Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2019

Tezeusz: Rosja gotowa do wojny !


Rosja jest gotowa i chce używać siły, aby zmieniać granice Europy – powiedział w Brukseli szef NATO po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą.

Wyścig zbrojeń na europejskiej granicy Rosji i NATO zdecydowanie wygrywa ta pierwsza. Na wciąż symboliczną obecność zachodnich żołnierzy i amerykańskie deklaracje zwiększenia sił Moskwa odpowiada budową potężnych uderzeniowych zgrupowań.
Rosja, jak wiemy, odmówiła udziału w czwartym szczycie bezpieczeństwa atomowego w Waszyngtonie – choć w trzech poprzednich takich inicjatywach byłego Prezydenta USA Baracka Obamy uczestniczyła. USA uznały to za dowód „samoizolowania się Rosji”, Rosja zaś uzasadniała absencję „brakiem zrozumienia ze strony Waszyngtonu”. Amerykanie od dawna oskarżają Moskwę, że łamie traktat INF, przewidujący zakaz prac nad pewnymi rodzajami broni jądrowej.

Demonstracyjna absencja Władimira Putina na waszyngtońskim szczycie pokazuje, że mimo pewnego politycznego dialogu (częste  byłe spotkania i rozmowy Johna Kerry’ego z Siergiejem Ławrowem i Władimirem Putinem), na płaszczyźnie bezpieczeństwa tak napiętych relacji nie było od połowy lat 80. Z jednej strony szef Pentagonu Ashton Carter oraz generałowie Philip Breedlove i Ben Hodges wskazują na Rosję jako główne zagrożenie dla USA, z drugiej mamy ostre wypowiedzi moskiewskich polityków, a rosyjscy wojskowi od niedawna zaczęli znów oficjalnie używać zimnowojennego określenia „bardzo prawdopodobny przeciwnik” w odniesieniu do USA i ich sojuszników. Konfrontacja ta nie ogranicza się zresztą tylko do słów. Wzmacnianie wschodniej flanki NATO ma wybitnie defensywny charakter i ma przekonać Moskwę, że nie warto atakować któregokolwiek państwa Sojuszu. Sądząc po posunięciach Kremla, na razie nie przynosi to skutku.

Rozwiązania zimnowojenne na topie.

Już w2016 r. minister obrony Siergiej Szojgu przedstawił kadrze dowódczej obraz „rozbudowy” potencjału militarnego NATO u granic Rosji, na co – jak podkreślił – należy odpowiedzieć asymetrycznie [jest ok, chodzi o to, że Rosja ma zwiększać siły szybciej i bardziej niż przeciwnicy] i wzmacniać własne siły w Zachodnim i Południowym Okręgu Wojskowym.

Podczas gdy NATO z wolna zwiększa swój potencjał na wschodniej flance, Rosja – w dużo szybszym tempie – formuje na tzw. zachodnim kierunku strategicznym nowe pancerne zgrupowania. Tylko w Zachodnim OW wojsko ma do końca roku dostać ponad 1100 sztuk nowego i zmodernizowanego sprzętu wojskowego. Biorąc pod uwagę formowane nowe jednostki, Rosja na zachodnim kierunku zwiększy liczbę czołgów do 850–900 oraz 1500 wozów bojowych. Większość będzie rozmieszczana na obszarze graniczącym z Ukrainą (obwody rostowski, woroneski, smoleński) w odległości 80–100 km od granicy.

Rozbudowę tego potencjału charakteryzują zmiany strukturalne, oznaczające odchodzenie od modernizacyjnych reform Anatolija Sierdiukowa (2008–2011, 2012 - 20120) i powrót do rozwiązań zimnowojennych. Tak należy odbierać formowanie nowych dywizji: w Zachodnim OW powstały dwie, w Południowym OW – jedna. W tych jednostkach pancernych i zmechanizowanych przywracana jest na miejsce dotychczasowej struktury batalionowej struktura pułkowa, która istniała w rosyjskich wojskach lądowych i została zlikwidowana w czasie, gdy ministrem obrony był Anatolij Sierdiukow.

Czerpiąc z sowieckich tradycji W Zachodnim OW formowane są 1. Armia Pancerna i 20. Armia Połączonych Rodzajów Sił. Nazwy nie powinny mylić, w rzeczywistości mają to być duże jednostki, de facto wielkie dywizje armijne, składające się z sześciu pułków każda – jak za sowieckich czasów. Nowe dywizje mają mieć siedziby w Jelnej i Boguczarze. Wbrew pozorom, nazwy mają tu duże znaczenie. 1. Armia Pancerna była jedną z sześciu sformowanych w czasach sowieckich potężnych grup czołgowych, które szły na czele ofensywy przeciwko III Rzeszy. W czasach zimnej wojny stacjonowała w NRD. Została rozformowana w 1998 r. Trzon reaktywowanej jednostki stanowić mają dwie elitarne brygady: Tamańska Dywizja Zmechanizowana i Kantemirowska Dywizja Panceerna. 1. Armia Pancerna ma łącznie liczyć pół tysiąca czołgów, w tym T-72B3, T-80 oraz najnowsze, słynne T-14 Armata.

Z kolei trzon 20. Armii stanowią dwie brygady zmotoryzowane z dowództwami w Smoleńsku i Woroneżu. Łącznie 20 tys. ludzi. Jak za czasów sowieckich, teraz każda dywizja pancerna (w tym wypadku 1. Armia Pancerna) będzie miała trzy pułki czołgów, pułk zmotoryzowany, pułk artylerii samobieżnej i pułk rakietowej obrony przeciwlotniczej. Każda zmotoryzowana dywizja (w tym wypadku 20. Armia) natomiast ma mieć trzy pułki zmotoryzowane, jeden pułk czołgów, pułk artylerii samobieżnej i pułk rakietowej obrony przeciwlotniczej. Dywizję mają wspierać pododdziały wywiadu, łączności, logistyki, walki elektronicznej, wojsk chemiczno-biologiczno-atomowych. To ma być trzon sił lądowych SZ FR. Te właśnie jednostki jako pierwsze dostaną nowe czołgi T-14 Armata i pojazdy bojowe Kurganiec. Podobna reforma jest realizowana w Południowym OW. Do końca 2018 r. w Rostowie nad Donem ma być nowa dywizja zmotoryzowana. Z 10 tys. ludzi i strukturą, jak w dywizjach Zachodniego OW.

Wymienione trzy dywizje nie powstają od podstaw. Mają się oprzeć na już istniejących brygadach, a w nowej formule będą to jednostki z dużo większą siłą ognia, większymi możliwościami uderzeniowymi i zdolne do wykonywania działań na dużo większym teatrze wojennym. Oczywiście Moskwa nie chce całej armii narzucać struktury dywizyjnej. Ma ona się składać z różnych formacji, od dywizji właśnie, przez brygady po batalionowe grupy taktyczne (takiego rodzaju zgrupowań bojowych Rosja używa w Donbasie) – chodzi o zachowanie zdolności działania na różnych frontach, w różnych warunkach i w celu osiągnięcia różnych zadań.

Na wszystkich frontach Pod koniec marca br, przemawiając na naradzie kadry dowódczej, minister obrony Siergiej Szojgu ogłosił rozmieszczenie nowych systemów rakietowej obrony przeciwlotniczej S-400 koło Nowosybirska w Centralnym Okręgu Wojskowym. Nowe jednostki mają być sformowane do 2020 r., aby „drastycznie zwiększyć strefę obrony przed atakami powietrznych formacji prawdopodobnego wroga – będziemy zdolni zestrzeliwać sterowane pociski rakietowe lecące na niskich, średnich i dużych wysokościach”. Lokalizacja S-400 koło Nowosybirska nie jest przypadkowa. To kolejny etap rozbudowy obrony przemysłu zbrojeniowego w wielkich miastach w głębi Rosji. Ostatnie posunięcia Moskwy wskazują, że rosyjska armia gotuje się do wielkiej wojny na wszystkich frontach, na ziemi, morzu i w powietrzu. Rozbudowa potencjału militarnego odbywa się więc nie tylko na zachodzie kraju, w Europie, ale też na dwóch innych potencjalnych frontach wojny z USA: w Arktyce i na Dalekim Wschodzie. Bazy mają być budowane na Wyspie Wrangla, na północy Czukotki i na Morzu Arktycznym.

Właśnie amerykański kontekst wydaje się tłumaczyć na pozór zaskakującą, w świetle całkiem niezłych relacji z Japonią, decyzję o wysłaniu wojsk na Kuryle. W tym jeszcze roku na wyspach Kunaszyr i Iturup, do których pretensje zgłasza Tokio, pojawią się nowe systemy przeciwokrętowych pocisków sterowanych Bal i Bastion, jak też nowe szpiegowskie drony. Na Kuryle mają być też wyprawione dodatkowe okręty Floty Pacyfiku. Rosyjski Sztab Generalny uważa archipelag za strategiczny rejon pierwszej kategorii. W ramach wzmacniania tej wschodniej flanki w obliczu wroga amerykańskiego, rosyjska flota rozmieści w bazie Wiljuczińsk na Kamczatce swoje najnowsze podwodne okręty atomowe klasy Borej, uzbrojone w nowe pociski balistyczne z głowicami jądrowymi Buława. Z ośmiu planowanych do budowy takich jednostek, aż pięć będzie stacjonowało na Kamczatce. Operując na Pacyfiku, okręty Borej będą mogły w razie konfliktu razić buławami cele w USA, i to nie tylko na Alasce. Wysłanie większości borejów na Morze Ochockie jest motywowane chęcią lepszego zabezpieczenia tych nowych okrętów przed wrogim atakiem.

Najbliższy czas pokaże intencje Rosji agresywne sygnały o możliwości ataku na NATO w tym na kraje bałtyckie już wiedzieliśmy.


Stacjonowanie w tym przypadku wojsk amerykańskich to nie potrzeba - to konieczność naszego bezpieczeństwa. Kto potępia ten fakt jest albo idiotą albo agentem obcego mocarstwa.

Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/tezeusz/rosja-gotowa-do-wojny

czwartek, 8 sierpnia 2019

Ruska Homo Sovieticeopatia


Gdyby nie teorie spiskowe, wrak tupolewa byłby już w Polsce - powiedział ambasador Rosji w Polsce. - W Polsce uparcie doszukujecie się spisku i nie chcecie uznać rezultatów śledztwa - powiedział ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew. Według niego, gdyby nie takie nastawienie, wrak tupolewa już dawno byłby w kraju.

- Taką wypowiedź można potraktować jedynie jako ponury żart, szczyt bezczelności i przejaw cynizmu.

Po katastrofie smoleńskiej służby rosyjskie rozpoczęły śledztwo dotyczące jej przyczyn. Pomimo upływu 9 lat od zdarzenia, Rosja twierdzi, że nadal jest ono prowadzone. Wielokrotnie odrzucono również polskie wnioski dotyczące zwrócenia wraku samolotu, argumentując, że jest od dowodem w sprawie.

Nic pozytywnego nie dzieje się w stosunkach polsko-rosyjskich od ich pogorszenia się po katastrofie smoleńskiej w 2010 r. - ciągnął dalej w wywiadzie dla onet.pl ambasador Rosji Siergiej Andriejew.

- Zawsze powtarzam, że przeszkód, by stosunki poprawić – oczywiście do pewnego stopnia – nie ma. W każdym razie z naszej strony. To polska strona postanowiła zamrozić kontakty polityczne, poprzeć antyrosyjskie sankcje, upadek przeżywają też kontakty w dziedzinie kultury. Wszystko, czego trzeba, to dobre chęci. Ale tych dobrych chęci z polskiej strony brak, dlatego jest jak jest - stwierdził ambasador. Jego zdaniem nie ma już powrotu do "normalnych stosunków dyplomatycznych".

źródło: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/siergiej-andriejew-uparcie-doszukujecie-sie-spisku-i-nie-chcecie-uznac-rezultatow/

_____________________________________


Politykę rosyjską wobec Polski konstytuują trzy podstawowe elementy. Po pierwsze, jesteśmy dla Moskwy przedmiotem, nie zaś podmiotem polityki zagranicznej, a nasze suwerenne władze nie są dla Rosji partnerem, lecz obiektem penetracji i manipulacji. Z nami się nie rozmawia, prawdziwy dialog i dyplomatyczny teatr - również w naszych sprawach - rezerwując dla Zachodu.

Po drugie, chodzi o metody. Te są wciąż bolszewickie, jak cała dyplomacja rosyjska, w której już tradycyjnie szef wywiadu awansuje na szefa dyplomacji, a aparat MSZ to najbardziej wyrafinowana, bo eksportowa, wersja dawnego KGB.

