piątek, 13 czerwca 2014

Demaskatorski przykład manipulacji


W niniejszej notce spróbuję omówić i zdemaskować niektóre metody manipulacji i dezinformacji jakimi posługuje się teraz powszechnie ruska agentura wpływu przekazując informacje i omówienia. A także spróbuję pokazać gdzie pod maską ruskiej propagandy skrywa się prawda. Zrobię to na przykładzie artykułu jaki się ukazał w Salonie24, a także kilku innych portalach pt. "Katalizowana nihilizmem III Wojna Światowa" autorstwa niejakiego Ignacego Nowopolskiego. /link/

Zobaczmy co pisze: Trudno jest dziś wyrokować, jaką datę przyszli historycy uznają za dzień rozpoczęcia III Wojny Światowej. Z praktycznego punktu widzenia jednakowoż, jej konwencjonalna faza, rozpoczęła się w chwili zainicjowania przez reżim kijowski tak zwanej „operacji antyterrorystycznej” na wschodzie Ukrainy. 

- Jest tu bardzo ciekawa konstrukcja pojęciowa oddziałująca na wyobraźnię. W pierwszej chwili uderza nas straszak chwytający za gardło: "trzecia wojna światowa", która nawet jakoby już się rozpoczęła. Wobec takiego wydarzenia nie sposób przejść obojętnie. III WŚ funkcjonuje też w świadomości zbiorowej jako apokalipsa, koniec świata, co w przypadku użycia arsenałów broni atomowej jest wielce prawdopodobne. Taka informacja od razu stawia czytelnika na baczność i wyostrza jego uwagę do granic możliwości. Na tego typu przekaz informacyjny reagujemy bardzo emocjonalnie. Zobaczmy teraz co pada na tak przygotowany grunt? - "Zapoczątkowana przez reżim kijowski tzw. operacja antyterrorystyczna na wschodzie Ukrainy". Zdziwienie? No właśnie. Dlaczego to niby akcja antyterrorystyczna miała by być początkiem III Wojny Światowej, a nie np. agresja Rosji na ukraiński Krym, jego aneksja i późniejsze represje wobec jego mieszkańców przez rosyjskie wojska okupacyjne i administrację? Określenie "reżim kijowski" ma sugerować brak legitymizacji społecznej rządu i prezydenta Ukrainy. Akcja antyterrorystyczna w cudzysłowie ma w zamyśle podważyć to określenie. Dlaczego? - Bo w myśl rosyjskiej propagandy to jacyś banderowcy próbują krwawo stłumić powstanie narodowe, samoobronę mieszkańców tych regionów. Autor notki pomija milczeniem fakt, że to rosyjski specnaz, najemnicy z Kaukazu i zwykli bandyci przysyłani przez Moskwę w celu siania terroru i wznieceniu buntu rosyjskiej mniejszości są celem tej akcji antyterrorystycznej ukraińskiego wojska i służby bezpieczeństwa. Przyjrzyjmy jeszcze jak odbywa się "drukowanie" słów-kluczy. Wzburzona emocja w postaci III WŚ służy jako tło i środek do zapamiętania konstruktów: "reżim kijowski", "tzw. operacja antyterrorystyczna". Następnym razem kiedy usłyszymy określenie "akcja terrorystyczna", nasunie nam się zakwestionowanie tego. No bo jak tzw. to znaczy nieprawdziwa. A dlaczego nieprawdziwa? - A bo prowadzona przez "kijowski reżim". To nic, że wiemy iż to jest nieprawda; podświadomość zaczyna nam wtedy podsuwać inne znaczenie tych pojęć. Dlaczego tak się dzieje? - Bo myślimy na skróty. Posługujemy się słowami-kluczami, które mają połączenia z rozwinięciem i definicją, ale tego już sobie nie uświadamiamy. Nasze myślenie jest schematyczne i jest przyswojone emocjonalnie. Tak dokonujemy wyborów. Nie na zadzie zimnej kalkulacji ale, że coś nam się podoba, czujemy pożądanie albo nieodparte uzasadnienie. Tak działa reklama w handlu; dlatego towary w hipermarketach są rozmieszczone w odpowiedni sposób. 

