Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powstanie warszawskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powstanie warszawskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 lipca 2016

Sens Powstania Warszawskiego


W dniu takim jak dziś, należy odłożyć na bok rozważania o celowości Powstania, jego wojskowy-polityczny aspekt. Bowiem ocena od tej strony byłaby zupełnie inna gdyby nie podłość sowietów stojących na drugim brzegu Wisły oraz wstrzemięźliwość aliantów, liczących się ze zdaniem Stalina a nie liczących strat ludzkich i materialnych walczącej Warszawy.

"Jeśli pamiętamy o tej wielkiej daninie krwi, jaką Warszawa tyle razy składała na ołtarzu miłości Ojczyzny, jawi się nam nasza stolica - zwłaszcza w chwilach podniosłych - jako męczeńskie sanktuarium narodu. Męczeńskie sanktuarium narodu - tak nazwał Warszawę Prymas Tysiąclecia. Zauważmy w tym określeniu cały ciężar gatunkowy ewangelicznego świadectwa. Męczennik - martyr - świadek. Świadek miłości, która jest większa od nienawiści." / Jan Paweł II w 50. rocznicę Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 1994 r.

Mit powstania jest nam potrzebny. Teraz, gdy pokazało się w jakim naprawdę świecie żyjemy, jakiekolwiek przekonanie, że nie musimy gotować się na to, by dla Polski umierać jest oszustwem albo naiwnością. Jeśli dziś którykolwiek z rządzących powiem wam, Polacy, że nikt nam nie zagraża wiedzcie, ze przede wszystkim zagraża nam taki oszust albo naiwniak.

Może ktoś zarzucić mi naiwność albo głupotę ale jestem przekonany, że w większym stopniu bezpieczeństwo może nam zapewnić pielęgnowanie i propagowanie mitu Powstania niż jakiekolwiek sojusze.

Z sojuszami jest tak, że albo zadziałają albo zostaniemy sami. A my jesteśmy i będziemy tu zawsze. O ile przekonamy tych wszystkich, którzy chcieliby wyciągnąć łapę po nasze, że Powstańcy, nie tylko ci z Warszawy 44 r. żyją i zawsze żyć będą w nas. Że my to oni. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla tych wszystkich, którym przyszłoby do głowy sprawdzić czy tak jest naprawdę.

Siłą powstańczego mitu jest i powinno być przekonanie, że czasem tak trzeba, że nie można inaczej.

Przekonanie siebie. Kiedy już zdołamy przekonać siebie, przekonamy i tych, którzy chcieliby tu być ale będą mieli świadomość, że każdy metr w głąb naszego będzie dla nich drogą wprost do piekła. Kiedy oni będą tego pewni, umierać nie będziemy musieli.
/ http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00

Powstanie osiągnęło wszystkie swoje możliwe do osiągnięcia cele :
- pokazało kto jest wrogiem (od 1944 r. wiadomo bez złudzeń), a kto przyjacielem (nikt, nawet Węgrzy nie pomogli),
- dało dowód nam i wrogom, że jesteśmy zdolni do (skutecznego) szaleństwa w ostateczności,
- co dało nam siłę i poczucie wartości, jesteśmy Wielcy! Choćby w szaleństwie…
- a zarazem przestrogę , aby nie iść tą drogą, drogą iluzyjnych sojuszy i nadziei na pomoc skądkolwiek... (jakże pomogło w 1956 i 1980 r. !)
- wrogom – przyszłym, również przestrogę - że jeśli posuną się do ostateczności, to będziemy palić ich czołgi jak w '44 r. niemieckie pancery! (jakże pomogło w 1956 i 1980-81 r.)
http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00#comment_10545064

"Jestem kobietą.Ja sobie wyobrażam, co bym zrobiła, gdyby na ulicy pokazał się człowiek wymachujący ostrym narzędziem, albo trzymający w ręku pistolet. Pierwsza moja myśl, tam za moimi plecami jest mój dom i moje dzieci. Więc wpadam do domu, zamykam się i opiekuje się moimi dziećmi". /Ewa Kopacz
http://wpolityce.pl/polityka/214485-bron-na-ukraine-wie-pan-jestem-kobieta-pierwsza-wypowiedz-kopacz-i-pierwsza-kompromitacja

1 sierpnia stopień nasycenia bronią ogółu AK wynosił mniej więcej 5%. W rezultacie, na przykład: tłum kilkuset bezbronnych młodych ludzi ruszył do ataku na aleję Szucha i został zmasakrowany. Straty przekroczyły 90% stanów wyjściowych.
/ http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00#comment_10544813

A. Szumański: Powstanie Warszawskie - geneza

1 sierpnia 1944 roku godz. 17:00


POWSTANIE WARSZAWSKIE - GENEZA POWSTANIA.

W 2016 roku obchodzić będziemy 72 rocznicę bohaterskiego Powstania Warszawskiego. Pomimo, że święcimy obecnie tę rocznicę , to w dalszym ciągu współczesna opinia społeczna nie jest wystarczająco poinformowana o historii jego wybuchu.

Większość ukazujących się w mediach artykułów, również wydane książki oskarżają najwyższą kadrę dowódców Armii Krajowej o wręcz zbrodnicze działanie, nieodpowiedzialne doprowadzenie do jednej z największych w naszej historii wojskowej klęski, połączonej z olbrzymimi stratami w ludności cywilnej i zniszczeniem stolicy z jej wspaniałym dorobkiem kulturowym. Są to też opinie głoszone przez niektórych zawodowych historyków.

Wydaje się, że ludzie, którzy nie przeżyli okupacji w Warszawie, nie są w stanie zrozumieć atmosfery, jaka poprzedziła Powstanie Warszawskie.

GENEZA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - WYTĘPIĆ POLAKÓW

Pięć lat niemieckiej (a także rosyjsko-sowieckiej) okupacji Polski jest trudne do zrozumienia dla Europejczyków z innych okupowanych krajów, jak również dla powojennego polskiego pokolenia. Rektor uniwersytetu w Amsterdamie powiedział kiedyś:

"Gdy rozpoczęła się niemiecka akcja antyżydowska w okupowanej Holandii, to uniwersytet w Amsterdamie zareagował strajkiem studentów, nie słyszałem, żeby taki strajk miał miejsce na Uniwersytecie Warszawskim".

Nie wiedział zatem, iż wszystkie uniwersytety były w Polsce zamknięte, a profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednej z najstarszych wyższych uczelni europejskich, zesłano w „Sonderaction Krakau” w 1939 roku do niemieckich obozów koncentracyjnych.

Trzeba pamiętać, że już w „Mein Kampf" Hitler stawiał sobie za cel zdobycie większej przestrzeni życiowej na wschodzie dla narodu niemieckiego. Ujawniony tzw. Generalplan Ost Wielkogermańskiej Rzeszy Niemieckiej przewidywał po zwycięskiej wojnie wschodnią granicę Niemiec na linii na północy od jeziora Ładoga do Morza Czarnego. Zakładał też fizyczną eliminację, bądź przesiedlenie 80 - 85 proc. Polaków na Syberię i mniejszą procentowo, podobną eliminację Cyganów, Czechów, Ukraińców i Białorusinów.

Specjalną nienawiścią darzono Warszawę, która nie dość, że walczyła aż do 28 września 1939 roku, to jeszcze stała się centrum polskiego Podziemnego Państwa w czasie okupacji niemieckiej. Już w latach 1940 - 1942 r zaplanowano, że po wojnie Warszawa zostanie zburzona, a na jej miejscu zbudowane będzie niemieckie miasto Warschau (tzw. Plan Pabsta). Świadomość tej perspektywy w pełni uzasadniała budowę silnej polskiej podziemnej armii, niezależnie od istniejących armii alianckich i armii polskiej na Zachodzie.

