomyłkę i przekazują wiadomość o niej dowództwu. Nawiasem mówiąc, w ciągu ostatniej doby Rosjanie zestrzelili i inne samoloty (ukraińskie), o czym jakoś się nie wspomina.


Agencja Reuters oraz rosyjska Interfax twierdzą, że maszyna została zestrzelona na wysokości 10 km. Według informatorów gazety internetowej "Ukrainska Prawda" kontakt z samolotem utracono o godzinie 16.20 czasu lokalnego (godz. 15.20 w Polsce). "Ukraińska Prawda" pisze, że według jej źródeł maszyna została zestrzelona. 

Szczątki malezyjskiego samolotu spadły na terenach wschodniej Ukrainy kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów - podała agencja Interfax-Ukraina, powołując się na ukraińską milicję. Wieś Hrabowo, gdzie znaleziono szczątki Boeinga, znajduje się w obwodzie donieckim przy granicy z obwodem ługańskim, 10 kilometrów na północ od miasta Torez. 


W ostatnim czasie to separatyści strącali ukraińskie samoloty, czym bardzo się chwalili. Okoliczności zdarzenia wskazują na to że, samolot został zestrzelony przez separatystów. Separatyści nie są w stanie samodzielnie obsługiwać zestawów rakiet ziemia – powietrze, stąd pewnie mieli specjalistów rosyjskich. Ponadto, zestawy rakiet ziemia – powietrze wymagają współdziałania z innymi systemami zapewniającymi skuteczność działania. Z tego powodu, niezbędna była współpraca z rosyjskimi specjalistami z terenu Rosji. W związku z tym, Rosjanie ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za tragedię malezyjskiego samolotu. Komisja międzynarodowa do zbadania przyczyn wypadku będzie w stanie ustalić zasadnicze okoliczności zdarzenia. Rosja poniesie poważne polityczne konsekwencje za swoje współdziałanie z separatystami, które doprowadziło do zestrzelenia samolotu.


Doradca szefa MSW Ukrainy twierdzi, że samolot został zestrzelony rakietą ziemia-powietrze. Wcześniej Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony poinformowała, że wspierani przez Rosję separatyściotrzymali system rakiet ziemia-powietrze Buk pozwalający na zestrzelenie samolotów lecących na dużych wysokościach. 





Kilka dni temu został zestrzelony samolot lecący ponad pułapem możliwym do zestrzelenia z ręcznych czy mobilnych zestawów jakimi dysponują separatyści.

W pierwszej chwili oskarżono tak zwaną oficjalną stronę rosyjską czyli tą znajdującą się po drugiej stronie granicy.

Nikt do dziś nie przypuszczał że raptem u separatystów pojawi się zza miedzy wyszkolona obsługa tych zestawów rakietowych.

I dziś miało miejsce zestrzelenie dwóch samolotów powyżej niebezpiecznej jak się dotąd wydawało wysokości 5000 metrów.

Bezpośrednią odpowiedzialność ponosi Putin i jego "separatyści", którzy nawet tym się chwalą. Reuters podaje:

http://www.reuters.com/article/2014/07/17/us-ukraine-crisis-airplane-idUSKBN0FM22N20140717

'NBC News dotarł do świadka katastrofy. - Wiecie, jak wygląda ślad, który ciągnie się za samolotem? Tu było tak samo, tylko że ten ślad był po rakiecie wystrzelonej z ziemi - powiedział cytowany przez stację Andriej Taraszenko, górnik, który właśnie wracał do domu z pracy, gdy doszło do tragedii. Jak wspominał, wpierw zobaczył, jak biały ślad idzie od ziemi w górę, a dwie sekundy później usłyszał huk. Po kolejnych 10 sekundach zobaczył dym unoszący się już z ziemi. On i jego znajomy znajdowali się niecałe 5 km od miejsca, w którym rozbił się boeing.

Relacja świadka na portalu NBC http://www.nbcnews.com/storyline/ukraine-plane-crash/malaysia-airlines-passenger-jet-crashes-ukraine-n158416


O ile wiadomo było że separatyści posiadają kilka zestawów Buk , o tyle do niedawna nie były używane przez nich. Stąd sukcesy ukraińskiego lotnictwa.

Reuters: 'The military commander of the rebels, a Russian named Igor Strelkov, had written on his social media page at 1337 GMT, half an hour before the last reported contact with MH-17, that his forces had brought down an Antonov An-26 in the same area. It is a turboprop transport plane of a type used by Ukraine's forces.'