Jednym z rezultatów tej operacji jest stopniowe „roztapianie się” granicy państwowej z Federacją Rosyjską. Pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, separatyści przyjęli taktykę opanowywania ukraińskich punktów granicznych, których personel, w obliczu nadchodzącego ataku, umyka najczęściej w cywilnym przebraniu, porzucając sprzęt, broń i umundurowanie. Stanowiska graniczne przechodzą pod kontrolę powstańców, co umożliwia im ewakuację kobiet i dzieci z obszarów walk, oraz uzyskanie nieoficjalnej pomocy od swych rosyjskich rodaków z terenu Federacji.


- Stek bzdur? - Nie. Przemyślane działanie. Dowiadujemy się, że granica Ukrainy z Rosją "roztapia się", przestaje istnieć. A jak nie ma granicy to kto będzie protestował jak przekroczą ją rosyjskie czołgi? Doskonale wiemy, że służby graniczne Rosji przepuszczają bez żadnych problemów terrorystów i najemników, którzy jadą na Ukrainę aby mordować, porywać, okupywać. Nawet jak Ukraińcy nie pilnują granicy to po drugiej stronie też jest służba graniczna i celna. Dlaczego Rosjanie nie reagują na przerzut dywersantów, pojazdów i broni (w tym ciężkiej) na terytorium sąsiedniego suwerennego kraju? Autor notkę szyje grubymi nićmi. Są w mojej ocenie za grube, bo kto uwierzyć zdoła, że to nie terroryści, dywersanci i bandyci podlegający eliminacji a jacyś powstańcy i separatyści? Wszyscy pamiętamy jak Putin bezczelnie kłamał, że na Krymie to jacyś miejscowi chłopcy, co to kupili ubrania w sklepie myśliwskim albo w Biedronce a nie rosyjski specnaz wraz z właściwym tym jednostkom wyposażeniem i celowo pozbawiony znaków identyfikacyjnych dokonał inwazji Krymu i atakował ukraińskie koszary. Co potem bez jakichkolwiek oznak zażenowania sprostował i przyznał, że to jednak nie były mundury z Biedronki ale regularne rosyjskie jednostki przysłane po to aby pod lufami karabinów przypilnować mieszkańców Krymu, żeby głosowali za przyłączeniem tego ukraińskiego terytorium do Rosji. Jak wiemy ruska agentura i propaganda nie mają żadnych obiekcji aby uznać ten plebiscyt za reprezentatywny, wolny i ważny. Wróćmy jeszcze do zdań autora: "Pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz" i "przyjęli taktykę opanowywania ukraińskich punktów granicznych". Ma to w zamyśle autora notki usprawiedliwić rosyjskich dywersantów wmawiając bezczelnie, że to nie są żadni dywersanci ale jakaś samoobrona. Zaś ataki na posterunki graniczne nie są działaniami wojennymi i nie mają na celu siłowego przesunięcia granicy państwowej między tymi dwoma krajami. Ciekawe jest sformułowanie "personel, w obliczu nadchodzącego ataku, umyka najczęściej w cywilnym przebraniu, porzucając sprzęt, broń i umundurowanie". Wynika z niego, że Ukraińcy to patałachy. Co to za wojsko, które boi się naszych chłopaków ubranych w mundury, które można kupić w każdym niemal sklepie typu Biedronka? I bez proni. No ale jak Ukraińcy porzucą swoją broń, a nawet mundury i uciekną w popłochu w cywilnych ubraniach to już będą mieli czym się bronić. Ale zaraz... kto jest stroną atakującą a kto się tylko broni? Ci "powstańcy" broniący "kobiet i dzieci" i cofający się przed "banderowcami", czy raczej to ukraińscy celnicy i służba graniczna jest celem ataku rosyjskich dywersantów i najemników?  To jest klasyczna metoda znana jako "odwracanie kota ogonem". W pierwszej chwili czujemy, że to absurd. Ale po którymś razie serwowania tego samego mózg zaczyna się gubić. Pamiętamy co mówił Goebels, że kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą? No i granica Ukrainy z Rosją ma być po to otwarta, żeby ewakuować kobiety i dzieci... A jedzie mi tu czołg? 