Widząc masowy odwrót pokonanej niemieckiej armii, Polacy z niecierpliwością czekali na rozkaz rozpoczęcia powstania w Warszawie, do którego przygotowywali się przez 5 lat, marząc o odzyskaniu wolności, o tym, że sami pokonamy niemieckich bandytów, pomścimy śmierć naszych rodzin i kolegów, naszą utraconą młodość, życie w charakterze niewolników przez pięć lat. Dlaczego nie ma rozkazu do walki? Chcemy sami wyswobodzić nasze miasto, sami decydować o jego losie.

Armia Czerwona jest już podobno tuż, tuż, a my zamiast działać i z łatwością zdobyć już zdezorganizowane miasto, czekamy nie wiadomo na co.

Tymczasem sytuacja zaczynała się niekorzystnie zmieniać. Wraca niemiecki gubernator dystryktu Warszawa, Ludwig Fischer, 27 lipca wieczorem "szczekaczki", megafony uliczne, ogłaszają jego rozkaz w formie apelu:

"Polacy! W 1920 roku za murami tego miasta odparliście atak bolszewizmu, okazując w ten sposób swoją antybolszewicką postawę. Dziś Warszawa stała się znowu zaporą dla czerwonego potopu, a jej wkładem w walkę winien stać się udział 100 000 mężczyzn i kobiet w pracach przy budowie linii obronnych.

Zbierajcie się na głównych placach na Żoliborzu, przy Marszałkowskiej, przy placu Unii Lubelskiej, etc. Winni odmowy będą ukarani."

Dla Niemców życie mieszkańca Generalnego Gubernatorstwa nie ma żadnej wartości, przez pięć lat nas o tym przekonywano. Rozumiemy, że tu niewątpliwie chodzi jednak nie tylko o fortyfikacje, ale o zabezpieczenie się w związku z planowaną obroną miasta.

Nie można bronić Warszawy przed Armią Czerwoną, mając w mieście około 40 000 podziemnej wrogiej armii z jakby nie było tysiącami różnego rodzaju broni, mając całą podziemną wrogą administrację i wrogą ludność. To jest przecież stolica podziemnego państwa.

100 000 ludzi zdolnych do pracy fizycznej pod kierownictwem Niemców niewątpliwie zdezorganizuje struktury państwa podziemnego.

Rozkaz Fischera nie jest zrealizowany, warszawiacy nie zgłosili się. Kierownictwo Armii Krajowej rozumie to niebezpieczeństwo i wydaje rozkaz:

28 lipca o godzinie 8.00 wieczorem - koncentracja podziemnych oddziałów z bronią na zaplanowanych miejscach zbiórki.

Jaka była dyskusja przed wydaniem tego rozkazu? Kto co powiedział?

Nie wiemy. Nie wszyscy poważni historycy podają, kto wydał rozkaz tej mobilizacji.

Niektórzy piszą, że osobiście generał Antoni Chruściel "Monter", inni że w porozumieniu z dowódcą Armii Krajowej generałem "Borem" Tadeuszem Komorowskim.

RADIO MOSKWA PO POLSKU


"Wezwanie do Warszawy. Walczcie przeciwko Niemcom. Warszawa bez wątpienia słyszy już huk armat w bitwie, która już wkrótce przyniesie jej wyzwolenie dla Warszawy, która nigdy się nie poddała i ciągle nie ustaje w walce, godzina czynu wybiła. Nie wolno zapomnieć, że w potopie zagłady hitlerowskiej przepadnie wszystko, co nie będzie ocalone czynem, że bezpośrednio czynną walką na ulicach Warszawy, po domach, fabrykach, magazynach, nie tylko przyśpieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocalimy także majątek narodowy i życie naszych braci".

Jednocześnie sowiecki samolot zrzucił tego dnia ulotki komunistycznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z Lublina wzywającego również do broni, tegoż dnia pojawiły się rozlepiane afisze Polskiej Armii Ludowej, że przedstawicielstwo emigracyjnego rządu polskiego uciekło z Warszawy, a komendant Polskiej Armii Ludowej przejmuje dowództwo nad wszystkimi siłami podziemnymi.

Jednocześnie także w tym samym dniu, 29 lipca, jedna z najlepszych pancernych dywizji niemieckich "Hermann Goering" w pełnym szyku bojowym przemaszerowała przez warszawskie mosty, zdążając na front walki. Oznaczało to, że planuje się realizację stałej polityki w całym okresie odwrotu z frontu wschodniego.

Norman Davies, angielski historyk ("Powstanie ´44", s. 312) pisze: "Polegała ona na tym, żeby ogłaszać, że silne punkty takie jak Warszawa - są "fortecami", ewakuować całą ludność cywilną, okopywać się na własnych pozycjach, a potem obserwować, jak miasto zamienia się w stos ruin w wyniku bombardowań i ognia artyleryjskiego. Z punktu widzenia warszawiaków nie robić nic oznaczało tyle, co dopraszać się jakiegoś innego nieszczęścia. Oznaczało prosić o powtórkę tego, co niedawno zrobiono z Mińskiem Litewskim".

MIKOŁAJCZYK W MOSKWIE


30 lipca znowu apel sowieckiego radia w języku polskim, stacji "Kościuszko":

"Warszawa drży od ryku dział. Wojska sowieckie napierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, by przynieść wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłować bronić się w Warszawie.

Ludu Warszawy! Do broni! Uderzcie na Niemców!

Milion ludności Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy, który wypędzi niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność".

Tego dnia przybywa do Moskwy premier Stanisław Mikołajczyk, jego wizyta jest zorganizowana przez Winstona Churchilla i ma na celu uzgodnienie form jakiejś współpracy. Mikołajczyk nie wie o umowie naszych aliantów w Teheranie, Poczdamie, Jałcie w 1943 roku.

3 sierpnia spotyka się ze Stalinem, który odsyła go do kierownictwa Związku Patriotów Polskich grupujących polskich komunistów.

5 sierpnia ma z nimi spotkanie Wanda Wasilewska, grająca podstawową rolę w tym zespole ze względu na sympatię jaką otaczał ją Stalin. Jest „twarda", nie dochodzi do żadnej formy współpracy, początkowo nawet Wasilewska twierdzi, że Powstanie nie wybuchło w Warszawie.

Na prośbę Mikołajczyka o pomoc już walczącej Warszawie, w formie interwencji u Stalina, z założeniem, że w wyzwolonej z okupacji niemieckiej Polsce utworzy się koalicyjny rząd, nie ma odpowiedzi.

Zwycięża więc komunistyczny partyjny interes. W świetle tych faktów i wobec bliżej nieomówionych innych przykładów zdrady interesów Polski przez aliantów zachodnich ukształtowała się sytuacja typowa dla tragedii greckiej: każde rozwiązanie jest niekorzystne, a w naszym przypadku tragiczne.

Po raz pierwszy w historii wszystkich państw okupowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej tylko warszawiacy nie wykonali rozkazu dla olbrzymiej grupy 100 000 mieszkańców zgłoszenia się do budowy fortyfikacji.

Tym samym stanęli na ścieżce wojennej z niemieckim okupantem. Warszawa byłaby zniszczona, a straty ludzkie byłyby równie dotkliwie, gdyby Powstanie nie wybuchło.


Winę ponoszą sowieccy sojusznicy naszych zachodnich aliantów, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ale oczywiście pierwszym szalbierzem sprytnie i obłudnie działającym był Związek Sowiecki i jego polscy komunistyczni współpracownicy, również wzywający do Powstania.

Tę tezę stawia też Norman Davies w swoim dziele "Powstanie ´44", przedstawiając cały szereg faktów zdradzieckiej polityki naszych zachodnich aliantów, m.in. brak wystarczającej interwencji w sprawie lądowania samolotów alianckich z dostawami do Warszawy na lotniskach sowieckich. Dopiero 18 września 104 samoloty amerykańskie dokonały olbrzymich zrzutów, niestety już głównie na pozycje niemieckie.

