poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Przystanek Woodstock 2015

"Spotykam już komentarze pod różnymi tekstami o tegorocznym Woodstocku, że przyszły rząd pisowy może w ogóle zakazać organizacji kolejnego Przystanku. Takie obawy nie są bezpodstawne. Myślę sobie jednak - jako osoba, która zna Woodstock od 2005 r. regularnie, poza tym trochę zna życie ze względu na wiek - że jeśli rząd to przeforsuje (mimo zapewne protestów, może nawet manifestacji - jak kiedyś wobec ACTA) - otóż sądzę, że wtedy ludzie sami się skrzykną i zrobią gdzieś w Polsce Woodstock na dziko. Bo festiwal nabrał już zbyt wielkiego rozmachu i za wiele osób go zasmakowało, by jakikolwiek rządowy zakaz skutecznie się udał." /Piotr z Rzeszowa./Źródło

"Dostałem odpowiedź od reportera Mark Worthington, tego który zrobił materiał dla BBC, gdzie podał niemiecką nazwę. Na pytanie dlaczego tak zrobił, odpowiedź swoją uzasadnił tym, że festiwal, po pierwsze, odwiedzają dziesiątki tysięcy ludzi z obu krajów. Po drugie, w materiale wideo kilka razy przewijał się obrazek z sceną w tle, gdzie jest napisane po polsku "Przystanek Woodstock" więc postanowił użyć nazwy niemieckiej w tekście mówionym. Angielskiego odpowiednika nie użył, bo wymagało by to wg niego dodatkowego wyjaśniania sprawy. Ta odpowiedź bądź co bądź mnie nie zadowala. Dziwne uzasadnienie." /Krzysiek. /Źródło

"Nadal jednak za mało informacji dociera do świata na temat Naszego festiwalu. W Europie jesteśmy nawięksi, ale problem tkwi w kapelach jakie grają. Jak na tak gigantyczny festiwal nie mamy super gwiazd." /empressia. /Źródło

"Szukam patrolowczyni Dagmary która w czasie deszczu "obstawiała" ASP wraz z dwoma koleżankami. Przyjemnie się rozmawiało." /Bombel. /Źródło

"Szukam chłopaka, którego spotkałam w niedzielę rano (ok. 11:00) przy zlewach na Woodzie. Może tu zagląda... :) Miał długie, mokre włosy:) I korzystał z prysznica przykręconego do kranu. A ja mu się pod ten prysznic wprosiłam;) Bardzo chciałabym go jeszcze spotkać... :) w razie \\\"wu\\\" ;) mój mail: autostopka@gmail.com wiem, że to prawie niemożliwe, ale... wierzę... z góry dzięki:)" /Autostopka. /Źródło



Uwaga: artykuł zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych!


Kostrzyn nad Odrą (woj. lubuskie). Jak co roku festiwal organizowany jest przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Odbywa się od 1995 roku. Rok temu 20. edycja zgromadziła ponad 750 tys. uczestników, co czyni wydarzenie największym plenerowym festiwalem w Europie.


Foto: Zabawa uczestników 20. Przystanku Woodstock.1 sierpnia 2014. /Źródło






Foto: Kostrzyn nad Odrą. Para uczestników festiwalu Przystanek Woodstock odpoczywająca w pobliskim lesie. 2 sierpnia 2014. /Źródło



Blisko 70 wykonawców z kraju i zagranicy wystąpiło podczas tegorocznego 21. Przystanku Woodstock. Trwał od czwartku do soboty.

Na woodstockowym polu fani Przystanku gromadzili się już od kilku dni, ale największy ruch przyjeżdżających miał miejsce we wtorek i środę. Przewozy Regionalne uruchomiły 140 specjalnych rejsów musicREGIO, które dowoziły na festiwal z całego kraju. Pierwszy z pociągów wyruszył już w nocy z soboty na niedzielę z Krakowa.

W tym roku uruchomiony był specjalny szpital. który musiał sobie radzić m.in. z przypadkami zatruć po zażyciu dopalaczy. Pracowało w nim ponad 340 osób: lekarzy, ratowników medycznych i pielęgniarek. Do ich dyspozycji było unikatowy w skali europejskich imprez masowych wyposażenie w najnowocześniejszy sprzęt diagnostyczny i ratunkowy. /źródło: PAP.

