Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herezje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą herezje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 kwietnia 2016

Fałszywy kościół


Moje drogie dzieci, fałszywy kościół - ten, który zastąpi Kościół mojego Syna na ziemi - jest gotowy, a wszystkie herezje zostaną sprytnie ukryte między wierszami nowego mszału, który zastąpi stary.

Fałszywy kościół ciemności zostanie zbudowany po ogromnej pożodze w celu zastąpienia dotychczasowego Kościoła. Wszystko, co było obecne w Kościele Mojego Syna zostanie zastąpione tym wszystkim, co będzie nowe. Ale jedna rzecz nigdy się nie zmieni. Fundamenty, na których Kościół mojego Syna został zbudowany nie zostaną naruszone, ponieważ są one mocno osadzone w ziemi. Nikt nie będzie mógł ich naruszyć i nie naruszy dlatego, że Bóg na to nie pozwoli. Kościół ciemności będzie pozbawiony życia. Nie wyda żadnych owoców, gdyż zostanie zbudowany na zepsutej glebie. Z ust tych, którzy będą głosili kazania ze swoich ambon, popłyną wszelkiego rodzaju herezje. Stanie się on jaskinią nieprawości i nic, co będzie głosił ustami tych, którzy będą przechwalali się jego wielkością, nie będzie miało jakiegokolwiek sensu.

Będą to dni, kiedy wielu chrześcijan już ponad miarę zastraszonych, zmęczonych i pozbawionych prawdziwej wiary, będzie oddawało cześć w jego murach. Nie będą czcili mojego Syna, lecz antychrysta, gdyż to on zasiądzie na tronie, który zostanie wzniesiony w jego murach.

Antychryst będzie rządził blisko miejsca, gdzie mój Syn zbudował swój Kościół i wielu ludzi uwierzy, że to jest od Niego, ale byłby to największy błąd. Każdy, kto się sprzeciwi temu kościołowi lub kto dostrzeże błąd, zostanie wyśmiany i oskarżony o herezję przez tych zdrajców mojego Syna, którzy sami będą największymi heretykami, jacy kiedykolwiek przeniknęli do Kościoła Bożego od dnia jego powstania.

Módlcie się, módlcie się, módlcie się, aby pozostała silna armia kapłanów mojego Syna, którzy nigdy nie poddadzą się naciskom, jakie nastąpią.

Wasza ukochana Matka
Matka Zbawienia

Źródło: http://paruzja.info/pl/oredzia-przeglad/79-listopad-2014/1717-27-11-2014-08-40-matka-zbawienia-falszywy-kosciol-ciemnosci-bedzie-pozbawiony-zycia

___________________________________________

Masoneria przeniknęła Mój Kościół na ziemi i wkrótce schizma, która została przepowiedziana, doprowadzi do podziału i niepokoju wśród Moich wiernych sług.
- Orędzie z 13 lutego 2013 roku, godz. 11.20

Moja szczerze umiłowana córko, ogromny gniew panuje teraz w Niebie, gdy Korona Cierniowa opada, by zmiażdżyć Moje Ciało, Kościół katolicki na ziemi.

To proroctwo przekazywane wam w szczegółach przez ostatnie dwa lata, staje się już rzeczywistością. Teraz, gdy Moje inne Objawienia wkrótce się wypełnią, bardzo niewielu Moich wyświęconych sług będzie mogło zignorować Moje Apele do rasy ludzkiej, w tej nieludzkiej godzinie w waszym czasie.

Ta nikczemna grupa zaczęła swoją kampanię, aby pozbyć się z ziemi Prawdy Mojego Nauczania. Mój Święty wikariusz został zmuszony, by tak postąpić i w wyniku tego bardzo cierpi. Masoneria przeniknęła Mój Kościół na ziemi i wkrótce schizma, która została przepowiedziana, doprowadzi do podziału i niepokoju wśród Moich wiernych sług.

Wielu z nich nie ma pojęcia, gdy jest im przedstawiane oszustwo. Ani nie wiedzą, że  fundament Mojego Kościoła, Kościoła katolickiego, został zmiażdżony w pył. W jego miejsce powstanie ohyda i będę interweniował i wysyłał znaki w celu ostrzeżenia każdej duszy, o znaczeniu modlitwy, aby mogły one rozpoznać Prawdę od fikcji.

To nie upadek Kościoła Katolickiego, który wkrótce stanie się oczywisty, podzieli świat. Sprawi to ich zaangażowanie się w tworzenie Nowego Światowego Kościoła, jednej światowej religii, która wprowadzi pogaństwo i bałwochwalstwo.

Fałszywy prorok jest dobrze przygotowany, a jego czas nadchodzi. We współpracy z antychrystem rzucą świat na kolana. Nie będzie to oddanie przez nich hołdu Bogu, lecz bestii.

Nalegam, aby wszyscy Moi uczniowie, Moi chrześcijańscy wyznawcy, wszędzie zachowali spokój. Módlcie się o pokój i pozwólcie Mi, waszemu Jezusowi, abym poprowadził was w tym czasie.

Wzywam wszystkich Moich kardynałów, biskupów i Moich wyświęconych sług, aby zjednoczyli swoje owce i pozostali wierni Mojemu Nauczaniu. Zwróćcie szczególną uwagę na to, o co was poproszą, abyście głosili, bo tu nastąpi zmiana. Wasze homilie będą obmyślone i pisane dla świeckiego świata i nie będą posiadały prawdziwej wartości.

Ażeby odebrano to jako troskę o nowoczesny wizerunek Kościoła katolickiego, zostanie wam to przedstawione, jako promocja pełnego zjednoczenia, czyli wszystkie religie sprowadzone do jednego, tak zwanego Chrześcijańskiego Kościoła Zjednoczonego. Wszystkie zewnętrzne znaki mogą początkowo wydawać się takie same, ale tego się po was spodziewają, że właśnie tak to będziecie postrzegać. Powoli  nie rozpoznacie już Mojego Pisma Świętego, gdyż nowe słowa, zwroty i nowe formy przedstawiania Sakramentów zostaną wam przedłożone.

Będzie panika wśród prawdziwych, wiernych, konserwatywnych kapłanów, którzy będą zaniepokojeni nową, współczesną formą jaką przyjmie Kościół, kiedy ponownie zaczną promować nowy typ współczesnego Kościoła alternatywnego.

Nastąpi to przez siatkę masonów, którzy przeniknęli do każdego zakątka Kościoła katolickiego, rządów i mediów, która tę obrzydliwość przedstawi jako wielką innowację.

To jest początek końca. Moja Obecność zostanie dyskretnie wygnana z nowej ceremonii Mszy.

Cały przepych i ceremonia będą maskować puste tabernakulum, gdyż Mój Ojciec nie pozwoli na Moją Boską Obecność.

Musicie pozostać zjednoczeni, jeśli jesteście katolikami i nadal uczestniczyć w codziennej Mszy i Komunii św. Ponieważ wszyscy Chrześcijanie muszą wiedzieć, że oni także zostaną zwabieni do Nowej Światowej Religii, uknutej przez narody, które są w zmowie ze zdrajcami Mojego Kościoła katolickiego. Chcą stworzyć świecką, humanistyczną fasadę – fasadę, maskującą zło, które będzie subtelnie promowane.

Bitwa się rozpoczęła, ale wy, Moi ukochani wyznawcy, jesteście silniejsi niż myślicie. Ja Jestem tu zawsze. Dobrze was przygotowałem. Aby przetrwać, musicie odmawiać tę Modlitwę Krucjaty.

Modlitwa Krucjaty (100) O przetrwanie chrześcijaństwa:

O drogi Jezu, błagamy Cię o umiejętności, aby przetrwać próby, które stoją przed nami, gdy ostatni prawdziwy papież kończy swoją Misję dla Ciebie. Pomóż nam przetrzymać straszne sponiewieranie, z jakim będziemy musieli się teraz zmierzyć z powodu upadku Kościoła, jaki wcześniej znaliśmy. Nigdy nie pozwól nam odejść od Prawdy Twojego Boskiego Słowa. Pomóż nam zachować milczenie, gdy na swoich barkach będziemy odczuwać ciężar ataków, mających nas skłonić do odwrócenia się od Ciebie i od Sakramentów, które dałeś światu. Okryj Swoją Armię potężną Miłością, której potrzebujemy jak tarczy, aby chroniła nas przed fałszywym prorokiem i antychrystem. Pomóż Swojemu Kościołowi na ziemi rozprzestrzeniać się i powiększać, aby mógł przylgnąć do Prawdy i pomóc Ci prowadzić naszych braci i siostry na Drodze Prawdy, by odpowiednio się przygotować na Twoje Powtórne Przyjście. Amen.

Nie martwcie się, Moi wyznawcy. Wszystko jest w Moich Świętych Dłoniach. Bądźcie cierpliwi. Nie uzasadniajcie jakiegokolwiek swojego działania w Moje Imię, bo gdy tak będziecie czynić, to będziecie tylko bronić Mojego Słowa, podczas, gdy waszym zadaniem jest tylko i wyłącznie głosić Moje Słowo.

Wasz Jezus

Źródło: http://armiajezusachrystusa.pl/falszywy-prorok-nowy-swiatowy-kosciol
___________________________________________

"Zobaczyłam dziwaczny, osobliwie wyglądający kościół będący w trakcie budowy. (...) Nie widziałam żadnego anioła pomagającego w budowie, lecz wielką liczbę najdzikszych duchów taszczących ku sklepieniu przedmioty najprzeróżniejszego rodzaju, gdzie osoby o krótkich kościelnych okryciach odbierały je i umieszczały w różnych miejscach. Nic nie było przyniesione z góry; wszystko pochodziło z ziemi i mrocznych rejonów, a cała konstrukcja była dziełem błędnych duchów. (...) Spostrzegłam, że wiele z narzędzi nowego kościoła, takich jak włócznie i strzały, miało zostać użyte przeciwko żywemu Kościołowi. (...) W jaskini poniżej (zakrystii) jacyś ludzie wyrabiali chleb, ale nic z tego nie wychodziło.

(...) Wszystko w tym kościele należało do ziemi i do niej powracało; wszystko było martwe, wszystko było dziełem ludzkich umiejętności, był to kościół najnowszego formatu, kościół będący dziełem ludzkiej pomysłowości, jakby nowy innowierczy kościół w Rzymie" (ss. 282-3).

"Boję się, że Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć przed śmiercią, ponieważ widzę jak czarny, fałszerski, nieprawdziwy kościół odnosi coraz większe powodzenie, widzę jego zgubny wpływ na społeczeństwo" (s. 292). "Wybudowali wielki, osobliwy, kuriozalny kościół, który miał obejmować wszystkie wyznania na równych prawach: ewangelicy, katolicy i wszystkie sekty – prawdziwa wspólnota bezbożników z jednym pasterzem i jedną owczarnią. Miał tam być papież, płatny papież, pozbawiony wszelkiej władzy. Wszystko zostało przygotowane, wiele rzeczy ukończono; lecz zamiast ołtarza były tylko ohyda i spustoszenie. Tak miał wyglądać ten nowy kościół, i to dlatego podłożył on ogień pod stary; jednakże Bóg zamierzył inaczej. Umarł on po spowiedzi i zadośćuczynieniu – i ożył na nowo" (s. 353).

"Kiedy doświadczałam tej wizji wówczas z jeszcze większą wyrazistością w najmniejszych szczegółach zobaczyłam ponownie obecnego Papieża i mroczny kościół jego czasów w Rzymie" (s. 279).

"Widziałam zgubne konsekwencje tego fałszywego kościoła; zobaczyłam, jak się rozrasta; widziałam heretyków wszelkiego rodzaju napływających do Rzymu. Widziałam nieustannie narastającą letniość duchowieństwa, ciągle poszerzający się krąg ciemności. (...) Znowu zobaczyłam w widzeniu Bazylikę Św. Piotra podkopywaną, pustoszoną według planu wymyślonego przez tajną sektę i jednocześnie niszczoną przez burze; lecz została ocalona w chwili największego niebezpieczeństwa. Następnie ujrzałam Błogosławioną Dziewicę rozciągającą nad nią swój płaszcz. W tej ostatniej scenie nie widziałam już panującego Papieża, tylko jednego z jego następców, łagodnego, lecz bardzo stanowczego człowieka, który wiedział jak przyciągnąć do siebie kapłanów i który odpędził złych daleko od siebie" (s. 281).

"Ujrzałam jak w Niemczech pośród duchownych kierujących się światową mądrością i oświeconych protestantów tworzą się plany połączenia wyznań religijnych, zniesienia władzy papieskiej..." (s. 346). "Zobaczyłam tajne stowarzyszenie podkopujące wielki kościół (św. Piotra), a w pobliżu nich straszną bestię wyłaniającą się z morza" (s. 290). "Widziałam w ostatnich dniach zdumiewające rzeczy związane z Kościołem. Bazylika Św. Piotra była niemal doszczętnie zniszczona przez sektę, lecz jej działania, z kolei, okazywały się bezowocne, a wszystko co należało do nich, ich fartuszki i narzędzia, palone przez katów na publicznym miejscu hańby. (...) W tym widzeniu ujrzałam Matkę Bożą gorliwie działającą na rzecz Kościoła, że moje nabożeństwo do Niej niezwykle się wzmogło" (s. 292).

"Chcą wprowadzić na urzędy złych biskupów. Na tym samym miejscu chcą przekształcić katolicki Kościół w luterański zbór" (s. 299). "Kiedy ujrzałam Bazylikę Św. Piotra w stanie ruiny i tylu duchownych uwijających się, potajemnie, nad zniszczeniem Kościoła, byłam tak załamana, że bardzo płakałam błagając żarliwie Jezusa o zmiłowanie" (s. 300).

