Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

wtorek, 16 sierpnia 2016

Michaił Komin: Od czego w Rosji zacznie się kolejna rewolucja?

Media w Rosji - Szukajcie gdzie indziej!

Rosyjskie instytucje polityczne ulegają przyspieszonej degradacji. Z roku na rok ich funkcjonowanie pozostawia coraz więcej do życzenia. Zdaniem politologa i socjologa Michaiła Komina to największe niebezpieczeństwo zagrażające stabilności rosyjskiego systemu społeczno-politycznego. Jego zdaniem nie brak też grup i środowisk coraz bardziej niezadowolonych ze sposobu w jaki w Rosji sprawowana jest władza. Lokalne środowiska pracownicze, zdanych na siebie mieszkańcy dużych miast, weteranów wojny na wschodzie Ukrainy może już wkrótce ogarnąć gotowość do buntu. Ich protestów reżim winien obawiać się bardziej, niż gniewu pokonanych w latach 2011-2012 opozycjonistów z Placu Blotnego.     


Autor: Michaił Komin


Gdy zadamy pytanie o to, co może osłabiać trwałość obecnego reżimu, trzeba podkreślić, iż nie będzie to zjawisko poszerzania się grup społecznych gotowych do podjęcia nowych akcji protestacyjnych, i nie będzie to także, brak obaw ze strony Kremla, iż stąd może nadejść określone zagrożenie. Ważniejsza jest degradacja istniejących obecnie instytucji politycznych, z każdym rokiem mają one mniej możliwości, by na sposób pokojowy rozwiązywać nawarstwiające się problemy i sprzeczności.

Agresywny bezruch

Niedawno opublikowano wskaźniki dotyczące napięcia społeczno-ekonomicznego i politycznego w rosyjskich regionach. Wcześniej, wzrost niezadowolenia obywateli, tak oczywisty w ostatnich miesiącach, odczuwaliśmy zaledwie na poziomie intuicyjnym, teraz uzyskaliśmy twarde potwierdzenie, iż zjawisko to się nasila. Choć równocześnie dane socjologiczne demonstrują niewielki spadek gotowości ankietowanych do udziału w działalności protestacyjnej, to z  drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, iż społeczeństwo rosyjskie zamarło w narzuconej mu pozie "agresywnego bezruchu". Ludzi rozdrażniają działania szefów, władzy lokalnej i federalnej, brak im jednak determinacji, by to rozdrażnienie zademonstrować światu zewnętrznemu.

Ale w tej pozie trudno trwać wiecznie. Wywołujące gniew społeczny problemy mają charakter strukturalny, jednak obecna elita nie jest w stanie, by  sobie to uświadomić. Od czasów demonstracji na Placu Błotnym (autor ma na myśli serię wystąpień opozycji przeciw fałszerstwo wyborczym w latach 2011-2012 - "mediawRosji") strategia Kremla obliczona na przeciwdziałanie działalności protestacyjnej nie zmieniła się, choć w rezultacie wywołanej przyłączeniem Krymu euforii oraz największego spadku poziomu życia od końca lat dziewięćdziesiątych dokonała się jawna transformacja całego rosyjskiego pejzażu społeczno-politycznego. Z przeciwnikiem walczy się wciąż tak samo, liderzy opozycji są prześladowani, grozi się im represjami, przykleja się etykietkę zdrajcy wszystkim tym, których poglądy różnią się od oficjalnych. Przeprowadzana równocześnie czystka kadrowa przypomina imitację, działania protestacyjne udaje się marginalizować. Ale wszystkie te podejmowane przez Kreml działania mają niewiele wspólnego z rzeczywistym wzrostem napięcia, jaki można zaobserwować w rosyjskim społeczeństwie.

Potencjalne protesty zdolne do zakwestionowania legitymacji obecnej elity zrodzą się nie w środowisku zwolenników Placu Błotnego, czy wśród aktywnych użytkowników sieci Facebook, lecz w zupełnie innych grupach społecznych. Gdy trzeba będzie odpowiedzieć na ich żądania, władza napotka szczególne trudności, lub okaże się, że nie potrafi tego zrobić.

Lokalne grupy zawodowe

Lokalne grupy zawodowe w dużych miastach mobilizujące się pod wpływem pogarszającej się sytuacji gospodarczej mogą okazać się pierwszym i zapewne najlepiej widocznym źródłem nowej fali protestów. Mogliśmy się już zorientować, iż Kreml nie ma zupełnie pojęcia co robić ze strajkami lekarzy, walutowych kredytobiorców, czy kierowców tirów. Co więcej, w porównaniu z zeszłym rokiem rośnie liczba tego rodzaju akcji protestacyjnych. W pierwszej połowie 2016 roku we wszystkich miastach Rosji zarejestrowano nieco ponad 150 akcji tego rodzaju.

Te strajki trudno jednak określić mianem buntu, większość z nich została zainicjowana w związku niewypłacaniem wynagrodzeń. Noszą one charakter zbiorowego apelu skierowanego do wyższych instancji władzy z prośbą, by zorientowały się co się dzieje.

Tradycyjna rosyjska wiara w dobrego cara batiuszkę i przekupnych bojarów-urzędników przed utratą popularności chroni wyłącznie Putina, poparcie dla pozostałych ogniw władzy stale spada.

Na rosyjską mentalność o charakterze paternalistycznym nie okazują wpływu głośne skandale, jak choćby ten ze słynną wypowiedzią premiera Miedwiediewa, "pieniędzy nie ma, ale trzymajcie się", będący  tym roku najpopularniejszą inspiracją dla przeróżnych memów. Podobnie wyglądał kolejny w tym roku incydent tego rodzaju - drwina wicepremiera Szuwałowa dla  mieszkań o powierzchni 20 metrów kwadratowych. Takie zdarzenia pokazują wyraźnie, iż między wyobrażeniami elity o życiu należącego do "putinowskiej większości" prostego człowieka, a jego oczekiwaniami, by elita już teraz podjęła określone działania, powstała prawdziwa przepaść. W naszej historii często bywało tak, iż gdy obywatele uświadamiali sobie rozmiary tej przepaści, zmieniali się z "agresywno-milczącej" większości w agresywną i zbuntowaną większość.

Według podobnego scenariusza zaczynały się wydarzenia o charakterze rewolucyjnym. Oliwy do ognia dolewała władza, car zignorował prostych obywateli podczas Krwawej Niedzieli w St. Petersburgu, partia komunistyczna podjęła energiczne starania, by ukryć prawdziwe skutki katastrofy atomowej w Czarnobylu, itd.

Trzeba podkreślić, iż wszelkie reżimy autorytarne z trudem dają sobie radę z buntami pracowniczymi i to z dwóch powodów.

Po pierwsze, trudno je tak po prostu zignorować, uznać za skutek działania agentów Zachodu, czy własnej piątej kolumny. Ich charakter oznacza, iż są one bliskie i zrozumiale dla świadomości masowej. Początkowa apolityczność takiego protestu okazuje się jego siłą. Będące jego następstwem wezwania do zmiany władzy brzmią o wiele donośniej, zwłaszcza wówczas, gdy władza nie była w stanie odpowiedzieć zaspokajając uzasadnione i czysto ekonomiczne żądania uczestników protestu. Warto pamiętać, iż ostatni gwóźdź do trumny reżimu radzieckiego wbili górnicy, stukając kaskami o bruk Placu Czerwonego. Gorbaczow zwyczajnie nie miał pojęcia co z nimi zrobić.

Po drugie, przeprowadzone niedawno badania pokazują, iż w społeczeństwach z przewagą "zamkniętego" kapitału społecznego (takiego jak w autorytarnej Rosji) spontanicznie utworzone struktury posiadają ogromny potencjał mobilizacyjny.

Uczestniczący w nich ludzie gotowi są do udziału w akcjach protestacyjnych nie w ramach stabilnych, organizacji sieciowych, a korzystając z nieoczekiwanie nawiązanych związków społecznych w miejscu pracy, czy w swoim sąsiedztwie. Spontaniczność podobnych protestów nie pozwala ich uczestnikom na ocenę ewentualnego ryzyka, nie mają czasu, by zastanowić się, czy nie grożą im represje. To pewnego rodzaju poczucie wspólnoty z otaczającym ich światem ułatwia im podejmowanie działań o charakterze zbiorowym. Z wizualnego punktu widzenia takie akcje protestacyjne będą przypominać przysłowiowy rosyjski "wiec ludowy".

Bez pomocy państwa

Kolejna, stosunkowo liczebna, grupa demograficzna i społeczna zdolna do zainicjowania protestu to nowe pokolenie mieszkańców dużych miast cieszących się z odniesionego sukcesu. Do protestu może je popchnąć brak jakichkolwiek znaczących zmian w naszych instytucjach społecznych i politycznych. Niedawne badania socjologiczne ujawniły, iż odsetek ludzi przekonanych, iż są w stanie zapewnić sobie dobrobyt bez najmniejszej pomocy ze strony państwa wzrósł w Rosji do 44%.

Ten trend najłatwiej zauważyć w dużych miastach o liczbie ludności nie przekraczającej 1go miliona. W nich wskaźnik "samodzielności" przekracza 50%. Tam, gdzie usługi i pomoc ze strony państwa okazywane są na poziomie niższym, niż w stolicy, nie prowadzi się odpowiedniej indeksacji wynagrodzeń, zaś kwalifikacje urzędników są rozpaczliwie niskie. W tych warunkach można liczyć tylko na siebie samego. Niektórzy dają sobie radę, w ich oczach państwo jest w stanie robić dobrze tylko dwie rzeczy: nic nie robić i przeciągać strunę.

Ludzie ci muszą być niezadowoleni z funkcjonowania władzy, Irytuje ich będący skutkiem wprowadzania sankcji, kontr sankcji oraz nie kończących się zakazów rosnący wpływ władzy na ich życie osobiste. Musi ich drażnić narzucanie modelu życia skomponowanego z prawosławia i codziennych praktyk regulujących radzieckie życie codzienne (na przykład konieczność przestrzegania zasad w ramach programu "gotów do pracy i obrony").

Rosnący brak równości, brak dróg awansu społecznego, zablokowanych najczęściej przez dzieci obecnej elity, wszystko to będzie prowadzić do wzrostu rozdrażnienia. Tak ludzie będą reagować na rosnącą ingerencję funkcjonariuszy państwa w życie osobiste. Wystarczy 5-10 lat, by wspomniane wyżej grupy i środowiska zmieniły się znacząco.  Teoria rewolucji wymyśliła termin, który będzie wówczas do nich pasował -"ludzie zbędni". Będziemy mieli do czynienia z pokoleniem niezdolnym do tego, by znaleźć dla siebie w życiu odpowiednie zgodne z ich wykształceniem i poziomem aspiracji miejsce. Będzie mu także trudno, by zapewnić sobie znaczący awans w hierarchii materialnej i społecznej. Wiara we własne siły pomoże takim wspólnotom ponieść koszty działań zbiorowych, zaś brak widocznej poprawy w polityce państwa, dalsza degradacja ekonomiczna i społeczna kolejnych regionów, mogą stać się bodźcem przyspieszającym wybuch buntu. Po zjednoczeniu ludzi "zbędnych" , dla przykładu, z nowymi uczestnikami rosyjskich protestów pracowniczych, "nowymi górnikami" gotowymi do wyjścia na Plac Czerwony, może powstać odpowiednia mieszanka wybuchowa zdolna do rozpalenia rewolucyjnych wstrząsów.

Zwolennicy "rosyjskiej wiosny"

Jeszcze jednym źródłem wzrostu napięcia politycznego może okazać się środowisko zwolenników "rosyjskiej wiosny". Ludzie ci wrócili z południowego wschodu Ukrainy, tam uczestniczyli w działaniach bojowych, lecz  po wypełnieniu swojej misji nie zdołali tam zostać. Są dobrze wyszkoleni, potrafią posługiwać się bronią, w Rosji jednak brakuje dla nich miejsca, zwłaszcza w sytuacji, gdy z życia politycznego eliminowana jest retoryka agresji, władza zaś orientuje się na odbudowę współpracy z Zachodem. Przed nimi dwie możliwe drogi. Niektórzy zdecydują się na przystąpienie do struktur podobnych do "Prywatnej Kompanii Wojskowej" Wagnera (prywatna firma wojskowa i ochroniarska uczestnicząca w walkach w obwodzie lugańskim, obecnie rekrutuje najemników do walk w Syrii - "mediawRosji"). Inni podejmą próbę wykorzystania w ojczyźnie zdobytego wcześniej kapitału społecznego i symbolicznego. Do podobnych symboli i grup społecznych odwołuje się już bohater "rosyjskiej wiosny" Igor Striełkow. Najpierw współuczestniczył w powołaniu do życia "Komitetu 25go stycznie", potem Ogólno Rosyjskiego Ruchu Narodowego.