Amerykanie i Anglicy dopiero pod koniec Powstania ogłosili obowiązek traktowania powstańców, jako żołnierzy alianckich z prawem rewanżu na jeńcach niemieckich w przypadku nieuznawania zasad Konwencji Genewskiej. Ta deklaracja powinna pojawić się 2-3 sierpnia, ilu naszym żołnierzom ocaliłaby życie?

Premier brytyjski Herbert Asquith mówił krótko przed wojną wybitnemu pianiście i orędownikowi sprawy polskiej na Zachodzie Ignacemu Paderewskiemu: „nie ma żadnej nadziei na przyszłość dla Ojczyzny Pana”. Oznaczało to, że w chwili wybuchu wojny sprawę polską uważano w Europie za wewnętrzny problem zaborców Rosji, która z Francją i Wielką Brytanią znalazła się w obozie ententy, oraz walczących z tym sojuszem państw centralnych – Niemiec i Austro-Węgier. Niezależnie od tego, dowództwa wojujących ze sobą na ziemiach polskich armii państw zaborczych chciały zapewnić sobie przychylność Polaków.


Rosjanie wydali odezwę, w której odwołali się do odwiecznej, rzekomo wspólnej walki Słowian z agresją germańską i obiecywali zjednoczenie ziem polskich „swobodnych w wierze, języku i samorządzie”. Deklaracja nie miała najmniejszej wartości, a wydał ją stryj cara Mikołaja II – Mikołaj Mikołajewicz – wódz naczelny armii rosyjskiej.

Polska należy do najbardziej bohaterskich krajów Europy, która przez lata ciemiężona potrafiła wielokrotnie walczyć o swoją suwerenność, niepodległość, wolność.

My Polacy mieliśmy od poczęcia wpajane hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Przeglądając karty naszej historii wielokrotnie usiłowaliśmy odzyskać zabraną przez najeźdźców wolność, czego dowodem są nasze powstania narodowe.

W poczcie tych zrywów narodowych należy przypomnieć, iż moc naszego ducha powstania narodowe utożsamiały Narodowi, iż tylko w taki bohaterski sposób przetrwamy jako naród niezłomny.

Nieszczęsne geopolityczne położenie naszej ojczyzny przez wieki zakładało nam kajdany niewoli. Przy utracie niepodległości Polacy byli jeszcze przez najeźdźców zewnętrznych i wewnętrznych mordowani i wywożeni na Sybir, czy do Kazachstanu. Rosja, Ukraina, dawniej chanowie tatarscy, okrutny watażka Bohdan Zenobi Chmielnicki – hetman zaporoski, przywódca powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1648-1654, bohater narodowy Ukrainy, to zaborcy i mordercy wschodni.

Z zachodu Polsce zagrażali Niemcy, a w ostatniej II wojnie światowej państwa Osi. Nazwani najeźdźcami wewnętrznymi to w okresie międzywojennym nielegalna Komunistyczna Partia Polski. Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia oraz Komintern - bolszewicka agentura w Polsce.

Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i Komunistyczna Partia Polski żądali przyłączenia Polski do ZSRS. OUN – UPA organizowały napady mordercze na Polaków.

Kurator okręgu lwowskiego Stanisław Sobiński został zastrzelony przez zamachowców zUkraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO)Bohdana PidhajnegoiRomana Szuchewycza(„Tarasa Czuprynkę”) na ulicy Królewskiej we Lwowie w obecności żony.

Zamordowany został m.in. poseł Tadeusz Hołówko, minister Bronisław Pieracki i szereg policjantów. Banderowcy wymordowali w sposób okrutny ok. 200 tysięcy Polaków na Kresach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dzisiaj w 2016 roku siły swoje zbiera do odbudowy imperium radzieckiego putinowska Rosja. Jej pierwszym krokiem do tego celu jest zabór Krymu i „nowoczesna” wojna przeciwko Ukrainie mająca na celu wchłonięcie całego jej terytorium.

Powstaje nowe wojsko rosyjskie – separatyści – którzy oczywiście po Ukrainie będą mieli na celowniku Polskę.

Istniejący – nieistniejący rząd ukraiński to zwolennicy Stepana Bandery i jego władczych haseł zagarnięcia terytorium Polski po Krynicę.

Polska po 123 latach niewoli odzyskała niepodległość dzięki Pierwszemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu. Do tego celu zmierzały właśnie narodowe powstania, kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, konfederacja barska, Powstanie Warszawskie.

Chyba trafnie Maurycy Mochnacki rodowód naszych powstań narodowych wiązał z konfederacją barską. Przypisywał jej bardzo szlachetne, narodowe cele, ale podkreślał także źródło jej niepowodzeń.

AKCJA " BURZA" A POWSTANIE WARSZAWSKIE


We wrześniu 1943 roku Komenda Główna Armii Krajowej przesłała do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie Raport Operacyjny nr 154, czyli zmodyfikowaną wersję powstania powszechnego. Podstawowym założeniem operacyjnym było, że armia niemiecka ulegnie demoralizacji i wewnętrznemu rozkładowi w końcowej fazie wojny, jak to miało miejsce w czasie I Wojny Światowej. Stąd też przyjęto , że podstawowym warunkiem podjęcia działań powstańczych będą wyraźne objawy klęski niemieckiej armii wschodniej.

O rozpoczęciu powstania miał zadecydować Naczelny Wódz, zaś sam moment rozpoczęcia walk ustalić miał dowódca Armii Krajowej w porozumieniu z Delegatami Rządu na Kraj.

Gdy Raport Operacyjny nr 154 dotarł do sztabu Naczelnego Wodza w Londynie i został rozszyfrowany - był już rok 1943. W styczniu 1943 roku oddziały sowieckie rozbiły w Stalingradzie 6 Armię von Paulusa.

Lato 1943 roku przynosi kolejne sukcesy militarne Sowietów i staje się jasne, że na froncie wschodnim ofensywa operacyjna przeszła do rąk Stalina.

28 października 1943 roku gen. Tadeusz Bór - Komorowski zameldował, że według jego oceny należy spodziewać się rychłego wkroczenia Armii Czerwonej na obszar państwowy II Rzeczypospolitej.

27 października 1943 roku została zatwierdzona przez Radę Ministrów nowa instrukcja dla Kraju, która przewidywała dwie formy wystąpienia AK: powstanie powszechne oraz wzmożoną akcję sabotażowo - dywersyjną. Wybór zależeć miał od wydarzeń na froncie wschodnim.

Instrukcja rządu nie zyskała uznania Kraju i została odrzucona.

Zarzucano jej ogólnikowość, potraktowanie sprawy najważniejszej, tzn. stosunku AK do wojsk sowieckich, drugoplanowo, jako ewentualność, a nie rzeczywistość.

21 lipca 1944 roku Komenda Główna Armii Krajowej zadecydowała, aby objąć akcją "Burza" również Warszawę w wyniku czego 1 sierpnia 1944 roku o godz. 17:00 oddziały Okręgu Warszawskiego AK dowodzone przez płk Antoniego Chruściela "Montera", rozpoczęły działania, które przeszły do historii jako Powstanie Warszawske.

CZYM BYŁO POWSTANIE WARSZAWSKIE?


Tego dzisiejsi, niektórzy, młodego pokolenia historycy nie rozumieją, pisząc niekiedy "mitologiczne" prace o barwie beletrystyczne j fikcji literackiej, jak np. "Obłęd 44" Piotra Zychowicza, czy też kompletną grafomańską bzdurę "Pakt Ribbentrop - Beck", który zaistniał w zwichrzonym fata - morganą umyśle historyka Piotra Zychowicza.

