Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imperializm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imperializm. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 listopada 2017

Plan Rosji: Zjednoczenie Narodów Słowiańskich pod kacapskim butem

Rosja ma plan jak wziąć za twarz byłe "Domoludy", czyli kraje byłego Bloku Wschodniego, takie jak Polska, Ukraina, Białoruś... Trzeba powołać Zjednoczenie Narodów Słowiańskich - pod przewodnictwem Rosji rzecz jasna.

W tym celu ruska agentura w postaci Zygmunta Wrzodaka, Zdzisława Jankowskiego, Anny Raźny i Jana Szarlińskiego wystosowała list poddańczy do Putina, by ten wziął Polskę i inne kraje byłego Bloku Sowieckiego pod swe skrzydła.


Kim Jesteśmy?

Jesteśmy Słowianami ponad podziałami granic , flag , subkultur , dążymy do integracji ze wszystkimi siłami Słowiańskiej Wiary i Słowian tak abyśmy byli świadomi swojej tożsamości znali dzieje swojej krwi . Dzięki łączącej nas krwi , genom, języku, tradycji i wspólnych dziejach przeszłych daje nam to wyjątkowo silny fundament do budowania wspólnych relacji i naszej Słowiańskiej Kultury.

„Jakkolwiek w obliczu ostatnich wydarzeń może to zabrzmieć dziwnie, ale logika nakazuje, abyśmy My, Słowianie zdołali zakopać głęboko wszelkie animozje jakie mamy do swoich pobratymców ze wschodu. Trzeba bardzo dokładnie przeanalizować czy w dzisiejszym świecie lepiej jest aby Słowiańszczyzna walczyła ze sobą po przeciwnych stronach barykady czy też może powinna funkcjonować jako jeden byt polityczny.

Na pierwszy rzut oka brzmi to utopijnie i nierealistycznie, ale gdy ktoś się zastanowi nad tym głębiej może się okazać, że stworzenie politycznej Unii Słowiańskiej z Polską, Rosją, Czechami, Słowacją, Ukrainą, Białorusią, Chorwacją, Serbią i innymi chętnymi krajami jest po prostu koniecznością. Unia Europejska jest bytem, który nie może być traktowany poważnie, gdyż jego prawdziwe cele mogą być inne niż nam się wmawia nachalną propagandą.”
„Spójrzmy na to, co mamy dziś:

Jesteśmy w NATO, pakcie agresywnym i wciągającym nas w kosztowne i haniebne wojny kolonialne i jesteśmy w Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy i Francję z Wielką Brytanią na włos nie ustępującą, jeśli chodzi o własne interesy. W Unii, z którą powiązano nas wieloma niekorzystnymi dla Polski traktatami. W Unii komisarycznie zarządzającej naszym krajem, pozbawiającą nas praw do stanowienia o własnych polskich dużych i małych sprawach, jak chociażby utrzymanie takiego czy innego zakładu pracy. Jest zatem Unia, która już wkrótce może zażądać od nas byśmy nie tylko spłacali jej długi ale wręcz oddali w jej zarząd całe nasze finanse.

Zatem obracającą nasze państwo w region, w prowincję.
Unia Europejska, do której wstępowaliśmy jako do klubu państw zamożnych i dobrze rozwiniętych, dziś jest unią bankrutów i niepokojów społecznych.
Z takiego towarzystwa, towarzystwa bankrutów trzeba jak najszybciej się wycofać.

Z walącego się domu trzeba uciekać, z tonącego statku także.
W momencie rozpadu Unii Europejskiej groźba utraty przez Naród Polski jej terytoriów a przynajmniej sporych jej części może poważnie zaistnieć.!!!!!!!!!
Powinno to nas zainspirować do przemyśleń jak się przed taką ewentualnością uchronić.”

Dlaczego Unia Słowiańska ? ” Wiele wypowiedzi w tej materii jest nacechowane emocjami i nie ma co się dziwić, każdy może mieć swoje zdanie jednak racje należy przedstawiać z dowodami, a nie wulgaryzmami. Dlaczego Unia Słowiańska, ano dlatego żeby zachować tożsamość narodową, dobrobyt gospodarczy, kulturę słowiańską, możliwość budowy naszej przyszłości naszych dzieci , więcej nas łączy niż dzieli i najważniejsze bezpieczeństwo naszych narodów „jedność w wielości wielość w jedności” razem łatwiej nam się obronić przed inwazją złowrogich państw. jak to miało miejsce przeszłości opieraliśmy się min inwazji imperium Cesarstwa rzymskiego, innych państw zachodu , ale tylko dlatego, że byliśmy zjednoczeni. Dziś oni nas pokonuję, ale tylko dlatego, że udało im się nas skłócić wewnętrznie gdyby nie to Słowiańszczyzna mogłaby dziś tętnić życiem i mieć się w bardzo dobrej kondycji.”

„1. Od IX wieku datuje się zwalczanie Słowian przez żywioł gemański, zasięg słowiańszczyzny w tamtym czasie dochodził do Łaby i półwyspu Jutlandzkiego.

2. W czasach Mieszka I /czyli X wiek/, czołówki germaństwa dochodziły do Odry i w bardzo zdecydowanej formie zaczęły ją przekraczć niosąc nową wiarę i swój interes /byznes/.

3. Nasi pobratymcy, słowianie opanowani i podbici przez żywioł germański co robili, ano szli z nowymi panami na swoich braci, którzy postanowili nie dopuścić do zniewolenia plemion słowiańskich za Odrą, których przedstawicielem był Mieszko książę Polan. Idąc przez wieki historii widać, że było jedno pasmo nieszczęść i walki. o co, o to, żeby Polska była Polską ale w rozumieniu wałściwym tych słów. Tzn. Polska nie rusofilów, nie judeopolonia, ale Polska nasza słowiańska nie obca nam watykańska. Nie wolno tego stwierdzenia utożsamiać z wiarą. Co mamy teraz, analogia do dziejów z przed wieków. Zachód czyli „żywioł” germański zyskał nowych „poddanych” nie zwalczonych siłą bo to im nie wyszło, podbitych ekonomiką i głupotą elit która na skutek oszukania narodu dorwała się do politycznego przewodnictwa.

I mamy powtórkę z historii, słowiańskie plemiona szykowane są do rozprawy ze swoimi pobratymcami, jakie to jest ładne , a jakie germańskie. W imię czyich interesów mamy się zabijać, czy nie możemy żyć w pokoju razem, komu zależy na tym żeby na Ukrainie był zamęt. Znowu mamy być skłóceni. Czy możemy zrozumieć postępowanie Rosji, jeżeli porównamy ją do sytuacji z przed wieków, naszej Polskiej, o co bił się Chrobry z germanami, o to żeby Milsko i Łużyce były buforem przed agresywnym żywiołem germańskim. Żeby Polska była Polską. Wtedy nie znalazł zrozumienia wśród swoich pobratymców /słowian podbitych przez german/. Teraz o to walczy Prezydent Putin, On rozumie ponad czasową politykę realizowaną przez zachód/ Niemcy+Francja+Anglia+Włochy+Watykan/. Daję pod rozwagę, czy ci co kreują polską politykę są Polakami, niech to udowodnią!!! ”

„Jednocześnie daje się zauważyć dwojaka postawa wobec naszego największego słowiańskiego partnera Rosji:

1. Konfederacja Słowiańska z Rosją w składzie,

2. Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie.

Odrzućmy twierdzenia negujące potrzebę (i możliwość) przyjaźni i współpracy z narodem rosyjskim (z Ruskimi) i jego suwerennym państwem – są to dowody tkwienia „w niewoli niewiedzy”, albo po prostu złej woli.

Zastanówmy się nad dwoma w/w wariantami przyszłej Konfederacji. Który wariant jest lepszy dla Polski i innych państw słowiańskich? – Chyba jednak wariant nr 2, gdyż, jak zauważył już Lenin, „czymże jest sojusz maleńkiej Polski z Rosją, jeżeli nie całkowitym militarnym i politycznym ujarzmieniem Polski?” (cytuję z pamięci). Ta uwaga dziesięciokrotnie bardziej pasuje zresztą do Stanów Zjednoczonych, których budżet zbrojeniowy 10 razy przewyższa wydatki rosyjskie. Mamy tu więc od razu odpowiedź, dlaczego nigdy nie powinniśmy wstępować do NATO.

A więc Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie, ale… za zgodą i z poparciem Rosji: „Zachód doskonale się orientuje, że szansa słowiańskiej niepodległej Rosji (i Słowiańszczyzny w ogóle) leży właśnie w tej czwartej opcji strategicznej: w powstaniu – za zgodą Rosji (i Niemiec) i przy jej wsparciu – Konfederacji Słowiańskiej od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne. Czyli w utworzeniu w ten sposób trzeciego, nie-amerykańskiego i nie-zachodniego, ale też i nie-rosyjskiego członu tzw. Wielkiej Europy (…) Stany Zjednoczone starają się przechwycić piękną ideę zjednoczenia Słowian i stworzyć pod katolicko-słowiańskimi i prawosławno-słowiańskimi sztandarami własną federację czy konfederację państw, a choćby tylko „prosłowiański” prąd polityczny, który odciągnie uwagę aktywistów i pasjonatów od kierunku na współpracę z Rosją i skanalizuje przy ich pomocy masy „słowianofilów” w kierunku prozachodnim (i antyrosyjskim jednocześnie), kompromitując skutecznie koncepcję utworzenia bloku suwerennych państw słowiańskich współpracujących z Rosją i obracając ją w praktyce przeciwko interesowi słowiańskich narodów, przeciwko Słowiańszczyźnie.

Dlatego Polacy, Białorusini, Ukraińcy i inni Słowianie muszą się zdecydowanie sprzeciwić zachodnim pomysłom antyrosyjskich unii, czy federacji. Najlepiej poprzez realizację zaleceń Romana Dmowskiego i stworzenie porozumienia państw słowiańskich przyjaznego wobec Rosji, choć niekoniecznie z Rosją w składzie.” – zob.: G. Grabowski, Potrzeba Konfederacji Słowiańskiej
Link: http://www.kronikanarodowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268%3Agrzegorz-grabowski-potrzeba-konfederacji-sowiaskiej–

Zatem nie stoi przed nami dylemat: „z Rosją czy przeciwko Rosji?” – bo zbudować dziś własną niezależną organizację państw słowiańskich możemy tylko w oparciu o Rosję, a nigdy w walce z nią. Celem Zachodu nie jest bowiem uszczęśliwianie i wzbogacanie Słowian – co nie tylko współcześni Polacy odczuli tak boleśnie – lecz zawładnięcie ich surowcami, mocami produkcyjnymi i rynkami zbytu.

Natomiast ci Polacy, którzy idą dzisiaj na lep zachodniej antyrosyjskiej propagandy – nie dają nam żadnej gwarancji, że naród polski na zniewoleniu narodu rosyjskiego przez Zachód w jakikolwiek sposób skorzysta, bo też i skorzystać nie może, może tylko popaść w jeszcze większą niewolę.
Każdy świadomy prawdziwy Polak już to rozumie.”

„Jednak oprócz tych kwestii jesteśmy również powiązani poprzez cudzoziemski system pieniężny oraz system organizacyjny społeczność.Będzie to wyzwaniem jak z tego wyjść bez strat . Więc pozostaje też wiele kwestii do rozwiązania i do zaprojektowania.

Prawdopodobnie nie mona tworzyć Unii Słowiańskiej na nie słowiańskim i wątpliwym w uczciwość ustroju o podwójnych standardach jakim jest demokracja( zniewolenie i kontrola ) a w dodatku słabym i osłabiającym naród. . Kolejna sprawa powielanie systemu. Jeżeli powstała by UniaSłowiańska powinniśmy prawdopodobnie jak najszybciej pozbyć się cudzoziemskiego wymiennika handlowego – pieniądza przybierającego różne formy w postaci walut i spekulacji. A jeżeli już chcemy funkcjonować na zasadzie systemu monetarnego to powinniśmy jak najszybciej utworzyć wymiennik ! Nie obciążony żadną lichwą, długiem, kredytem i innymi zboczeniami ! Nie powielać obecnego systemu aby aby nie popełniać błędów i nie dawać możliwości kontroli i złowrogim wpływom z zewnątrz. !!!!