Po doświadczeniach na Ukrainie, ludzie ci nie zdołali znaleźć dla siebie miejsca w systemie władzy politycznej w Rosji, odczuwają rozczarowanie i frustrację w związku z faktycznym odrzuceniem projektu "Noworosja".  Rozczarowani nigdy nie będą już wobec Kremla całkowicie lojalni i będą szukać wsparcia w alternatywnych ośrodkach siły i władzy. Rzecz jasna, będzie im trudno zrozumieć motywy obu opisanych wcześniej "potencjalnie rewolucyjnych" środowisk społecznych czy się z nimi połączyć. Zbyt różnią się światopoglądem, inne są bodźce popychające ich do działania. Jednak gdy system przestanie sobie radzić z rosnącym w społeczeństwie napięciem, ludzie dysponujący doświadczeniem wojskowej mobilizacji mogą wykorzystać sytuację.  Pod hasłem zachowania jedności kraju mogą lokalnie przejmować kontrolę nad wyznaczonymi przez siebie strefami. Ruch Strielkowa opublikował manifest, w nim mówi się nie o zdobyciu władzy, a o przejęciu jej w odpowiednich okolicznościach, gdy kraj ogarnie powszechny kryzys. Na jego podstawie można sądzić, iż działacze Ogólno Rosyjskiego Ruchu Narodowego traktują ten scenariusz jako nadający się do realizacji.

Główny jednak problem stabilności rosyjskiego reżimu związany jest nie z rosnącym wpływem grup społecznych skłonnych do działań protestacyjnych i nawet nie z tym, iż Kreml nie wyczuwa tkwiącego w nich zagrożenia. Większym niebezpieczeństwem jest postępująca degradacja i prymitywizacja funkcjonujących obecnie instytucji politycznych (zwłaszcza na poziomie regionalnym). Z roku na rok tracą one zdolność rozwiązywania rosnących sprzeczności metodami pokojowymi. Mamy więc do czynienia z różnymi przeciwstawnymi tendencjami. Z jednej strony rzeczywistość społeczno-polityczna znacznie się komplikuje, z drugiej strony systemowi coraz trudniej będzie się do niej adaptować. Taka sytuacja może doprowadzić do wybuchu.


Oryginał ukazał się na portalu rosyjskiej edycji magazynu "Forbes": http://www.forbes.ru/mneniya/protesty/323807-ne-tam-ishchut-otkuda-zhdat-novoi-revolyutsii-v-rossii
Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski

 *Michaił Komin, moskiewski politolog młodego pokolenia. Jego teksty publikowane są przez popularne rosyjskie media, magazyn "Forbes", portal ośrodka Carnegie, magazyn agencji "RBK".

sobota, 13 sierpnia 2016

Ile kosztuje Miś Wałęsa?


Komornik wszedł na konto bankowe Lecha Wałęsy i zajął 70 tys. PLN a Energa domaga się zwrotu 700 tys. PLN od jego fundacji. Nasz noblista ruszył więc z kijkami na ulicę, zarobić trochę kasy. Ciekawe, ile kosztuje zdjęcie z misiem?


Nastały ciężkie czasy dla autorytetów III RP. Nie dość, że władza się zmieniła i "po 25 latach wolności" nastał okropny faszyzm, to do tego jeszcze filantrop Jan Kulczyk umarł. Więc kasy jest mniej a pod drzwiami pojawili się komornicy. Ciężko żyje się nie tylko Hannie Lis ale i Lechowi Wałęsie.

Lech ruszył więc ostatnio na ulice Gdańska i fotografuje się zacięcie z ludem (zdjęcia poniżej). Jeden z internautów skomentował to (cytat): " 3 tygodnie w tych samych ciuchach". Kto by pomyślał, że Lech był kiedyś milionerem ?

Jeżeli zobaczycie na ulicy dziada z brzuchem i kijkami, dajcie mu kilka groszy.

Ile kosztuje jedno zdjęcie? How much is one picture?
Miś kreci lody
Miś na straganie Amber Gold
Miś poszedł z torbami
Miś daje ciała
Agata Młynarska w szoku - Kiepscy są już nawet w Gdańsku!
Miś w całej swojej krasie europejskiego autorytetu
źródło: http://monsieurb.neon24.pl/post/133225,misz-polanki

niedziela, 31 lipca 2016

Sens Powstania Warszawskiego


W dniu takim jak dziś, należy odłożyć na bok rozważania o celowości Powstania, jego wojskowy-polityczny aspekt. Bowiem ocena od tej strony byłaby zupełnie inna gdyby nie podłość sowietów stojących na drugim brzegu Wisły oraz wstrzemięźliwość aliantów, liczących się ze zdaniem Stalina a nie liczących strat ludzkich i materialnych walczącej Warszawy.

"Jeśli pamiętamy o tej wielkiej daninie krwi, jaką Warszawa tyle razy składała na ołtarzu miłości Ojczyzny, jawi się nam nasza stolica - zwłaszcza w chwilach podniosłych - jako męczeńskie sanktuarium narodu. Męczeńskie sanktuarium narodu - tak nazwał Warszawę Prymas Tysiąclecia. Zauważmy w tym określeniu cały ciężar gatunkowy ewangelicznego świadectwa. Męczennik - martyr - świadek. Świadek miłości, która jest większa od nienawiści." / Jan Paweł II w 50. rocznicę Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 1994 r.

Mit powstania jest nam potrzebny. Teraz, gdy pokazało się w jakim naprawdę świecie żyjemy, jakiekolwiek przekonanie, że nie musimy gotować się na to, by dla Polski umierać jest oszustwem albo naiwnością. Jeśli dziś którykolwiek z rządzących powiem wam, Polacy, że nikt nam nie zagraża wiedzcie, ze przede wszystkim zagraża nam taki oszust albo naiwniak.

Może ktoś zarzucić mi naiwność albo głupotę ale jestem przekonany, że w większym stopniu bezpieczeństwo może nam zapewnić pielęgnowanie i propagowanie mitu Powstania niż jakiekolwiek sojusze.

Z sojuszami jest tak, że albo zadziałają albo zostaniemy sami. A my jesteśmy i będziemy tu zawsze. O ile przekonamy tych wszystkich, którzy chcieliby wyciągnąć łapę po nasze, że Powstańcy, nie tylko ci z Warszawy 44 r. żyją i zawsze żyć będą w nas. Że my to oni. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla tych wszystkich, którym przyszłoby do głowy sprawdzić czy tak jest naprawdę.

Siłą powstańczego mitu jest i powinno być przekonanie, że czasem tak trzeba, że nie można inaczej.

Przekonanie siebie. Kiedy już zdołamy przekonać siebie, przekonamy i tych, którzy chcieliby tu być ale będą mieli świadomość, że każdy metr w głąb naszego będzie dla nich drogą wprost do piekła. Kiedy oni będą tego pewni, umierać nie będziemy musieli.
/ http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00

Powstanie osiągnęło wszystkie swoje możliwe do osiągnięcia cele :
- pokazało kto jest wrogiem (od 1944 r. wiadomo bez złudzeń), a kto przyjacielem (nikt, nawet Węgrzy nie pomogli),
- dało dowód nam i wrogom, że jesteśmy zdolni do (skutecznego) szaleństwa w ostateczności,
- co dało nam siłę i poczucie wartości, jesteśmy Wielcy! Choćby w szaleństwie…
- a zarazem przestrogę , aby nie iść tą drogą, drogą iluzyjnych sojuszy i nadziei na pomoc skądkolwiek... (jakże pomogło w 1956 i 1980 r. !)
- wrogom – przyszłym, również przestrogę - że jeśli posuną się do ostateczności, to będziemy palić ich czołgi jak w '44 r. niemieckie pancery! (jakże pomogło w 1956 i 1980-81 r.)
http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00#comment_10545064

"Jestem kobietą.Ja sobie wyobrażam, co bym zrobiła, gdyby na ulicy pokazał się człowiek wymachujący ostrym narzędziem, albo trzymający w ręku pistolet. Pierwsza moja myśl, tam za moimi plecami jest mój dom i moje dzieci. Więc wpadam do domu, zamykam się i opiekuje się moimi dziećmi". /Ewa Kopacz
http://wpolityce.pl/polityka/214485-bron-na-ukraine-wie-pan-jestem-kobieta-pierwsza-wypowiedz-kopacz-i-pierwsza-kompromitacja

1 sierpnia stopień nasycenia bronią ogółu AK wynosił mniej więcej 5%. W rezultacie, na przykład: tłum kilkuset bezbronnych młodych ludzi ruszył do ataku na aleję Szucha i został zmasakrowany. Straty przekroczyły 90% stanów wyjściowych.
/ http://rosemann.salon24.pl/661526,mit-twardy-jak-kamien-warszawa-17-00#comment_10544813

A. Szumański: Powstanie Warszawskie - geneza

1 sierpnia 1944 roku godz. 17:00


POWSTANIE WARSZAWSKIE - GENEZA POWSTANIA.

W 2016 roku obchodzić będziemy 72 rocznicę bohaterskiego Powstania Warszawskiego. Pomimo, że święcimy obecnie tę rocznicę , to w dalszym ciągu współczesna opinia społeczna nie jest wystarczająco poinformowana o historii jego wybuchu.

Większość ukazujących się w mediach artykułów, również wydane książki oskarżają najwyższą kadrę dowódców Armii Krajowej o wręcz zbrodnicze działanie, nieodpowiedzialne doprowadzenie do jednej z największych w naszej historii wojskowej klęski, połączonej z olbrzymimi stratami w ludności cywilnej i zniszczeniem stolicy z jej wspaniałym dorobkiem kulturowym. Są to też opinie głoszone przez niektórych zawodowych historyków.

Wydaje się, że ludzie, którzy nie przeżyli okupacji w Warszawie, nie są w stanie zrozumieć atmosfery, jaka poprzedziła Powstanie Warszawskie.

GENEZA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - WYTĘPIĆ POLAKÓW

Pięć lat niemieckiej (a także rosyjsko-sowieckiej) okupacji Polski jest trudne do zrozumienia dla Europejczyków z innych okupowanych krajów, jak również dla powojennego polskiego pokolenia. Rektor uniwersytetu w Amsterdamie powiedział kiedyś:

"Gdy rozpoczęła się niemiecka akcja antyżydowska w okupowanej Holandii, to uniwersytet w Amsterdamie zareagował strajkiem studentów, nie słyszałem, żeby taki strajk miał miejsce na Uniwersytecie Warszawskim".

Nie wiedział zatem, iż wszystkie uniwersytety były w Polsce zamknięte, a profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednej z najstarszych wyższych uczelni europejskich, zesłano w „Sonderaction Krakau” w 1939 roku do niemieckich obozów koncentracyjnych.

Trzeba pamiętać, że już w „Mein Kampf" Hitler stawiał sobie za cel zdobycie większej przestrzeni życiowej na wschodzie dla narodu niemieckiego. Ujawniony tzw. Generalplan Ost Wielkogermańskiej Rzeszy Niemieckiej przewidywał po zwycięskiej wojnie wschodnią granicę Niemiec na linii na północy od jeziora Ładoga do Morza Czarnego. Zakładał też fizyczną eliminację, bądź przesiedlenie 80 - 85 proc. Polaków na Syberię i mniejszą procentowo, podobną eliminację Cyganów, Czechów, Ukraińców i Białorusinów.

Specjalną nienawiścią darzono Warszawę, która nie dość, że walczyła aż do 28 września 1939 roku, to jeszcze stała się centrum polskiego Podziemnego Państwa w czasie okupacji niemieckiej. Już w latach 1940 - 1942 r zaplanowano, że po wojnie Warszawa zostanie zburzona, a na jej miejscu zbudowane będzie niemieckie miasto Warschau (tzw. Plan Pabsta). Świadomość tej perspektywy w pełni uzasadniała budowę silnej polskiej podziemnej armii, niezależnie od istniejących armii alianckich i armii polskiej na Zachodzie.

Widząc masowy odwrót pokonanej niemieckiej armii, Polacy z niecierpliwością czekali na rozkaz rozpoczęcia powstania w Warszawie, do którego przygotowywali się przez 5 lat, marząc o odzyskaniu wolności, o tym, że sami pokonamy niemieckich bandytów, pomścimy śmierć naszych rodzin i kolegów, naszą utraconą młodość, życie w charakterze niewolników przez pięć lat. Dlaczego nie ma rozkazu do walki? Chcemy sami wyswobodzić nasze miasto, sami decydować o jego losie.

Armia Czerwona jest już podobno tuż, tuż, a my zamiast działać i z łatwością zdobyć już zdezorganizowane miasto, czekamy nie wiadomo na co.

