wtorek, 5 maja 2015

O co chodzi Polakom w "Kwestii Ukraińskiej"?


Ta notka jest właściwie moim komentarzem do artykułu Mariusza Cysewskiego pt. "Ksiądz Isakowicz-Zaleski rusza do boju o Komsomolską Prawdę" - http://niepoprawni.pl/blog/mariusz-cysewski/ksiadz-isakowicz-zaleski-rusza-do-boju-o-komsomolska-prawde , który ze względu na rozmiary zyskał formę notki.

 
Grafika przedstawiająca wyniki badań CBOS na temat wspólnej polsko-ukraińskiej historii, źródło: cebos.pl

O co chodzi Polakom wypowiadającym się w tej kwestii? - Im wszystkim: ks. Zaleskiemu, pro-ruskim trollom i zwykłym ludziom chodzi o oficjalne i głośne przyznanie Ukrainy, że UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków w czasie II-ej Wojny Światowej [1]. - To raz.

Dwa - że w dzisiejszych czasach gloryfikowanie przez Ukraińców zbrodniarzy pokroju Bandery, stawianie im pomników i uważanie ich za bohaterów narodowych jest niedopuszczalne i urąga przyzwoitości.

- I w tym mają rację.

"Kwestia Ukraińska", która budzi wśród Polaków wiele emocji i polega na "zagrożeniach ze strony banderyzmu" i nierozliczenia ukraińskich zbrodni ludobójstwa na Kresach w czasie II-ej Wojny Światowej jest podsycana i wykorzystywana w wojnie propagandowej prowadzonej przez Rosję wobec Polski.

Problemem Polski jest brak zdecydowanej i jednoznacznej reakcji na takie poczyniania ukraińskich władz. Problemem Ukraińców jest nieliczenie się z naszą wrażliwością. Nieznajomość własnej historii nie może zwalniać z odpowiedzialności za słowa i czyny. Ludobójstwo Polaków i nie tylko Polaków powinno być jednoznacznie przez Ukrainę nazwane i potępione.

Prawdy nie da się przemilczeć ani wypaczyć.

Stąd tak wielka odpowiedzialność historyków z obu stron.

W dniu, w którym prezydent Bronisław Komorowski przemawiał w ukraińskim parlamencie, ten podjął uchwałę przyznającą UPA miano organizacji walczącej o niepodległość Ukrainy. Taki wniosek złożył syn Romana Szuchewycza, jednego z dowódców UPA. Samo uznanie UPA za organizację walczącą o niepodległość tego państwa nie powinna budzić naszego zdziwienia i sprzeciwu, bo tak było. Jednak przemilczanie przy tej okazji ludobójstwa na Polakach i Żydach przez UPA jest niedopuszczalne z naszego punktu widzenia.

Decyzja parlamentu jest nietaktem, jeśli nie czymś więcej. Może Ukraińcy nie są świadomi tego, że "plują Polakom w twarz"? - Chcę wierzyć, że tak właśnie jest.

Trzeba zauważyć, że dzisiaj Ukraińcy widzą wyraźnie, że Polska zostawiła Ukrainę samą sobie wobec rosyjskiej agresji. Kiedyś Polacy żalili się, że nikt nie chciał umierać za Gdańsk, dzisiaj robią dokładnie to samo. Polacy są obłudni i zakłamani i to się prędzej czy później zemści.

Taka postawa polskich władz nie sprzyja budowania przyjaznych relacji z Ukrainą i zwiększa zagrożenie dla naszego Kraju ze strony Rosji.

Dlatego tak ważne jest pojednanie polsko-ukraińskie. Po to aby Rosja przestała rozgrywać te dwa naturalnie sobie bliskie i bratnie narody słowiańskie. Dla których wspólne zjednoczenie się w walce z rosyjskim najeźdźcą jest wręcz sprawą życia i śmierci.

Prób polsko-ukraińskiego pojednania było wiele. Żadna jednak nie przyniosła spodziewanego efektu. Pojednanie ogłosili w przeszłości prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. To było pierwsze wyciągnięcie ręki między obu naszymi narodami. Po raz pierwszy mówiono otwarcie o zbrodniach popełnionych na Polakach na Wołyniu i o Akcji Wisła, brutalnych przesiedleniach Ukraińców. Wtedy jednak było to pojednanie elit, społeczeństwa nie były jeszcze skore do wyciągnięcia ręki. I do dzisiaj nie są. Niestety...