Wrakiem naukowym nazwać można założenie Polskiej Akademii Nauk - I Kongres komunistycznej polskiej nauki, kontrolę polskiego środowiska naukowego dokonaną przez władze komunistyczne z likwidacja Polskiej Akademii Umiejętności oraz Warszawskiego Towarzystwa Naukowego.

Powstanie Polskiej Akademii Nauk było wynikiem postanowień zorganizowanego przez komunistyczne władze I Kongresu Polskiej Nauki (29.06 – 2.07.1951) i połączone było z likwidacją Polskiej Akademii Umiejętności oraz Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. PAN została powołana ustawą o Polskiej Akademii Nauk z 30 października 1951, a jej celem politycznym była kontrola środowiska naukowego. Początkowo była tylko korporacją uczonych, jednak w 1960 roku została przekształcona w rządową instytucję centralną, sprawującą ogólną pieczę nad nauką w Polsce i zarządzającą siecią instytutów. W 1990 roku PAN straciła status instytucji rządowej, stając się ponownie. zarówno korporacją uczonych, jak i siecią instytutów. Funkcję sprawowania kontroli nad nauką na poziomie rządu przejął Komitet Badań Naukowych.

POWSTANIE WARSZAWSKIE - BITWA O NIEPODLEGŁOŚĆ


Wróćmy do historii. Powstanie Warszawskie było nie tylko kulminacją działań Armii Krajowej, było ono też ostatnią Bitwą o Niepodległość w tej wojnie.
W 1939 roku zgodnie z tradycją najechali nas barbarzyńcy ze Wschodu i Zachodu - Sowieci i Niemcy.
Wobec nie dotrzymania umów sojuszniczych Francji i Wielkiej Brytanii ulegliśmy, ale nie zrezygnowaliśmy z dalszej walki. Powstało Polskie Państwo Podziemne z rządem na emigracji. Kulminacją wszystkich bitew II Wojny Światowej było Powstanie Warszawskie, Bitwa stoczona o Niepodległość naszego Kraju.
Niepowodzenie „Burzy”, represje sowieckie wobec żołnierzy AK oraz zbliżanie się Armii Czerwonej do Warszawy zmuszały władze Polski Podziemnej do podjęcia nowych decyzji. Generał Tadeusz Komorowski „Bór” naciskany przez szefa sztabu Tadeusza Pełczyńskiego i płk. Leopolda Okulickiego, uznał, że w obliczu bezpośredniego zagrożenia niepodległości Polski przez ZSRS, tworzący już komunistyczne ośrodki władzy z siedzibą w Lublinie, ostatnią szansą obrony polskich praw jest samodzielne uwolnienie Warszawy z rak Niemców i objęcie władzy w mieście przez kierownictwo cywilne Polski Podziemnej.

Pomimo obawy przed sowieckimi represjami uważano, że w imię obrony niepodległości Polski należy być gotowym na ofiary i ponieść ryzyko. Wierzono jednak, że aresztowania w samej Warszawie, odbywające się – w odróżnieniu od polskich Kresów – na oczach świata, muszą spowodować reakcję rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Przekonanie to było nieuzasadnione, z czego jednak władze Polski Podziemnej nieinformowane przez rząd Mikołajczyka o rzeczywistym stosunku zachodnich sojuszników do sprawy niepodległości Polski, nie zdawały sobie sprawy.

Na decyzję o rozpoczęciu powstania wpłynęły również prowokacyjne apele nadawane w końcu lipca 1944 roku z Moskwy przez rozgłośnię Związku Patriotów Polskich z przewodniczącą Wandą Wasilewską ,wzywające mieszkańców stolicy do rozpoczęcia spontanicznej walki z Niemcami. Dowodziły one, że komuniści, mimo braku większych sił i wpływów, w chwili wkroczenia do miasta Armii Czerwonej której jednostki znajdowały się w pobliżu warszawskiej Pragi, wystąpią zbrojnie, by narzucić swoją władzę.

Podjętą decyzję uzasadniano po wojnie również nastrojem żołnierzy AK i mieszkańców stolicy, którzy domagali się odwetu za powszechny, trwający blisko pięć lat terror niemiecki, oraz wolę podjęcia walki w chwili widocznej przegranej III Rzeszy.

Mieszkańcy stolicy z pogardą obserwowali butnych dotąd żołnierzy armii „narodu panów”, w popłochu wycofujących się na zachód; w ostatnich dniach lipca zlekceważyli również żądanie okupanta, aby 100 tysięcy mężczyzn zgłosiło się do budowy fortyfikacji w mieście. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby podjęli walkę z Niemcami bez broni.

Dowódca AK wydał rozkaz rozpoczęcia walki o Warszawę 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 00 ( tzw. godzina „W”). Generał „Bór” działał za zgodą rządu, ale bez rozkazu Naczelnego Wodza. Zlekceważył również negatywne opinie większości oficerów Komendy Głównej AK, wskazujących na bardzo słabe uzbrojenie ( tylko co dziewiąty żołnierz brał broń palną, pozostali byli wyposażeni jedynie w granaty i butelki z benzyną, a zapasy amunicji obliczono na kilka dni) i groźbę zniszczenia miasta w wyniku walk.

Kierownictwo AK zostało również poinformowane, że nie otrzyma od zachodnich sojuszników spodziewanej pomocy w postaci zrzutów broni.


Wśród zwolenników powstania dominowało jednak przekonanie, że braki w broni zostaną zrekompensowane męstwem żołnierzy Polskiego Podziemia, którzy zdobędą je na wrogu.

W pierwszych dniach walki żołnierze AK pod dowództwem płk. Antoniego Chruściela „Montera” opanowali Śródmieście, Stare Miasto, Wolę, Powiśle, gdzie zdobyto elektrownię, część Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. W atakach przeprowadzonych w biały dzień ponieśli ciężkie straty.

Na Pradze po dwóch dniach walk, wobec braku powodzenia, powstańcy ponownie przeszli do konspiracji. W zajętych przez AK dzielnicach miasta w rękach Niemców pozostało wiele umocnionych punktów obronnych, z których część powstańcy zdobyli w następnych dniach.

Warszawiacy przyjęli wybuch powstania z wielkim entuzjazmem.

P o w s z e c h n i e    z a p a n o w a ł o    u c z u c i e    o d z y s k a n i a     n i e p o d l e g ł o ś c i.
Na budynkach wywieszano flagi biało – czerwone, a powstańcy na każdym kroku otrzymywali wyrazy poparcia. Mieszkańcy stolicy dostarczali im żywność, pomagali w opiece nad rannymi, wznosili barykady – pomimo, iż Warszawa prowadziła walkę samotnie, jej żołnierze nie byli osamotnieni.

5 sierpnia Niemcy przystąpili do natarcia na Wolę. Podczas zdobywania powstańczych barykad wykorzystywali cywilów jak „żywe tarcze”. Na Woli Niemcy i współdziałające z nimi formacje kolaboracyjne złożone z obywateli sowieckich dopuścili się masowych zbrodni na ludności cywilnej.


Zamordowano blisko 38 tysięcy ludzi bez względu na wiek i płeć, w tym dzieci i ciężarne kobiety, wymordowano personel i pacjentów Szpitala Wojskowego.

Po zdobyciu Woli i Ochoty 11 sierpnia oddziały niemieckie, wspierane przez ciężką artylerię i lotnictwo oraz pociski rakietowe, nazywane przez powstańców „krowami” uderzyły na Stare Miasto. Na skutek systematycznego ostrzału i bombardowań zabytkowa dzielnica została obrócona w gruzy.

