Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2019

Nowi ludzie zbudują Nową Ziemię. Nowi ludzie zdobędą Świat


Zmiana pokoleniowa w połączeniu ze zmianą kontekstu społecznego powoduje przemiany w sferze wartości, to z kolei w istotny sposób wpływa na zachowania i podejmowane działania innych.
- To truizm. Jednak przez wielu nie przyjmowany do wiadomości. Zmiany pokoleniowe następowały zawsze i wszędzie. Im prędzej to się dzieje - tym lepiej. To prawda, że starzy mają zazwyczaj niezbędną wiedzę i doświadczenie, ale często ta wiedza jest nieprzydatna a doświadczenie nie jest pożądane. Społeczeństwo (wyłączając rewolucje i tym podobne anomalie) funkcjonuje jako dobrze naoliwiona maszyna będąca w nieustannym ruchu. Poglądy konserwatywne narastają z wiekiem. Konserwatyzm rozumiany tutaj jako niechęć do zmian i utrwalanie obecnego porządku.

Tymczasem zmiana pokoleniowa w połączeniu ze zmianą kontekstu społecznego powoduje przemiany w sferze wartości, to z kolei w istotny sposób wpływa na zachowania i podejmowane działania przez członków tejże społeczności. Wiek, a właściwie przynależność do określonej grupy pokoleniowej, uznawane są za jedną z głównych przyczyn przemian wartości. Struktura preferowanych wartości danego pokolenia zależy także od tego, "jaka sytuacja społeczno-ekonomiczna była dominująca w okresie wzrastania tego pokolenia. Nadaje ono tym przedmiotom najwyższą wartość, do których dostęp w okresie wzrastania był ograniczony. Można zatem przypuszczać, że w przypadku kapitału społecznego, który jest silnie powiązany z kontekstem społeczno-kulturowym, przynależność pokoleniowa jest równie istotnym czynnikiem różnicującym typ wytwarzanego kapitału społecznego." [1] 

Powtórzmy jeszcze raz to co jest istotne: aby w społeczeństwie nastąpiła przemiana wartości musi dokonać się zmiana pokoleniowa.

Dlaczego Izraelici po wyjściu z Egiptu błąkali się przez 40 lat po pustyni zanim weszli do Ziemi Obiecanej? - Aby wyginęli wszyscy pamiętający czasy niewoli, gdyż ci starzy byli niezdolni do pokonania tych, którzy ją zamieszkiwali. - zob.: [2] 

Społeczeństwa znajdują się albo w fazie wzrostu, budowania, innowacyjności, doskonalenia i ubogacania się albo postępuje proces degradacji, deprawacji, destabilizacji i tłamszenia aktywności. Poszczególne cechy wspomniane wyżej występują zwykle naprzemian, jednak tendencja wzrostowa lub spadkowa daje się łatwo zauważyć.   

Każde społeczeństwo jest zakotwiczone w pewnym kręgu kulturowym i obyczajowym. Ten krąg możemy w skrócie nazwać cywilizacją. 

Cywilizacja przejawia m.in. następujące cechy: 
 - rozciąga się na dużych obszarach geograficznych w skali kontynentu czy choćby subkontynentu; 
 - obejmuje swym zasięgiem duże populacje ludzi (dziś w skali setek milionów osób); 
 - cechuje się „długim trwaniem” (określenie często przywoływane przez Fernanda Braudela) w skali kilku, kilkunastu wieków, a w niektórych przypadkach (Chiny, Indie) nawet w skali kilkudziesięciu wieków. 

 Tak więc cywilizacje to swoiste „superkultury” czy – jak to wyraził Samuel Huntington – największe „my” w dziejach życia społecznego. [3] 

Polska należy do Cywilizacji Łacińskiej i kręgu kulturowego Zachodu. Obszar geograficzny dzisiejszej Polski znacznie skurczył się po II-ej Wojnie Światowej i miliony obywateli identyfikujących się z Zachodem znalazło się pod wpływem Moskwy i Cywilizacji Turańskiej. Trzeba wiedzieć, że w XIV w. zachodnie i południowe ziemie ruskie wchodziły w orbitę wpływów kultury i cywilizacji Zachodu. Jednak daleko na północy, na Zalesiu, powoli rosła wtedy w siłę Moskwa, która z biegem czasu podejmowała coraz większą walkę o dominację nad Europą Środkową i Wschodnią.

Dzisiejsze ziemie zachodniej Ukrainy i Białorusi to dawne ziemie II-ej Rzeczypospolitej, gdzie blisko 30% populacji tamtejszych społeczeństw ma polskie korzenie. - zob. [4] 


Europa Środkowa została ukształtowana przez plemiona słowiańskie (Lech, Czech i Rus to dzisiejsza Polska, Czechy i Ukraina), które tysiąc lat temu przyjęły chrzest i uniwersalne wartości. Uniwersalne wartości to prawo do życia, pokój, tolerancja, wolność, dobroć, prawo do pracy, sprawiedliwość, miłość. Prawo do życia dotyczy biologicznego istnienia oraz nienaruszalności organizmu. Wiąże się nierozerwalnie z potrzebą zachowania pokoju, jako warunku pomyślnego rozwoju ludzkości i przetrwania gatunku. Poszanowanie życia ludzkiego to również poszanowanie godności, przejawiające się w tolerancyjnym nastawieniu do przekonań, poglądów i sposobu życia każdego z nas. Tolerancja wymaga, żeby człowieka wyrażającego odmienne od naszych poglądy nie traktować jak wroga, lecz starać się zrozumieć i uszanować jego racje, poglądy i prawa. Także „praca ludzka ma swoją wartość etyczną, która wprost i bezpośrednia pozostaje związana z faktem, iż ten, kto ją spełnia, jest świadomym i wolnym”. Do wartości ogólnoludzkich należy także prawda. Jest ona wartością, dzięki której człowiek zachowuje swoją osobową integralność, bez prawdy ginie lub degeneruje się. Są to wartości uniwersalne, ponadczasowe, które dla ludzi z naszego kręgu kulturowego zawsze będą miały szczególne znaczenie. Mogą występować w różnej kolejności, ale będą obecne w życiu każdego człowieka. Są najbardziej cennymi wartościami, zasadniczo niezmiennymi historycznie, niezależnymi od wszelkich przeobrażeń społecznych i kulturowych. Miłość, przyjaźń, rodzina, wolność, zdrowie, religia i wiara-dla wierzących, antyczne prawda, dobro, mądrość i piękno - to tak w skrócie. Rzecz jasna łatwo można wykazać względność każdego z tych pojęć, a i wszystkie wartości uniwersalne uznać de facto za nieistniejące. Możemy też pytać w nieskończoność czym jest prawda, dobro, wolność? Bo każdy z nas ma inklinacje do rozumienia tych pojęć po swojemu. - zob. [5] 

Rosja, z jej cywilizacją turańską to nie tylko korzenie nie-słowiańskie (w przeciwieństwie do Polaków, Ukraińców i Czechów, którzy są Słowianami), ale i mentalność zupełnie inna od naszej. W większości Słowianie to typ nordycki.  W ogóle Słowianie byli praktycznie jedynym ludem indoeuropejskim, który nie oddalił się zbytnio od swych oryginalnych siedzib praindoeuropejskich - tj. terenów na północ od Morza Czarnego i Kaspijskiego, na granicy lasu i stepu. Zupełnie inna jest historia ludów, które tworzyły Rosję. Dzisiejsi Rosjanie mają obecnie problemy z własną identyfikacją i przynaleznością cywilizacyjną. Czytając przeróżne materiały rosyjskie lub oglądając filmy przebija z nich niebywała rusofilia. "Zachowują się tak, jakby to oni byli pępkiem świata, kolejnym narodem wybranym. Wszystko pochodzi z Rosji (Rasieńji). Rusicze są protoplastami wszystkich starożytnych cywilizacji, a językiem starożytnych kultur był... rosyjski. Przypisują swym przodkom nie tylko przeróżne osiągnięcia oraz kładzenie podwalin pod najstarsze cywilizacje i kultury, ale także dopuszczają się karygodnej manipulacji faktami i/lub datami. Wystarczy jakieś wydarzenie przesunąć w czasie o kilkaset lat wstecz lub pominąć kilka faktów, a w to miejsce dodać kilka własnych wymysłów i... mamy zupełnie nową, pozornie spójną historię". [6] 

Dzisiejsza zachodnia granica Rosji to de facto granica między cywilizacją łacińską i turańską. Konfrontacja obydwu cywilizacji uwidacznia się najbardziej na Ukrainie. Agresja Rosji przeciwko temu państwu nie przypadkiem nastąpiła w momencie wyrażenia przez Ukrainę woli ukształtowania ściślejszych związków z Zachodem i opuszczenia tym samym rosyjskiej strefy wpływów. 

Ryszard Legutko, polski eurodeputowany powiedział: „Ukraina jest krajem ważnym z punktu widzenia całej architektury bezpieczeństwa i równowagi europejskiej. Układ stowarzyszeniowy ma sprawić, aby Ukraina znalazła się w zachodniej części sceny politycznej”.

Mówił dalej: „Układ Stowarzyszeniowy z Ukrainą (...) zwiastuje nową generację układów o stowarzyszeniu i przewiduje niespotykany dotychczas stopień integracji między Unią Europejską a krajem trzecim. Tworzy skuteczniejsze ramy do dwustronnego dialogu i pozwali na lepsze monitorowanie przestrzegania zobowiązań podjętych przez Ukrainę w ramach niniejszej umowy, w tym w odniesieniu do naszych podstawowych wartości. Podpisując umowę Ukraina zobowiązałaby się do wdrożenia ogromnej części unijnego prawodawstwa, co powinno zasadniczo zmienić jej system i wprowadzić standardy, normy oraz reguły charakterystyczne dla UE. Ukraina, związałaby się z Unią Europejską oraz przyjęła jej zasady, stanowiąc dla Ukrainy narzędzie i plan działania umożliwiające kierowanie procesem przeprowadzania wewnętrznych reform". [7]

Powiedzieliśmy wcześniej jakie wartości (uniwersalne) są cechą Cywilizacji Łacińskiej. Wiemy też, że to co różni ludzi od zwierząt to zdolność do uczuć i wartości wyższych według określonej hierarchii (Sheler). - zob. [8] 

Niestety, hierarchia wartości Rosjan różni się od naszej. Zamiast drabiny z umieszczonymi na niej wartościami wyższymi akcentują oni ...hierarchię potrzeb. Piramida potrzeb Maslowa jest najczęściej przywoływana koncepcją wyjaśniającą mechanizm działania systemu motywacji człowieka. Stwierdził on, iż ludzkie potrzeby są zaspokajane stopniowo. Innymi słowy, człowiek stawia przed sobą większe cele i ma większe aspiracje, jeśli zaspokoi najpierw swoje podstawowe pragnienia.