"Widzę małego czarnego człowieka jak we własnym kraju popełnia wiele kradzieży i nagminnie dopuszcza się fałszerstw. Religia jest tam tak przebiegle podkopywana i tłamszona, iż pozostało zaledwie stu wiernych kapłanów. Nie potrafię tego wyrazić, ale widzę narastającą mgłę i wzmagającą się ciemność. (...) Wszystko musi zostać ponownie odbudowane; gdyż wszyscy, nawet duchowni trudzą się by zniszczyć Kościół – ruina jest w zasięgu ręki" (s. 298).

"(...) Zobaczyłam znów wielki, dziwnie wyglądający kościół nie mający w sobie nic świętego (...) Wszystkie działania uznane za niezbędne lub przydatne do budowy i utrzymania kościoła zostały podjęte w najodleglejszych krajach, a ludzie i rzeczy, doktryny i opinie przyczyniły się do tego dzieła" (ss. 283-4).

"Kiedy mam widzenie Kościoła jako całości, zawsze widzę od północno-zachodniej strony głęboką, czarną otchłań, do której nie dociera żaden promień światła i czuję, że jest to piekło. (...) Oni nie są w prawowicie założonym, żywym Kościele, stanowiącym jedność z Kościołem Walczącym, Cierpiącym i Triumfującym, ani też nie przyjmują Ciała Pana Boga naszego, lecz tylko chleb. Ci, którzy pozostają w błędzie przez nich niezawinionym i którzy pobożnie i gorąco pragną Ciała Jezusa Chrystusa, otrzymują duchową pociechę, jednakże nie przez komunię świętą. Ci którzy z przyzwyczajenia przyjmują komunię świętą, bez tej płomiennej miłości nic nie zyskują; tylko dziecko Kościoła otrzymuje ogromny wzrost siły" (s. 85). "Zobaczyłam niesłychane obrzydliwości rozprzestrzeniające się po całej ziemi, a mój przewodnik rzekł do mnie: «To jest Babel!» – ujrzałam cały kraj w okowach tajnych, wpływowych stowarzyszeń, zaangażowanych w dzieło podobne do budowy wieży Babel. (...) Widziałam jak wszystko obraca się w ruinę, zniszczenie sakralnych przedmiotów, bezbożność i herezję wdzierające się do wnętrza"

(s. 132). "Żywot Anny Katarzyny Emmerich" Tom 2 1867 rok.
Kto ma uszy, niechaj słucha!
___________________________________________

18 maja 1973 Papież Paweł VI podpisał dekret zezwalający – na mocy orzeczenia Kongregacji Nauki Wiary – na wznowienie procesu beatyfikacyjnego Sł. B. Anny Katarzyny Emmerich. Przez 6 lat Klemes Brentano, niemiecki pisarz, siedząc przy łóżku tej stygmatyczki, zapisywał jej wizje. Znalazły się wśród nich również takie, które ukazywały przyszłość: stan świata i Kościoła. Przedstawiamy, bez komentarza, fragmenty zatytułowane przez francuskiego wydawcę tych pism Burzyciele, stanowiący zaledwie kilka okruchów z tych pism. Opisują one stan zdeprawowania świata i ciemności duchowe, przez jakie – z powodu oddania się złu – przejdzie ludzkość zanim, jak podaje Katarzyna Emmerich, „w chwili największego niebezpieczeństwa” nadejdzie pomoc. Czyż nie widziała ona obrazu ostatnich lat kończącego się wieku? A jeśli tak, to i z jej natchnień wynika, że pomoc w czasach odstępstwa możemy znaleźć jedynie w pokornej modlitwie do Maryi – Matki Kościoła i w całkowitej wierności nauczaniu Jej Syna – Jezusa Chrystusa. Papież Jan Paweł II beatyfikował ją w Rzymie 3 października 2004 roku.

Tajemnice czasów ostatecznych. Wizje nieba, piekła, czyśćca, aniołów, szatana i ostatniej walki Kościoła - to książka przedstawiająca wizje i objawienia Anny Katarzyny Emmerich, błogosławionej stygmatyczki i wizjonerki, dotyczące czasów i rzeczywistości ostatecznych oraz obecnej walki Kościoła ze złem. Niezwykły dar, jaki Katarzyna otrzymała od Boga, pozwolił jej poznać i zgłębić tajemnice człowieka, Kościoła i świata oraz nieba, piekła i czyśćca. Mistyczne przeżycia Anny Katarzyny odsłaniają przed nami niewidzialny świat aniołów, dusz czyśćcowych, szatana i jego intryg oraz walki duchowej. Zawierają zapowiedz ostatecznego zwycięstwa, które Kościół odniesie za przyczyną Matki Bożej. Są również świadectwem dramatycznych zmagań mistyczki z szatanem, wielkich wyrzeczeń, cierpień i modlitw podejmowanych przez nią dla ocalenia dusz oraz czystości serca bez reszty oddanego Bogu.

- Zob.: http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-09c.php3

poniedziałek, 29 września 2014

Intronizacja Jezusa Chrystusa to akt bałwochwalstwa


Biskupi Polscy, już jakiś czas temu wystąpili stanowczo przeciwko działalności tzw. ruchów intronizacyjnych. Oświadczyli, że idea intronizacji nie jest potrzebna.

W liście pasterskim hierarchowie podkreślili, że już od momentu przyjścia Chrystusa urzeczywistnia się w świecie Królestwo Boże, które nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą panowania człowieka w świecie. Według biskupów myślenie, że po obwołaniu Chrystusa Królem Polski, wszystko się zmieni na lepsze, jest „iluzoryczne” i „wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie”.

- Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron. Bóg Ojciec wywyższył Go ponad wszystko. Trzeba natomiast uznać i przyjąć Jego królowanie, poddać się Jego władzy, która oznacza moc obdarowywania nowym życiem, z perspektywą życia na wieki - napisali w liście biskupi.

Zdaniem przedstawicieli Episkopatu w „prorockim programie misji idealnego Króla” nie ma żadnej aluzji do ziemskiego panowania, co oznacza, że nie potrzebuje on jakiejkolwiek formy intronizacji. Biskupi zachęcają wiernych, by oddali Chrystusowi życie w swoich domach i parafiach, bo „tylko wtedy zmieni się oblicze naszej Ojczyzny i Kościoła”.[1]

Inicjatorką Intronizacji była francuska zakonnica św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690). Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa rozpowszechnił się wtedy bardzo w całym Kościele, jako oddawanie się jego Sercu - osób indywidualnych, całych rodzin i społeczności. Było to jedną z najbardziej rozpowszechnionych form pobożności w Kościele.

Inny nurt intronizacyjny łączy swą działalność z objawieniami Sługi Bożej Rozalii Celakówny (1901-1944), której proces beatyfikacyjny jest w tokuByła zwykłą świecką kobietą, która całe życie przepracowała jako pielęgniarka na oddziale skórno-wenerycznym szpitala św. Łazarza w Krakowie. Była też wizjonerką. 

Na stronach redemptorystów (www. redemptor.pl) o. Jan Mikrut omawiając nurty intronizacyjne przestrzega: „Rozalia apostołka Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa nigdzie nie pisze o intronizacji Chrystusa Króla. Słowo intronizacja jest ściśle związane z pojęciem Serce; Serce która oznacza Osobę Jezusa spostrzeganą przez Miłość, przez Serce”. - zob.: http://ekai.pl/diecezje/warszawska/x33083/dwie-inicjatywy-intronizacji-jezusa/

W polskim Kościele działają akceptowane przez Episkopat grupy wiernych, pragnących uroczystej intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kładą nacisk na potrzebę głębokiej wewnętrznej przemiany, która jest efektem uznania Chrystusa za Króla i Pana całego życia. Jednym z takich środowisk są Wspólnoty Intronizacyjne – oddolny ruch świeckich, który zabiega o działanie w ramach Kościoła instytucjonalnego [2].

Nie za bardzo wiadomo czym się kierują zwolennicy Intronizacji. 

Można spotkać głosy, że bez pomocy Chrystusa Króla nie damy rady w walce z szatańskim podstępem i pokusami. Zapraszając Go do siebie (swojej osoby, rodziny, miasta, kraju) zyskujemy ogromnego Orędownika u Ojca , który pomoże nam przezwyciężyć Złego.

Zobacz też: http://nspj.jezuici.pl/intronizacja-najswietszego-serca-pana-jezusa-nauczanie-magisterium-kosciola-i-bledne-opinie-teologiczne-ks-dr-leszek-poleszak-scj-2/ , co jest również nieprzekonujące.


Polscy biskupi jednak podkreślili: „Wśród ważnych propozycji troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość są i takie, które budzą uzasadniony niepokój. Biskupi doceniają znaczenie uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ustanowionej w 1925 r. przez papieża Piusa XI. Od tego momentu wszyscy mamy wspaniałe możliwości ofiarowania swojego życia, życia polskich rodzin oraz całej naszej Ojczyzny Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Czynimy to co roku, szczególnie w przededniu Adwentu. Nie ma więc potrzeby szukania nowych, niezgodnych z zamysłem Kościoła, form nabożeństw do Chrystusa Króla. Niepokojące są działania podejmowane poza Kościołem diecezjalnym i wbrew biskupowi miejsca. Posłuszeństwo Kościołowi i troska o Jego jedność są głównymi kryteriami oceny wiarygodności religijnych inicjatyw” (przeczytaj treść komunikatu KEP: http://kosciol.wiara.pl/doc/929882.Komunikat-Rady-Biskupow-Diecezjalnych).

Ks. prof. Andrzej Muszala pisze: „Jeżeli człowiek jest prawidłowo rozwinięty duchowo, dziwne pomysły nie przyjdą mu do głowy. Wynikają one z braku formacji, a to sygnał, że nie ma w nim podstawowych wartości duchowych. Musi wtedy mieć Chrystusa Króla, ogłoszonego przez parlament. Cóż jednak dałby taki akt? Byłby kolejnym znakiem zewnętrznym (jak wiele ich już mieliśmy!), który do niczego nie prowadzi. Byłaby to kolejna akcja zewnętrzna. Za kilka lat wymyślimy, że należy intronizować Trójcę Świętą i tak dalej... Jeśli nie mamy właściwej relacji duchowej z Jezusem, to musimy mieć jakiś namacalny substytut. To symptom braku formacji. Czy można sobie wyobrazić Karola de Foucauld, który walczy o to, by intronizować we Francji Jezusa? Spektakularne akcje nie zastąpią dążenia do zjednoczenia z Bogiem” [3].

Co miałby dać taki akt? - Byłby kolejnym znakiem zewnętrznym, jakich wiele ich już mieliśmy, który do niczego nie prowadzi. Co więcej, mógłby on być nawet bardzo niebezpieczny, ponieważ groziłby zatraceniem tego, co bezcenne w Chrystusie, i co tak zażarcie chcieli obronić ojcowie patrystyczni oraz chrześcijanie pierwszych wieków – przekonanie, że Syn Boży jest także prawdziwym człowiekiem. Jeżeli traktujemy Go jako podwójnego Króla (przecież On i tak jest Królem Wszechświata!), to przesuwamy niebezpiecznie akcent w stronę Jego boskości do tego stopnia, że w naszej świadomości przestaje być człowiekiem – jednym z nas! Grozi to popadnięciem w herezję, która szerzyła się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, odczłowieczania Chrystusa, która w konsekwencji prowadziła do twierdzenia, że nie mógł On umrzeć na krzyżu. Dlatego Sobór Chalcedoński w 451 roku uchwalił, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem, ale też prawdziwym człowiekiem, czyli ma podwójną naturę. I nic więcej nie trzeba dodawać! Wielu chrześcijan ciągle jednak ma skłonności dodatkowego koronowania Chrystusa tak, że przestaje patrzeć na Niego jak na prawdziwego człowieka, który – jak my – doświadczał chorób i umarł [4].

Podstawą bycia katolikiem jest posłuszeństwo papieżowi i biskupom. W przypadku głosów domagających się Intronizacji jest to wypowiedzeniem posłuszeństwa, co skutkuje automatycznym wyłączeniem się ze społeczności wiernych.

Arcybiskup krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz powierzył troskę o poprawny kult oraz interpretację pism SB Rozalii Celakówny jezuitom Prowincji Polskiej Południowej. Jezuici orzekli, że według wizji Rozalii Jezus żąda Intronizacji Swego Serca a nie swej Osoby na Króla, więc spór wokół tej kwestii jest gołosłowny. Z tego powodu niektóre grupy wiernych mają koncepcje na Intronizację odmienne od stanowiska Kościoła. Łączy ich kwestia podstawowa: zgodność co do tego, że Jezus zażądał od Polski dokonania Intronizacji.

Jednak katolik nie może zachowywać się jak Hus, czy Luter i buntować innych przeciw władzom kościelnym.

W obietnicy danej Piotrowi - "cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie" - Kościół katolicki odczytuje m.in. zapowiedź nieomylności papieża jako nauczyciela wiary. Nieomylnie naucza Ewangelii nie tylko papież, ale również złączone z nim kolegium biskupów, nieomylna jest również wiara całego Kościoła, złączonego ze swoimi biskupami i papieżem. Prawdę tę przypomniał - warto o tym wiedzieć - ostatni Sobór. Następca Piotra jest bowiem znakiem jedności Kościoła, przez niego szczególnie ujawnia się nieomylna wiara Kościoła; wszakże jest to nie tylko jego wiara - wiara, której naucza papież, jest wiarą całego Kościoła.