Ten sowiecki łajdak Striełkow, czy jak mu tam, pogrążył Putina całkowicie, bo przechwalał się o tym w Internecie, że jego ludzie zestrzelili ukraiński samolot wojskowy, a informację udokumentował zdjęciem ilustrującym katastrofę melezyjskiego samolotu:



Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała nagranie, które określiła jako podsłuchane nagranie rozmów donbaskich separatystów, wkrótce po zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga 777. Nie chcemy oceniać jego autentyczności, tym bardziej, że sama SBU nie był w stanie zidentyfikować większości uczestników zaprezentowanych dialogów.

Rozmówca zidentyfikwoany jako podpułkownik Biezler dowowdzący oddziałem separatystycznym w obowodzie donieckim mówi: "Dopiero co strącili samolot. Spadł za Jenkijewem". Odpowiada mu człowiek o nazwisku Gieranin.
Gieranin: "Piloci. Gdzie piloci?"
Biezler: "Pojechali szukać i fotografować strącony samolot"
Gieranin: "Ile minut temu?"
Biezler: "Około 30 minut temu"
Kolejny przedstawiony przez SBU dialog.
"Major": Tak, tu "Major". Znaczy, że to Czernuchińscy strącili samolot. Z Czernuchińskiego posterunku. Kozacy, którzy stoją na Czernuchinie. Samolot rozleciał się w powietrzu, w rejonie pietropawłowskiej kopalni. Pierwszy "dwusetny" [Ładunek 200 to w rosyjskiej terminologii wojskowej oznaczenie ciał zabitych], znaleźli pierwszego "dwusetnego", do cywil.
"Grek": "I co tam u was?"
"Major": "Krótko - to na pewno cywilny samolot"
"Grek": "Dużo tam ludzi?"
"Major": Tak, w p***u! Odłamki powpadały na podwórka.
"Grek": "Jaki ten pokład?"
"Major": "Ja jeszcze nie sprawdziłem. Jeszcze nie byłem koło głównej części. Patrzę tylko tam gdzie zaczęły spadać pierwsze ciała. Są tam pozostałości wewnętrznych kontrukcji, ciał, foteli"
"Grek": "Rozumiem. Jest jakakolwiek broń?"
"Major": Żadnej. Cywilne rzeczy. Opatrunki, ręczniki, papier toaletowy"
"Grek": "Są dokumenty?"
"Major": "Tak. Indonezyjskiego studenta. Z uniwersytetu Thompsona"
Inna nagrana rozmowa przypisywana jest również separatystycznym bojownikom.
Anonim: "W sprawie tego samolotu strąconego w rejonie Śnieżnego i Toreza. On okazał się pasażerskim. Spadł w rejonie Grabowo. Jest morzee trupów, kobiet i dzieci. Teraz Kozacy oglądają tam to wszystko. W telewizji pokazują, że to AN-26, ukraiński transportowiec, ale mówię, na nim napisane "Malezyjskie Linie Lotnicze" Co on robił nad terytorium Ukrainy?"
Kozicin: "Znaczy zawozili szpiegów. Na ch** latać, teraz wojna się toczy!"

youtube.com/kresy.pl



Oczywiście, zestrzelenie samolotu było pomyłką obsługujących wyrzutnie rakietowe ziemia - powietrze. Tym niemniej, nie zdejmuje to odpowiedzialności od osób, obsługujących rakiety. Wina Rosjan polega na współdziałaniu w zestrzeliwaniu ukraińskich samolotów. Jestem pewien, że NATO i USA dość szybko ustalą przebieg zdarzeń, m. in. to w jakich okolicznościach doszło do użycia rakiet ziemia - powietrze.

Terroryści, którzy zestrzelili samolot, a teraz zagrodzili miejsce katastrofy, zapowiedzieli, że czarne skrzynki zestrzelonego Boeinga zostaną przekazane do Moskwy. Ma je zbadać MAK. Tak, ta sama instytucja, której Donald Tusk powierzył badanie katastrofy smoleńskiej. Informacja za interfax.com.ua.

Warto zwrócić uwagę na przekaz medialny, b. ważny (nierzadko decydujący) w tzw. pierwszych godzinach.
Możemy słuchać wypowiedzi różnych ekspertów. Od razu rzuca się w oczy proukraińskie stanowisko jednych i prorosyjskie drugich.