W tej sytuacji 1 i 2 września powstańcy przerwali tam walkę i przeszli kanałami do Śródmieścia i na Żoliborz. Twarda obrona Starówki pozwoliła powstańcom ze Śródmieścia na podjęcie działań zaczepnych m.in. po kilku atakach opanowali budynek centrali telefonicznej – PAST-ę przy ul Zielnej.

Po upadku Starego Miasta, w zaciętych walkach toczonych przez cały wrzesień, Niemcy zdobyli pomimo heroicznej obrony powstańców Powiśle, Czerniaków i Mokotów.

14 września Armia Czerwona dotąd wstrzymująca swoje działania zajęła Pragę.

Alianci, wbrew oczekiwaniom przyjęli wybuch powstania obojętnie. Rząd Wielkiej Brytanii zarzucił władzom polskim, że nie uzgodnili terminu jego rozpoczęcia i przez cały sierpień zwlekał z uznaniem AK za armię sojuszniczą, co posłużyło Niemcom za pretekst do mordowania wziętych do niewoli powstańców, w tym sanitariuszek.

Niemcy zamordowali kilkanaście harcerek w większości w wieku 15 – 17 lat w Szpitalu Wojskowym i wiele sanitariuszek, które pozostały z rannymi żołnierzami AK po upadku Starego Miasta.

Prasa brytyjska początkowo milczała o powstaniu w Warszawie, później znaczna część pism bagatelizowało jego znaczenie, gorliwie natomiast tłumaczyła działania Stalina, który w pierwszych dniach sierpnia nakazał przerwanie ofensywy Armii Czerwonej na linii Wisły.

Po dramatycznych zabiegach władz polskich na uchodźstwie, głównie gen. Kazimierza Sosnkowskiego, lotnictwo polskie, brytyjskie i południowo-afrykańskie podjęło loty do Warszawy, aby zaopatrzyć powstańców w broń, co w pewnym stopniu poprawiło ich sytuację.

Operacje lotnicze utrudniała jednak długość trasy przemierzanej z Włoch nad obszarami znajdującymi się w rękach niemieckich. Po dokonaniu zrzutu samoloty musiały wracać do baz włoskich, ponieważ Stalin nazywający dowódców powstania „garstką przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu uchwycenia władzy”, do 10 września zabraniał sojuszniczym lotnikom lądowania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.

W drugiej połowie września sporadycznej pomocy powstańcom udzielało również lotnictwo amerykańskie , jednak znaczna część zrzutów dostała się w ręce Niemców, którzy panowali już nad większością obszaru miasta.

Kiedy pod koniec września oddziały niemieckie zdobyły Żoliborz, dalsze prowadzenie walki stało się niemożliwe. Wobec braku żywności i leków dla rannych, tragicznych warunków życia ludności cywilnej oraz utraty nadziei na pomoc, gen. Komorowski podjął decyzję o kapitulacji.

Dwa dni później w Ożarowie podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Zgodnie z jego postanowieniami powstańcy złożyli broń i wyszli z miasta zwartymi formacjami, a następnie zostali wywiezieni do obozów jenieckich w Niemczech.

Warszawę musiała opuścić również ludność cywilna. W powstaniu zginęło lub zaginęło ponad 18 tysięcy żołnierzy AK i 150 tysięcy cywilów. Straty niemieckie były nieproporcjonalnie niższe i wyniosły ok. 16 tysięcy zabitych i zaginionych żołnierzy.


Po kapitulacji Warszawy Niemcy przystąpili do systematycznego niszczenia miasta. Wysadzono w powietrze wiele zabytków m.in. Zamek Królewski, część pałacu w Łazienkach, Pałac Saski, kolumnę Zygmunta, liczne kościoły. Spalono największe polskie biblioteki: Narodową, Publiczną i Uniwersytecką oraz archiwa, z Archiwum Głównym Akt Dawnych na czele.

Spośród 987 zabytkowych budowli ocalało 64.

Łącznie Niemcy zburzyli 42 proc. domów i gmachów użyteczności publicznej.


Źródła:

  • Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał -„Od niepodległości do niepodległości” – Instytut Pamięci Narodowej – Warszawa 2011
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ski_Legion_Samoobrony
  • http://wpolityce.pl/polityka/113065-autor-slow-jaki-prezydent-taki-zamach-i-frazy-o-slepym-snajperze-apeluje-o-szacunek-do-panstwa-i-jego-symboli
  • http://naszdziennik.pl/mysl/6202,powstanie-warszawskie-tragedia-grecka.html Prof. Witold Kieżun, żołnierz Powstania Warszawskiego ps. "Wypad"