„Stworzenie Unii Słowiańskiej z pewnością nie spodobałoby się wielu nacjom, ponieważ zagroziłoby realizacji obcych interesów na terytoriach krajów wchodzących w skład takiej hipotetycznej wspólnoty. Poza tym stworzenie Unii Słowiańskiej pozwoliłoby na to, aby Słowiańszczyzna w końcu mogła funkcjonować jako jedna siła. Byłaby to potęga z którą musieliby się liczyć wszyscy. Czy kiedyś zjednoczona Słowiańszczyzna zdołała stać się liczącą się siłą kształtującą to jak ma wyglądać otaczający nas świat ? ”

Jak będzie wyglądała Słowiańszczyzna w przyszłości? Wszystko leży w naszych rękach od tego co uczynimy będzie zależała przyszłość. Na pewno nie możemy dać się zdominować pod żadnym względem UE i państwom tzw „zachodu” , nie możemy ulegać ich kreacją i modom, jak widać prowadzących do niszczenia naszej kultury oraz degradacji. Cokolwiek to by znaczyło. Pamiętajmy, że do tej pory historia nauczyła nas, że nie można na nich polegać, stosują politykę „podwójnych standardów” , a w przeszłości byli naszymi wrogami próbujący nas najeżdżać dlaczego dziś to miało by się zmienić?

Niewątpliwie we wspólnym dobru wszystkich narodów słowiańskich jest dobro Słowiańszczyzny. Gdyż im silniejsza i Słowiańszczyzna tym każdemu z nas byłoby lepiej i mógłby spokojniej patrzyć w przyszłość nie tylko swoją, ale i potomków.

https://indianchinook.wordpress.com/2015/01/19/zjednoczenie-narodow-slowianskich/

Talbot: Czy Rosja może uratować Słowian -"Targowica" II

Czy Rosja może uratować Słowian-"Targowica" II

Kuriozalny list „Słowian z Polski” do Putina


Dwóch byłych posłów, dwóch profesorów, dwóch prawników i jeszcze kilku polskich „Słowian” wysłało list do Wladimira Putina. Chwaląc metody zastosowane przez byłego KGB-istyna Ukrainie domagają się powołania Światowej Rady Słowian i gratulują narodowi rosyjskiemu „obecnych władz Federacji”.

List do Wladimira Putina podpisali m.in. Zygmunt Wrzodak i Zdzisław Jankowski – byli posłowie na Sejm RP. Wśród sygnatariuszy jest także prof. Anna Raźny i prof. Jan Szarliński. Autorzy listu – choć bardzo słusznie diagnozują przyczyny upadku Europy Zachodniej oraz nierzadko trafnie opisują zgubne postawy polskich mediów wobec ukraińskiej rewolucji, znaleźli kuriozalny sposób na rozwiązanie problemów Starego Kontynentu. Rozwiązaniem tym ma być bratnia pomoc Putina narodom słowiańskim (sic!).

Sygnatariusze listu domagają się od prezydenta Rosji „powołania Światową Radę Słowian, jako platformy kontaktu i porozumienia miedzy naszymi plemionami”. Owa rada „składałaby się z przedstawicieli wszystkich krajów słowiańskich wyłonionych w poszczególnych krajach słowiańskich spośród osób zaangażowanych w działalność w organizacjach opozycyjnych w stosunku do posłusznych obcym, zainstalowanych marionetkowych reżimów”. To nic innego jak wezwanie do budowania w Polsce rosyjskiej agentury!

Zdumienie może budzić naiwność autorów listu – sądzą oni bowiem, że podpułkownik KGB, instalujący na czele Cerkwii prawosławnej innego agenta tej formacji, jest tym, który może uratować chrześcijańskie dziedzictwo Europy. „Głównym zadaniem Światowej Rady Słowian wraz ze swym zapleczem w swoich krajach byłoby opracowywanie i upowszechnianie wspólnych działań obronnych przed zniszczeniem naszej chrześcijańskiej wspólnoty słowiańszczyzny oraz stworzenie możliwości rozpowszechniania informacji dla wszystkich narodów słowiańskich” – czytamy w liście.

Z listu wynika także, że jego autorzy nie identyfikują się ani jako katolicy, ani jako Polacy, ale jako Słowianie. „Nasza propozycja wynika z przyspieszenia destrukcyjnych działań obozu bardzo wrogiego wobec Słowian, a zarazem z niedostatecznych możliwości swobodnych działań w rodzimych krajach” – napisali.

„Gratulujemy Wam, naszym słowiańskim braciom Rosjanom, (który jako pierwszy Naród na świecie zapłacił ogromną cenę ludobójczego bolszewizmu, sponsorowanego przez to samo środowisko lichwiarzy, co obecnie na Ukrainie), obecnych władz Federacji Rosyjskiej” – czytamy w kuriozalnym liście.

Wszystkim czytelnikom zainteresowanym rzeczywistym pogłębieniem wiedzy na temat Rosji Putina polecamy teksty:

http://www.pch24.pl/manewr-putina,20258,i.html

http://www.pch24.pl/kremlowski-szaman--co-aleksander-dugin-mysli-o-polsce-,22768,i.html

Read more: http://www.pch24.pl/kuriozalny-list-slowian-z-polski-do-putina,23013,i.html#ixzz4yPs6xkSA

poniedziałek, 9 października 2017

Orgazm na neonie


Orgazm na neonie:
W ramionach kochanków Putin tonie...
niekończący się orgazm na neonie!

"Przez złe naciśnięcie klawikordu, zajrzałem na Neon. Niesamowite!!! Lecą już otwartym tekstem. Czołowy artykuł - "100 LAT PANIE PREZYDENCIE Władimirze Władimirowiczu Putinie!". Jak był Alkohol za darmo, to jeszcze po kagiebowsku się maskowali. teraz po manewrach Zapad17 walą na odlew. Pozbyli się też tych rozpoznanych agentów" /Jazgdyni

"Jawni dywersanci. metoda na bezczelnego, otwarcie- ma dawać bezkarność, tak jak było z Piskorskim. z jednej strony oparcie na głupocie, z drugiej takie starczy dla prowokacji i dezinformacji, bo dość mieszają. takie cuda na żywca są wszędzie: np. wmawia sie nam, że film wybielający SS powstał za 15 tys. USD i został dobrze przyjęty, bo to sukces budżetu i historia żołnierza a nie polityka. wszędzie głupich szukają i wciskają durnoty." /Kontrik

"Durnych szukać długo nie trzeba, wystarczy dobrze zaszczepiać, zaraz po urodzeniu. Najlepiej przed" /Ość

Źródło: http://niepoprawni.pl/

Tutaj można na żywo przeczytać hołdy poddańcze dla Putlera, aż mnie mdli...
http://orbo.neon24.pl/post/140500,100-lat-panie-prezydencie-wladimirze-wladimirowiczu-putinie

piątek, 7 lipca 2017

Donald Trump o destrukcyjnej roli Rosji we współczesnym świecie

Osiągnęliśmy bardzo niebezpieczną linię. To jest bardzo niebezpieczne - wyjaśnia Edward Lozansky, prezes amerykańskiego uniwersytetu w Moskwie. "To nie jest czerwona linia, jest to podwójna lub potrójna czerwona linia. Coś trzeba z tym zrobić".
Te "czerwone linie" przebiegają przez Syrię, Ukrainę i półwysep Koreański; również poprzez Amerykę, gdzie Rosja jest oskarżona o ingerencję w zeszłoroczne wybory prezydenckie w USA. /źródło BBC


To, co Donald Trump powiedział w Warszawie, trzeba też odczytywać w kontekście sytuacji międzynarodowej, w jakiej znajduje się wiodące supermocarstwo USA, oddzieliwszy wcześniej to, co powiedział on do Polaków i na użytek amerykańskiej opinii publicznej. Ameryka dzisiaj staje w obliczu bardzo groźnych wyzwań zagrażających pokojowi międzynarodowemu oraz bezpieczeństwu samej Ameryki. I tutaj widać wyraźnie, że osią całego zła jest putinowska rosja. To rosja już zgłosiła sprzeciw wobec siłowego rozwiązania dla awanturniczego Kima, który nie kryje się z tym, że będzie chciał zaatakować Stany Zjednoczone oraz inne kraje bronią atomową. Z tym trzeba coś zrobić, i to jak najszybciej. Polityka rosji i Chin jest bardzo czytelna - chcą oni doprowadzić do sytuacji bezpośredniego zagrożenia wobec Ameryki, gdy Kim przystawi pistolet Amerykanom do skroni. Rosja i Chiny nie działają tutaj na rzecz pokoju w tamtym regionie, wręcz przeciwnie. Dalej: rosja bardzo aktywnie destabilizuje sytuację na Bliskim Wschodzie prowadząc wojnę przeciw Syrii, wspierając krwawego dyktatora Baszszara al-Asada i dostarczając bardzo groźnej broni Iranowi, któremu marzy się rola lokalnego bandziora. I to wszystko tylko z powodu rosyjskiej polityki imperialnej, która ma na celu ograniczenie wpływów amerykańskich w tamtejszej części świata i zagrożenie amerykańskim interesom, oraz stosunkom z krajami arabskimi. Bardzo znamienne jest tu rozbijające północno- atlantycki sojusz rosyjskie zbliżenie z Turcją. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z Ukrainą i Gruzją, gdzie rosja dopuszcza się bezpośredniej agresji militarnej wobec tych krajów i okupuje ich terytoria (Krym, Osetia Południowa). Widać wyraźnie, że największym zagrożeniem pokoju światowego jest rosja, działająca destabilizująco w różnych częściach świata. W tym kontekście należy odczytywać wezwania Donalda Trumpa do jedności, kolektywnej obrony wolności, pokoju, zachodnich wartości i zachodniego stylu życia. Rosja wyraźnie staje tu na kursie kolizyjnym.

Oprócz planowanej sprzedaży Polsce antyrakiet Patriot, licznej obecności wojsk amerykańskich wraz z sojusznikami z NATO, oraz potwierdzenia działania artykułu 5-go traktatu NATO, zapowiedź zawarcia kontraktu gazowego, po to aby uniezależnić Polskę i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej od dyktatu rosji, jest największym policzkiem dla Putina, bo bije wprost w rosyjskie interesy i dochody, które w zdecydowanej większości pochodzę ze sprzedaży surowców. O wiele tańszy od rosyjskiego, amerykański gaz zagraża bezpośrednio rosyjskim i niemieckim inwestycjom gazowym (Nord Stream 2).

Rosja została wezwana do porzucenia roli agresora i imperialisty i przyłączenia się do wolnego świata, który ją cały czas przyciąga. Ale jak widać turańska, azjatycka dusza nie pozwala rosjanom wybrać wartości, które wiodą do pokoju, współpracy i dobrobytu, wolą awanturę.

- Stany Zjednoczone pokazały nie tylko słowem ale i czynem, że twardo wspieramy Artykuł 5 czyli zobowiązanie do wspólnej obrony - powiedział prezydent USA Donald Trump podczas wizyty w Warszawie. Takiego publicznego stwierdzenia zabrakło podczas poprzedniej wizyty w Europie. W Warszawie padło w konkretnym kontekście. Materiał magazynu "Polska i Świat". - To było donośne wsparcie dla obrony całej cywilizacji Zachodu i tego co znaczy ona dla świata - ocenił Rudy Giuliani, doradca prezydenta Trumpa.