Nie jest to miejsce i czas aby się rozpisywać o agentach wpływu, niemniej to, co dzieje się właśnie w mediach, jest lepsze niż wariograf.

sobota, 5 lipca 2014

Egzekucja Ukraińców przez rosyjskich terrorystów na wschodniej Ukrainie

Egzekucja Ukraińców. WIDEO - niezalezna.plTrzech milicjantów ukraińskiej drogówki zostało zabitych, a jeden ciężko ranny w zasadzce w Doniecku - informuje portal kresy24.pl. Atak miał miejsce dwa dni temu, a zbrodnię dokonaną przez rosyjskich terrorystów zarejestrowała kamera zainstalowana w radiowozie.

Zamaskowani bandyci nie mieli litości. Otworzyli ogień z broni maszynowej do milicjantów drogówki, a rannych dobili strzałami w głowę.

za: Kresy.pl

 

A tak rosyjscy terroryści ostrze­la­li ukra­iń­ski śmi­gło­wiec:


środa, 2 lipca 2014

Kim są naprawdę „prorosyjscy separatyści” ?



Wzniecenie rebelii to w sumie łatwa sprawa. Uciszenie rebelii, to już problem.Ten, co podburza motłoch, jest winien zbrodni motłochu - Piotr Skarga.

Kilka bardzo istotnych i interesujących faktów.

Członkowie nazistowskich bojówek i partii komunistycznych, terrorystka z proputinowskiej młodzieżówki, agenci GRU, oszust gospodarczy – z takich ludzi składają się elity tzw. prorosyjskichseparatystów, którzy odpowiadają za rozlew krwi na wschodzie i południu Ukrainy.

To właśnie te osoby prowokują zamieszki i akty terroru, które od końca lutego mają miejsce w kilkudziesięciu miejscowościach wschodniej i południowej Ukrainy. Owe rzekomo spontaniczne protesty (przez prokremlowskie media określane mianem „rosyjskiej wiosny”) są w rzeczywistości potężną operacją militarno-wywiadowczą prowadzoną z Kremla.

Typowym przykładem „prorosyjskiego separatysty” jest Paweł Gubarew, który określany jest jako szef tzw. Ludowej Milicji Donbasu. 3 marca 2014 r. Gubarew przewodził rosyjskim protestom w Doniecku, w wyniku których zajęte zostały budynki lokalnej administracji. Następnie ogłosił się „ludowym gubernatorem” obwodu donieckiego, by kilka dni później zostać aresztowany przez ukraińską służbę bezpieczeństwa (SBU). Wkrótce wyszło na jaw, że „ludowy gubernator” był wcześniej członkiem rosyjskiej nazistowskiej bojówki Rosyjska Jedność Narodowa, współpracującej ze służbami specjalnymi Rosji i napadającej na przedstawicieli mniejszości etnicznych w Federacji Rosyjskiej. Gubarew działał także w komunistycznej i prorosyjskiej Postępowej Partii Socjalistycznej Ukrainy. Żona Gubarewa, Katerina, którą „mianowano” ministrem spraw zagranicznych Donieckiej Republiki Ludowej, zna dobrzez kolei Aleksandra Dugina – czołowego ideologa Kremla i twórcy idei euroazjatyckiego imperium kierowanego z Kremla.

Nie lepiej prezentuje się też przeszłość rzecznika prasowego Donieckiej Republiki Ludowej, Aleksandra Kriakowa. Jak powiedział amerykańskiemu portalowi internetowemu naczelny rabin Donbasu, Kriakow przed 2014 r. był znany przede wszystkim jako „najsławniejszy antysemita w regionie.
W prorosyjskich demonstracjach w Odessie główną rolę odgrywał z kolei Anton Dawidczenko, który na wiecu w tym mieście mówił: „Musimy demonstrować przeciw kijowskiej juncie, opłaconej przez USA pięcioma miliardami dolarów. Inaczej ci faszyści wprowadzą nasz kraj do NATO”. Jak się okazuje, Dawidczenko to lider odeskiej organizacji komunistycznej Borotba, która na swojej stronie internetowej wprost odwołuje się do rewolucyjnego marksizmu. Ale obok komunistów Dawidczenki zamieszki w Odessie prowokował również Anton Rajewski, dowódca neonazistowskiej Czarnej Sotni. Szkolił on militarnie „prorosyjskich separatystów” i usuwał z miejskich obiektów ukraińskie symbole. Wzywał też w publikowanych w internecie wystąpieniach do „rozlewu krwi wrogów”.