niedziela, 3 sierpnia 2014

Powstanie Warszawskie. Ocena po 70-ciu latach


Rozmowy o Powstaniu Warszawskim, z jego uczestnikami, rozpocząłem, jako mały chłopiec, gdy każdego roku 1 sierpnia byłem zaprowadzany przez rodziców na pobliski Cmentarz Powązkowski, by spotkać się z uczestnikami tamtych wydarzeń. Gdy dorosłem, na spotkania te i rozmowy chodziłem już sam - a później ze swoimi dziećmi. I tak rok po roku powiększałem wiedzę o Powstaniu Warszawskim - jego przyczynach, przebiegu i skutkach - o źródła najlepsze z możliwych: o relacje wprost od uczestników wydarzeń.
We wszystkich tych odnotowanych przez dziesiątki lat relacjach - absolutnie we wszystkich!!! - zawsze pobrzmiewał jeden ton: nie było takiej siły, która latem 1944 roku mogła zmusić tamtych chłopców i tamte dziewczęta do stania z bronią u nogi. By to zrozumieć, musiałem odbyć właśnie te setki spotkań i rozmów z Bohaterami. Trzeba było ich usłyszeć, gdy opowiadali, jak przez 5 długich lat nie było w Warszawie ani jednego dnia bez ulicznych łapanek, publicznych egzekucji, mordowania dniem i nocą - tylko za to, że Polak był Polakiem. Jak po pięciu latach wyniszczania, jakiego nie doznało żadne inne miasto w okupowanej przez Niemców Europie, nie było już w Warszawie ani jednej rodziny, która nie straciłaby kogoś (najczęściej wielu) z bliskich. Trzeba było usłyszeć o niemieckiej pogardzie i nienawiści, o tym, jak wyjście po zakupy było podróżą w nieznane i często kończyło się w Palmirach, na Pawiaku lub w Oświęcimiu. Trzeba było usłyszeć te słowa, że woleli zginąć, niż pozwolić oprawcom na dalsze bezkarne mordowanie - bo przecież do tego sprowadzał się rozkaz Niemców o stawieniu się, pod karą śmierci, wszystkich mężczyzn pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, do kopania fortyfikacji obronnych. W Warszawie latem 1944 roku nikt nie miał wątpliwości, że chodzi o to, by tych ludzi zebrać w jedno miejsce, a następnie wywieźć i wymordować. Na to wszystko nałożył się niezwykły klimat przełomu lipca i sierpnia 1944 roku. Pomimo setek odbytych wcześniej z Powstańcami rozmów zrozumiałem to tak naprawdę dopiero, jako dojrzały już człowiek, przed kilku laty, gdy rozmawiałem z profesorem Witoldem Kieżunem, który ostatnio wspominał Powstanie w znanej już rozmowie z Krzysztofem Ziemcem. Ta relacja, w moim przekonaniu, pointuje dyskusję o sensie Powstania Warszawskiego, bo tłumaczy, skąd wzięła się heroiczna postawa Powstańców Warszawskich, która dla każdego Polaka powinna być symbolem nie „obłędu”, o nie! - lecz bohaterstwa, które na na zawsze winno odcisnąć ślad na polskiej świadomości!!! „Byliśmy przekonani, że trzeba walczyć o wolność nawet, jeśli mielibyśmy zginąć, choćby po to, by po pięciu latach bestialstwa ukarać zbrodniarzy. Powstanie musiało wybuchnąć, było koniecznością. Ci, którzy dziś twierdzą inaczej, nie wiedzą, co mówią. Jakie były ówczesne realia? My od dawna przygotowywaliśmy się do Powstania, które miało wybuchnąć, gdy Niemcy będą się wycofywać. 
(...)
Pomimo setek odbytych wcześniej z Powstańcami rozmów zrozumiałem to tak naprawdę dopiero, jako dojrzały już człowiek, przed kilku laty, gdy rozmawiałem z profesorem Witoldem Kieżunem, który ostatnio wspominał Powstanie w znanej już rozmowie z Krzysztofem Ziemcem. Ta relacja, w moim przekonaniu, pointuje dyskusję o sensie Powstania Warszawskiego, bo tłumaczy, skąd wzięła się heroiczna postawa Powstańców Warszawskich, która dla każdego Polaka powinna być symbolem nie „obłędu”, o nie! - lecz bohaterstwa, które na na zawsze winno odcisnąć ślad na polskiej świadomości!!! „Byliśmy przekonani, że trzeba walczyć o wolność nawet, jeśli mielibyśmy zginąć, choćby po to, by po pięciu latach bestialstwa ukarać zbrodniarzy. Powstanie musiało wybuchnąć, było koniecznością. Ci, którzy dziś twierdzą inaczej, nie wiedzą, co mówią. Jakie były ówczesne realia? My od dawna przygotowywaliśmy się do Powstania, które miało wybuchnąć, gdy Niemcy będą się wycofywać. Tak było ustalone. Jednocześnie sowieckie radio nawoływało: „Warszawiacy, Armia Czerwona jest tuż. Ruszajcie do walki. Pomożemy wam.” Sytuacja była taka, że 100 tysięcy warszawiaków miało wydaną karę śmierci. Każdy mężczyzna pomiędzy 16 a 65 rokiem życia, którego pochwyciliby Niemcy, mógł zostać rozstrzelany na miejscu. A rozkazu o Powstaniu jak nie było, tak nie ma. Zaczęliśmy między sobą rozmawiać, że z rozkazem czy bez, trzeba się będzie jakoś bronić. Pojawiły się nawet głosy, że nasze dowództwo chyba nas zdradziło. Co robić? Tylko patrzeć, jak zaczną nas mordować, jednego po drugim. A my mamy tak stać i czekać? Byliśmy zrozpaczeni. 30 lipca dowiedzieliśmy się o tajnym niemieckim rozkazie. Wszyscy niemieccy cywile 2 sierpnia rano mieli być przygotowani do ewakuacji. Nasze dowództwo natychmiast się o tym dowiedziało. Sprawa była jasna. Zrozumieliśmy, że 2 sierpnia ewakuują Niemców i wtedy wymordują nas. Otoczą poszczególne dzielnice, wyciągną z domów ludzi w sile wieku i ich rozstrzelają, a pozostałą ludność wysiedlą. W związku z tym rozkaz wybuchu Powstania był koniecznością. Zwłaszcza, że pierwsze czołgi radzieckie pojawiły się na Pradze. Wyglądało na to, że można było liczyć na atak Rosjan na Warszawę. Po pięciu latach bezkarnego mordowania, niszczenia, podłości i pogardy mogliśmy wreszcie stanąć z Niemcami twarzą w twarz i podjąć walkę. My naprawdę wierzyliśmy w to, że jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna – i nie jest nią życie. Wierzyliśmy, że tą rzeczą jest honor” - mówił profesor Kieżun.
(...)
Nie jest tak, że jeden naród to naród urodzonych bohaterów, a drugi to naród tchórzy. Jest natomiast tak, że określona kultura, ciągłość historyczna oraz określone wzorce lansowane w danej kulturze predysponują do bohaterstwa, dzielności i postaw honorowych, bądź nie.
(...)
Jeżeli bohaterstwo, poświęcenie i honor mają być obłędem, a tchórzostwo, koniunkturalizm, cwaniactwo i brak honoru wartością, jeżeli na tym ma się opierać ten świat, to chyba lepiej nie żyć w takim świecie!

__________________________________________ 
Materiały - zobacz





Od 70 lat toczyły się dywagacje jakie były motywy działania , nadzieje oraz kwalifikacje sprawców tej katastrofy narodowej, jaką było powstanie. W zamieszczonych poniżej publikacjach znani historycy zgodnie ustalili, że glówni sprawcy, czyli Okulicki, Bor-Komorowski, Pełczynski i Chuściel, byli ludżmi bez wyobrażni politycznej, bez poczucia opowiedzialności i byli też dyletantami w sprawach ówczesnych środków walki. Są też zgodni, że byli oni pod wpływem Okulickigo, który zdobywał sobie popleczników, głosząc hasła o potrzebie „wielkiego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej”. Jest też konsensus, że Okulicki nie mógł być autorem tak szaleńczego pomysłu, ale KTOŚ musiał za nim stać.

Od kilku lat mamy już materiały opublikowane dyskretnie przez nieznane szerzej wydawnictwo MSWiA (okładka obok), z których wyłania się przerażająca prawda:


Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD,
realizujacym cele sowieckiej polityki


DOWODY:

        We wrześniu 1940 r. gen. Stefan Rowecki, Komendant Główny ZWZ, mianował Okulickiego komendantem okupacji sowieckiej. Okulicki wyruszył z Warszawy 23 października i przybył do Lwowa 2 listopada. Jako przewodnik towarzyszył Okulickiemu ppor. Bolesław Zymon, jak się okazało – sowiecki prowokator. 21 stycznia 1941 r. Okulicki został zatrzymany przez NKWD. Najpierw w śledztwie obszernie poinformował jakie są plany i obsada jego Komendy Głównej ZWZ w Warszawie, łącznie z prawdziwymi nazwiskami i pseudonimami jej czołowych osobistości, wraz z jego opiniami o nich. Podawał też adresy kwater kontaktowych Komendy Głównej ZWZ w Warszawie. Zdradza, że wcześniej, celem organizacji ZWZ we Lwowie został wysłany gen. Tokarzewski, który przechodził granicę jako Fantiej Michajlowicz Mironow i zostal złapany. W ten sposób wydał gen. Tokarzewskiego, który nie rozpoznany, przebywał w gułagu w Kraju Komi. Po tej informacji, generał został sciągnięty na Łubiankę i torturowany, a życie mu uratowało podpisanie umowy Sikorski-Majski.

        Składa również deklarację: „W przekonaniu, że zwycięstwo ZSRR da Narodowi polskiemu możność życia i rozwoju narodowego, kulturalnego, gospodarczego i politycznego, zeznanie swoje napisałem i deklaruję chęć dalszej pracy. Będzie Polska czerwona, dobrze, byle tylko była. Zrobi to jej zresztą dobrze, wyzwoli i odkryje nowe, nieznane dotąd siły Narodu”.

         Dwa i pół roku póżniej, Okulicki został zrzucony do Polski, formalnie jako emisariusz Naczelnego Wodza, gen. Sosnkowskiego, ale nigdy nie powoływał się na jego rozkazy czy sugestie, lecz uparcie dążył do wywołania powstania. Mówił:“potrzebny jest czyn, tylko przez walkę można wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości”. Członków Komendy Głównej AK, którzy wyrażali obawy, posądzał o defetyzm i tchórzostwo. Borowi-Komorowskiemu groził, że jeśli nie wyda rozkazu do powstania, to stanie się drugim Skrzyneckim. Cały czas parł do walki, namawiał członków KG, aby Borowi-Komorowskiemu przedstawiali fałszywy obraz sytuacji, aby przyśpieszyć wydanie rozkazu.(Jan Ciechanowski) Na naradach KG AK mówił: "W Warszawie mury się będą walić i krew poleje się strumieniami aż opinia publiczna wymusi na rządach zmianę decyzji z Teheranu"(zachowały się stenogramy z narad KG AK).