Donald Trump wysłał z Warszawy jasny sygnał Rosji. - Upominamy Rosję, by zakończyła swoje destabilizujące działania na Ukrainie i w innych regionach. Słowa Donalda Trumpa zapewne zostały zauważone przez prezydenta Rosji Władimira Putina, który od pewnego czasu rozważa partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi w walce z ekstremizmem np. w Syrii. Czy jednak warto współpracować z diabłem w zwalczaniu zła?

Amerykański prezydent wzywa rosję do opamiętania się, jednak nadzieje na wyzbycie się imperializmu przez Putina i obecne elity rosji są chyba równe zeru.

Tak więc, mimo że wolelibyśmy mieć rosję po swojej stronie, dopóki ta nie nawróci się i nie zrezygnuje z błędnej drogi musimy destrukcyjnym posunięciom Kremla przeciwdziałać.

Im rosja silniejsza gospodarczo to silniejsza militarnie. I tym bardziej agresywna, imperialna i faszystowska. Do prowadzenia wojen trzeba trzech rzeczy: 1. pieniędzy, 2. pieniędzy i 3. pieniędzy. Jak myślisz, gdyby rosja miała więcej pieniędzy to opanowała by już Donbas? A może ruscy byli by już w Kijowie? Gdyby rosja miała więcej pieniędzy, to więcej bomb by zrzuciła na cywilów w Syrii i dokonała by jeszcze większego ludobójstwa. Im więcej pieniędzy miał by Putler na prowadzenie wojen i destabilizację w różnych częściach świata, to niechybnie by to wykorzystał. Więcej mielibyśmy zamachów terrorystycznych w naszych miastach i więcej ataków cybernetycznych na naszą infrastrukturę informatyczną ze strony rosji. Im słabsza rosja, tym dla wszystkich lepiej. Szczególnie dla Polski. Na szczęście rosja znajduje się już w trzeciej fazie rozwoju cywilizacyjnego, czyli w fazie upadku, o czym tu pisał niedawno Ruszkiewicz. Na szczęście dla nas, Polska znajduje się w momencie wielkiego wzrostu gospodarczego i ogromnego skoku cywilizacyjnego. Otwierają się coraz mocniej wszelkie perspektywy, więc Wielka Polska to tylko kwestia czasu. Już dzisiaj rosja to nie żadne mocarstwo, raczej kraj trzeciego, albo i czwartego świata; jedynie szkopuł w tym, że dysponuje bronią jądrową. To prawda, że odziedziczoną po Związku Sowieckim i przestarzałą, ale wciąż groźną. Wywijanie nią jako straszakiem przez Putina powoduje, że ludzie na świecie się boją, bo to jak małpie dać brzytwę. Inaczej nikt by sobie nie zaprzątał uwagi mordercą i bandziorem, jakim bez wątpienia jest Putin.

Ewentualny konflikt Mocarstwowej Polski z ruskim imperium w fazie upadku, jest jedynie w rojeniach ruskich trolli, bo tak naprawdę rosja nie ma żadnych szans w wojnie z NATO, czy USA. Takie omamy da się leczyć.

piątek, 30 czerwca 2017

Trzy fazy Rosji - od rozwoju do upadku


Historia uczy, że wszystkie wielkie imperia przechodziły trzy fazy – rozwoju, prosperity i upadku. Nie inaczej jest obecnie w przypadku Rosji.
Kraj liczący swoją historię od XIII-go wieku przeszedł już dwie fazy (do 1945-go roku był to rozwój imperium, które ciągle powiększało swoje terytorium. Później w ramach ZSRR Rosja eksploatowała swoje republiki i państwa komunistyczne zrzeszone w RWPG i Układzie Warszawskim.

11 marca 1985 na I sekretarza generalnego KPZR wybrano Michaiła Gorbaczowa. Na skutek wyścigu zbrojeń i ogromnych kosztów interwencji w Afganistanie gospodarka państwa znajdowała się w stanie kryzysu. Niepokoje wewnętrzne podsycało prześladowanie dysydentów krytykujących ZSRR. Projekty reform przeprowadzonych przez Gorbaczowa miały być remedium na kryzys. Wzrost aspiracji narodowych i demokratycznych skłonił Gorbaczowa do ogłoszenia pierestrojki i głasnosti. Posunięcia te przyspieszyły rozpad ZSRR, bowiem ujawnienie ciemnych stron sowieckiego systemu doprowadziło do kompromitacji ustroju.

25 grudnia 1991 zdjęto z masztu flagę ZSRR, a w następnych dniach ZSRR przestało istnieć z mocy prawa.

Po upadku ZSRR doszło do ogłoszenia niepodległości przez byłe republiki radzieckie. Powołały one Wspólnotę Niepodległych Państw, a Rosja, pozostając nadal mocarstwem atomowym zaczęła przejmowanie strategicznych pozycji po ZSRR oraz dążyła do odtworzenia imperium.

Wraz z wyborem Władimira Putina, najpierw na premiera (od 8 sierpnia 1999), a następnie na prezydenta (który sprawuje ten urząd obecnie) możemy mówić o fazie trzeciej, czyli o fazie upadku Rosji.

Degradacja Rosji cały czas postępuje.

Rosja, która wykreowała swój własny wizerunek będący przez setki lat ikoną brutalnej przemocy, wszechwładzy cara i jego poddanych, pozbawionych swobód obywatelskich i ekonomicznych stała się swoją własną karykaturą. Eksport wojny, w pewnym okresie bardzo atrakcyjny, wspierany przez wszechobecny "internacjonalizm" i kacapską, sterowaną z Sankt Petersburga propagandę przyniósł niestety wojny, śmierć milionów ludzi i zrujnowane na dziesięciolecia kraje.

--------------------------------------
Czytaj:

czwartek, 18 maja 2017

Polacy i "dwie Rosje"


Jak Polacy mają się zachować wobec Rosji i Rosjan? Przez dziesięciolecia a nawet setki lat Rosja była największym wrogiem Polski i Polaków, których Rosjanie mordowali na masową skalę, zsyłali tysiącami na Sybir, napadali na polskie państwo, tłumili krwawo powstania narodowe i dokonywali rozbioru i aneksji polskich ziem...

Tymczasem wielu Rosjan odnosi się do Polaków z życzliwością. Niektórzy nawet snują wizje "wspólnoty słowiańskiej" i chcieli by też zostać Słowianami...

Polacy natomiast wciąż mają w pamięci PRL - quasi państwo komunistyczne pod radzieckim nadzorem.

Pytanie zasadnicze, jakie się jawi to czy dzisiejsza Rosja jest spadkobierczynią i kontynuatorką ZSRR?

Rosyjska Wikipedia pisze: “Po upadku Związku Radzieckiego w końcu 1991 roku, Federacja Rosyjska została uznana przez społeczność międzynarodową jako państwo-sukcesor Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich [7] i zajęła jego miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ [8].

[7] – Termin “państwo-następca Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” w stosunku do Federacji Rosyjskiej został użyty w ustępie 3 artykułu 1 i w ustępie 7 artykułu 37 ustawy federalnej “O traktatach międzynarodowych Federacji Rosyjskiej” z dnia 15 lipca 1995 roku.

[8] – 13 stycznia 1992 roku MSZ Rosji wysłał do szefów misji dyplomatycznych w Moskwie notę, w której stwierdzono, że Federacja Rosyjska nadal będzie korzystać z praw i wypełniać obowiązki wynikające z wszystkich umów zawartych przez ZSRR. Na podstawie przedmiotowej noty społeczność międzynarodowa milcząco przyznała Federacji Rosyjskiej status państwa-następcy prawnego ZSRR.”

Zatem Rosja dzisiejsza, to prosta kontynuacja Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a na dodatek sukcesor prawny całego byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich."

Putin nieustannie przypomina o Rosji będącej kontynuatorką ZSRR. Często też kładzie nacisk na mocarstwowe ambicje Rosji będącej spadkobierczynią byłego komunistycznego państwa.

A nawet więcej: Putin wciąż jest fanem komunistycznej Rosji. Wypowiedź Putina z lutego 2016: "Zawsze kochałem idee komunistyczne i nadal je kocham. Wiecie, że ja podobnie jak ponad 20 milionów radzieckich obywateli należałem do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i nie tylko byłem członkiem partii, ale pracowałem prawie 20 lat w KGB. Ja nie byłem jak wiecie, członkiem partii z konieczności, kochałem komunistyczne i socjalistyczne idee i nadal je kocham".

W latach PRL mieliśmy poczucie zniewolenia przez ZSRR – czyli w potocznym rozumieniu – przez Rosję.

Rosja komunistyczna jawiła nam się jako kontynuacja carskiego imperium.
W tej perspektywie patrzyliśmy zatem na wydarzenia związane z II Wojną Światową. Owszem – myślał przeciętny Polak – Armia Czerwona wkroczyła do Polski „wyzwalając” ją od Wehrmachtu, ale zaraz ustanowiła tu swoje panowanie, które trwa do dziś.

W tym też duchu patrzyliśmy na ówczesną propagandę, a także obyczajowość polityczną tamtej epoki.

Np. „bratnie wizyty Breżniewa”, sowieckie pomniki rozsiane po Polsce, a nawet język rosyjski, którego nauczano nas w szkołach przy absolutnie wrogiej postawie polskich dzieci. Więcej można się było nauczyć z piosenek Okudżawy, Wysockiego czy Biczewskiej niż z zainfekowanych ideologią szkolnych podręczników.

W polskich umysłach zagnieździł się na dobre stereotyp: „Rosja = komunizm = zniewolenie”.

Tymczasem w latach 60-70 w samej Rosji zaczął się ruch obywatelskiego protestu przeciwko totalitarnemu państwu. W 1970 r. nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, za całokształt twórczości otrzymał rosyjski pisarz Aleksander Sołżenicyn. Sołżenicyn był żołnierzem Armii Czerwonej – takim samym jak te 600 tys., które poległo walcząc z Wehrmachtem w Polsce. Doszedł ze swoją jednostką aż do Prus, gdzie NKWD aresztowało go za krytykowanie Stalina. Spędził 8 lat w łagrach.

Już po otrzymaniu Nobla wydał swoje wielkie dzieło „Archipelag Gułag” opisujące potworne życie w sowieckich łagrach. W swej publicystyce Sołżenicyn odwoływał się do prostego etycznego nakazu: „Nie kłamać!” Żadnych powstań, żadnej konspiracji – po prostu nie kłamać!

Podobne przesłanie w swojej genialnej książce „I powraca wiatr” zawarł inny sowiecki dysydent – Włodzimierz Bukowski.

Działalność rosyjskich dysydentów i ich książki, które docierały do nas w połowie lat 70. miały wpływ na stan polskich umysłów. Powoli zaczynała kiełkować świadomość, że metoda walki nie może polegać na zbrojnym powstaniu, a na postawie etycznej.

I że należy rozróżnić miedzy Rosją, a komunizmem. Zaczynaliśmy odczuwać wspólnotę naszych losów – Polaków i Rosjan – dwu narodów zniewolonych przez system.

Ta świadomość stała za słynnym Przesłaniem I Zjazdu Solidarności do narodów ZSRR i zaczynała dominować w naszej ocenie sytuacji w jakiej Polska była w latach 80. Wzmocniło ją przesłanie wybitnego polskiego pisarza Józefa Mackiewicza, który zdecydowanie przeciwstawiał się utożsamianiu ZSRR z Rosją.

I oto przyszedł koniec ZSRR, który rozwiązał się samoczynnie również pod naciskiem samych Rosjan. Trzeba to jasno powiedzieć, że gdyby Rosjanie en masse byli zainteresowani w podtrzymaniu komunizmu, do dziś żylibyśmy w jakiejś jego formie.

To rosyjskie elity intelektualne i polityczne – oczywiście, że komunistycznego chowu bo jaki miał być w państwie totalitarnym – postanowiły zerwać z komunizmem i zlikwidować ZSRR.