Po, delikatnie mówiąc, niedyplomatycznych metodach stosowanych przez Rosję w Polsce i innych krajach dawnego bloku (nie mówiąc o byłych republikach sowieckich) widać, że w świadomości polityków rosyjskich wciąż należymy do państw wasalnych, wobec których stosuje się nieco inne reguły gry. O co zaś idzie sama gra? Odpowiedź jest krótka i intuicyjnie zna ją ok. 80 proc. Polaków popierających nasze członkostwo w NATO. - O dominację - w sferze polityczno-strategicznej bardziej niż ekonomicznej, bo przecież nie słychać rosyjskich protestów w sprawie naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Rosja zachowuje się jak zbankrutowany filatelista, który nie tylko traci kolejne skarby ze swej kolekcji, ale ponadto musi patrzeć, jak pojawiają się one w klaserze głównego rywala - zadowolonego z siebie bogacza z Ameryki. Nic nie pomogały tu uroki ministra Macierewicza, Czaputowicza, czy Waszczykowskiego. Rosja musi się zmienić, by zmieniła się jej polityka wobec Polski.

Kluczem jest zmiana neoimperialnej mentalności rosyjskich elit politycznych lub też... samych elit. Trudno to sobie teraz realnie wyobrazić. Powinniśmy więc zachować umiar w naszych ambicjach poprawiania stosunków polsko-rosyjskich, będących pochodną skomplikowanego procesu postimperialnej transformacji Rosji. Stosunki z Polską to - z punktu widzenia Moskwy - daleka pozycja na liście problemów do rozwiązania. Dla nas kluczem do lepszej przyszłości jest nasza suwerenność.

Musimy się jej nauczyć sami i przyzwyczaić do niej rosyjskich sąsiadów. Szparą, w którą wciśnie się rosyjski but, może się stać każde poważne zaniedbanie i niedomoga naszej demokracji. Polska polityka zagraniczna powinna być suwerenna i zgodna z naszą racją stanu, a to oznacza autentyczne i skuteczne działanie na rzecz niepodległości Białorusi, wzmacniania państwowości Ukrainy, a także bliskiego członkostwa państw bałtyckich i Słowacji w NATO i Unii Europejskiej. Prowadząc taką politykę, będziemy się oczywiście zderzać z neoimperialną polityką Rosji, ale neoimperialna Rosja zawsze będzie dla nas złym sąsiadem.

Wreszcie, dla naszych stosunków z Rosją istotny będzie sposób, w jaki zrealizujemy naszą suwerenność we wspólnocie państw zachodnich. Jeśli będziemy realizować doktrynę Kwaśniewskiego (czy tylko Kwaśniewskiego?), zakładającą przeniesienie ośrodka dyspozycji z Moskwy do Brukseli jako formułę integracji z Zachodem, nigdy nie staniemy się dla nikogo partnerem. Dla Rosji będziemy zawsze nielojalnym sługą, który dla lepszej strawy i traktowania wybrał sobie, w chwili jej słabości, nowego pana.

źródło: http://www.wprost.pl/ar/3209/Dyplomatyczna-racja-stanu/

wtorek, 14 listopada 2017

Plan Rosji: Zjednoczenie Narodów Słowiańskich pod kacapskim butem

Rosja ma plan jak wziąć za twarz byłe "Domoludy", czyli kraje byłego Bloku Wschodniego, takie jak Polska, Ukraina, Białoruś... Trzeba powołać Zjednoczenie Narodów Słowiańskich - pod przewodnictwem Rosji rzecz jasna.

W tym celu ruska agentura w postaci Zygmunta Wrzodaka, Zdzisława Jankowskiego, Anny Raźny i Jana Szarlińskiego wystosowała list poddańczy do Putina, by ten wziął Polskę i inne kraje byłego Bloku Sowieckiego pod swe skrzydła.


Kim Jesteśmy?

Jesteśmy Słowianami ponad podziałami granic , flag , subkultur , dążymy do integracji ze wszystkimi siłami Słowiańskiej Wiary i Słowian tak abyśmy byli świadomi swojej tożsamości znali dzieje swojej krwi . Dzięki łączącej nas krwi , genom, języku, tradycji i wspólnych dziejach przeszłych daje nam to wyjątkowo silny fundament do budowania wspólnych relacji i naszej Słowiańskiej Kultury.

„Jakkolwiek w obliczu ostatnich wydarzeń może to zabrzmieć dziwnie, ale logika nakazuje, abyśmy My, Słowianie zdołali zakopać głęboko wszelkie animozje jakie mamy do swoich pobratymców ze wschodu. Trzeba bardzo dokładnie przeanalizować czy w dzisiejszym świecie lepiej jest aby Słowiańszczyzna walczyła ze sobą po przeciwnych stronach barykady czy też może powinna funkcjonować jako jeden byt polityczny.

Na pierwszy rzut oka brzmi to utopijnie i nierealistycznie, ale gdy ktoś się zastanowi nad tym głębiej może się okazać, że stworzenie politycznej Unii Słowiańskiej z Polską, Rosją, Czechami, Słowacją, Ukrainą, Białorusią, Chorwacją, Serbią i innymi chętnymi krajami jest po prostu koniecznością. Unia Europejska jest bytem, który nie może być traktowany poważnie, gdyż jego prawdziwe cele mogą być inne niż nam się wmawia nachalną propagandą.”
„Spójrzmy na to, co mamy dziś:

Jesteśmy w NATO, pakcie agresywnym i wciągającym nas w kosztowne i haniebne wojny kolonialne i jesteśmy w Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy i Francję z Wielką Brytanią na włos nie ustępującą, jeśli chodzi o własne interesy. W Unii, z którą powiązano nas wieloma niekorzystnymi dla Polski traktatami. W Unii komisarycznie zarządzającej naszym krajem, pozbawiającą nas praw do stanowienia o własnych polskich dużych i małych sprawach, jak chociażby utrzymanie takiego czy innego zakładu pracy. Jest zatem Unia, która już wkrótce może zażądać od nas byśmy nie tylko spłacali jej długi ale wręcz oddali w jej zarząd całe nasze finanse.

Zatem obracającą nasze państwo w region, w prowincję.
Unia Europejska, do której wstępowaliśmy jako do klubu państw zamożnych i dobrze rozwiniętych, dziś jest unią bankrutów i niepokojów społecznych.
Z takiego towarzystwa, towarzystwa bankrutów trzeba jak najszybciej się wycofać.

Z walącego się domu trzeba uciekać, z tonącego statku także.
W momencie rozpadu Unii Europejskiej groźba utraty przez Naród Polski jej terytoriów a przynajmniej sporych jej części może poważnie zaistnieć.!!!!!!!!!
Powinno to nas zainspirować do przemyśleń jak się przed taką ewentualnością uchronić.”

Dlaczego Unia Słowiańska ? ” Wiele wypowiedzi w tej materii jest nacechowane emocjami i nie ma co się dziwić, każdy może mieć swoje zdanie jednak racje należy przedstawiać z dowodami, a nie wulgaryzmami. Dlaczego Unia Słowiańska, ano dlatego żeby zachować tożsamość narodową, dobrobyt gospodarczy, kulturę słowiańską, możliwość budowy naszej przyszłości naszych dzieci , więcej nas łączy niż dzieli i najważniejsze bezpieczeństwo naszych narodów „jedność w wielości wielość w jedności” razem łatwiej nam się obronić przed inwazją złowrogich państw. jak to miało miejsce przeszłości opieraliśmy się min inwazji imperium Cesarstwa rzymskiego, innych państw zachodu , ale tylko dlatego, że byliśmy zjednoczeni. Dziś oni nas pokonuję, ale tylko dlatego, że udało im się nas skłócić wewnętrznie gdyby nie to Słowiańszczyzna mogłaby dziś tętnić życiem i mieć się w bardzo dobrej kondycji.”

„1. Od IX wieku datuje się zwalczanie Słowian przez żywioł gemański, zasięg słowiańszczyzny w tamtym czasie dochodził do Łaby i półwyspu Jutlandzkiego.

2. W czasach Mieszka I /czyli X wiek/, czołówki germaństwa dochodziły do Odry i w bardzo zdecydowanej formie zaczęły ją przekraczć niosąc nową wiarę i swój interes /byznes/.

3. Nasi pobratymcy, słowianie opanowani i podbici przez żywioł germański co robili, ano szli z nowymi panami na swoich braci, którzy postanowili nie dopuścić do zniewolenia plemion słowiańskich za Odrą, których przedstawicielem był Mieszko książę Polan. Idąc przez wieki historii widać, że było jedno pasmo nieszczęść i walki. o co, o to, żeby Polska była Polską ale w rozumieniu wałściwym tych słów. Tzn. Polska nie rusofilów, nie judeopolonia, ale Polska nasza słowiańska nie obca nam watykańska. Nie wolno tego stwierdzenia utożsamiać z wiarą. Co mamy teraz, analogia do dziejów z przed wieków. Zachód czyli „żywioł” germański zyskał nowych „poddanych” nie zwalczonych siłą bo to im nie wyszło, podbitych ekonomiką i głupotą elit która na skutek oszukania narodu dorwała się do politycznego przewodnictwa.

I mamy powtórkę z historii, słowiańskie plemiona szykowane są do rozprawy ze swoimi pobratymcami, jakie to jest ładne , a jakie germańskie. W imię czyich interesów mamy się zabijać, czy nie możemy żyć w pokoju razem, komu zależy na tym żeby na Ukrainie był zamęt. Znowu mamy być skłóceni. Czy możemy zrozumieć postępowanie Rosji, jeżeli porównamy ją do sytuacji z przed wieków, naszej Polskiej, o co bił się Chrobry z germanami, o to żeby Milsko i Łużyce były buforem przed agresywnym żywiołem germańskim. Żeby Polska była Polską. Wtedy nie znalazł zrozumienia wśród swoich pobratymców /słowian podbitych przez german/. Teraz o to walczy Prezydent Putin, On rozumie ponad czasową politykę realizowaną przez zachód/ Niemcy+Francja+Anglia+Włochy+Watykan/. Daję pod rozwagę, czy ci co kreują polską politykę są Polakami, niech to udowodnią!!! ”

„Jednocześnie daje się zauważyć dwojaka postawa wobec naszego największego słowiańskiego partnera Rosji:

1. Konfederacja Słowiańska z Rosją w składzie,

2. Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie.

Odrzućmy twierdzenia negujące potrzebę (i możliwość) przyjaźni i współpracy z narodem rosyjskim (z Ruskimi) i jego suwerennym państwem – są to dowody tkwienia „w niewoli niewiedzy”, albo po prostu złej woli.

Zastanówmy się nad dwoma w/w wariantami przyszłej Konfederacji. Który wariant jest lepszy dla Polski i innych państw słowiańskich? – Chyba jednak wariant nr 2, gdyż, jak zauważył już Lenin, „czymże jest sojusz maleńkiej Polski z Rosją, jeżeli nie całkowitym militarnym i politycznym ujarzmieniem Polski?” (cytuję z pamięci). Ta uwaga dziesięciokrotnie bardziej pasuje zresztą do Stanów Zjednoczonych, których budżet zbrojeniowy 10 razy przewyższa wydatki rosyjskie. Mamy tu więc od razu odpowiedź, dlaczego nigdy nie powinniśmy wstępować do NATO.

A więc Konfederacja Słowiańska bez Rosji w składzie, ale… za zgodą i z poparciem Rosji: „Zachód doskonale się orientuje, że szansa słowiańskiej niepodległej Rosji (i Słowiańszczyzny w ogóle) leży właśnie w tej czwartej opcji strategicznej: w powstaniu – za zgodą Rosji (i Niemiec) i przy jej wsparciu – Konfederacji Słowiańskiej od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne. Czyli w utworzeniu w ten sposób trzeciego, nie-amerykańskiego i nie-zachodniego, ale też i nie-rosyjskiego członu tzw. Wielkiej Europy (…) Stany Zjednoczone starają się przechwycić piękną ideę zjednoczenia Słowian i stworzyć pod katolicko-słowiańskimi i prawosławno-słowiańskimi sztandarami własną federację czy konfederację państw, a choćby tylko „prosłowiański” prąd polityczny, który odciągnie uwagę aktywistów i pasjonatów od kierunku na współpracę z Rosją i skanalizuje przy ich pomocy masy „słowianofilów” w kierunku prozachodnim (i antyrosyjskim jednocześnie), kompromitując skutecznie koncepcję utworzenia bloku suwerennych państw słowiańskich współpracujących z Rosją i obracając ją w praktyce przeciwko interesowi słowiańskich narodów, przeciwko Słowiańszczyźnie.

Dlatego Polacy, Białorusini, Ukraińcy i inni Słowianie muszą się zdecydowanie sprzeciwić zachodnim pomysłom antyrosyjskich unii, czy federacji. Najlepiej poprzez realizację zaleceń Romana Dmowskiego i stworzenie porozumienia państw słowiańskich przyjaznego wobec Rosji, choć niekoniecznie z Rosją w składzie.” – zob.: G. Grabowski, Potrzeba Konfederacji Słowiańskiej
Link: http://www.kronikanarodowa.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=268%3Agrzegorz-grabowski-potrzeba-konfederacji-sowiaskiej–

Zatem nie stoi przed nami dylemat: „z Rosją czy przeciwko Rosji?” – bo zbudować dziś własną niezależną organizację państw słowiańskich możemy tylko w oparciu o Rosję, a nigdy w walce z nią. Celem Zachodu nie jest bowiem uszczęśliwianie i wzbogacanie Słowian – co nie tylko współcześni Polacy odczuli tak boleśnie – lecz zawładnięcie ich surowcami, mocami produkcyjnymi i rynkami zbytu.

