Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski faszyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski faszyzm. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 czerwca 2017

Trzy fazy Rosji - od rozwoju do upadku


Historia uczy, że wszystkie wielkie imperia przechodziły trzy fazy – rozwoju, prosperity i upadku. Nie inaczej jest obecnie w przypadku Rosji.
Kraj liczący swoją historię od XIII-go wieku przeszedł już dwie fazy (do 1945-go roku był to rozwój imperium, które ciągle powiększało swoje terytorium. Później w ramach ZSRR Rosja eksploatowała swoje republiki i państwa komunistyczne zrzeszone w RWPG i Układzie Warszawskim.

11 marca 1985 na I sekretarza generalnego KPZR wybrano Michaiła Gorbaczowa. Na skutek wyścigu zbrojeń i ogromnych kosztów interwencji w Afganistanie gospodarka państwa znajdowała się w stanie kryzysu. Niepokoje wewnętrzne podsycało prześladowanie dysydentów krytykujących ZSRR. Projekty reform przeprowadzonych przez Gorbaczowa miały być remedium na kryzys. Wzrost aspiracji narodowych i demokratycznych skłonił Gorbaczowa do ogłoszenia pierestrojki i głasnosti. Posunięcia te przyspieszyły rozpad ZSRR, bowiem ujawnienie ciemnych stron sowieckiego systemu doprowadziło do kompromitacji ustroju.

25 grudnia 1991 zdjęto z masztu flagę ZSRR, a w następnych dniach ZSRR przestało istnieć z mocy prawa.

Po upadku ZSRR doszło do ogłoszenia niepodległości przez byłe republiki radzieckie. Powołały one Wspólnotę Niepodległych Państw, a Rosja, pozostając nadal mocarstwem atomowym zaczęła przejmowanie strategicznych pozycji po ZSRR oraz dążyła do odtworzenia imperium.

Wraz z wyborem Władimira Putina, najpierw na premiera (od 8 sierpnia 1999), a następnie na prezydenta (który sprawuje ten urząd obecnie) możemy mówić o fazie trzeciej, czyli o fazie upadku Rosji.

Degradacja Rosji cały czas postępuje.

Rosja, która wykreowała swój własny wizerunek będący przez setki lat ikoną brutalnej przemocy, wszechwładzy cara i jego poddanych, pozbawionych swobód obywatelskich i ekonomicznych stała się swoją własną karykaturą. Eksport wojny, w pewnym okresie bardzo atrakcyjny, wspierany przez wszechobecny "internacjonalizm" i kacapską, sterowaną z Sankt Petersburga propagandę przyniósł niestety wojny, śmierć milionów ludzi i zrujnowane na dziesięciolecia kraje.

--------------------------------------
Czytaj:

środa, 8 lutego 2017

Fundamenty pod islamski terroryzm kładło KGB

Ion Mihai Pacepa, najwyższy rangą oficer wywiadu radzieckiego bloku, który uciekł na Zachód, wydał książkę „Dezinformacja” (Disinformation), z której wynika, że powody islamskiego terroryzmu kryją się w tajnej operacji KGB w latach 70., – pisze angielski dziennik Daily Mail.


Jurij Andropow, który przez 15 lat stał na czele KGB, wysyłał setki agentów i tysiące egzemplarzy literatury propagandowej do krajów muzułmańskich celem wyrządzenia szkody USA i Izraelowi. Na rok 1972 dezinformacyjna maszyna Andropowa działała przez całą dobę, przekonując państwa islamskie, że Izrael i Stany Zjednoczone chcą zrobić z całego świata posiadłość syjonizmu. Dla Andropowa islamski świat był szalką Petriego, w której KGB mogło wyhodować szczep wirusowy nienawiści wobec Ameryki z bakterii marksizmu-leninizmu.

Andropow stał na czele KGB za ledwie na kilka miesięcy przed wojną sześciodniową, w której sojusznicy ZSRR Syria i Egipt doznali poniżającej klęski. Wówczas przyszły sekretarz generalny postanowił zemścić się, przygotowując palestyńskich terrorystów do porwania samolotów izraelskich linii lotniczych El Al i organizowania ataków terrorystycznych w Jerozolimie.

O wiele bardziej zaskakujące jest to, że Andropow jako pierwszy rozkazał przetłumaczyć na język arabski „Protokoły syjońskich mędrców” – propagandową fałszywkę, podrobioną przez agentów tajnej policji Rosji, którzy pracowali w Paryżu pod koniec XIX wieku.

Przed swoją ucieczką do Ameryki w roku 1978 i otrzymaniem tam azylu politycznego Pacepa stał na czele Służby Wywiady Zagranicznego (DIE) Rumunii i brał aktywny udział w projekcie andropowskim.

Pacepa mówi, że „Protokoły” zostały podstawą hitlerowskiej propagandy antysemickiej. KGB rozpowszechniło tysiące egzemplarzy tej fałszywki w krajach muzułmańskich w latach 1970.

Jak wspomina agent wywiadu, w 1972 roku jego agencja DIE otrzymała od KGB arabskie tłumaczenie „Protokołów” i niejaki „dokument”, udowodniający, że USA – państwo syjonistyczne. Zadaniem Pacepy było tajne rozpowszechnienie propagandowych materiałów w krajach arabskich.

Pacepa wspomina, że podczas jego spotkań z kolegami z węgierskich i bułgarskich służb specjalnych dowiedział się, że oni również rozpowszechniali materiały propagandowe w krajach muzułmańskich.