Podczas festiwalu zaprezentowały się liczne organizacje pozarządowe. Można było wziąć udział również w rozmaitych projektach edukacyjnych i sportowych. 21. edycja Przystanku Woodstock była rekordowa pod kątem maratonu wydarzeń społeczno - edukacyjnych, które trwały aż trzy dni.

W tym roku po raz kolejny powstała specjalna aplikacja na urządzenia mobilne. Znalazły się w niej wszystkie niezbędne informacje na temat festiwalu. Cały line-up, wydarzenia mające miejsce na ASP, ważne informacje dotyczące festiwalowego życia, regulaminy 21. Przystanku Woodstock, mapa woodstockowego pola.

Dzięki niej użytkownicy mogli samodzielnie budować listy wybranych wydarzeń, a aplikacja pomagała ich nie przegapić. Użytkownicy aplikacji byli szybko informowani o wszystkich ważnych komunikatach kierowanych do Woodstockowiczów.

W tym roku została zwiększona została liczba dostępnych kranów, pryszniców, miejsc parkingowych, punktów gastronomicznych (dwie lokalizacje). Powstały także trzy wioski piwne organizowane przez markę Lech, w tym jedna ze sprzedażą piwa bezalkoholowego.

Na terenie festiwalu w pasażu handlowym były także stanowiska Banku Pekao S.A i bankomaty, namiot Poczty Polskiej, kasa biletowa Przewozów Regionalnych, apteka, sklepik SiemaShopu, namiot nauki pierwszej pomocy "Ratujemy i Uczymy Ratować". Już od poniedziałku (27 lipca) działał woodstockowy Lidl.

Do dyspozycji uczestników festiwalu było przygotowane pole namiotowe, EkoWioska Greenpeace, Wioska Motocyklowa, płatne pole ToiCamp przygotowane przez firmę Toi Toi. /Źródło Na kilku festiwalowych scenach zagrali m.in.: Black Label Society, Within Temptation, Illusion, Congo Natty, Voo Voo, Shaggy, Modestep, Domowe Melodie, Mela Koteluk, czy Lipali.


Foto: Frah - wokalista Shaka Ponk (fot. AFP) /Źródło: East News





Przystanku Woodstock nie są w stanie zrozumieć ci, którzy tam nie byli

Oto typowa odpowiedź uczestnika dlaczego Woodstok: "Najbardziej beztroskie i radosne miejsce na świecie, gdzie jest tylu wspaniałych i zwariowanych ludzi :) Byłem po raz 11 i żałuję bardzo, że tak mało ;)" /komentarz pod: źródło
Wczujmy się choć przez chwilę w atmosferę jaka tam panowała:




Co takiego jest w tej imprezie, że przyciąga tłumy, które wyrażają siebie zupełnie inaczej niż zazwyczaj?




Dlaczego Przystanek Woodstock?

– Po raz kolejny tworzymy wraz z kilkusettysięcznym tłumem „woodstockowiczów” miejsce, w którym ludzie będą czuli się niezwykle akceptowani – mówił przed rozpoczęciem imprezy szef fundacji WOŚP Jerzy Owsiak. – W pełni radości poniosą oni prawdziwe idee tolerancji, miłości i wzajemnego zrozumienia. Nasz festiwal to nie tylko muzyka z trzech scen, ale także przeogromny maraton edukacyjny na Akademii Sztuk Przepięknych.

– Przystanek Woodstock pokazuje, że potrafimy być przyjacielscy dla siebie i dumni z tego miejsca, które ma w sobie tyle rock'and'rolla, a przy tym zbudowane jest na fundamencie, jakim są wzajemne relacje, nas organizatorów i wspaniałej, woodstockowej publiczności.
/za: źródło



Społeczeństwo obywatelskie
wg Owsiaka

Jego zdaniem, publiczność tworzy przez trzy dni „prawdziwe kilkudniowe społeczeństwo obywatelskie”. Na przykład w piątek, 31 lipca, grupa kilku tysięcy uczestników Woodstocku 2015 ustawiła się tworząc kształt słońca z promykami i "ludzika”. Na umówiony sygnał ustawieni ludzie podnieśli pomarańczowe kartki i cały układ został zarejestrowany kamerą z drona oraz przez fotoreporterów, którzy za pomocą dźwigu zostali wciągnięci w koszu do góry.