Proces ten powoduje zmniejszanie się dystansu dzielącego wojska rosyjskie z terenu Federacji od nacierającej w kierunku wschodnim ukraińskiej „gwardii narodowej” wzmocnionej zachodnimi najemnikami i doradcami z NATO. Zetknięcie tych dwu sił będzie zapewne iskrą wywołującą konflikt nuklearny.


- Tu mamy znowu powrót do III Wojny Światowej. Po co? Żeby znowu pobudzić emocje i zwiększyć uwagę po tym steku kłamstw i odwracaniu kota ogonem. Zauważmy też jak dramaturgia narasta, cienka linia się zmniejsza i już tylko iskra dzieli nas od wybuchu. To powtórzenie wywołanej emocji ma stanowić klamrę pojęciową. Aby czytelnik w ramach tej III Wojny Światowej (wzmocnionej jeszcze o konflikt nuklearny) zakodował słowa klucze, które tu padły: roztapiająca się granica, separatyści, uciekające w popłochu ukraińskie wojsko, ewakuacja kobiet i dzieci, pomoc z Rosji. Zatrzymajmy się na chwilę przy słowie "separatyści". Kim jest separatysta? To ktoś chcący odłączyć swój kraj od jakiegoś większego tworu państwowego. Ktoś, kto pragnie np. wyzwolenia spod okupacji. W przypadku Krymu i wschodniej Ukrainy z niczym takim nie mamy do czynienia. Autonomia Krymu a nawet utworzenie niezależnego od Ukrainy nowego państwa pod nazwą dajmy na to "Tatarska Republika Krymu" nie mają nic wspólnego z jego bezprawną aneksją przez Rosję. Gdyby taki proces odłączenia czy podziału odbył się na drodze pokojowej, jak w przypadku Czechosłowacji to zupełnie co innego. W tym przypadku to jedynie fałszywka, imitacja, wciskanie kitu, że odbyło się to z poszanowaniem prawa i standardów. Czy "separatystów" na wschodniej Ukrainie można nazwać inaczej niż terroryści, dywersanci i bandyci? Oczywiście, że nie. Musimy nazywać rzeczy po imieniu. Cała machina propagandowa pracuje na to aby pod znane i ustalone pojęcia podkładać nowe przeciwstawne znaczenia. W przypadku "separatyzmu" jest to perfidna manipulacja. Ma ona na celu osłabić wydźwięk terroryzmu; ma sprawić wrażenie, że tego typu terroryzm jest jakiegoś innego rodzaju. Jest w jakimś sensie usprawiedliwiony. Tak nie jest. 


Na razie jednak na wschodzie Ukrainy kontynuowane jest ludobójstwo dokonywane przez lotnictwo, artylerię, wojska rakietowe i pancerne, oraz grupy terrorystyczne banderowców wspieranych zachodnimi najemnikami.

- Na całym świecie obowiązuje jasna zasada: z terrorystami się nie negocjuje tylko się ich eliminuje. Tymczasem w tej notce akcja eliminowania przysłanych z Rosji terrorystów jest nazywana "ludobójstwem". Poza tym autor nie wyjaśnia skąd ci terroryści pochodzą, skąd mają broń, w tym ciężką; skąd mają rakiety, którymi zestrzeliwują ukraińskie śmigłowce i samoloty? Jak wiemy taka broń jest tylko na wyposażeniu rosyjskiego wojska a obsługa tej broni jest możliwa po odbyciu specjalistycznego szkolenia. Dalej widzimy jak autor notki powiela cały czas ten sam schemat dezinformacji podkładając pod prawdziwe określenia ich fałszywe znaczenia. Żeby nie było wątpliwości - akcja antyterrorystyczna przeciwko rosyjskim najemnikom i miejscowym bandytom nie jest żadnym ludobójstwem i jest całkowicie usprawiedliwiona. Metody eliminacji terrorystów mogą być dowolne. Liczy się skuteczność i szybkość operacji. Jak wiemy z tym Ukraińcy mają problem. Dziurawa granica z Rosją, przez którą dostarcza ona broń, wozy bojowe i najemników są pewnym wytłumaczeniem. 