Natomiast ci Polacy, którzy idą dzisiaj na lep zachodniej antyrosyjskiej propagandy – nie dają nam żadnej gwarancji, że naród polski na zniewoleniu narodu rosyjskiego przez Zachód w jakikolwiek sposób skorzysta, bo też i skorzystać nie może, może tylko popaść w jeszcze większą niewolę.
Każdy świadomy prawdziwy Polak już to rozumie.”

„Jednak oprócz tych kwestii jesteśmy również powiązani poprzez cudzoziemski system pieniężny oraz system organizacyjny społeczność.Będzie to wyzwaniem jak z tego wyjść bez strat . Więc pozostaje też wiele kwestii do rozwiązania i do zaprojektowania.

Prawdopodobnie nie mona tworzyć Unii Słowiańskiej na nie słowiańskim i wątpliwym w uczciwość ustroju o podwójnych standardach jakim jest demokracja( zniewolenie i kontrola ) a w dodatku słabym i osłabiającym naród. . Kolejna sprawa powielanie systemu. Jeżeli powstała by UniaSłowiańska powinniśmy prawdopodobnie jak najszybciej pozbyć się cudzoziemskiego wymiennika handlowego – pieniądza przybierającego różne formy w postaci walut i spekulacji. A jeżeli już chcemy funkcjonować na zasadzie systemu monetarnego to powinniśmy jak najszybciej utworzyć wymiennik ! Nie obciążony żadną lichwą, długiem, kredytem i innymi zboczeniami ! Nie powielać obecnego systemu aby aby nie popełniać błędów i nie dawać możliwości kontroli i złowrogim wpływom z zewnątrz. !!!!

„Stworzenie Unii Słowiańskiej z pewnością nie spodobałoby się wielu nacjom, ponieważ zagroziłoby realizacji obcych interesów na terytoriach krajów wchodzących w skład takiej hipotetycznej wspólnoty. Poza tym stworzenie Unii Słowiańskiej pozwoliłoby na to, aby Słowiańszczyzna w końcu mogła funkcjonować jako jedna siła. Byłaby to potęga z którą musieliby się liczyć wszyscy. Czy kiedyś zjednoczona Słowiańszczyzna zdołała stać się liczącą się siłą kształtującą to jak ma wyglądać otaczający nas świat ? ”

Jak będzie wyglądała Słowiańszczyzna w przyszłości? Wszystko leży w naszych rękach od tego co uczynimy będzie zależała przyszłość. Na pewno nie możemy dać się zdominować pod żadnym względem UE i państwom tzw „zachodu” , nie możemy ulegać ich kreacją i modom, jak widać prowadzących do niszczenia naszej kultury oraz degradacji. Cokolwiek to by znaczyło. Pamiętajmy, że do tej pory historia nauczyła nas, że nie można na nich polegać, stosują politykę „podwójnych standardów” , a w przeszłości byli naszymi wrogami próbujący nas najeżdżać dlaczego dziś to miało by się zmienić?

Niewątpliwie we wspólnym dobru wszystkich narodów słowiańskich jest dobro Słowiańszczyzny. Gdyż im silniejsza i Słowiańszczyzna tym każdemu z nas byłoby lepiej i mógłby spokojniej patrzyć w przyszłość nie tylko swoją, ale i potomków.

https://indianchinook.wordpress.com/2015/01/19/zjednoczenie-narodow-slowianskich/

Talbot: Czy Rosja może uratować Słowian -"Targowica" II

Czy Rosja może uratować Słowian-"Targowica" II

Kuriozalny list „Słowian z Polski” do Putina


Dwóch byłych posłów, dwóch profesorów, dwóch prawników i jeszcze kilku polskich „Słowian” wysłało list do Wladimira Putina. Chwaląc metody zastosowane przez byłego KGB-istyna Ukrainie domagają się powołania Światowej Rady Słowian i gratulują narodowi rosyjskiemu „obecnych władz Federacji”.

List do Wladimira Putina podpisali m.in. Zygmunt Wrzodak i Zdzisław Jankowski – byli posłowie na Sejm RP. Wśród sygnatariuszy jest także prof. Anna Raźny i prof. Jan Szarliński. Autorzy listu – choć bardzo słusznie diagnozują przyczyny upadku Europy Zachodniej oraz nierzadko trafnie opisują zgubne postawy polskich mediów wobec ukraińskiej rewolucji, znaleźli kuriozalny sposób na rozwiązanie problemów Starego Kontynentu. Rozwiązaniem tym ma być bratnia pomoc Putina narodom słowiańskim (sic!).

Sygnatariusze listu domagają się od prezydenta Rosji „powołania Światową Radę Słowian, jako platformy kontaktu i porozumienia miedzy naszymi plemionami”. Owa rada „składałaby się z przedstawicieli wszystkich krajów słowiańskich wyłonionych w poszczególnych krajach słowiańskich spośród osób zaangażowanych w działalność w organizacjach opozycyjnych w stosunku do posłusznych obcym, zainstalowanych marionetkowych reżimów”. To nic innego jak wezwanie do budowania w Polsce rosyjskiej agentury!

Zdumienie może budzić naiwność autorów listu – sądzą oni bowiem, że podpułkownik KGB, instalujący na czele Cerkwii prawosławnej innego agenta tej formacji, jest tym, który może uratować chrześcijańskie dziedzictwo Europy. „Głównym zadaniem Światowej Rady Słowian wraz ze swym zapleczem w swoich krajach byłoby opracowywanie i upowszechnianie wspólnych działań obronnych przed zniszczeniem naszej chrześcijańskiej wspólnoty słowiańszczyzny oraz stworzenie możliwości rozpowszechniania informacji dla wszystkich narodów słowiańskich” – czytamy w liście.

Z listu wynika także, że jego autorzy nie identyfikują się ani jako katolicy, ani jako Polacy, ale jako Słowianie. „Nasza propozycja wynika z przyspieszenia destrukcyjnych działań obozu bardzo wrogiego wobec Słowian, a zarazem z niedostatecznych możliwości swobodnych działań w rodzimych krajach” – napisali.

„Gratulujemy Wam, naszym słowiańskim braciom Rosjanom, (który jako pierwszy Naród na świecie zapłacił ogromną cenę ludobójczego bolszewizmu, sponsorowanego przez to samo środowisko lichwiarzy, co obecnie na Ukrainie), obecnych władz Federacji Rosyjskiej” – czytamy w kuriozalnym liście.

Wszystkim czytelnikom zainteresowanym rzeczywistym pogłębieniem wiedzy na temat Rosji Putina polecamy teksty:

http://www.pch24.pl/manewr-putina,20258,i.html

http://www.pch24.pl/kremlowski-szaman--co-aleksander-dugin-mysli-o-polsce-,22768,i.html

Read more: http://www.pch24.pl/kuriozalny-list-slowian-z-polski-do-putina,23013,i.html#ixzz4yPs6xkSA

wtorek, 10 października 2017

Rosyjskie ślady w katalońskim referendum

Według hiszpańskich mediów na referendum ws. niepodległości Katalonii wpływała Rosja. Informowały one, że osoby i instytucje powiązane z Kremlem na 48 godzin przed plebiscytem zwiększyły liczbę publikowanych informacji na jego temat o 2 tys. proc.
Jak poinformował hiszpański dziennik "El Mundo", rosyjski wpływ na nieuznawane przez rząd w Madrycie referendum niepodległościowe stał się szczególnie widoczny w ostatnich godzinach przed plebiscytem.
– Rosyjska machina zwiększyła swoją pracę w godzinach poprzedzających referendum w celu pogłębiania podziałów w Hiszpanii i dzielenia Unii Europejskiej - czytamy w madryckiej gazecie. Dziennik pisał w szczególności o działaniu użytkowników Twittera, powiązanych z Kremlem.
Hiszpańskie media wskazują, że podmioty związane z Moskwą w tendencyjny sposób przedstawiały scenariusz katalońskiego referendum, gdzie państwo jest traktowane jak "wróg obywateli, wielka państwowa machina blokująca demokratyczne prawo do głosowania". Przejawem tego miało być zamykanie stron internetowych i groźby Madrytu pod adresem wolontariuszy, pomagających w organizacji plebiscytu.

Quella lobby degli Stati Uniti dietro al referendum catalano
Lorenzo Vita    10 październik 2017      tłum. RAM
 
Pomału, wraz z końcem poparcia mediatycznego dla separatystów katalońskich ujawniają się także pierwsze "szkielety w szafie" Generalitat de Catalunya  dotyczące strategii mającej na celu uzyskanie niepodległości. 
Najnowszym z nich jest wiadomość o kontrakcie – podpisanym 15 sierpnia przez Carlosa Puigdemonta – z SGR Government Relations & Lobbying, znaną amerykańską  spółką lobbingową, należącą do Jima Courtovich'a.
Przedmiotem kontraktu – zgodnie z którym rząd kataloński przelał na konto SGR pierwszą opłatę o wysokości 60 000 dolarów – było "wspieranie sprawności komunikacyjnej rządu katalońskiego i wzmacnianie relacji pomiędzy amerykańskimi rządami (stanowymi) oraz środowiskami przedsiębiorców USA i Katalonią przez okres 3 miesięcy, tj. aż do 14 listopada". Celem porozumienia – jak zostało to zadeklarowane w tekście kontraktu – było "uwrażliwienie mass mediów i polityków amerykańskich na kataloński kontekst polityczny". (...)
 
SGR Government Relations & Lobbying
Jim Courtovich
 
Tekst kontraktu:

Jak ujawnił hiszpański dziennik El Pais  – od roku 2013 rząd Katalonii współpracował w USA z agencją Independent Diplomat (która przynajmniej w sposób formalny deklaruje się jako NGO), zajmującą się doradztwem z zakresu strategii politycznych – świadczonym w szczególności ugrupowaniom i organizacjom zaangażowanym w procesy samostanowienia.
Independent Diplomat zajmowała się wieloma sprawami. Była również organem do którego zwrócił się w sprawie pozyskania międzynarodowego uznania rząd Kosowa, podobnie jak niektórzy politycy z obszarów Zachodniej Sahary oraz rząd republiki tureckiej na północnym Cyprze.

Jest rzeczą znaną fakt, że rząd Katalonii zapłacił tejże agencji ponad 1,6 milionów euro, pochodzących z funduszy publicznych, ale nie wiadomo czy umowa dalej obowiązuje.
 
Independent Diplomat
El Govern contrata a un lobi de EEUU investigado por el 'Rusiagate'
El lobi de los apátridas
Przez dłuższy okres czasu lobbying ten był oczywiście utrudniany przez rząd w Madrycie, który wiele razy prosił USA oraz zainteresowane przedsiębiorstwa by przerwały relacje. To samo jak chodzi o stosunki z należącą do Courtovich'a SGR Government Relations & Lobbying. Już we wrześniu tego roku ambasada hiszpańska w Waszyngtonie wezwała Courtovich'a by zerwał relacje finansowe z Generalitat de Catalunya, ponieważ pieniądze te pochodziły z malwersacji. Należy pamiętać o tym, że rząd kataloński używał pieniędzy publicznych dla celów prywatnych, jakimi są te posiadane przez partie separatystyczne.(...)
SGR Government Relations & Lobbying nie należy do najpotężniejszych agencji lobbingowych w USA, ale warto przyglądnąć się ostatnim wydarzeniom, które dotyczyły spółki, a nade wszystko rządom, jakie podpisały z nią kontrakty.
Pod koniec ubiegłego roku SGR Government Relations & Lobbying pracowała dla Arabii Saudyjskiej – zajmowała sie lobbowaniem na rzecz interesów Saudów w amerykańskich środowiskach ekonomicznych i politycznych. Spółka Courtovich'a – działająca w ramach Sphere Consulting LLC była na usługach Rijadu za 45 000 dolarów miesięcznie, a jej zadaniem było uświadamianie amerykańskich polityków i przedsiębiorców co do "znaczenia Arabii Saudyjskiej dla interesów USA".
Sphere Consulting LLC
Saudis add Brownstein, GPG, SGR as veto override looms
Obecnie, agencja, o której mowa współpracuje w tej samej dziedzinie z rządem etiopskim.
SGR Government Relations & Lobbying to bardzo dziwna spółka, działająca w znacznym stopniu w cieniu. Jej nazwa stała się znana tego roku, ponieważ w sposób bliżej nie określony posiada powiązania z tzw. "Russiagate". 25 sierpnia, tj. 10 dni po zawarciu kontraktu z Generalitat – prokurator zajmujący się osławionym "Russiagate" poprosił SGR o wyjaśnienia dotyczące dokumentów odnoszących się do jej pracy na rzecz spółki Michela Flynna, byłego doradcy Trumpa w sprawach bezpieczeństwa. Agencja Fynna – Flynn Intel Group zleciła SGR Government Relations & Lobbying podwykonawstwo działalności lobbingowej, zleconej jej przez Inovo BV, holenderską spółkę konsultingową – która jak się wydaje ma powiązania z prezydentem Turcji. (...)
Flynn Intel Group
LOBBYING REGISTRATION
Turkish client paid $530,000 to Michael Flynn's consulting firm
*** 
Tajny plan Katalonii: "Wojna, a potem niepodległość"
Il piano segreto della Catalogna: “La guerra e poi l’indipendenza”
Lorenzo Vita    10 październik 2017     