Wydaje się, że polsko-ukraińskie pojednanie musi polegać na zgodzie, że mamy różne pamięci historyczne. Poza tym Ukraińcy muszą najpierw pogodzić się z samymi sobą. [2]

Bronisław Komorowski, przemawiając w ukraińskiej Radzie Najwyższej, znów mówił o wyciągniętej ręce Polaków w stronę Ukraińców, o chęci pomocy, o konieczności budowania wspólnej, pokojowej Europy mimo dramatycznej przeszłości obu narodów, krzywd, przelanej krwi i krwawych walk.

Jak podkreślił polski prezydent – zawsze w takich chwilach korzystał ktoś trzeci. Tym trzecim jest Rosja. Powiedział, że Europa nie będzie bezpieczna, dopóki nie jest bezpieczna Ukraina.

A nie jest: wciąż na jej terytorium stacjonują obce wojska i ciężki sprzęt. Są okupowane ukraińskie terytoria: Krym i Donbas. Co więcej - Rosja szykuje się do nowej ofensywy. Trwają już nawet miejscami ciężkie walki, mimo obowiązywania porozumienia Mińsk II, które Rosja łamie z premedytacją. To jest zwykła agresja i trzeba ją nazywać po imieniu. Polska nie uznaje podziału Ukrainy, dla nas Ukraina pozostaje w swoich granicach z 1991 r. Nie uznajemy ani działania "separatystów", ani aneksji Krymu przez Rosję.

To ważne stwierdzenie polskiego prezydenta zostało wygłoszone nie tylko do ukraińskich parlamentarzystów, ale i do całego narodu ukraińskiego. To istotne słowa, jeśli chcemy mówić o pojednaniu. Pytanie jednak, jak odczytało je ukraińskie społeczeństwo? Polski prezydent zadeklarował pomoc – i to jest ważna deklaracja. Podkreślił, że Ukraina ma prawo do wyboru własnej drogi na Zachód i nikt nie ma prawa jej przeszkadzać.

Ale dzisiaj same słowa już nie wystarczą. Polska, aby być wiarygodna musi zaoferować Ukrainie realną i znaczącą pomoc: finansową, polityczną i militarną. Na tym polega polska racja stanu. Polska musi zacząć ponownie uprawiać aktywną politykę wschodnią. Chowanie się za plecami Niemiec redukuje polskie państwo do rangi kolonii i wasala wielkich mocarstw.

Nie może temu przeszkadzać trudna historia i nierozliczone winy, gdyż są obecnie ważniejsze kwestie. Wsparcie Ukrainy w jej reformach i staraniach na rzecz wejścia do UE i NATO powinny pozostawać niezmiennie polskim prioryterem.

Szerokiego pojednania nie należy jednak odkładać ad acta.

Bez przyznania się do winy i żałowania za grzechy nie może być mowy o przebaczeniu. Wszystkim nam powinno na tym zależeć.

Fotka pochodzi z artykułu pt. "Czy możliwy jest atak banderowców na Przemyśl?" [3]


Takie osoby jak ks. Zaleski zamiast wpisywać się w rosyjską propagandę dzielenia obu narodów lepiej by zrobił angażując się w pojednanie.

Zaś historycy obu państw powinni uzyskać oficjalne i znaczne wsparcie swoich państw, aby położyć podwaliny pod rzeczywiste i trwałe pojednanie.

Co jednak zrobić z "gloryfikacją banderowców" na Ukrainie? - Nie może być na to naszej zgody!

________________________________________
[1] http://cbos.pl/SPISKOM.POL/2013/K_101_13.PDF
[2] http://tygodnik.onet.pl/kraj/jak-nam-idzie-pojednanie-z-ukraina/p5w78
[3] http://mojademokracja.salon24.pl/579419,czy-mozliwy-jest-atak-banderowcow-na-przemysl

0 komentarze:

Prześlij komentarz

.