Oto odnośne teksty Soboru Watykańskiego II: "Ogół wiernych, mających namaszczenie od Świętego, nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego Ludu, gdy poczynając od biskupów aż po ostatniego z wiernych świeckich, ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów" (Konstytucja o Kościele, nr 12); "Choć poszczególni biskupi nie posiadają przywileju nieomylności, to jednak głoszą oni nieomylnie naukę Chrystusową, wówczas gdy nawet rozproszeni po świecie, ale z zachowaniem więzów łączności między sobą i z Następcą Piotra, nauczając autentycznie o rzeczach wiary i obyczajów, jednomyślnie zgadzają się na jakieś zdanie, jako mające być definitywnie uznane" (tamże, nr 25) [5].

Ale dlaczego Intronizacja Jezusa Chrystusa miała by być aktem bałwochwalstwa?

W Kościele Katolickim na każdym kroku można spotkać osoby klękające oraz modlące się do wizerunków czy posągów, ludzi trzymających w rękach miniaturowe krzyże, różańce czy też szkaplerzyki. Wszystkie te dewocjonalia są nieodłącznymi atrybutami największej religii w kraju, czyli Kościoła Rzymsko-Katolickiego (KRK).

Wielu zarzuca, że tego rodzaju postępowanie jest bałwochwalstwem. Kościół (KRK) jednak zaprzecza i twierdzi, że jego wierni są ludźmi inteligentnymi i żaden wierny nie wierzy, że podobizna na ołtarzu, rzeźba czy różaniec jest Bogiem, Jezusem czy Maryją, ale są to jedynie figury wyobrażające Chrystusa czy inne osoby.

Modlący się przed figurą faktycznie modli się do osoby wyobrażonej w tej figurze (obrazie) a nie do samego obrazu czy rzeźby. - zob.: http://www.teologia.pl/m_k/kkk1k12.htm

Czym to miało by się różnić od Jezusa Chrystusa, który by został królem w akcie intronizacji? - Wymiarem. Bo taki Chrystus nie był by ograniczony do indywidualnego aktu spotkania człowieka z Bogiem, czy tej intymnej relacji stworzenia ze Stwórcą, tylko miał by istnieć w wymiarze państwa. Wielu zagorzałych zwolenników Intronizacji nawet nie ukrywa, że o to właśnie chodzi. - O obwołanie Jezusa Chrystusa królem Polski.

"Samo pojęcie intronizacja (wyniesienie na tron) określa ceremonię wyniesienia kogoś do godności królewskiej. Ceremonia ta zasadniczo składa się z dwóch części: z aktu ustanowienia króla oraz z aktu uznania go przez poddanych, a także złożenie mu hołdu. Dokonując zatem Intronizacji Jezusa Chrystusa, (...) wprowadzamy Go jako naszego Króla na monarszy tron, wystawiony Mu przez jednostkę, jak i zbiorowo przez cały naród" - czytaj dalej: http://intronizacja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=380:pro-memoria-&catid=37:aaa

Wymiar teologiczny Intronizacji.

Prawdę mówiąc zarówno wiernym, jak i duchownym trudno ogarnąć o co w Intronizacji ma chodzić i czym to ma się różnić od obecnych form kultu Jezusa Chrystusa. Pojawiają się interpretacje zlewające w jedno kult Serca Jezusa i kult Chrystusa Króla i proponujące tzw. Intronizację Najświętszego Serca Jezusa, czasem określając ją jako Intronizację Najświętszego Serca Jezusa Króla Wszechświata lub Króla królów i Pana panujących… - zob.: http://intronizacja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=85%3Aintronizacja-jezusa-krola-polski&catid=35&Itemid=137&showall=1

Ks. dr Leszek Poleszak  SCJ,  sercanin, teolog duchowości analizując wszystkie istniejące obecnie interpretacje dotyczące zagadnienia intronizacji, uznał je z założenia za „niejasne i fałszywe teorie”, które „wypaczają prawdziwy sens intronizacji”. Ze szczególną krytyką odnosi się do próby łączenia kultu Serca Jezusowego i kultu Chrystusa Króla, zwłaszcza zaś do promowania  jak to określa – „tak zwanej” Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa.

Jednym z najbardziej znanych zwolenników Intronizacji jest ks. Małkowski. Jednak, jak się można przekonać jest to postać wielce kontrowersyjna. Sprzecznych wypowiedzi ks. Małkowskiego można wiele przeczytać, jak np. ze spotkania jakie odbyło się 15 IV o 17:30 przy Chełmskiej 21, u księży zmartwychwstańców, w budynku z szyldem… szkoły wyższej im. B. Jańskiego [6].

Ks. Małkowski ogłosił, że ma pomysł na prosty i krótki przekaz dla ludu – czego domagała się publiczność. Otóż zamierzał ogłosić od 1 maja krucjatę różańcową. Ale, uwaga, „na razie bez mowy o intronizacji, żeby nie alarmować przeciwników”. W modłach „prosimy o odrodzenie ojczyzny”, a wiadomo, że „zmiana polityczna korzystna, w wyniku krucjaty na Węgrzech nastąpiła”! Publiczność dodała, że podobne cuda działy się na Filipinach i w Austrii. Jak widać sprawa jest prosta. Zmianę rządów należy załatwić krucjatą, a jak już się zmienią, to pewnie wtedy nie będzie trzeba uważać „żeby nie narażać się na atak przeciwników”, będzie można z otwartą przyłbicą wystąpić o intronizację do premiera Kaczyńskiego. I sprawa załatwiona [7].

Ks. Małkowski pokazuje pewną drogę wszystkim tym, kórzy opowiadają się tak głośno za Intronizacją. Tylko czy to jest właściwa droga?

_________________________
źródła:
[1] http://niezalezna.pl/35146-biskupi-nie-oglosza-chrystusa-krolem-polski
[2] http://idziemy.com.pl/kosciol/biskupi-przeciwni-idei-intronizacji-chrystusa/
[3] http://kosciol.wiara.pl/doc/929866.Biskupi-przeciwni-intronizacji
[4] http://gosc.pl/doc/922102.Z-czego-wynikaja-problemy-Kosciola/2
[5] http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_45.htm
[6] http://wszystkojestmozliwe.wordpress.com/2011/04/17/sprytny-plan-ks-malkowskiego/
[7] http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/komentarze-kaplana-krk/ks-malkowski-komentuje/wizja-ks-stanislawa-malkowskiego-uslyszalem-slowa-bl-ks-jerzego-staszku-jestem-z-toba-w-krucjacie-rozancowej/

sobota, 18 stycznia 2014

Wojtas, CePownia i wartości

@Krzysztof J. Wojtas 16:47:10:
"Dmowski nie przeszedł na poziom myślenia cywilizacyjnego."

- Ha ha ha, Dmowski na Wojtasie i CePowni się nie poznał? Proponuję naprawić ten błąd i myśli Dmowskiego na nowo zredefiniować. Po Dekalogu, Ewangelii, Konecznym aż się prosi aby podjąć to wyzwanie, które tylko Wojtas może udźwignąć :)

Polska Racja Stanu według Bibrusa.
Mind Service 03.01.2014 17:10:19




Opinie Wojtasa o samym sobie:
"Kiedyś istniała „instytucja” wiejskiego głupka. Tak dosłownie. Bo w każdej lokalnej społeczności zdarzały się przypadki osobników o ograniczonym zakresie kojarzenia. Ci ludzie żyli wykonując najprostsze prace, niekiedy niepotrzebne, ale dające im poczucie przynależności i miejsca w społeczności lokalnej."
/http://niepoprawni.pl/blog/365/wiejski-glupek



Tutaj więcej nt. Wojtasa:

Wszystkie herezje Wojtasa:
http://1do10.blogspot.com/2013/08/wszystkie-herezje-wojtasa.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/95464,wszystkie-herezje-wojtasa

Wartości i ich wymiar ważności
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/102515,wartosci-i-ich-wymiar-waznosci

Po co komu etyka?
http://1do10.blogspot.com/2013/08/po-co-komu-etyka.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/85847,po-co-komu-etyka

Dobro obywateli
http://mind.service.salon24.pl/552168,dobro-obywateli
http://1do10.blogspot.com/2014/01/dobro-obywateli.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/102128,dobro-obywateli

Przyczynki do założeń cywilizacyjnych
https://docs.google.com/document/d/1yu54oPOAub8lWqKHsFrej5X-44eZnMCsKffS1armRUs/edit#heading=h.uk5ztxbl0wf5
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/101933,przyczynki-do-zalozen-cywilizacyjnych

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona
http://1do10.blogspot.com/2013/08/wojna-cywilizacji-wedug-samuela.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/94879,wojna-cywilizacji-wedlug-samuela-huntingtona

Relatywizm moralny
http://1do10.blogspot.com/2013/07/relatywizm-moralny.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/96035,relatywizm-moralny

Prawda Boża
http://1do10.blogspot.com/2013/08/prawda-nikandera-prawda-boza.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/93320,prawda-nikandera-a-prawda-boza

Nietolerancja
http://1do10.blogspot.com/2013/07/nietolerancja.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/96010,nietolerancja

Kultura jako programowanie umysłu
http://1do10.blogspot.com/2013/08/kultura-jako-programowanie-umysu.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/94053,kultura-jako-programowanie-umyslu

Personalistyczna CePownia
http://1do10.blogspot.com/2014/01/personalistyczna-cepownia-wojtasa.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/103139,personalistyczna-cepownia-wojtasa

Pytania Kanta
http://1do10.blogspot.com/2014/01/pytania-kanta.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/102517,pytania-kanta

Nieporządki w głowie Wojtasa cz.1
http://1do10.blogspot.com/2013/08/nieporzadki-w-gowie-wojtasa-cz1.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/95096,nieporzadki-w-glowie-wojtasa-cz-1

Nieporządki w głowie Wojtasa cz.2
http://1do10.blogspot.com/2013/08/nieporzadki-w-gowie-wojtasa-cz2.html
http://miroslaw.szczepaniak.neon24.pl/post/95097,nieporzadki-w-glowie-wojtasa-cz-2 

piątek, 10 stycznia 2014

Kolejna hucpa na Neonie


Ktoś wysmażył notkę na temat intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski. Podobno było to tak, że nie mógł spać w nocy, przewracał się z boku na bok i myślał. Ciężko myślał. Ponoć tak intensywnie myślał, że aż rozbolała go głowa. Kombinował jak pogodzić skłócone towarzystwo by wszyscy razem zaczęli coś robić dla Polski. No i wymyślił, że należy przeprowadzić intronizację Jezusa Chrystusa na króla Polski z wykluczeniem Kościoła Katolickiego w Polsce. Wtedy, gdy już religia nie będzie Polakom przeszkadzała a królem Polski będzie sam Pan Jezus, to zapanuje w końcu tak upragniona jedność, miłość i wspólne budowanie Ojczyzny.

Podpisał przy tym się jako NowyEkran.pl, a notkę zamieścił o godz. 05:24:54.

Zaczęli co niektórzy zastanawiać się co to za nowa prowokacja i w jakim celu i co na to no pan Opara? Niestety minął dzień i wątpliwości pozostały.

Co bardziej rozgarnięci rozpoznali od razu kto ukrywa się pod tym nickiem NowyEkran.pl.

Jeszcze nie wiecie? Styl znajomy? - No właśnie - to sam Wojtas Cepownik, Cywilizator, okupant Polskiej Racji Stanu, tutejszy głupek. Jeszcze tylko krótko kto pomógł Wojtasowi wysłać to wezwanie do użytkowników, skorzystać z nicka NowyEkran.pl. Długo trzeba myśleć, kto? Chyba nie bardzo. No właśnie: sam Spirito Libero, Admin3, tutejszy nadcenzor, szef agentów, I sekretarz kliki trzymającej władzę. Mający uprawnienia administratora systemu - czyli osoba odpowiedzialna za inwigilację użytkowników.

Można było by się uśmiechnąć, znowu podworować z Wojtasa i przejść nad tym do porządku dziennego, gdyby to nie była kolejna hucpa i zorganizowana akcja obliczona na skłócanie Katolików, dezawuowanie Kościoła Katolickiego w Polsce, dzielenie społeczeństwa a szczególnie Narodowców.

Jak można było się spodziewać Nadsenator Gienek był przeciw, ale okazało się w końcu że jest za tylko nazwa mu się nie podoba. Spirito Libero - za; i jeszcze paru nadwornych klakierów i użytecznych idiotów. Co ciekawe taka dezinformacyjna akcja przyniosła nadspodziewanie skuteczny efekt: wielu podających się za katolików na Neonie24 przyznało, że im się taki projekt intronzacji podoba.

Ryszard Opara nie raczył sie wypowiedzieć. Ani poprzeć ani zdementować. Wygląda na to,  że albo zupełnie przestał panować nad tym co się na Neonie24 dzieje, albo po cichu popiera.
Stawiam jednak na to pierwsze, gdyż wierzę w dobre intencje Ryszarda Opary, w jego Patriotyzm, głęboką wiarę w Boga, wierność Kościołowi, korzyść społeczeństwu i Państwu.

Pozostaje więc ta grupa trzymająca władzę, która miesza, manipuluje, prowokuje, skłóca, bada wytrzymałość oraz obmyśla i przeprowadza kolejne hucpy, ku jeszcze większemu pomieszaniu w głowach gawiedzi.