Tymczasem sytuacja zaczynała się niekorzystnie zmieniać. Wraca niemiecki gubernator dystryktu Warszawa, Ludwig Fischer, 27 lipca wieczorem "szczekaczki", megafony uliczne, ogłaszają jego rozkaz w formie apelu:

"Polacy! W 1920 roku za murami tego miasta odparliście atak bolszewizmu, okazując w ten sposób swoją antybolszewicką postawę. Dziś Warszawa stała się znowu zaporą dla czerwonego potopu, a jej wkładem w walkę winien stać się udział 100 000 mężczyzn i kobiet w pracach przy budowie linii obronnych.

Zbierajcie się na głównych placach na Żoliborzu, przy Marszałkowskiej, przy placu Unii Lubelskiej, etc. Winni odmowy będą ukarani."

Dla Niemców życie mieszkańca Generalnego Gubernatorstwa nie ma żadnej wartości, przez pięć lat nas o tym przekonywano. Rozumiemy, że tu niewątpliwie chodzi jednak nie tylko o fortyfikacje, ale o zabezpieczenie się w związku z planowaną obroną miasta.

Nie można bronić Warszawy przed Armią Czerwoną, mając w mieście około 40 000 podziemnej wrogiej armii z jakby nie było tysiącami różnego rodzaju broni, mając całą podziemną wrogą administrację i wrogą ludność. To jest przecież stolica podziemnego państwa.

100 000 ludzi zdolnych do pracy fizycznej pod kierownictwem Niemców niewątpliwie zdezorganizuje struktury państwa podziemnego.

Rozkaz Fischera nie jest zrealizowany, warszawiacy nie zgłosili się. Kierownictwo Armii Krajowej rozumie to niebezpieczeństwo i wydaje rozkaz:

28 lipca o godzinie 8.00 wieczorem - koncentracja podziemnych oddziałów z bronią na zaplanowanych miejscach zbiórki.

Jaka była dyskusja przed wydaniem tego rozkazu? Kto co powiedział?

Nie wiemy. Nie wszyscy poważni historycy podają, kto wydał rozkaz tej mobilizacji.

Niektórzy piszą, że osobiście generał Antoni Chruściel "Monter", inni że w porozumieniu z dowódcą Armii Krajowej generałem "Borem" Tadeuszem Komorowskim.

RADIO MOSKWA PO POLSKU


"Wezwanie do Warszawy. Walczcie przeciwko Niemcom. Warszawa bez wątpienia słyszy już huk armat w bitwie, która już wkrótce przyniesie jej wyzwolenie dla Warszawy, która nigdy się nie poddała i ciągle nie ustaje w walce, godzina czynu wybiła. Nie wolno zapomnieć, że w potopie zagłady hitlerowskiej przepadnie wszystko, co nie będzie ocalone czynem, że bezpośrednio czynną walką na ulicach Warszawy, po domach, fabrykach, magazynach, nie tylko przyśpieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocalimy także majątek narodowy i życie naszych braci".

Jednocześnie sowiecki samolot zrzucił tego dnia ulotki komunistycznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z Lublina wzywającego również do broni, tegoż dnia pojawiły się rozlepiane afisze Polskiej Armii Ludowej, że przedstawicielstwo emigracyjnego rządu polskiego uciekło z Warszawy, a komendant Polskiej Armii Ludowej przejmuje dowództwo nad wszystkimi siłami podziemnymi.

Jednocześnie także w tym samym dniu, 29 lipca, jedna z najlepszych pancernych dywizji niemieckich "Hermann Goering" w pełnym szyku bojowym przemaszerowała przez warszawskie mosty, zdążając na front walki. Oznaczało to, że planuje się realizację stałej polityki w całym okresie odwrotu z frontu wschodniego.

Norman Davies, angielski historyk ("Powstanie ´44", s. 312) pisze: "Polegała ona na tym, żeby ogłaszać, że silne punkty takie jak Warszawa - są "fortecami", ewakuować całą ludność cywilną, okopywać się na własnych pozycjach, a potem obserwować, jak miasto zamienia się w stos ruin w wyniku bombardowań i ognia artyleryjskiego. Z punktu widzenia warszawiaków nie robić nic oznaczało tyle, co dopraszać się jakiegoś innego nieszczęścia. Oznaczało prosić o powtórkę tego, co niedawno zrobiono z Mińskiem Litewskim".

MIKOŁAJCZYK W MOSKWIE


30 lipca znowu apel sowieckiego radia w języku polskim, stacji "Kościuszko":

"Warszawa drży od ryku dział. Wojska sowieckie napierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, by przynieść wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłować bronić się w Warszawie.

Ludu Warszawy! Do broni! Uderzcie na Niemców!

Milion ludności Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy, który wypędzi niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność".

Tego dnia przybywa do Moskwy premier Stanisław Mikołajczyk, jego wizyta jest zorganizowana przez Winstona Churchilla i ma na celu uzgodnienie form jakiejś współpracy. Mikołajczyk nie wie o umowie naszych aliantów w Teheranie, Poczdamie, Jałcie w 1943 roku.

3 sierpnia spotyka się ze Stalinem, który odsyła go do kierownictwa Związku Patriotów Polskich grupujących polskich komunistów.

5 sierpnia ma z nimi spotkanie Wanda Wasilewska, grająca podstawową rolę w tym zespole ze względu na sympatię jaką otaczał ją Stalin. Jest „twarda", nie dochodzi do żadnej formy współpracy, początkowo nawet Wasilewska twierdzi, że Powstanie nie wybuchło w Warszawie.

Na prośbę Mikołajczyka o pomoc już walczącej Warszawie, w formie interwencji u Stalina, z założeniem, że w wyzwolonej z okupacji niemieckiej Polsce utworzy się koalicyjny rząd, nie ma odpowiedzi.

Zwycięża więc komunistyczny partyjny interes. W świetle tych faktów i wobec bliżej nieomówionych innych przykładów zdrady interesów Polski przez aliantów zachodnich ukształtowała się sytuacja typowa dla tragedii greckiej: każde rozwiązanie jest niekorzystne, a w naszym przypadku tragiczne.

Po raz pierwszy w historii wszystkich państw okupowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej tylko warszawiacy nie wykonali rozkazu dla olbrzymiej grupy 100 000 mieszkańców zgłoszenia się do budowy fortyfikacji.

Tym samym stanęli na ścieżce wojennej z niemieckim okupantem. Warszawa byłaby zniszczona, a straty ludzkie byłyby równie dotkliwie, gdyby Powstanie nie wybuchło.


Winę ponoszą sowieccy sojusznicy naszych zachodnich aliantów, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ale oczywiście pierwszym szalbierzem sprytnie i obłudnie działającym był Związek Sowiecki i jego polscy komunistyczni współpracownicy, również wzywający do Powstania.

Tę tezę stawia też Norman Davies w swoim dziele "Powstanie ´44", przedstawiając cały szereg faktów zdradzieckiej polityki naszych zachodnich aliantów, m.in. brak wystarczającej interwencji w sprawie lądowania samolotów alianckich z dostawami do Warszawy na lotniskach sowieckich. Dopiero 18 września 104 samoloty amerykańskie dokonały olbrzymich zrzutów, niestety już głównie na pozycje niemieckie.

Amerykanie i Anglicy dopiero pod koniec Powstania ogłosili obowiązek traktowania powstańców, jako żołnierzy alianckich z prawem rewanżu na jeńcach niemieckich w przypadku nieuznawania zasad Konwencji Genewskiej. Ta deklaracja powinna pojawić się 2-3 sierpnia, ilu naszym żołnierzom ocaliłaby życie?

Premier brytyjski Herbert Asquith mówił krótko przed wojną wybitnemu pianiście i orędownikowi sprawy polskiej na Zachodzie Ignacemu Paderewskiemu: „nie ma żadnej nadziei na przyszłość dla Ojczyzny Pana”. Oznaczało to, że w chwili wybuchu wojny sprawę polską uważano w Europie za wewnętrzny problem zaborców Rosji, która z Francją i Wielką Brytanią znalazła się w obozie ententy, oraz walczących z tym sojuszem państw centralnych – Niemiec i Austro-Węgier. Niezależnie od tego, dowództwa wojujących ze sobą na ziemiach polskich armii państw zaborczych chciały zapewnić sobie przychylność Polaków.


Rosjanie wydali odezwę, w której odwołali się do odwiecznej, rzekomo wspólnej walki Słowian z agresją germańską i obiecywali zjednoczenie ziem polskich „swobodnych w wierze, języku i samorządzie”. Deklaracja nie miała najmniejszej wartości, a wydał ją stryj cara Mikołaja II – Mikołaj Mikołajewicz – wódz naczelny armii rosyjskiej.

Polska należy do najbardziej bohaterskich krajów Europy, która przez lata ciemiężona potrafiła wielokrotnie walczyć o swoją suwerenność, niepodległość, wolność.

My Polacy mieliśmy od poczęcia wpajane hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Przeglądając karty naszej historii wielokrotnie usiłowaliśmy odzyskać zabraną przez najeźdźców wolność, czego dowodem są nasze powstania narodowe.

W poczcie tych zrywów narodowych należy przypomnieć, iż moc naszego ducha powstania narodowe utożsamiały Narodowi, iż tylko w taki bohaterski sposób przetrwamy jako naród niezłomny.

Nieszczęsne geopolityczne położenie naszej ojczyzny przez wieki zakładało nam kajdany niewoli. Przy utracie niepodległości Polacy byli jeszcze przez najeźdźców zewnętrznych i wewnętrznych mordowani i wywożeni na Sybir, czy do Kazachstanu. Rosja, Ukraina, dawniej chanowie tatarscy, okrutny watażka Bohdan Zenobi Chmielnicki – hetman zaporoski, przywódca powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1648-1654, bohater narodowy Ukrainy, to zaborcy i mordercy wschodni.

Z zachodu Polsce zagrażali Niemcy, a w ostatniej II wojnie światowej państwa Osi. Nazwani najeźdźcami wewnętrznymi to w okresie międzywojennym nielegalna Komunistyczna Partia Polski. Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia oraz Komintern - bolszewicka agentura w Polsce.

Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i Komunistyczna Partia Polski żądali przyłączenia Polski do ZSRS. OUN – UPA organizowały napady mordercze na Polaków.

Kurator okręgu lwowskiego Stanisław Sobiński został zastrzelony przez zamachowców zUkraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO)Bohdana PidhajnegoiRomana Szuchewycza(„Tarasa Czuprynkę”) na ulicy Królewskiej we Lwowie w obecności żony.

Zamordowany został m.in. poseł Tadeusz Hołówko, minister Bronisław Pieracki i szereg policjantów. Banderowcy wymordowali w sposób okrutny ok. 200 tysięcy Polaków na Kresach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dzisiaj w 2016 roku siły swoje zbiera do odbudowy imperium radzieckiego putinowska Rosja. Jej pierwszym krokiem do tego celu jest zabór Krymu i „nowoczesna” wojna przeciwko Ukrainie mająca na celu wchłonięcie całego jej terytorium.

Powstaje nowe wojsko rosyjskie – separatyści – którzy oczywiście po Ukrainie będą mieli na celowniku Polskę.

Istniejący – nieistniejący rząd ukraiński to zwolennicy Stepana Bandery i jego władczych haseł zagarnięcia terytorium Polski po Krynicę.

Polska po 123 latach niewoli odzyskała niepodległość dzięki Pierwszemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu. Do tego celu zmierzały właśnie narodowe powstania, kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, konfederacja barska, Powstanie Warszawskie.

Chyba trafnie Maurycy Mochnacki rodowód naszych powstań narodowych wiązał z konfederacją barską. Przypisywał jej bardzo szlachetne, narodowe cele, ale podkreślał także źródło jej niepowodzeń.

AKCJA " BURZA" A POWSTANIE WARSZAWSKIE


We wrześniu 1943 roku Komenda Główna Armii Krajowej przesłała do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie Raport Operacyjny nr 154, czyli zmodyfikowaną wersję powstania powszechnego. Podstawowym założeniem operacyjnym było, że armia niemiecka ulegnie demoralizacji i wewnętrznemu rozkładowi w końcowej fazie wojny, jak to miało miejsce w czasie I Wojny Światowej. Stąd też przyjęto , że podstawowym warunkiem podjęcia działań powstańczych będą wyraźne objawy klęski niemieckiej armii wschodniej.

O rozpoczęciu powstania miał zadecydować Naczelny Wódz, zaś sam moment rozpoczęcia walk ustalić miał dowódca Armii Krajowej w porozumieniu z Delegatami Rządu na Kraj.

Gdy Raport Operacyjny nr 154 dotarł do sztabu Naczelnego Wodza w Londynie i został rozszyfrowany - był już rok 1943. W styczniu 1943 roku oddziały sowieckie rozbiły w Stalingradzie 6 Armię von Paulusa.

Lato 1943 roku przynosi kolejne sukcesy militarne Sowietów i staje się jasne, że na froncie wschodnim ofensywa operacyjna przeszła do rąk Stalina.

28 października 1943 roku gen. Tadeusz Bór - Komorowski zameldował, że według jego oceny należy spodziewać się rychłego wkroczenia Armii Czerwonej na obszar państwowy II Rzeczypospolitej.