W Słowiańsku na czele „rosyjskiej wiosny” stanął zaś Wiaczesław Ponomariew, „ludowy burmistrz”. Na jego rozkaz (do czego zresztą sam się przyznał) rosyjskie bojówki brutalnie atakowały Romów, rzekomo po to, by „oczyścić miasto z narkotyków”. W wyniku tych napaści – o czym w polskich mediach w ogóle się nie mówi – wiele romskich rodzin musiało wyjechać w inne regiony Ukrainy.

Ale elita „prorosyjskich separatystów” jest dużo bardziej różnobarwna. Prezesem rady samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej został Denis Puszylin, który jeszcze rok temu szefował petersburskiemu oddziałowi słynnej rosyjskiej firmy MMM (prowadził nawet konferencje prasowe, zwoływane w reakcji na oskarżenia wobec spółki). W latach 90. zorganizowała ona największą piramidę finansową w historii Rosji, okradając kilka milionów Rosjan. Nasze Amber Gold, to przy tej skali żłobek. Dziś, mimo gigantycznych skandali związanych z jej działalnością, MMM wciąż ma kilkaset tysięcy naiwnych klientów. Ot i mamy „kolekcję” świetlanych postaci wiodących donbaski lud do walki z Kijowem.

- na podstawie informacji zebranych w Internecie

wtorek, 15 kwietnia 2014

Ruski terroryzm ma długą tradycję

Rosja zgromadziła ok. 100 tys. żołnierzy wzdłuż swojej granicy z Ukrainą - oświadczył w czwartek sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Andrij Parubij. Według byłego ministra obrony i byłego sekretarza RBNiO Jewhena Marczuka, "najbliższe dwa dni mogą być najtrudniejsze w historii niepodległej Ukrainy". Marczuk nakreślił również możliwy scenariusz inwazji: na początku ludzie bez mundurów, potem rosyjskie wojska. Czytaj więcej http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/najpierw-dywersanci-potem-armia-100-tys-rosyjskich-zolnierzy-wzdluz-granicy-z-ukraina,412265.html