___________________________
Polscy Biskupi są przeciwni pomysłom Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski:

"Wśród ważnych propozycji troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość są i takie, które budzą uzasadniony niepokój. Biskupi doceniają znaczenie uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ustanowionej w 1925 r. przez papieża Piusa XI. Od tego momentu wszyscy mamy wspaniałe możliwości ofiarowania swojego życia, życia polskich rodzin oraz całej naszej Ojczyzny Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Czynimy to co roku, szczególnie w przededniu Adwentu. Nie ma więc potrzeby szukania nowych, niezgodnych z zamysłem Kościoła, form nabożeństw do Chrystusa Króla. Niepokojące są działania podejmowane poza Kościołem diecezjalnym i wbrew biskupowi miejsca. Posłuszeństwo Kościołowi i troska o Jego jedność są głównymi kryteriami oceny wiarygodności religijnych inicjatyw. Każdy, kto uporczywie uczestniczy w takich pozakościelnych ruchach i grupach, traci jedność ze wspólnotą Kościoła. Biskupi solidaryzują się z Metropolitą Krakowskim i podjętymi przez niego działaniami." /Komunikat Rady Biskupów Diecezjalnych, 2011-08-26,  Biuro Prasowe KEP 2011.

Przeczytaj też Błędne opinie teologiczne nt. Intronizacji http://nspj.jezuici.pl/intronizacja-najswietszego-serca-pana-jezusa-nauczanie-magisterium-kosciola-i-bledne-opinie-teologiczne-ks-dr-leszek-poleszak-scj-2/

niedziela, 18 sierpnia 2013

Credo czyli wyznanie wiary. - Sprawdzam!


Skład Apostolski (łac. credo - wierzę), apostolski symbol wiary jedno z najwcześniejszych i najprostszych sformułowań chrześcijańskiego wyznania wiary. Jednocześnie sprawdzian "czy wierzę i jestem w Kościele"?

Spróbujmy powiedzieć Credo świadomie potwierdzając poszczegóne fragmenty, że w nie wierzymy. Jeżeli zgadzamy się ze wszystkim, to OK, jeśli z czymś nie zgadzamy się - wyłączamy się automatycznie z Kościoła, czyli ze Wspónoty Wiernych.

Trzeba pamiętać też, że takie stwierdzenie: "jestem wierzący ale niepraktykujący" to pomylenie pojęć. Nie można być wierzącym nie będąc w Kościele, lub wątpić w jakieś prawdy wiary.


Wyznanie wiary (Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie)

Wierzę w jednego Boga, * Ojca wszechmogącego, * Stworzyciela nieba i ziemi, * wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. * I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, * Syna Bożego Jednorodzonego, * który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. * Bóg z Boga, * światłość ze światłości. * Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. * Zrodzony, a nie stworzony, * współistotny Ojcu, * a przez Niego wszystko się stało. * On to dla nas, ludzi, * i dla naszego zbawienia * zstąpił z nieba. * I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy, * i stał się człowiekiem. * Ukrzyżowany również za nas, * pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. * I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. * I wstąpił do nieba; * siedzi po prawicy Ojca. * I powtórnie przyjdzie w chwale * sądzić żywych i umarłych: * a królestwu Jego nie będzie końca. * Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, * który od Ojca [i Syna] pochodzi. * Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; * który mówił przez proroków. * Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. * Wyznaję jeden chrzest * na odpuszczenie grzechów. * I oczekuję wskrzeszenia umarłych. * I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

Wyznanie wiary (Skład Apostolski)

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, * Stworzyciela nieba i ziemi, * i w Jezusa Chrystusa, * Syna Jego Jedynego, Pana naszego, * który się począł z Ducha Świętego, * narodził się z Maryi Panny, * umęczon pod Ponckim Piłatem, * ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, * zstąpił do piekieł, * trzeciego dnia zmartwychwstał, * wstąpił na niebiosa, * siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, * stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. * Wierzę w Ducha Świętego, * święty Kościół powszechny, * Świętych obcowanie, * grzechów odpuszczenie, * ciała zmartwychwstanie, * żywot wieczny. * Amen

Chrześcijanie pierwotnego Kościoła nazwali (…) wyznanie wiary „symbolem”. Nazwa ta wywodzi się ze starożytnego zwyczaju zawierania umowy przez przełamywanie na dwie części jakiejś monety lub pierścienia. Sýmbolon był znakiem rozpoznawczym, gdyż każda z dwu połówek przedmiotu przechowywana była w tym celu przez zainteresowane osoby. Złożenie ich razem (…) było potwierdzeniem, dowodem i gwarancją – nawet po długim czasie – zawartej umowy.

Czy chrześcijanie współczesnego świata wciąż wierzą w tego samego Boga? Czy katolicy, prawosławni i protestanci mogą wspólnie powiedzieć: Wierzę w jeden, święty, powszechny, katolicki i apostolski Kościół…? Czy wszyscy oni pójdą do tego samego nieba? Przed takimi pytaniami stanęło trzech wybitnych teologów chrześcijańskich: ks. Wacław Hryniewicz OMI (katolicyzm), ks. Henryk Paprocki (prawosławie), prof. Karol Karski (protestantyzm). Każdy z nich, nawiązując do tradycji swojej wspólnoty kościelnej, pokazuje, że raz wypowiedziane Credo, pozwoli nawet po długim czasie rozpoznać jako jedność przełamane niegdyś monety.
Wszyscy jesteśmy chrześcijanami. Wierzymy w Boga, dajemy pieniądze na kościół, a nawet często chodzimy do kościoła. Często rozmawiam z chrześcijanami, którzy przychodzą do mojego domu i opowiadają mi o swojej wizji Królestwa i sądu Bożego. Spotykam czasami innych chrześcijan, którzy mówią nieznanymi językami i uzdrawiają w imieniu Jezusa. Jesteśmy wszyscy chrześcijanami, a jednak tak bardzo różnimy się od siebie, twierdząc jednocześnie, że służymy temu samemu Bogu, że wierzymy w moc tej samej Chrystusowej krwi i że chodzimy w mocy tego samego ducha. Wszyscy jesteśmy chrześcijanami, uczniami Chrystusa, a mimo to nie może nas związać wzajemna miłość, która według słów Mistrza miała być znakiem uczniostwa – „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (Jan 13:35).

Chrześcijanie dążą do tak różnych celów, mają na tyle inne zasady, inne priorytety, że nigdy nie zjednoczą się w uczniowskiej miłości, chyba że wszyscy razem zaprą się swoich własnych przekonań, uznając, że nie mają one istotnego znaczenia. Taka jedność osiągnięta kosztem zarzucenia podstaw byłaby jednak bez wartości. Pozostawałaby też w sprzeczności z nauką Jezusa i jednego z jego uczniów, który w liście do braci Hebrajczyków napisał:
„Dlatego pominąwszy podstawowe nauki o Chrystusie przenieśmy się do tego, co doskonałe, nie zakładając ponownie fundamentu, jaki stanowią: pokuta od uczynków martwych i wiara w Boga, nauka o chrztach i nakładaniu rąk, o powstaniu z martwych i sądzie wiecznym. A i to uczynimy, jeśli Bóg pozwoli” – List do Hebrajczyków 6:1-3. http://biblia.oblubienica.eu/interlinearny/index/book/19/chapter/6/verse/1
Stwierdzenie o pominięciu nauk podstawowych nie oznacza bynajmniej, że należy zaniechać dyskusji na ich temat, gdyż są one nieistotne i niewarte sporu. Wręcz przeciwnie fundament podstawowych nauk o Chrystusie musi być uzgodniony na samym początku wspólnoty w Bogu i w Chrystusie. Stwierdzenie – „Nie zakładając ponownie fundamentu” oznacza przecież, że został on już kiedyś założony. Dopiero po osiągnięciu wspólnego fundamentu można przenieść się „do tego, co doskonałe”. Określony tutaj fundament jest zatem podstawą społecznego kontaktu z Bogiem. Bez osiągnięcia jedności w podanym przez Apostoła zakresie nie wyrośniemy nigdy z chrześcijańskiego dzieciństwa, gdyż, jak pisze on, „każdy, który pije [tylko] mleko, nieświadom jest nauki sprawiedliwości” (List do Hebr. 5:13).

Żyjemy w świecie pomieszanych wartości. Przyspieszony rytm życia codziennego pozostawia nam coraz mniej czasu na refleksję i określenie swojego osobistego stosunku do Boga i Chrystusa. W tej sytuacji najchętniej sięgamy po pigułkę wiary podawaną nam przez inżynierów teologii. Zrzucamy z siebie ciężkie prawo wolności i odwołujemy się do tradycji i przyzwyczajeń społeczności, w którym wzrośliśmy. Tak jest wygodniej, a wygoda jest religią naszych czasów.

Chcąc naprawdę ocenić, czy wyznawane przeze mnie poglądy nie są herezją, czy nie oddzielają mnie od prawdziwej wiary w Boga i Chrystusa sięgnijmy więc po zacytowany powyżej fragment Listu do Hebrajczyków określający podstawowe nauki o Chrystusie. Jest on dla nas kamieniem probierczym, pozwalającym określić nie tylko swoje własne przekonania, ale także wyróżnić tych chrześcijan, z którymi chcemy pozostawać w stałej społeczności, pozwalając im wywierać wpływ na nasze postępowanie. Ów sprawdzian nie oznacza podzielenia chrześcijan na złych i dobrych, mądrych i głupich, podobających się Bogu i odrzuconych przez Niego. Probierz ten pozwala nam jedynie określić ramy naszej osobistej społeczności z innymi chrześcijanami, bez osądzania jakości ich kontaktu z Bogiem. Moje Credo nie wyznacza granic chrześcijaństwa, ale określa zakres społeczności, której pragnę być aktywnym uczestnikiem. Moje Credo przede wszystkim i ponad wszystko wyznacza dla mnie samego kierunki myślenia o Bogu i Jego zamierzeniach względem swych stworzeń. Moje Credo stanowi podstawę pozwalającą mi skutecznie wznosić skomplikowaną konstrukcję doskonałej nauki sprawiedliwości. Nie jest to zadanie proste, ale zapewniona pomoc ducha sprawia, że jest ono wykonalne – „A i to uczynimy, jeśli Bóg pozwoli”.
Film z cyklu „Credo”. Ksiądz prałat Roman Kneblewski tłumaczy wyznanie wiary. W tym odcinku – „Credo in unum Deum”: http://youtu.be/duts-G7TLM0

"Credo" - to po prostu sprawdzian - na ile w moim życiu kieruję się wyznawaną wiarą. Konfucjusz powiedział kiedyś, że kiedy słowa tracą znaczenie, ludzie tracą wolność. Co oznaczają słowa mojego "credo", słowa mojej wiary? Czy dzięki nim, ich prawdzie, jestem wolny?

Gdy wyznajemy naszą wiarę, zaczynamy od słów: „Wierzę” lub „Wierzymy”. Dlatego wykład wiary Kościoła wyznawanej w Credo, celebrowanej w liturgii oraz przeżywanej w praktykowaniu przykazań i w modlitwie zaczynamy od pytania, co to znaczy „wierzyć”?

Wiara jest darem Boga, cnotą nadprzyrodzoną wlaną przez Niego, dzięki Jego łasce i odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi, poszukującemu ostatecznego sensu swego życia. Wiara chrześcijańska nie jest „religią Księgi”, chrześcijaństwo jest religią „Słowa”; nie słowa spisanego i milczącego, ale Słowa Wcielonego i żywego. Aby słowa Pisma Świętego nie pozostawały martwą literą, trzeba, by Chrystus, wieczne Słowo Boga żywego, przez Ducha Świętego oświecił nasze umysły, abyśmy właściwie „rozumieli Pisma” (Łk 24,45), Człowiek nie może żyć bez wody, powietrza i rozwijać się w pełni intelektualnie, duchowo bez wiary. Wiara katolicka otoczona jest duszpasterską opieką Chrystusowego Kościoła powszechnego. Oczyszcza wewnętrznie i duchowo każdego człowieka, który na nowo jej pragnie.

Trzeba, abyśmy my, katolicy (i nie tylko), uznali potrzebę skorzystania z zasadniczego „sprawdzianu, wykładnika”, jaki pozostawił nam nasz wielki rodak, bł. Jan Paweł II, który 19 czerwca 1983 r. na Jasnej Górze mówił: „Nigdzie indziej Bóg nie uobecnia się we właściwym sobie działaniu wobec człowieka tak radykalnie i nigdzie indziej nie ujawnia się wobec człowieka tak namacalnie, jak w swoim stwórczym działaniu, czyli jako dawca daru życia ludzkiego. Stąd stosunek do daru życia jest wykładnikiem i sprawdzianem autentycznego stosunku człowieka do Boga i do drugiego człowieka, czyli wykładnikiem i sprawdzianem autentycznej religijności i moralności”. A w Krakowie w 1979 r. wołał: „Musicie być mocni mocą wiary!”.

W prawdziwej Bożej wierze wierzymy i wyznajemy, że Jezus z Nazaretu, urodzony z Maryi Dziewicy w Betlejem, w czasach króla Heroda Wielkiego i cezara Augusta I, z zawodu cieśla, który umarł ukrzyżowany za nasze grzechy w Jerozolimie za czasów namiestnika Poncjusza Piłata, w czasie rządów cezara Tyberiusza, jest odwiecznym Synem Bożym, który stał się człowiekiem. Wierzymy, że „od Boga wyszedł” (J 13,3), „z nieba zstąpił” (J 3,13,33), „przyszedł w ciele” (1 J 4,2), ponieważ „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce” (J 1,14,16). On ukazał nam pełny akt prawdziwej wiary i oznajmił, jak człowiek może osiągnąć, dobrą wolą, życie wieczne. To On [Jezus] zaprasza nas, byśmy nie zapominali, iż mimo konieczności troski o chleb powszedni jeszcze bardziej wzrastali w relacji z Bogiem, wzmacniali naszą wiarę w Tego, który jest Chlebem Żywym, który zaspokaja nasze pragnienie prawdy i miłości: „Ja jestem Chlebem Życia, kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął, a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” - mówi wciąż do nas Jezus.