Była to kolejna akcja organizacji Greenpeace, która w ten sposób chce zwrócić uwagę na zniszczone środowisko naturalne. Pamiątkowe zdjęcia, wykonane z "lotu ptaka” będą dostępne na oficjalnej stronie internetowej Greenpeace Polska. /Źródło

W samo południe w Strefie Lubuskiej na 21. Przystanku Woodstock odbyła się bitwa na pomidory:



Idea tolerancji wg Owsiaka
Organizowany przez fundację Jurka Owsiaka Przystanek Woodstock od zawsze był okazją dla młodzieży, by choć na te kilka dni zrzucić krępujące ich zakazy światopoglądowe. Pierwszy kontakt z alkoholem, marihuaną, narkotykami, czy też seksem, najczęściej bez zabezpieczenia, to norma na tym festiwalu. I nie ma się co dziwić: np na stoiskach gdzie nalewa się piwo, nikt nie pyta o dowód osobisty.

Alkohol na festiwalu



Ile osób było nietrzeźwych na Woodstocku 2015? Policja twierdzi, że... dziewięć. Stwierdzone przez gorzowską policję wykroczenia i incydenty to: 50 kradzieży, jedno włamanie do samochodu, dwa pomalowane auta, 59 stwierdzonych środków odurzających (najczęściej marihuana), jeden przypadek oferowania do sprzedaży znacznej liczy środków odurzających (od kilkudziesięciu działek w wzwyż), dwa zgony i napaść na Grzegorza Miecugowa. Oraz - uwaga - 9 osób nietrzeźwych.

Choć zdjęcia i relacje filmowe z Przystanku Woodstock pokazują tysiące młodych ludzi siedzących lub śpiących w otoczeniu puszek i butelek po alkoholu, policja - jak widać - była chyba na innym festiwalu. Gdyby funkcjonariusze aktywniej nadzorowali to, co działo się na spędzie Jerzego Owsiaka, nie tylko odnotowaliby więcej przypadków nietrzeźwości, ale i zapobiegliby innym stwierdzonym incydentom i wykroczeniom.





Gorzowska policja opublikowała statystyki dotyczące Przystanku Woodstock. Według funkcjonariuszy wśród kilkudziesięciu tysięcy uczestników tylko dziewięć osób było w stanie nietrzeźwości.


Drugs, sex, rock ‚n’ roll – czy to pełna lista zagrożeń na Przystanku Woodstock?

Impreza odbywająca się corocznie w Kostrzynie, od lat budzi wielkie kontrowersje. Dzieje się tak właściwie od samego początku festiwalu. Co roku dochodzi do pijackich burd i rozpieprzania pociągów dowożących małoletnich fanów osoby Jurka Owsiaka. Festiwal jest też sceną licznych awantur i pijackich bijatyk na polu namiotowym. Ich przyczyny są trzy: narkotyki (w tym alkohol) seks i rock ‚n’ roll. Ale czy to wszystkie zagrożenia, jakie czają się na tym błotnym festiwalu? Przyjrzyjmy się sprawie bliżej.

Impreza ta pomimo protestów mieszkańców Kostrzyna, odbywa się od 1995 roku. Jest swobodną kontynuacją amerykańskiego Woodstocku z 1969 roku, kiedy to promowane były: wolna miłość, wolne związki, dzielenie się partnerami, seksualne wyzwolenie. Jaki był tego efekt? Plaga niechcianych ciąż, dzieci bez rodziców i istne epidemie chorób wenerycznych. Także w Polsce po przystanku Woodstock notuje się zwiększoną liczbę ciąż i przede wszystkim chorób wenerycznych (w tym AIDS) wśród małoletnich.

Jurek Owsiak promuje anarchię, nieodpowiedzialność, sodomę i oborę, i chce zburzyć jedynie słuszny, obowiązujący jeszcze ład moralny. Wszyscy wiemy, że rzeczy takie jak: zdrada, wychowywanie nie swoich dzieci przez mężczyzn powstałych w wyniku zdrady małżonki, chodzenie do agencji, czy na tzw „podryw” do dyskoteki, dotyczą wąskiej, zdemoralizowanej grupy społecznej, a nie porządnych mieszczan i chłopów z dyplomem.

Wskutek ideałów Jurka Owsiaka tysiące ludzi, najczęściej niepełnoletnich, będących pod wpływem alkoholu, narkotyków i wszechobecnego rock ‚n’ rolla, wyzwala w sobie hipisowskie klimaty i jak wieprze w błocie, paplają się po samą szyję.