Ponadto, generał lejtnant Securitate (Departament Bezpieczeństwa Państwowego w Socjalistycznej Republice Rumunii) twierdzi, że w czasie jego pracy w rumuńskim wywiadzie KGB tajnie wzięło na siebie odpowiedzialność za 11 ataków terrorystycznych na terenie Izraela, w tym za atak na lotnisku „Ben Turion” 30 maja 1972 roku (zginęły 22 osoby, 76 zostało rannych) oraz eksplozje na Placu Syjonu 4 lipca 1975 roku w Jerozolimie (15 zabitych, 64 rannych).

CYTAT Z KSIĄŻKI „DEZINFORMACJA”:

We wrześniu 2011 r., w przededniu powrotu Putina, stary żołnierz zimnej wojny Mahmoud Abbas znalazł się na pierwszym planie. Pod pełne zachwytu oklaski Zgromadzenia Ogólnego ONZ Abbas przekazał ONZ „swój” wniosek o uznanie granic Państwa Palestyńskiego, ustanowionych przed rokiem 1967.

Kilka postaci politycznych wykazywało sympatię wobec „niezależnej” decyzji Abbasa. Jednak mało kto wie, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny została utworzona i finansowana przez KGB. Mało kto wie, że Moskiewski Instytut Orientalistyki, gdzie politycznie kształtował się Abbas, w tamtych czasach tajnie podporządkowywał się KGB, i tylko protegowani przez KGB cudzoziemcy mogli dostać się tam na studia.

Niewiele osób również wie, że promotorem rozprawy habilitacyjnej Abbasa był oficer KGB Jewgienij Primakow (wkrótce został szefem wywiadu w „demokratycznej” Rosji), który wówczas był również doradcą Saddama Husajna. Mało kto zauważył, że rozprawa habilitacyjna Abbasa (pt. „Tajna łączność między nazistami a przywódcami ruchu syjonistycznego”) całkowicie zaprzeczała Holokaust, twierdząc, że naziści zabili tylko „kilka tysięcy Żydów”.

źródło: emde/Jagiellonia.org

sobota, 13 lutego 2016

Rosjanie - ten naród nie powinien istnieć


Rosja Pada na swoje własne życzenie, albo raczej dzięki Putlerowi, który doprowadził ich kraj do ruiny a Rosjan do nędzy. I próbował zrobić z Rosjan bandytów. Im prędzej Rosjanie się otrząsną i pozbędą się tego zbrodniarza i uzurpatora - tym lepiej. Może jeszcze niektórzy uratują skórę?

Miłośnicy Rosjan mogą jęczeć dniami i nocami, ale upadek Rosji jest już przesądzony. Musimy się na niego dobrze przygotować. Warto było by już teraz zacząć rozmowy z Chinami i Ukrainą nad podziałem rosyjskiej masy upadłościowej

Rosjanie są jak śmiertelna zaraza, nigdy nie powinni mieć swojego zbrodniczego państwa. Wydaje im sie, że wszystko im wolno.

Chociaż należy wiedzieć, że Rosjanie nigdy nie napadają na sąsiadów, którzy są zbyt silni. Oczywiście jest straszenie, pobrzękiwanie bronią i przechwałki co to im zrobią jak złapią, ale nigdy nie dojdzie do otwartego konfliktu. Inaczej jest jeśli Rosja może dokonać ataku informacyjnego i użyć agentury wpływu. Przykładem jest podpisany przez Waldemara Pawlaka kontrakt gazowy, na 37 lat. Był tak super zorganizowany, że Putin śmiał się w kułak udzielając wywiadu bodajże w CNN- "właśnie uzależniłem od siebie duże państwo w Europie środkowej, na prawie 40 lat". Interweniowała UE i delikatnie zmieniono warunki. Pytanie, jak to sie stało, ze wicepremier Pawlak sknocił tak ważny kontrakt?

Rosja ma swoich idiotów powpychanych tu i ówdzie, którzy z radością podpiszą każdy dokument i w rękę pocałują. Bo Rosja wielka, Rosja mądra, Rosja silna...

Ale jeśli Rosja rozpęta III-cią wojnę światową, do czego usilnie dąży to będzie to bój ich ostatni.

Jeżeli Rosja bryknie i odpali choć jeden ładunek jądrowy, choćby w stratosferze, czym powszechnie grozi - to musimy zadbać, aby w tym bandyckim kraju nie pozostał kamień na kamieniu.

Po upadku Rosji, jeśli Putler przeżyje musi odpowiedzieć za wszystkie zbrodnie przeciwko ludzkości jakich się dopuścił napadając na Gruzję, na Ukrainę - na Krym, na Donbas, na Syrię; za mordy polityczne na Rosjanach jakich się dopuścił. A Rosjanie muszą zapłacić bilionowe odszkodowania w USD.

Rosjanie to naród, któremu daleko do ideałów cywilizowanego świata. 70% tego narodu popiera Putina. Pierwsze od czasów starożytnych w świecie państwo, które będąc gospodarzem zimowych Igrzysk Olimpijskich jednocześnie zbrojnie najechało państwo sąsiednie chełpiąc się przed tym światem swoją bezpardonową wojenną agresją. Bandycki kraj. Dziki naród. Potomkowie dzikich hord Dżyngis Chana.