Rosyjska telewizja pokazuje te wydarzenia na bieżąco. Ataki rakietowe z użyciem zabronionego przez konwencję białego fosforu (znajdującego się jedynie na wyposażeniu zbrodniczej US Army i bandyckiego Israel Defense Forces), powodującego całkowitą likwidację ludności atakowanych wsi pod Słowiańskiem, ostrzał lotniczy cywilnych centrów miast regionu i „odstrzeliwanie” jak przysłowiowe kaczki cywilów przez wprowadzanych do miast snajperów, palenie ludzi żywcem przez grasujące sotnie „prawego sektora”. W dobie rozwiniętej telefonii komórkowej umożliwiającej każdemu natychmiastowe robienie zdjęć i nakręcanie filmów, nie budzącego żadnej wątpliwości materiału dokumentalnego jest pod dostatkiem. Każdego posiadającego sumienie człowieka muszą wstrząsać obrazy konających w kałużach krwi kobiet, czy przerażonych maluchów, ukrywających się w piwnicach przed ostrzałem nazistowskich bandytów.  Każdego, za wyjątkiem zachodnich nadludzi i aspirujących do tego towarzystwa polskojęzycznych „europejczyków”.


- To jest opis typowej wojny informacyjnej obliczonej na wywołanie negatywnych emocji i głosów sprzeciwu u odbiorcy takiego przekazu. Używanie cywilów jako żywych tarcz; ukrywanie się w prywatnych domach a nawet szkołach i szpitalach i prowadzenie stamtąd ostrzału wiedząc, że odpowiedź służby bezpieczeństwa spowoduje ofiary wśród ludności cywilnej jest nikczemnością. I obciąża całkowicie sumienia terrorystów, którzy chowają się za niewinnymi kobietami i starcami. Przede wszystkim ludności cywilnej w obszarze prowadzenia walk nie powinno być. Pamiętamy wezwania do opuszczenia przez zwykłych ludzi tych rejonów. Ale co począć jak tacy ludzie nie chcą tego zrobić? Co innego jak cywile są przetrzymywani przez terrorystów siłą. Wtedy sprawa jest delikatna i jednostki antyterrorystyczne eliminują bandytów w taki sposób aby zakładnikom nie stała się krzywda. Poza tym w tej wojnie mamy do czynienia z preparowaniem dowodów na masową skalę. Jakieś zdjęcie sprzed kilku lat z Czeczeni na którym widać zabitą kobietę leżącą w kałuży krwi jest pokazywane jako dowód "atakowania cywilów rakietami". Rzeczywiście w rosyjskich mediach takie "dowody" są wałkowane na okrągło i mam wrażenie, że tamtejsi ludzie rzeczywiście w to wierzą. Myślę, że nawet są gotowi uwierzyć w każdy absurd. Nawet w "ataki rakietowe z użyciem zabronionego przez konwencję białego fosforu (znajdującego się jedynie na wyposażeniu "zbrodniczej" US Army i "bandyckiego" Israel Defense Forces), co ma powodować całkowitą likwidację ludności atakowanych wsi pod Słowiańskiem, ostrzał lotniczy cywilnych centrów miast regionu i „odstrzeliwanie” jak przysłowiowe kaczki cywilów przez wprowadzanych do miast snajperów, palenie ludzi żywcem przez grasujące sotnie „prawego sektora”". Bujdy wyssane z palca. Zwróćmy też uwagę na zlepek US Army = zbrodnicza i  Israel Defense Forces = bandycki. Tym się różni przekaz tendencyjny od obiektywnego. Ma od razu ukierunkować i zakodować negatywny obraz; w tym przypadku wojsk amerykańskich i izraelskich. W przeciwieństwie do dzielnych sołdatów FSR, którzy są uosobieniem pokoju i już nawet mają przemalowane transportery opancerzone na niebiesko aby w każdej chwili być gotowym do wkroczenia na Ukrainę i podjecia się niewdzięcznej misji stabilizacyjnej. Znowu muszę zapytać: a jedzie mi tu czołg?