27 października 1943 roku została zatwierdzona przez Radę Ministrów nowa instrukcja dla Kraju, która przewidywała dwie formy wystąpienia AK: powstanie powszechne oraz wzmożoną akcję sabotażowo - dywersyjną. Wybór zależeć miał od wydarzeń na froncie wschodnim.

Instrukcja rządu nie zyskała uznania Kraju i została odrzucona.

Zarzucano jej ogólnikowość, potraktowanie sprawy najważniejszej, tzn. stosunku AK do wojsk sowieckich, drugoplanowo, jako ewentualność, a nie rzeczywistość.

21 lipca 1944 roku Komenda Główna Armii Krajowej zadecydowała, aby objąć akcją "Burza" również Warszawę w wyniku czego 1 sierpnia 1944 roku o godz. 17:00 oddziały Okręgu Warszawskiego AK dowodzone przez płk Antoniego Chruściela "Montera", rozpoczęły działania, które przeszły do historii jako Powstanie Warszawske.

CZYM BYŁO POWSTANIE WARSZAWSKIE?


Tego dzisiejsi, niektórzy, młodego pokolenia historycy nie rozumieją, pisząc niekiedy "mitologiczne" prace o barwie beletrystyczne j fikcji literackiej, jak np. "Obłęd 44" Piotra Zychowicza, czy też kompletną grafomańską bzdurę "Pakt Ribbentrop - Beck", który zaistniał w zwichrzonym fata - morganą umyśle historyka Piotra Zychowicza.

Wrakiem naukowym nazwać można założenie Polskiej Akademii Nauk - I Kongres komunistycznej polskiej nauki, kontrolę polskiego środowiska naukowego dokonaną przez władze komunistyczne z likwidacja Polskiej Akademii Umiejętności oraz Warszawskiego Towarzystwa Naukowego.

Powstanie Polskiej Akademii Nauk było wynikiem postanowień zorganizowanego przez komunistyczne władze I Kongresu Polskiej Nauki (29.06 – 2.07.1951) i połączone było z likwidacją Polskiej Akademii Umiejętności oraz Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. PAN została powołana ustawą o Polskiej Akademii Nauk z 30 października 1951, a jej celem politycznym była kontrola środowiska naukowego. Początkowo była tylko korporacją uczonych, jednak w 1960 roku została przekształcona w rządową instytucję centralną, sprawującą ogólną pieczę nad nauką w Polsce i zarządzającą siecią instytutów. W 1990 roku PAN straciła status instytucji rządowej, stając się ponownie. zarówno korporacją uczonych, jak i siecią instytutów. Funkcję sprawowania kontroli nad nauką na poziomie rządu przejął Komitet Badań Naukowych.

POWSTANIE WARSZAWSKIE - BITWA O NIEPODLEGŁOŚĆ


Wróćmy do historii. Powstanie Warszawskie było nie tylko kulminacją działań Armii Krajowej, było ono też ostatnią Bitwą o Niepodległość w tej wojnie.
W 1939 roku zgodnie z tradycją najechali nas barbarzyńcy ze Wschodu i Zachodu - Sowieci i Niemcy.
Wobec nie dotrzymania umów sojuszniczych Francji i Wielkiej Brytanii ulegliśmy, ale nie zrezygnowaliśmy z dalszej walki. Powstało Polskie Państwo Podziemne z rządem na emigracji. Kulminacją wszystkich bitew II Wojny Światowej było Powstanie Warszawskie, Bitwa stoczona o Niepodległość naszego Kraju.
Niepowodzenie „Burzy”, represje sowieckie wobec żołnierzy AK oraz zbliżanie się Armii Czerwonej do Warszawy zmuszały władze Polski Podziemnej do podjęcia nowych decyzji. Generał Tadeusz Komorowski „Bór” naciskany przez szefa sztabu Tadeusza Pełczyńskiego i płk. Leopolda Okulickiego, uznał, że w obliczu bezpośredniego zagrożenia niepodległości Polski przez ZSRS, tworzący już komunistyczne ośrodki władzy z siedzibą w Lublinie, ostatnią szansą obrony polskich praw jest samodzielne uwolnienie Warszawy z rak Niemców i objęcie władzy w mieście przez kierownictwo cywilne Polski Podziemnej.

Pomimo obawy przed sowieckimi represjami uważano, że w imię obrony niepodległości Polski należy być gotowym na ofiary i ponieść ryzyko. Wierzono jednak, że aresztowania w samej Warszawie, odbywające się – w odróżnieniu od polskich Kresów – na oczach świata, muszą spowodować reakcję rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Przekonanie to było nieuzasadnione, z czego jednak władze Polski Podziemnej nieinformowane przez rząd Mikołajczyka o rzeczywistym stosunku zachodnich sojuszników do sprawy niepodległości Polski, nie zdawały sobie sprawy.

Na decyzję o rozpoczęciu powstania wpłynęły również prowokacyjne apele nadawane w końcu lipca 1944 roku z Moskwy przez rozgłośnię Związku Patriotów Polskich z przewodniczącą Wandą Wasilewską ,wzywające mieszkańców stolicy do rozpoczęcia spontanicznej walki z Niemcami. Dowodziły one, że komuniści, mimo braku większych sił i wpływów, w chwili wkroczenia do miasta Armii Czerwonej której jednostki znajdowały się w pobliżu warszawskiej Pragi, wystąpią zbrojnie, by narzucić swoją władzę.

Podjętą decyzję uzasadniano po wojnie również nastrojem żołnierzy AK i mieszkańców stolicy, którzy domagali się odwetu za powszechny, trwający blisko pięć lat terror niemiecki, oraz wolę podjęcia walki w chwili widocznej przegranej III Rzeszy.

Mieszkańcy stolicy z pogardą obserwowali butnych dotąd żołnierzy armii „narodu panów”, w popłochu wycofujących się na zachód; w ostatnich dniach lipca zlekceważyli również żądanie okupanta, aby 100 tysięcy mężczyzn zgłosiło się do budowy fortyfikacji w mieście. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby podjęli walkę z Niemcami bez broni.

Dowódca AK wydał rozkaz rozpoczęcia walki o Warszawę 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 00 ( tzw. godzina „W”). Generał „Bór” działał za zgodą rządu, ale bez rozkazu Naczelnego Wodza. Zlekceważył również negatywne opinie większości oficerów Komendy Głównej AK, wskazujących na bardzo słabe uzbrojenie ( tylko co dziewiąty żołnierz brał broń palną, pozostali byli wyposażeni jedynie w granaty i butelki z benzyną, a zapasy amunicji obliczono na kilka dni) i groźbę zniszczenia miasta w wyniku walk.

Kierownictwo AK zostało również poinformowane, że nie otrzyma od zachodnich sojuszników spodziewanej pomocy w postaci zrzutów broni.


Wśród zwolenników powstania dominowało jednak przekonanie, że braki w broni zostaną zrekompensowane męstwem żołnierzy Polskiego Podziemia, którzy zdobędą je na wrogu.

W pierwszych dniach walki żołnierze AK pod dowództwem płk. Antoniego Chruściela „Montera” opanowali Śródmieście, Stare Miasto, Wolę, Powiśle, gdzie zdobyto elektrownię, część Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. W atakach przeprowadzonych w biały dzień ponieśli ciężkie straty.

Na Pradze po dwóch dniach walk, wobec braku powodzenia, powstańcy ponownie przeszli do konspiracji. W zajętych przez AK dzielnicach miasta w rękach Niemców pozostało wiele umocnionych punktów obronnych, z których część powstańcy zdobyli w następnych dniach.

Warszawiacy przyjęli wybuch powstania z wielkim entuzjazmem.

P o w s z e c h n i e    z a p a n o w a ł o    u c z u c i e    o d z y s k a n i a     n i e p o d l e g ł o ś c i.
Na budynkach wywieszano flagi biało – czerwone, a powstańcy na każdym kroku otrzymywali wyrazy poparcia. Mieszkańcy stolicy dostarczali im żywność, pomagali w opiece nad rannymi, wznosili barykady – pomimo, iż Warszawa prowadziła walkę samotnie, jej żołnierze nie byli osamotnieni.

5 sierpnia Niemcy przystąpili do natarcia na Wolę. Podczas zdobywania powstańczych barykad wykorzystywali cywilów jak „żywe tarcze”. Na Woli Niemcy i współdziałające z nimi formacje kolaboracyjne złożone z obywateli sowieckich dopuścili się masowych zbrodni na ludności cywilnej.


Zamordowano blisko 38 tysięcy ludzi bez względu na wiek i płeć, w tym dzieci i ciężarne kobiety, wymordowano personel i pacjentów Szpitala Wojskowego.

Po zdobyciu Woli i Ochoty 11 sierpnia oddziały niemieckie, wspierane przez ciężką artylerię i lotnictwo oraz pociski rakietowe, nazywane przez powstańców „krowami” uderzyły na Stare Miasto. Na skutek systematycznego ostrzału i bombardowań zabytkowa dzielnica została obrócona w gruzy.

W tej sytuacji 1 i 2 września powstańcy przerwali tam walkę i przeszli kanałami do Śródmieścia i na Żoliborz. Twarda obrona Starówki pozwoliła powstańcom ze Śródmieścia na podjęcie działań zaczepnych m.in. po kilku atakach opanowali budynek centrali telefonicznej – PAST-ę przy ul Zielnej.

Po upadku Starego Miasta, w zaciętych walkach toczonych przez cały wrzesień, Niemcy zdobyli pomimo heroicznej obrony powstańców Powiśle, Czerniaków i Mokotów.

14 września Armia Czerwona dotąd wstrzymująca swoje działania zajęła Pragę.

Alianci, wbrew oczekiwaniom przyjęli wybuch powstania obojętnie. Rząd Wielkiej Brytanii zarzucił władzom polskim, że nie uzgodnili terminu jego rozpoczęcia i przez cały sierpień zwlekał z uznaniem AK za armię sojuszniczą, co posłużyło Niemcom za pretekst do mordowania wziętych do niewoli powstańców, w tym sanitariuszek.

Niemcy zamordowali kilkanaście harcerek w większości w wieku 15 – 17 lat w Szpitalu Wojskowym i wiele sanitariuszek, które pozostały z rannymi żołnierzami AK po upadku Starego Miasta.

Prasa brytyjska początkowo milczała o powstaniu w Warszawie, później znaczna część pism bagatelizowało jego znaczenie, gorliwie natomiast tłumaczyła działania Stalina, który w pierwszych dniach sierpnia nakazał przerwanie ofensywy Armii Czerwonej na linii Wisły.

Po dramatycznych zabiegach władz polskich na uchodźstwie, głównie gen. Kazimierza Sosnkowskiego, lotnictwo polskie, brytyjskie i południowo-afrykańskie podjęło loty do Warszawy, aby zaopatrzyć powstańców w broń, co w pewnym stopniu poprawiło ich sytuację.

Operacje lotnicze utrudniała jednak długość trasy przemierzanej z Włoch nad obszarami znajdującymi się w rękach niemieckich. Po dokonaniu zrzutu samoloty musiały wracać do baz włoskich, ponieważ Stalin nazywający dowódców powstania „garstką przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu uchwycenia władzy”, do 10 września zabraniał sojuszniczym lotnikom lądowania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.

W drugiej połowie września sporadycznej pomocy powstańcom udzielało również lotnictwo amerykańskie , jednak znaczna część zrzutów dostała się w ręce Niemców, którzy panowali już nad większością obszaru miasta.

Kiedy pod koniec września oddziały niemieckie zdobyły Żoliborz, dalsze prowadzenie walki stało się niemożliwe. Wobec braku żywności i leków dla rannych, tragicznych warunków życia ludności cywilnej oraz utraty nadziei na pomoc, gen. Komorowski podjął decyzję o kapitulacji.

Dwa dni później w Ożarowie podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Zgodnie z jego postanowieniami powstańcy złożyli broń i wyszli z miasta zwartymi formacjami, a następnie zostali wywiezieni do obozów jenieckich w Niemczech.

Warszawę musiała opuścić również ludność cywilna. W powstaniu zginęło lub zaginęło ponad 18 tysięcy żołnierzy AK i 150 tysięcy cywilów. Straty niemieckie były nieproporcjonalnie niższe i wyniosły ok. 16 tysięcy zabitych i zaginionych żołnierzy.


Po kapitulacji Warszawy Niemcy przystąpili do systematycznego niszczenia miasta. Wysadzono w powietrze wiele zabytków m.in. Zamek Królewski, część pałacu w Łazienkach, Pałac Saski, kolumnę Zygmunta, liczne kościoły. Spalono największe polskie biblioteki: Narodową, Publiczną i Uniwersytecką oraz archiwa, z Archiwum Głównym Akt Dawnych na czele.

Spośród 987 zabytkowych budowli ocalało 64.