(...) Podczas rewizji w domu Josep'a Marii Jové, prawej ręki separatysty Oriola Junquerasa – Guardia Civil, wśród innych dokumentów znalazła tajny plan partii dotyczący ogłoszenia niepodległości Katalonii. Strategia nazywa się "EnfoCATs: Reenfocant el procés d’independencia per a un resultat exitós. Proposta estratégica"  i definiuje poszczególne etapy procesu secesji. Według dokumentu – jednostronne ogłoszenie niepodległości "przerodzi się w konflikt, który jeżeli  zostanie prawidłowo zarządzany może doprowadzić do uzyskania niepodległości przez Katalonię". (...)
La hoja de ruta del Gobierno de la independencia catalana: “Generar conflicto y desconexión forzosa”
Josep Maria Jové i Lladó
Oriol Junqueras
Carles Puigdemont

piątek, 7 lipca 2017

Donald Trump o destrukcyjnej roli Rosji we współczesnym świecie

Osiągnęliśmy bardzo niebezpieczną linię. To jest bardzo niebezpieczne - wyjaśnia Edward Lozansky, prezes amerykańskiego uniwersytetu w Moskwie. "To nie jest czerwona linia, jest to podwójna lub potrójna czerwona linia. Coś trzeba z tym zrobić".
Te "czerwone linie" przebiegają przez Syrię, Ukrainę i półwysep Koreański; również poprzez Amerykę, gdzie Rosja jest oskarżona o ingerencję w zeszłoroczne wybory prezydenckie w USA. /źródło BBC


To, co Donald Trump powiedział w Warszawie, trzeba też odczytywać w kontekście sytuacji międzynarodowej, w jakiej znajduje się wiodące supermocarstwo USA, oddzieliwszy wcześniej to, co powiedział on do Polaków i na użytek amerykańskiej opinii publicznej. Ameryka dzisiaj staje w obliczu bardzo groźnych wyzwań zagrażających pokojowi międzynarodowemu oraz bezpieczeństwu samej Ameryki. I tutaj widać wyraźnie, że osią całego zła jest putinowska rosja. To rosja już zgłosiła sprzeciw wobec siłowego rozwiązania dla awanturniczego Kima, który nie kryje się z tym, że będzie chciał zaatakować Stany Zjednoczone oraz inne kraje bronią atomową. Z tym trzeba coś zrobić, i to jak najszybciej. Polityka rosji i Chin jest bardzo czytelna - chcą oni doprowadzić do sytuacji bezpośredniego zagrożenia wobec Ameryki, gdy Kim przystawi pistolet Amerykanom do skroni. Rosja i Chiny nie działają tutaj na rzecz pokoju w tamtym regionie, wręcz przeciwnie. Dalej: rosja bardzo aktywnie destabilizuje sytuację na Bliskim Wschodzie prowadząc wojnę przeciw Syrii, wspierając krwawego dyktatora Baszszara al-Asada i dostarczając bardzo groźnej broni Iranowi, któremu marzy się rola lokalnego bandziora. I to wszystko tylko z powodu rosyjskiej polityki imperialnej, która ma na celu ograniczenie wpływów amerykańskich w tamtejszej części świata i zagrożenie amerykańskim interesom, oraz stosunkom z krajami arabskimi. Bardzo znamienne jest tu rozbijające północno- atlantycki sojusz rosyjskie zbliżenie z Turcją. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z Ukrainą i Gruzją, gdzie rosja dopuszcza się bezpośredniej agresji militarnej wobec tych krajów i okupuje ich terytoria (Krym, Osetia Południowa). Widać wyraźnie, że największym zagrożeniem pokoju światowego jest rosja, działająca destabilizująco w różnych częściach świata. W tym kontekście należy odczytywać wezwania Donalda Trumpa do jedności, kolektywnej obrony wolności, pokoju, zachodnich wartości i zachodniego stylu życia. Rosja wyraźnie staje tu na kursie kolizyjnym.

Oprócz planowanej sprzedaży Polsce antyrakiet Patriot, licznej obecności wojsk amerykańskich wraz z sojusznikami z NATO, oraz potwierdzenia działania artykułu 5-go traktatu NATO, zapowiedź zawarcia kontraktu gazowego, po to aby uniezależnić Polskę i inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej od dyktatu rosji, jest największym policzkiem dla Putina, bo bije wprost w rosyjskie interesy i dochody, które w zdecydowanej większości pochodzę ze sprzedaży surowców. O wiele tańszy od rosyjskiego, amerykański gaz zagraża bezpośrednio rosyjskim i niemieckim inwestycjom gazowym (Nord Stream 2).

Rosja została wezwana do porzucenia roli agresora i imperialisty i przyłączenia się do wolnego świata, który ją cały czas przyciąga. Ale jak widać turańska, azjatycka dusza nie pozwala rosjanom wybrać wartości, które wiodą do pokoju, współpracy i dobrobytu, wolą awanturę.

- Stany Zjednoczone pokazały nie tylko słowem ale i czynem, że twardo wspieramy Artykuł 5 czyli zobowiązanie do wspólnej obrony - powiedział prezydent USA Donald Trump podczas wizyty w Warszawie. Takiego publicznego stwierdzenia zabrakło podczas poprzedniej wizyty w Europie. W Warszawie padło w konkretnym kontekście. Materiał magazynu "Polska i Świat". - To było donośne wsparcie dla obrony całej cywilizacji Zachodu i tego co znaczy ona dla świata - ocenił Rudy Giuliani, doradca prezydenta Trumpa.

Donald Trump wysłał z Warszawy jasny sygnał Rosji. - Upominamy Rosję, by zakończyła swoje destabilizujące działania na Ukrainie i w innych regionach. Słowa Donalda Trumpa zapewne zostały zauważone przez prezydenta Rosji Władimira Putina, który od pewnego czasu rozważa partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi w walce z ekstremizmem np. w Syrii. Czy jednak warto współpracować z diabłem w zwalczaniu zła?

Amerykański prezydent wzywa rosję do opamiętania się, jednak nadzieje na wyzbycie się imperializmu przez Putina i obecne elity rosji są chyba równe zeru.

Tak więc, mimo że wolelibyśmy mieć rosję po swojej stronie, dopóki ta nie nawróci się i nie zrezygnuje z błędnej drogi musimy destrukcyjnym posunięciom Kremla przeciwdziałać.

Im rosja silniejsza gospodarczo to silniejsza militarnie. I tym bardziej agresywna, imperialna i faszystowska. Do prowadzenia wojen trzeba trzech rzeczy: 1. pieniędzy, 2. pieniędzy i 3. pieniędzy. Jak myślisz, gdyby rosja miała więcej pieniędzy to opanowała by już Donbas? A może ruscy byli by już w Kijowie? Gdyby rosja miała więcej pieniędzy, to więcej bomb by zrzuciła na cywilów w Syrii i dokonała by jeszcze większego ludobójstwa. Im więcej pieniędzy miał by Putler na prowadzenie wojen i destabilizację w różnych częściach świata, to niechybnie by to wykorzystał. Więcej mielibyśmy zamachów terrorystycznych w naszych miastach i więcej ataków cybernetycznych na naszą infrastrukturę informatyczną ze strony rosji. Im słabsza rosja, tym dla wszystkich lepiej. Szczególnie dla Polski. Na szczęście rosja znajduje się już w trzeciej fazie rozwoju cywilizacyjnego, czyli w fazie upadku, o czym tu pisał niedawno Ruszkiewicz. Na szczęście dla nas, Polska znajduje się w momencie wielkiego wzrostu gospodarczego i ogromnego skoku cywilizacyjnego. Otwierają się coraz mocniej wszelkie perspektywy, więc Wielka Polska to tylko kwestia czasu. Już dzisiaj rosja to nie żadne mocarstwo, raczej kraj trzeciego, albo i czwartego świata; jedynie szkopuł w tym, że dysponuje bronią jądrową. To prawda, że odziedziczoną po Związku Sowieckim i przestarzałą, ale wciąż groźną. Wywijanie nią jako straszakiem przez Putina powoduje, że ludzie na świecie się boją, bo to jak małpie dać brzytwę. Inaczej nikt by sobie nie zaprzątał uwagi mordercą i bandziorem, jakim bez wątpienia jest Putin.

Ewentualny konflikt Mocarstwowej Polski z ruskim imperium w fazie upadku, jest jedynie w rojeniach ruskich trolli, bo tak naprawdę rosja nie ma żadnych szans w wojnie z NATO, czy USA. Takie omamy da się leczyć.

piątek, 30 czerwca 2017

Trzy fazy Rosji - od rozwoju do upadku


Historia uczy, że wszystkie wielkie imperia przechodziły trzy fazy – rozwoju, prosperity i upadku. Nie inaczej jest obecnie w przypadku Rosji.
Kraj liczący swoją historię od XIII-go wieku przeszedł już dwie fazy (do 1945-go roku był to rozwój imperium, które ciągle powiększało swoje terytorium. Później w ramach ZSRR Rosja eksploatowała swoje republiki i państwa komunistyczne zrzeszone w RWPG i Układzie Warszawskim.

11 marca 1985 na I sekretarza generalnego KPZR wybrano Michaiła Gorbaczowa. Na skutek wyścigu zbrojeń i ogromnych kosztów interwencji w Afganistanie gospodarka państwa znajdowała się w stanie kryzysu. Niepokoje wewnętrzne podsycało prześladowanie dysydentów krytykujących ZSRR. Projekty reform przeprowadzonych przez Gorbaczowa miały być remedium na kryzys. Wzrost aspiracji narodowych i demokratycznych skłonił Gorbaczowa do ogłoszenia pierestrojki i głasnosti. Posunięcia te przyspieszyły rozpad ZSRR, bowiem ujawnienie ciemnych stron sowieckiego systemu doprowadziło do kompromitacji ustroju.

25 grudnia 1991 zdjęto z masztu flagę ZSRR, a w następnych dniach ZSRR przestało istnieć z mocy prawa.

Po upadku ZSRR doszło do ogłoszenia niepodległości przez byłe republiki radzieckie. Powołały one Wspólnotę Niepodległych Państw, a Rosja, pozostając nadal mocarstwem atomowym zaczęła przejmowanie strategicznych pozycji po ZSRR oraz dążyła do odtworzenia imperium.

Wraz z wyborem Władimira Putina, najpierw na premiera (od 8 sierpnia 1999), a następnie na prezydenta (który sprawuje ten urząd obecnie) możemy mówić o fazie trzeciej, czyli o fazie upadku Rosji.

Degradacja Rosji cały czas postępuje.

Rosja, która wykreowała swój własny wizerunek będący przez setki lat ikoną brutalnej przemocy, wszechwładzy cara i jego poddanych, pozbawionych swobód obywatelskich i ekonomicznych stała się swoją własną karykaturą. Eksport wojny, w pewnym okresie bardzo atrakcyjny, wspierany przez wszechobecny "internacjonalizm" i kacapską, sterowaną z Sankt Petersburga propagandę przyniósł niestety wojny, śmierć milionów ludzi i zrujnowane na dziesięciolecia kraje.

--------------------------------------
Czytaj:

czwartek, 18 maja 2017

Polacy i "dwie Rosje"


Jak Polacy mają się zachować wobec Rosji i Rosjan? Przez dziesięciolecia a nawet setki lat Rosja była największym wrogiem Polski i Polaków, których Rosjanie mordowali na masową skalę, zsyłali tysiącami na Sybir, napadali na polskie państwo, tłumili krwawo powstania narodowe i dokonywali rozbioru i aneksji polskich ziem...

Tymczasem wielu Rosjan odnosi się do Polaków z życzliwością. Niektórzy nawet snują wizje "wspólnoty słowiańskiej" i chcieli by też zostać Słowianami...

Polacy natomiast wciąż mają w pamięci PRL - quasi państwo komunistyczne pod radzieckim nadzorem.

Pytanie zasadnicze, jakie się jawi to czy dzisiejsza Rosja jest spadkobierczynią i kontynuatorką ZSRR?