Obok zmasowanej i totalnie zakłamanej propagandy medialnej, unijną rzeczywistość charakteryzuje jeszcze jedna wspólna cecha- bezmyślna zwierzęca nienawiść do Rosji i Putina. Mieszkająca w Paryżu znana amerykańska pisarka, Diana Johnstone tak te zjawisko charakteryzuje: "Media nie wymagają od nas zrozumienia Putina, ale nienawiści do niego."

- Jeżeli ta unijna propaganda medialna jest zakłamana to jak nazwać tą rosyjską? Ja znam z przedszkola takie powiedzenie: "kto kogoś nazywa tak się sam nazywa". Manipulacja w mediach na całym świecie jest faktem. I nie ma co tego ukrywać. Przemilczanie, wypaczanie faktów jest bardzo częste i tzw. "niezależne, obiektywne dziennikarstwo" powoli odchodzi do lamusa. To przykry fakt. Jednak tendencyjność to nie to samo co celowa dezinformacja i manipulacja świadomością odbiorcy. No i liczy się skala. Te zachodnie media (radio, tv, prasa) w porównaniu do rosyjskich odpowiedników to jak dzień do nocy. No i na zachodzie niezależni dziennikarze niewygodni dla władzy nie są skrytobójczo mordowani, jak ma to miejsce w Rosji. Tam praktycznie niezależnych dziennikarzy już nie ma. A niedawny show z Putinem i niekończącymi się pytaniami zwykłych ludzi to był starannie wyreżyserowany spektakl. Gdzie nic przypadkowego nie miało prawa się wydarzyć. Czy Putina można nienawidzić? Chyba tak. Faszystowska ideologia Dugina i realizowany wg jej wytycznych imperializm Putina; agresje na sąsiednie kraje i aneksje części ich terytoriów; lansowany przez władzę na Kremlu relatywizm i pogwałcenie wszelkich ustaleń, układów i praw międzynarodowych zasługuje jedynie na potępienie. Tu nie ma czego rozumieć i po co tłumaczyć Putina. Jego działań usprawiedliwić się nie da. A wszelkie próby dialogu będzie on odczytywał jako naszą słabość i akceptację dla tego co on wyprawia. W myśl chrześcijańskiej zasady możemy potępiać czyny a nie człowieka. Ale już w przypadku ideologii jaka obowiązuje w Rosji (wcześniej komunistyczna teraz faszystowska, której autorem jest Dugin) możemy i powinniśmy ją nienawidzić. 


Dalszy ciąg tej propagandowej notki jest w tym samym stylu. Nie ma więc potrzeby jej omawiać. Gdyby ktoś jednak chciał się w nią wgłębić to zachęcam do eksperymentu. Pod słowo "banderowiec" podłożyć "ruski faszysta"; pod "ludobójstwo" - "akcja antyterrorystyczna"; itd., itp. Wyjdzie nam wtedy prawdziwa rzeczywistość zamiast fałszu 

7 komentarze:

  1. Poniżej przytaczam komentarze pod tym wpisem na innym portalu.

    AntonioBanitas 14 czerwca 2014 o 20:52
    Świetny tekst, rozłożyłeś noworuskiego na drobne części. Oby więcej twoich wpisów.
    Dziękuje i pozdrawiam.