Łącznie Niemcy zburzyli 42 proc. domów i gmachów użyteczności publicznej.


Źródła:

  • Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał -„Od niepodległości do niepodległości” – Instytut Pamięci Narodowej – Warszawa 2011
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ski_Legion_Samoobrony
  • http://wpolityce.pl/polityka/113065-autor-slow-jaki-prezydent-taki-zamach-i-frazy-o-slepym-snajperze-apeluje-o-szacunek-do-panstwa-i-jego-symboli
  • http://naszdziennik.pl/mysl/6202,powstanie-warszawskie-tragedia-grecka.html Prof. Witold Kieżun, żołnierz Powstania Warszawskiego ps. "Wypad"


środa, 27 lipca 2016

Pokazać środkowy palec Komisji Europejskiej


Komisja Europejska kolejny raz zabrała głos w sprawie Polski.

KE tym razem zaleciła polskim władzom przestrzeganie wyroków Trybunału Konstytucyjnego z 3 i 9 grudnia 2015 roku oraz ich pełne wykonanie. Zgodnie z tymi wyrokami stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego ma objąć trzech sędziów wybranych zgodnie z prawem przez poprzedniego ustawodawcę w październiku 2015 roku, a nie trzech sędziów wybranych przez nowego ustawodawcę bez ważnej podstawy prawnej.

Kolejne zalecenie KE to ogłoszenie i pełne wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego z dnia 9 marca 2016 roku i jego późniejszych wyroków oraz zagwarantowanie automatycznego ogłaszania przyszłych wyroków niezależnie od decyzji władzy wykonawczej lub ustawodawczej.

Bruksela przechodzi do drugiego etapu procedury praworządności wobec Polski, rozpoczętej w styczniu i zastrzega, że Polska ma trzy miesiące na zastosowanie się do zaleceń. Jest to nieprawna i bezczelna ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski.

Działanie tego organu UE wzbudziło zdziwienie w Polsce, gdyż wykonanie tych zaleceń było by jawnym złamaniem prawa i konstytucji.

Wygląda na to, że urzędnicy unijny na siłę chcą znaleźć temat zastępczy, albo też, że są oni całkowicie oderwani od rzeczywistości. Nie zajmują się islamskimi atakami terrorystycznymi, które ostatnio prawie codziennie dzieją się w Niemczech i Francji; nie interesuje ich łamanie praw człowieka, zagrożenie demokracji i wprowadzany fundamentalizm w Turcji; zapomnieli już chyba o Brexicie, za który to przecież są współodpowiedzialni; nie widzą zagrożenia w imperialnych planach Rosji, jej zbrojeniach i groźbach wobec państw z nią graniczących, jakby nie było członkach Unii Europejskiej i NATO; pomijają niekontrolowany i masowy napływ islamskich imigrantów na Europę, a wraz z nim przemycanymi "bojownikami" tzw. Państwa Islamskiego, itd...

Odpowiedź z Polski była błyskawiczna. Językiem dyplomatycznym Polacy pokazali lewackim urzędasom środkowy palec.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych napisało, że "taka decyzja budzi pytanie o przestrzeganie przez Komisję zasady lojalnej współpracy z rządami państw członkowskich". Ministerstwo zaznaczyło, że "uchwalona 22 lipca ustawa o Trybunale ma wprowadzić liczne rozwiązania zgodne z europejskimi standardami funkcjonowania sądownictwa konstytucyjnego, w tym z wieloma zaleceniami Komisji Europejskiej". „Polskie władze są zdeterminowane, by przywrócić stabilne podstawy funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego” – czytamy w komunikacie MSZ.

Stanowisko KE skomentowała też Beata Szydło. – Unijni komisarze nie powinni zajmować się sprawą Trybunału Konstytucyjnego, tym bardziej, że ustawa nie weszła jeszcze w życie – powiedziała premier Polski. Szefowa rządu zaznaczyła, że wspólnota ma w tej chwili poważniejszy problem do rozwiązania, którym jest terroryzm.

Czy wg was odpowiedź min. Waszczykowskiego nie jest zbyt łagodna? - Bo mnie się wydaje, że tak.

Źródło: PAP

Iskra wiary, czyli Światowe Dni Młodzieży w Krakowie z papieżem Franciszkiem


„Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem / Polska jest Polską, a Polak Polakiem” - ten wiersz autorstwa prawdopodobnie Adama Mickiewicza trafnie definiuje polską tożsamość narodową. Krzyż w ponad 1000-letniej historii Polski zawsze odgrywał doniosłą rolę. Krzyż i wiara chrześcijańska zawsze też prowadziły Polaków do wolności.

Gdy trzy rozbiory wymazały Rzeczpospolitą z mapy świata porównano to do śmierci Chrystusa na krzyżu. Tak zrodził sie polski mesjanizm cementujący narodową tożsamość Polaków do dziś. To mesjanistyczne połączenie Polski z krzyżem stało się przyczyną głębokiej wiary Polaków w to, że Polska powstanie z niebytu, tak jak niegdyś zmartwychwstał Jezus Chrystus. Krzyż stał się wtedy symbolem nadziei, źródłem siły i tarczą obrony. Moc krzyża stała się tak wielka, że bał się go zaborca, zakazując stawiania nowych i odnawiania starych.

Papież Franciszek po wylądowaniu na lotnisku w podkrakowskich Balicach i zdążając na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w przemówieniu powitalnym powiedział, że cechą charakterystyczną narodu polskiego jest pamięć. – Zawsze byłem pod wrażeniem żywego zmysłu historycznego papieża Jana Pawła II. Gdy mówił o narodach, wychodził od ich dziejów, aby podkreślić ich skarby humanizmu i duchowości. Świadomość tożsamości, wolna od manii wyższości, jest niezbędna dla zorganizowania wspólnoty narodowej na podstawie jej dziedzictwa humanistycznego, społecznego, politycznego, ekonomicznego i religijnego, aby inspirować społeczeństwo i kulturę, zachowując je wiernymi wobec tradycji, a jednocześnie otwartymi na odnowienie i na przyszłość – mówił papież Franciszek.

– W tej perspektywie niedawno obchodziliście 1050. rocznicę chrztu Polski. Było to z pewnością ważne wydarzenie jedności narodowej, które potwierdziło, że zgoda, pomimo różnorodności poglądów, jest pewną drogą do osiągnięcia dobra wspólnego całego narodu polskiego – mówił.

Papież mówił o poszanowaniu tożsamości własnej oraz innych. – Dialog nie jest możliwy, jeśli każdy nie wychodzi od swojej tożsamości. W codziennym życiu każdej osoby, podobnie jak każdego społeczeństwa, istnieją jednak dwa rodzaje pamięci: dobra i zła, pozytywna i negatywna. Dobrą pamięcią jest ta, którą Biblia ukazuje nam w Magnificat, kantyku Maryi uwielbiającej Pana i Jego zbawcze dzieło. Pamięcią negatywną, jest natomiast ta, która spojrzenie umysłu i serca obsesyjnie koncentruje na złu, zwłaszcza popełnionym przez innych – mówił papież.

Nawiązał również do Jana Pawła II, który mówił o Europie, iż oddycha ona swoimi dwoma płucami - wschodnim i zachodnim. Podkreślił, że nowy europejski humanizm to harmonia Wschodu i Zachodu.

Mówił także o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. - Życie musi być zawsze przyjęte i chronione od poczęcia do naturalnej śmierci; do zadań państwa, Kościoła i społeczeństwa należy towarzyszenie i konkretna pomoc potrzebującym, aby dziecko nie było postrzegane jako ciężar, lecz jako dar - mówił Franciszek.

Jest to dla mnie niezwykły zaszczyt i radość, że mogę przywitać Ojca Świętego w imieniu Rzeczpospolitej i w imieniu wszystkich moich rodaków, gości, naszej młodzieży. (...) Że mogę przywitać na polskiej ziemi, w Krakowie – mówił nasz Prezydent Andrzej Duda.

Podkreślił, że ŚDM odbywają się w tym samym roku, w którym obchodzone jest 1050-lecie chrztu Polski.

W swoim przemówieniu prezydent powiedział również, że obecność papieża Franciszka jest dla uczestników ŚDM drogowskazem, wielką radością, nadzieją i miłością, jaka płynie z religii chrześcijańskiej. – Niesie dobro, którego dzisiejszy świat tak ogromnie potrzebuje. Jan Paweł II, gdy pierwszy raz przybył do Polski jako papież, wypowiedział słynne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Tej Ziemi” i tak się stało. W 1989 roku i później oblicze polskiej ziemi się odnowiło – mówił. I dodał, że chciałoby się dziś znowu wołać: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Tej Ziemi”, ale „nie tylko Polski, ale całej tej Ziemi”.

Znak krzyża, moc z niego wypływająca tylekroć w historii Polski decydował o jej losach, że naturalną konsekwencją tego jest jego trwałe zespolenie się z bytem naszej Ojczyzny i Narodu. Jest znakiem, który jednoczył, umacniał siłą, prowadził do walki, pokrzepiał nadzieją, uczył patriotyzmu, ugruntowywał w wierze. Ojciec Święty Jan Paweł II najpełniej o tym przypomniał swoim Rodakom: "W okresach najcięższych dziejowych prób naród szukał i znajdował siłę do przetrwania i do powstania z dziejowych klęsk właśnie w nim - w Chrystusowym Krzyżu! I nigdy się nie zawiódł. Był mocny mocą i mądrością Krzyża! Czy można o tym nie pamiętać?" /Skoczów, 1995/.

Katolicka Polska jest krajem szczególnym, z czego my Polacy możemy być dumni. Przede wszystkim współczesna Polska pokazuje innym, że można być młodym i jednocześnie głęboko wierzącym w Chrystusa. Że narodowa duma i silna wiara mogą budować nowoczesne obywatelskie społeczeństwo. Że nowoczesność w wymiarze społecznym nie musi kojarzyć się z laickością. liberalizmem i lewicowością. Że chrześcijaństwo po dwóch tysiącach lat nic nie straciło na aktualności, wręcz przeciwnie - jawi się jako recepta na nasze życie i niespokojne czasy, w których przyszło nam żyć..

Krzyż jest manifestacją wiary. Nie tylko w życiu prywatnym, ale i publicznym. A więc i społecznym i politycznym. Wiara zaś jest darem ale i zadaniem. .

Chciałoby się zapytać jak ocenić przyjazd papieża Franciszka do Polski? Wymiar duchowy i społeczny tego wydarzenia? Czy słowa papieża zrobiły na Polakach wrażenie, szczególnie te o tożsamości narodowej nierozerwanie związanej z historią, tradycją i katolicką wiarą? Czy Światowe Dni Młodzieży w Krakowie mogą zapoczątkować iskrę narodowej przemiany duchowej Polaków, na wzór tej z 1989 roku, które odnowiło oblicze polskiej ziemi?


Źródło: PAP

wtorek, 26 lipca 2016

Lewactwo jako choroba


Skąd się bierze lewactwo?

Lewactwo może być przekazywane dziedzicznie(czerwone dynastie). Jak genetycy podają, lewactwo dziedziczone jest w sposób autosomalny recesywny. Przyczyną choroby jest mutacja jednego genu. Naukowcy podają, że nosiciele genu odpowiedzialnego za wystąpienie lewactwa stanowią około 5% populacji.

To tyle jeśli chodzi o lewactwo genetyczne, ale nie ma co się cieszyć jeśli ową choroba nie została nam przekazana w genach. Otóż nie od dziś wiadomo, że lewactwa można się nabawić nawet po poczęciu. Chociażby poprzez uszkodzenie jednego z genów.

Lewactwem często występuje z innymi chorobami o podłożu psychosomatycznym, takimi jak nerwica, depresja czy paranoja. Lewactwo często sprzężone jest z ojkofobią.

Na uszkodzenie wyżej wymienionego genu narażone są szczególnie dzieci do szesnastego roku życia. Jak dowiedli naukowcy główną przyczyną destrukcji genu jest słuchanie bredni. Dzieje się tak, ponieważ podczas długotrwałej ekspozycji na głupotę, system odpornościowy zaczyna wariować i dochodzi do choroby autoimmunologicznej, która niszczy ten gen.

Jak objawia się lewacka choroba?

W postaci lekkiej nie wyrządza dużych szkód w ciele, czy psychice chorego. Chory w takim przypadku może nawet przez całe życie nie odczuwać symptomów choroby. Przypadłość wtedy mylona jest z innymi schorzeniami. Chorego zdradza czasami, brak logiki, roztargnienie czy małostkowość.

W formie ostrej bardzo powszechna jest chorobliwa nienawiść, zapalczywość, poważne defekty w myśleniu logicznym, Croce-fobia, wspomniana już ojkofobia i oszołomstwo.
Chory najczęściej toczy pianę z ust. W kontaktach z innymi ludźmi jest opryskliwy.
Choroba prowadzi często do przedwczesnej śmierci. Do zgonu dochodzi najczęściej przez samobójstwo tradycyjne lub też przez eutanazję.