Pozostała jednak historia. Dla Rosjan wstrząsającym doświadczeniem była „Wielka Wojna Ojczyźniana”, w której z ich strony zginęło 20 mln ludzi. Owszem politycznie tę wojnę prowadził ZSRR i Stalin, ale krwawili zwykli ludzie. Każda rosyjska rodzina kogoś na tej wojnie straciła i pamięć ta jest ciągle żywa.

Mówiąc, czy pisząc dziś o Rosji trzeba pamiętać, że są dwie Rosje: ta oficjalna, państwowa, agresywna i totalitarna, i rosyjskie społeczeństwo - zniewolone, zmanipulowane i wykorzystywane, a jednocześnie pragnące wolności, dobrobytu i spokojnego życia. Na pewno nie pragnące wojny z Polską.

Tymczasem prezydent Putin buduje w Rosji faszyzm, choć bez wielkiego terroru. Ale ten ustrój jest nie do utrzymania. Zachód musi się mu konsekwentnie przeciwstawiać. A Rosjanie muszą ocalić zdrowe społeczeństwo. Jest nadzieja, że Putin pojmie, że przeszarżował - mówił na wykładzie na UW Michał Kasjanow, były premier Rosji, dziś przywódca opozycyjnej partii Parnas.

Nasza nadzieja więc w rosyjskiej opozycji, która może zrzucić kajdany zniewalające Rosjan, położyć kres totalitarnego, agresywnego i imperialnego państwa.

Putin od roku 2004 użył sukcesów Rosji do budowy swojej władzy osobistej. Radykalny zwrot nastąpił po tragedii w Biesłanie jesienią 2004 r. Putin stopniowo rozbił wszystkie struktury demokratyczne i zbudował tzw. pion władzy. Zniszczeniem i wywłaszczeniem koncernu naftowego Jukos Michała Chodorkowskiego dał sygnał do nowego rozdziału wielkiej własności, tym razem pod ścisłą kontrolą państwa. Zniszczył niezależne media, nakazał ponowną rejestrację partii politycznych, eliminując w ten sposób wiele ugrupowań opozycyjnych. Podporządkował władzy sądy. Rozpędzał demonstracje przeciwników. Wprowadził mianowanych gubernatorów. Rządowe media zaczęły głosić, że Zachód chce odebrać Rosji bogactwa. Do roku 2008 w cztery lata Putin zbudował system "półtorapartyjny", czyli sterowaną tzw. suwerenną demokrację oraz "kapitalizm dla przyjaciół".

Kiedy Unia Europejska odmówiła Gruzji i Ukrainie mapy drogowej do przyszłego członkostwa, Putin uznał, że czas pokazać siłę na zewnątrz, i wywołał wojnę z Gruzją.

Mimo to w roku 2011 wezbrała w Rosji fala sprzeciwu i krytyki ze strony wykształconych Rosjan, którzy domagali się odejścia od autorytaryzmu i powrotu do reform, demokracji i modernizacji. Przez pewien czas ten sprzeciw był "cynicznie wykorzystywany" przez prezydenta Miedwiediewa, ale po zamianie miejsc premiera Putina i prezydenta Miedwiediewa po wyborach prezydenckich w marcu 2012 r., gdy Putin dostał trzecią kadencję, nastąpiło kolejne zaciśnięcie autorytarnej pętli: - Putin wygrał wybory, ale dostał tylko 46 proc. głosów. Wybory więc sfałszowano i ogłoszono, że zdobył 60 proc. - opowiadał Kasjanow.

Wielkie, przeszło stutysięczne demonstracje w Moskwie rozbito. Duma uchwaliła serię represyjnych praw, m.in. o obrazie swobód religijnych (posłużyła do skazania kobiet z grupy Pussy Riot) czy propagandzie homoseksualizmu.

Do więzienia jako zdrajcy, szpiedzy i agenci poszli naukowcy. Obrońców praw człowieka określano jako agentów zagranicy.

Agresja na Ukrainę była zwieńczeniem ekspansjonistycznych zapędów Kremla: - Po Gruzji Putin uznał, że Zachód dał mu wolną rękę. Agresję na Krym zaplanował i przeprowadził starannie.

Do utrzymania władzy Putin potrzebuje wojny i wroga zewnętrznego. To, co buduje w Rosji Putin, to gorzej niż autorytaryzm. To rosyjski faszyzm. Najbliżej mu do Włoch Mussoliniego i Hiszpanii generała Franco.

Obecna propaganda rosyjska zostawia komunistyczną propagandę ZSRR daleko w tyle: - Panuje wszechwładny postimperialny, wielkorosyjski szowinizm. Powszechne przekonanie, że wszyscy muszą się nas bać. Nie jest ważne, co jest dobre, a co złe. Narzuca się jednolitą wersję historii.

Putin ma przy tym przewagę nad Zachodem, bo sam podejmuje decyzje, kiedy chce i jakie chce, a demokracje dyskutują, muszą uzgadniać stanowiska.

Michał Kasjanow, były premier Rosji, dziś przywódca opozycyjnej partii Parnas uważa, że rosyjski faszyzm przegra. I wymienia argumenty. Od dwóch lat nie ma wzrostu gospodarczego. Model gospodarki surowcowej jako wielkiej korporacji władzy musi się załamać. Niskie ceny ropy już powodują, że rząd nie wywiązuje się z obietnic. Sankcje gospodarcze będą dotkliwe. Gospodarkę czeka spadek już w tym roku.

Kasjanow uważa, że "cywilizowany świat Zachodu" - USA, UE, Kanada, Australia itd. - musi zachować wspólny jednolity front. Musi bronić Ukrainy, pomagać jej finansowo, technologicznie i wojskowo, nie uznawać aneksji Krymu: - Putin niszczy wszystko, co stanowi o wartościach i bezpieczeństwie europejskim. Jest nieprzewidywalny. Jak nie zostanie powstrzymany, zechce więcej. Może sięgnie po Mołdawię.

Demokraci rosyjscy muszą zaś umacniać postawę tych 20 proc. Rosjan, którzy się na faszyzm nie zgadzają. Popularność Putina, dzisiaj sięgająca 80 proc., ma też granice, m.in. odporność na śmierć rodaków. - Dlatego propaganda wojenna to 100 proc. łgarstwa. Dlatego rząd ukrywa straty, ofiary i pogrzeby - mówił Kasjanow.

Drugą granicą jest codzienny byt. Kiedy zabraknie na pensje, emerytury i renty, wybuchnie kryzys.

- Najgorszy scenariusz to umocnienie się faszyzmu rosyjskiego na trwałe - mówił Kasjanow. - Najlepszy - że Putin zrozumie, że przeszarżował, i zacznie szukać strategii wyjścia. Ale to może potrwać nawet dwa lata.

Jedno musi być pewne: na wolnych Rosjan, wyzbytych z faszystowskich, szowinistycznych i imperialnych resentymentów, pragnących żyć z innymi narodami w przyjaźni i pokoju, chcących rozwijać kontakty gospodarcze i kulturalne musimy czekać z otwartymi rękoma i nadzieją.


Źródła:



sobota, 8 kwietnia 2017

Jeznach: Syryjskie zagranie Trumpa


W syryjską bazę lotniczą Szajrat koło Homs uderzyło 59 amerykańskich pocisków Tomahawk (po ok 1 mln $ za sztukę). To odwet za użycie przez reżim Baszara Assada broni chemicznej przeciw cywilom z Chan Szajchun, gdzie zginęło 86 osób w tym 30 dzieci.


Wszystko wskazuje na to, że odwet za użycie zakazanej broni chemicznej był starannie i od dawna przygotowanym ciosem, nie tyle dla krwawego dyktatora Assada, co dla Rosji i jej prestiżu. Kluczowa dotąd polityczna i wojskowa obecność Rosji w Syrii, sukcesy w zwalczaniu nie tyle formacji terrorystycznych, co umiarkowanej anty- rządowej opozycji i przejęcie przez Moskwę inicjatywy nad procesem uregulowania konfliktu syryjskiego mogą teraz ulec zachwianiu. Uderzając bezpośrednio w Syrię – na co nie odważył się przecież Obama -  Trump jakby odwraca sytuację i rolę Rosji. Pokazuje jej, że jest bezsilna i niezdolna do obrony Assada, a zatem podważa jej rolę jako dominującego gracza, który dyktuje warunki  w tym konflikcie.

Chęć upokorzenia Rosji jest widoczna również i w tym, że strona amerykańska podkreśla z naciskiem, iż Trump nie rozmawiał w ogóle z Putinem nt. Syrii. Kreml bezskutecznie zabiegał od początku o bezpośrednie spotkanie prezydenta Putina z prezydentem Trumpem, które miałoby zademonstrować rolę Rosji jako mocarstwa i kluczowego dla USA rozmówcy o losach świata, niestety Amerykanie konsekwentnie pokazują, że nie traktują Rosji jako poważnego partnera.

Na krótko przed atakiem Ameryka ostrzegła Rosjan, aby swoich ludzi ukryli. Widać wyraźnie, że rosyjskie oczekiwania, iż współdziałanie z Amerykanami w Syrii i w ogóle w walce z międzynarodowym terroryzmem stanie się pierwszą i główną podstawą normalizacji i ocieplenia stosunków rosyjsko-amerykańskich, były wyolbrzymione,jeśli nie błędne. Jeżeli dojdzie do takiego współdziałania, to bez watpienia będzie ono ograniczone.

Żle to wróży syryjskiemu reżimowi i wspierającej go Rosji. Pokazuje też, że destabilizacja Syrii pozostanie jeszcze długo instrumentem uprawiania polityki za pośrednictwem służb specjalnych, czyli tak jak dotąd.

W tej sytuacji Rosja, aby chronić swój międzynarodowy wizerunek i prestiż, jest ograniczona do ostrej reakcji słownej, bo z militarnego punktu widzenia pokazała ogromną słabość. S300 bądź S400 nawet nie spostrzegły co sie dzieje dookoła nich. Okazało się, że rosyjskie systemy dalekiego zasięgu typu S 300/400 nie potrafią zestrzelić pocisków manewrujących.

Jeżeli Moskwa miała jeszcze jakieś złudzenia jeśli chodzi o Trumpa, to teraz musi się ich pozbyć. Zgodnie ze swą ogólną strategią  z pewnością nie będzie jednak dążyć do eskalacji konfliktu z USA. Rosjanie wiedzą od początku, że wojna w Syrii jest de facto rozgrywką między Rosją i USA (NATO). Należy oczekiwać, iż będą z jednej strony zwiększać wsparcie dla rządowych sił syryjskich przeciwko wspieranym przez Zachód siłom opozycyjnym w Syrii. Prawdopodobny jest bezpośredni wzrost rosyjskiego zaangażowania w Syrii i determinacja po stronie Damaszku. Możliwe jest także przesuwanie rosyjskich wojsk i systemów OPL w rejon najbardziej narażonych na atak strategicznych obiektów i baz syryjskich, licząc na to, że Trump nie odważy się spowodować rosyjskich ofiar. Z drugiej strony Moskwa zapewne będzie wysyłać sygnały o swej gotowości do negocjacji w roli niezbędnego partnera, np. oferując większą elastyczność w porozumieniu politycznym nt. Syrii.

Można jednak przypuszczać, że strona rosyjska ocenia atak amerykański jako działanie ograniczone, którego celem jest tylko dorazna demonstracja siły i które nie zapowiada zasadniczej zmiany polityki USA wobec konfliktu syryjskiego. Poprzez taki atak Trump mógłby chcieć strząsnąć z siebie resztę podejrzeń  o słabość wobec Putina, wyrobić sobie wizerunek twardziela i polepszyć przetargową pozycję Waszyngtonu przed planowaną wizytą sekretarza stanu Rexa Tillersona w Moskwie (11–12 kwietnia). Takie założenie byłoby jednak błędem. Obecność Ameryki na Bliskim Wschodzie i jej stosunek do Syrii jest w ogromnej mierze pochodną związku polityki USA z interesami Izraela, a te nie mają charakteru koniunkturalnego lecz strategiczny i i każdy prezydent USA musi je uwzględniać. Trump w szczególności.

