czwartek, 1 stycznia 2015

Ukraina: Marsze z okazji urodzin Stepana Bandery

A A A Drukuj

Marsz w Kijowie z okazji 106. rocznicy urodzin Stepana Bandery
Marsz w Kijowie z okazji 106. rocznicy urodzin Stepana Bandery (Efrem Lukatsky / AP (AP Photo/Efrem Lukatsky))
W Kijowie, a także w innych miastach Ukrainy, w tym we Lwowie i w Odessie, zorganizowano w czwartek marsze z pochodniami w 106. rocznicę urodzin przywódcy ukraińskich nacjonalistów Stepana Bandery.
Na marsz w Kijowie przybyło według różnych źródeł od ponad tysiąca do kilku tysięcy ludzi. Manifestację, zorganizowaną przez partie nacjonalistyczne Swoboda i Prawy Sektor, zakończył wiec na Majdanie Niepodległości. Cytowany przez agencję Unian lider Swobody Ołeh Tiahnybok powiedział przed rozpoczęciem marszu: - W warunkach wojny wszyscy wspominają wypowiedzi Stepana Bandery o północnym sąsiedzie, a mianowicie to, że z Moskwą nie wolno się dogadywać i że Moskwa to agresor.


Z kolei deputowany Rady Najwyższej Ukrainy z partii Swoboda Andrij Iljenko oświadczył, że "uczestnicy akcji pamięci domagają się, by wszyscy bojownicy o wolność Ukrainy, zwłaszcza Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, zostali oficjalnie uznani przez państwo za bohaterów narodowych".

Marsze ku czci Bandery zorganizowano także w innych ukraińskich miastach, w tym we Lwowie, w Odessie i Dniepropetrowsku.

Szuchewycz to dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii. Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), której zbrojne ramię, UPA, jest odpowiedzialne za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego.

Za zamach na Pierackiego został skazany na karę śmierci zamienioną następnie na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. Przebywał tam do września 1944 r. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. W październiku 1959 roku został zamordowany przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

W roku 2010 Stepan Bandera otrzymał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy. Nadał mu go specjalnym dekretem ustępujący wówczas prezydent Wiktor Juszczenko. Dekret ostatecznie został uchylony przez sąd. Przyznanie Banderze tytułu Bohatera Ukrainy wywołało sprzeciw w Rosji i w Polsce. 
źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,17203609,Ukraina__Marsze_z_okazji_106_urodzin_Stefana_Bandery.html
_______________________

Aż dziw bierze, że polskie oficjalne media podały taką informację, w dodatku z wyjaśnieniem kim byli Bandera i Szuchewycz. Jeszcze czytelnicy gotowi pomyśleć, że bratni naród ukraiński celebruje ludobójców, a tego przecież byśmy nie chcieli. Ukraina jest cacy - bezwarunkowo i w 100%. O tym, że Ukraińcy gloryfikują morderców, nie należy pisać. To sprzeczne z poprawnością polityczną, lepiej aby Polacy o tym nie wiedzieli i nadal żyli wyobrażeniem o Ukraińcach jako przyjaciołach Polski. No, można ewentualnie przedstawić jako przyjaciela Polski samego Banderę i Szuchewycza, którzy tak po przyjacielsku wydali rozkazy wypruwania wnętrzności z polskich dzieci.

Od dawna się zastanawiam jak Gazeta Wyborcza radzi sobie z polityką informacyjną w sprawie banderowskich sentymentów na Ukrainie. Z jednej strony popularność UPA na Ukrainie jest bardzo niewygodnym faktem dla lansowanej w Polsce polityki, zaś Gazeta Wyborcza jednoznacznie politykę pro-ukraińską popiera. Z drugiej jednak strony Gazeta jest bardzo wyczulona na punkcie antysemityzmu i krzywd Żydów, o których wciąż pisze, tymczasem UPA, do której wzdycha spora część ukraińskiego społeczeństwa, była odpowiedzialna za mordy nie tylko na Polakach, ale także Żydach. Ukraińscy nacjonaliści mieli spory wkład w Holokaust, dlatego Bandera czy Szuchewycz są przez Żydów znienawidzeni niewiele mniej niż Hitler. Przykładowo w sprawie ogłoszenia Bandery bohaterem narodowym przez prezydenta Juszczenkę, najgłośniej protestowały amerykańskie organizacje żydowskie i władze Izraela. Z pewnością nie bez powodu. Dla Gazety Wyborczej jest to w pewnym sensie sytuacja patowa. Trudno jest pisać dobrze o Ukrainie tolerującej oficjalnie kult Bandery i innych ludobójców, jednocześnie nie podpadając organizacjom żydowskim, z którym GW przecież też chce żyć dobrze.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

.