Narkotyki na Przystanku Woodstock na pewno nie znikną! Organizator, mówiąc o tym problemie, mówi to w sposób głośny i wyraźny, ale z przytakującym i zezwalającym uśmiechem na twarzy na zażywanie tych destrukcyjnych substancji. Pół biedy, gdyby ci młodzi ludzie sobie trochę wypili i się zabawili, np obrzygali się, zaliczyli „zgon” czy też przypadkowy kontakt seksualny. Jednak na PW króluje powszechnie groźny narkotyk – marihuana – i inne niebezpieczne używki, choćby LSD czy grzyby halucynogenne! Sam Jerzy Owsiak twierdzi, że to nie narkomania, ale hipisowskie korzenie. - Czytaj dalej.

Jednak uczestnicy biorący udział w festiwalu nie widzą w narkotykach wielkiego zagrożenia.

Oto typowe tłumaczenie: "W porównaniu z alkoholem marihuana to niewinna substancja. Serio piszę. Różnica jest wyłącznie kulturowa, alkohol jest z nami od tysięcy lat i się do niego po prostu przyzwyczailiśmy, nie da się odebrać ludziom wina ani piwa. Jednak alkohol traktowany jako narkotyk (spełnia wszystkie kryteria bycia narkotykiem) jest jedną z najsilniej uzależniających i wyniszczających substancji. Tylko dlatego 3/4 społeczeństwa jeszcze nie leży obrzygane w rowach, bo od co najmniej tysięcy lat każdy wie, do czego prowadzi nadużywanie alkoholu i o ile ktoś nie ma predyspozycji do alkoholizmu, to może bezpiecznie pić (bezpiecznie – oznacza okazjonalnie – typu raz na kilka dni ekwiwalent 50 ml wódki – i nigdy do upicia się a tym bardziej – urwania filmu).

Marihuana w porównaniu z alkoholem to jest nic, używka dla harcerzy. Nikt jeszcze nie widział, żeby ktoś stoczył się od marihuany jako takiej, alkohol zrujnował życia setek milionów ludzi.

Problem z marihuaną jest taki, że patrzymy na nią jako na narkotyk i jest ryzyko, że osoba używająca „zioła” zapragnie czegoś mocniejszego. Alkoholikowi nie przyjdzie raczej do głowy, że jeszcze lepszy odjazd będzie miał np. po morfinie, bo mu się alkohol nie kojarzy z narkotykiem, alkohol to co innego wszak! Tymczasem powtarzam, alkohol spełnia wszystkie kryteria, jakie musi spełnić jakaś substancja będąca uznanym narkotykiem. Otępia, uzależnia (psychicznie i fizycznie), ma działanie anestetyczne (w małych dawkach powoduje euforię), używany w nadmiarze wyniszcza organizm. O czymś zapomniałem?

Według tej definicji kokaina… nie jest narkotykiem, bo ona nie otępia ani nie usypia, ale – pobudza i wprowadza w euforię. Ale poza tym jest trująca, uzależniająca i właściwie niszczy życie używającego tak, jak narkotyki, dlatego tez jest tak traktowana.

Kokaina ma właściwościLubie przeciwbólowe – znieczula miejscowo. Jednak jej uboczne efekty (toksyczność i szybkie wypłukiwanie przez krew z obszaru znieczulanego) spowodowały, że stosuje się jej pochodne do znieczuleń a czystą kokainę – tylko w okulistyce, w postaci bardzo rozcieńczonych roztworów (do znieczulania śluzówek i rogówki, tam nie ma krążenia krwi)." /Źródło

Za: http://niezalezna.pl/44363-po-co-owsiakowi-prezerwatywy

No więc: szalej dusza, piekła nie ma!


Nie mają żadnych zahamowań. Paradują gołe i ani myślą się tego wstydzić!

Kobiety na Festiwalu Woodstock są bardzo wyzwolone. Nie czują się skrępowane nie tylko w towarzystwie mężczyzn, ale też fotoreporterów. Przekraczają granicę dobrego smaku?
I tak jest od lat:











Należy odróżnić festiwal w Woodstock (USA) a festiwal w Kostrzynie (Przystanek Woodstock)
.