Uderzenie Tomahawkami miało osiągnąć kilka celów jednocześnie. Po pierwsze, jako pierwszy amerykański nalot na bazę, w której stacjonowały również siły rosyjskie, ma pokazać determinację USA w Syrii. Po drugie Waszyngton chce pokazać, że na trwałe powrócił do regionu jako główny rozgrywający i że jego obecność w Syrii również jest długoterminowa i trwała. Trump demonstruje tu gotowość polityczną do używania siły nie tylko przeciwko organizacjom terrorystycznym (ISIS, Al-Kaida), ale również przeciwko  państwom - reżimom, jak Syria, co jest zasadniczą różnicą wobec polityki poprzedniej administracji. Po trzecie adresatem tego przesłania są również sojusznicy i obojętni wobec USA. Nowa, jednoznacznie wymierzona w Iran i jego klientów, amerykańska strategia na Bliskim Wschodzie zakłada użycie niewielkich własnych sił lądowych przy dużym wykorzystaniu sił sojuszniczych. Atak ma udowodnić partnerom USA (głównie Izraelowi, ale także sunnickim monarchiom arabskim i Turcji), że w przeciwieństwie do administracji Obamy ta Trumpowa jest gotowa kontrolować sytuację i podejmować ryzykowne działania w obronie swoich interesów.

Rozkaz ataku rakietowego na bazę lotniczą Szajrat w Syrii jest elementem szerszej gry toczonej przez Waszyngton w Syrii w ostatnich tygodniach. Postawiwszy na Kurdów i zwiększając bezpośrednią obecność wojskową w Syrii przed ostatecznym zdobyciem syryjskiej stolicy Daeszu – miasta Rakka nad Eufratem - Stany Zjednoczone dążą do utworzenia pasa kontrolowanej przez siebie strefy buforowej w północnej Syrii, a tym samym do zapoczątkowania rozpadu państwa syryjskiego. Jeśli nawet Rosja, która chce zachowania terytorialnej i politycznej integralności Syrii, próbowała utrudnić tę nową politykę USA w Syrii i opóźnić kurdyjską ofensywę na Rakkę poprzez zajścia w Afrinie, gdzie pod koniec marca liczyła na sprowokowanie starć kurdyjsko-tureckich, to nic z tego nie wyszło. Widząc, że pierwsze państwo kurdyjskie może powstać raczej w Syrii niż na jej własnym terenie, Turcja dała się chyba przekonać Amerykanom i nie podjęła walki z kurdyjską armią PYD. Sytuacja dla Damaszku i Moskwy zaczyna się komplikować, bo wygląda na to, że Zachód zdobywszy Rakkę już jej Syrii nie zwróci.

Działając przede wszystkim w interesie Izraela głównym celem Waszyngtonu pozostaje osłabienie wpływów Iranu. Zniszczona i bardzo osłabiona już Syria jest celem drugorzędnym. W tym kontekście z punktu widzenia Ameryki możliwych jest kilka scenariuszy: dalsze bicie Assada i eskalacja napięć w relacjach z Rosją, dogadanie się z Rosją na warunkach amerykańskich i oddech dla Assada, oraz wariant pośredni: brak dalszych działań militarnych przeciwko Assadowi, ale dalsze zaczepki i napięcia na linii Moskwa–Waszyngton np. w sprawie Ukrainy. Każdy z tych trzech jest dobry dla partii wojny i dla Rosji, ale żaden dla Syrii i prawdziwego pokoju.

źródło: http://jeznach.neon24.pl/post/13787,syryjskie-zagranie-trumpa

środa, 8 lutego 2017

Fundamenty pod islamski terroryzm kładło KGB

Ion Mihai Pacepa, najwyższy rangą oficer wywiadu radzieckiego bloku, który uciekł na Zachód, wydał książkę „Dezinformacja” (Disinformation), z której wynika, że powody islamskiego terroryzmu kryją się w tajnej operacji KGB w latach 70., – pisze angielski dziennik Daily Mail.


Jurij Andropow, który przez 15 lat stał na czele KGB, wysyłał setki agentów i tysiące egzemplarzy literatury propagandowej do krajów muzułmańskich celem wyrządzenia szkody USA i Izraelowi. Na rok 1972 dezinformacyjna maszyna Andropowa działała przez całą dobę, przekonując państwa islamskie, że Izrael i Stany Zjednoczone chcą zrobić z całego świata posiadłość syjonizmu. Dla Andropowa islamski świat był szalką Petriego, w której KGB mogło wyhodować szczep wirusowy nienawiści wobec Ameryki z bakterii marksizmu-leninizmu.

Andropow stał na czele KGB za ledwie na kilka miesięcy przed wojną sześciodniową, w której sojusznicy ZSRR Syria i Egipt doznali poniżającej klęski. Wówczas przyszły sekretarz generalny postanowił zemścić się, przygotowując palestyńskich terrorystów do porwania samolotów izraelskich linii lotniczych El Al i organizowania ataków terrorystycznych w Jerozolimie.

O wiele bardziej zaskakujące jest to, że Andropow jako pierwszy rozkazał przetłumaczyć na język arabski „Protokoły syjońskich mędrców” – propagandową fałszywkę, podrobioną przez agentów tajnej policji Rosji, którzy pracowali w Paryżu pod koniec XIX wieku.

Przed swoją ucieczką do Ameryki w roku 1978 i otrzymaniem tam azylu politycznego Pacepa stał na czele Służby Wywiady Zagranicznego (DIE) Rumunii i brał aktywny udział w projekcie andropowskim.

Pacepa mówi, że „Protokoły” zostały podstawą hitlerowskiej propagandy antysemickiej. KGB rozpowszechniło tysiące egzemplarzy tej fałszywki w krajach muzułmańskich w latach 1970.

Jak wspomina agent wywiadu, w 1972 roku jego agencja DIE otrzymała od KGB arabskie tłumaczenie „Protokołów” i niejaki „dokument”, udowodniający, że USA – państwo syjonistyczne. Zadaniem Pacepy było tajne rozpowszechnienie propagandowych materiałów w krajach arabskich.

Pacepa wspomina, że podczas jego spotkań z kolegami z węgierskich i bułgarskich służb specjalnych dowiedział się, że oni również rozpowszechniali materiały propagandowe w krajach muzułmańskich.

Ponadto, generał lejtnant Securitate (Departament Bezpieczeństwa Państwowego w Socjalistycznej Republice Rumunii) twierdzi, że w czasie jego pracy w rumuńskim wywiadzie KGB tajnie wzięło na siebie odpowiedzialność za 11 ataków terrorystycznych na terenie Izraela, w tym za atak na lotnisku „Ben Turion” 30 maja 1972 roku (zginęły 22 osoby, 76 zostało rannych) oraz eksplozje na Placu Syjonu 4 lipca 1975 roku w Jerozolimie (15 zabitych, 64 rannych).

CYTAT Z KSIĄŻKI „DEZINFORMACJA”:

We wrześniu 2011 r., w przededniu powrotu Putina, stary żołnierz zimnej wojny Mahmoud Abbas znalazł się na pierwszym planie. Pod pełne zachwytu oklaski Zgromadzenia Ogólnego ONZ Abbas przekazał ONZ „swój” wniosek o uznanie granic Państwa Palestyńskiego, ustanowionych przed rokiem 1967.

Kilka postaci politycznych wykazywało sympatię wobec „niezależnej” decyzji Abbasa. Jednak mało kto wie, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny została utworzona i finansowana przez KGB. Mało kto wie, że Moskiewski Instytut Orientalistyki, gdzie politycznie kształtował się Abbas, w tamtych czasach tajnie podporządkowywał się KGB, i tylko protegowani przez KGB cudzoziemcy mogli dostać się tam na studia.

Niewiele osób również wie, że promotorem rozprawy habilitacyjnej Abbasa był oficer KGB Jewgienij Primakow (wkrótce został szefem wywiadu w „demokratycznej” Rosji), który wówczas był również doradcą Saddama Husajna. Mało kto zauważył, że rozprawa habilitacyjna Abbasa (pt. „Tajna łączność między nazistami a przywódcami ruchu syjonistycznego”) całkowicie zaprzeczała Holokaust, twierdząc, że naziści zabili tylko „kilka tysięcy Żydów”.

źródło: emde/Jagiellonia.org

wtorek, 7 lutego 2017

Stanisław Pięta: Putinowska Rosja to bękart Czyngis-chana

"Niepostrzeżenie rozpoczyna się proces wypalania się Rosji. Jeśli zachdni poleznyje idioty nie będą jej karmić, to zdechnie. Czyli tak trzymać. Jeśli zdechnie Rosja, to i Niemcy będą musieli szyć krócej, bo nie będzie promocji na energię i rynek zbytu się zdecydowanie skurczy. Niemcy ciągle spekulują na to, że będą panować nad rynkiem gospodarczym krajów uzależnionych politycznie od Rosji i rozwijać go. To długofalowa polityka, zaplanowana jeszcze przez towarzyszy z NSDAP." /źródło


Pogarsza się sytuacja na wschodzie Ukrainy, w Awdiejewce. Rebelianci strzelają do Ukraińców z systemów rakietowych Grad, artylerii, ogień prowadzą także czołgi. Czy to oznacza, że wojna na Ukrainie nabiera rozpędu? Czego możemy się spodziewać?

Stanisław Pięta, poseł, PiS: Na sytuację na Ukrainie musimy spojrzeć, biorąc pod uwagę kontekst całościowej polityki Rosji. Również przez pryzmat rosyjskiej geopolityki. Putin zapisuje się właśnie w historii jako człowiek, który doprowadził swoje państwo do katastrofy. On wprawdzie ma dzisiaj olbrzymie poparcie wśród Rosjan, którym podoba się jego agresywna polityka, bo tak są skonstruowani psycho-emocjonalnie. Putina jednak oceni historia. Tak jak Piotr I czy Katarzyna II zostaną zaliczeni do tych władców Rosji, którzy przyłączyli do niej Ukrainę, tak Putin będzie uważany za tego, który ją stracił. Zrobi wszystko, co w jego mocy, aby odzyskać wpływ na Ukrainę, by zniszczyć jej niepodległość.

Dlaczego?

Rosja bez Ukrainy i zaabsorbowania dziedzictwa Rusi Kijowskiej, jest tylko bękartem Czyngis-chana, jedynie resztką państwa tatarskiego, zdegenerowanego dodatkowo przez kilkadziesiąt lat barbarzyńskiego komunizmu. Ukraińcy nie mają wyjścia. Jeśli chcą zachować swoją niezależność i być wolnymi ludźmi, muszą za wszelką cenę bronić swojej ziemi i nie dopuścić do połączenia lądowego separatystów, wspieranych przez Rosję, z Krymem. Celem Rosji jest uderzenie na Ukrainę i uzyskanie połączenia lądowego z okupowanym Krymem wzdłuż brzegów Morza Azowskiego. Będą chcieli uderzyć na Mariupol, następnie zająć Berdiańsk i dojść do Krymu. Zmiana prezydenta w Stanach Zjednoczonych jest wykorzystywana przez Rosjan jako próba weryfikacji odporności nowego prezydenta na ich ofensywę. Uważam więc, że dziś zarówno Polska, UE , jak i Stan Zjednoczone, powinny twardo stanąć po stronie Ukrainy i zagrozić Rosji daleko idącymi konsekwencjami gospodarczymi, politycznymi i wojskowymi w przypadku kontynuowania ofensywy na Ukrainie.

Trump wcześniej zapowiadał zniesienie sankcji nałożonych na Rosję. Teraz byłoby mu chyba trudniej uzasadnić takie plany?

Mam nadzieje, że do tego nie dojdzie. Nie zostały spełnione warunki, wcześniej postawione Rosji. Moim zdaniem administracja Trumpa nie wycofa się z sankcji do czasu, aż Rosja nie wypełni warunków, które zostały jej postawione w momencie, gdy sankcje były ustanowione. Do czasu, aż Rosja nie odda Ukrainie Krymu, nie ma moim zdaniem mowy o zniesieniu sankcji.