źródła:
http://dabar.de/artykuly/W1995_5_Credo1.htm
http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/credo-symbol-wspolnej-wiary-waclaw-hryniewicz-omi-ks-henryk,236877,art,t,id,tm.html?sesja_gratka=def211ffdafda325f1c42415a3311eb1
_________________________________________________

Herezja
/ (gr.) αἵρεσις (hairesis), łac. haeresis – pierwotne znaczenie: wybór, podział – błędna interpretacja twierdzeń wiary chrześcijańskiej, polegająca na wyodrębnieniu jakiegoś zagadnienia i przedstawieniu go w sposób, który przeciwstawia się całości nauczania wiary. Nieprzyjmowanie jednego lub więcej twierdzeń, uznanych w Kościele za dogmat. Również: twierdzenie sprzeczne z obowiązującą w Kościele doktryną.
Stop herezjom!


Nieporządki w głowie Wojtasa cz.2

 

Czyli czym jest grzech?

Krzysztof Wojtas napisał: "Czy te decyzje przeciwne wybranej drodze rozwojowej należy traktować w kategorii grzechu? To błędne ujęcie. Grzech jest przekroczeniem prawa. W przypadku Porządku Zgodności – nie istnieje prawo nakazujące określone postępowanie. Są tworzone modele zachowań na bazie określenia ich jako konsensusu w relacjach. Nie są to jednak prawa, a raczej wzorce zachowań, które mogą być modyfikowane sytuacyjnie." /http://cygnus.nowyekran.net/post/89976,filozofia-porzadkow

Niestety definicja grzechu jest inna. W życiu człowieka nie ma też żadnych modeli zachowań, a tym bardziej zasad postępowania (moralnych), w których prawo by nie obowiązywało, albo w których postępowanie można by etycznie różnie wartościować.



    Grzech według Katechizmu Kościoła Katolickiego:

    KKK 1871 Grzech jest to "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" (Św. Augustyn, Contra Faustum manichaeum, 22: PL 42, 418). Jest obrazą Boga. Przeciwstawia się Bogu w nieposłuszeństwie zaprzeczającym posłuszeństwu Chrystusa.

    KKK 1872 Grzech jest aktem przeciwnym rozumowi. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność.

    Definicja grzechu

KKK 1849 Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako "słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu" (Św. Augustyn, Contra Faustum manichaeum, 22: PL 42, 418; św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I-II, 71, 6).

KKK 1850 Grzech jest obrazą Boga: "Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą" (Ps 51, 6). Grzech przeciwstawia się miłości Boga do nas i odwraca od Niego nasze serca. Jest on, podobnie jak grzech pierworodny, nieposłuszeństwem, buntem przeciw Bogu spowodowanym wolą stania się "jak Bóg", w poznawaniu i określaniu dobra i zła (Rdz 3, 5). Grzech jest więc "miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga" (Św. Augustyn, De civitate Dei, 14, 28). Wskutek tego pysznego wywyższania siebie grzech jest całkowitym przeciwieństwem posłuszeństwa Jezusa, który dokonał zbawienia (Por. Flp 2, 6-9).

KKK 1851 Właśnie podczas męki, gdy miłosierdzie Chrystusa odniesie zwycięstwo nad grzechem, najlepiej ukazuje on swoją siłę i różnorodność: niedowiarstwo, morderczą nienawiść, odrzucenie i drwiny ze strony przywódców i ludu, tchórzostwo Piłata i okrucieństwo żołnierzy, zdradę Judasza tak dotkliwą dla Jezusa, zaparcie się Piotra i odejście uczniów. Tymczasem w godzinie ciemności i władcy tego świata (Por. J 14, 30. ofiara Chrystusa staje się w tajemniczy sposób źródłem, z którego wytryśnie niewyczerpane przebaczenie naszych grzechów.

    Zróżnicowanie grzechów

KKK 1852 Grzechy są bardzo zróżnicowane. Pismo święte dostarcza wiele ich wykazów. List do Galatów przeciwstawia uczynki ciała owocom ducha: "Jest... rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, Królestwa Bożego nie odziedziczą" (Ga 5, 19-21 ) (Por. Rz 1, 28-32;1 Kor 6, 9-10; Ef 5, 3-5; Kol 3, 5-8; 1 Tm 1, 9-10; 2 Tm 3, 2-5).

KKK 1853 Można rozróżniać grzechy w zależności od ich przedmiotu, tak jak w przypadku każdego czynu ludzkiego, w zależności od cnót, jakim przeciwstawiają się przez nadmiar bądź brak, lub w zależności od przykazań, którym są przeciwne. Można je uporządkować również w zależności od tego, czy dotyczą Boga, bliźniego czy siebie samego; można je podzielić na grzechy duchowe i cielesne bądź też grzechy popełnione "myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem". Źródłem grzechu jest serce człowieka i jego wolna wola, zgodnie z nauczaniem Pana: "Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym" (Mt 15, 19-20). W sercu także przebywa zasada dobrych i czystych uczynków – miłość, którą rani grzech.

    KKK 1487 Ten, kto grzeszy, rani cześć i miłość Boga, a także własną godność człowieka powołanego do synostwa Bożego oraz narusza duchowe dobro Kościoła, którego każdy chrześcijanin powinien być żywym kamieniem.

    KKK 1488 W świetle wiary nie ma większego zła niż grzech i nic innego nie powoduje gorszych skutków dla samych grzeszników, dla Kościoła i dla całego świata.

KKK 386 Grzech jest obecny w historii człowieka; na próżno ktoś chciałby go nie zauważać lub nadawać inne nazwy tej mrocznej rzeczywistości. Usiłując zrozumieć grzech, trzeba najpierw uznać głęboką więź człowieka z Bogiem, ponieważ poza tą relacją zło grzechu nie ujawnia się w swojej prawdziwej istocie jako odrzucenie Boga i przeciwstawienie się Mu, ciążąc w dalszym ciągu na życiu człowieka i na historii.

KKK 387 Rzeczywistość grzechu, a zwłaszcza grzechu pierworodnego, wyjaśnia się dopiero w świetle Objawienia Bożego. Bez tego poznania Boga, jakie ono nam daje, nie można jasno uznać grzechu; pojawia się pokusa, by wyjaśniać go jedynie jako wadę w rozwoju, słabość psychiczną, błąd, konieczną konsekwencję nieodpowiedniej struktury społecznej itd. Tylko poznanie zamysłu Bożego wobec człowieka pozwala zrozumieć, że grzech jest nadużyciem wolności, której Bóg udzielił osobom stworzonym, by mogły Go miłować oraz miłować się wzajemnie.

Zob. też: http://www.teologia.pl/m_k/spis11.htm

Czy istnieje prawo nakazujące określone postępowanie - pyta Wojtas? - I odpowiada: Nie /zob.: http://cygnus.nowyekran.net/post/89976,filozofia-porzadkow

     Biblia jednak jest innego zdania:

Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia. Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci. Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg]. On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla [usunięcia] grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.
Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha - do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha - do życia i pokoju. A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna. /Biblia Tysiąclecia, List do Rzymian 8, 1-5

Prawo naturalne jest uczestnictwem istot rozumnych (ludzi) w odwiecznym prawie Bożym. Treść prawa naturalnego wypisana jest przez Boga w sercu każdego człowieka (por. Rz 2, 15). Prawo naturalne wynika bowiem z natury człowieka, stworzonej przez Boga. Słusznie więc nazywane jest Boskim, bo od Boga jako Stwórcy pochodzi. Pomimo Boskiego pochodzenia prawo to nie jest jednak narzucone z zewnątrz człowiekowi, lecz jest mu dane wraz z jego naturą, tak iż sprzyja i umożliwia realizację zdrowych dążeń indywidualnych i społecznych.

Jest ono rozpoznawane przez naturalne światło rozumu ludzkiego przy zachowaniu wolnej woli człowieka, który realizuje je w swym życiu poprzez podejmowanie wyborów. Podczas gdy byty mniej doskonałe wypełniają prawo natury bez udziału świadomości, człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która odczytuje je w sposób świadomy i wolny (1).

Prawo naturalne wyraża pierwotny zmysł moralny człowieka, który pozwala rozpoznać mu, czym jest dobro i zło, prawda i kłamstwo (KKK 1954). Dzięki niemu człowiek może wznieść budowlę zasad moralnych, kierujących jego osobistymi decyzjami. Prawo naturalne stanowi też niezbędną podstawę moralną do budowania wspólnoty ludzkiej (KKK 1959).

Urząd Nauczycielski Kościoła, choć zawsze uważał się za stróża i interpretatora prawa naturalnego (HV 4), to jednak unikał podawania precyzyjnych sformułowań naukowych, bądź określonej i sformułowanej koncepcji tego prawa. Zalecenia Magisterium Kościoła mają zasadniczo charakter praktycznych wskazań dla konkretnych zagadnień, które podsuwa życie. Choć Kościół, wypowiadając się na temat prawa naturalnego, nie jest związany jakąkolwiek koncepcją filozoficzną, to jednak korzysta z najlepszych osiągnięć myśli ludzkiej. W dokumentach Magisterium można zwłaszcza zauważyć częste powoływanie się na filozofię św. Tomasza z Akwinu (2).

Leon XIII, nawiązując do poglądów św. Tomasza, nauczał, że prawo naturalne jest częścią prawa odwiecznego, wpisanego w naturę istot rozumnych i skłaniającym je ku właściwemu działaniu i celowi (LP 8). Prawo naturalne przeciwstawione jest w nauczaniu tego papieża niektórym kierunkom społecznym, jako sprzecznym z jego nakazami. W prawie naturalnym znajduje się uzasadnienie dla szeregu uprawnień przysługujących osobie ludzkiej (3).

Koncepcję tę podtrzymał i rozwijał papież Pius XI, zwłaszcza w encyklice Mit brennender Sorge. Przeciwstawiając się doktrynie narodowego socjalizmu, Pius XI położył szczególny nacisk na prawa osoby ludzkiej i na ich pierwszeństwo w stosunku do praw narodu i państwa. Zwrócił przy tym uwagę na związek zachodzący pomiędzy prawem naturalnym a prawami osoby (4).

Wiele miejsca poświęcił zagadnieniu prawa naturalnego Pius XII. W jego nauczaniu porządek naturalny, stanowiący podstawę i źródło prawa naturalnego, jest boski, absolutny, niezmienny, wieczny i powszechny. Wynikające z prawa naturalnego uprawnienia osoby ludzkiej mają więc swą podstawę w Bogu i Jego woli. Prawo naturalne odkrywane jest przez człowieka w swym sumieniu i realizowane osobowo (5).

Pośród najważniejszych zasad prawa naturalnego wskazuje się zasadniczo trzy ich rodzaje: zasady pierwszorzędne (prima principia), drugorzędne (conclusiones) i operatywne (normae operativae). Zasady pierwszorzędne mają charakter najbardziej powszechny, wypływający z porządku istnienia świata i najłatwiej rozpoznawany przez wszystkich ludzi. Chodzi to o wskazania typu: czyń dobro a unikaj zła; nie czyń drugiemu, co tobie jest niemiłe; poznaj prawdę o Stwórcy i porządku świata; szanuj swoje życie; załóż związek małżeński; posiadaj i wychowuj dzieci; pracuj.

Zasady drugorzędne wyprowadzone są z poprzednich na drodze dedukcji. Należą do nich przykazania dekalogu, z wyjątkiem trzeciego. Trzecia grupa zasad - normy operatywne - wynika z dwóch poprzednich. W jej skład wchodzą na przykład takie uprawnienia, jak: prawo do własności prywatnej, do nierozerwalności związku małżeńskiego, do swobodnego poruszania się po świecie, prawo do dziedziczenia (6).

W prawie naturalnym można wyodrębnić dwa rodzaje norm: pozytywne i negatywne. Pierwsze nakazują wypełnianie zalecanych czynów i rozwijanie postaw. Przykazania te obowiązuję powszechnie i są niezmienne. Reguły pozytywne wykazują jednak w praktyce daleko posunięte zróżnicowanie. W określonych sytuacjach może mieć miejsce pluralizm wyboru: dobra większego lub mniejszego, tej lub innej wartości. Zastosowania te zawsze jednak mieszczą się w granicach określonego dobra moralnego, wchodzącego w treść odnośnej normy prawa naturalnego (7).

Natomiast normy negatywne obowiązują wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności. Wyrażają one zakazy, które zabraniają określonego działania. Nie znaczy to, jakoby normy negatywne miały donioślejsze znaczenie niż normy pozytywne. Normy pozytywne bowiem ze względu na swą właściwą dynamikę nie wyznaczają żadnej górnej granicy, określając jedynie granicę dolną. Poza tym, to, co należy czynić w określonej sytuacji, zależne jest od okoliczności, których nie można uprzednio przewidzieć. Natomiast istnieją zachowania, które nigdy i w żadnej sytuacji nie mogą uchodzić za właściwe. W końcu jest możliwe, że przymus lub inne okoliczności uniemożliwią doprowadzenie do końca określonych dobrych działań. Nie sposób natomiast odebrać człowiekowi możliwości powstrzymania się od zła (VS 52).