Rosyjska Wikipedia pisze: “Po upadku Związku Radzieckiego w końcu 1991 roku, Federacja Rosyjska została uznana przez społeczność międzynarodową jako państwo-sukcesor Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich [7] i zajęła jego miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ [8].

[7] – Termin “państwo-następca Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich” w stosunku do Federacji Rosyjskiej został użyty w ustępie 3 artykułu 1 i w ustępie 7 artykułu 37 ustawy federalnej “O traktatach międzynarodowych Federacji Rosyjskiej” z dnia 15 lipca 1995 roku.

[8] – 13 stycznia 1992 roku MSZ Rosji wysłał do szefów misji dyplomatycznych w Moskwie notę, w której stwierdzono, że Federacja Rosyjska nadal będzie korzystać z praw i wypełniać obowiązki wynikające z wszystkich umów zawartych przez ZSRR. Na podstawie przedmiotowej noty społeczność międzynarodowa milcząco przyznała Federacji Rosyjskiej status państwa-następcy prawnego ZSRR.”

Zatem Rosja dzisiejsza, to prosta kontynuacja Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a na dodatek sukcesor prawny całego byłego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich."

Putin nieustannie przypomina o Rosji będącej kontynuatorką ZSRR. Często też kładzie nacisk na mocarstwowe ambicje Rosji będącej spadkobierczynią byłego komunistycznego państwa.

A nawet więcej: Putin wciąż jest fanem komunistycznej Rosji. Wypowiedź Putina z lutego 2016: "Zawsze kochałem idee komunistyczne i nadal je kocham. Wiecie, że ja podobnie jak ponad 20 milionów radzieckich obywateli należałem do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i nie tylko byłem członkiem partii, ale pracowałem prawie 20 lat w KGB. Ja nie byłem jak wiecie, członkiem partii z konieczności, kochałem komunistyczne i socjalistyczne idee i nadal je kocham".

W latach PRL mieliśmy poczucie zniewolenia przez ZSRR – czyli w potocznym rozumieniu – przez Rosję.

Rosja komunistyczna jawiła nam się jako kontynuacja carskiego imperium.
W tej perspektywie patrzyliśmy zatem na wydarzenia związane z II Wojną Światową. Owszem – myślał przeciętny Polak – Armia Czerwona wkroczyła do Polski „wyzwalając” ją od Wehrmachtu, ale zaraz ustanowiła tu swoje panowanie, które trwa do dziś.

W tym też duchu patrzyliśmy na ówczesną propagandę, a także obyczajowość polityczną tamtej epoki.

Np. „bratnie wizyty Breżniewa”, sowieckie pomniki rozsiane po Polsce, a nawet język rosyjski, którego nauczano nas w szkołach przy absolutnie wrogiej postawie polskich dzieci. Więcej można się było nauczyć z piosenek Okudżawy, Wysockiego czy Biczewskiej niż z zainfekowanych ideologią szkolnych podręczników.

W polskich umysłach zagnieździł się na dobre stereotyp: „Rosja = komunizm = zniewolenie”.

Tymczasem w latach 60-70 w samej Rosji zaczął się ruch obywatelskiego protestu przeciwko totalitarnemu państwu. W 1970 r. nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, za całokształt twórczości otrzymał rosyjski pisarz Aleksander Sołżenicyn. Sołżenicyn był żołnierzem Armii Czerwonej – takim samym jak te 600 tys., które poległo walcząc z Wehrmachtem w Polsce. Doszedł ze swoją jednostką aż do Prus, gdzie NKWD aresztowało go za krytykowanie Stalina. Spędził 8 lat w łagrach.

Już po otrzymaniu Nobla wydał swoje wielkie dzieło „Archipelag Gułag” opisujące potworne życie w sowieckich łagrach. W swej publicystyce Sołżenicyn odwoływał się do prostego etycznego nakazu: „Nie kłamać!” Żadnych powstań, żadnej konspiracji – po prostu nie kłamać!

Podobne przesłanie w swojej genialnej książce „I powraca wiatr” zawarł inny sowiecki dysydent – Włodzimierz Bukowski.

Działalność rosyjskich dysydentów i ich książki, które docierały do nas w połowie lat 70. miały wpływ na stan polskich umysłów. Powoli zaczynała kiełkować świadomość, że metoda walki nie może polegać na zbrojnym powstaniu, a na postawie etycznej.

I że należy rozróżnić miedzy Rosją, a komunizmem. Zaczynaliśmy odczuwać wspólnotę naszych losów – Polaków i Rosjan – dwu narodów zniewolonych przez system.

Ta świadomość stała za słynnym Przesłaniem I Zjazdu Solidarności do narodów ZSRR i zaczynała dominować w naszej ocenie sytuacji w jakiej Polska była w latach 80. Wzmocniło ją przesłanie wybitnego polskiego pisarza Józefa Mackiewicza, który zdecydowanie przeciwstawiał się utożsamianiu ZSRR z Rosją.

I oto przyszedł koniec ZSRR, który rozwiązał się samoczynnie również pod naciskiem samych Rosjan. Trzeba to jasno powiedzieć, że gdyby Rosjanie en masse byli zainteresowani w podtrzymaniu komunizmu, do dziś żylibyśmy w jakiejś jego formie.

To rosyjskie elity intelektualne i polityczne – oczywiście, że komunistycznego chowu bo jaki miał być w państwie totalitarnym – postanowiły zerwać z komunizmem i zlikwidować ZSRR.

Pozostała jednak historia. Dla Rosjan wstrząsającym doświadczeniem była „Wielka Wojna Ojczyźniana”, w której z ich strony zginęło 20 mln ludzi. Owszem politycznie tę wojnę prowadził ZSRR i Stalin, ale krwawili zwykli ludzie. Każda rosyjska rodzina kogoś na tej wojnie straciła i pamięć ta jest ciągle żywa.

Mówiąc, czy pisząc dziś o Rosji trzeba pamiętać, że są dwie Rosje: ta oficjalna, państwowa, agresywna i totalitarna, i rosyjskie społeczeństwo - zniewolone, zmanipulowane i wykorzystywane, a jednocześnie pragnące wolności, dobrobytu i spokojnego życia. Na pewno nie pragnące wojny z Polską.

Tymczasem prezydent Putin buduje w Rosji faszyzm, choć bez wielkiego terroru. Ale ten ustrój jest nie do utrzymania. Zachód musi się mu konsekwentnie przeciwstawiać. A Rosjanie muszą ocalić zdrowe społeczeństwo. Jest nadzieja, że Putin pojmie, że przeszarżował - mówił na wykładzie na UW Michał Kasjanow, były premier Rosji, dziś przywódca opozycyjnej partii Parnas.

Nasza nadzieja więc w rosyjskiej opozycji, która może zrzucić kajdany zniewalające Rosjan, położyć kres totalitarnego, agresywnego i imperialnego państwa.

Putin od roku 2004 użył sukcesów Rosji do budowy swojej władzy osobistej. Radykalny zwrot nastąpił po tragedii w Biesłanie jesienią 2004 r. Putin stopniowo rozbił wszystkie struktury demokratyczne i zbudował tzw. pion władzy. Zniszczeniem i wywłaszczeniem koncernu naftowego Jukos Michała Chodorkowskiego dał sygnał do nowego rozdziału wielkiej własności, tym razem pod ścisłą kontrolą państwa. Zniszczył niezależne media, nakazał ponowną rejestrację partii politycznych, eliminując w ten sposób wiele ugrupowań opozycyjnych. Podporządkował władzy sądy. Rozpędzał demonstracje przeciwników. Wprowadził mianowanych gubernatorów. Rządowe media zaczęły głosić, że Zachód chce odebrać Rosji bogactwa. Do roku 2008 w cztery lata Putin zbudował system "półtorapartyjny", czyli sterowaną tzw. suwerenną demokrację oraz "kapitalizm dla przyjaciół".

Kiedy Unia Europejska odmówiła Gruzji i Ukrainie mapy drogowej do przyszłego członkostwa, Putin uznał, że czas pokazać siłę na zewnątrz, i wywołał wojnę z Gruzją.

Mimo to w roku 2011 wezbrała w Rosji fala sprzeciwu i krytyki ze strony wykształconych Rosjan, którzy domagali się odejścia od autorytaryzmu i powrotu do reform, demokracji i modernizacji. Przez pewien czas ten sprzeciw był "cynicznie wykorzystywany" przez prezydenta Miedwiediewa, ale po zamianie miejsc premiera Putina i prezydenta Miedwiediewa po wyborach prezydenckich w marcu 2012 r., gdy Putin dostał trzecią kadencję, nastąpiło kolejne zaciśnięcie autorytarnej pętli: - Putin wygrał wybory, ale dostał tylko 46 proc. głosów. Wybory więc sfałszowano i ogłoszono, że zdobył 60 proc. - opowiadał Kasjanow.

Wielkie, przeszło stutysięczne demonstracje w Moskwie rozbito. Duma uchwaliła serię represyjnych praw, m.in. o obrazie swobód religijnych (posłużyła do skazania kobiet z grupy Pussy Riot) czy propagandzie homoseksualizmu.

Do więzienia jako zdrajcy, szpiedzy i agenci poszli naukowcy. Obrońców praw człowieka określano jako agentów zagranicy.

Agresja na Ukrainę była zwieńczeniem ekspansjonistycznych zapędów Kremla: - Po Gruzji Putin uznał, że Zachód dał mu wolną rękę. Agresję na Krym zaplanował i przeprowadził starannie.

Do utrzymania władzy Putin potrzebuje wojny i wroga zewnętrznego. To, co buduje w Rosji Putin, to gorzej niż autorytaryzm. To rosyjski faszyzm. Najbliżej mu do Włoch Mussoliniego i Hiszpanii generała Franco.

Obecna propaganda rosyjska zostawia komunistyczną propagandę ZSRR daleko w tyle: - Panuje wszechwładny postimperialny, wielkorosyjski szowinizm. Powszechne przekonanie, że wszyscy muszą się nas bać. Nie jest ważne, co jest dobre, a co złe. Narzuca się jednolitą wersję historii.

Putin ma przy tym przewagę nad Zachodem, bo sam podejmuje decyzje, kiedy chce i jakie chce, a demokracje dyskutują, muszą uzgadniać stanowiska.

Michał Kasjanow, były premier Rosji, dziś przywódca opozycyjnej partii Parnas uważa, że rosyjski faszyzm przegra. I wymienia argumenty. Od dwóch lat nie ma wzrostu gospodarczego. Model gospodarki surowcowej jako wielkiej korporacji władzy musi się załamać. Niskie ceny ropy już powodują, że rząd nie wywiązuje się z obietnic. Sankcje gospodarcze będą dotkliwe. Gospodarkę czeka spadek już w tym roku.

Kasjanow uważa, że "cywilizowany świat Zachodu" - USA, UE, Kanada, Australia itd. - musi zachować wspólny jednolity front. Musi bronić Ukrainy, pomagać jej finansowo, technologicznie i wojskowo, nie uznawać aneksji Krymu: - Putin niszczy wszystko, co stanowi o wartościach i bezpieczeństwie europejskim. Jest nieprzewidywalny. Jak nie zostanie powstrzymany, zechce więcej. Może sięgnie po Mołdawię.

Demokraci rosyjscy muszą zaś umacniać postawę tych 20 proc. Rosjan, którzy się na faszyzm nie zgadzają. Popularność Putina, dzisiaj sięgająca 80 proc., ma też granice, m.in. odporność na śmierć rodaków. - Dlatego propaganda wojenna to 100 proc. łgarstwa. Dlatego rząd ukrywa straty, ofiary i pogrzeby - mówił Kasjanow.

Drugą granicą jest codzienny byt. Kiedy zabraknie na pensje, emerytury i renty, wybuchnie kryzys.

- Najgorszy scenariusz to umocnienie się faszyzmu rosyjskiego na trwałe - mówił Kasjanow. - Najlepszy - że Putin zrozumie, że przeszarżował, i zacznie szukać strategii wyjścia. Ale to może potrwać nawet dwa lata.

Jedno musi być pewne: na wolnych Rosjan, wyzbytych z faszystowskich, szowinistycznych i imperialnych resentymentów, pragnących żyć z innymi narodami w przyjaźni i pokoju, chcących rozwijać kontakty gospodarcze i kulturalne musimy czekać z otwartymi rękoma i nadzieją.


Źródła:



sobota, 8 kwietnia 2017

Jeznach: Syryjskie zagranie Trumpa


W syryjską bazę lotniczą Szajrat koło Homs uderzyło 59 amerykańskich pocisków Tomahawk (po ok 1 mln $ za sztukę). To odwet za użycie przez reżim Baszara Assada broni chemicznej przeciw cywilom z Chan Szajchun, gdzie zginęło 86 osób w tym 30 dzieci.