W niemal tym samym momencie prezydent Ukrainy zapowiada referendum w sprawie przystąpienia Ukrainy do NATO. Czemu ma to służyć? Chodzi o sygnał dla Zachodu, że Ukraina ma dość?

Nie, to raczej przedsięwzięcie obliczone na rachunek wewnętrzny. Chodzi o wzmocnienie prozachodniej orientacji Ukraińców. Myślę, że mieszkańcy Ukrainy zdają sobie sprawę z tego kontekstu historycznego, o którym wspomniałem. Bez Rusi Kijowskiej, która przyjęła chrzest z Bizancjum, Rosja nie może się uważać za trzeci Rzym. To naturalnie jest zupełnie absurdalna idea. Rosja nie ma żadnego prawa do kontynuowania tradycji bizantyjskiej, natomiast ta narracja o tym, że Rosja jest trzecim Rzymem, stanowi pewien fundament polityki państwowej oraz religijnej. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego to nie jest żaden Kościół, a departament KGB tak naprawdę.

Dziękujemy za rozmowę.

źródło: http://www.fronda.pl/a/stanislaw-pieta-dla-frondy-putinowska-rosja-to-bekart-czyngis-chana,86841.html

środa, 1 lutego 2017

Husky: Agresja Rosji na Białoruś jest możliwa jeszcze w tym roku

Choć w Polsce niechętnie myślimy o potencjalnym konflikcie zbrojnym, to jednak warto pamiętać, że Europa od wieków nie była aż tak spokojnym miejscem.

Z perspektywy bezpieczeństwa w naszej części kontynentu, ważne jest nie tylko to co dzieję się na Ukrainie, ale również i przede wszystkim baczne przyglądanie się poczynaniom Kremla.


"Patrząc z perspektywy sztabów generalnych, rosyjski sztab pracuje bardzo ciężko, żeby zakończyć wszystkie otwarte konflikty sukcesem. Mówiąc w skrócie, koncentrują się na zmuszeniu NATO do odstąpienia od walki. Zwróćmy uwagę, co działo się podczas ćwiczeń w 1999, 2009 czy też 2013 roku, wszystkie one wyglądały tak samo. Wszystkie one odzwierciedlały przekonanie Rosji o determinacji państw NATO do oporu. Generalnie chodziło o jeden scenariusz. Sądzę, że w 2017 roku podczas ćwiczeń Zapad zobaczymy zmianę. Rosjanie już zmienili swoją doktrynę ataku . Zreformowali armię pancerną. Dostosowali się do decyzji podejmowanych na szczytach NATO w Walii i w Warszawie" – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Phillip Petersen, z wpływowej amerykańskiej Potomac Foundation.


"Rosjanie zamówili ponad 4200 wagonów kolejowych, żeby przerzucić swoje siły na Białoruś. Ten ruch wydaje się zaskoczeniem dla białoruskiego ministerstwa obrony. Myślę, że jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy kolejny poważny kryzys w tym roku na Białorusi. Nie przewiduję tego, ale twierdzę, że powinniśmy być na to gotowi z wyprzedzeniem i odwrócić możliwą agresję na Białoruś"- dodaje ekspert.

https://youtu.be/5vrTmTK9qH4


Powiedzmy sobie jasno: dziś białoruscy przywódcy nie są zainteresowani retoryką anty- natowską, ponieważ postawili na normalizację stosunków z Zachodem, mając nadzieję na uzyskanie środków dla dogorywającej gospodarki.

Pojawienie się tak dużej liczby wojsk rosyjskich może też być wykorzystane do ustanowienia pełnej kontroli nad Białorusią,– uważa politolog Arsenij Siwicki.
Według białoruskiego eksperta, plany Moskwy wskazują nie tyle o udziale w wielkich manewrach, ale o dyslokacji na Białorusi potężnej jednostki – bazy, niedawno stworzonej 1- Gwardyjskiej Armii Pancernej Zachodniego Okręgu Wojskowego Rosji.

– Można mówić o niebezpośrednich dowodach świadczących o tym, że Kreml w 2017 roku ma zamiar podjąć ruchy w celu strategicznego rozmieszczenia swojego zbrojnego zgrupowania na terytorium Białorusi, co dla naszego kraju oznaczałoby wojskową interwencję Rosji i ustanowienie pełnej wojskowej i politycznej kontroli”– powiedział Siwickij w komentarzu.

Felietonista i ekspert ds. obronności Aleksander Alesin uspokaja. Jego zdaniem Rosja nie posiada obecnie sił i środków, by okupować nowe duże terytoria.
„Rzeczywiście, trochę tego dużo. Pytanie – jaki sprzęt zostanie przerzucony. Prawdopodobnie przywiozą kilka brygad lub dywizji z pełnym wyposażeniem. W jednej dywizji jest około 250 czołgów, artyleria i inne pojazdy opancerzone, samochody ciężarowe, cysterny paliwowe. Można wywnioskować tyle, że skala manewrów, które się odbędą, będzie naprawdę wielka”, – mówi Alesin.

Jakie będzie przeznaczenie tak potężnego kontyngentu wojskowego, przekonamy się latem. Tak czy inaczej, obecność rosyjskich wojsk w pobliżu polskich granic nie napawa optymizmem.



http://forsal.pl/artykuly/1016177,petersen-agresja-rosji-na-bialorus-jest-mozliwa-jeszcze-w-tym-roku.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter
http://kresy24.pl/manewry-czy-agresja-rosja-oglosila-wielki-przerzut-swoich-wojsk-na-bialorus/

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Husky: Powitanie amerykańskich sojuszników to dziejowa chwila

Putinowskie trolle wypluły powyżej co mogły więc teraz na poważnie. Putinowska agentura pewnie sobie dziś pluje w brodę, że jak mieli wolną rękę za czasów poprzedniego POstkomunistycznego reżymu to nie załatwili "samobójczo" Antoniego Macierewicza. Dziś już jest za późno bo mam nadzieje Pan Antoni ma dobrą ochronę. Trudno Polskiemu Patriocie nie cieszyć się z przyjazdu Amerykańskich żołnierzy. Ja nie mam problemów z Ameryką Reagana, Joe McCarthy’ego czy Pattona. Ale mam problem z Ameryką Jimmy Cartera czy Husejna Obamy. A ponieważ niedouczony wyborca w USA zmienia poglądy jak rękawiczki, Polska musi się zabezpieczyć przed nieszczęśliwymi decyzjami za Atlantykiem. Oczywiście Amerykanie mogą nam powiedzieć: tak to prawda, że wybraliśmy Cartera i Obamę ale wy Polacy wybraliście też Tuska i Komoruska. Prawda! W “demokracjach” gdzie media i „akademia” pozostają pod kontrolą bolszewickiego monopolu łatwo manipulować opinią publiczną. Trump nie jest Ronaldem Reaganem, który miał zdecydowane przekonania. Trump to raczej biała kartka, którą nasi dyplomaci z Prawa i Sprawiedliwości muszą zręcznie wypełnić tym co łączy nasze i Amerykańskie interesy. W odróżnieniu od partnerstwa z Stanami Zjednoczonymi (które jest pożyteczne) w wypadku Chin Polacy nie będą musieli się modlić co cztery lata, by w Pekinie nie wybrano jakiegoś Jimmie Cartera, Husejna Obame czy innego sukinsyna. Na dalszą metę Polska MUSI szukać nowych sojuszników nie oglądając się na to czy systemy polityczne danych państw odzwierciedlają standardy zdegenerowanych stolic Europy, ale uwzględniając właśnie wspólnotę INTERESÓW. W skali globalnej państwem na którym należy skoncentrować wysiłki dyplomatyczne to Chiny. Są one już dzisiaj największą gospodarką a wkrótce staną się największą potęgą militarną świata. Nie istnieją ŻADNE sprawy, gdzie istniał by konflikt interesów między Polską a Państwem Środka. Jak pokazuje współczesna historia, Chiny były jedynym mocarstwem, które ośmieliło się w okresie ostatnich 50 lat stoczyć wojnę z naszym głównym wrogiem - Rosją. I zrobiły to wyraźnie jako odwetową akcję za inwazję na Czechosłowację w 1968 roku.


To bardzo ważny dzień, dziejowa chwila, witamy z wielką radością naszych amerykańskich sojuszników - powiedział w poniedziałek na poligonie w Żaganiu (woj. lubuskie) prezydent Andrzej Duda.

Prezydent przyjechał do Żagania obejrzeć początek szkolenia żołnierzy polskich razem z amerykańskimi, którzy w styczniu przyjechali do Polski w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO.


Wystąpienie Prezydenta RP w Żaganiu na inauguracji polsko-amerykańskich szkoleń wojskowych

Szanowny Panie Ministrze,
Szanowna Pani Minister,
Ekscelencjo, Panie Ambasadorze,
Szanowne Panie Posłanki, Szanowni Panowie Posłowie,
Szanowni Państwo Senatorowie,
Panie Wojewodo,
Panie Marszałku,
Przedstawiciele Samorządu Lokalnego,
Szanowni Panowie Generałowie,
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Oficerowie,
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Podoficerowie,
Żołnierze,
Wszyscy Dostojni Zebrani Goście,
Szanowni Państwo!

To bardzo ważny dzień! Przybyłem tutaj, do Żagania, z radością po to, aby powitać naszych gości i sojuszników – dowódców i żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych. Ogromnie się cieszę, że wraz z wszystkimi Państwem, wraz z naszymi gośćmi – z Panem Ambasadorem, z Panami Generałami: z panem generałem Benem Hodgesem i panem generałem Timothym Rayem, dowódcami armii Stanów Zjednoczonych w Europie ‒ możemy być tutaj w tej chwili, która w moim osobistym przekonaniu – ale jestem pewien, że nie tylko moim – jest chwilą dziejową.

Przez dziesiątki lat, do nie tak bardzo dawna – do niecałych 30 lat temu ‒ tu, w Żaganiu, stacjonowały jednostki armii, którą kazano nam wtedy uważać za sojuszniczą, a której do Polski nie zapraszaliśmy. Zwłaszcza nie zapraszaliśmy, żeby tu została ‒ i czuliśmy się zniewoleni. Dziś przyjechali nasi sojusznicy będący symbolem wolności i porządku na świecie, a przede wszystkim symbolem bezpieczeństwa. Sojusznicy, których zapraszaliśmy i na których czekaliśmy. Jako przedstawiciele narodu, jako przedstawiciele Polaków, wielkiej tradycji militarnej polskiego oręża witamy z wielką radością naszych amerykańskich sojuszników – żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych.

Ta chwila jest dziejowa dlatego, że następuje zmiana paradygmatów w naszej części Europy i w naszej części świata ‒ nie tylko w dokumentach takich jak te, które ostatnio zostały podjęte, i w decyzjach, jakie zapadają w gabinetach czy na salach obrad, jak podczas ostatniego warszawskiego szczytu NATO, ale dziś fizycznie Sojusz Północnoatlantycki, armia Stanów Zjednoczonych są obecne w Polsce. Oznacza to, że przestrzeń sojuszniczego bezpieczeństwa została rzeczywiście ‒ w pełnym tego słowa znaczeniu ‒ rozciągnięta na Polskę.

Obejrzymy za moment te pierwsze wspólne ćwiczenia w doskonaleniu kolektywnej obrony. Ale wierzę, że tak jak to ćwiczenie, tak każdy dzień współdziałania polskich i amerykańskich żołnierzy będzie właśnie budował sferę bezpieczeństwa, sferę współpracy i sferę sojuszniczej przyjaźni pomiędzy naszymi armiami i pomiędzy naszymi narodami. Jestem przekonany, że także ta obecność, jak i serdeczne przywitanie, z jakim spotkali się tu, w Polsce, nasi amerykańscy goście ‒ za co wszystkim bardzo serdecznie dziękuję ‒ będą umacniały więzi transatlantyckie, będą umacniały nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi.