We współczesnym nauczaniu Kościoła zwraca się szczególną uwagę na personalistyczny aspekt prawa naturalnego. Wyraża się on najpierw w ścisłym rozgraniczeniu pomiędzy prawem naturalnym a prawem rządzącym światem rzeczy. Personalizm podkreśla także aktywną i twórczą rolę człowieka w odkrywaniu prawa naturalnego w swym sercu. Ta aktywność zaznacza się w roli rozumu, który poznaje cele życia i działalności człowieka, wskazuje środki i formułuje normy, dzięki którym mogą być one osiągnięte (8).

Personalistyczne ujęcie prawa naturalnego nie dopuszcza sztucznego rozgraniczenia pojęć natura i osoba. Natura człowieka jest zintegrowana w osobie. Wskazuje ona na to, co człowiekowi jako człowiekowi jest właściwe, co jest istotowo ludzkie, przez co człowiek jest człowiekiem. Zatem prawo naturalne, bazując na takiej zgodności natury i osoby, najbardziej odpowiada człowiekowi jako osobie, ustawia osobę we właściwym miejscu w stosunku do Boga i do źródła prawa. Człowiek staje się przez prawo naturalne kimś posiadającym uczestnictwo w Bogu, w jego rozumie (9).

Miejscem, w którym odbywa się dialog z Bogiem jest sumienie. Właśnie przez sumienie prawo naturalne staje się wiadome człowiekowi (DWR 3). Pełni ono podwójną rolę: świadka (VS 57) i sędziego (VS 61). Przynależy ono tylko człowiekowi i stanowi o jego osobowym stosunku do Stwórcy, który nie zmusza lecz wzywa ludzi, aby mu służyli i byli posłuszni nakazom sumienia. Bóg szanuje bowiem godność stworzonej przez siebie osoby ludzkiej, która powinna kierować się własnym rozeznaniem i korzystać z wolności (DWR 11).

Prawo naturalne ma charakter obiektywny, jest więc niezależne od woli poszczególnych jednostek czy zbiorowości. Człowiek, uczestnicząc aktywnie w odczytywaniu prawa naturalnego, nie tworzy go jednak. Znaczy to też, że prawo naturalne jest niezmienne. Jego podstawowe normy nie mogą zostać pozbawione mocy, ani zmienione, nie można ich złagodzić przez przywileje lub dyspensy (10). Istnieje trwale pośród wszelkich zmian historycznych, zmieniających się poglądów i obyczajów. Zasady, które są jego wyrazem, pozostają zawsze ważne w swej istocie (KKK 1958).

Obiektywność i niezmienność prawa naturalnego nie wyklucza bynajmniej jego dynamicznego charakteru. Dynamizm prawa naturalnego opisuje bowiem zobowiązanie człowieka do ciągłego rozwoju i doskonalenia się. Człowiek jest powołany do nieustannego integralnego rozwoju i udoskonalania swej osoby przez czynienie dobra i unikanie zła (11).

Rozwojowy charakter prawa naturalnego oznacza natomiast zmienność form, przy zachowaniu jednak podstawowej istoty prawa. Jego stosowanie jest bardzo zróżnicowane. Może ono wymagać refleksji dostosowanej do różnych warunków, w zależności od miejsca, czasu i okoliczności (KKK 1957).

Tak rozumiane prawo naturalne obowiązuje wszystkich ludzi, żyjących w każdej epoce historycznej. Pomimo przemian kultury ludzkiej, prawo naturalne nie doznaje przemiany (VS 53). Ta uniwersalność nie ignoruje jednakże odrębności poszczególnych istot ludzkich, nie przeczy jedyności i niepowtarzalności każdej osoby. Wypełnianie nakazów sumienia w wolności buduje prawdziwą komunię osób i szerzy miłość (VS 51).

Prawo naturalne jest wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do osiągnięcia zbawienia (HV 4). Nie przez wszystkich jednak ludzi jest ono przestrzegane w sposób jasny i bezpośredni. Dlatego grzeszny człowiek koniecznie potrzebuje łaski i objawienia, aby prawdy religijne i moralne mogły być poznane łatwo, pewnie i bez domieszki błędu (KKK 1960). Rolę głosiciela i interpretatora prawa naturalnego pełni Kościół na podstawie mandatu otrzymanego od Chrystusa, który zobowiązał swych uczniów do nauczania całego prawa moralnego. Jest nim nie tylko prawo ewangeliczne, ale i naturalne, ponieważ i ono stanowi wyraz woli Bożej wobec człowieka.

Prawo naturalne jest normatywnym punktem odniesienia dla prawa stanowionego (EV 70), które w sposób jasny i przystępny formułuje jego nakazy, precyzuje ogólne postulaty i wprowadza normy, zawierające się w nim i z niego wynikające (13). Prawo stanowione nie może stać nigdy w sprzeczności z prawem naturalnym. Podstawą uznania najbardziej podstawowych wartości, które reprezentuje prawo naturalne, nie może więc być tymczasowa i zmienna większość opinii publicznej ale wyłącznie uznanie obiektywnego charakteru tego prawa. /za: http://www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm

Jedynym gwarantem ludzkiej godności i życia jest Bóg. Stąd nadrzędność prawa Bożego nad prawem stanowionym. Zaprzeczać temu, to tworzyć prawa niesprawiedliwe i niebezpieczne /zob.: http://natemat.pl/63379,abp-henryk-hoser-prawo-boze-jest-nadrzedne-zaprzeczac-temu-to-tworzyc-prawa-niesprawiedliwe-i-niebezpieczne



Herezja
/ (gr.) αἵρεσις (hairesis), łac. haeresis – pierwotne znaczenie: wybór, podział – błędna interpretacja twierdzeń wiary chrześcijańskiej, polegająca na wyodrębnieniu jakiegoś zagadnienia i przedstawieniu go w sposób, który przeciwstawia się całości nauczania wiary. Nieprzyjmowanie jednego lub więcej twierdzeń, uznanych w Kościele za dogmat. Również: twierdzenie sprzeczne z obowiązującą w Kościele doktryną.
Stop herezjom!


O Bogu transcendentnym i immanentnym




K. Wojtas uważa, że Bóg nie jest ani transcendentny ani immanentny a jedynie jest. A jak jest naprawdę?

Przez odmienność swojego bytu Bóg całkowicie różni się od wszystkich stworzeń, przekracza je swoim rodzajem istnienia i bytu. Przez to jest transcendentny, a więc przekraczający wszystko: stworzenia, świat, historię. Przekracza wszystko, bo jest samą Miłością i Prawdą, stworzenia zaś miłością nie są; przekracza wszystko, bo jest pełnią bytu; przekracza wszystko, co jest przygodne i niekonieczne.

Pomimo swojej odrębności i inności Bóg jest blisko nas, jest w bytach stworzonych. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,28). On przenika wszystkie byty stworzone swoim poznaniem, swoją wszechmocą powołującą je do istnienia. W jakiś trudny do zrozumienia dla nas sposób jest też wszędzie obecny przez swoją istotę. Bóg jest więc, jak określa filozofia, immanentny w odniesieniu do bytów stworzonych. Ta immanencja i bliskość Boga przejawia się w stałym towarzyszeniem nam w naszym życiu.

1. Doświadczenie Boga

Bóg jest absolutną dla nas tajemnicą. Jego rzeczywistość przekracza wszelkie nasze możliwości poznawcze. Niemniej od samego początku, odkąd człowiek zaistniał, doświadcza on Jego obecności z pomocą intuicji jak i rozumu. Doświadczenie to można by scharakteryzować jako doświadczenie obecności Boga, zależności człowieka od Boga; jako świadomość, że Bóg jest stworzycielem człowieka, że Bóg jest stworzycielem świata, że od Boga zależy wszystko, co się dzieje, i trzeba Go prosić i dziękować Mu, że wobec Boga człowiek jest odpowiedzialny za swoje postępowanie już teraz, jak również po śmierci; że należy Go przepraszać za swoje grzechy i łączyć się z Nim przez życie uczciwe.

W rozmaitych kulturach i na rozmaitych etapach Jego rozwoju były podkreślane to jedne, to drugie elementy tych przeżyć. To były ofiary składane Bogu w postaci zwierząt czy płodów rolnych. Z wiarą, że Bóg je przyjmuje jako wyraz oddania się, i jako wyraz, że do Niego wszystko należy i od Niego wszystko pochodzi. To były obrzędy kultyczne, tańce, śpiewy, muzyka, których celem jest uwielbienie i uczczenie Boga. Ofiary były spalane całkowicie albo tylko częściowo. Reszta była spożywana w przeświadczeniu, że w ten sposób człowiek jednoczy się z Bogiem w sposób szczególny.

Doświadczenie Boga jest również ujmowane w kategoriach pojęciowych, opisywane słowami, systematyzowane. Tworzy się tzw. wiedza o Bogu albo teologia. To zresztą dokonuje się na wyższych etapach rozwoju kultury i choć jest ważne, stwarza specyficzne niebezpieczeństwo. Polega ono przede wszystkim na tym, że doświadczenie człowieka, a tym bardziej jego opisywanie, ma charakter fragmentaryczny, wycinkowy. Człowiek nie jest w stanie ogarnąć nieskończenie wielkiej rzeczywistości Bożej. Nie tylko nie jest w stanie doświadczyć, ale i wyrazić zwłaszcza, że każdy taki system teologiczny ma pretensje do wyłączności - jakby jedynie on ukazywał Boga wszechstronnie: w sposób wyczerpujący, a wszystkie inne systemy teologiczne nie miały racji i były po prostu błędne.

2. Co to znaczy immanencja Boga

Doświadczenie Boga można podzielić na dwie grupy. Pierwszą można nazwać: doświadczenie Boga immanentnego. Drugą - doświadczenie Boga transcendentnego.

Do pierwszej grupy należy zespół przeżyć związanych z obecnością Boga w świecie i w człowieku. Bóg nie jest światem, ale Bóg jest w świecie. Świat jest zawarty w Nim. Świat istnieje dzięki Niemu. Nie w tym sensie, że został kiedyś przez Niego stworzony - ograniczenie się do aktu stworzenia jest totalnym nieporozumieniem i zafałszowaniem. Ale że Bóg aktualizuje się chwila po chwili w życiu świata. To nie jest identyfikacja Boga ze światem, ale przecież im bardziej cokolwiek w świecie jest dobre, piękne i wielkie, tym więcej w tym Boga. To przeżycie wyraża się w oddawaniu czci potężnym górom, rzekom, źródłom, drzewom, zwierzętom. Nie jakoby one same były Bogiem, ale że "mają w sobie więcej" Boga. Ta prawda o immanencji Boga w świecie jest podstawą religii prymitywnych, ludowych czy pogańskich. Jest również podstawą wszystkich religii Dalekiego Wschodu, których matką jest hinduizm.

Ta forma przeżywania obecności Boga immanentnego nie ogranicza się do świata materialnego czy świata przyrody ożywionej, ale rozciąga się również na człowieka. Człowiek jest w świecie "dlaczegoś". Należy do świata jak drzewa i krzewy i ma do spełnienia, jak one, oznaczoną rolę, ale oczywiście na ludzki sposób.

Z takiego religijnego przeżywania swojej osoby wynika pracowitość ludzi Dalekiego Wschodu, a przede wszystkim pracowitość japońska. W tym ujęciu praca jest nie tylko samorealizacją człowieka, nie tylko jest służbą, ale jest realizacją Boga samego, który jest w człowieku, chociaż się z nim nie identyfikuje. Wszelkie eliminowanie ze swojego życia lenistwa, bylejakości, zła, grzechu a realizowanie w sobie uczciwości, prawości, mądrości, pogłębianie wiedzy, wolności, prawdomówności jest niczym innym jak "dopuszczaniem do głosu" Boga, który jest obecny w człowieku. W tym aspekcie wszelkie rozwijanie swoich uzdolnień tak fizycznych, jak duchowych nie jest egotyzmem czy egoizmem, ale realizacją Boga obecnego w człowieku.

Na tej drodze przebiega np. kult wielkich cesarzy w szintoizmie. Wierni nie oddają hołdu cesarzom czy narodowym bohaterom, ale Bogu, który się objawił w tych ludziach - w ich mądrości, sprawiedliwości, dobroci, wspaniałomyślności.

Na tej drodze spotykamy również Konfucjusza, który uczy, że Bóg stworzył człowieka nie tylko jako człowieka, ale i jako ojca czy matkę, męża czy żonę, jako dziecko swoich rodziców, jako starszego czy młodszego, brata czy siostrę, władcę czy poddanego. Bóg stworzył - Bóg jest obecny w tych relacjach, związkach i powiązaniach. Dlatego też należy być - jeżeli się chce z Bogiem zjednoczyć - prawdziwie dzieckiem, należy być prawdziwie ojcem czy matką, mężem czy żoną, bratem czy siostrą, starszym czy młodszym, władcą czy poddanym, prawdziwym przyjacielem czy prawdziwą przyjaciółką. Trzeba te związki wypełniać, realizować, kultywować, żeby być razem z Tym, który je stworzył.

3. Jak dochodzi człowiek do doświadczenia Boga transcendentnego

Zasadniczym obszarem doświadczeń Boga jest dla człowieka świat najbardziej wewnętrznych przeżyć, gdzie rozgrywa się kształt jego osobowości. Tu chodzi o życie w wolności, w prawdzie, o stosunek do swoich najbliższych, jak i do całej społeczności, z którą jest związany. Tu chodzi również o budowanie swojego miejsca na ziemi w sensie domu, rodziny, pracy zawodowej; o sposób traktowania pieniędzy i rzeczy. I na tym tle człowiek pyta o sens tego wszystkiego, co robi, "po co", "dlaczego", "w jakim celu"?