Wszystko wskazuje na to, że odwet za użycie zakazanej broni chemicznej był starannie i od dawna przygotowanym ciosem, nie tyle dla krwawego dyktatora Assada, co dla Rosji i jej prestiżu. Kluczowa dotąd polityczna i wojskowa obecność Rosji w Syrii, sukcesy w zwalczaniu nie tyle formacji terrorystycznych, co umiarkowanej anty- rządowej opozycji i przejęcie przez Moskwę inicjatywy nad procesem uregulowania konfliktu syryjskiego mogą teraz ulec zachwianiu. Uderzając bezpośrednio w Syrię – na co nie odważył się przecież Obama -  Trump jakby odwraca sytuację i rolę Rosji. Pokazuje jej, że jest bezsilna i niezdolna do obrony Assada, a zatem podważa jej rolę jako dominującego gracza, który dyktuje warunki  w tym konflikcie.

Chęć upokorzenia Rosji jest widoczna również i w tym, że strona amerykańska podkreśla z naciskiem, iż Trump nie rozmawiał w ogóle z Putinem nt. Syrii. Kreml bezskutecznie zabiegał od początku o bezpośrednie spotkanie prezydenta Putina z prezydentem Trumpem, które miałoby zademonstrować rolę Rosji jako mocarstwa i kluczowego dla USA rozmówcy o losach świata, niestety Amerykanie konsekwentnie pokazują, że nie traktują Rosji jako poważnego partnera.

Na krótko przed atakiem Ameryka ostrzegła Rosjan, aby swoich ludzi ukryli. Widać wyraźnie, że rosyjskie oczekiwania, iż współdziałanie z Amerykanami w Syrii i w ogóle w walce z międzynarodowym terroryzmem stanie się pierwszą i główną podstawą normalizacji i ocieplenia stosunków rosyjsko-amerykańskich, były wyolbrzymione,jeśli nie błędne. Jeżeli dojdzie do takiego współdziałania, to bez watpienia będzie ono ograniczone.

Żle to wróży syryjskiemu reżimowi i wspierającej go Rosji. Pokazuje też, że destabilizacja Syrii pozostanie jeszcze długo instrumentem uprawiania polityki za pośrednictwem służb specjalnych, czyli tak jak dotąd.

W tej sytuacji Rosja, aby chronić swój międzynarodowy wizerunek i prestiż, jest ograniczona do ostrej reakcji słownej, bo z militarnego punktu widzenia pokazała ogromną słabość. S300 bądź S400 nawet nie spostrzegły co sie dzieje dookoła nich. Okazało się, że rosyjskie systemy dalekiego zasięgu typu S 300/400 nie potrafią zestrzelić pocisków manewrujących.

Jeżeli Moskwa miała jeszcze jakieś złudzenia jeśli chodzi o Trumpa, to teraz musi się ich pozbyć. Zgodnie ze swą ogólną strategią  z pewnością nie będzie jednak dążyć do eskalacji konfliktu z USA. Rosjanie wiedzą od początku, że wojna w Syrii jest de facto rozgrywką między Rosją i USA (NATO). Należy oczekiwać, iż będą z jednej strony zwiększać wsparcie dla rządowych sił syryjskich przeciwko wspieranym przez Zachód siłom opozycyjnym w Syrii. Prawdopodobny jest bezpośredni wzrost rosyjskiego zaangażowania w Syrii i determinacja po stronie Damaszku. Możliwe jest także przesuwanie rosyjskich wojsk i systemów OPL w rejon najbardziej narażonych na atak strategicznych obiektów i baz syryjskich, licząc na to, że Trump nie odważy się spowodować rosyjskich ofiar. Z drugiej strony Moskwa zapewne będzie wysyłać sygnały o swej gotowości do negocjacji w roli niezbędnego partnera, np. oferując większą elastyczność w porozumieniu politycznym nt. Syrii.

Można jednak przypuszczać, że strona rosyjska ocenia atak amerykański jako działanie ograniczone, którego celem jest tylko dorazna demonstracja siły i które nie zapowiada zasadniczej zmiany polityki USA wobec konfliktu syryjskiego. Poprzez taki atak Trump mógłby chcieć strząsnąć z siebie resztę podejrzeń  o słabość wobec Putina, wyrobić sobie wizerunek twardziela i polepszyć przetargową pozycję Waszyngtonu przed planowaną wizytą sekretarza stanu Rexa Tillersona w Moskwie (11–12 kwietnia). Takie założenie byłoby jednak błędem. Obecność Ameryki na Bliskim Wschodzie i jej stosunek do Syrii jest w ogromnej mierze pochodną związku polityki USA z interesami Izraela, a te nie mają charakteru koniunkturalnego lecz strategiczny i i każdy prezydent USA musi je uwzględniać. Trump w szczególności.

Uderzenie Tomahawkami miało osiągnąć kilka celów jednocześnie. Po pierwsze, jako pierwszy amerykański nalot na bazę, w której stacjonowały również siły rosyjskie, ma pokazać determinację USA w Syrii. Po drugie Waszyngton chce pokazać, że na trwałe powrócił do regionu jako główny rozgrywający i że jego obecność w Syrii również jest długoterminowa i trwała. Trump demonstruje tu gotowość polityczną do używania siły nie tylko przeciwko organizacjom terrorystycznym (ISIS, Al-Kaida), ale również przeciwko  państwom - reżimom, jak Syria, co jest zasadniczą różnicą wobec polityki poprzedniej administracji. Po trzecie adresatem tego przesłania są również sojusznicy i obojętni wobec USA. Nowa, jednoznacznie wymierzona w Iran i jego klientów, amerykańska strategia na Bliskim Wschodzie zakłada użycie niewielkich własnych sił lądowych przy dużym wykorzystaniu sił sojuszniczych. Atak ma udowodnić partnerom USA (głównie Izraelowi, ale także sunnickim monarchiom arabskim i Turcji), że w przeciwieństwie do administracji Obamy ta Trumpowa jest gotowa kontrolować sytuację i podejmować ryzykowne działania w obronie swoich interesów.

Rozkaz ataku rakietowego na bazę lotniczą Szajrat w Syrii jest elementem szerszej gry toczonej przez Waszyngton w Syrii w ostatnich tygodniach. Postawiwszy na Kurdów i zwiększając bezpośrednią obecność wojskową w Syrii przed ostatecznym zdobyciem syryjskiej stolicy Daeszu – miasta Rakka nad Eufratem - Stany Zjednoczone dążą do utworzenia pasa kontrolowanej przez siebie strefy buforowej w północnej Syrii, a tym samym do zapoczątkowania rozpadu państwa syryjskiego. Jeśli nawet Rosja, która chce zachowania terytorialnej i politycznej integralności Syrii, próbowała utrudnić tę nową politykę USA w Syrii i opóźnić kurdyjską ofensywę na Rakkę poprzez zajścia w Afrinie, gdzie pod koniec marca liczyła na sprowokowanie starć kurdyjsko-tureckich, to nic z tego nie wyszło. Widząc, że pierwsze państwo kurdyjskie może powstać raczej w Syrii niż na jej własnym terenie, Turcja dała się chyba przekonać Amerykanom i nie podjęła walki z kurdyjską armią PYD. Sytuacja dla Damaszku i Moskwy zaczyna się komplikować, bo wygląda na to, że Zachód zdobywszy Rakkę już jej Syrii nie zwróci.

Działając przede wszystkim w interesie Izraela głównym celem Waszyngtonu pozostaje osłabienie wpływów Iranu. Zniszczona i bardzo osłabiona już Syria jest celem drugorzędnym. W tym kontekście z punktu widzenia Ameryki możliwych jest kilka scenariuszy: dalsze bicie Assada i eskalacja napięć w relacjach z Rosją, dogadanie się z Rosją na warunkach amerykańskich i oddech dla Assada, oraz wariant pośredni: brak dalszych działań militarnych przeciwko Assadowi, ale dalsze zaczepki i napięcia na linii Moskwa–Waszyngton np. w sprawie Ukrainy. Każdy z tych trzech jest dobry dla partii wojny i dla Rosji, ale żaden dla Syrii i prawdziwego pokoju.