Chcieli by być Słowianami ale nie potrafią, dlatego napadli na naszych braci Słowian - Ukraińców. Wszystkie wojny zamierały, gdy trwały Igrzyska Olimpijskie. Był to zawsze czas, gdy pierwszeństwem nad nienawiścią i agresją cieszyła się zawsze rywalizacja sportowa. Ale dla Rosji nie ma nic świętego. Bandyckie państwo. Dziki naród. Są gorsi od islamistów. Rosja pokazała twarz taką, jaką w Polsce znamy od czasów "wyzwolenia", gdy zabijano polskich patriotów i bohaterów zasłużonych w walce z hitlerowskim okupantem. Od czasów zsyłek na Syberię, krwawo tłumionych powstań narodowych, łagrów, Katynia, Wołynia, Powstania Warszawskiego i katowni NKWD/UB. Jednak tę twarz próbowano ukryć, próbowano zakwestionować, że ona istnieje. Budowano nawet "komunizm z ludzką twarzą". Ale Polacy nie dali się nabrać. Ostatnie kilka lat to czas intensywnej propagandy, częściowo forsowanej przez rosyjską agenturę wpływu, a częściowo przez użytecznych idiotów. Mimo dobrej woli ze strony polskiej i chęci ułożenia dobrych stosunków z Rosją. Ale Rosjanie nie są zdolni do ludzkich odruchów. Zimne wyrachowanie pozwala im nawet zestrzelić samolot pasażerski, albo doprowadzić do katastrofy z Polskim Prezydentem. Rosjanie mają mentalność Hunów..

To jest naród wychowany przez kij. Tak jest od czasów Mongołów, którzy sterowali poszczególnymi księstwami i podjudzali je przeciw sobie. Można to porównać do rozwoju intelektualnego ludzkości - Rosja jest na początku drogi. Jeżeli ktoś nie rozumie otaczającego świata to jest agresywny. Rosjanie nie tylko nie rozumieją zasad i praw międzynarodowych, ale i nie wiedzą co to moralność. Pytanie czy Rosjan da się ucywilizować?

poniedziałek, 23 marca 2015

Nowi ludzie zbudują Nową Ziemię. Nowi ludzie zdobędą Świat.

- To truizm. Jednak przez wielu nie przyjmowany do wiadomości. Zmiany pokoleniowe następowały zawsze i wszędzie. Im prędzej to się dzieje - tym lepiej. To prawda, że starzy mają zazwyczaj niezbędną wiedzę i doświadczenie, ale często ta wiedza jest nieprzydatna a doświadczenie nie jest pożądane. Społeczeństwo (wyłączając rewolucje i tym podobne anomalie) funkcjonuje jako dobrze naoliwiona maszyna będąca w nieustannym ruchu. Poglądy konserwatywne narastają z wiekiem. Konserwatyzm rozumiany tutaj jako niechęć do zmian i utrwalanie obecnego porządku.


Tymczasem zmiana pokoleniowa w połączeniu ze zmianą kontekstu społecznego powoduje przemiany w sferze wartości, to z kolei w istotny sposób wpływa na zachowania i podejmowane działania przez członków tejże społeczności. Wiek, a właściwie przynależność do określonej grupy pokoleniowej, uznawane są za jedną z głównych przyczyn przemian wartości. Struktura preferowanych wartości danego pokolenia zależy także od tego, "jaka sytuacja społeczno-ekonomiczna była dominująca w okresie wzrastania tego pokolenia. Nadaje ono tym przedmiotom najwyższą wartość, do których dostęp w okresie wzrastania był ograniczony. Można zatem przypuszczać, że w przypadku kapitału społecznego, który jest silnie powiązany z kontekstem społeczno-kulturowym, przynależność pokoleniowa jest równie istotnym czynnikiem różnicującym typ wytwarzanego kapitału społecznego." [1]

Powtórzmy jeszcze raz to co jest istotne: aby w społeczeństwie nastąpiła przemiana wartości musi dokonać się zmiana pokoleniowa.

Dlaczego Izraelici po wyjściu z Egiptu błąkali się przez 40 lat po pustyni zanim weszli do Ziemi Obiecanej? - Aby wyginęli wszyscy pamiętający czasy niewoli, gdyż ci starzy byli niezdolni do pokonania tych, którzy ją
zamieszkiwali. - zob.: [2]

Społeczeństwa znajdują się albo w fazie wzrostu, budowania, innowacyjności, doskonalenia i ubogacania się albo postępuje proces degradacji, deprawacji, destabilizacji i tłamszenia aktywności. Poszczególne cechy wspomniane wyżej występują zwykle naprzemian, jednak tendencja wzrostowa lub spadkowa daje się łatwo zauważyć.

Każde społeczeństwo jest zakotwiczone w pewnym kręgu kulturowym i obyczajowym. Ten krąg możemy w skrócie nazwać cywilizacją.

Cywilizacja przejawia m.in. następujące cechy:
 - rozciąga się na dużych obszarach geograficznych w skali kontynentu czy choćby subkontynentu;
 - obejmuje swym zasięgiem duże populacje ludzi (dziś w skali setek milionów osób);
 - cechuje się „długim trwaniem” (określenie często przywoływane przez Fernanda Braudela) w skali kilku,
kilkunastu wieków, a w niektórych przypadkach (Chiny, Indie) nawet w skali kilkudziesięciu wieków.