Lewak ze względu na swoją niepełnosprawność umysłową, nie potrafi przestrzegać zasad etycznych i moralnych. Często domaga się poluzowania tych norm. W tym względzie jest podobny do dziecka, któremu matka coś zabroniła. Porządny rodzić w takim wypadku nie ustępuje, tak i my społeczeństwo powinniśmy zostać głusi na tupanie lewactwa.

Jak leczyć?

Nie wynaleziono jeszcze skutecznego lekarstwa na tą przypadłość. Niektórzy naukowcy dowodzą, że stan pacjenta polepsza się gdy, chorego odetnie się od patogenu. Choroba jest o tyle dziwna, że chory wykazuje objawy uzależnienia od czynnika chorobotwórczego, czyli lewackich bredni.
Lekarze z Ameryki południowej próbowali chorym podawać antytoksyny z konserwatyzmu i patriotyzmu. Niestety chorzy, źle reagowali na leczenie. Po podaniu antytoksyn pacjenci wchodzili w stan podobny do autyzmu.

Część lewactwa jest groźna dla otoczenia, chociażby ze względu na psychopatyczną skłonność do mordowania innych poprzez aborcje, eutanazję czy w sposób tradycyjny, dlatego też powinna być izolowana.

Dlatego też bardzo ważna jest profilaktyka. Ważne jest, aby chronić najmłodszych, którzy nie są jeszcze odporni na lewackie brednie.

źródło: http://teoriazycia.blogspot.com/2011/12/lewactwo-jako-choroba.html

Lewacy - moralne cwele islamistów

Rozprzestrzeniające się lewactwo jest dzisiaj chorobą, która toczy Polskę i Europę jak złośliwy nowotwór. Czym jednak ono jest?

Dobra definicja lewactwa powinna chyba wyglądać tak: esencja pogardy rodziny, społeczności i państwa, a tak się wypierają swego duchowego przywódcy jakim był Hitler, głosząc wszem wobec że reprezentował on skrajną prawicę ... ciekawe dlaczego?

- Bo Hitler dostał wpierdol. Gdyby wygrał, to by go czcili. To łajzy bez sumienia i krzty honoru.

Dlatego tak idą rąsia w rąsię z islamofaszyzmem. Nienawiść do wolnych ludzi mają w genach. Parszywe nazistowskie kundle. Bez elementarnej moralności.

Uwielbiają tylko masowe morderstwa na "nieprawomyślnych". Gdyby Hitler wygrał dziś byliby oficerami gestapo wyrywającymi paznokcie ludziom nie zgadzającym się z ich totalitarnym porządkiem świata...


Już sama nazwa NSDAP (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei) wskazuje na lewicowy charakter.

A skrajne lewe skrzydło NSDAP z Ernstem Roehmem (nb. pedrylem uganiającym się po monachijskich gimnazjach za chłopcami) - to wypisz wymaluj współcześni skrajni lewacy.
Hitler miał bardzo dobre kontakty z niektórymi semitami i się znakomicie rozumieli: "Al-Husajni poprosił Hitlera o wydanie publicznej deklaracji „uznania i sympatii dla arabskiej walki o niepodległość i wyzwolenie, które byłoby wsparciem do likwidacji żydowskiej siedziby narodowej”[18]. Hitler nigdy nie wygłosił podobnej deklaracji, mówiąc, że pobudziłoby to brytyjskie działania przeciwko francuskim rządom Vichy. Dał jednak al-Husajniemu zapewnienie, że Niemcy będą systematycznie dążyć do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej"
https://pl.wikipedia.org/wiki/Al-Had%C5%BCd%C5%BC_Muhammad_Amin_al-Husajni
https://de.wikipedia.org/wiki/Legion_Freies_Arabien

I jest jeszcze jedno podobieństwo do współczesnej skrajnej lewicy - nienawiść do Żydów. Stąd próby zmuszenia ich do opuszczenia krajów zachodniej Europy.


Lewacy się boją bo Polacy wreszcie się obudzili.

Lewackie, obcojęzyczne media i szerzej lewica mają krew na rękach.

- Oczywiście nie wszystkie media, a tylko te mainstreamowe. Sorosowskie. Lewica to też skrótowa nazwa wszystkich sił bezlitosnego postępu i oszalałej nowoczesności. To te siły i sterowane zdalnie media, swoją nachalną , acz zbrodnicza propagandą , umożliwiły inwazję na Europę ludów dzikich, agresywnych i nieokrzesanych. Te wszystkie ofiary tych "amoków" i ich rodziny, wystawią swoim oprawcom rachunek. Najbliższy rachunek dostaną przy urnie wyborczej od tych kobiet oraz ich bliskich, które z powodu poprawnościowej religii władz niemieckich, mają do końca życia traumę nocy sylwestrowej.

Wszystkie rodziny ofiar tych szaleńców z siekierą, pistoletem czy plecakiem z wybuchami, wystawią władzom, mendiom i lewactwu słony rachunek. Najpierw zapewne finansowy, później polityczny, w końcu zatriumfuje sprawiedliwość w jakimś rodzaju Trybunału Norymberskiego. Bo tym się skończy wydanie na żer średniowiecznej dziczy życia swoich obywateli...

Krew ofiar na swych zbrodniczych rękach mają także polscy, a raczej polskojęzyczni miłośnicy islamskiej dziczy. Gdy równo rok temu Samuel Nahmed zabił niczemu winną dziewczynkę w Kamiennej Górze, ktoś (kto?) blokował nieustannie prawdziwe dane tego islamskiego mordercy małej, polskiej dziewczynki. W polskim prawie, po uprawomocnieniu się wyroku, media mogą podawać dane skazanego. W PeOwskiej Polsce, zupełnie jak merkelowych Niemczech, nastąpiła totalna blokada informacyjna. Ktoś tę blokadę nakazał, ktoś pilnował szczelności. Powinniśmy dowiedzieć się kto. Dowiemy się. A wtedy nie będzie zmiłuj. Bo po co, to ja wiem.

- Po to, abyśmy mieli w Polsce taką rzeźnię jak mają teraz Niemcy. Chyba się boją rano włączać radio, gdzie tam znowu jakiś "uchodźca" "starzec, kobieta czy dziecko" publicznie odreagowuje swoje stresy, zabijając następnych Niemców, czy też kogo bądź. Niemcy już mają traumę przed wejściem do Mc Donalda, do centrum handlowego, na koncert. Co jutro wymyślą amoki? Zobaczymy. Wiem tylko, kto jest winien tej sytuacji. Gdyby tam nie ginęli również Polacy, mniej by mnie to obchodziło...

Siły bezlitosnego postępu w swej miłości do agresywnej i morderczej dziczy, nie mają żadnych skrupułów, w podstępnych kłamstwach na temat islamskiej, dzikiej, średniowiecznej natury.

Zwłaszcza tych świeżo przybyłych. Próbowali blokować informację o tej infantylnej i głupiutkiej wolontariuszce, grupowo zgwałconej przez "uchodźców" we Włoszech. Mają na rękach krew tej dziewczyny zaszlachtowanej maczetą przez dzikusa w Niemczech. Dzikusa narodowości islamskiej. Dziewczyny narodowości polskiej. Dla sił bezlitosnego postępu, to sprawa bez znaczenia. Zapewne będą się domagać surowych kar dla kierowcy, który powalił tego islamskiego mordercę i policjanta, który niewinnego (przecież jeszcze nie skazanego!) mordercę trzymał pod butem. Taka jest właśnie odrażająca gęba ludzi postępu. To gęba słodko uśmiechniętej bestii bez skrupułów i moralnych hamulców, udającej człowieka. Morda niemieckiej "Zielonej" wywłoki, żałującej tego Afgańczyka, który zatłukł ludzi siekierą w pociągu. Domagała się ta odrażająca gnida wyjaśnień, dlaczego policja zabiła biednego "uchodźcę" z siekierą...

Ta lewacko-postępacka kamaryla, to najgorszy sort odhumanizowanych, poróżnionych z moralnością, etyką, przyzwoitością - wyrobów człeko-podobnych. Są to stwory tak odrażające i podłe w swej warstwie etycznej, że powinno się ich trzymać w klatkach i po odpustach obwozić, aby prosty lud mógł sobie odrażające stwory pooglądać...

Przyznam, że nie rozumiem tej lewacko-postępacko-nowoczesnej rzekomo czeladki moralnych zer o etyce więziennego cwela, i ich ślepej miłości do tej akurat ideologii. Bo islam, to tylko w małej części religia. Większość, to kompletny, zacofany, barbarzyński, średniowieczny system społeczny, ideologiczny, filozoficzny. Jak oni godzą postępowe ideały równości płci, z obyczajowością, gdzie kobieta jest gorszym rodzajem człowieka? Jak oni godzą ideały szczęśliwego, beztroskiego dzieciństwa, z małżeństwami ośmiolatek ze starymi zbokami? Jak oni godzą potrzebę powszechnej radości z korzystania z seksu z islamskimi zwyczajami wycinania dziewczynkom łechtaczki? Jak oni godzą wolność wyboru stylu życia kobiety, z powszechnymi w islamie małżeństwami aranżowanymi?

Jak oni godzą swoje mrzonki o jednopłciowych małżeństwach, z islamskim niezwykle surowym karaniem męskiego homoseksualizmu? Jak oni godzą wolność jednostki, z powszechnym wciąż w islamie niewolnictwem? Jak oni godzą zbrodnię poligamii, z islamskim wielożeństwem ?Jak oni godzą wyzwolenie się kobiet polegające na "odważnym"odsłanianiu swego ciała, z radością lewackiego mongoła na widok totalnie zakrywające swe grzeszne ciało muzułmanki? Jak oni godzą obronę kobiet przed przemocą domową, z islamskim prawem fizycznego karania nieposłusznej żony? Lewicowość i tzw postępowość, to nie są ideologie. To objawy bardzo ciężkiej choroby psychicznej. To objawy absolutnego odmóżdżenia...

Ale czy lewacy gotowi są przyznać do powyższego opisu?
- Żeby odpowiedzieć, albo przyznać się do czegokolwiek, musieliby mieć zdolność kreatywnego myślenia i samooceny. A nie mają, bo z definicji mieć nie mogą, bo lewicowość zbudowana jest przez, jakby to nazwał Nietzsche - resentyment, oni niczego nie tworzą, a jedynie określają anty-wartość. Bierzesz Dekalog, dopisujesz anty, i masz lewicę. Nie kradnij - socjalizm, nie zabijaj - eugenika, nie pożądaj żony bliźniego - wolna miłość, i tak dalej, i tak dalej. Normalni ludzie kochają dzieci, oni je wyskrobują, normalny człowiek broni siebie i swoich, oni sprowadzają islam.

Lewactwo patologicznie nienawidzi chrześcijaństwa, które kładzie ostatnią tamę przed lewackim moralnym zbydlęceniem. Islam jest idealnym narzędziem do zniszczenia chrześcijaństwa, a lewactwo jest idealnym narzędziem do realizacji scenariuszy napisanych przez władców marionetek.

Skąd wynika ich nienawiść do naszego porządku moralnego, tradycji i są największymi wrogami naszej łacińskiej cywilizacji.
Oni po prostu bardziej nienawidzą normalności, europejskości, chrześcijaństwa, własnej rasy i kultury, niż kochają swoje ideały. Zresztą, te ideały to zwykłe zaspokajanie zachcianek, a reszta służy usprawiedliwieniu tego. W takim wypadku nie ma mowy o kompasie moralnym, wszystko jest płynne, dziś dobre, jutro złe, aby się zaspokoić, samooszukując się co do motywów. Dlatego gotowi na pakt z diabłem, albo islamem, by tylko zniszczyć resztki zasad i norm, pogrążyć się w bezeceństwie. A o islam będą się martwić potem, tak im się zdaje. Są jak ćpun, co po działkę na autostradę wybiegnie. Reasumując, to banda pojebańców, tylko z dobrą mimikrą.
Po zwycięstwie PiS-u w wyborach parlamentarnych wylazły komuchy. - Komuchy które nie mogą się pogodzić z demokratycznym werdyktem. To takie same szumowiny antydemokratyczne, zamordystyczne, totalniackie jak ta cała opozycja w Polsce. To samo modus operandi. Przekonanie o swojej wyższości nad "źle glosującym motłochem". Demokratyczne władze powinny do nich strzelać, bo to forpoczta tyranii i dyktatury, która ma gdzieś demokratyczne wyroki.

Niekoniecznie się trzeba zgodzić z diagnozą, że to ultra-lewackie myślenie i postępowanie to choroba psychiczna. - Takowa, stwierdzona, jest zawsze jakimś wyjaśnieniem, usprawiedliwieniem. A "tu i teraz" mamy do czynienia z neo-indoktrynacją, z mutacją dawnego komunistycznego umysłowego zniewolenia i ze wszystkimi skutkami tegoż procesu zaistnienia. Wdrukowana ideologia nie pozwala tym osobnikom na prawidłowe rozumowanie, na powiązanie przyczyn i konsekwencji, wyciąganie na wniosków. A dochodzi też wypieranie.