Wg Maslowa najbardziej podstawowe potrzeby mają charakter fizjologiczny: jedzenie, picie, ogrzewanie, schronienie i odpoczynek. Aby zdobyć wymienione rzeczy, należy zarabiać pewną minimalną ilość pieniędzy. Następną potrzebą, jaką odczuwamy, jest potrzeba bezpieczeństwa, od gwarancji zatrudnienia (co jest w dzisiejszych czasach trudniejsze do spełnienia niż dawniej) do ochrony zdrowia (coraz bardziej rozpowszechniona jest oferowana przez pracodawcę prywatna opieka zdrowotna).

Oprócz tego Maslow wymienił potrzeby społeczne, te związane z kontaktem z innymi ludźmi. Środowisko pracy jest przykładem środowiska społecznego. Dla niektórych znajomi z pracy stanowią większość osób, z którymi kontaktują się oni w trakcie swojego życia. Kolejny, wyższy poziom obejmuje potrzebę uznania w obrębie organizacji i wśród ludzi tworzących środowisko pracy. Należy w tym miejscu wymienić także potrzebę pewności siebie, samospełnienia oraz optymistycznego spoglądania w przyszłość, dzięki czemu uświadamiamy sobie swój potencjał oraz jesteśmy po prostu szczęśliwi.

W teorii Maslowa najistotniejsza jest hierarchiczna natura potrzeb. Ta teoria mówi, całkowicie sensownie, iż motywowanie ludzi jest skuteczne jedynie przy uwzględnieniu tejże hierarchii. Potrzeby tworzą układ hierarchiczny (patrz piramida Maslowa), przy czym zachowanie człowieka jest motywowane przez niezaspokojone potrzeby (w cywilizacji łacińskiej przez wartości wyższe jak Bóg - Honor - Ojczyzna). Zaspokojenie potrzeb w pierwszej kolejności niższego rzędu, jest warunkiem zaspokajania kolejnych potrzeb - wyższego rzędu. Działania motywacyjne są skazane na niepowodzenie, jeśli zaspokaja się pewien poziom potrzeb, ignorując poziom hierarchicznie niższy. Jeśli kogoś nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb, nie ma sensu przekonywać go, że powinien być zadowolony. [9] 

Jak widzimy nie ma puntów wspólnych w obydwu systemach cywilizacyjnych. Dlatego porozumienie się Polaków czy Ukraińców z Rosjanami na gruncie respektowania wartości i okreslonych światopoglądów jest nie tyle trudne co wręcz niemożliwe. 

Po złamaniu kolejnej umowy Mińsk II przez Rosję Unia Europejska i USA zdecydowały o przedłużeniu sankcji wobec niej do końca obecnego roku. Wielu ekspertów i polityków zachodnich coraz boleśniej przekonuje się, że umowa z Rosją warta jest tyle co papier na którym została podpisana. Od wieków wiadomo że Rosja nie dotrzymuje żadnych zawartych umów!

Do społeczeństw Zachodu coraz bardziej dociera obraz barbarzyńskiej Rosji, której mimo niepotykanej cierpliwości nie da chyba się ucywilizować. Pojawia się coraz więcej głosów typu "Nie będzie Rosja dyktować, kto będzie w NATO a kto nie. Jak zechcemy, to przyjmiemy do NATO Ukrainę, Białoruś, Czeczenię, Inguszetię, Kałmucję, Dagestan, Psków, Nowogród Wielki i niepodległą Syberię".

Po rozpadzie CCCP Ukraina zrezygnowała z broni jądrowej. Dlaczego Rosja nie zrezygnowała? Dlaczego nadal Rosja posiada bronie ofensywne? - To wiele mówi o wyznawanych wartościach przez te dwa państwa. 

Rosja sowiecka przegrała zimną wojnę, komunizm rosyjski został pokonany i potępiony. Dlaczego Rosja nie ujawniła wszystkich archiwów państwowych? Dlaczego nie zlikwidowała wywiadu? Dlaczego nie było procesu podobnego do tego z Norymbergi 1945? Dlaczego publicznie nie określono armii czerwonej, KPZR, KGB i innych organizacjami przestępczymi? Dlaczego nie powieszono głównych przywódców sowieckich? Dlaczego nie było dekomunizacji? - Bo nikt nie był tam tym zainteresowany? A opozycja?

- Zdziesiątkowana, podzielona i zmuszona do działania w podziemiu. Taka jest realna opozycja w Rosji. Naprzeciw adwersarzy Kremla nie stoi dziś wyłącznie rząd, ale cały aparat państwowych represji nastawionych na stłamszenie opozycji w zarodku. Jak pisze Robert Cheda, dzięki zrównaniu przeciwników z ziemią Putin nie ma się już czego obawiać. Jedynym zagrożeniem jest jego wierny elektorat, który liczy na dalszy ciąg "ukraińskich igrzysk" i kontynuację twardego kursu wobec "faszystów" z Kijowa.

"Jeśli więc Putin ma się czego obawiać, to nie społeczeństwa obywatelskiego, ani kompletnie zmarginalizowanej opozycji politycznej. Zdaniem Konstantina Riemczukowa naczelnego redaktora "Niezawisimej Gaziety", zagrożenie dla Putina stanowi Noworosja (de facto twór rosyjskiej propagandy), czyli socjalny elektorat, który podobnie jak homosovieticus, głosuje zawsze zgodnie z oczekiwaniami Kremla, w zamian za regularne pensje i emerytury.

Gdzie jest rosyjska opozycja? Odpowiedź na tak postawione pytanie, brzmi: rosyjskiej opozycji nie ma, ponieważ Kreml tak dokładnie zakręcił kurek swobód obywatelskich, że ubezwłasnowolnił i zakneblował swoich oponentów. W efekcie część opozycyjnych liderów zasiedliła więzienia lub jest szantażowana wyrokami, inni są zmuszani do emigracji, a kolejni zaczęli flirt z władzą. Na tle agresji wobec Ukrainy, każdy głos sprzeciwu wobec kremlowskiego dyktatu tonie w histerii nakręcanej odgórnie nagonki". [10] 

Na rezygnację przez Rosję z planów imperialnych, rezygnacji z budowanego faszyzmu, odejście od rządów autorytarnych byłych aparatczyków KGB i układów mafijno-oligarchicznych nie ma co liczyć w krótkim okresie czasu. 

Ale jak powiedzielismy wcześniej zmiany pokoleniowej i przewartościowania wartości nie da się uniknąć. Także w Rosji. 

Przyjrzyjmy sie bliżej jacy są Rosjanie? Ważnym czynnikiem kulturotwórczym w Rosji jest rozwarstwienie społeczne i wiążąca się z tym postawa cywilizacyjna. Warto odróżniać kulturowo-cywilizacyjne tendencje, panujące wśród rosyjskich elit, warstwy inteligencji (również zróżnicowanej pod względem cywilizacyjnym) oraz dość niejednorodnej warstwy dołów społecznych, na którą silny wpływ wywołują czynniki regionalne, etniczne i religijne (w Rosji znaczącą rolę odgrywają poza prawosławnym chrześcijaństwem również islam, protestantyzm, judaizm  i buddyzm). Religijną sytuację mocno komplikuje fakt, że przy ponad 60 proc. Rosjan  identyfikujących się jako prawosławni tylko 30 proc. wierzy w istnienie Boga. Przy tym tylko 5 proc. Rosjan uważa się za zdeklarowanych ateistów. Okazuje się zatem, że prawosławnych w Rosji jest dwa razy więcej niż wierzących w Boga. Ale tutaj pojawia się kolejny paradoks, ponieważ ponad 90 proc. społeczeństwa to, wg ich stwierdzenia, ludzie wierzący. Z tego można wywnioskować, że 60 proc. Rosjan wierzy w impersonalne siły ponadnaturalne.

Historyczną podstawą etnicznego obrazu świata Rosjan jest, oczywiście słowiańskie pogaństwo, lecz to nie ono jest podstawą funkcjonalną, na której oparte są niemal wszystkie inne cechy cywilizacyjno-kulturowe Rosjanina, a przejęty od stepowych ludów tureckich i mongolskich turański sposób organizacji. 

"Rosyjskie władze od dłuższego czasu wykazują tendencje do bizantynizmu. W połączeniu z turańską podstawą daje to dość „ostrą” odgórną presję na społeczeństwo połączoną z sakralizacją władzy jednoosobowej. Turański kult siły, wojska i bohaterstwa dodatkowo odnajduje wsparcie w bizantyńskiej skłonności do wzniosłości i patosu. Wpływ na elity, zbliżone do władz Rusi Moskiewskiej miała również cywilizacja żydowska. Jeszcze przed rozpadem Rusi Kijowskiej idee judaistyczne były dość popularne. Na początkach chrystianizacji  jeszcze niezbyt wyraźna była różnica między nauką Starego i Nowego Testamentu, ale i późniejsze dzieje prawosławia w Rosji wykazywały istotne odchylenia od bizantyjskich wzorców i standardów. Rosyjskie prawosławie aż do słynnego „Raskołu” w XVII wieku wykazywało wiele cech starotestamentowych – misyjność, millenaryzm, wybraństwo, poświęcenie oraz religijność narodowa. Wszystko to razem stało się podstawą kształtowania rosyjskiej państwowej imperialnej idei.

W odróżnieniu od władz ludność rosyjska w znacznym stopniu zachowała swoje pogańskie korzenie, jednakże wielowiekowa turanizacja wytworzyła w dołach społecznych dość specyficzną sytuację, ponieważ te dwa typy organizacji społecznego życia (pogański i turański) są niemal we wszystkim sobie przeciwne (chyba tylko poza jednoznacznym i głęboko zakotwiczonym w obu typach kolektywizmem oraz skłonnością do relacji nieformalnych). Jak trafnie zauważał Feliks Koneczny, turanizacja społeczeństwa rosyjskiego zaczęła się na długo przed najazdem mongolskim. Setki lat wschodnie i południowe ziemie ruskie łączyły dość ciasne węzy kulturowe z licznymi plemionami koczującymi. Na tę cywilizacyjną mieszankę w ciągu wielu wieków chrystianizacji nałożyły się cechy bizantyńskie, które, jak się okazało, były dość kompatybilne z niektórymi cechami turańskimi i pogańskimi. Chodzi o emocjonalność, intuicjonizm i irracjonalizm, kult posłuszeństwa władzom i skłonność do ascezy (pauperyzmu światopoglądowego)".[11] 

Rosyjska mentalność jest także obecna wśród Polaków. Na szczęście jej zakres jest ograniczony, ale dość znaczny. 