 Tak więc cywilizacje to swoiste „superkultury” czy – jak to wyraził Samuel Huntington – największe „my” w dziejach życia społecznego. [3]

Polska należy do Cywilizacji Łacińskiej i kręgu kulturowego Zachodu. Obszar geograficzny dzisiejszej Polski znacznie skurczył się po II-ej Wojnie Światowej i miliony obywateli identyfikujących się z Zachodem znalazło się pod wpływem Moskwy i Cywilizacji Turańskiej. Trzeba wiedzieć, że w XIV w. zachodnie i południowe ziemie ruskie wchodziły w orbitę wpływów kultury i cywilizacji Zachodu. Jednak daleko na północy, na Zalesiu, powoli rosła wtedy w siłę Moskwa, która z biegem czasu podejmowała coraz większą walkę o dominację nad Europą Środkową i Wschodnią.

Dzisiejsze ziemie zachodniej Ukrainy i Białorusi to dawne ziemie II-ej Rzeczypospolitej, gdzie blisko 30% populacji tamtejszych społeczeństw ma polskie korzenie. - zob. [4]


Europa Środkowa została ukształtowana przez plemiona słowiańskie (Lech, Czech i Rus to dzisiejsza Polska, Czechy i Ukraina), które tysiąc lat temu przyjęły chrzest i uniwersalne wartości. Uniwersalne wartości to prawo do życia, pokój, tolerancja, wolność, dobroć, prawo do pracy, sprawiedliwość, miłość. Prawo do życia dotyczy biologicznego istnienia oraz nienaruszalności organizmu. Wiąże się nierozerwalnie z potrzebą zachowania pokoju, jako warunku pomyślnego rozwoju ludzkości i przetrwania gatunku. Poszanowanie życia ludzkiego to również poszanowanie godności, przejawiające się w tolerancyjnym nastawieniu do przekonań, poglądów i sposobu życia każdego z nas. Tolerancja wymaga, żeby człowieka wyrażającego odmienne od naszych poglądy nie traktować jak wroga, lecz starać się zrozumieć i uszanować jego racje, poglądy i prawa. Także „praca ludzka ma swoją wartość etyczną, która wprost i bezpośrednia pozostaje związana z faktem, iż ten, kto ją spełnia, jest świadomym i wolnym”. Do wartości ogólnoludzkich należy także prawda. Jest ona wartością, dzięki której człowiek zachowuje swoją osobową integralność, bez prawdy ginie lub degeneruje się. Są to wartości uniwersalne, ponadczasowe, które dla ludzi z naszego kręgu kulturowego zawsze będą miały szczególne znaczenie. Mogą występować w różnej kolejności, ale będą obecne w życiu każdego człowieka. Są najbardziej cennymi wartościami, zasadniczo niezmiennymi historycznie, niezależnymi od wszelkich przeobrażeń społecznych i kulturowych. Miłość, przyjaźń, rodzina, wolność, zdrowie, religia i wiara-dla wierzących, antyczne prawda, dobro, mądrość i piękno - to tak w skrócie. Rzecz jasna łatwo można wykazać względność każdego z tych pojęć, a i wszystkie wartości uniwersalne uznać de facto za nieistniejące. Możemy też pytać w nieskończoność czym jest prawda, dobro, wolność? Bo każdy z nas ma inklinacje do rozumienia tych pojęć po swojemu. - zob. [5]

Rosja, z jej cywilizacją turańską to nie tylko korzenie nie-słowiańskie (w przeciwieństwie do Polaków, Ukraińców i Czechów, którzy są Słowianami), ale i mentalność zupełnie inna od naszej. W większości Słowianie to typ nordycki.  W ogóle Słowianie byli praktycznie jedynym ludem indoeuropejskim, który nie oddalił się zbytnio od swych oryginalnych siedzib praindoeuropejskich - tj. terenów na północ od Morza Czarnego i Kaspijskiego, na granicy lasu i stepu. Zupełnie inna jest historia ludów, które tworzyły Rosję. Dzisiejsi Rosjanie mają obecnie problemy z własną identyfikacją i przynaleznością cywilizacyjną. Czytając przeróżne materiały rosyjskie lub oglądając filmy przebija z nich niebywała rusofilia. "Zachowują się tak, jakby to oni byli pępkiem świata, kolejnym narodem wybranym. Wszystko pochodzi z Rosji (Rasieńji). Rusicze są protoplastami wszystkich starożytnych cywilizacji, a językiem starożytnych kultur był... rosyjski. Przypisują swym przodkom nie tylko przeróżne osiągnięcia oraz kładzenie podwalin pod najstarsze cywilizacje i kultury, ale także dopuszczają się karygodnej manipulacji faktami i/lub datami. Wystarczy jakieś wydarzenie przesunąć w czasie o kilkaset lat wstecz lub pominąć kilka faktów, a w to miejsce dodać kilka własnych wymysłów i... mamy zupełnie nową, pozornie spójną historię". [6]

Dzisiejsza zachodnia granica Rosji to de facto granica między cywilizacją łacińską i turańską. Konfrontacja obydwu cywilizacji uwidacznia się najbardziej na Ukrainie. Agresja Rosji przeciwko temu państwu nie przypadkiem nastąpiła w momencie wyrażenia przez Ukrainę woli ukształtowania ściślejszych związków z Zachodem i opuszczenia tym samym rosyjskiej strefy wpływów.

Ryszard Legutko, polski eurodeputowany powiedział: „Ukraina jest krajem ważnym z punktu widzenia całej
architektury bezpieczeństwa i równowagi europejskiej. Układ stowarzyszeniowy ma sprawić, aby Ukraina znalazła się w zachodniej części sceny politycznej”.