    dr nowopolski 15 czerwca 2014 o 15:57
    Gratuluję zdemaskowania kolejnego agenta Putina, według schematu, który podaję w tymże właśnie artykule: “Dyżurujący na każdym blogu agenci wpływu pilnie baczą, czy blogerzy nie podejmą przypadkiem wysiłku samodzielnego myślenia i oceny sytuacji. W przypadku takiego zagrożenia, natychmiast w stosunku do „nieprawomyślnego” autora pada komentarz: „to agent Putina”
    Zwykle nie podejmuję polemiki z osobnikami twego pokroju, ale ponieważ reprezentujesz pewną przeciętną zwyrodniałego pokolenia jp2, to zamieszczam poniższe uwagi:
    1, gdybyście posiadali choć kasztę rozumu, to zapewne artykuł ten zmobilizowałby was do przemyślenia, tego kto w pierwszej kolejności eksploatuje i niszczy III RP i jej mieszkańców- bo ten wątek stanowi główny temat artykułu;
    2. gdybyście mieli choć krztę sumienia, to zapoznalibyście się z niepodważalnymi dowodami zbrodni ludobójstwa dokonywanymi przez banderowców i ich sponsorów między innymi na dzieciach i kobietach wschodniej Ukrainy. Materiału dokumentalnego w mediach i internecie jest multum. Boskie przykazanie głosi: Nie zabijaj! I nie ma w mim wyjątku dla “Kacapów”!
    3, gdybyście mieli choć tyle instynktu samozachowawczego ile mają go zwierzęta, to zamiast tropić agentów Putina, zastanowilibyście się jak nie dać się wmanewrować dla obcych interesów w skrajnie niebezpieczny konflikt z nuklearnym mocarstwem rosyjskim.
    Na wasze nieszczęście wasi autentyczni wrogowie wyprali was z rozumu, sumienia, a nawet zwierzęcego instynktu samozachowawczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mind Service 15 czerwca 2014 o 23:28
      Szanowny “doktorze”, zazwyczaj nie dyskutuję z ruską agenturą, tylko ją blokuję i usuwam na moim blogu, to tym razem zrobię wyjątek, gdyż jak mi się zdaje masz się za mądrzejszego niż jesteś w rzeczywistości. Twój artykuł jest tak grubymi nićmi szyty i jest tak jednoznaczny do zdemaskowania jako pisany na zamówienie z Kremla, że aż się dziwię, że za to ci płacą. Bo że tak jest nie mam wątpliwości. I twoje wciskanie kitu, że to :dyżurujący na każdym blogu agenci wpływu pilnie baczą, czy blogerzy nie podejmą przypadkiem wysiłku samodzielnego myślenia i oceny sytuacji” jest nieprawdziwy. Gdyż ruscy agenci tego nie robią (wiem, bo badam to zjawisko), a “banderowcy” – mówiąc twoim językiem, tak naprawdę nie istnieją. Mówię o realu. Bo w chorych turańskich głowach jak najbardziej. I to jest pierwszy namacalny dowód identyfikujący cię kim jesteś. Drugi to twój zwrot “gdybyście”. Otóż towarzyszu, ja jestem sam. W Polsce takich zwrotów nie używa się. Musisz się podszkolić w posługiwaniu się językiem polskim, jak chcesz kogoś nabrać, bo na razie to nic z tego.