Poniżej zdjęcia z tego pierwszego, w Stanach, na którym Przystanek się wzoruje.










Niektórzy twierdzą, że polskiej imprezie Przystanek Woodstock daleko jeszcze do Woodstock w USA. Ale uczestnicy są na dobrej drodze. Naśladują jak mogą.

Relacja z 21 Przystanku Woodstock, który tradycyjnie odbył się w Kostrzynie nad Odrą. A w niej m.in. bieg Naga Mila:



Przystanek Woodstock 2015. Szaleństwo pod sceną! /Źródło


















Zagrożenia.

Przystanek Woodstock to nie tylko beztroska rockowa zabawa, która głównie jest ukazywana w mediach. Kradzieże, „uliczna pornografia”, przypadkowy seks, alkohol i narkotyki – to ciemniejsza strona festiwalu Woodstock.

Warto rozważyć wszystkie plusy i minusy zanim pojedziemy na Przystanek Woodstock lub pozwolimy tam wyjechać naszym dzieciom.

Plusy są ewidentne i niezaprzeczalne: dobra zabawa, imprezy, koncerty, wspólne świętowanie, przyjaźń, nowe kontakty i znajomości. Czyli wszystko to, co młodzi ludzie lubią najbardziej. I co jest im potrzebne do życia.

A minusy?

- Kradzieże. To jeden z głównych problemów Przystanku Woodstock. Zresztą – tak jak każdej innej masowej imprezy. Nie przyjeżdżają tam tylko młodzi ludzie, którzy chcą się zabawić. Niektórzy chcą zarobić. A inni – po prostu – nie mają złamanego grosza przy sobie i albo żebrzą na piwo, albo kradną. Lepiej nie zostawiać obozowiska, własnego namiotu bez opieki – to cel dla włamywaczy. Pieniądze trzeba mieć przy sobie, ale nie w kieszeni w portfelu – bo to z kolei łatwy łup dla kieszonkowców.

„Uliczna pornografia”. Może to za mocne określenie. Ale chodzi o wszelkiego rodzaju formy erotyzmu – publiczne rozbieranie się, kąpanie na golasa, czy nawet żebranie pieniędzy w stroju Adama. Ktoś tu może zapytać, jakie w tym czai się niebezpieczeństwo? Ano takie, że rozbudza się nadmiernie wyobraźnię młodych ludzi. Sprawia, że społeczeństwo staje się coraz bardziej bezwstydne i bezpruderyjne. Przekraczane są kolejne granice norm społecznych. Żyjemy w takich czasach, że ze wszystkich stron – telewizja, internet, happeningi – młodzi bombardowani są seksem i nagością. Na Woodstocku też mają ją na wyciągnięcie ręki.

Seks. I tu dochodzimy do kolejnej niebezpiecznej sfery dla młodych. Nie odkryjemy Ameryki, jeśli stwierdzimy, że młodzi oddają się tam cielesnym uciechom. Pół biedy kiedy seks uprawia para, która się zna i darzy uczuciem. Choć i tu wiele osób się zgorszy (a inni z kolei się zaśmieją). Gorzej gdy młodzi robią to z przypadkowymi osobami. Zagrożenia? Od A do Z, między innymi znany wirus na „H” albo choroba na „K”.

Alkohol i narkotyki. To dwa kolejne zagrożenia. Pierwszy leje się strumieniami, do drugiego dostęp jest łatwy. Choć policjanci robią co mogą, są partole z psami szkolonymi do poszukiwania narkotyków, to jednak trudno ogarnąć imprezę na 700 tys. ludzi. Kto chce to znajdzie sprzedawcę.

Muzyka. Czy dodać to zagrożenie? Wydaje się, że tak. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że muzyka, słowa piosenek, w których mogą się przewijać tematy kontrowersyjne – delikatnie rzecz ujmując – wpływają na młode i chłonne umysły młodzieży. Mowa tu oczywiście o muzyce najcięższego kalibru. Bo na Woodstocku grają głównie rockowe gwiazdy znane szerokiej publiczności.
/Za: źródło


Co zrobić z owsiakowym Przystankiem Woodstock?