Mówił dalej: „Układ Stowarzyszeniowy z Ukrainą (...) zwiastuje nową generację układów o stowarzyszeniu i przewiduje niespotykany dotychczas stopień integracji między Unią Europejską a krajem trzecim. Tworzy skuteczniejsze ramy do dwustronnego dialogu i pozwali na lepsze monitorowanie przestrzegania zobowiązań podjętych przez Ukrainę w ramach niniejszej umowy, w tym w odniesieniu do naszych podstawowych wartości. Podpisując umowę Ukraina zobowiązałaby się do wdrożenia ogromnej części unijnego prawodawstwa, co powinno zasadniczo zmienić jej system i wprowadzić standardy, normy oraz reguły charakterystyczne dla UE. Ukraina, związałaby się z Unią Europejską oraz przyjęła jej zasady, stanowiąc dla Ukrainy narzędzie i plan działania umożliwiające kierowanie procesem przeprowadzania wewnętrznych reform". [7]

Powiedzieliśmy wcześniej jakie wartości (uniwersalne) są cechą Cywilizacji Łacińskiej. Wiemy też, że to co różni ludzi od zwierząt to zdolność do uczuć i wartości wyższych według określonej hierarchii (Sheler). - zob. [8]

Niestety, hierarchia wartości Rosjan różni się od naszej. Zamiast drabiny z umieszczonymi na niej wartościami wyższymi akcentują oni ...hierarchię potrzeb. Piramida potrzeb Maslowa jest najczęściej przywoływana koncepcją wyjaśniającą mechanizm działania systemu motywacji człowieka. Stwierdził on, iż ludzkie potrzeby są zaspokajane stopniowo. Innymi słowy, człowiek stawia przed sobą większe cele i ma większe aspiracje, jeśli zaspokoi najpierw swoje podstawowe pragnienia.

Wg Maslowa najbardziej podstawowe potrzeby mają charakter fizjologiczny: jedzenie, picie, ogrzewanie, schronienie i odpoczynek. Aby zdobyć wymienione rzeczy, należy zarabiać pewną minimalną ilość pieniędzy. Następną potrzebą, jaką odczuwamy, jest potrzeba bezpieczeństwa, od gwarancji zatrudnienia (co jest w dzisiejszych czasach trudniejsze do spełnienia niż dawniej) do ochrony zdrowia (coraz bardziej rozpowszechniona jest oferowana przez pracodawcę prywatna opieka zdrowotna).

Oprócz tego Maslow wymienił potrzeby społeczne, te związane z kontaktem z innymi ludźmi. Środowisko pracy jest przykładem środowiska społecznego. Dla niektórych znajomi z pracy stanowią większość osób, z którymi kontaktują się oni w trakcie swojego życia. Kolejny, wyższy poziom obejmuje potrzebę uznania w obrębie organizacji i wśród ludzi tworzących środowisko pracy. Należy w tym miejscu wymienić także potrzebę pewności siebie, samospełnienia oraz optymistycznego spoglądania w przyszłość, dzięki czemu uświadamiamy sobie swój potencjał oraz jesteśmy po prostu szczęśliwi.

W teorii Maslowa najistotniejsza jest hierarchiczna natura potrzeb. Ta teoria mówi, całkowicie sensownie, iż motywowanie ludzi jest skuteczne jedynie przy uwzględnieniu tejże hierarchii. Potrzeby tworzą układ hierarchiczny (patrz piramida Maslowa), przy czym zachowanie człowieka jest motywowane przez niezaspokojone potrzeby (w cywilizacji łacińskiej przez wartości wyższe jak Bóg - Honor - Ojczyzna). Zaspokojenie potrzeb w pierwszej kolejności niższego rzędu, jest warunkiem zaspokajania kolejnych potrzeb - wyższego rzędu. Działania motywacyjne są skazane na niepowodzenie, jeśli zaspokaja się pewien poziom potrzeb, ignorując poziom hierarchicznie niższy. Jeśli kogoś nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb, nie ma sensu przekonywać go, że powinien być zadowolony. [9]

Jak widzimy nie ma puntów wspólnych w obydwu systemach cywilizacyjnych. Dlatego porozumienie się Polaków czy Ukraińców z Rosjanami na gruncie respektowania wartości i okreslonych światopoglądów jest nie tyle trudne co wręcz niemożliwe.

Po złamaniu kolejnej umowy Mińsk II przez Rosję Unia Europejska i USA zdecydowały o przedłużeniu sankcji wobec niej do końca obecnego roku. Wielu ekspertów i polityków zachodnich coraz boleśniej przekonuje się, że umowa z Rosją warta jest tyle co papier na którym została podpisana. Od wieków wiadomo że Rosja nie dotrzymuje żadnych zawartych umów!

Do społeczeństw Zachodu coraz bardziej dociera obraz barbarzyńskiej Rosji, której mimo niepotykanej cierpliwości nie da chyba się ucywilizować. Pojawia się coraz więcej głosów typu "Nie będzie Rosja dyktować, kto będzie w NATO a kto nie. Jak zechcemy, to przyjmiemy do NATO Ukrainę, Białoruś, Czeczenię, Inguszetię, Kałmucję, Dagestan, Psków, Nowogród Wielki i niepodległą Syberię".

Po rozpadzie CCCP Ukraina zrezygnowała z broni jądrowej. Dlaczego Rosja nie zrezygnowała? Dlaczego nadal Rosja posiada bronie ofensywne? - To wiele mówi o wyznawanych wartościach przez te dwa państwa.