Polacy, którzy przyswoili sobie rosyjską technikę rozumowania, są czymś więcej niż zrusyfikowanymi Polakami. Są po prostu Rosjanami, którzy od Rosjan z urodzenia tym się tylko różnią, że umieją mówić po polsku  – taką tezę stawiał w swym eseju „Wpływy rosyjskie na duszę polską” prof. Marian Zdziechowski. Wileński historyk idei oraz literatury i filozof pokazuje, jak dawanie wiary „wielkim” rosyjskim ideom, jako przeciwieństwu „małych”, „partykularnych” roszczeń Polaków do niepodległości, prowadzi do rusyfikacji duszy. Jak wynikiem tych olśnień w „dziedzinie praktycznej” staje się zupełna zatrata odporności wobec obcej i wrogiej nam potęgi. Artykuł Zdziechowskiego pochodzi z 1920 r., ale dla nas, żyjących w Polsce posmoleńskiej, powinien być jedną z obowiązkowych lektur. [12] 

Szczególnie niebezpieczna - na polskim gruncie - jeżeli chodzi o mentalność rosyjską jest rezygnacja z własnej podmiotowości jednostki i odpowiedzialności za dobro wspólne. Według niej za wszelkie niepowodzenia Polaków odpowiadają jakieś "une". Dlatego nie warto chodzić na wybory "bo to i tak nic nie zmieni". Nie warto budować wspólnie Ojczyzny, dbać i walczyć o Nią, bo jest to "h.., d..pa i kamieni kupa". Łatwo im wszystkie niepowodzenia wytłumaczyć spiskiem Żydów, banksterów, masonów, NWO a nawet UFO. Prawo dla tej grupy jest po to aby je omijać, bo państwo jest wrogiem, który chce nas wyzyskać. Wogóle państwo to nie jest "nasza matka", która o nas dba, tylko nadzorca, który usilnie stara sie nas zniewolić. Ta postawa niewolnika jest najbardziej charakterystyczna dla Polaków o mentalności rosyjskiej. Z tego wywodzi się u tych osób przekonanie, że Polak jest kimś gorszym od innych, a towary zagraniczne są lepsze od krajowych. Dlatego u tej grupy jest tak silne przekonanie, że Polska jest krajem słabym, nic nie znaczącym; nie majacym żadnych szans w konfrontacji z Rosją i Niemcami, więc lepiej od razu w razie czego się poddać licząc na łaskę oprawców. A teraz to lepiej się "nie mieszać", współpracować, choć to faszyści i współpraca na nierónych zasadach, ale zawsze. Jak pamiętamy z historii zdrajcy i kolaborancji względem Rosji mają u nas długą tradycję. 

Rosyjska dusza nie potrafi pojąć dlaczego Powstańcy Warszawcy woleli podjąć nierówną walkę ze znienawidzonym wrogiem i zginąć zamiast starać się zachować życie, które przydało by się po wojnie. 

Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę kto jest ich największym wrogiem i kto będzie się bronił przed sowiecką indokktrynacją. Dlatego fizyczna eliminacja inteligencji polskiej oraz polskich oficerów była na długo przedtem zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. Tragedia 10-go kwietnia 2010 - wiele wskazuje, że Rosjanie mieli w tym decydujący udział. 

Czy mamy za co kochać Rosjan? - Mamy. Bo nie wszyscy Rosjanie to faszyści i mongolska dzicz, która chce nas wymordować. Bo są w Rosji też normalni ludzie, którzy jak Niemcow (zob. [13]) walczą o demokrację i zachodnie standardy. Rosjanie mają bogaty wkład w takie dziedzictwo ludzkości jak kultura, sztuka i nauka. Dla mnie osobiście Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa to perełka literatury do której chętnie wracam. Przypuszczam, że każdy z nas ma takich swoich ulubionych rosyjskich autorów lub wykonawców.

Nie możemy jednak zgodzić się na awanturnictwo Putina i imperialną politykę Rosji, gdyż naszą powściągliwość on odczytuje jako naszą słabość. Co go tylko zachęca do dalszych posunięć militarnych i prowokacji wymierzonych w nas.  

Powinniśmy mieć także nadzieję na zmianę pokoleniową w Rosji; na zwycięstwo naszych zachodnich standardów i wartości, gdyż tylko one mogą zbudować nowy, lepszy świat. Ten lepszy świat nie spadnie nam sam z nieba; musimy starać się i walczyć o niego już dziś. Jednak musimy mieć świadomość, że to nie my go zdobędziemy ale nasi następcy. Ci, którzy mają otwarty umysł, nieskażony negatywnymi konstruktami myślowymi i nie boją się przyszłości, a także nie boją się spojrzeć prawdzie w oczy. 

To o te idee, o te archetypy tworzące ogólną świadomość chodzi.

________________________________________________

Jaka demokracja w Polsce?

- Krótko mówiąc, jakiej demokracji chcemy?