      Usuń
    2. cd.:
      Teraz co do przedstawionych przez ciebie zarzutów, wprost wyciągniętych z ruskich wytycznych,
      1. wiem z grubsza kto niszczy i eksploatuje III RP, ale z tego uświadomienia nie wynika jeszcze, że mamy się rzucić w ramiona Rosji. Która od wieków była dla Polski wrogiem i obecnie nic nie wskazuje na to, aby nagle zapałała do Polaków bezgraniczną miłością. Oczywiście, że Polska ma różnych wrogów i z tego trzeba sobie zdawać sprawę. Ale Rosja obecnie jest tym największym. Wiem doskonale dlaczego tak jest. Faszystowska ideologia Dugina jest mi doskonała znana.
      2. zbrodnie ludobójstwa na Ukrainie w czasie II-ej WŚ są doskonale znane i udokumentowane. Ich sprawstwo nie budzi we mnie żadnych wątpliwości. Ocena jest jednoznacznie negatywna. Odsyłam np. do opracowania na moim blogu.
      Nie wynika z tego jednak, że dzisiejsi Ukraińcy z Prawego Sektora ową zbrodnię na Polakach chcą powtórzyć, albo, że chcą zabrać polskie ziemie, w tym Przemyśl. Raczej Polaków uważają za przyjaciół i sojuszników. Nie bez znaczenia jest również fakt poparcia przez ukraińskie społeczeństwo (kilka procent) tych “banderowskich” spadkobierców. Obecnie jedynie Rosji zależy na poróżnieniu Polaków z Ukraińcami za przyczyną wrzutek o “zbrodniach banderowców” z czasów II WŚ. I to również takich jak ty jednoznacznie identyfikuje. Efekt jest taki, że Polaków nie za bardzo rusza narracja “banderowska”, bo wiedzą kto ją wyciąga z kapelusza i w jakim celu. Jak widzisz “doktorku” te wytyczne są mało użyteczne i zupełnie nie przekonujące.
      3. twój straszak, żeby nie drażnić Putina bo może on odpalić rakiety z głowicami nuklearnymi zupełnie na mnie nie działa. Zdaję sobie sprawę, że ten wariat może w każdej chwili nacisnąć przycisk i S-400 oraz Iskandery z głowicami jądrowymi spadną na terytorium Polski zamieniając ją w atomową pustynię. I póki co Polacy nie są w stanie nic zrobić. Jednak lekarstwem na to nie są hołdy dla Putina albo zdrada jak miało to miejsce w czasie Targowicy, a jak najszybsze podjęcie kroków obronnych. Budowa tarczy antyrakietowej nad Polską (przetarg już trwa), budowa elementów tarczy amerykańskiej, stacjonowanie jednostek wojsk amerykańskich na Polskiej ziemi są w stanie te zapędy Putlera ostudzić. Ale najlepsze jest to, że Polska ma przyjaciół w USA, i wspólne cele, bo o Niemczech tego powiedzieć nie można, więc agresja na Polskę spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią NATO. Jaką? W państwach zachodnich również jest znana koncepcja ograniczonej wojny atomowej. Krok odwetowy już został na tą okoliczność przygotowany. Kilka rakiet załatwi sprawę definitywnie. Moskwa i może jeszcze kilka innych większych miast przestanie istnieć. Rosja nie ma tarczy antyrakietowej i jej szybko mieć nie będzie. Więc ta atomowa pustynia, która najpierw spotka Polskę dosięgnie i Rosję. Rosja ze swoim potencjałem militarnym, w tym atomowym to chłopek roztropek wymachujący szabelką. Mam nadzieję, że Putin zdaje sobie sprawę, że takie awanturnictwo bardzo źle dla niego się skończy. Instynkt samozachowawczy podpowiada mi, ze pójście na układy z Putlerem do niczego dobrego nie doprowadzi. On rozumie tylko język siły.
      Jak więc widzisz twoje wysiłki propagandowe przedstawione w artykule nie są w stanie zmienić mojego sposobu myślenia i oceny sytuacji. Twoje pseudo-argumenty które tu przedstawiłeś w trzech punktach są g. warte.

      Usuń
  2. skąd się tacy goście jak ty biorą? przypominają się stare skecze Pietrzaka z okolic stanu wojennego, jak to się różnych tam takich..... ech, szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy czytam takie teksty jak twoje to naprawde zaczynam wierzyc ze nie istnieje sprawiedliwosc. jak mozna tolerowac płatne cyniczne sianie bezczelnej ruskiej propagandy.
    ale obawiam sie że wielu ludzi wypisuje te chore z nienawisci teksty z własnego wewnętrznego przekonania.
    Jesteś katolikiem? Twojemu sumieniu nie przeszkadza widok mordowanych kobiet i dzieci przez terrorystow Putina na wschodniej ukrainie?

    OdpowiedzUsuń
  4. skąd się ruskie trolle biorą? przypominają się stare skecze Pietrzaka z okolic stanu wojennego, jak to się różnych tam takich..... ech, szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak sie skonczyly kacapskie przygody Puthitlera na Ukrainie. Krym tez oddadza wczesniej niz pozniej. I gdzie sa teraz te kacapskie kreatury z ruskich ambasad co za bony obiadowe musza tutaj tyle postow napisac? A zielone ludziki? W sklepach juz broni nie sprzedaja ze uciekaja w poplochu? Tak trzymac, dopoki ostatni zywy kacap nie ucieknie albo nie zginie. Z terrorystami nie mozna sie ukladac, do nich nalezy strzelac.

    OdpowiedzUsuń

.