źródło: http://jeznach.neon24.pl/post/13787,syryjskie-zagranie-trumpa

wtorek, 28 lutego 2017

Za antyukraińskimi akcjami w Polsce stoi Kreml – analiza korespondencji


W ostatnich miesiącach relacje polsko-ukraińskie nagle się popsuły. W Polsce odbyło się kilka antyukraińskich akcji, niektórzy polscy politycy wypowiedzieli się na temat Rzezi Wołyńskiej, domagając się od Ukrainy rewizji swojej polityki historycznej. W Ukrainie z kolei nieznani sprawcy zaczęli niszczyć polskie pomniki. A przecież ani Polska, ani Ukraina nie są zainteresowane w pogorszeniu wzajemnych relacji. A więc, kto stoi za ostatnimi wydarzeniami?
Dzięki pracy ukraińskich haktywistów z „CyberHunta” i Ukraiński CyberAlliance (UCA)wolontariusze InformNapalmu otrzymali dane pochodzące ze zrzutu korespondencji szarej eminencji rosyjskiej polityki zewnętrznej w Europie Środkowo-Wschodniej.
– Pliki z twardego dysku – link
– Zrzut z adresu alvarus@list.ru — link
– Pozdrowienia od UCA na stronie Usowskiego – link
– Wideo faktu włamania do poczty i profilu na Facebooku – link
– Nagranie rozmowy z kolegą z pracy  — link
Przedstawiamy obywatela Białorusi Aleksandra Usowskiego, ur. 09.04.1968 r., zameldowanego pod adresem: al. Mira, 2, m. 66, 225215, Białooziersk, Republika Białoruś. Ukraińscy czytelnicy mogą pamiętać tego fana „ruskiego mira” – historyka, pisarza, publicystę, którego materiały były często publikowane na stronie projektu Wiktora Medwedczuka „Ukraiński Wybór”. Ukraińscy haktywiści otrzymali dostęp do jego komputera i przez kilka miesięcy kontrolowali całą jego korespondencję:
Ostatnio Usowski aktywnie zajmował się organizacją antyukraińskich akcji w Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. W realizacji tych przedsięwzięć pomagała mu oficjalna przykrywka – fikcyjna organizacja pozarządowa „Wschodnioeuropejska Inicjatywa Kulturalna” (Východoeurópska kultúrna iniciatíva),
w końcu 2013 r. pod adresem: Hurbanovo námestie 1, 811 03.Od pierwszych dni istnienia organizacji Usowski szuka źródeł finansowania. Zwolennik „ruskiego mira” nie wstydzi się pytań o wsparcie finansowe do instytucji unijnych:
Victor Blessak:
Szanowny Aleksandrze,
Działalność informacyjna nie jest wystarczająca, ale sam fakt jej prowadzenia ma pozytywne skutki. Powinien Pan przeprowadzić realną pracę na profilu Organizacji. Żeby unijne struktury zauważyły efekty Pańskiej pracy.
Europejskie fundusze są zwykle planowane w marcu na cały rok. Należy przedstawić program, który będzie trwał przynajmniej sześć miesięcy. Z mojego doświadczenie – to okres maj-październik. Z comiesięcznymi wydatkami do 19 000 euro. W Strasburgu nie lubią anonimowych cyfr. Napiszę o tym dokładniej w innym mailu.
Teraz trzeba przeprowadzić przynajmniej jedną transakcję na Pana profilu.
Z poważaniem,
Victor Blessak,
Kancelaria Adwokacka Grunge et Olivier Dupont de Nemours
Aleksandr Usowski:
Dzień dobry, Victor!
Moja organizacja Východoeurópska kultúrna iniciatíva istnieje już od dwóch lat, lecz dotychczas prowadziła wyłącznie działalność informacyjną. Mamy cztery strony internetowe:www.sud-poland.ruwww.slovak-rus.ruwww.bohemia-moravia.ruwww.vengerskoe.ru – z ich pomocą informujemy mieszkańców Białorusi i Rosji o Polsce, Słowacji, Węgrzech i Czechach. Czy to wystarczy, aby aplikować do grantów UE na jakieś poważne projekty?
Z uszanowaniem,
Aleksandr Usowski
Od połowy 2014 r. organizacja Usowskiego rozpoczyna współpracę z Instytutem Krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, którym kieruje deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej Konstantin Zatulin (partia „Jedinaja Rossija”):
Pierwotnym pomysłem Usowskiego było utworzenie organizacji społecznej, pracującej w przestrzeni informacyjnej Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), promującej idee ruskiego mira w Europie Środkowo-Wschodniej. Przewidywalny budżet projektu – 42 000 euro na miesiąc.
Instytut Zatulina zainteresował się tą inicjatywą. Usowski zaczyna badać przestrzeń polityczną Europy Środkowo-Wschodniej i pisać notatki analityczne dla Zatulina:
Zaczął pojawiać się w rosyjskiej telewizji jako ekspert od Polski:
Stopniowo nawiązał kontakty z prorosyjskimi organizacjami w Europie Środkowo-Wschodniej, jego propozycje współpracy zaczęły być bardziej konkretne, zwiększyły się koszty projektów (list adresowany do Igora Siergiejewicza Szyszkina, zastępcy Zatulina):
„Dzień dobry, Igorze Siergiejewiczu!
Wczoraj moje chłopaki z Obozu Wielkiej Polski przeprowadzili rozmowy z kierownictwem Polskiego Stronnictwa Ludowego (partią tradycyjnie wchodzącą do Sejmu, dzisiaj mają 28 posłów i 2 senatorów) i osiągnęli wzajemnie korzystny konsensus. PSL jest gotowe wprowadzić na swoje listy wyborcze we wszystkich 42 okręgach kandydatów z OWP (lub – co jeszcze lepiej – z nowo stworzonej centroprawicowej partii, wstępna nazwa Nadzieja dla Polski), co zagwarantuje wejście do Sejmu pięciu naszych kandydatów (może i więcej, lecz 5 – na 100%). To pozwoli na stworzenie w polskim Sejmie prorosyjskiej grupy deputowanych (OWP jesienią zeszłego roku organizował 12 mitingów w Polsce dla poparcia Noworosji – przeciwko kijowskiej juncie). Powtórzę, w POLSKIM Sejmie będzie PROROSYJSKA grupa. Nie było takiej od czasów porażki PZPR w wyborach 1989 r. i upadku PRL!
Całą pracę można przeprowadzić pod sztandarem Instytutu Krajów Wspólnoty Niepodległych Państw pod osobistym kierownictwem tow. Zatulina.
Potrzebna suma – 285 000 euro.
Decydować się trzeba SZYBKO”
Aleksandr Usowski – Dla K.F. Zatulina
Dzień dobry, Galinko!
Mam ogromną prośbę – niniejszy tekst trzeba wysłać do Konstantina Fiodorowicza, okoliczności są takie, że koniecznie musi zapoznać się z nim jak najszybciej. Liczę na Panią!
Szanowny Konstantinie Fiodorowiczu!
Jak Pan już pewnie wie, w środę w Warszawie pracownicy ABW zatrzymali Mateusza Piskorskiego. Dziś, 20 maja o 11.00 według warszawskiego czasu prokuratura Województwa Mazowieckiego podejmie decyzję o jego aresztowaniu w sprawie szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. Wbrew całej karykaturalności sytuacji, sprawa jest poważna.
Mateusz miał w środę wylecieć do Moskwy, planowaliśmy spotkać się wieczorem – omówić techniczne szczegóły zwołania Klubu Dyskusyjnego (kogo zaprosić, kogo i pod jakim pretekstem nie zapraszać, program, miejsce, ilość posiedzeń, treść końcowego dokumentu). Nie przypuszczał, że wszystko skończy się tak ostro, że nie pozwolą mu wylecieć do Moskwy – nic nie zapowiadało nieszczęścia.
Moi towarzysze w Polsce przypuszczają, że kwestia zwołania Klubu Dyskusyjnego w celu zapobieżenia popadania Polski w autorytaryzm jest jak najbardziej aktualna. Z 19 organizacji, które planowano zaprosić, 15 potwierdziło swój udział – jacy Polacy by nie byli, na pewno nie są tchórzami. Nie można nie wykorzystać sytuacji w Polsce po aresztowaniu Piskorskiego! Możemy teraz stworzyć Konfederację Targowicką 2.0! Oczywiście, Polakom nie podsuwałem takich analogii, lecz Pan jest historykiem i rozumie, że dzisiaj polityka Katarzyny Wielkiej w Polsce jest znów aktualna – tym bardziej że pod sztandary przeciwników PiS zbierze się wiele osób z różnych opcji politycznych, teraz pół-Polski to potencjalni targowiczanie…
Konstantinie Fiodorowiczu, jest Pan jedyną osobą, która jest w stanie pomóc Polakom organizować prawdziwy sprzeciw przekształceniu Polski w antyrosyjskie zwierzę. Proszę o tym pomyśleć!
Z uszanowaniem,
Aleksandr Usowski
Z czasem Usowski nawiązał kontakt z przedstawicielami ultranacjonalistycznych organizacji, eurosceptykami, radykałami z prawicy i lewicy.
Tutaj opowiada przedstawicielowi polskich nacjonalistów Dawidowi Berezickiemu (OWP) o problemach, związanych z wyborami w Rosji – wszystkie projekty są zamrożone, póki nie będzie wybrany nowy skład Dumy Państwowej:
Wybory do Dumy odbyły się 18 września 2016 r., wyznaczono kuratorów głównych kierunków, rozpoczęła się praca na wszystkich frontach. Proszę zauważyć, że po wyborach do Dumy naglę popsuły się relacje Polski i Ukrainy, zaczęły odbywać się liczne antyukraińskie akcje w Polsce, a w Ukrainie ktoś zaczął niszczyć polskie pomniki. Przypadek? Nie sądzę…
Po wyborze Zatulina do Dumy Usowski wysyła mu kolejny projekt. Tym razem chodzi o próbę skłócenia Polaków z Ukraińcami rękoma polskich narodowców. W tym celu planuje się zwołanie Klubu Dyskusyjnego „Polonia Vita”, który zaangażuje do swojej pracy partie Kukiz’15 i PSL:
„3. W trakcie dyskusji wypracujemy jednolite stanowisko wobec ukraińskiej sytuacji – zadeklarujemy absolutne nieprzyjęcie aktualnych kijowskich władz, rezygnację z jakiejkolwiek współpracy z reżimem utożsamiającym się z OUN-UPA, wyznaczymy sposoby i metody walki z nimi łącznie ze wszystkimi niekryminalnymi sposobami przeciwdziałania.
4. Sformułowany opus operandi (rezygnacja z wynajmowania mieszkań, przyjmowania do pracy i innych sposobów pomocy ukraińskim uchodźcom podejrzanym o gloryfikację „bohaterów UPA” a także osobom uczestniczącym w Operacji Antyterrorystycznej, skaczącym na Majdanie i publicznie demonstrującym lojalność wobec istniejącego ukraińskiego państwa) wobec ukraińskich władz ogłosimy w specjalnej Deklaracji, którą opublikujemy we wszystkich nacjonalistycznych mediach, zarówno tradycyjnych jak i elektronicznych.
5. Od momentu publikacji Deklaracji władze Ukrainy stają się dla wszystkich polskich nacjonalistów nielegalnymi, a wszyscy wysocy urzędnicy, którzy zdecydują się na poparcie ukraińskich władz będą poddani ostracyzmowi społecznemu i wszystkim dostępnym sposobom bojkotu. „Nic wspólnego z antypolskim reżimem w Kijowie!” – to będzie główne hasło polskiego nacjonalisty.
6. Opozycyjne siły w Sejmie (Kukiz’15 i PSL) wyjdą z inicjatywą zamrożenia stosunków dyplomatycznych z Ukrainą do tego momentu, aż Poroszenko lub jego następca publicznie nie wyrzeknie się zbrodni UPA na Wołyniu, nie przeprosi narodu polskiego za zabójstwo niewinnych ludzi i nie ogłosi OUN i UPA organizacjami zbrodniczymi – zakazując jakiejkolwiek ich gloryfikacji.
7. Wszyscy Ukraińcy mieszkający w Polsce będą musieli podpisać się pod tym, że całkowicie podzielają ból polskiego narodu wobec ofiar na Wołyniu, a również pod tym, że uważają OUN-UPA za zbrodnicze organizacje winne śmierci stu tysięcy niewinnych polskich obywateli. Bez takiego podpisu żaden ukraiński obywatel nie może być przyjęty do pracy w Polsce – oraz żaden Ukrainiec nie będzie mógł prosić o azyl w Polsce”.
W następnych listach przytoczono tekst przyszłego dokumentu, pod którym będą musieli podpisywać się Ukraińcy:
„Po zwołaniu Klubu Dyskusyjnego polskich nacjonalistów na jego posiedzeniu trzeba przyjąć jednolity dokument – Deklarację w kwestii ukraińskiej. W niej jednoznacznie ogłosić, że azyl i pracę w Polsce może dostać tylko ten Ukrainiec, który z szacunkiem traktuje polskie obyczaje i tradycje, przestrzega polskiego prawa. Będzie to brzmiało następująco: „Ukrainiec, oczekujący łaski i dobrych relacji od narodu polskiego, i tego żebyśmy my, Polacy, podzielili się z nim jedzeniem i mieszkaniem, zobowiązuje się do pisemnego potwierdzenia, że OUN-UPA były zbrodniczymi organizacjami, że Rzeź Wołyńska była ludobójstwem narodu polskiego, a dokonujące jej banderowcy – zbrodniarzami wojennymi. Dopiero po podpisaniu takiego dokumentu Ukrainiec może dostać pracę w Polsce”.
Tekst wyglądałby następująco: „Ja, obywatel Ukrainy, imię i nazwisko, data urodzenia, rejestracja, uważam, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia są zbrodniczymi organizacjami, zorganizowana przez nie Rzeź Wołyńska jest ludobójstwem narodu polskiego, a zabójcy polskich kobiet, dzieci i starców są zbrodniarzami wojennymi. Podpis, data”.
Fantazja rosyjskich kuratorów mało różni się od ideologii faszyzmu, idee Usowskiego spodobały się Zatulinowi – podczas spotkania omówili szczegóły dalszej współpracy, Usowski podziękował za „delegacyjne pieniądze:
Cena pytania – 30 000 euro na start.
Już w lutym projekt został szczegółowo opracowany, z wyznaczeniem terminów. Po rozmowach z polską stroną 1 lutego Usowski wysyła Rosjanom następujący kosztorys dla rozpoczęcia projektu:
„1. Konferencja założycielska – 5 000 euro.
2. Informacyjne wsparcie pracy Klubu Dyskusyjnego poza posiedzeniami – 8 000 euro.
3. Trzy posiedzenia – 39 500 euro.
4. Uroczyste podpisanie Deklaracji w Częstochowie – 21 620 euro.
Razem potrzebne są 74 120 euro (5 335 000 rubli).
Honorarium dla kierownika projektu 500 000 rubli.
Łącznie 5 835 000 rubli.
Termin wykonania – 7 tygodni.”
Równocześnie z wielkimi projektami w całej Polsce odbywają się mniejsze akcje, również wymagające funduszy. Zwykłe mitingi, prorosyjskie akcje z udziałem polskich organizacji OWP i KORWIN kosztują parę tysięcy euro:
„Jewgienjewiczu, jeszcze coś dla Igora Siergiejewicza.
5 marca moje chłopaki z OWP wspólnie z KORWINem planują manifestację przeciwko ukraińskiej agresji na Donbasie”
Zarejestrowałem manifestację na 5-go marca w porozumieniu z Lili Mosschethovą (asystentka Korwina-Mikke), spotkamy się w najbliższą sobotę aby omówić ostatecznie wszelkie szczegóły akcji.
Oprócz tego, planują zgłosić do władz Warszawy manifestacje 11 (marsz pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej) i 18 marca (Rosyjski Krym!)/
Byłoby super (dla wzmocnienia ducha walki i entuzjazmu) odrobinę wesprzeć ich finansowo (na flagi, transparenty, ulotki, nagłośnienie, kanapki dla uczestników, herbatę i wodę). Razem potrzebne są 3,5-4 tys. euro.
Dołącz tę prośbę do poprzedniej –  o 600 euro dla tłumaczenia przysięgłego ekspertyzy Mołokowa”.
Praca z polskimi posłami kosztuje nieco drożej:
„Jest prawdziwa szansa na przyjęcie w Sejmie ustawy o podpisaniu przez wszystkich Ukraińców przyjeżdżających do Polski anatemy pod adresem OUN-UPA. Ryszard Czarnecki (zastępca przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, europoseł PiS) w rozmowie z Andrzejem Romańczukiem, przewodniczącym Rosyjskiej Wspólnoty Kulturalnej w Białymstoku, powiedział, że kierownictwo Sejmu naprawdę uważa, że następnym krokiem opozycji (KOD i Nowoczesna Ryszarda Petru) będzie wynajęcie ukraińskich gastarbeiterów do udziału w protestach ulicznych, gdyż Polacy nie chcą w tym brać udziału, głównym obiektem najmu są bezrobotni, nie nadający się na rolę „ulicznej piechoty”. Za to Chochły [pogardliwa nazwa dla Ukraińców] – jak najbardziej! A jeżeli zmusić Chochłów do podpisania takiego papieru – będą się bali uczestniczyć w aferach opozycji, że niby policja o nich się dowie i przy pierwszej sposobności deportuje.
Oprócz tego, jest szansa na działalność przez związki zawodowe – naprawdę ostrzą swoje zęby na Chochłów (mocno obniżających pensje).
Algorytm będzie wyglądał następująco – Komitet Wykonawczy Klubu Dyskusyjnego będzie szukał agencji zatrudniających Chochłów, proponując im pobranie od pracowników (obywateli Ukrainy) potwierdzenia, że ci Ukraińcy (imię-nazwisko-i t. d.) zgadzają się z ogłoszeniem przez Polskę OUN i UPA organizacjami zbrodniczymi, a Rzeź Wołyńską – ludobójstwem. W przypadku odmowy dyrektora następuje groźba wpisania agencji (sklepu, fabryki, i t. d.) na listę organizacji popierających banderowców w Polsce. Bardzo efektywny środek!
Mówiąc krótko, trzeba 20 00 euro na start. Dalej pójdzie już zajebiście! Ukraina otrzyma prawdziwy front na Zachodzie, Chochły w Polsce natychmiast zwiędną i przestaną robić fotki z flagami Prawego Sektora na tle polskich pomników (jak to robią teraz). Nie przestaną być banderowcami, ale zrozumieją, że bycie banderowcem w Polsce – to chujowy biznes, przestaną popierać Poroszenkę.
Drugi etap – omówienie i wypracowanie Deklaracji, jej doprecyzowanie, publikacja, stworzenie wykonawczego organu Klubu Dyskusyjnego i praca techniczna dotycząca znalezienia Chochłów w Polsce i otrzymaniem od nich podpisu o kategorycznym odrzuceniu ideologii OUN-UPA + praca w Sejmie – około 120 000 euro.”