Człowiek widzi rozmaite możliwości ułożenia sobie życia, wytyczenia swoich celów. Może swoje działania potraktować jako sposób gromadzenia pieniędzy i rzeczy, zabezpieczenia swojej przyszłości, powiększania sfery swoich wpływów. Ale od samego początku swojego rozumnego życia napotyka na rzeczywistość taką, jak: prawda, dobro, sprawiedliwość, wolność. Z rozmaitym nasileniem, w zależności od etapów, na których się znajduje, stwierdza, że są to wartości absolutne, przewyższające wszystko, cokolwiek mógłby sobie postawić w imię interesów egoistycznych. I bywa tak, że człowiek pozostanie na tej płaszczyźnie bezosobowej. Ale bywa, że na jakimś etapie swoich wewnętrznych przeżyć odkryje ich wymiar osobowy - odkryje, że to nie jest "coś" ale "ktoś". Ktoś, do kogo człowiek może się zwracać jak do osoby ukochanej, najbliższej z bliskich, do przyjaciela najbliższego, najbardziej oczekiwanego i upragnionego, który nigdy nie zawiedzie, do którego można mieć ufność niezachwianą. Takie przeżycia znajdują swój najpełniejszy kształt w modlitwach wielkich mistyków.

Ten rodzaj doświadczenia Boga jako transcendentnego Kogoś - Kogoś najukochańszego i najbliższego - stanowi zupełnie istotny element w religijności człowieka. Jest to przeżycie Boga, który istnieje poza światem, ponad światem, niezależnie od świata. Boga, który kocha człowieka. Do Niego, jak do nikogo innego na świecie, człowiek może się zwracać jak do transcendentnego "Ty".

4. Jakie jest znaczenie zwrotu "osoba Boga"

Przy opisywaniu i systematyzowaniu tych doświadczeń niekorzystną rolę odgrywa słowo "osoba". Zwłaszcza gdy wchodzi do popularnych publikacji i znajduje stałe miejsce w nauczaniu katechetycznym. Dla szerokich mas to słowo utożsamia się z człowiekiem. I tak Bóg zaczyna być wyobrażany jako osoba ludzka. W takiej formie jest malowany, rzeźbiony, a co najbardziej nieszczęśliwe - tak o Nim się myśli. Cała duchowość osoby Bożej jest rozumiana dość powszechnie jako zwiewna materia.

Równocześnie doszło do pożałowania godnego konfliktu pomiędzy tymi dwoma formami doświadczeń: immanentnym i transcendentnym. Na zasadzie: albo - albo. Religie objawione akcentowały właśnie ten typ doświadczeń: Boga transcendentnego, pogańskie - immanentnego. Tymczasem tak być nie powinno, oba sposoby doświadczeń są prawdziwe i bogate. Nie przeciwstawiają się sobie. Eliminacja jednego z nich prowadzi tylko do zubożenia i to bardzo brzemiennego w skutki, łącznie z zanikiem religijności w ogóle. A niestety tak było. Przy zderzeniu dochodzi do polaryzacji stanowisk, wyostrzenia cech charakterystycznych swoich religii i zanegowania, a przynajmniej usuwania w cień elementów wspólnych.

Na tej zasadzie chociażby chrześcijaństwo, przy chrystianizacji świata antycznego czy też Europy po wędrówkach ludów, ekspononało prawdę o Bogu transcendentnym, pomijając albo przynajmniej przesuwając na daleki plan prawdę o obecności Boga w świecie.

źródło: Ks. Mieczysław Maliński, Katechizm dla niewierzących, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/K/kat_dla_nie9.html

__________________
Herezja / (gr.) αἵρεσις (hairesis), łac. haeresis – pierwotne znaczenie: wybór, podział – błędna interpretacja twierdzeń wiary chrześcijańskiej, polegająca na wyodrębnieniu jakiegoś zagadnienia i przedstawieniu go w sposób, który przeciwstawia się całości nauczania wiary. Nieprzyjmowanie jednego lub więcej twierdzeń, uznanych w Kościele za dogmat. Również: twierdzenie sprzeczne z obowiązującą w Kościele doktryną.
Stop herezjom!


Wszystkie herezje Wojtasa


Zebrane, opisane, obalone

Krzysztof J. Wojtas jest twórcą sekty, którą skrywa pod pojęciem "Cywilizacja Polska". Jest ona przez niego i Redakcję nE w sposób szczególny i nie uprawniony promowana. Zawiera szereg przekłamań, oraz błędnych i szkodliwych sformułowań. idea Cywilizacji Polskiej jest oparta na błędnych założeniach filozoficznych, etycznych, religijnych. Wprost neguje podstawy naszej Zachodniej Łacińskiej Cywilizacji. Atakuje prof. Feliksa Konecznego, który ją opisał. Krzysztof Wojtas przeciwstawia swoją CP Cywilizacji Łacińskiej, Turańskiej i Żydowskiej. CP jednak nie spełnia założeń cywilizacyjnych, więc tzw. "polskość" (pojęcie lansowane przez Wojtasa, rozumiane przez niego nieprawidłowo) nie może odnosić się do cywilizacji. Cywilizacji Polskiej zresztą nigdy nie było, nie ma i raczej nie zanosi się aby nastała. Polska od chwili jej powstania (od czasów Chrztu Polski) była częścią Cywilizacji Łacińskiej, którą tworzyła.
Wojtas jest bardzo zaangażowany w dzieło niszczenia Polski i nE; niektórzy twierdzą, że jest dobrze zakamuflowanym agentem wpływu; on sam zaś ostatnio się przyznał do przekupstwa Redakcji przy pomocy pół litra wódki cytrynowej :)

Radzę uważać, bo Wojtas bardzo zręcznie żongluje słowami. Zazwyczaj to się kupy nie trzyma, bo pod uznane pojęcia on podkłada inne znaczenia; na dodatek stosuje terror językowy zmuszając innych aby używali jego słów - kluczy. Taka psychomanipulacja bardzo ułatwia mu pozyskiwanie członków do jego sekty, w której mało kto rozumie swego guru, ale wierzą we wszystko co im JKW objawi. 
W CP chodzi przede wszystkim o zwalczanie struktur KK. Temu służą takie dwuznaczne sformułowania typu: "Polskość jest „ideą większą” od katolicyzmu", etc. Wielu się może na to nabrać, bo przecież to takie piękne sformułowanie "polskość - największa idea".
 
Wojtas zagoniony w kozi róg, kiedy brak mu argumentów bardzo się denerwuje. Często również bez powodu jest śmieszny:
  • Psia wasza mać!!!  -->
  • Nudzę się, a co i rusz chciałbym komuś dać w mordę - bo dłużej trudno wytrzymać w tym bajzlu. Że mogą oddać? Nikt nie jest wieczny -->
  • Zostanie przynajmniej kopnięta w d... przy najbliższej okazji -->
  • Ręka mi się "omskła" i poprzez wąski otwór spadłem, lotem koszącym, na betonowe podłoże. (...) Nie mogę powiedzieć, że ta nauka latania była udana. Może za mała odległość do rozwinięcia skrzydeł - ciut, ciut i patrzyłbym na wszystko z dużą obojętnością. Ale i tak mam pęknięty kręg C1 tudzież czaszkę. Straciłem część skalpu. -->
  • Czy mam rozumieć, że Pani nie była nigdy dziewicą? To dopiero ohyda. PS. Jedyną dziewicą Mind Service? -->
  • Typowo "rycerskie" ujęcie (czyli "zakuty łeb"). -->
  • Już pisałem; pękła mi czaszka, to mogę mówić, że mam otwartą głowę. A u Pani tego brakuje -->
  • Przyznaję, że mam mętlik w głowie, gdy czytam Pana uwagi -->
  • Siusiasz pod wiatr. Jak Pani to robi? -->
  • Alkohol to wróg, a Polak wroga się nie boi i leje go w mordę. -->
  • Sendecki nie brał udziału w dziele przekupstwa. I nie "cytrynowej", a cytryńcówki -->
  • Szybko da się umiejscowić i zlikwidować! -->
  • Czy kobieta ma duszę? -->
Wszystkie herezje - to za dużo powiedziane. Ale napewno te najważniejsze, które ciągle powtarza w kolejnych swoich wywodach i na których zbudował swoją fałszywą koncepcję CP.
 
Niniejsza notka powstała po to aby przy okazji kolejnych prezentacji jego manipulacji i herezji móc podać linek do zbiorczego zestawienia prostującego tezy Wojtasa i w sposób szczególny nimi się nie zajmować. Po prostu nie zasługuje on na to. Szkoda czasu.
 
 
Oddajmy głos Wojtasowi:

Wojtas

Jak Pan będzie przejeżdżał przez Warszawę, to dojeżdżając , przy Jankach, można skręcić do mnie na degustację cytryńcówki.
http://cygnus.nowyekran.net/post/95347,cywilizacja-polska#comment_829809

Mam kawałek pola obsiany żytem; jako obszarnik -  nieco ponad 1 ha "piasków i karasków". Wczoraj byłem na polu (bo samo zboże rośnie pod Tarczynem - 25 km od W-wy).
http://ryszard.opara.nowyekran.net/post/95795,nowy-chleb-z-maki-ne

U mnie dobro ma charakter relatywny (...); struktury społeczne mogą być tworzone w dwóch liniach rozwojowych – w Porządku Zgodności i Porządku Niezgodności (...); Polska tworzyła swą odrębność jako cywilizacja Porządku Zgodności (...); Panuje przekonanie (w naszym kręgu kulturowym), że religia tworzy cywilizację. Stanowczo przeciw temu oponuję (...); Obecnie obowiązująca doktryna jest ideą cywilizacyjną – nazwałem ją Cywilizacją Katolicką. Ta idea, już z racji hierarchiczności, należy do typu Porządku Niezgodności. Jest zatem sprzeczna z Cywilizacją Polską (...); Chrystus nie tworzył, jak się twierdzi, nowej religii a głosił zasady Nowego Porządku – czyli Porządku Zgodności. To w tym kontekście był przeciwnikiem Sanchedrynu i obowiązującej wówczas wersji judaizmu. I za to został skazany na śmierć (...); Czy zatem idea CP jest skierowana przeciwko KRK? TAK – w zakresie tworzenia struktur Porządku Niezgodności (...); To można osiągnąć poprzez bezpośrednie odwołanie się do Pierwszego, który wskazał budowę społeczeństwa Porządku Zgodności – Chrystusa. Takim bezpośrednim odwołaniem jest Intronizacja Chrystusa na Króla Polski (...); Intronizacja winna być dokonana w trybie „cywilnym” – w formie Wolnej Elekcji, bez udziału KRK a jedynie przy  współpracy. Takie jest też przesłanie Rozalii Celiakówny (...); Winien powstać ruch społeczny – środowisko kształtujące zmiany w duchu tworzenia cywilizacji Porządku Zgodności (...) Piszę i używam określenia Cywilizacja Polska. To z racji tego, że w Narodzie Polskim zachowało się najwięcej cech cywilizacyjnych Porządku Zgodności. W Polsce i z Polski powinien, i ma szansę na sukces, pojawić się impuls zmian. Jednak Polska jest zbyt mała i ma zbyt mały potencjał na podołanie temu dziełu. Zapoczątkowując – należy liczyć na współpracę z sąsiadami. Przede wszystkim z tymi narodami, które żyły w strefie oddziaływania Rzeczpospolitej – głównie narodów słowiańskich (ale też Węgry, Litwa, Łotwa, Estonia). W tych krajach winny powstać mutacje cywilizacyjne. Jednak dopiero, gdy takie odmienności cywilizacji Porządku Zgodności powstaną na Ukrainie i w Rosji – będzie można mówić o powstaniu odrębności cywilizacyjnej w pełnym słowa tego znaczeniu. Bliższa byłaby nazwa Cywilizacja Słowiańska.
http://cygnus.nowyekran.net/post/95347,cywilizacja-polska

Zaproponowałem linię: Polska i polskość jako probierz odnoszenia się do spraw bieżących, gdzie teksty o takim charakterze będą promowane. Ale pozostali blogerzy mieliby wolne prawo wypowiedzi.
http://p21.nowyekran.net/post/95809,nie-robmy-polityki-wypiekajmy-chleb#comment_833498

Propozycja obchodów pod nazwą "Z NE będzie chleb"
1. Wspólna modlitwa o powodzenie przedsięwzięcia - z kapłanem NE. (...)
http://ryszard.opara.nowyekran.net/post/95795,nowy-chleb-z-maki-ne

Wpadłem do NE tak 1,5 h po terminie rozpoczęcia zebrania. (...); Przekazałem, że , moim zdaniem, aby obecnie portal znalazł użytkowników musi mieć wyraźną linię ideową. Nawet kosztem utraty pewnej ilości kliknięć na początku. (...); Jako wątek przewodni zaproponowałem pracę nad Polską Racją Stanu, gdzie idea Cywilizacji Polskiej jest propozycją ideową. (...); Ja obiecałem przedstawić ideę i pilnować porządku - czyli w zakładce umieszczać tylko tematy powiązane.


Patron medialny Wojtasa
Jarosław Ruszkiewicz, znany jako bloger "SpiritoLibero" (łac. Duch Wolności"), obecnie RedNacz. Na filmie w rozmowie z Ryszardem Oparą.

Co blogerzy myślą o "Cywilizacji Polskiej" Wojtasa?
...niejaki Wojtas – tutejszy głupek...