         31 lipca na naradzie porannej Komendy Głównej w komplecie, stwierdzono, że nie ma przesłanek, aby wydać już rozkaz do walki. Kolejna narada została wyznaczona na godzinę 18.00. W godzinach popołudniowych Okulicki w okolicznościach bliżej nieznanych narzucił wydanie rozkazu.

         Wszelkie poszlaki pozwalają postawić uzasadnioną hipotezę, że w ostatnich godzinach poprzedzających wydanie rozkazu Bór-Komorowski był szantażowany przez obu generałów, że jeśli nie wyda rozkazu – rozkaz wydadzą oni sami. Bór i wezwany chwilę później Delegat Rządu Jankowski, (który też znał ustalenia z godzin rannych i południowych) woleli wybrać rozwiązanie zalegalizowane niż oddać całkowicie stery w ręce zbuntowanej junty(J.Matłachowski, publikacja nr 5).

         Tylko tym można wytłumaczyć następujące zachowanie się Bora-Komorowskiego. Po wydaniu rozkazu (o godz.17.45) gdy przybył szef wywiadu KG, Iranek Osmecki z informacją, że sowiecki zagon pancerny pod Wołominem został rozbity i Niemcy przejęli inicjatywę. Miał jeszcze czas na odwołanie rozkazu, ale tego nie zrobił. Świadkowie zgodnie stwierdzają, że był kompletnie załamany i powtarzał tylko: ”Nic się już nie da zrobić” – wiedząc, że odwołanie rozkazu było jeszcze mozliwe.

         Po Powstaniu Okulicki, mianowany Komendantem AK, wysłał depeszę do Prezydenta RP Raczkiewicza, że Powstanie spełniło swoje zadanie, co świadczy, że wynik tej tragedii był zgodny z jego planem.

        W dniu 28 marca 1945 szesnastu przedstawicieli Rządu RP oraz głównych stronnictw politycznych zostało podstępnie aresztowanych przez NKWD i wywiezionych do Moskwy. Rola Okulickiego w tym jest nie jasna, bo to wicepremier Jankowski pierwszy spotykał się z gen. Sierowem – generałem NKWD. 27 marca Jankowski poszedł na kolejne spotkanie wraz z Okulickim i nie powrócili. Nazajutrz dołączyła reszta i wszyscy zostali aresztowani. 

         Dziś dysponujemy częscią dokumentów, udostępnionych za prezydentury Borysa Jelcyna. Gdy prezydent Wałęsa poprosił Jelcyna o udostępnienie całości dokumentów, ten odpowiedział, że nie może tego uczynić,"bo byśmy się rozpłakali i musieli przepisać całą swoją historię".

         Z opublikowanych dokumentów wynika (patrz okladka), że Okulicki, przed pokazowym procesem, składał zeznania jak agent, który wykonał zadanie (rozpętanie powstania w Warszawie), ale chce być nadal sowietom przydatny, oczekując nagrody, w postaci zaoferowania mu ważnej funkcji w komunistycznych władzach. Tu się przeliczył, bo sowieci stosowali inny system nagradzania wykorzystanych już agentów – poprostu likwidowali ich.

         Podobnie jak w roku 1941, aby zlikwidować resztki Podziemia Niepodgłościowego, Okulicki ujawnia wszystko, co mogło jeszcze interesować bolszewików. Podaje liczebność istniejących jeszcze oddziałów, dziesiątki nazwisk i pseudonimów, informuje o radiostacjach i lokalach konspiracyjnych. Ujawnił też, że na czele nowej organizacji „NIE” stoi gen.Emil Fieldorf. Zdradził też gdzie organizowane są kursy dla żolnierzy II Korpusu Andersa, wysyłanych potem z misją do Polski. Obciążał w zeznaniach współoskarżonych.

         Pisał listy kolejno do szefa Bezpieki Mierkułowa, potem do ministra Berii, po raz kolejny oferując współpracę. Pisze m.in.: „Poważna część broni (AK) rozeszła się razem z ludzmi po terenie. Broń tą dla spacyfikowania kraju należałoby możliwie szybko odebrać. Z początku należałoby stworzyć dobrze działający aparat administracyjny, a potem go oczyscić z elementów nieodpowiednich i wprowadzić na ich miejsce ludzi pewnych. Konieczne jest zlikwidowanie wszystkich organizacji tajnych i jawnych, które nie są w dyspozycji tymczasowego rządu polskiego (t.zn. PKWN) i przez to mogłyby przejawiać działalność zakłócającą spokój i bezpieczeństwo publiczne”. To wszystko znajdziemy w 12 protokółach ze śledztwa. Jego zeznania złożone w Moskwie kosztowały tysiące ludzi utratę wolności lub życia.

         Na pokazowym procesie grał rolę polskiego patrioty, który jakoby zrozumiał, że tylko przyjażń ze Związkiem Radzieckim i td... Skąd my znamy tą retorykę?

         We wrześniu z wieziennej celi pisze jeszcze list do samego Stalina, oczwiście bez echa, bo był już zbędnym świadkiem wielkiej prowokacji.

         Wystarczy? Sceptycy powiedza: ale brak dokumentu nakazujacego Okulickiemu rozpętania w Warszawie powstania. Tylko, że takie polecenia, wydaje agentowi oficer prowadzacy - ustnie, który być może przebywał w Warszawie. Niemniej jednak wszystkie dokumenty i poszlaki składają się w logiczną całość jak puzzle.

         To zapłaczcie teraz razem ze mną...

         Zdrada Okulickiego pozostawia tez odium hańby na pozostałych osobnikach procesu decyzyjnego, prowadzacego do wybuchu powstania. Rząd premiera Mikołajczyka odsunął Naczelnego Wodza PSZ, gen. Sosnowskiego, od prawa decydowania, podejmując uchwałę, że jest to decyzja polityczna, należąca do Rządu. Nastepnie Mikołajczyk scedował prawo podjęcia ostatecznej decyzji na wicepremiera Jankowskiego i Komendanta A.K. gen.Bora-Komorowskiego. Gen.Pelczynski i płk Chruściel dali się zmanipulować przez Okulickiego i w dniu 21 lipca podjęto decyzję o wywołaniu powstania w Warszawie, co nie było przewidywane w planach operacji „Burza”i Warszawa nie była przygotowana na taki scenariusz. Chruściel („Monter”) będący pod wplywem Okulickiego, dopuścił się wydania 27 lipca rozkazu mobilizacji odziałów AK na pozycjach wyjściowych do ataków, bez uzgodnienia z Borem-Komorowskim. ( J.Kurdwanowski, poz nr 2). 28 lipca tysiące młodych ludzi albo nie zgłosiło się do pracy, albo wyszło z niej przedwcześnie, aby stawić się na punkty zborne. Po południu 28 lipca, gen Bór, odwołał rozkaz mobilizacji, a żołnierze AK rozeszli się do domów następnego dnia. Była to masowa dekonspiracja żołnierzy AK i tajnych lokali, grozilo to falą masowych aresztowań. Wywarło to też deprymujący efekt na morale żołnierzy, bo zapoznali się z żałosnym stanem uzbrojenia i wielu nie stawiło się już na drugą mobilizcję. Za samowolne wydanie tego rozkazu, płk Chruściel powinien stanąć przed sądem polowym jeszcze przed wybuchem powstania. 