Przyznam szczerze, że moim ideałem jest ustrój demokratyczny, ale nie liberalny - czyli demokracja bez przymiotników, rozumiana jako wola ludu. W polskiej konstytucji jest zapisana demokracja parlamentarna przez przedstawicieli. Uprawnieni do głosowania głosują na określone partie i listy wyborcze sporządzone przez przywódców partyjnych i ich prezydia. Szary obywatel nie ma żadnego wpływu na to kto się znajduje na liście do głosowania i na którym miejscu. A później ci wybrani w wyborach politycy zasiadają na miejscach posłów i senatorów i decydują o naszym losie. To system fasadowy, z demokracją jako władzą sprawowaną przez lud, mający niewiele wspólnego. A jeżeli później ci którzy zdobyli mandat posła lub senatora i uzyskali również immunitet oznaczający praktycznie całkowitą bezkarność i nieusuwalność to mamy obraz partiokracji a nie rządów ludu. - Obietnice wyborcze nie muszą być realizowane, a poseł który oszukał swoich wyborców obiecując im złote góry nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Co najwyżej w następnych wyborach może nie zostać wybranym, jeśli wyborcy tak zdecydują. Co praktycznie nie ma szans na realizację.
Trudno się dziwić zwykłym ludziom obserwującym taki cyrk, że są tym totalnie zdegustowani i nie chodzą na wybory. Słychać powszechne opinie, że politycy tylko dlatego chcą zostać zawodowymi politykami, bo się "dorwać do koryta", a większość z tych polityków to nieudacznicy, którym wybór uratował życie, bo w biznesie lub normalnej pracy zginęli by marnie. No może karierę zrobili by w samorządzie, gdyż tam również często trafiają tacy, których nie stać na nic więcej i zadowolą się marnymi dwoma tysiakami oraz pracą za biurkiem i przerzucaniem papierków. Często dają się słyszeć głosy, czy w Polsce nie ma ludzi mądrych, takich którzy byli by w stanie pokierować państwem na najwyższym poziomie, bez medialnych wpadek i afer? - Są, tylko trzeba ich znaleźć, albo pomóc zaistnieć na scenie politycznej.
Trzeba oczywiście sobie zdawać z tego sprawę, że w obecnej sytuacji zmiana tego stanu jest niemożliwa, zaś wybór między PIS a PO jest wyborem mniejszego zła. O tyle to lepsza alternatywa, że tym razem, pierwszy raz od niepamiętnych czasów, ta partia realizuje obietnice wyborcze, zwłaszcza te socjalne. A co jeśli przestanie realizować? Jeśli pieniędzy w budżecie zabraknie? A co jeśli do władzy powrócą totalni oszuści, którzy za nic mają program wyborczy i obietnice, a kraj to dla nich h..j, d..a i kamieni kupa?
Wspomniałem, że zmiana tego stanu rzeczy w obecnym ustroju wynikającym wprost z konstytucji jest niemożliwa, ale co stoi na przeszkodzie, aby snuć wizje i opracowywać koncepcje polityczne, oraz zacząć prace nad nową ustawę zasadniczą, która w końcu będzie odpowiadała aspiracjom Polaków i w sposób nowoczesny i sprawiedliwy organizowała im państwo?
Taką wizją mogącą spowodować nowe spojrzenie na demokrację w Kraju i dać impuls dla rozwoju aktywności obywatelskiej jest moim zdaniem Demokracja Bezpośrednia, nazywana przez niektórych Demokracją Kulistą(Adevo), mylnie sprowadzaną do JOW-ów, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych. JOW-y to nie wszystko, ale istotna część Demokracji Bezpośredniej. Pewne wzorce można przenieść z innych krajów, jak choćby ze Szwajcarii, albo z UK, ale wszystko musi zostać zaimplementowane do polskich warunków. No i udoskonalone.
Zacząć więc trzeba od opracowania nowej konstytucji, w której określimy ustrój i zasady demokratycznego wyboru władzy i organizację współistnienia obywateli.
Przytoczę w tym miejscu w dużej mierze to, co już kiedyś na ten temat pisałem, a co nic a nic, mimo upływu czasu, się nie zdezaktualizowało. Zobaczmy więc jakie powinny być założenia ramowe, od których należało by zacząć ogólnonarodową debatę nad kształtem przyszłej konstytucji.
Przede wszystkim władza powinna zostać oddana suwerenowi, który otrzymał by w końcu możliwość rządzenia bardziej bezpośredniego od obecnie obowiązującego systemu wybierania przedstawicieli raz na cztery lata, których umieszczają na listach wyborczych poszczególne partie, zaś wyborcy głosują na listy partyjne. A więc demokracja bezpośrednia i JOW-y - przykładem niech będzie zmodyfikowany system jednomandatowych okręgów wyborczych w UK, gdzie każdy może zgłosić nawet sam siebie w danym okręgu. Aby móc kandydować powinien mieszkać tam gdzie jego wyborcy, dajmy na to co najmniej 5 lat, mieć obywatelstwo polskie, być niekaranym za przestępstwa pospolite i w przeszłości nie być bankrutem (sądowe orzeczenie o niewypłacalności, w wyniku czego darowane są długi). Wybrany poseł powinien realizować program wyborczy tych, którzy go wybrali i ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny. Aby to wymusić należy dopuścić możliwość jego odwołania poprzez referendum w danym okręgu, gdy większość tych, którzy na niego głosowali, później zechciałoby cofnąć swoją rekomendację.
Demokracja Bezpośrednia to powszechne pytanie się Narodu w ogólnokrajowych referendach jakich rozwiązań chcą; np. od jakiego wieku dzieci powinny zaczynać edukację, albo zdecydować o wieku możliwego przejścia na emeryturę.
Każde referendum powinno być obligatoryjne, gdy pod wnioskiem podpisze się co najmniej 1 mln osób. W konkretnej sprawie nie powinno być ono powtarzane przed upływem 5 lat, chyba że zajdą nowe okoliczności. W mediach i w przestrzeni publicznej przy pomocy plakatów nie powinno się prowadzić kampanii wyborczej, zaś każdy kandydat sam powinien zatroszczyć się o to by jego program dotarł do jego lokalnych wyborców, np. poprzez organizowanie spotkań wyborczych i debat w swojej miejscowości.
Państwo dzięki nowej konstytucji powinno przestać być opresyjne, a władza przestać być autorytarna. Urzędnicy państwowi osobiście oraz swoim majątkiem powinni odpowiadać za błędne decyzje. Zagwarantować należy prawa obywatelskie, nabyte i prawa mniejszości; a także dopuścić do współrządzenia i konsultacji w ograniczonym zakresie opozycję, czyli powinna obowiązywać demokracja liberalna (wiem, mylące określenie), jako najwyższy stopień demokratycznego rozwoju społeczeństwa.
Proponował bym zachowanie trójpodziału władzy, zaś władza sądownicza, jak i każda inna, w tym samorządowa powinna być wyłaniana bezpośrednio przez obywateli. A zatem koniec z kastami i korporacjami, które chcą same siebie wybierać, cieszyć się nadzwyczajnymi przywilejami i za nic nie odpowiadać. Nie sądzę, aby trzeba było wymuszać ograniczenie kadencyjności sędziów, prokuratorów okręgowych, parlamentarzystów czy samorządowców, którzy jeśli sobie zasłużyli i nadal cieszą się zaufaniem wyborców - by mogli być wybierani na kolejne kadencje.
Prezydent powinien być najważniejszą osobą w państwie, być zwierzchnikiem sił zbrojnych, a w razie wojny naczelnym wodzem. Powinien też reprezentować kraj na zewnątrz, pełnić funkcje reprezentacyjne, kształtować politykę międzynarodową i powoływać ambasadorów oraz ministra obrony narodowej. Powinien mieć też głos rozstrzygający w sporach kompetencyjnych np. między Trybunałem Konstytucyjnym a parlamentem. Prezydent powinien być wybierany tak jak dotychczas w wyborach powszechnych.
Moim zdaniem należy zachować drugą izbę parlamentu, która ma ważną do pełnienia funkcję kontrolną, wymusza wysoką jakość stanowionego prawa, może wprowadzać poprawki do ustaw i cofać je do sejmu, zaś poprawki i odrzucenie veta senatu powinno być możliwe przez wymaganą większość 2/3.
Podobnie z wyrokami TK, które w żadnym wypadku nie powinny być ostateczne, zaś większość 2/3 powinna mieć możliwość ich odrzucenia.
Sędziów TK powinno się wybierać w wyborach powszechnych spośród osób rekomendowanych przez prezydenta. Co najmniej trzech kandydatów na jedno miejsce. Powinny to być osoby o najwyższych kwalifikacjach prawnych, z dużą praktyką, raczej apolityczne, np. znani i uznani sędziowie sądów powszechnych po zakończeniu kariery zawodowej.
Należało by się zastanowić nad wyborami do senatu, który nie powinien powielać rozkładu głosów w sejmie. Być może sprawę by załatwiła odnowa połowy składu co 4 lata? Albo też by mogli w nim zasiadać dożywotnio byli prezydenci, premierzy, prymas, czyli coś na kształt brytyjskiej Izby Lordów.
W konstytucji powinien znaleźć się zapis, że Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa, zaś polskie prawo jest prawem najwyższym, tj. żadne regulacje UE, TSUE, Banku Światowego, TTIP, ONZ, regulamin Facebooka, itp. nie mogą być ponad prawem krajowym.
Preambuła powinna zawierać określenia ideowe i światopoglądowe najważniejsze dla Narodu, których później należało by się trzymać.
Wolność i równość gospodarcza, własność prywatna, gospodarka rynkowa, powinny być zagwarantowane w konstytucji. Słynna Ustawa Wilczka powinna znaleźć odbicie w najważniejszych punktach ustawy zasadniczej. Konstytucja powinna ograniczać monopole, zabraniać zmów cenowych i nadmiernych zysków, oraz gwarantować prawa konsumenckie.
Konstytucja powinna gwarantować też wolność słowa i prasy, oraz zabraniać propagandy i działań agenturalnych prowadzonych przez czynniki zewnętrzne i wrogie. Każdy obywatel powinien mieć zagwarantowane prawo do informacji. Innymi słowy ukrywanie wiedzy o istotnych wydarzeniach powinno być zakazane. W ustawie zasadniczej powinny znaleźć się też zapisy o obiektywizmie i pluralizmie w mediach publicznych i równomiernym prezentowaniu stanowisk poszczególnych sił politycznych. Konstytucja powinna zakazywać też cenzury, nieuzasadnionej inwigilacji i tzw. poprawności politycznej.
Konstytucja powinna gwarantować prawo do swobodnego praktykowania religii, zaś życie ludzkie powinno być chronione od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Eutanazja powinna być zakazana. Zaś antykoncepcja, badania prenatalne, in vitro, usuwanie niechcianej ciąży powinny być dopuszczalne w rozsądnych granicach; najlepiej odzwierciedlać stan obecnego consensusu, a jak nie - vide referendum. Przepisy szczegółowe w tym zakresie powinny określać ustawy. Polska powinna pozostać państwem świeckim, zaś wszyscy przebywający na jej terytorium powinni szanować kulturę, zwyczaje oraz kultywować tysiącletnią historię i tradycje Rzeczypospolitej wynikające z przynależności do Cywilizacji Łacińskiej oraz wartości chrześcijańskich.
W konstytucji powinny znaleźć się zapisy o równości wszystkich obywateli wobec prawa, prawie do obrony (jak kogoś nie stać - to do bezpłatnej pomocy adwokata), prawie odmowy zeznań, maksymalnym czasie zatrzymania w areszcie bez postawienia zarzutów do 48 godzin, oraz ochronie wizerunku i uznaniu za niewinnego do czasu prawomocnego wyroku. Kara śmierci powinna być zakazana.
Oczywiście to nie wszystkie najważniejsze punkty ustrojowe, na których powinny być oparte poszczególne zapisy nowej konstytucji. Wiele nie zostało tu zasygnalizowanych ze względu na szczupłość notki. Na przykład to, że konstytucja powinna określać symbole i barwy narodowe, oraz wymuszać dla nich odpowiednią ochronę i szacunek.
Powyższy artykuł pokazuje jednak drogę do zdefiniowania tych najważniejszych założeń ustrojowych, mających znaleźć odzwierciedlenie w nowej Konstytucji Polski na miarę ambicji Polaków i dla wyznaczenia drogi do lepiej zorganizowanego społeczeństwa i pomyślności przyszłych pokoleń.
Zakres pytań ustrojowych też ma swoje ograniczenia, gdyż raczej oczywistym jest że nie ma potrzeby pytać o to, czy Polska powinna być monarchią dziedziczną, czy demokracją parlamentarną, albo czy jednolita konstytucja powinna obowiązywać na całym terytorium, czy też każde województwo, a może powiat może mieć swoją.
Wiele jest także pytań bardzo ważnych, wręcz fundamentalnych z punktu widzenia obywatela, jak np. swobodny dostęp do broni palnej, jednak nie wydaje się właściwym aby wszystkie tego typu ustalenia, prawa, czy obowiązki musiały być zapisane w konstytucji. Demokracja Bezpośrednia, jako ustrój powinna zostać wpisana do konstytucji.
A teraz o wątpliwościach. Niektórych. Często podnoszone są kwestie, czy ludzie mają wystarczające kompetencje, aby podejmować skomplikowane decyzje, czy są wystarczająco świadomi i dojrzali, czy nie są zbyt głupi?
Jak wiemy ten argument jest tak stary, jak stara jest demokracja i jest podnoszony od dawna, ale i aktualny również dzisiaj. Ludzie w swojej masie są jakoby ograniczeni i podatni na manipulację, dlatego to mityczne elity powinny decydować, co dla wszystkich jest lepsze. Jeszcze nie tak dawno było słychać obawy przed umożliwieniem oddania kobietom prawa głosu, bo podobno nie były w stanie. I co? Okazało się, że są często mądrzejsze i sprytniejsze od mężczyzn, i dzisiaj już nikogo nie dziwi i nie bulwersuje kobieta szef, businesswoman, kobieta- poseł, czy kobieta- premier. Dlatego takie obawy, moim zdaniem można włożyć między bajki. Przy dzisiejszej powszechnej edukacji i łatwym dostępem do wiedzy w książkach i w Internecie zwykły szary człowiek, robotnik w fabryce, czy rolnik hodujący krowy, ma często więcej rozumu i zdrowego rozsądku niż zawodowy polityk ze stolicy, oderwany od rzeczywistości i dopiero zmuszony pojechać na prowincję aby dowiedzieć się czego oczekują ludzie.