Rosja sowiecka przegrała zimną wojnę, komunizm rosyjski został pokonany i potępiony. Dlaczego Rosja nie ujawniła wszystkich archiwów państwowych? Dlaczego nie zlikwidowała wywiadu? Dlaczego nie było procesu podobnego do tego z Norymbergi 1945? Dlaczego publicznie nie określono armii czerwonej, KPZR, KGB i innych organizacjami przestępczymi? Dlaczego nie powieszono głównych przywódców sowieckich? Dlaczego nie było dekomunizacji? - Bo nikt nie był tam tym zainteresowany? A opozycja?

- Zdziesiątkowana, podzielona i zmuszona do działania w podziemiu. Taka jest realna opozycja w Rosji. Naprzeciw adwersarzy Kremla nie stoi dziś wyłącznie rząd, ale cały aparat państwowych represji nastawionych na stłamszenie opozycji w zarodku. Jak pisze Robert Cheda, dzięki zrównaniu przeciwników z ziemią Putin nie ma się już czego obawiać. Jedynym zagrożeniem jest jego wierny elektorat, który liczy na dalszy ciąg "ukraińskich igrzysk" i kontynuację twardego kursu wobec "faszystów" z Kijowa.

"Jeśli więc Putin ma się czego obawiać, to nie społeczeństwa obywatelskiego, ani kompletnie zmarginalizowanej opozycji politycznej. Zdaniem Konstantina Riemczukowa naczelnego redaktora "Niezawisimej Gaziety", zagrożenie dla Putina stanowi Noworosja (de facto twór rosyjskiej propagandy), czyli socjalny elektorat, który podobnie jak homosovieticus, głosuje zawsze zgodnie z oczekiwaniami Kremla, w zamian za regularne pensje i emerytury.

Gdzie jest rosyjska opozycja? Odpowiedź na tak postawione pytanie, brzmi: rosyjskiej opozycji nie ma, ponieważ Kreml tak dokładnie zakręcił kurek swobód obywatelskich, że ubezwłasnowolnił i zakneblował swoich oponentów. W efekcie część opozycyjnych liderów zasiedliła więzienia lub jest szantażowana wyrokami, inni są zmuszani do emigracji, a kolejni zaczęli flirt z władzą. Na tle agresji wobec Ukrainy, każdy głos sprzeciwu wobec kremlowskiego dyktatu tonie w histerii nakręcanej odgórnie nagonki". [10]

Na rezygnację przez Rosję z planów imperialnych, rezygnacji z budowanego faszyzmu, odejście od rządów autorytarnych byłych aparatczyków KGB i układów mafijno-oligarchicznych nie ma co liczyć w krótkim okresie czasu.

Ale jak powiedzielismy wcześniej zmiany pokoleniowej i przewartościowania wartości nie da się uniknąć. Także w Rosji.

Przyjrzyjmy sie bliżej jacy są Rosjanie? Ważnym czynnikiem kulturotwórczym w Rosji jest rozwarstwienie społeczne i wiążąca się z tym postawa cywilizacyjna. Warto odróżniać kulturowo-cywilizacyjne tendencje, panujące wśród rosyjskich elit, warstwy inteligencji (również zróżnicowanej pod względem cywilizacyjnym) oraz dość niejednorodnej warstwy dołów społecznych, na którą silny wpływ wywołują czynniki regionalne, etniczne i religijne (w Rosji znaczącą rolę odgrywają poza prawosławnym chrześcijaństwem również islam, protestantyzm, judaizm  i buddyzm). Religijną sytuację mocno komplikuje fakt, że przy ponad 60 proc. Rosjan  identyfikujących się jako prawosławni tylko 30 proc. wierzy w istnienie Boga. Przy tym tylko 5 proc. Rosjan uważa się za zdeklarowanych ateistów. Okazuje się zatem, że prawosławnych w Rosji jest dwa razy więcej niż wierzących w Boga. Ale tutaj pojawia się kolejny paradoks, ponieważ ponad 90 proc. społeczeństwa to, wg ich stwierdzenia, ludzie wierzący. Z tego można wywnioskować, że 60 proc. Rosjan wierzy w impersonalne siły ponadnaturalne.

Historyczną podstawą etnicznego obrazu świata Rosjan jest, oczywiście słowiańskie pogaństwo, lecz to nie ono jest podstawą funkcjonalną, na której oparte są niemal wszystkie inne cechy cywilizacyjno-kulturowe Rosjanina, a przejęty od stepowych ludów tureckich i mongolskich turański sposób organizacji.