Jestem przekonany, że nasi amerykańscy sojusznicy, nasi goście po pobycie tutaj, w Polsce, w Żaganiu i w innych miejscach, a także w innych państwach Europy Środkowej, zastępowani przez swoich kolegów będą mogli wrócić do domu, przywożąc dobre wspomnienia, przywożąc dobrą wiadomość o tym, że Polska i Europa Środkowa się rozwijają i że jest to obszar przyjazny Stanom Zjednoczonym i obywatelom.

Życzę wszystkim żołnierzom i ich dowódcom powodzenia w ćwiczeniach, samych udanych operacji, a przede wszystkim także bezpiecznego powrotu do koszar i do domu.

God bless Poland, God bless America, God bless Polish and American soldiers.

Dziękuję.

piątek, 6 stycznia 2017

Upadek Rosji tuż tuż.

Foto: Rosjanie liczą kopiejki

Pojawiają się coraz liczniejsze głosy, że już wkrótce może dojść w Rosji do przesilenia. Że rok 2017 przybliża krach finansowy. Do końca 2017 roku wyczerpią się m.in. środki jednego z dwóch państwowych funduszy inwestycyjnych. To kolejny etap rosnącego kryzysu finansowego. Przypomnijmy, że deficyt budżetowy rośnie od 2014 roku, zaś wpływ na to mają głównie niskie ceny ropy, sankcje UE i USA nałożone za aneksję Krymu i agresję Rosji przeciwko Ukrainie: rozpętanie wojny w Donbasie, gdzie obecnie - jak podają źródła - trzon separatystów stanowi ok. 5 tys. rosyjskich żołnierzy oraz najemników, doskonale wyszkolonych i wyposażonych przez Kreml. Do kryzysu finansowego w Rosji wydatnie przyczyniają się ogromne nakłady finansowe na zbrojenia - 5% PKB. Przy czym ten wielki kraj ma PKB utrzymujący się na poziomie Włoch. W wyniku czego skrajna nędza rosyjskiego społeczeństwa jest nie do wyobrażenia. Pojawia się coraz więcej prognoz zwiastujących wybuch buntu ludu, który przestanie w końcu wierzyć w bajki o zagrożeniu dla FR ze strony NATO i dojdzie do wniosku, że duma z imperialnych podbojów w Syrii i na Ukrainie nie rekompensuje miski z zupą. Nędza jest tak ogromna, że większość rosyjskich gospodyń domowych nie ma po prostu co do garnka włożyć. Niestety władza wzywa Rosjan do jeszcze większych poświęceń, a ci zresztą, nie mając wyjścia gotowi są stać na mrozie nawet kilka godzin, jak ci Moskwianie przed ambasadą Włoch po kawałek włoskiego sera. /-czyt.: http://kresy24.pl/w-moskwie-ustawila-sie-gigantyczna-kolejka-po-prawdziwy-ser/

Foto: Moskwa, ambasada Włoch

Do tego dochodzi ogromne zacofanie kraju i powszechne rosyjskie absurdy. Zob.: http://www.gazeta.tv/Wideo/0,131862.html?tag=toalety+w+Rosji

Według agencji Reutersa, opisującego prognozy rosyjskiego ministerstwa finansów, na koniec 2016 roku w Funduszu Rezerw będzie znajdowało się nie więcej niż ok. 15 mld dolarów (980 mld rubli). Zaś w którymś momencie 2017-go roku, ta topniejąca kwota osiągnie zero. Wszystkie zgromadzone tam środki mają zostać wykorzystane, tak jak do tej pory na ratowanie budżetu. Na początku 2014 roku ta rezerwa wynosiła 87 mld dolarów.

Rosja nie jest już w stanie znaleźć więcej oszczędności czy dochodów z innych źródeł. W 2017 r. zadłużenie wewnętrzne ma wynieść 1,29 biliona rubli. W 2014 r. deficyt wynosił 0,5 proc. PKB, w 2015 2,6 proc., a w pierwszej połowie 2016 roku już 4,6 proc. PKB. /-czyt więcej: http://businessinsider.com.pl/finanse/rynek/rosja-na-skraju-kryzysu-finansowego/86vbbw9

Na początku grudnia ub. r. Duma Państwowa, uchwaliła budżet na 2017 rok i okres budżetowy 2018-19. Dokument przewiduje stopniowe obniżanie deficytu budżetowego z 3,2 proc. PKB w przyszłym roku do 2,2 proc. w 2018 i 1,2 proc. w 2019 roku. Nietrudno zauważyć, że są to tylko "pobożne życzenia", cóż papier wszystko przyjmie. Zaklinanie rzeczywistości trwa więc w najlepsze. Władza najwidoczniej ma Rosjan za durniów, którzy łykną każdą bzdurę. Putin w swoim 13. orędziu wygłoszonym przed Zgromadzeniem Federalnym mówił: „Zmieniamy strukturę naszej gospodarki… W Rosji tkwi potencjał pozwalający na eksport niesurowcowy…  Jeszcze niedawno eksport rosyjskich technologii IT był zerowy, teraz wyrósł do 7 mld dolarów… Sankcje pomogły rosyjskim producentom na rynku krajowym, a eksport produktów rolnych daje  większy dochód niż eksport broni… Poziom zaawansowanej technologicznie pomocy medycznej w ciągu ostatnich 10 lat wzrósł 15-krotnie… W ciągu 2 lat wszystkie rosyjskie przychodnie i szpitale zostaną podłączone do Internetu… Przyrost naturalny nie przestaje wzrastać…”

A co Rosjanie na to? - Rosjanie coraz częściej piją perfumy zamiast wódki. /czyt.: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rosjanie-coraz-czesciej-pija-perfumy-zamiast-wodki-7487676.html

Także wartość rosyjskiej waluty utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie - za dolara płaci się niemal 63 ruble, czyli blisko dwa razy więcej niż przed załamaniem rosyjskiej gospodarki w 2014 roku.

Mimo wysiłków Putina i rosyjskiej propagandy, coraz więcej ekspertów w Rosji wieszczy upadek tego kraju. Już w 2014-m roku Olga Kuronosowa widziała dla Federacji Rosyjskiej szansę w tym, że do 2016 roku zmienią się jej władze i oddadzą Ukrainie Krym. Jeśli to nie nastąpi, wg niej - jest prawdopodobny w 2017 roku krwawy scenariusz. Igor Charczenko, szef organizacji pozarządowej Centrum Rozwoju Społeczeństwa  zasugerował, że upadek Rosji może się przeciągnąć w czasie i będzie to raczej miękki upadek, gdyż takim scenariuszem jest zainteresowanych wiele sił. Kluczowym momentem będzie 2017, ewentualnie 2018 rok; po czym ma pojawić się nowa Rosja, z którą będzie można budować nowe relacje. Przekonamy się więc już wkrótce, czy nadzieje Rosjan związane z rozpoczynającą się lada moment prezydenturą Trumpa w USA się ziszczą.

Tymczasem kilka dni temu USA wydaliło 35 rosyjskich dyplomatów z Waszyngtonu i San Francisco - dano im 72 godziny na opuszczenie państwa. Prezydent USA Barack Obama powiedział też, że Stany Zjednoczone nie poprzestaną na publicznie ogłoszonych sankcjach i będą podejmować dalsze kroki przeciwko Moskwie.

Odpowiedź Rosji była zaskakująca i świadcząca de facto o jej słabości. - Takie jest prawo dyplomacji - stwierdził szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Putin zdecydował, że Rosja powstrzyma się od kroków odwetowych. Dyplomaci amerykańscy z Rosji nie zostaną wydaleni - poinformowała agencja TASS. Putin powiedział też, że nie jest zwolennikiem "kuchennej dyplomacji". Takie stanowisko Kremla zostało powszechnie zinterpretowane jako skłon w pasie przed hegemonem, obliczony na wymuszenie litości i złagodzenie sankcji gospodarczych i politycznych. "Pożyjom, uwidim".

De facto to nie Ameryka najbardziej zagraża Rosji, lecz Chiny. I zadzieranie z Ameryką jest głupotą. Kreml więc najwyraźniej pragnie ustawić się już teraz u boku USA przeciwko Chinom; tylko czy nowy prezydent Trump na to pójdzie? Bo jeśli nie, to los Kremla będzie nie do pozazdroszczenia.
Już wcześniej rosyjscy eksperci sygnalizowali, że w ciągu najbliższych 10 lat Rosja zbankrutuje i pogrąży się w chaosie, później ulegnie podziałowi, utraci Syberię, by stać się wreszcie satelitą Chin, który dostarcza Państwu Środka surowce. Niestety na nic więcej Rosja nie ma co liczyć. Nowy Jedwabny Szlak właśnie na naszych oczach staje się rzeczywistością. I to bez większych korzyści z tranzytu dla Rosji!

Jak dwa dni temu doniosła PAP za chińską agencją Xinhua, Chiny uruchomiły swe pierwsze kolejowe połączenie towarowe z Londynem, biegnące ze znanego jako ośrodek handlu hurtowego miasta Yiwu w przylegającej do Morza Wschodniochińskiego prowincji Czeciang (Zhejiang). Pociągi towarowe potrzebować będą 18 dni na pokonanie dystansu ponad 12 tys. kilometrów do Wielkiej Brytanii przez Kazachstan, Rosję, Białoruś, Polskę, Niemcy, Belgię i Francję. Stacja docelowa tego połączenia to Barking na północnym wschodzie Londynu.

Bezpośrednie połączenie między Chinami a Europą nie jest wyjątkiem. Wielka Brytania jest już pod tym względem ósmym państwem. Do czerwca ubiegłego roku z Chin przybyło do państw europejskich 1881 składów towarowych, a powróciło 502, zabierając między innymi niemieckie produkty mięsne, rosyjskie drewno i francuskie wina.

Sytuacja geopolityczna i finansowa Rosji jest nie do pozazdroszczenia, więc nie może dziwić, że konflikt na najwyższych szczeblach władzy w Rosji zaostrza się. W połowie listopada 2016 Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej podał, że minister ds. rozwoju gospodarczego Aleksiej Uljukajew został zatrzymany za przyjęcie 2 mln dolarów łapówki w zamian za wystawienie pozytywnej oceny koncernowi naftowemu Rosnieft, co pozwoliło tej firmie uzyskać 50 proc. udziałów w spółce naftowej Basznieft.

Pozycja Putina wydaje się z zewnątrz niezagrożona, ale kto wie, jakie zakulisowe rozgrywki i intrygi skrywają mury Kremla? Putin wydaje się silny, ale z pewnością nie zdoła wszystkich swoich przeciwników zabić i wtrącić do więzień. Być może nie boi się gniewu ludu, ale czy również nie powinien bać się swoich towarzyszy?

I jaki z tego wniosek dla nas? - Obyśmy też tam byli!

czwartek, 5 stycznia 2017

Rosjanie biorą na przeczekanie. A na co czekają Polacy?

Foto: grypa666.wordpress.com

To jasne, że Rosjanie biorą na przeczekanie, a naszym grzechem jest pozwalanie im na trwanie w tym letargu. Ile to już razy padały słowa zaniepokojenia o tzw. Przesmyk Suwalski, zamiast wyartykułowania naszych roszczeń wobec Rosji, za wywołanie II-ej Wojny Światowej, mordy polskich obywateli, zagrabienie wschodnich ziem II-ej Rzeczypospolitej, grabież majątku narodowego w czasie tzw. wyzwalania Polski z rąk hitlerowców, dziesięciolecia siłą narzuconego komunizmu i okupacji w ramach tzw. bloku sowieckiego, mordów politycznych, wyzysku Kraju i blokowania rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego Polski, bezprawnej aneksji Królewca i Obwodu Królewieckiego.