Zwykli ludzie są w stanie najlepiej zdecydować o swoim życiu, a plebiscyt, który musi poprzedzać intensywna, merytoryczna dyskusja pozwala wyrobić sobie zdanie każdemu. Posłowie i senatorowie również nie są ekspertami w kwestiach, o których przychodzi im podejmować decyzje, a często głosują pod przymusem dyscypliny partyjnej. Często nie ma tam miejsca na ekspertów, społeczne konsultacje i inne bzdety, gdy trzeba przegłosować setki poprawek w nocy i przepchnąć jakąś ustawę przez dwa czytania w ciągu paru godzin.
Demokracja bezpośrednia w postaci nadchodzącego referendum w ważnej kwestii wymusza niejako ogólno- narodową debatę, powszechne zainteresowanie i pogłębienie wiedzy na ten temat, refleksję w sumieniach i rozmowy z najbliższymi.
Dzięki temu każdy ma szansę poczuć się odpowiedzialnym za najważniejsze sprawy, nie tylko za siebie ale i za własną rodzinę, za Naród i Polskę w której żyje. A tego chyba byśmy chcieli?
Chętnie zapoznam się z opiniami i propozycjami w tym temacie.

sobota, 24 sierpnia 2013

Kościół a globalizacja

Kościół pozwolił nam poczuć się obywatelami świata. Czy zauważamy, że dzięki globalizacji jesteśmy członkami Kościoła, czyli świata Bożego rozproszonego po całej ziemi?
Globalizacja wciąż budzi wiele kontrowersji. To co dla jednych jest złem, dla drugich jest dobrem. Jednak chrześcijanin powinien rozpoznawać w globalizacji wezwanie do uczestnictwa w zorganizowanym zupełnie inaczej niż kiedyś świecie.

Już sama nazwa procesu, który - czy nam się on podoba, czy nie - istnieje i przemienia społeczności, budzi wśród wielu zaniepokojenie. Przeciętny człowiek ma już dość wszelkich trudnych pojęć. Tak było z komasacją gruntów, nacjonalizacją, industrializacją, lustracją i dekomunizacją. Dziś męczy go nawet demokracja. Ale współczesnego świata nie można zrozumieć bez spojrzenia na zjawisko globalizacji. Jak więc wytłumaczyć prościej zmiany, które przynosi globalizacja?



Świat zdąża wielkimi krokami ku uniformizmowi. Rozwój techniki i gospodarki przemysłowej powoduje niwelowanie różnic i skłania do uniformizmu, a nawet cywilizacji planetarnej (kosmopolityzmu). Ponadto, cywilizacja przemysłowa jest wszędzie podobna, a właśnie ona determinuje kulturę. Toteż różnice kulturowe zacierają się coraz bardziej. Proces globalizacji postępuje wieloma drogami. Dzięki środkom społecznego komunikowania redukuje się przestrzeń. Świat staje się coraz mniejszy. Kontakty między ludźmi różnych narodowości są coraz częstsze. Normalizacja w produkcji przemysłowej sprawia, że standardy w różnych częściach świata nie różnią się zasadniczo od siebie.

Zanika także indywidualność kulturalna. Kultura staje się masowa, co z kolei sprawia konieczność powierzchowności i ograniczania się do pewnych szablonów i standardów. Mentalność ludzi na całym świecie w związku z tym kształtowana jest niemal jednakowo. Wszystkie te procesy zmierzają coraz bardziej do unifikacji świata. Identyczność cywilizacji musi spowodować także unifikację prawną, gospodarczą, polityczną, a nade wszystko kulturową. Jest to proces nieodwracalny i nieunikniony. Można go dostrzegać albo nie, ale on istnieje. Globalizacja jest faktem. Rodzi się pytanie, czy ten proces globalizacji, który prowadzi do cywilizacji standardowej, nie niszczy kultur ludowych, regionalnych i narodowych? Czy w tym wszystkim myśli się o dobru wspólnym, czyli o stworzeniu takich warunków życia, dzięki którym każdy człowiek może osiągnąć własną doskonałość? Czy w tym znajdzie się miejsce na etykę? Jaka jest w procesie globalizacji rola Kościoła?

Kościół nie pozostaje obojętny wobec procesów globalizacyjnych i ustami swych przedstawicieli w sposób jasny i zdecydowany przedstawia swoje stanowisko w tym względzie.

Sobór Watykański II dał nowy impuls Kościołowi Powszechnemu. Uświadomił, że kościół jest źródłem mądrości moralnej oraz że ma on swój sposób funkcjonowania we współczesnym świecie i wypowiadania się o nim, co jest istotne również w temacie globalizacji. Pozwala to Kościołowi na prowadzenie dyskusji na poziomie Kościołów lokalnych. Jest to o tyle ważne, że inaczej wygląda globalizacja w Nowym Jorku, w Sao Paulo, w Lusace, w Warszawie, w Manili czy w Jerozolimie. A tym samym dzięki lokalnym Kościołom mamy możliwość uczestniczenia w dyskusji o globalizacji, uwzględniając uwarunkowania lokalne. Zatem stanowisko soborowe to aktywna działalność społeczna Kościoła powiązana z zasadami moralnymi zawartymi w jego nauce.

Jan Paweł II, znacząco pogłębił i rozszerzył zasady katolickiej nauki społecznej. Pojęcie solidarności występowało w nauce społecznej długo przed objęciem przez Jana Pawła II Stolicy Apostolskiej, ale solidarność we współczesnym katolicyzmie, z powodu osobistego świadectwa Papieża, znaczy dużo więcej. Tak więc podstawę, dzięki której Kościół mógł przygotować się do zaangażowania w sprawie globalizacji, stanowią: dziedzictwo nauki społecznej, oddziaływanie Soboru i nauczanie Jana Pawła II.

Jako katolicy dysponujemy nie tylko zestawem idei/poglądów na temat globalizacji, ale także szeregiem instytucji. Globalizacja jest zjawiskiem trudnym i skomplikowanym. Nie można wpływać na nią tylko przez wyrażanie życzeń. Trzeba wywierać wpływ na kształt globalizacji, wykorzystując istniejące silne struktury instytucjonalne. Jedną z cech Kościoła katolickiego jest jego ponadnarodowy charakter. Taki sam charakter ma zjawisko globalizacji. Inną cechą Kościoła, używając słownictwa ekonomicznego, jest głęboka pionowa integracja. Silna struktura daje możliwość wypowiadania się silnym głosem przez Kościół jako całość w sprawach światowych (siłę i jedność Kościoła najlepiej uosabia Papież); zajmowania stanowiska odnośnie spraw narodowych przez lokalne Kościoły (np. Konferencje Episkopatów); mówienia o problemach lokalnych społeczności na poziomie diecezji, parafii, zorganizowanych grup oraz związków. Ta pionowo zintegrowana struktura Kościoła, prowadząca swą działalność na poziomie światowym, narodowym i lokalnym, pozwala na wielowymiarowe podejście do problemów globalizacji. W związku ze złożonością tego zjawiska zdaniem o. Hehira właśnie Kościół posiada cechy, umożliwiające zajęcie się problemami globalizacji.

Globalizacja jest dla społecznego nauczania Kościoła podobnym wyzwaniem, jakim była industrializacja pod koniec XIX wieku. Przed Rerum Novarum istniało społeczne nauczanie w Kościele, ale proces industrializacji pokazał, że musi ono być dużo bardziej systematyczne, rygorystyczne i ekspansywne, jeżeli miało sprostać złożonym wyzwaniom moralnym industrializacji.

Spoglądając na nauczanie katolickie od czasu Vaticanum II, widzimy, że nauka ta stale się rozwija i rozszerza. Tomasz z Akwinu omawiał dobro wspólne, ale nigdy międzynarodowe, jak dzisiejsze nauczanie społeczne Kościoła. Akwinata mówił o sprawiedliwości prawnej. W dzisiejszych czasach mówimy o sprawiedliwości społecznej i oznacza to nowe spojrzenie na sprawy społeczne. Podejmując wyzwania związane z globalizacją, nie możemy tylko korzystać ze starych koncepcji. Potrzebne jest rozwinięcie nowych, aby sprostać wszystkimi problemom.

Jedną ze spraw odróżniających dzisiejszą globalizację od zjawisk końca XIX wieku są procesy zachodzące na rynkach finansowych: ich silna integracja i szybkie przepływy kapitału finansowego w świecie. Pytania o globalne rynki finansowe (czy należy próbować je regulować czy nie; czy należy opodatkować przepływy pieniędzy czy nie) stanowią szeroko dyskutowane przez ekonomistów zagadnienia. Oczywiście nie ma w tradycji Kościoła żadnego dokumentu dającego odpowiedź na takie pytania. Aby przedstawić, co myślimy o wszystkich tych zagadnieniach, musimy jednak zaczynać od zera, gdyż jest to jeden z obszarów, w którym istnieje luka w naszej wizji świata.



Benedykt XVI dostrzega dwa zagrożenia rozwoju ludzkości związane z relacją rozum - wiara, a także ze stosunkiem religia - sfera publiczna. Zarówno laicyzm, jak i fundamentalizm, wykluczają możliwość postępu. Rozum, także polityczny, bez wiary pozostaje nieoczyszczony, co powoduje, że prawa człowieka albo nie są respektowane, albo pozbawia się je transcendentalnego fundamentu, a rozum uważa się za wszechmocny. Bez Boga niemożliwe staje się prawdziwe spotkanie osób. Widać to właśnie w zjawisku globalizacji, które mimo że zbliża ludzi, wcale nie czyni ich braćmi, bowiem braterstwo nie jest wynikiem jedynie ludzkiej refleksji, ale darem Tego, który pierwszy nas umiłował. Jeśli jest możliwa jedność i komunia ludzkości, to tylko pod warunkiem integralnego rozwoju, nie wykluczającego transcendentalnego wymiaru: „Powołanie chrześcijańskie do (...) rozwoju dotyczy zarówno wymiaru przyrodzonego, jak i nadprzyrodzonego" - Benedykt XVI, Caritas in veritate.

Globalizacja jest dziś zjawiskiem obecnym we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia. Urzeczywistnia się na płaszczyźnie infrastruktury technicznej, światowego uspołecznienia ekonomii, w dziedzinie mass mediów i społecznego komunikowania oraz na płaszczyźnie politycznej i kulturalnej. Globalizacja oznacza, że świat, w którym żyjemy w coraz większym stopniu zmienia się w jeden świat. Proces ten bez wątpienia nie zostaje również obojętny wobec Kościoła katolickiego jednego z największych i najstarszych aktorów globalnych. Należy podkreślić także fakt, że Kościół również ma wpływ na zmieniająca się rzeczywistość. Ponieważ Kościół katolicki, który może poszczycić się wielowiekową tradycją działań w skali międzynarodowej, globalnej i to zarówno w sferze duszpasterskiej i ekonomicznej, ma ogromny potencjał oddziaływania na świat. W związku z tym wzajemne relacje globalizacji i Kościoła stają się istotnym zaganianym we współczesnym świecie.

"Globalizacja nie jest a priori dobra ani zła. Będzie taka, jaką uczynią ją ludzie. Żaden system nie jest celem samym w sobie, należy zatem konsekwentnie głosić, że globalizacja, jak każdy inny system, musi służyć człowiekowi, musi służyć solidarności i dobru wspólnemu." - JP2.