Przygotowanie do rozmów odbywa się z udziałem asystentów posłów:
„Przed chwilą napisał do mnie mój człowiek w Warszawie. Wczoraj spotkał się z asystentem Ryszarda Czarneckiego (europoseł PiS, zastępca przewodniczącego). Asystent powiedział co następuje: „Jeżeli w swoim think-tanku nie będziecie wyraźnie popierać Moskwy – być może jacyś funkcjonariusze PiSu wezmą udział w posiedzeniach.”
A oto rozmowa z rzekomym (?) przedstawicielem prawicowo-radykalnego ugrupowania Kukiz’15 (35 miejsc w Sejmie po wyborach 2015 r.) o możliwym schemacie finansowania:
„Dzisiaj przyszedł list od asystenta Pawła Kukiza. Jeżeli nie zna Pan polskiego, krótko wyjaśnię:
Kukiz’15 proponuje wniesienie do budżetu Klubu Dyskusyjnego nie 43 450 złotych (9 875 euro, połowa z tych 19 750, na które zgodzili się wnieść z Korwinem, jeżeli będą rozpatrzone ich pytania), lecz sto tysięcy – 22 700 euro, lecz pod warunkiem, że będą formułować program posiedzeń. Pierwsze trzy pytania – zakaz GMO w Polsce, zniesienie dotacji kościoła katolickiego i zwiększenie nieopodatkowanego dochodu Polaków – mało nas interesują. Nasze pytanie, o zakazaniu przejawów rusofobii w Polsce, postawili pod numerem czwartym, czyli ostatnim.
Jest to kiepski wariant. Nasi Polacy ugrzęzną w sporach z kukizowcami w tematach nie mających dla nas znaczenia. Ryzykujemy, że nie dostaniemy potrzebnego nam dokumentu.
Dlatego proponuję, żeby działać według zaproponowanego wcześniej planu – Kukiz’15 i Korwin wnoszą połowę potrzebnych środków – 19 750 euro, w zamian stawiamy po jednym ich pytaniu na listę do dyskusji. Lecz program formułujemy my, również my piszemy tekst Deklaracji.
W tej sytuacji zaoszczędzamy, jednocześnie nie ustępujemy w zasadniczych kwestiach.”
Uwaga: Pilni czytelnicy zasygnalizowali, że wspomniany w mailu Adam Rynkowski źle włada polskim, jego tekst raczej przypomina tłumaczenie z rosyjskiego za pomocą Google tłumacza. Sprawdziliśmy w poczcie Usowskiego odwołania do nazwiska Rynkowski, okazało się, że sam Usowski w 2015 r. dostał mail z danymi dostępu do poczty adam.rynkowski@poczta.onet.pl, które w momencie napisania artykułu były jeszcze ważne. Później Usowski przedstawia Rynkowskiego jako człowieka odpowiedzialnego za reklamę w jego projektach.
W listopadzie 2016 r. Usowski kontaktuje się z Andriejem Iwanowem, pomocnikiem nowo wybranego posła Dumy Państwowej Partii Komunistycznej Siergieja Szargunowa. Proponuje mu współpracę w sprawie Polski.
W późniejszej korespondencji proponuje różne projekty, w jednym z listów wspomina o Adamie Rynkowskim jako pomocniku Pawła Kukiza i sugeruje zniżkę w załatwieniu sprawy. Najprawdopodobniej Rynkowski jest osobą fikcyjną, stworzoną przez samego Usowskiego dla wyciągania kasy od moskiewskich kuratorów. Człowiek, nie znający języka polskiego lub nie obeznany z polskimi kręgami politycznymi pewnie nie jest w stanie sprawdzić wiarygodności propozycji Usowskiego-Rynkowskiego. Lecz dla przekonania moskiewskich kuratorów nawet taka kombinacja wystarczy.
Dzięki hakerom z „CyberHunta” ściągnęliśmy jeszcze zrzut z poczty Adama Rynkowskiego (adam.rynkowski@poczta.onet.pl)– wszyscy chętni mogą sprawdzić polszczyznę pana Usowskiego-Rynkowskiego.
Kolejnym projektem Usowskiego była tak zwana „Częstochowska Deklaracja o zakazie rusofobii w Polsce”. Wnioskując z nazw plików, proponowano ją Zatulinowi (Jedinaja Rossija), Słuckiemu (Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji) i Małofiejewowi (prawosławny oligarcha). 28 listopada 2016 r. w jednym z listów pod tytułem „Czarnogóra vs. Polska” Usowski opowiada, że mógłby poprawić stanowisko „K.W.” (Konstantin Walerjewicz Małofiejew?) po nieudanym zbrojnym wystąpieniu w Czarnogórze.
„Lena, dzień dobry!
W załączniku jest to, co mogę zagwarantować, że zrobię w Polsce. Legalnie i szybko. Bez żadnej konspiracji, wyłącznie w ramach prawa. Lecz efekt tej akcji będą sto razy większe, niż byłby dzięki nieudanej rozróbie w Czarnogórze.
Siedem tygodni. Od momentu wydania kasy do wybuchu bomby informacyjnej.
Potem nikt nie będzie wypominał K.W. porażki w Czarnogórze – wszyscy będą go znali jako osobę, która zjednoczyła skłóconą Polskę, osobę która zrobiła pierwszy (najważniejszy) krok w kierunku likwidacji polskiej rusofobii.
To nie żart.
Rzeczywiście jestem w stanie to zrobić. W terminie i za podaną sumę.”
Możemy pośmiać się z takich planów, lecz w następnych listach widzimy szczegółowy opis wydatków na ich realizację. Cena pytania – 75 000 euro.
Oprócz szytych grubymi nićmi imprez, fundacja Usowskiego przygotowuje tak zwane akcje miękkiego oddziaływania – pod pretekstem wymiany kulturalnej odbywa się promocja interesów Rosji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Wydawałoby się – niewinny projekt kulturalny, konkurs filmów dokumentalnych „Moja Rosja” w Europie Środkowo-Wschodniej za niecałe 46 100 euro:
Wstępne prognozy liczby uczestników i zadeklarowanych filmów:
Polska – do 350 uczestników i nie mniej niż 100 filmów konkursowych
Słowacja – 150 uczestników i 30 filmów
Czechy – 250 uczestników i 50 filmów
Węgry – 50 uczestników i 10 filmów.
Aby do konkursu nie trafiły filmy o wątpliwej treści, przewidziano trzy stopnie filtracji zawartości. Pierwszy, jak już wspomniano – narodowi koordynatorzy, wybrani spośród osób najbardziej aktywnie wykazujących się w akcjach poparcie Noworosji, rusofile bez zarzutu. Drugi stopień filtracji – administrator kanału konkursu na Youtube, profesjonalista władający polskim i czeskim. Trzeci stopień filtracji – organizator konkursu, który obejrzy wszystkie zadeklarowane filmy, rozumie polski, czeski, słowacki i węgierski – w razie potrzeby będzie mógł wycofać niewystarczająco rusofilski film. W ten sposób ubezpieczymy się przed filmami z nieodpowiednią zawartością.
Terminy i finanse:
Etap organizacyjny – 20-30 dni i 9 600 euro (opłata pracy 4 narodowych koordynatorów za 3 mies. – 6000 euro, reklama konkursu w Internecie – 150 euro, zebranie organizacyjne aktywistów konkursu w Bratysławie 2450 euro, stworzenie kanału na Youtube i administrowanie 4 stron konkursu, po jednej dla każdego kraju – 1000 euro).
Przeprowadzenie konkursu – 3 miesiące i 3 000 euro (comiesięczne wydatki na PR i reklamę – 1000 euro).
Nagroda – 29 000 euro (pierwsze 4 nagrody po 3 000 euro, drugie 4 nagrody po 2 000 euro, trzecie 4 nagrody po 1 000 euro, Grand-Prix 5 000 euro).
Honorarium organizatora konkursu – 4 500 euro (1 500 euro na miesiąc).
Łącznie 46 100 euro.
Jednocześnie fundacja Usowskiego sprawdza grunt dla przeprowadzenia referendum w sprawie wyjścia Słowacji z NATO:
Warto zaznaczyć, że wśród plików otrzymanych z komputera Usowskiego są dwa interesujące dokumenty pod tytułem Projekt Mołdowa – nie Rumunia, Projekt Ukraina – nie UE. Sądząc z zawartości, autorem jednego jest Iwan Iwanowicz Skorikow, asystent Konstantina Zatulina. Niżej przedstawiamy cele, które mają być osiągnięte w ramach tych projektów:
Utworzenie wspólnoty patriotycznych blogerów, pracujących w przestrzeni wirtualnej, w celu szybkiej realizacji zadań informacyjno-propagandowych dotyczących obrony niepodległości Mołdowy jako prorosyjskiego państwa orientującego się na Unię Euroazjatycką.
W tym sensie patriotyzmem jest mołdawska tożsamość polityczna będącą przeciwwagą ruchu eurointegracyjnego. Liczy się stworzenie wrażenia, że taka tożsamość jest nieoderwalnie związana z wizerunkiem Mołdowy jako państwa euroazjatyckiego, a więc prorosyjskiego.

Utworzenie wspólnoty patriotycznych blogerów, pracujących w przestrzeni wirtualnej, w celu szybkiej realizacji zadań informacyjno-propagandowych dotyczących obrony prorosyjskiego Kursu Ukrainy. Liczy się stworzenie wrażenia, że tożsamość Ukrainy jest nierozerwalnie związana z Rosją jako państwem euroazjatyckim.

Wnioski: W Europie Środkowo-Wschodniej aktywnie działają prorosyjskie organizacje pozarządowe, które pod przykrywką platform kulturalnych, dyskusyjnych lub analitycznych analizują sytuację w celo prowadzenia prorosyjskich akcji. Czasem są to kiepsko zorganizowane projekty, pozostające wyłącznie na papierze.
Często te działania pozornie nie mają prorosyjskiego charakteru. Cóż może być złego w konkursie filmów dokumentalnych? Jednak w ten sposób werbowana i dokarmiana jest sieć prorosyjskich agentów w Europie. Dzisiaj są agentami wpływu kulturalnego, kim zostaną jutro?
Wszystko zaczyna się od niewinnych pikiet przeciwko działaniom ukraińskiej armii na Donbasie lub zbiórek pomocy dla Noworosji, później przekształca cię w omawianie antyukraińskich akcji z przedstawicielami różnych sił politycznych. Pozornie nic groźnego dla polityki wewnętrznej tych państw, lecz stopniowo takie organizacje idą na rozmowy z asystentami polityków, gdzie proponują konkretne sumy za współpracę.
A potem niespodziewanie po całej Polsce odbywają się antyukraińskie akcje, które ktoś anonimowy w Ukrainie jednocześnie rozgrzewa akcjami wandalizmu dokonanymi na polskich cmentarzach.
Usowski i jemu podobni nadal wysyłają do Moskwy coraz nowe wyceny swoich usług destabilizacji sytuacji w Europie. Rosjanie będą rozwijać „ruski mir” za wszelką cenę, sądząc z honorariów – finanse nie grają roli.
Sprostowanie 
Materiały zostały nam przekazane przez haktywistów ukraińskiego zrzeszenia CyberAlliance na zasadzie wyłączności w celu ich analizy i obróbki. Zespół InformNapalm nie ponosi odpowiedzialności za źródła i pochodzenie danych.
Materiał przygotował Kiriłł Miefodijew
(CC BY) Informacje zostały przygotowane specjalnie dla portalu InformNapalm.org, przy przedruku lub wykorzystaniu prosimy o obowiązkowe umieszczenie aktywnego linku do źródła.
Apelujemy do czytelników o rozpowszechnienie naszych materiałów na portalach społecznościowych. Upublicznienie materiałów śledztw może istotnie wpłynąć na przebieg walki informacyjnej i całej wojny.

.