Ludzie zdążający na kostrzyński festiwal zachowywali się w nich jak rozwydrzeni smarkacze, niczym najgorsza hołota. Tuż po zajęciu miejsc w składzie rozpoczynały się libacje i palenie tytoniu. Obsługa pociągów nie reagowała na to skandaliczne zachowanie. Bo oprócz owsiakowiczów tymi pociągami jechali również nie-liczni zwykli pasażerowie, np. kostrzynianie wracający z wakacji do domów. Ponieważ bardzo szybko pociągowe ubikacje zostały zapaskudzone, m.in. wymiocinami, mężczyźni nie krępowali się i sikali do pustych plastikowych butelek. Raz zdarzyło mi się znaleźć w toalecie pociągu długi nóż, pozostawiony przypuszczalnie przez któregoś z pijanych pasażerów. Głośne krzyki, wręcz darcie się trwały przez całą noc. Nie trzeba dodawać, że czymś powszechnym były najpaskudniejsze wulgaryzmy. Nad ranem skacowany pociąg dojeżdżał do kostrzyńskiej stacji kolejowej, gdzie towarzystwo z trudem łapało kontakt z rzeczywistością. Ciekawe, czy Jerzy Owsiak chociaż raz przejechał się takim nocnym pociągiem?

U uczestników festiwalu zaobserwować można zanik wszelakich hamulców. W centrum Kostrzyna nad Odrą na dystansie dosłownie kilkuset metrów funkcjonuje sześć marketów – dwie Biedronki, Netto, Polomarket, Lidl i Intermarche. Owsiakowicze co roku używają wózków na zakupy do wożenia transportów z piwem na pole woodstockowe, gdzie odbywa się festiwal. Co roku, jeszcze przez wiele dni po imprezie, rozwleczone, nierzadko zdewastowane wózki sklepowe można napotkać w różnych częściach miasta. Trawniki na osiedlach czy w malutkim miejskim parku traktowane są przez „łódstokowiczów” jednocześnie jako plaże i śmietniki. Odpadki walają się wszędzie. Oglądając wózki sklepowe pchane po mieście przez zmęczonych imprezowiczów, można dojść do wniosku, że piwa zużywają więcej niż wody mineralnej. Więcej niż czegokolwiek innego… Kilka lat temu „Gazeta Wyborcza” wydrukowała specjalne, darmowe wydanie z okazji festiwalu. Płachty tego papieru walały się od razu po całym mieście.

Czy przyzwoitemu człowiekowi sprawia przyjemność taplanie się w błocie? A takie zajęcie to jeden z ulubionych punktów programu na festiwalu! Gdy brakuje deszczu, to na pole za miastem, gdzie odbywa się impreza, przyjeżdża kostrzyńska Państwowa Straż Pożarna, urządzając lanie wody. No i robi się błotko. Potem część brudasów chce się jednak umyć. Jedni pluskają się w nurtach Warty. Inni robią sobie kąpiel w jedynym w mieście otwartym basenie. Jest on oddalony od pola festiwalowego o kilka kilometrów i docierają tam nieliczni. A jednak woda w basenie po kilku dniach imprezy wygląda jak mętna lura, mimo działających non stop filtrów.

Kilka lat temu otwarty został w Kostrzynie nad Odrą sklep z dopalaczami, czyli substancjami chemicznymi o właściwościach odurzających. Urządzono go właśnie latem, przed samą imprezą, a w trakcie Przystanku Woodstock był on czynny non stop przez całą dobę. Przy dworcu ko-lejowym i na parkingu pod Lidlem stanęły dwa samochody reklamujące sklep – żeby owsiakowiczom było łatwiej do niego trafić. Sklepu już nie ma po sławetnej pokazówce PO przeciw dopalaczom, ale problem pozo-stał. To świadczy, jaka klientela przyjeżdża na kostrzyński festiwal. Czy da się zaprzeczyć, że to wylęgarnia alkoholików, palaczy i narkomanów? Niejeden młody człowiek, pozbawiony na te kilka dni opieki rodzicielskiej, dał się tu skusić mirażom hasła „róbta co chceta”.