Jan Paweł 2 pisze dalej: "Kościół ze swej strony przypomina nieustannie, że refleksja etyczna w kontekście globalizacji musi się opierać na dwóch nierozerwalnie powiązanych zasadach:

— Po pierwsze, na niezbywalnej wartości człowieka, która jest źródłem wszelkich praw ludzkich i wszelkiego ładu społecznego. Człowiek musi być zawsze celem, a nie środkiem, podmiotem, a nie przedmiotem ani towarem rynkowym.

— Po drugie, na wartości ludzkich kultur, których żadna zewnętrzna władza nie ma prawa lekceważyć ani tym bardziej niszczyć. Globalizacja nie może być nową postacią kolonializmu. Musi respektować wielość kultur, które w ramach powszechnej harmonii narodów są jakby różnymi kluczami interpretacyjnymi ludzkiego życia. W szczególności zaś nie może odbierać ubogim tego, co pozostaje dla nich najcenniejsze, w tym ich wierzeń i praktyk religijnych, ponieważ autentyczne przekonania religijne są najbardziej wyrazistym przejawem ludzkiej wolności.

Ludzkość wkraczająca w erę globalizacji nie może się już dłużej obejść bez wspólnego kodeksu etycznego. Nie ma to być jeden wspólny system społeczno-ekonomiczny czy kultura, która narzuci etyce swoje wartości i kryteria. Zasad życia społecznego trzeba szukać we wnętrzu człowieka jako takiego, w uniwersalnej naturze ludzkości, jaka wyszła z rąk Stwórcy. Takie poszukiwanie jest konieczne, jeśli globalizacja nie ma się stać jeszcze jedną formą absolutnej relatywizacji wartości, uniformizacji stylów życia i kultur. Przy całej różnorodności form kultury istnieją uniwersalne wartości ludzkie, które należy wyrażać i stawiać na pierwszym planie jako wiodącą siłę wszelkiego rozwoju i postępu." - źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/globalizacja_27042001.html

W Gaudium et Spes znajduje się wspaniałe wyrażenie, stwierdzające, że drogą pozwalającą Kościołowi pokazanie jego miłości do świata jest zgoda na dialog ze światem. Dialog oznacza zrozumienie, że nie wie się wszystkiego. Jest to posoborowa postawa ufnej skromności. Kościół może więc nauczyć wiele, ale sam też się musi wiele nauczyć, by móc sprostać wyzwaniom, jakie niesie z sobą globalizacja.

Kościół akcentuje konieczność „globalizacji bez marginalizacji". JP 2 zachęcał do podejmowania wysiłków zmierzających do tego, żeby społeczna nauka Kościoła była koniecznie uwzględniana w formułowaniu norm etycznych, które powinny regulować światowy wolny rynek i społeczne środki przekazu. Katoliccy odpowiedzialni i profesjonaliści, powinny wywierać presję na rządy i instytucje finansowe i handlowe, żeby uznały i respektowały te normy.

Benedykt XVI w „Caritas in veritate" odnosi się z jednej strony bardzo drobiazgowo do poszczególnych aspektów ludzkiego rozwoju, a z drugiej strony każe czytelnikowi pamiętać o szerokim tle - integralnym rozwoju, bez którego żaden jego aspekt, w tym i ekonomiczny, nie może zostać właściwie zrozumiany, osądzony i pokierowany.

Kościół zdaje sobie sprawę, że życie społeczne, w tym ekonomia, nie są wolne od elementu zła. W świecie natomiast dominuje przekonanie, że człowiek o własnych siłach może być samowystarczalny i zdolny do usunięcia zła, próbuje się więc budować jedynie materialny dobrobyt. Do tego powszechnego przekonania o wyjątkowej roli ekonomii, dodaje współczesny człowiek autonomię ekonomii względem moralności. Okazuje się jednak, że tak pojęty rozwój wcale nie prowadzi do tego, czego się po nim oczekuje: ani nie likwiduje ubóstwa, ani nie niweluje różnic w rozwoju, a tym samym poziomie życia.

Benedykt XV nie waha się użyć następujących słów: „rozwój ekonomiczny, społeczny i polityczny, jeśli chce być autentycznie ludzki, powinien uwzględniać zasadę bezinteresowności jako wyraz braterstwa" (Benedykt XVI, Enc. Caritas in veritate, nr 34). Jasne, że logika daru nie może wykluczać sprawiedliwości, ale może ją tylko przekraczać - co nie jest możliwe bez wcześniejszego otwarcia się na dar Bożej miłości, który zawsze wyprzedza odpowiedź człowieka.

Temu wezwaniu do miłości towarzyszy refleksja rozumowa - elementem prawdy w budowaniu braterskich relacji jest bowiem fakt, że solidarność ludzka sprzyja samemu rynkowi, który jako „kierujący się jedynie zasadą równowartości zamienianych dóbr, nie potrafi doprowadzić do jedności społecznej, której zresztą potrzebuje, aby dobrze funkcjonować. Bez wewnętrznych form solidarności i wzajemnego zaufania, rynek nie może wypełnić swojej ekonomicznej funkcji" (Tamże, nr 35). Według papieża samo rozszerzanie logiki rynkowej nie jest w stanie rozwiązywać problemów społecznych. Tym bardziej, jeśli przyjąć, że rynek przyjmuje kształt zależny od „konfiguracji kulturowych, które go specyfikują i ukierunkowują" (Tamże, nr 36), przekształcając się tym samym z neutralnego narzędzia w narzędzie szkodliwe.

Nie sposób nie zauważyć, że siłą napędową procesów globalizacyjnych jest pieniądz, a ściślej mówiąc obrót towarami. Pierwszym wspólnym językiem globalnego świata są dolary, euro, jeny i funty. Towary, od przysłowiowej igły do potężnego masowca, a właściwie ich cena, mogą być porównywane na całym świecie. Poza nielicznymi wyjątkami nie ma już enklaw gospodarczych. Dziś celom handlowym służą nie tylko lokalne miejskie targi, ale także potężne i międzynarodowe giełdy towarowe. Większość produktów można zamówić i nabyć w każdym punkcie globu. Wystarczy dostęp do Internetu. Przedsiębiorcy, agendy rządowe, korporacje handlowe, a nawet pojedynczy obywatele kupują towary w najodleglejszych zakątkach świata. Nikogo z ludzi w Polsce nie dziwi już francuski ciuch, chińska bawełna, kolumbijska kawa, amerykański samolot, japoński telewizor czy włoski makaron. A przecież nasi dziadkowie nawet o tym nie marzyli.

Kościół wskazuje w tym miejscu na odpowiedzialność człowieka, a nie samego w sobie rynku. Pierwszą konsekwencją tego faktu jawi się stwierdzenie, że nie wolno wykluczać ekonomii z całości powołania człowieka, do którego należy również troska i odpowiedzialność za innych. W obliczu kryzysu ekonomicznego wyraźniej widać niedomaganie współczesnego rynku, w którego stosunkach „zasada bezinteresowności oraz logika daru jako wyraz braterstwa mogą i powinny znaleźć miejsce w obrębie normalnej działalności ekonomicznej. Są to wymogi człowieka w obecnej chwili, ale także wymogi samej racji ekonomicznej. Chodzi o wymogi zarazem miłości, jak i prawdy" (Tamże, nr 36). A drugą konkluzję papież formułuje tak oto: „sfera ekonomiczna nie jest ani etycznie neutralna, ani ze swej natury nieludzka i antyspołeczna. Należy ona do działalności człowieka, i właśnie dlatego, że jest ludzka, powinna być etycznie strukturyzowana i instytucjonalizowana" (Tamże, nr 36).



Nawet, jeśli kiedyś było to do pomyślenia, dziś już na pewno nie da się pozostawić państwu (i władzy lokalnej) kontroli nad wytworzonym przez wolną od moralności ekonomię (przekraczającą granice). Każdy etap wytwarzania dóbr powinien więc tym bardziej podlegać nie tylko regułom zysku, ale i sprawiedliwości, a nawet i miłości. „Jeśli wczoraj można było utrzymywać, że najpierw należy się starać o sprawiedliwość i że bezinteresowność wkroczy później jako uzupełnienie, dzisiaj trzeba powiedzieć, że bez bezinteresowności nie można realizować również sprawiedliwości" (Tamże, nr 38). Nie wystarcza binomium rynek-państwo, aby utrzymać zmysł społeczny, który wymaga bezinteresowności innej od „dać, aby mieć, właściwym dla logiki wymiany, i do dać z obowiązku, właściwym dla logiki zachowań publicznych narzuconych przez prawo państwowe" (Tamże, nr 39). Wymagane jest rozwijanie takiego rodzaju działalności, która nastawiona byłaby na bezinteresowność. „Rynek bezinteresowności nie istnieje i nie można zarządzać prawem postaw bezinteresownych. Natomiast zarówno rynek, jak i polityka potrzebują osób otwartych na wzajemny dar" (Tamże, nr 39).

Benedykt XVI docenia powstające w społeczeństwach dążenia do wypracowania etyki w biznesie, przytomnie zauważa jednak, że każda etyka odnosi się do jakiegoś systemu moralnego. Kościół podpowiada w tym miejscu światu dwa niezbędne filary pozwalające uniknąć zagrożeń i instrumentalizacji; chodzi o: nienaruszalną godność osoby ludzkiej oraz transcendentną wartość naturalnych norm moralnych. Etyka gospodarcza, która nie brałaby pod uwagę tych dwóch filarów, narażona byłaby nieuchronnie na utratę swojego szczególnego rysu i poddanie instrumentalizacji.

Papież zachęca do powstawania organizacji będącymi czymś pośrednim między tymi przynoszącym zysk (profit) a tymi, które nie są nastawione na zysk (non profit), bowiem organizacje takie traktując zysk jako nie cel sam w sobie, ale środek do osiągnięcia celu, humanizują rynek i społeczeństwo, a także ubogacają go w większą konkurencyjność. Prosi papież o nowe spojrzenie na rolę związków zawodowych oraz stowarzyszeń konsumentów. Nie tylko powinny one uwzględnić konflikt pomiędzy pracownikiem a konsumentem, ale także wymaga się od nich - wciąż przecież w imię miłości w prawdzie - „by krajowe związki zawodowe, przeważnie skupione na obronie interesów swoich członków, spoglądały również na tych, którzy do nich nie należą, a w szczególności na pracowników w krajach rozwijających się, gdzie prawa socjalne są często naruszane" (Tamże, nr 64).