To tak jak z dysonansem poznawczym. Po czynie następuje psychiczne się dostosowywanie.
Poza tym, do błędu takowi się nie przyznają i dalej te swe decyzje na tej pierwotnej opierają.

Co się dziwisz skurwielowi obrzydliwemu, że ma bekę z jakichś cywili, do których jego ziomal strzela. Przecież to zbrodniarz z krwią na rękach. On uwielbia rzeź, krew i mózgi na ulicach. To odrażające bękarty tego świata. Cholerni janczarzy isamizmu...

To nie jest tak, że ci lewacy to tak znikąd się pojawiają i z własnych pieniędzy tą hucpę finansują. Jest taki osobnik jak Soros, który wg wersji oficjalnej po wojnie w jednych portkach uciekł z Węgier i na przekrętach dorobił się kilku pierdylionów majątku. Prawda jest taka, że Soros jest spółką zależną, utworzoną przez panów R&R do realizacji ich celów światowych, aby oni mogli pozostać w cieniu. Jeżeli chodzi o muslemów, to zostali oni wyposażeni w koran, który jest instrukcją kierowania nimi, żeby jak najefektywniej zwalczali chrześcijan. Lewactwo i islam to są dwa systemy pozornie przeciwstawne, ale stworzone i służące do realizacji tego samego celu.

źródło: http://widzianezdaleka.salon24.pl/722099,media-i-lewica-maja-krew-na-rekach
/w powyższej notce wykorzystano artykuł i komentarze/

niedziela, 24 lipca 2016

Kogo powinien dotyczyć jihad?


W niedzielę, czyli dzisiaj, uzbrojony w maczetę 21-letni uchodźca z Syrii zabił Polkę w mieście Reutlingen na południu Niemiec. Dwie inne osoby zostały ranne. Napastnik został zatrzymany. Według niemieckich mediów, zabita kobieta była w ciąży.

Do ataku doszło około 16.30 na Listplatz. Napastnik pokłócił się z kobietą - według "Bilda" - pracownicą lokalu serwującego kebab i zadał jej kilka śmiertelnych ran maczetą.

Zaledwie dwa dni wczesniej, w piątkowy wieczór Ali Sonboly, 18-letni Niemiec pochodzenia irańskiego zabił w centrum handlowym Olympia w Monachium dziewięć osób, 27 jest rannych, w tym 10 ciężko. Sam popełnił samobójstwo.

W ubiegły poniedziałek 17-letni Afgańczyk zaatakował siekierą i nożem pasażerów pociągu w Wuerzburgu na południu Niemiec. Zabił cztery osoby. Policja zastrzeliła napastnika.

Tydzień temu w Nicei Francuz pochodzenia tunezyjskiego wjechał ciężarówką w tłum świętujący Dzień Bastylii. Zginęły 84 osoby, a ponad 200 zostało rannych.

Z czym mamy do czynienia? Dlaczego młodzi ludzie, muzułmanie mieszkający w Europie Zachodniej dokonują bestialskich mordów na innych? Jak się okazuje nie tylko wybierają "niewiernych", za jakich uważają rdzennych europejczyków, zwłaszcza chrześcijan i ateistów, ale atakują na oślep zabijając także swoich współwyznawców? To nielogiczne i irracjonalne z punktu widzenia jihadu, czyli świętej wojny islamistów, których największym przejawem jest tzw. Państwo Islamskie. Oczywiście ani to państwo ani islamskie ale organizacja terrorystyczna, mająca swoich wyznawców na całym świecie, nie tylko wśród walczących z bronią w ręku w Syrii i Iraku.

Czy za ostatnimi atakami z Niemiec i Francji stoi choroba psychiczna sprawców, może depresja, może nieodwzajemniona miłość, może frustracja z powodu braku nadziei na znalezienie pracy i dziewic na ulicy czekających tylko na skinięcie ręką cierpiącego młodzieńca z powodu nabrzmiałych jąder? Może to różnice kulturowe, wyznawane wartości, tudzież antywartości, albo światopogląd, że Allah jest wielki i cały świat dał muzułmanom, a "niewierni" nie chcą tego uznać?

Może ataki są rezultatem wezwań internetowych jihadystów z PI do siania strachu i zburzenia naszej cywilizacji? - Powodów może być mnóstwo i jak widać są one różnorodne i w większości przez nas niezrozumiałe. Łączy je jednak zasadniczy element: irracjonalność. Nawet jak mamy do czynienia z zaplanowaną z góry akcją jak ta z Monachium, to jest w tym tyle aspektów urągających muzułmańskiej logice, że trudno nam to zrozumieć i sobie wytłumaczyć.

Religia muzułmańska i jej święte księgi nie zachęcają do samobójstwa, a nawet je potępiają. - Ktokolwiek popełnia samobójstwo zostanie skazany na wieczne piekło, jak przekazane jest w hadisie od Proroka, sallallaahu alaihi ła sallam, "Ktokolwiek popełnia samobójstwo bronią metalową, broń ta pozostanie w jego ręku i będzie się dźgał w brzuch będąc w piekle w nieskończoność" (al-Bukhaari, no. 5778 i Muslim, no. 109, w księdze Iman.).

Osoba która dokonuje zamachu samobójczego powinna być traktowana tak samo jak ktoś kto popełnia samobójstwo, wynikiem czego zostanie ukarany piekłem. Prorok powiedział: "Zaprawdę, ktokolwiek się zabije (umyślnie), z pewnością zostanie ukarany piekłem, w którym będzie przebywał na zawsze." (Buchari 5778 i Muslim 109, 110)

Ale przypuśćmy, że współcześni jihadyści dopuszczają samobójstwo, gdy w jego efekcie śmierć ponosi duża liczba "niewiernych". Jak jednak wytłumaczyć zastrzelenie się Ali Sonboly w Monachium? Czy nie powinien strzelać tak długo, jak będzie mógł, w tym do policjantów?

Z pewnością przeżywamy ostry kryzys zachodniej cywilizacji. Zdaniem prof. Andrzeja Zybertowicza, Europa zachodnia płaci teraz za źle prowadzoną politykę imigracyjną, a „demokracja liberalna jest w fazie konwulsyjnej”. Ryszard Czarnecki z PiS podkreślił, że „to, co dzieje się teraz w Europie, jest spektakularnym przykładem fatalnie realizowanej polityki uchodźczej UE”.

Europa dzisiaj staje przed zasadniczymi pytaniami: jak sobie z ekstremizmem i terroryzmem islamskim poradzić? I jak to zagrożenie zrozumieć?

Długo przeczesywałem Internet w poszukiwaniu odpowiedzi i zdaje się, że znalazłem. Ktoś napisał: "Karma wraca, niemieckie sk*%&ysyny...=-)".

Czytaj też: http://niezalezna.pl/83769-ofiara-syryjskiego-uchodzcy-z-maczeta-byla-mloda-polka-w-ciazy

Prezes Rzepliński paraliżuje Trybunał Konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny został został już wystarczająco sparaliżowany decyzjami jego przewodniczącego, który postanowił nie respektować prawa.


Jeśli przewodniczący nie respektuje prawa, czyli tak naprawdę dokonuje rokoszu przeciwko państwu, to on de facto odpowiada za to wszystko, co jest konsekwencją tych działań. Przypomnijmy, że Rzepliński nie zastosował się do marcowej nowelizacji ustawy o TK i konsekwentnie łamał Konstytucję RP.

Krótko o tym jak łamał: wystarczy przeczytać Konstytucję i człowiek się sam domyśli czy tamta ustawa była zgodna z konstytucją czy nie. Ma być 15 sędziów a nie jest napisane ilu ma orzekać i w jakich sprawach. Więc co tu niezgodnego? Bo nie ma takiego zapisu? Więc ustawa to reguluje. I druga ważna sprawa, wyrok ma zapaść przy większości głosów i nie jest napisane o jaką większość chodzi. Ustawa mówi o 2/3, więc kolejna regulacja. O kolejności rozpraw ma decydować kolejność składania wniosków. W Konstytucji nie ma takiego zapisu, więc znowu regulacja. Więc pytam. Co tu niezgodnego? Bo trzeba będzie w końcu pracować nie dwa razy w miesiącu pokątnie dorabiając na uczelni? Rzepliński zarabia takie pieniądze, że praca osiem godzin dziennie i pięć dni w tygodniu to żadna łaska.

Wszędzie w Konstytucji gdy mowa o większości jest informacja o jaką większość chodzi. Wyjątkiem jest większość dotycząca orzekania w TK. Wniosek z tego taki, że autorzy Konstytucji zostawili doprecyzowanie tej sprawy sejmowi i właśnie sejm tą większość w ustawie precyzyjnie określił. Mogły zrobić to poprzednie sejmy, ale nie zrobiły. Pewnie miały jakieś ważniejsze sprawy do rozstrzygania...

Dlatego ustawa to reguluje i mówi w jakich sprawach ilu ma orzekać.

A tu kilka ważnych artykułów: Konstytucja: Art. 190. 5. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zapadają większością głosów. Art. 194. 1. Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny. Art. 197. Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa.

Niestety Rzepliński stawia się ponad prawem i łamie konstytucję, mówiąc jasno, że jego ustawy nie dotyczą. Chociaż regulują tylko tryb pracy trybunału.


W piątek Sejm, przyjmując poprawki Senatu, zakończył prace nad nową ustawą o TK, która teraz trafi do prezydenta. Rzepliński zaapelował do prezydenta Dudy, aby ten... skierował do niego ustawę o Trybunale!

Rzepliński nie wie o co prosi. Gdyby Prezydent skierował nową ustawę do TK, to powinien ją rozpatrywać zgodnie z obowiązującą nowelą (bo skutecznie jej nie zablokował łamiąc jej postanowienia) w składzie 13 sędziów. Po wejściu nowej ustawy w życie, wystarczy mu 11. Czyli do uznania właśnie uchwalonej ustawy za niekonstytucyjną potrzebowałby co najmniej jednego z trzech sędziów, których od kilkunastu miesięcy poddaje mobbingowi nie przydzielając im pracy.

Czytaj też: http://niepoprawni.pl/blog/maciej1965/rzeplinski-dazy-do-paralizu-tk

poniedziałek, 18 lipca 2016

Ruskie trolle w wojnie hybrydowej przeciwko Polsce


Od 2014 r. w mediach polskich karierę robi pojęcie „wojna hybrydowa”. Wojnę hybrydową toczy Putin i jak wiemy jest to jego wynalazek.

Na czym polega wojna hybrydowa Putina? Np. na tym, że w internecie jest zbyt wiele stron wyrażające poglądy pozytywnie oceniające działania Rosji. Ale to tylko jej najbardziej łagodny aspekt.

Kiedy wejdzie się na portale takie jak onet wp, interia to rzuca się w oczy zalew pro rosyjskich, anty polskich, anty natowskich i anty ukraińskich komentarzy. Każdemu, rozsądnie myślącemu nasuwa się samo, że należy coś z tym robić, bo może to wpływać na opinię publiczną, jakkolwiek jest ona w naszym kraju dość odporna na tego typu manipulację. Przede wszystkim należało by zablokować możliwość publikowania komentarzy z ip z zagranicy i takich które trudno zidentyfikować. W centrach internetowych infrastruktury informatycznej lub na portalach należało by zainstalować oprogramowanie analizujące ruch ip - ilość i rodzaj komentarzy. Na to jednak, jak się wydaje trudno było by uzyskać zgodę, bo wyglądało by na cenzurę, krępowanie swobodnego przepływu informacji i ograniczaniu wolności słowa.

Należy jednak zauważyć, że nieproporcjonalnie duża i niereprezentatywna ilość wpisów ukazująca poglądy i nastroje społeczeństwa zakłamuje rzeczywistość i kształtuje poglądy u niezorientowanego czytelnika, który po pewnym czasie zaczyna być przekonany, że tak myśli większość. Dalszą konsekwencją jest zapoczątkowanie procesu utożsamiania się z daną grupą, np. blogerów i komentatorów, którzy mają znakomity środek nacisku i wymuszania określonych zachowań, czyli zbanowaniem lub usunięciem ze społeczności danego portalu.

Tak działa wiele pro-rosyjskich stron internetowych i list dyskusyjnych np. niesławny Neon24.ru czy Niepoprawni.pl.

Oczywiście prorosyjskie wpisy nie muszą wcale oznaczać ruskiego trolla, bo mogą być wyrazem przemyśleń jakiegoś internauty, problemem jest ich ilość i nad- reprezentatywność w danym środowisku.