Pan Wojtas uzurpuje sobie bezpodstawne prawo walki o polskość. Wkrótce pewnie też opatentuje "polskość", podobnie jak Coca Cola


Mówienie o cywilizacji polskiej jest grubą przesadą. Proszę mi wykazać zespół odrębności specyficznych tylko i wyłącznie do Polski, tak by można to nazwać specyficzną cyfilizacją. Po prostu jesteśmy cywilizacją chrześcijańską z narodowymi odrębnościami. I tyle. Używanie pojęcia cywilizacji polskiej uważam za wyraz wyjątkowej megalomanii. To już Czesi z tradycją husycką mieli by większe prawo do podkreślenia swojej odrębności.





Przez ok. dwa lata miałem te same złudzienia odnośnie p.Wojtasa. Lubiłem go. W tym okresie nigdy nie dał się poznać „do końca” tak, jak to mialo miejsce w ciągu polemik pod tytułem „Nacjonalizm Wczoraj i Dzis” Roberta Larkowskiego. I w tym ciągu właśnie, przypięty do muru, p. Wojtas wypowiedział się w ten sposób: „Kościół celowo niszczył wszelkie ślady dawnej kultury - tak, jak zniszczył kultury Inków, czy Azteków.” Jak ogólnie wiadomo, są to opinie, jeśli nie propaganda, obcej nam cywilizacji semickiej. Pan Wojtas ujawnił się jako terminator cywilizacji europejskiej zbudowanej na solidnej bazie Kościoła Katolickiego, który to p.Wojtas oskarża o „niszczenie” egzotycznych kultur ludożerców i prymitywnych pogan. Dodam, że KK jeszcze nigdy nikogo nie zniszczył. Kościołowi Katolickiemu udało się zbudować najwspanialszą cywilizację w dziejach ludzkości: cywilizację Europejczyków, do której my należymy. To właśnie zniszczenie Kościoła Katolickiego, zapoczątkowane Rewolucją Francuzką zorganizowaną przez Semitów, doprowadziło cywilizacje Europejską do opłakanego stanu, który cierpimy obecnie. Wg p.Wojtasa stało się odwrotnie i z tym żaden uczciwy intelektualista nie może się pogodzić.

Te masońskie wypociny o tzw. cywilizacji polskiej są nadzwyczaj niebezpieczne:
  • szerzą relatywizm: np. "dobro ma charakter relatywny", "dekalog nie jest potrzebny, wystarczą przykazania miłości", itp.
  • zawierają błędne tezy np. o tym, że "cywilizacje kreują religie", że hierarchiczny charakter kościoła, to dowód na jego zjudaizowanie, że wierność polskim tradycjom oznacza konflikt z Kościołem Katolickim, że doktryna KK wyklucza poszanowanie dla interesów narodowych, i tym podobne bzdury,
  • stawiają pod ścianą narodowców-katolików, bo rzekomo wartości "narodowe, polskie" i wiara katolicka są w konflikcie,
  • zawierają mnóstwo mitomańskich stwierdzeń, ośmieszających autora i NE, o tym że dokonał on wielu epokowych odkryć i ustaleń, większych niż Koneczny, Św. Augustyn, Św. Tomasz z Akwinu, wszyscy papieże i Dmowski na dodatek.
  • Tego się nie da czytać, ale słabsze umysły mogą być zwiedzione.

1. Przede wszystkim ktokolwiek traktuje poważnie Konecznego już na starcie popełnia błąd i bawi się w "naukawe" rozpracowywanie "bajek o Smoku Wawelskim"... Proponuję zejść na ziemię... (a może na Ziemię?)

2. Pojęcia związane z tematyką "cywilizacyjną" są związane z ogromnymi SKRÓTAMI MYŚLOWYMI i UPROSZCZENIAMI POJĘCIOWYMI... Wyglądają jak panorama Himalajów zrobiona w rozdzielczości 24 x 24 pixele... Tam nawet nie da się optycznie rozdzielić Mount Everestu od południowej ściany Lhotse! Pisanie o jakichś konkretnych cechach konkretnych cywilizacji jest bez sensu, gdyż wszystkie cechy występują w każdej cywilizacji! Nie da się podać JEDNOZNACZNYCH kryteriów odróżniania cywilizacji! To jest raczej element SOCJO-KULTURY, a nie nauk poznawczych! Niektórzy zwolennicy "cywilizacji słowiańskiej" są np. wrogami kościoła katolickiego uznając go niesłusznie za jakąś formę kontynuacji wiary/religii mojżeszowej. Otóż te dwie religie nie mają ze sobą NIC WSPÓLNEGO!
Religia mojżeszowa była właściwie wiarą politeistyczną, uznająca istnienie Narodu Wybranego i w ten sposób uznającą, że co prawda według niech nie ma innego Boga, niż ten który wybrał Naród Wybrany, ale z drugiej strony wewnętrzna spójność logiczna wymagałaby uznania, że skoro naród A może wierzyć w "swojego" Boga Jedynego, to i inne narody mają takie samo prawo. Więc w efekcie powstaje nam specyficzna religia "monoteistyczna lokalnie, politeistyczna globalnie". Czegoś takiego w katolicyzmie nie ma i nie było.

3. Tak więc zwalczanie religii katolickiej jako "niepolskiej jest absurdalne...

4. Należy uznać różnice kulturowe i z ich powodu uznawać potrzebę istnienia granic i ograniczeń w migracji, ale nie może być to podstawą do wyciągania zbyt daleko idących wniosków.


To, co mnie zdumiewa w koncepcjach Wojtasa, to że on tworzy jakieś kompletnie oderwane od rzeczywistości konstrukty i próbuje je przeciwstawiać Boskiemu Objawieniu, które jest i logiczne i piękne.

O co chodzi Wojtasowi, to podobne wie tylko on sam i pięciu jego wyznawców. Taką liczbę zwolenników podaje przynajmniej GPS i ma chyba w tej sprawie rację ;)

Ja myślę, że Wojtas jest bardzo przebiegły. On próbuje swoje heretyckie koncepcje uwiarygodnić przy pomocy Kościoła Katolickiego, którego on de facto zwalcza.

Moim zdaniem jednak pomimo wielu problemów historycznych w tzw. "rzeczywistej realizacji", to jednak przynajmniej w sferze werbalnej wiara katolicka jest wszechogarniająca (przypowieść o Samarytaninie i wiele innych historii z życia Jezusa oraz głoszona oficjalnie UNIWERSALNOŚĆ KRK). Wydaje mi się, że jednak inne religie nie mają takiego charakteru - są z definicjami "religiami narodu" lub wręcz państwowymi (jak w Azji).

Sądzę, że to wyjaśnia wszystko:
K.J. Wojtas: "odrzucam koncepcję prawa stanowionego odgórnie. Nawet w rozumieniu Prawa Bożego - jako prawa objawionego."

Herezja jest tu oczywistością. Jednak skoro K.J. Wojtas stawia się poza Kościołem, to ta kwestia jest mu obojętna. Jednak taka koncepcja jest nie do zaakceptowania dla myślącego człowieka.

1. Pojawia się problem ze zrozumieniem jak miałoby wyglądać prawo, które nie jest "stanowione odgórnie". Każde prawo stanowione musi być poparte jakąś władzą zdolną do jego egzekwowania. A więc musi być w jakimś sensie "odgórne". Zapewne KJW chciał podkreślić po prostu różnice w podejściu do prawa opisaną przez Konicznego. Tyle, że teoria Konecznego ma charakter socjologiczny. Odnosząc się do "prawa objawionego" KJW dokonuje pomieszania koncepcji socjologicznej z metafizyczną. To byłoby do przyjęcia jedynie wówczas, gdyby metafizyka służyła jako podstawa/objaśnienie. Ale tu jest inaczej.

2. Zapoczątkowana przez D. Hume'a, a podjęta przez przedstawicieli filozofii analitycznej krytyka religii ma charakter "oczyszczający". Centralnym elementem tej krytyki jest zagadnienie sensowności języka religii. Wypowiedzi dotyczące wiary/religii mogą być sensowne -na przykład gdy mówimy o mitologii lub religii jako zjawisku kulturowym (doktryna religijna staje się częścią literatury/kultury) albo też odnosimy się do przeżyć religijnych (psychologia).
Przestają być sensowne (ułomność semantyczna), gdy wkraczamy na teren metafizyki. Do czego (kogo) odnosi się wypowiedź: "Bóg jest wszechmocny", skoro istnienie Boga przyjmujemy na wiarę, a by uwierzyć w prawdziwość wypowiedzi - musi ona najpierw być zrozumiała.
Jedynie koncepcja objawienia rozwiązuje ten problem semantyczny. Wierzymy w słowo Boga, zakładając jego zdolność do komunikacji z nami (poprzez Syna).
Bez słowa objawionego pozostaje więc literatura, psychologizm, mitologia lub pozory wypowiedzi sensownych.

3. Nonsensowna jest także koncepcja, wedle której objawienie dotyczy jedynie porządku metafizycznego. Można przyjąć, że człowiek ma wbudowane normy i sumienie badające zgodność podejmowanych decyzji z tymi normami. Ale tu pojawia się problem związków metafizyki (tego co jest) z aksjologią (jak powinno być). Jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie, że słowo objawienia ma charakter performatywny, czyli ustanawia porządek istnienia ('na początku było słowo'). Odrzucając prawo objawione pozbawiamy się możliwości sensownego myślenia/mówienia o religii.

Reasumując: rzeczywiście idee propagowane przez KJW są niebezpieczne, gdyż uderzają w same fundamenty religii (nie tylko katolicyzmu).

To, że Wojtas jest niebezpieczny wynika z tego, że on stale dyskwalifikuje Magisterium Kościoła. Jego zdaniem, każdy religijny parweniusz może sobie np. sam definiować, czym jest grzech lub na własną rękę interpretować Ewangelię.

Niestety, wielu naiwnych lub o słabej wierze może się na to nabrać, gdy równocześnie wmawia się im, że KK jest rzekomo antynarodowy, antypatriotyczny, zjudaizowany, etc.

Szkoda, że Wojtas zyskuje teraz uprzywilejowaną pozycję na NE. To błąd, który będzie znowu odbierał czytelników NE i wpływał negatywnie na jego reputację.



Sądzi Pan, że istnieją ludzie, którym nudzi się aż tak bardzo, że zamiast (z nudów :-) przeczytać coś sensownego, czytają wypociny Pana Wojtasa. To pragnę Pana uspokoić. Wypocin Pana Wojtasa nie czyta nawet jego żona. Tylko udaje, że czyta.


Nie życzymy sobie promocji herezji na Nowym Ekranie. Koncepcja Wojtasa jest heretycka. Po prostu. Nie wiem, czy on opowiada te masońskie dyrdymały z braku mądrości, pomieszania zmysłów, czy na zamówienie, ale może już dość tego walenia w KK, twierdzeń o tym, że polskość i wiara katolicka się wykluczają, że KK nie powinien być hierarchiczny, etc. Jeśli na NE mają być promowane ataki na KK, to ja poproszę właściciela, by wybrał między redaktorem naczelnym, który to umożliwia, a blogerami katolickimi, którzy nie życzą sobie, aby ich uczucia religijne były obrażane.
Dość tego!


Pomysł urządzenia spotkania blogerów wspanialy! Jednak zwalenie braku takiegoż chleba obecnie na Kościół Katolicki, który – wg Wojtasa - „celowo zniszczył starą kulturę”, podważył sens całej imprezy. Wg nauk Mędrców Syjonu, „Gojom należy podać dobre ciasto, w nim tylko odrobinę arszeniku.” Biada tym, którzy wpadną w tą pułapkę.





/Do Wojtasa:/ Heretyku,(bo inaczej tu nie wypada...) PS. Kto nie dojedzie a miałby chęć zakosztować to będzie musiał dołożyć się (ad posteriorum) na poczet pieszej wyprawy Wojtasa (idioty i gupka wsiowego) za fakt sprowadzenia do nas owocu cytryńca. A ten heretyk, schizmatyk i przedmiot dociekania wszelkich "Indeksów" poszedł sobie na pieszo do Tybetu. On nie lubi się chwalić. Ja za niego gadać nie będę bo mnie tam nie zabrał (prostak...). W każdym razie, NEonówkę przygotowuje Wojtas.

SpiritoLibero 19.07.2013 12:19:12 http://cygnus.nowyekran.net/post/95834,jak-konstrukcja-cepa#comment_833740



O nic nie zamierzam Cię prosić. Żądam zaprzestania fałszywego przedstawiania doktryny katolickiej i szyderstw z narodowców-katolików. Zrozumiałeś o czym mówię? Mówię to jako Polka-katoliczka, która nie życzy sobie ubeckich insynuacji o "judaistycznym" sterowaniu z Watykanu. Jasne?


Oczekiwania są takie, aby doktryna KRK i historia KRK nie była przedstawiana w fałszywy sposób w promowanych notkach i aby nie siać na portalu relatywizmu, co bardzo sprytnie czyni Wojtas.
Tutaj zdemasowane poglądy Wojtasa:


Herezja / (gr.) αἵρεσις (hairesis), łac. haeresis – pierwotne znaczenie: wybór, podział – błędna interpretacja twierdzeń wiary chrześcijańskiej, polegająca na wyodrębnieniu jakiegoś zagadnienia i przedstawieniu go w sposób, który przeciwstawia się całości nauczania wiary. Nieprzyjmowanie jednego lub więcej twierdzeń, uznanych w Kościele za dogmat. Również: twierdzenie sprzeczne z obowiązującą w Kościele doktryną.
Stop herezjom!


.