"Rosyjskie władze od dłuższego czasu wykazują tendencje do bizantynizmu. W połączeniu z turańską podstawą daje to dość „ostrą” odgórną presję na społeczeństwo połączoną z sakralizacją władzy jednoosobowej. Turański kult siły, wojska i bohaterstwa dodatkowo odnajduje wsparcie w bizantyńskiej skłonności do wzniosłości i patosu. Wpływ na elity, zbliżone do władz Rusi Moskiewskiej miała również cywilizacja żydowska. Jeszcze przed rozpadem Rusi Kijowskiej idee judaistyczne były dość popularne. Na początkach chrystianizacji  jeszcze niezbyt wyraźna była różnica między nauką Starego i Nowego Testamentu, ale i późniejsze dzieje prawosławia w Rosji wykazywały istotne odchylenia od bizantyjskich wzorców i standardów. Rosyjskie prawosławie aż do słynnego „Raskołu” w XVII wieku wykazywało wiele cech starotestamentowych – misyjność, millenaryzm, wybraństwo, poświęcenie oraz religijność narodowa. Wszystko to razem stało się podstawą kształtowania rosyjskiej państwowej imperialnej idei.
W odróżnieniu od władz ludność rosyjska w znacznym stopniu zachowała swoje pogańskie korzenie, jednakże wielowiekowa turanizacja wytworzyła w dołach społecznych dość specyficzną sytuację, ponieważ te dwa typy organizacji społecznego życia (pogański i turański) są niemal we wszystkim sobie przeciwne (chyba tylko poza jednoznacznym i głęboko zakotwiczonym w obu typach kolektywizmem oraz skłonnością do relacji nieformalnych). Jak trafnie zauważał Feliks Koneczny, turanizacja społeczeństwa rosyjskiego zaczęła się na długo przed najazdem mongolskim. Setki lat wschodnie i południowe ziemie ruskie łączyły dość ciasne węzy kulturowe z licznymi plemionami koczującymi. Na tę cywilizacyjną mieszankę w ciągu wielu wieków chrystianizacji nałożyły się cechy bizantyńskie, które, jak się okazało, były dość kompatybilne z niektórymi cechami turańskimi i pogańskimi. Chodzi o emocjonalność, intuicjonizm i irracjonalizm, kult posłuszeństwa władzom i skłonność do ascezy (pauperyzmu światopoglądowego)".[11]

Rosyjska mentalność jest także obecna wśród Polaków. Na szczęście jej zakres jest ograniczony, ale dość znaczny.

Polacy, którzy przyswoili sobie rosyjską technikę rozumowania, są czymś więcej niż zrusyfikowanymi Polakami. Są po prostu Rosjanami, którzy od Rosjan z urodzenia tym się tylko różnią, że umieją mówić po polsku  – taką tezę stawiał w swym eseju „Wpływy rosyjskie na duszę polską” prof. Marian Zdziechowski. Wileński historyk idei oraz literatury i filozof pokazuje, jak dawanie wiary „wielkim” rosyjskim ideom, jako przeciwieństwu „małych”, „partykularnych” roszczeń Polaków do niepodległości, prowadzi do rusyfikacji duszy. Jak wynikiem tych olśnień w „dziedzinie praktycznej” staje się zupełna zatrata odporności wobec obcej i wrogiej nam potęgi. Artykuł Zdziechowskiego pochodzi z 1920 r., ale dla nas, żyjących w Polsce posmoleńskiej, powinien być jedną z obowiązkowych lektur. [12]

Szczególnie niebezpieczna - na polskim gruncie - jeżeli chodzi o mentalność rosyjską jest rezygnacja z własnej podmiotowości jednostki i odpowiedzialności za dobro wspólne. Według niej za wszelkie niepowodzenia Polaków odpowiadają jakieś "une". Dlatego nie warto chodzić na wybory "bo to i tak nic nie zmieni". Nie warto budować wspólnie Ojczyzny, dbać i walczyć o Nią, bo jest to "h.., d..pa i kamieni kupa". Łatwo im wszystkie niepowodzenia wytłumaczyć spiskiem Żydów, banksterów, masonów, NWO a nawet UFO. Prawo dla tej grupy jest po to aby je omijać, bo państwo jest wrogiem, który chce nas wyzyskać. Wogóle państwo to nie jest "nasza matka", która o nas dba, tylko nadzorca, który usilnie stara sie nas zniewolić. Ta postawa niewolnika jest najbardziej charakterystyczna dla Polaków o mentalności rosyjskiej. Z tego wywodzi się u tych osób przekonanie, że Polak jest kimś gorszym od innych, a towary zagraniczne są lepsze od krajowych. Dlatego u tej grupy jest tak silne przekonanie, że Polska jest krajem słabym, nic nie znaczącym; nie majacym żadnych szans w konfrontacji z Rosją i Niemcami, więc lepiej od razu w razie czego się poddać licząc na łaskę oprawców. A teraz to lepiej się "nie mieszać", współpracować, choć to faszyści i współpraca na nierónych zasadach, ale zawsze. Jak pamiętamy z historii zdrajcy i kolaborancji względem Rosji mają u nas długą tradycję.

Rosyjska dusza nie potrafi pojąć dlaczego Powstańcy Warszawcy woleli podjąć nierówną walkę ze znienawidzonym wrogiem i zginąć zamiast starać się zachować życie, które przydało by się po wojnie.

Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę kto jest ich największym wrogiem i kto będzie się bronił przed sowiecką indokktrynacją. Dlatego fizyczna eliminacja inteligencji polskiej oraz polskich oficerów była na długo przedtem zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. Tragedia 10-go kwietnia 2010 - wiele wskazuje, że Rosjanie mieli w tym decydujący udział.

Czy mamy za co kochać Rosjan? - Mamy. Bo nie wszyscy Rosjanie to faszyści i mongolska dzicz, która chce nas wymordować. Bo są w Rosji też normalni ludzie, którzy jak Niemcow (zob. [13]) walczą o demokrację i zachodnie standardy. Rosjanie mają bogaty wkład w takie dziedzictwo ludzkości jak kultura, sztuka i nauka. Dla mnie osobiście Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa to perełka literatury do której chętnie wracam. Przypuszczam, że każdy z nas ma takich swoich ulubionych rosyjskich autorów lub wykonawców.

Nie możemy jednak zgodzić się na awanturnictwo Putina i imperialną politykę Rosji, gdyż naszą powściągliwość on odczytuje jako naszą słabość. Co go tylko zachęca do dalszych posunięć militarnych i prowokacji wymierzonych w nas.