Konsumentom przypomina, że „...kupno jest zawsze aktem moralnym, nie tylko ekonomicznym. Istnieje więc ścisła odpowiedzialność społeczna konsumenta, która idzie w parze z odpowiedzialnością społeczną świata biznesu. Konsumentów trzeba stale wychowywać do roli, którą codziennie odgrywają, powinni robić to z poszanowaniem zasad moralnych, co nie umniejsza racjonalności ekonomicznej aktu kupna" (Tamże, nr 66).

Benedykt XVI przypomina, że zasada pomocniczości charakteryzuje taką pomoc, w myśl której jest ona udzielana tylko wtedy, gdy podmiot niższego rzędu nie radzi sobie sam. Tak pojmowana subsydiarnosć bazuje na godności ludzkiej oraz stanowi „najskuteczniejsze antidotum na każdą formę paternalistycznej opiekuńczości", a tym samym odsuwa niebezpieczeństwo „władzy uniwersalnej typu monokratycznego" (Tamże, nr 57). „Zasada pomocniczości musi być ściśle powiązana z zasadą solidarności, i na odwrót, ponieważ pomocniczość bez solidarności prowadzi do partykularyzmu społecznego, a solidarność bez pomocniczości przeradza się w opiekuńczość poniżającą potrzebującego człowieka" (Tamże, nr 58). Solidarna pomoc na poziomie międzynarodowym powinna obejmować aktywne na rynku potrzebującym pomocy podmioty, powinna również wspierać ten proces, „który umożliwia im pełne uczestnictwo w międzynarodowym życiu gospodarczym" (Tamże, nr 58).



Takie działanie podejmowane w imię miłości nie jest sprzeczne z prawdą, i to także tym jej przejawem, który stanowi prawda ekonomiczna. „W poszukiwaniu rozwiązań dla obecnego kryzysu ekonomicznego, wspomaganie rozwoju krajów ubogich powinno być uważane za prawdziwe narzędzie wytwarzania bogactwa dla wszystkich. Jakiż projekt pomocy może przynieść tak znaczący wzrost wartości - również gospodarki światowej - jak wsparcie narodów, które znajdują się jeszcze w początkowej lub niezbyt zaawansowanej fazie rozwoju ekonomicznego?" (Tamże, nr 60) pisze B XVI.


źródła:
http://www.nauczaniejp2.pl/index/index/eId/8741
http://ekonomia.opoka.org.pl/nauka-kosciola-o-ekonomii/2844.1,Globalizacja_jako_komunia_Benedykta_XVI_wizja_totalna.html

piątek, 23 sierpnia 2013

Dlaczego globalizacja jest potrzebna

 

Czy globalizacja jest zjawiskiem złym? Jest nieszczęściem czy raczej nadzieją świata?

Czym jest globalizacja? W encyklopedii czytamy, że jest to „w skrócie łączeniem się i przenikaniem systemów gospodarczych”. Ponadto zjawisko określają takie procesy jak: wzrost wymiany informacyjnej, liberalizacja handlu, powstanie wielkich międzynarodowych korporacji przemysłowych, integracja europejska. Wszystkie te aspekty odnoszą się do sfery ekonomii i polityki i są nieuniknione dla rozwoju państw nie tylko kapitalistycznych.

Termin globalizacja wydaje się być słowem-kluczem XXI wieku. Niemal na każdym kroku mamy w pośredni lub bezpośredni sposób do czynienia z globalizacją i jej wieloma aspektami. Wielu z nas intuicyjnie wyczuwa czym jest globalizacja, w wielu budzą się emocje towarzyszące temu zagadnieniu. Bez wątpienia w XXI wieku każdy człowiek jest w pewnym stopniu poddany wpływom procesów globalizacji. O tym, że świat jest globalną wioską słyszymy od dawna, co to jednak oznacza?
Sam termin globalizacja został po raz pierwszy użyty w 1985 roku przez Ronalda Robertsona, który nazwał tak nachodzenie na siebie i wzajemne przenikanie procesów ekonomicznych, politycznych i kulturalnych. Anthony Giddens, brytyjski socjolog stwierdził, że globalizacja to  intensyfikacja stosunków społecznych o światowym zasięgu, która łączy różne lokalności w taki sposób, że lokalne wydarzenia kształtowane są przez zdarzenia zachodzące w odległości wielu tysięcy mil i same zwrotnie na nie oddziałują.


Bez wątpienia do „zmniejszania się” świata przyczynia się rozwój Internetu, telefonii komórkowej czy środków transportu. Dzięki temu w bardzo krótkim czasie możemy znaleźć się na drugiej półkuli, informacje o kataklizmach docierają do nas w niespełna godzinę po wydarzeniu, a sytuacja na giełdzie w Tokyo w wpływa na sytuację na giełdach we Frankfurcie, Warszawie i Nowym Jorku.
Globalizacja jest bardzo szerokim i złożonym procesem, mającym wpływ na wszystkie sfery naszego życia: ekonomiczną, społeczną, polityczną, kulturową. Zjawisko to budzi sporne stanowiska. I chociaż przyznaję pewną słuszność antyglobalistom, to jednak postaram się udowodnić, iż globalizacja może być zjawiskiem pozytywnym, niosącym nadzieje dla współczesnego świata.
           
Według podejścia socjologów, globalizacja znajduje swe odbicie w:
  • Załamaniu się sztywnych granic społeczeństw narodowych,
  • Powstaniu wielu form organizacji społecznej,
  • Rozprzestrzenianiu się wzorów konsumpcji.

Do jej najważniejszych zalet należy m.in. szybsza wymiana informacji, ułatwienie migracji, rozwój wolnego handlu i wzrost konkurencyjności. Wśród wad tego procesu dominują negatywny wpływ kultury masowej na kultury małych społeczeństw, nadmierny wzrost konsumpcji, wzrost nierówności ekonomicznych między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się, w wyniku których największe korzyści z globalizacji odczuwają mieszkańcy bogatych państw[1]

Cechy krajów rozwijających się
Kraje rozwijające się posiadają szereg wspólnych cech:
  1. Rozwarstwienie dochodów
    1. Różnice między największymi i najmniejszymi dochodami mieszkańców są bardzo duże,
    2. Jedynie niewielki odsetek mieszkańców posiada wysokie dochody, przeważająca większość otrzymuje wynagrodzenie poniżej średniej,
    3. Jest to przyczyną niezadowolenia najbiedniejszych, a przez to wzrostu niepokojów społecznych, gdyż bogaci i biedni mieszkają obok siebie,
    4. Niestabilność w kraju (zagrożenie wybuchem zamieszek, a nawet wojen) jest przyczyną destabilizacji gospodarczej (wycofanie zagranicznych inwestorów, brak nowych)
    5. Przykłady: Egipt, Tunezja, Libia w 2011 r
  2. Ubóstwo i niedożywienie
    1. Znaczny odsetek mieszkańców żyjących za mniej niż 1,25$ dziennie (próg skrajnego ubóstwa)
    2. Według Raportu o stanie realizacji Milenijnych Celów Rozwoju z 2011, w krajach rozwijających się w 2005 r 27% mieszkańców żyło poniżej progu skrajnego ubóstwa
    3. Kontynentem najbardziej narażonym na skrajne ubóstwo wciąż pozostaje Afryka Subsaharyjska, gdzie 51% mieszkańców żyje za mniej niż 1,25$ dziennie
    4. W Afryce Centralnej na niedożywienie cierpi ponad 35% populacji; równie zła sytuacja występuje także w Azji południowo-wschodniej,
    5. W 2009 r. w Azji południowej 43% dzieci poniżej 5 roku życia cierpiało na niedożywienie,
    6. Odsetek osób niedożywionych będzie spadał, ale biorąc pod uwagę szybki wzrost populacji świata, bezwzględna liczba osób cierpiących z tego powodu będzie rosnąć.
  3. Rolniczy charakter gospodarki
    1. Udział sektora rolnego w generowaniu PKB jest wyższy niż w krajach rozwiniętych, gdzie dominują usługi,
    2. W niektórych krajach, które produkowane artykuły rolne przeznaczają na eksport udział w PKB wynosi 30-50% (Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej, Etiopia),
    3. Wydajność pracy i efektywność w produkcji jest niższa niż w pozostałych sektorach.
  4. Dualizm gospodarczy i techniczny
    1. Duża różnica między sektorem tradycyjnym a nowoczesnym,
    2. Sektor tradycyjny oparty na prymitywnych narzędziach, co skutkuje niższą efektywnością pracy,
    3. Sektor nowoczesny skoncentrowany wokół jednego obszaru, który jest odizolowany od reszty kraju,
    4. Brak transferu technologii z sektora nowoczesnego do tradycyjnego.
  5. Szybki wzrost populacji
    1. Przez utrzymanie wysokiej stopy urodzeń i obniżenie współczynnika śmiertelności, następuje wzrost liczby ludności w krajach rozwijających się,
    2. Według podejścia deterministycznego, to skrajnie złe warunki życia są przyczyną dużej liczby dzieci w rodzinie; potomstwo ma mniejsze szanse dożycia wieku pełnoletniego niż w krajach wysoko rozwiniętych, stąd rodzice chcą mieć pewność, że któreś z dzieci zaopiekuje się nimi na starość ,
    3. W krajach wysoko rozwiniętych można zaobserwować zmniejszenie liczby dzieci w rodzinie oraz zjawisko „starzenia się społeczeństw”.
  6. Szybkie tempo urbanizacji
    1. Mieszkańcy miast migrują z terenów wiejskich do większych miast w poszukiwaniu pracy oraz lepszych perspektyw,
    2. W 2010 r. liczba populacji zamieszkująca obszary miejskie przekroczyła 50%, a w krajach rozwijających się nawet 60%,
    3. W wyniku migracji powstają megamiasta – obszar miejski poszerza się o slumsy – dzielnice biedy,
    4. Liczba mieszkańców slumsów podwaja się co 5-10 lat.
  7. Niepełne wykorzystanie siły roboczej
    1. W krajach rozwijających się powszechne jest niepełne zatrudnienie – społeczeństwo pracuje mniej niż chce,
    2. Zatrudnienie w sektorze państwowym pod wpływem nacisków społecznych jest nieracjonalne,
    3. Z powodu braku innych miejsc pracy w sektorze rolnym panuje ukryte bezrobocie,
    4. Niskie wynagrodzenie nie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb; powoduje to wzrost niezadowolenia wśród społeczeństwa,
    5. W związku z chorobami, niedożywieniem i osłabieniem, niewystarczającym uzbrojeniem technicznym, produktywność zatrudnionych jest niska.
  8. Niewystarczający rozwój instytucji
    1. W wielu krajach rozwijających się powszechna jest niestabilność wewnętrzna (nieporadne rządy, lokalni dyktatorzy),
    2. Silne więzy plemienne i rodzinne wpływają na brak integracji narodowej wśród społeczeństwa,
    3. Ważna rola sfer militarnych w wyniku długoletnich wojen i konfliktów zbrojnych,
    4. Młode systemy prawne są mało przejrzyste; powszechna jest korupcja,
    5. Powszechny brak przestrzegania podstawowych praw człowieka.
  9. Degradacja środowiska naturalnego
    1. Ochrona środowiska nie jest ciągle chroniona przepisami prawa lub stopień egzekucji prawa jest niski,
    2. Kraje rozwijające się często przejmują tzw. „brudne” gałęzie przemysłu, a toksyczne odpady są transportowane właśnie tam – jest to związane z zaostrzonym prawem w krajach uprzemysłowionych,
    3. Migracje ludności na obszary miejskie oraz szybki wzrost populacji przyczynia się do ciągłego powiększania się dzielnic biedy, w których panuje niski standard sanitarny.
          