Rozwój wydarzeń na Ukrainie przypomina odległe w czasie zdarzenia na wschodnich terenach II Rzeczypospolitej. W latach dwudziestych ubiegłego wieku młode państwo polskie zetknęło się z metodami stosowanymi dziś przez Rosję.
Mimo klęski Armii Czerwonej w wojnie z Polską w 1920 roku, mimo podpisania rozejmu, bolszewicy nie zrezygnowali z ekspansji na zachód. Po sowieckiej stronie granicy z Polską powstały ośrodki szkolące dywersantów. Jeden z nich znajdował się w koszarach wojskowych w Mińsku Białoruskim.
Po polskiej stronie granicy najbliższym miastem były Stołpce, liczące 3 tysiące mieszkańców i 415 domów. Jego nazwa, wywodząca się prawdopodobnie od słupów (z ros. „stołbów”), wskazuje, że historia nie pierwszy raz wyznaczyła tej miejscowości rolę kresowej strażnicy. Rzeka Niemen i wielki kompleks Puszczy Nalibockiej nadawały mu naturalne walory obronne. Przetaczające się tędy fronty zostawiały ślady; Melchior Wańkowicz określał powiat stołpecki jako jeden z najuboższych w Polsce. O randze miasta decydowała jego graniczna rola.
W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości ochronę polskiej granicy w powiecie stołpeckim powierzono kapitanowi Adamowi Pankiewiczowi, który stworzył tu Ochotniczy Batalion Straży Granicznej (na zdj.).
Ochrona kontrwywiadowcza granicy wymagała zaangażowania odpowiednich ludzi. W tym dziele niezwykle cenną, a także barwną i cenną postacią okazał się Sergiusz Piasecki. Ten król przemytniczego pogranicza, rezydujący w miasteczku Raków w powiecie stołpeckim, został zwerbowany do pracy w wywiadzie. Wielokrotnie docierał do najbardziej strzeżonych rejonów sowieckiej Białorusi, przynosząc stamtąd cenne informacje o dyslokacji oddziałów Armii Czerwonej, a przede wszystkim o sztabie kierującym dywersją wobec Polski.
Infiltracja polskiego pogranicza przez bolszewickich emisariuszy była coraz silniejsza. W listopadzie 1922 roku w biały dzień został porwany i uprowadzony urzędnik stołpeckiego starostwa. Jedna z band miała wysadzić most kolejowy na Niemnie, ale akcja ta na szczęście się nie powiodła. Polscy żołnierze strzegli go skutecznie.
Sowieci dostarczali broń i materiały wybuchowe do współpracujących z nimi środowisk, głównie wiejskich. W nocy z 6 na 7 maja 1923 roku we wsi Kuczkuny zaatakowano patrol policyjny. W Załuczu - dawnym majątku poety Władysława Syrokomli - napastnicy napadli na siedzibę nadleśnictwa, zabierając broń myśliwską i wojskową.
Przy granicy z Polską, we wsi Cimkowicze, stacjonował oddział dywersantów liczący 150 ludzi. Wobec coraz liczniejszych incydentów polska policja zorganizowała obławę, która objęła 33 wsie i miasteczka Nowogródczyzny. Podczas rewizji u 90 osób znaleziono karabiny, rewolwery, zapalniki i granaty ręczne.
W samym tylko lipcu 1924 roku odnotowano 25 napadów.
Rankiem 4 sierpnia 1924 roku 150-osobowa banda zaatakowała Stołpce. Pierwsze serie z karabinu maszynowego padły z cmentarza katolickiego. Napastników powstrzymały strzały z karabinów. Dyżurujący w budynku starostwa urzędnik Drozdowski i dwóch woźnych ostrzeliwali się, przechodząc od okna do okna i stwarzając wrażenie silnej obsady budynku. Ze względu na zagrożenie w budynku starostwa karabiny stały na korytarzu w specjalnych stojakach, gotowe do użycia.
Napastnicy zaatakowali magazyny kolejowe, bank, pocztę, dworzec kolejowy i policję. Obrabowali sklepy i mieszkania. W potyczkach zginęło sześciu policjantów i jeden urzędnik starostwa. Ciężko ranny telegrafista z dworca kolejowego zdążył powiadomić o napadzie władze w sąsiednich Baranowiczach, skąd na odsiecz wysłano oddział ułanów. Przed miastem napastnicy ostrzelali ich z broni maszynowej, mimo to odebrali im dwie furmanki ze zrabowanym mieniem. Bandę wycofującą się z miasta rozproszył ogień plutonu Straży Granicznej. Ujęto dwóch jej członków. Nosili oni charakterystyczne czapki - budionówki z czerwonymi gwiazdami, będące częścią umundurowania żołnierzy Armii Czerwonej.
Oddziały wojska skutecznie odcięły bandzie drogę ucieczki. Tylko jeden z plutonów zdołał ujść za granicę, porzucając przy tym dwa karabiny maszynowe z amunicją i zagrabione mienie. Dwa pozostałe plutony dywersantów zaszyły się w lasach. W obławie ujęto dalszych sześciu napastników.
Podczas przesłuchania zatrzymani zeznali, że oddział, który napadł na Stołpce, stacjonował w koszarach wojskowych w Mińsku Białoruskim, gdzie szkolili go oficerowie Armii Czerwonej. Celem ataku było wzniecenie powstania wśród miejscowej ludności. Odjeżdżających samochodami do granicy członków oddziału odprowadzano z orkiestrą wojskową.
Większość (70%) grupy stanowili Rosjanie, reszta rekrutowała się z innych nacji. Plan napadu został opracowany w Mińsku przez sztab Zachodniego Frontu.
Po tych wydarzeniach na wschodnich rubieżach Polski rząd zdecydował o ulokowaniu w Stołpcach 150 żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. Na granicy wzniesiono zapory z drutu kolczastego, a policję wyposażono w nowocześniejsze karabiny typu Manlicher. Wzdłuż wschodniej granicy utworzono 300 takich placówek.
Nieocenionym okazał się znowu Sergiusz Piasecki, który dokładnie rozpracował nową lokalizację dywersyjnego ośrodka szkoleniowego wyprowadzonego z Mińska. W dalszych działaniach wyręczyli polskie służby sami Rosjanie. Oddział byłych carskich oficerów pałających żądzą odwetu na bolszewikach, z własnej inicjatywy przeniknął przez granicę, otoczył plac ośrodka i gdy wczesnym rankiem kursanci wybiegli na apel, dokonał z nimi skutecznego rozliczenia przy pomocy Maximów.
W swoistym stylu rząd ZSRR odpowiedział na polską notę protestacyjną. Minister Cziczerin w biuletynie „ROSTA” stwierdzał, że napad na Stołpce zorganizowała… polska straż graniczna, a współdziałał z nią II Oddział Sztabu Generalnego WP. W związku z tym Rosja sowiecka postanowiła zorganizować… wielkie manewry wojskowe w pobliżu polskiej granicy, w rejonie Smoleńska.

.