Kto był w 2006 r. w Krakowie na Błoniach podczas pielgrzymki papieża Benedykta XVI i widział bałagan, jaki następnego dnia rano został po tłumie wiernych? Można było zaobserwować tysiące worków foliowych i puste butelki. Ale chlew, jaki po sobie zostawiają owsiakowicze w Kostrzynie nad Odrą, jest nieporównywalny! Apogeum burdelu ma miejsce niezmiennie na kostrzyńskim dworcu ko-lejowym o poranku po ostatniej nocy festiwalowej. Peron zaścielają wtedy resztki jedzenia, plastikowe talerze po grochówce, zwały cuchnących śmieci i maruderzy, którzy nie załapali się na ostatni z pociągów specjalnych. A wyjazd z Kostrzyna zwykłymi pociągami nie jest najłatwiejszy – podróż do odległego o 255 km Wrocławia zajmuje aż siedem (!) godzin. Nic dziwnego, że potem , że potem jeszcze nawet przez kilka tygodni ostatni owsiakowicze włóczą się po mieście, zaczepiając mieszkańców pod Lidlem czy pod Netto, by wyżebrać kilka złotych na bułkę i alkohol.

Skąd przyzwolenie na zło, jakie dzieje się przy okazji festiwalu? Nie da się ukryć, że miejscowi handlowcy w ciągu kilku dni generują bajońskie obroty na handlu alkoholem i żywnością. Kostrzyński burmistrz zgodnie ze zwyczajem osobiście wita pierwszego „łódstokowicza” przyjeżdżającego do miasta. Nie ma za to zwyczaju pożegnalnego kopa w tyłek dla ostatniego marudera, który ociąga się z opuszczeniem tego miejsca po imprezie. Zadowoleni są złomiarze, zbierający puszki po piwie. Na cudzych nałogach też można się wzbogacić. I co, nie pasuje to do oficjalnych, entuzjastycznych obrazków z kostrzyńskiego festiwalu serwowanych w telewizji?

Ale nie traćmy nadziei. Owsiakowemu festiwalowi towarzyszy Przystanek Jezus, czyli akcja ewangelizacyjna prowadzona głównie na polu woodstockowym oraz częściowo w kościele Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła. Młodzi ludzie, ubabrani w festiwalowym szambie, mają okazję zobaczyć, że jest alternatywa wobec życia w błocie i na kacu. Świadectwa nawróceń pokazują, że nie ma ostatecznych upadków.
/Za: http://wazne-sprawy.pl/przystanek-owsiak/

8 komentarze:

  1. Łatwo jest krytykować trudniej zrobić taką imprezę. Dzięki Owsiakowi możemy uczestniczyć w czymś wspaniałym co jest odtrudką na szarą polską rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuuuj! Ohyda! Zamknąć i zakazać takiej patologii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sam sie zamknij. a zakazywac to moga se sukienkowi ale tylko w kosciele. teraz swiat jest urzadzony inaczej i kazdy moze kozystac z wolnosci. polska to nie watykan ani bantustan chociaz niektorzy by chcieli ale wtedy wstyd zyc w takim zasciankowym kraju

      Usuń
  3. Co tak pijesz do kobiet? cytat:
    "Kobiety na Festiwalu Woodstock są bardzo wyzwolone. Nie czują się skrępowane nie tylko w towarzystwie mężczyzn, ale też fotoreporterów. Przekraczają granicę dobrego smaku?" Więcej było mężczyzn nieskrępowanych przekraczających granicę dobrego smaku.
    I dobrze że kobiety nie wstydzą się własnego ciała bo są piękne i odważne i robią co chcą.Uważasz że facet goły jest ok a jak jest kobieta goła to już jest dziwką - nie jest! Zmień mentalność swoją i patrzenie na kobiety.Bo sam nakręcasz tę spiralę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i tak centralnie przy całych rodzinach. ciekawe czy na trzeźwo po domu tak lataja i w po ulicy

      Usuń
  4. Naga kobieta wygląda niewinnie jej genitalia nie są ordynarne.
    Natomiast facet z genitaliami na wierzchu wygląda niesmacznie, pornograficznie,świeci wręcz tym przyrodzeniem wszystko ma centralnie na widoku tak jakby kobieta pokazywała krocze w rozkroku maksymalnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem aktualnie najbardziej ważna w motoryzacji jest ekonomiczność danego samochodu. Producenci prześcigają się w nowinkach technologicznych często zapominająć o redukcji spalania auta, a potem celowo fałszują wyniki spalania. Przykładem dość głośnym był w ostatnich latach Volkswagen. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jak będzie się miała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem wróżyło się teorie na temat bezobsługowych samochodów, przemeszczających się z punktu A do punktu B bez pomocy kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Teraz oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które bardzo często trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Według mnie motoryzacja porusza się trochę nie tą drogą którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń

.