         Skompromitował się również kontrwywiad Polskich Sił Zbrojnych, dopuszczając do wysłania z tak ważną misją Okulickiego, człowieka ktory wyszedł żywy z Łubianki! Mogło ich zainteresować też to, że Okulicki przyjażnił się z Berlingiem, któty pierwszy poszedł na współpracę z sowietami. W czasie studiów w Wyższej Szkole Wojennej (1925-27) mieszkali w tym samym pokoju. Również to, powinno zaniepokoić, że Okulicki próbował przeciwstawić się decyzji o wyprowadzeniu formowanej przez Andersa Armii Polskiej do Persji. Nawoływał, aby tych wygłodzonych i nie przeszkolonych ludzi wysłać już na front przy boku Armii Czerwonej. 

         Jeszcze przed śmiercią Okulickiego, został on 8 października 1945 roku, rozkazem Szefa Sztabu Głównego PSZ gen. Stanisława Kopańskiego, skreślony ze stanu Polskich Sił Zbrojnych, przestając być formalnie żołnierzem i generałem Rzeczypospolitej. Jest to fakt bez precedensu, bo żołnierz pozostaje w ewidencji armii nawet po śmierci, gdyż należy się jemu godny pochówek.

Należy wyciqgnać wnioski z tej tragedii.

         Muzeum Pawstania Warszawskiego ma nie tylko epatowac bohaterstwo i poświęcenie Powstańców, ale ujawniać całą prawdę o powstaniu: zdradę, brak wiedzy, brak wyobrażni i odpowiedzialności naczelnych dowodców, co przyniosło w efekcie śmierć miasta i 200 tysięcy mieszkanców. Wpajanie młodym ludziom cnoty bohaterstwa już nie jest najważniejsze. Kolejna wojna nie będzie na bagnety, a od operatora drona nie będzie się wymagać bohaterstwa, tylko kompetencji.

Dlatego słowa: wiedza, wyobrażnia i odpowiedzialność winny zastapić dotychczsową dewizę BÓG, HONOR I OJCZYZNA.

Uzasadnienie: 

         Mieszanie BOGA do ludzkich konfliktów powoduje tragiczne skutki. Kapelani często tego samego wyznania, stoją po obu stronach frontu, poświecają sztandary i armaty, zagrzewając żołnierzy do wzajemnego zabijania się, oczywiście walcząc za „słuszną sprawę”. Żołnierzom towarzyszy przeświadczenie, że Bóg jest po ich stronie, i ma ich w opiece, więc podejmują najwyższe ryzyko i ku zadowoleniu dowódców robią kwawą jatkę. Nota bene Niemcy mordując bezbronną ludność nosili na pasach napis „Gott mit uns” (Bóg z nami). Jeszcze dziś wiele konflktów zbrojnych wybucha z powodu różnic religijnych. Np. aktualny konflikt w Irlandi Północnej. W czasie II Wojny Światowej katoliccy Chorwaci zabijali prawosławnych Serbów lub wydłubywali im oczy, jeśli nie ci nie przeszli na katolicyzm A błogosławieni byli przez samego błg.Alojzego Stepinaca (http://pl.wikipedia.org/wiki/Alojzy_Wiktor_Stepinac).

         Słowo HONOR uległo dewaluacji i nie fukcjonuje już ani w walce ani w dyplomacji. Minęły czasy rycerstwa, pojedynków, kodeksu Boziewicza, a nawet „oficerskie słowo honoru” jest dziś bezwartościowe. Gdy minister Beck, w słynnym przemówieniu 5 maja 1939 powiedział, że dla Polaków najważniejszy jest honor, wywołało to kosternację na salonach dyplomatycznych. 

         Słowo OJCZYZNA ma dziś wielorakie znaczenie. Zależy z jaką grupą społeczna czy regionem geograficznym człowiek się utożsamia. Może czuć się Polakiem, ale może przede wszystkim Slązakiem lub Europejczykiem, albo wszyskim naraz. Słowo to napędza takie pojęcia jak patriotyzm, a to z kolei nacjonalizm i dalej szowinizm i ksenofobię - zarzewie większości wojen. W 1914 panujące monarchie, nota bene ze soba skoligacone, poklócily się i miliony ludzi, poddane indoktrynacji rzuciło się na siebie z patriotycznymi hasłami na ustach – aby się pozabijać. Patriotyzm może być cenny w czasach pokoju do budowania społeczeństwa obywatelskiego. W czasach wojny zalecałbym pragmatyzm, a nawet oportunizm na wzór czeski, od tego się przynajmiej nie umiera. Bo patriotyzm może okazać się autodestrukcyjny, jak podczas Powstania Warszawskigo.

         We współczesnym świecie, aby godnie żyć, potrzebna jest WIEDZA. Ale nabytej wiedzy, aby była spożytkowana, musi towarzyszyć WYOBRAŻNIA I KREATYWNOŚĆ. A nad tym musi czuwac poczucie ODPOWIEDZIALNOŚCI za swoje działania. Tych cech zabrakło przywódcom powstania. I dlatego dewiza:

WIEDZA, WYOBRAŻNIA, KREATYWNOŚĆ i ODPOWIEDZIALNOŚĆ – winna być wpajana młodzieży nie tylko w Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale we wszystkich szkołach i uczelniach, aby nie popełniać tragicznych w skutkach błędów Naszych Przodków. Zwłaszcza, że kultura polityczna społeczeństwa jest nadal niska, uprawiamy nadal kult przywódcy który został bohaterem za „ułańską szarżę” i wyznawanie dewizy , że „jakoś to będzie”. Stają nowe pomniki i szuka sie winnych.

Jan Matlachowski (publikacja nr 5) napisal:

         Powstanie Warszawskie żyje i żyć powinno w naszej narodowej świadomości całą głębią szacunku dla szczytów bohaterstwa i zadumą nad jego historyczną prawdą.

         Powstanie to nie tylko wielka epopeja bezgranicznego bohaterstwa milionowej stolicy i jej powstańców. Szczytów tego bohaterstwa nic nie zdoła przesłonić ani przewyższyć. Powstanie Warszawskie to patos 63 dni walki, prowadzonej w warunkach istnego piekła, w czasie której miasto legło w gruzy, spopieleniu uległy bezcenne skarby kultury, życie straciło setki tysięcy ludzi a reszta mieszkańców milionowej stolicy poszła na tułaczkę i poniewierkę. Była to katastrofa narodowa.

         Powstanie Warszawskie to synonim polskiego heroizmu i niemieckiego barbarzyństwa. Tym niemniej powszechny heroizm i jego kult nie może przesłaniać problemu odpowiedzialności. Na tych, co szafują życiem ludzi, ich dorobkiem i zasobami kultury narodowej, ciąży wyjątkowa odpowiedzialność.

         Powstanie to wielkie historyczne wydarzenie, którego prawda powinna być należycie znana, aby kłamstwa o nim nie rodziły zatrutych owoców.

         Powstanie Warszawskie rodzi nakaz podejmowania wzmożonych wysiłków nad właściwą i powszechną poprawą kultury politycznej narodu. Prawda o Powstaniu unaocznia skutki niewłaściwego mechanizmu selekcji i doboru właściwego człowieka na właściwe stanowisko. Te wady naszego organizmu narodowego są schorzeniami zadawnionymi, powstałymi przez zaniedbania (na przestrzeni wieków i do dziś), zasad umiejętnego rządzenia się.

         Pamięć o Powstaniu winna uczyć kultu wielkości człowieka oraz kultu kompetencji i odpowiedzialności za życie i wartości Narodu. Czas na polską szkołę realizmu i kult rzetelnej kompetencji. O to wołają gruzy Warszawy i tysiące poległych, a wołają na miarę wielkości i powszechności bohaterstwa ujawnionego w Powstaniu.
Jan Sidorowicz

jan.sidorowicz@gmail.com

Autor w Warszawie w 1944 roku 




Gloria Victis! Londyn 1946,
Bronisław hr Komorowski z żoną, hrabianka Ireną Lamezan-Salins i dziećmi 

źródło: http://www.powstanie.pl/

.