Tak więc Rosja ma nam do zapłaty setki bilionów dolarów, Niemcy przy tym to jest pikuś. I Rosjanie to wiedzą, bo jedynym zadość uczynieniem jest oddanie nam złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na Syberii i poddanie Moskwy wraz z całym zachodnim obszarem. Rosjanie słusznie obawiają się Polskiego Panowania na Kremlu, ale to już nie nasze zmartwienie.

Tak więc Polska powinna zacząć bardziej aktywną politykę wobec Rosji, polegającą na szachowaniu posunięć Putlera i jego ministrów.

W przypadku Królewca naglącą potrzebą jest wprowadzenie strefy zakazu lotów dla rosyjskich samolotów wojskowych. Przed oddaniem tego miasta Polsce Rosja musi uczynić tam strefę zdemilitaryzowaną. Strona rosyjska musi też naprawić wszelkie szkody związane ze stacjonowaniem tam Armii Czerwonej.


poniedziałek, 14 listopada 2016

Zbigwie: Rewolucja w Rosji w 2017 r. nadchodzi. Nieuchronnie!

Rewolucja to jedna z postaci politycznych zmian istniejących we współczesnym świecie. Istnieją dwa poważne czynniki, które mogą spowodować jej start szczególnie w 2017 roku.

Pierwszy jest związany z wyborami prezydenta przewidzianymi na 19 marca 2018 r. One jednak najprawdopodobniej odbędą się przedterminowo i zostanie ustalona zupełnie nowa konfiguracja władzy w związku z reformą konstytucyjną. Wszystko to nieuchronnie sprowokuje dezorganizację elit.

Drugi czynnik jest związany z nastrojami mas. Te nastroje będą zmieniać się znacznie szybciej niż to dzisiaj się prognozuje. Teraz te zmiany nastrojów są słabo zauważalne – one nie manifestują się w postaci socjalnych i politycznych zachowań. Rzecz idzie już nie o oderwaniu się od władzy, ale o przeciwstawieniu się jej.

W politycznej prognostyce istnieje swoisty aksjomat: możemy przewidzieć wejście w kryzys, ale nie to, jak on będzie się rozwijał i jakie będą jego rezultaty. Nikt na świecie nie dysponuje taką prognostyczną metodologią. Jednak początek kryzysu można prognozować z bardzo wysokim prawdopodobieństwem.

W przyszłym roku wstąpimy w taki polityczny kryzys. Ten kryzys nie nastąpi momentalnie, a zajmie pewien okres czasu do swojego pełnego rozwinięcia. Ta jego dynamika otworzy okno możliwości dla wszystkich, kto będzie miał wolę, siłę i dążenie do wykorzystania tej nowej sytuacji.

Wielka konstytucyjna reforma też u nas się szykuje. Funkcja prezydenta zostanie albo całkowicie ograniczona, albo nastąpi radykalne ograniczenie jego pełnomocnictw. To jest w pełni możliwe ponieważ z „pewnych powodów” – jak to nazwałem  „okoliczności siły wyższej” Władimir Władimorowicz będzie zmuszony zniknąć z głównej sceny politycznej (уйти в тень).


Niewiarygodne sensacje. Fantasmagorie wypisuję – tak sądzisz, czytelniku?

Te sensacje pochodzą prosto z Moskwy i łącza się nawet ze skandalem. Czytaj dalej.

W rozpatrywanym nowym modelu, prezydent będzie wypełniał tylko rytualne, przedstawicielskie funkcje. I najprawdopodobniej będzie próbował ułożyć stosunki z Zachodem. Realna władza będzie w rękach szefa Państwowej Rady Federacji Rosyjskiej (PRFR), którym, naturalnie, stanie się Putin. Teraz PRFR to niekonstytucyjny organ, dlatego też niezbędna będzie konstytucyjna reforma.

Już jest bardziej wiarygodnie?

Teraz wszystko wyjaśniam po kolei

Codzienna ważna rosyjska gazeta „Moskiewski Komsomolec (MK)” zamieściła na swojej stronie internetowej w czwartek 10.11. b.r. ze słynnym rosyjskim analitykiem Walerym Sołowiejem profesorem Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Ten wywiad jednak szybko – po kilku godzinach – zniknął ze strony MK i z całego Internetu. Zniknął też z Moskwy prof. Sołowiej – podobno wyjechał i nie wiadomo gdzie się znajduje. Jest on dobrze znany ze swoich dokładnych prognoz dotyczących o politycznych decyzjach Kremla, o odwołaniach i powołaniach na wysokie funkcje państwowe. Jego prognozy jak dotychczas zawsze się sprawdzały.

W swoim wywiadzie Sołowiej ogłosił, ze Kreml może ogłosić przedterminowe wybory w 2017 r., dlatego, że Putin rozumie iż Rosji nie uda się znormalizować stosunków z Zachodem z nim u władzy jako prezydentem i do rozmów powinien przystąpić inny przedstawiciel Rosji. A rozmowy trzeba podjąć, przecież gospodarka Rosji upada z roku na rok coraz bardziej

Sołowiej także ujawnił, że Putin będzie miał „pewne inne problemy” i będzie często nieobecny na scenie politycznej w przeciągu kilku miesięcy w przyszłym roku – nie podał jednak żadnych szczegółów. Wszyscy się domyślają, że chodzi tu o stan zdrowia Putina.

Ba! Prof. Sołowiej ujawnił w wywiadzie, że Kreml ogłosi o przedterminowych wyborach prezydenta już w grudniu bieżącego roku!


Putin zostanie zamieniony na stanowisku prezydenta albo przez Dmitrija Miedwiediewa, przeciwko któremu występują resorty siłowe (силовики), albo gubernator obwodu Tulskiego Aleksiej Djumin.


Resorty siłowe jednak stawiają na swojego kandydata, byłego szefa administracji prezydenta Rosyjskiej Federacji Sergieja Iwanowa, nawiasem mówiąc generała.


Wywiad z prof. Sołowiejem już nie istnieje na stronach MK. Redaktor naczelny „Moskiewskiego Komsomolca” i właściciel Paweł Gusiew wyjaśnia, że w tekście wywiadu jakoby zauważono błędy, których usunięcie wymaga kilku dni pracy.

A profesor i kierownik katedry stosunków społecznych MGIMO Walery Sołowiej, który gdzieś zniknął napisał tymczasem na swojej stronie w Facebooku:

„Los jest nieubłagany. Nabywamy i tracimy władzę. Pod koniec tego roku, szanowany publiczność otrzyma potwierdzenie wszystkiego, co zostało powiedziane w  sensacyjnym wywiadzie” („Судьба неумолима. Мы приобретаем власть и теряем ее. До конца этого года уважаемая публика получит подтверждение всего, сказанного в нашумевшем интервью”).

Przytoczę jeszcze słowa prof. Sołowieja z końcówki jego wywiadu:

Wszystko będzie wyglądać podobnie jak to miało miejsce w ZSRR w latach 198-90, kiedy to rozgniewanie ludzie w miastach sowiecka klasa średnia – inteligencja techniczna protestowała razem z robotnikami.

Źródłem protestów, jego iskrą staną się wystąpienia przeciwko władzy w miastach z przemysłem spowodowane narastającymi socjalno – gospodarczymi problemami w kraju. Stare metody reagowania władzy na takie protesty okażą się nieadekwatne. Te metody w stosunku do dotychczasowego putinowskiego elektoratu nic nie dadzą.

Wcześniej wszystko było prosto – były pieniądze. Teraz pieniędzy nie ma. O tym mówił Miedwiediew.

Te protesty na początku nie będą miały politycznego charakteru – ludzie nie będą żądać demokracji. Ale nie ma to znaczenia. Najważniejsze jest to, że stworzą one bardzo sprzyjającą sytuację dla politycznych wystąpień w wielkich miastach i stolicach obwodów. No i spowodują rozczarowanie elit w stosunku do wodza.

Przecież z punktu widzenia elity, główne zadanie Putina to „trzymać elektorat”! Jeśli elita zobaczy, że społeczeństwo wymyka się spod kontroli, to jej stosunek do Władimira Władimirowicza od razu się zmieni. Napięcie w stosunkach między ugrupowaniami władzy bardzo mocno wzrośnie, zaktualizują się potencjalne linie rozpadu. „Baszty Kremla” zaczną przekształcać się w polityczne frakcje.

Ilość demokratów we władzy będzie rosła szybko. Ba! Oni ogłoszą, że zawsze byli demokratami, zawsze okazywali demokratom swoją pomocną dłoń!

I będzie to w przybliżeniu to co obserwowaliśmy w latach „pieriestrojki”. Noc pryncypialnie nowego nie nastąpi. Tego rodzaju procesy u nas zawsze postępują według tego samego schematu.

Tyle w ogromnym skrócie twierdzi prof. Sołowiej, który zniknął i póki co nie wiadomo, czy i kiedy się odnajdzie.

Zastanawiacie się zapewne jak mogłem napisać ten tekst, jeśli sensacyjny wywiad zniknął z Internetu?

Ależ jest to bardzo proste. Dysponuję pełnym tekstem wywiadu, którego tytuł brzmi: „Burza 2017 roku: możliwe, że Putin za kilka miesięcy zmieni jego następca”.

A w Google istnieje coś takiego, co nazywa się „webcache”!

I już na koniec proste pytanie:

– Czy nie sądzicie, że działania  Donalda Trumpa jako prezydenta USA mogą spowodować zmiany w przebiegu i efektach przewidywanej w 2017r. specyficznej rewolucji w Rosji?


źródło: http://blogpublika.com/2016/11/13/rewolucja-w-rosji-w-2017-r-nadchodzi-nieuchronnie/

środa, 26 października 2016

Ruskie okręty pływają jak chcą i nikt nie protestuje?


"El Pais" napisało w środę, że hiszpański rząd zezwolił kilku okrętom eskortującym jedyny rosyjski lotniskowiec na postój w Ceucie w najbliższych dniach w celu zaopatrzenia się w wodę, żywność i paliwo. Gazeta zacytowała rzecznika resortu spraw zagranicznych w Madrycie, który oświadczył, że decyzja ta jest ponownie rozważana "w związku z informacjami, które otrzymujemy od naszych sojuszników i samych rosyjskich władz.

Taka pobłażliwość wobec rosjan jest niezrozumiała. A oni odczytują to jako naszą słabość i na coraz więcej sobie pozwalają. Tankowanie, uzupełnianie zapasów w portach państw NATO, a następnym razem może jeszcze zażądają rakiet i pocisków aby im dostarczyć, żeby mieli czym do nas strzelać...

Samo pływanie ruskiej floty po morzach i oceanach jest już samo w sobie prowokacją, a wystarczyło by wprowadzić strefy zakazu pływania dla nich, wzorem stref zakazu lotów dla bombowców i myśliwców.

Agencje podały, że "przebywający w Brukseli brytyjski minister obrony Michael Fallon oświadczył, że jego kraj będzie bardzo zaniepokojony, jeśli Hiszpania udzieli wsparcia rosyjskim okrętom. - Bylibyśmy bardzo zaniepokojeni, gdyby jakikolwiek członek NATO rozważał pomoc dla grupy rosyjskich okrętów, która może bombardować syryjskich cywilów - powiedział Fallon, podkreślając, że członkowie NATO powinni trzymać się razem." (http://www.tvn24.pl) - ta informacja pokazuje hipokryzję Brytyjczyków, którzy teraz wyrażają zaniepokojenie a wcześniej pozwolili tym ruskim okrętom wpłynąć na ich wody terytorialne w Kanale La Manche.


Min. Macierewicz zaś wyraził zaniepokojenie faktem wpłynięcia na Bałtyk dwóch ruskich korwet typu Bujan-M z Floty Czarnomorskiej. Mogą przenosić broń jądrową. Będą jaja jak się okaże, że wpłyną do Gdańska z "przyjacielską wizytą". Jak w '39 ub. wieku wpłynął do Gdańska z "przyjacielską wizytą" jakiś krążownik to rozpoczęła się II-ga Wojna Światowa...

.