Cele Rozwoju
Milenijnego
W 2000 roku, na przełomie tysiąclecii, na Szczycie Organizacji Narodów w Nowym Jorku 189 państw podpisało Deklarację Milenijną. Była ona wynikiem refleksji nad dużym zróżnicowaniem poziomu rozwoju poszczególnych państw świata. W ten sposób określono tzw. Osiem Milenijnych Celów Rozwoju, precyzujących najważniejsze wyzwania globalne. Zarówno kraje rozwijające się, jak i kraje na wyższym poziomie rozwoju, zobowiązały się wspólnym wysiłkiem zrealizować Cele do 2015 r.
  1. Wyeliminować skrajne ubóstwo i głód,
  2. Zapewnić powszechne nauczanie na poziomie podstawowym,
  3. Promować równość płci i awans społeczny kobiet,
  4. Ograniczyć umieralność dzieci,
  5. Poprawić opiekę zdrowotną nad matkami,
  6. Ograniczyć rozprzestrzenianie się HIV/AIDS, malarii i innych chorób zakaźnych,
  7. Stosować zrównoważone metody gospodarowania zasobami naturalnymi,
  8. Stworzyć globalne partnerskie porozumienie na rzecz rozwoju.
W Deklaracji Milenijnej wszystkie państwa-sygnatariusze (w tym także Polska) zobowiązały się, że wszelkimi możliwymi sposobami przyczynią się do osiągnięcia zakładanych Celów. Dostrzeżono także, że wiele z istniejących dysproporcji rozwojowych stało się wynikiem agresywnych i niesprawiedliwych działań ze strony krajów Globalnej Północy, stąd Cel 8 skierowany jest głównie do tych właśnie państw; Jego podstawą jest pełna współpraca na gruncie ekonomicznym, politycznym i społecznym, z poszanowaniem wartości i kultury kraju-partnera. Pomimo dużego progresu wiadomo już, że wszystkich Celów nie uda się osiągnąć w wyznaczonym terminie.


Kraje rozwijające się
Jednym z najbardziej popularnych mierników poziomu rozwoju państw jest Human Development Index (HDI). Wskaźnik ten uwzględnia dane pozaekonomiczne przy ocenie zrównoważonego rozwoju poszczególnych krajów (rozwój to nie tylko wzrost PKB, to w dużej mierze kapitał ludzki). Wskaźnik HDI opracowywany raz w roku jest wykorzystywany przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) i uwzględnia:
           1. Stan zdrowia społeczeństwa (mierzone w średniej długości życia),
           2. Dostęp do edukacji
- wskaźnik alfabetyzacji społeczeństwa (umiejętność czytania i pisania ze zrozumieniem),
- wskaźnik solaryzacji (na jakim etapie obywatele kończą edukację).
           3. Dochód (PKB per capita).
Im wyższy wskaźnik, tym wyższy poziom rozwoju państwa.

Mapa przedstawiająca wysokość wskaźnika HDI w 2011 r.

Źródło: hdr.undp.org 
Dane statystyczne dot. Wskaźnika Rozwoju Społecznego (HDI) dostępne na stronie hdr.undp.org.

Human Development Index 2013

Polska znalazła się na 39. miejscu w rankingu najbardziej rozwiniętych krajów świata – wynika z najnowszego raportu ONZ. Wskaźnik rozwoju społecznego HDI w Polsce jest wyższy niż w Portugalii czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale niższy niż na Barbadosie czy na Węgrzech. W tegorocznej edycji "Human Development Report" Polska, podobnie jak w ubiegłym roku, uplasowała się na 39. pozycji wśród 187 państw ujętych w rankingu. Wskaźnik HDI (Human Development Index) dla naszego kraju wyniósł 0,821. Znaleźliśmy się tym samym wśród 47 najbardziej rozwiniętych państw świata. Tuż przed nami w rankingu ONZ figurują takie państwa jak Barbados, który awansował w aż o 9 pozycji (HDI wynosi 0,825) i Węgry (0,831). W tyle zostawiliśmy zaś m.in. Chile, Litwę, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Portugalię.

Ubóstwo
W dobie globalizacji, ubóstwo stało się jednym z kluczowych tematów do dyskusji na gruncie międzynarodowym. Wszak problem ten dotyczy nie tylko krajów rozwijających się, lecz w mniejszej skali dotyczy także państw uprzemysłowionych.
Jako zjawisko społeczne, ubóstwo stało się także przedmiotem zainteresowania polityków. W Deklaracji Milenijnej ograniczenie ubóstwa przyjęto za Pierwszy Milenijny Cel Rozwoju, a lata 1997-2006 ogłoszone zostały przez ONZ Pierwszą Międzynarodową Dekadą Walki z Ubóstwem. Zjawisko to stało się więc tematem publicznym, a udział w dyskusji wzięły państwa, organizacje i agendy międzynarodowe, środowisko pozarządowe, akademickie, a także prywatne osoby.
Niezwykle trudno jest ustalić wskaźnik mówiący, czy dana grupa społeczna znajduje się w stanie ubóstwa czy nie. Miary są niejednoznaczne i zdają się nie uwzględniać wszystkich czynników mogących mieć wpływ na sytuację. Często stosowaną granicą ubóstwa umiarkowanego i skrajnego jest kwota 2,25$ – 1,25$ na dzień na osobę. Taką granicę przyjmuje się najczęściej. Możemy jednak zaznaczyć, że o ubóstwie należy mówić w ujęciu absolutnym i względnym. Ubóstwo absolutne ma miejsce wówczas, gdy osoba nie jest w stanie osiągnąć tzw. minimum biologicznego (zdolność przeżycia w zdrowiu).[2]
Ubóstwo względne jest związane z występowanie rozpiętości w poziomie zaspokajania potrzeb w danym społeczeństwie, tzn. że jeżeli jednostka będzie znacząco „odstawać” w stopniu zaspokajania swoich potrzeb od innych członków danej społeczności, będzie można stwierdzić, że jest uboga, choć zwykle w takim przypadku ubóstwo nie oznacza braku możliwości przeżycia.[3]
W dyskusji o przyczynach ubóstwa także panuje zróżnicowanie zdań. Dla części to jednostka jest winna temu, że dotyka ją to zjawisko. Fakt, że nie pracuje świadczy o tym, że albo jest leniwa, albo źle przystosowana do życia w społeczeństwie. Wraz z rozwojem gospodarek kapitalistycznych zaczęły pojawiać się bieda, głód, wyzysk w pracy (także dzieci) – stąd też silny oddolny wpływ ruchów robotniczych przyczynił się z czasem do powstania związków zawodowych, a lewicowe nurty myśli społecznej, ekonomicznej i politycznej dały o sobie znać m.in. w koncepcji Karola Marksa i jego planach wprowadzenia socjalizmu. Tak też ewoluowało samo podejście do ubóstwa. Z czasem wspieranie ubogich oraz wszelkie akty dobroczynności stały się społecznie pożądane, a coraz więcej ludzi angażowało się w zbiórki pieniędzy, walkę z analfabetyzmem czy zapewnianie posiłków bezdomnym.
W przypadku krajów rozwijających się, do głównych przyczyn występowania ubóstwa można zaliczyć:
  • Monokulturowy charakter gospodarek,
  • Nieprawidłowo prowadzona polityka makroekonomiczna,
  • Niski poziom oszczędności wewnętrznych,
  • Niski poziom wydajności pracy,
  • Niedostateczny poziom rozwoju infrastruktury,
  • Rabunkowa gospodarka rolna i surowcowa,
  • Biurokratyzacja i korupcja,
  • Ograniczony dostęp do rynków zbytu,
  • Brak napływu kapitału zagranicznego,
  • Nieadekwatne do potrzeb i możliwości programy pomocowe ze strony państw wyżej rozwiniętych,
  • Czynnik środowiskowy (klimat, ukształtowanie terenu, jakość gleb, dostęp do surowców i zasobów wody, itd.),
  • Sąsiedztwo polityczne (tendencje integracyjne versus przenoszenie konfliktów zbrojnych),
  • Umiejętność dobrego rządzenia (wystarczający rozwój instytucji, sprawna administracja, przejrzyste prawo, adekwatna do potrzeb redystrybucja dochodów budżetowych).
Istnieją teorie, mówiące o takich związkach przyczynowo-skutkowych, że wyrwanie się ze szponów ubóstwa staje się niemożliwe. Jest to tzw. teoria zaklętego kręgu ubóstwa. Jej mechanizm przedstawia poniższy schemat. W myśl teorii P. Rosensteina odpowiednio duży zastrzyk finansowy w postaci pomocy, może pomóc gospodarce uwolnić się z pułapki ubóstwa.
 



[1] J. Micuń, Wiedza o społeczeństwie, Wyd. Translator s.c., 2005.
[2] Za twórców absolutnego podejścia do ubóstwa uważa się C. Bootha i B. Rowentree`a.
[3] Twórcy podejścia względnego: S. Stouffer, P. Townsend.
 
źródło: -> 

.