Duża ilość pro-rosyjskich komentarzy zawsze oznacza jeżeli nie działanie agenturalne i sterowane z Moskwy, to zbiór tzw. pożytecznych idiotów i mentalnych Rosjan celowo szkodzących Polsce i polskiej racji stanu, bo nie czują się Polakami a ich wodzem jest Putin. Często są to Polacy mieszkający poza granicami naszego kraju, głównie w Rosji albo w tzw. Noworosji. Takie osoby dają sie bardzo łatwo zidentyfikować, większość z nich wcale nie kryje gdzie mieszka i jakie są ich poglądy.

Należy jednak mieć na uwadze, że anty- polskie, anty- ukraińskie i anty- amerykańskie nie oddają prawdziwej opinii internautów o polityce i realnym świecie. I tu pojawia się pole do działania odpowiednich służb. Chodzi o zablokowanie manipulowania a nie ograniczania wolności słowa.

Działanie rosyjskiej propagandy ma również swoje pozytywne strony, pojawiające się wpisy czytelników promujących rosyjski punkt widzenia są bowiem najjaskrawszym i namacalnym dowodem na agresywne i złe zamiary Rosji wobec Polski. Jest to zasadnicze przesłanie całego zjawiska. Jakkolwiek z perspektywy kilku ostatnich lat można zauważyć, że rezultaty działalności rosyjskiej propagandy w Polsce są znikome. Mamy całkowitą świadomość jaka grupa ludzi stoi za prorosyjskimi wpisami i z czasem po prostu zobojętnieliśmy na nie. W każdym kraju znajdą się ludzie, którzy z jakichś pobudek wspierają wrogie państwo, ba byli i tacy, którzy z bronią w ręku stawali w szeregach wroga by walczyć z własnym narodem. Na szczęście historia o niczym nie zapomina i potrafi właściwie takie postawy nazwać.

Narzędziem rosyjskiej „wojny hybrydowej” jest też anglojęzyczna telewizja satelitarna i naziemna „Russia Today” prezentująca rosyjski punkt widzenia, ale także przekazująca często fałszywe i propagandowe informacje.

Innym ważnym elementem „wojny hybrydowej” są też działania rosyjskiej dyplomacji, w tym utrzymywanie fundacji na zachodzie, budujących pozytywny wizerunek Rosji i wspierających tych polityków, którzy są zwolennikami współpracy z Rosją. Ale to temat na inny artykuł.

Przekaz propagandowy jaki płynie z Rosji – u myślącego człowieka - dawno już przekroczył granice akceptowalności. To wyraźne szczucie i przypisywanie samych negatywnych cech przeciwnikowi.

Warto zauważyć, że rosyjska propaganda prezentująca rosyjski punkt widzenia, wbrew temu co mogło by się wydawać, jest zazwyczaj skierowana na rynek wewnętrzny, czyli do Rosjan, dlatego też tak łatwo jest nam ją zidentyfikować.

Wiemy, że społeczeństwo mieszkające na terenie dzisiejszej Rosji, pod wpływem propagandy zostało tak zindoktrynowane, że uwierzyło, iż na Ukrainie rządzą faszyści, na Krymie doszło do wyzwolenia, a nie bezprzykładnej agresji na sąsiednie państwo. Ponadto Rosjanie wierzą, że to NATO, czyli Polska, Litwa, Portugalia i Hiszpania itd. nieustannie myślą tylko o tym by napaść na Rosję. To absurd, ale rzeczywiście tak jest. I ten sam punkt widzenia próbują nam sprzedać tzw. ruskie trolle. Że nikogo z Polaków to nie przekona? - Cóż, ważne, że taki jest punkt widzenia władz na Kremlu i to piszą w wytycznych.

Wojna informacyjna jest elementem wojny hybrydowej, praktykowanym od dziesięcioleci przez Sowietów. Doskonałym przykładem i zilustrowaniem działań rosyjskiej propagandy i prowadzonej wojny informacyjnej jest witryna "infowar.cepa.org" (stworzona przez waszyngtoński Center for European Policy Analysis) - rozkładająca na elementy składowe informacje przekazywane przez rosyjskie media czy polityków i/lub powielane przez zachodnie portale. Dotyczy głównych obszarów zainteresowania rosyjskiego - Polski a także państw bałtyckich. Świetna analiza użytych technik, prezentacja zamierzonych celów i sposobów ich uzyskania itd.

Powróćmy jednak na nasze podwórko. Jak to możliwe że na głównych polskich portalach aż roi się od wpisów broniących Rosję, atakujących USA, Ukrainę i wszystkich którzy mają inne poglądy niż pro-rosyjskie? Czyżby nagle Polacy uwierzyli że Rosja jest krajem mlekiem i miodem płynącym, nastawionym przyjaźnie do wszystkich wokół i propagująca pokój na świecie? - To jest przykład zalewania naszego internetu ich działaniem propagandowym!

Najsmutniejsze jest to że jak na razie jesteśmy całkowicie bezradni, nie ma żadnych działań śledzących to zjawisko, nikt nie odnajduje miejsc skąd do nas ten szum informacyjny dociera, nikt o tym nie informuje nikt tego nie blokuje! Wygląda to na a bsolutną bezradność.

Pocieszające jest tylko to że cały ten rosyjski wysiłek idzie na marne. My Polacy jesteśmy odporni na ich prymitywną propagandę, od ponad 200 lat zalewają nas swoimi działaniami mającymi nam narzucić ten ich punkt widzenia, pogląd na rzeczywistość, styl życia i organizację społeczeństwa, czyli tzw. "Ruskij Mir". Cechą charakterystyczną jest narzucanie tego siłą (w przeszłości militarną i policyjną, teraz przy pomocy psychomanipulacji). Oni tak chcą, i już!

My jednak tyle już wysłuchaliśmy ich fałszywych i zmanipulowanych informacji i wiemy że życie szybko weryfikuje te bzdury. Myślę że posiadamy wbudowany filtr oddzielający ziarno od plew i rosyjskie wysiłki propagandowe nic u nas nie wskórają .

Jedną z metod socjotechnicznych, które są przez nich stosowane w walce propagandowej jest stosowanie argumentum ad personam. W ramach tej metody zamiast argumentów merytorycznych stosuje się bezpośrednie odniesienia do uczestników dyskusji reprezentujących odmienne poglądy. Stąd pojawiające się często na polskojęzycznych forach internetowych różnego rodzaju obraźliwe określenia w rodzaju: "banderowcy", "chachły", "ukry", "usrael", "polacy" (celowo z małej litery).

Szczególne wysiłki idą w kierunku skłócenia Polaków z Ukraińcami, po to by Ukraińcy byli osamotnieni w walce obronnej z rosyjskim najeźdźcą, byśmy zapomnieli o przywłaszczeniu przez Rosjan Krymu i Donbasu.

Ukraińcy są nam przedstawiani jako faszyści i rewizjoniści, którzy tylko czekają aby zabrać nam Kraków i Przemyśl i oczywiście jakoby o niczym innym nie marzą jak "rezać lachów".

Stąd tak częste przypominanie nam "Rzezi Wołyńskiej" jakiej dokonali w czasie II Wojny Światowej ukraińscy nacjonaliści, nazywani przez rosyjską propagandę "banderowcami". Oczywiście Rosjanie zapominają przy tym o rosyjskiej inspiracji ludobójstwa na Wołyniu i o tym, że sami Rosjanie bez żadnej pomocy Ukraińców wymordowali kilka razy wiecej Polaków mieszkających na Kresach, co również było ludobójstwem, a zapoczątkował je rozkaz ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRS Nikołaja Jeżowa.

"Neobanderowcy" mają na Ukrainie poparcie w granicach 1-4%, nie ma ich w ukraińskim parlamencie, nie mają najmniejszego wpływu na politykę Ukrainy, natomiast każdy poza ruskim trollem doskonale powinien sobie zdawać sprawę że istnienie antyrosyjskiej Ukrainy to gwarancja bezpieczeństwa Polski przed Rosją,

Inną metodą socjotechniczną stosowaną w walce propagandowej, jest używanie prawdziwych przesłanek do wyciągania fałszywych wniosków.

Ruskie trolle często piszą, że (wszyscy) Amerykanie mieszkają w przyczepach (heh!) i są bezdomni, natomiast Rosja jest krajem w którym żyje się cudownie i nie ma tam biedy i ludzi bezdomnych. A car Putin co roku "rozmawia" ze swoimi obywatelami i daje im wszystko czego potrzebują... Owe trolle piszą również o tym, że Rosja nie ma problemów gospodarczych i już wyszła z kryzysu, że sankcje nic nie dają bo Rosja tego nie odczuwa itp. jeśli chodzi o uzbrojenie, to oczywiście owe ruskie jest najlepsze na świecie i nie ma sobie równych. Co znamienne owe trolle często straszą Polaków, bo oczywiście militarnie są silniejsi od Polski.

Można zadać pytanie dlaczego nie straszą USA? - Bo dobrze wiedzą, że Amerykanie nie boją się Rosji ani trochę. Całe szczęście że komuna w Polsce upadła i Polacy zobaczyli jak wspaniała jest wolność i wszystkie wartości jakie ze sobą niesie, wreszcie mogą poczuć się u siebie w Polsce jak w Ameryce, o której zawsze marzyli oglądając amerykańskie filmy i podziwiając wspaniałe amerykańskie miasta i styl życia, swoją drogą, ciekawe czemu Polacy zachwycali się Ameryka a nie ZSRR ?

Klasyczną taktyką trolli w przypadku podobnych materiałów jest próba porównania propagandy rosyjskiej do informacji publikowanych przez media na Zachodzie.To porównanie ma wprowadzić chaos informacyjny.

- Otóż nie można zestawiać propagandy rosyjskiej z "propagandą" np. amerykańską, z tego prostego powodu, że propaganda amerykańska, polska itd, nie istnieje. Na zachodzie mamy oficjalne komunikaty rządowe i prywatne media - jedne nie udają drugich jak RT. Media rządowe przedstawiają stanowiska rządów, media prywatne dostarczają we własnym interesie możliwie obiektywnych informacji - brak obiektywizmu je po prostu zabije (utracą odbiorców). Media rosyjskiej propagandy np. RT , nie muszą się martwić o odbiorców, oglądalność itp. i dlatego mogą dowolnie konfabulować, nawet robiąc z siebie kompletnych idiotów - nie mają na tym polu nic do stracenia. Porównanie komunikatów z Rosji i Zachodu to tak jak porównywanie konstytucji amerykańskiej i ZSRR - w obu znajdowały się gwarancje praw człowieka. ale w przypadku ZSRR były to zapisy równie puste i kłamliwe, jak program RT.

W dzisiejszych czasach oczywistym jest, że każdy, kto chce sobie wyrobić własny punkt widzenia p owinien korzystać z wielu źródeł, ale nie w sposób bezkrytyczny.

Nie można więc tak po prostu porównywać CNN z RT. Między tymi mediami jest po prostu przepaść. Zachodnie media nie oferują przy tym prawdy objawionej z tej prostej przyczyny, że są bardzo zróżnicowane - dlatego, że na Zachodzie istnieje wolność opinii pozwalająca w ogóle na "porównanie informacji". W Rosji jej nie ma, jest jedna wyłącznie właściwa narracja + propaganda RT/Sputnik itp. na zewnątrz.

Polskie, litewskie czy niemieckie media, przy wielu słowach krytyki, które można pod ich adresem skierować spokojnie można uważać za Zachodnie, właśnie z ww. powodów. W Polsce można porównywać różne stanowiska - od GW po Gazetę Polską. W Rosji nie.

Media w Rosji standardowo sieją wyłącznie propagandę, albo wprost kłamią fałszując zdjęcia itp. Na rynku rosyjskich mediów nie ma możliwości porównania tych kłamstw z innym przekazem (albo możliwość ta jest wysoce ograniczona). I to jest różnica nie pozwalająca określać złożonego przekazu medialnego z Zachodu "propagandą", a pozwala takiego określenia użyć wobec mediów z Rosji.


Warto także zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt rosyjskiej propagandy, a mianowicie: jak codzienna praca trolla wpływa na jego psychikę? Sprecyzujmy: Polaka mieszkającego w Polsce, który dla kilku marnych kopiejek występuje przeciwko Polakom i Polsce. Wydaje się, że takie osoby, które codziennie piszą setki postów nie tylko promujących rosyjski punkt widzenia, ale również szydzących z Polski, Polaków, polskiej armii, wytworzyły w sobie chroniczną nienawiść do Polski i Polaków. Przykre, gdy są to ludzie mieszkający w Polsce i tutaj zwerbowani. Jak oni zatem odnajdują się w życiu codziennym, przecież mijają nas na ulicy? Przecież codziennie w internetowych dyskusjach wykazywane jest ich zakłamanie i fałsz. Taka praca musi budzić frustrację. Ciekaw jestem jaka rotacja jest w tego typu pracy, na dłużej zostają zapewne tylko nieliczni…

.