Powinniśmy mieć także nadzieję na zmianę pokoleniową w Rosji; na zwycięstwo naszych zachodnich standardów i wartości, gdyż tylko one mogą zbudować nowy, lepszy świat. Ten lepszy świat nie spadnie nam sam z nieba; musimy starać się i walczyć o niego już dziś. Jednak musimy mieć świadomość, że to nie my go zdobędziemy ale nasi następcy. Ci, którzy mają otwarty umysł, nieskażony negatywnymi konstruktami myślowymi i nie boją się przyszłości, a także nie boją się spojrzeć prawdzie w oczy.

To o te idee, o te archetypy tworzące ogólną świadomość chodzi.

________________________________________________

piątek, 13 marca 2015

Putin. Śmierć albo ZSRR 2.0.

Naród rosyjski coraz bardziej i bardziej kocha swojego wodza. Według niedawnych badań centrum  „Lewada  ” od grudnia 2013r. ponad dwa razy wzrosła liczba Rosjan, którzy chcieliby, aby po 2018 roku Putin nadal był prezydentem Rosji. Jeśli władza znajduje się w ręku tych samych ludzi to według 41% Rosjan, w kraju zabezpieczony jest porządek i stabilność. Zaledwie 18% Rosjan sądzi, że prowadzi to do ich samowoli i korupcji. Rosjanie nie dostrzegają związku niezmienniczości władzy z korupcją, z którą niemal codziennie się stykają i już uważają za coś normalnego. Nie pojmują po co należy regularnie zmieniać kierownictwo kraju. Przecież Stalin wiele lat rządził i tylko dzięki temu mógł zbudować wielkość i dobrobyt Rosji – tak uważają. Być może nawet nie rozumieją po co komu potrzebne są wybory.  
z
Rosjanie pragną stabilności i wielkiej, potężnej Rosji.
z
Przełom w świadomości Rosjan nastąpił w ubiegłym roku w związku z „bohaterskim przyłączeniem Krymu przywracającym go do macierzy”.  Tak propaganda Kremla przedstawia aneksję Krymu. I Rosjanie nie kojarzą podobieństwa tego aktu z analogicznym anschlussem  Austrii dokonanym przez Hitlera, a porównują działania Putina do podbicia w 1478 r. Nowogrodu Wielkiego przez Iwana III i wcielenia go do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego.
Tak właśnie Rosjanie myślą o aneksji Krymu przez Putina  i tak oceniają swoją konfrontacje z Zachodem. Putin jest dla nich mocnym człowiekiem – silnym i niezastąpionym liderem, który oparł się naciskom Zachodu. Nie widzą i nie dostrzegają potrzeby zmiany bohaterskiego, twardego lidera.
A, że doprowadził Rosję do kryzysu?
- Doprowadził, to i wyprowadzić potrafi!
Taka jest logika rosyjskiej duszy.
Ba! Rosjanie wiążą z Putinem ogromne nadzieje na spełnienie ich gorącego marzenia, którego nie realizuje od wielu już lat ich komunistyczny  św. Mikołaj.
W niedawnym badaniu zadano Rosjanom pytanie: - Co byś sobie życzył dla kraju od „Dziada Mroza”?
Oto odpowiedzi:
z
Sankcje, niestabilny rubel jeszcze im nie dokuczają, zaledwie 25% chciałoby zakończenia wojny „na” Ukrainie, prawie 60% spełnienia marzeń rosyjskiej duszy człowieka sowieckiego: odrodzenia ZSRR, czyli wielkiej i potężnej Rosji – jednym słowem imperium rosyjskiego.
„Died Moroz” nie reaguje na te marzenia, więc o swoich wyborców zaczął dbać darzony miłością, umiłowany wódz narodu - prezydent Putin.
z
Krym stał się częścią Rosji tak jak niegdyś Austria stała się częścią III Rzeszy – jest to zdarzenie o znaczeniu globalnym, wywołującym dumę, a nawet euforię  w duszy Rosjanina. Powrót Krymu to początek zbierania sowieckich ziem, początek wstawanie z kolan i wkraczania na drogę powrotu do imperium, jakie było za Stalina – do budowy ZSRR 2.0, mocna oznaka odwrotu od największej tragedii XX wieku, jaką dla większości Rosjan był rozpad Związku Sowieckiego.
Przecież w ХХ stuleciu były tylko dwa państwa, które mogły wpływać na losy świata:  ZSRR i USA – dwa imperia. A Putin tworzy nowy porządek tego świata -  nową epokę, która charakteryzuje się tym, że przetrwać mogą tylko wielcy, zjednoczeni i silni. Mali, słabi – skazani są na wchłonięcie. Mali i słabi powinni lub muszą stać się  „здравомыслящими”, czyli ludźmi  zdrowo myślącymi – pora kończyć zabawę w samostanowienie i niezależność. Wszyscy muszą nauczyć się myśleć globalnie.  Należy zbierać ziemie i powiększać terytorium Rosji, centralizować i umacniać  władze oraz wzmacniać ludzi mentalnie, a przede wszystkim patriotycznie.
Takie myślenie tkwi już w rosyjskiej duszy. Zostało jej wpojone w trakcie panowania reżimu Putina w Rosji.
z
Ostatni okres prezydentury Putina rozpoczął się w maju 2012 r. i charakteryzuje się swoistym przekroczeniem przez niego Rubikonu pa aneksji Krymu: wojną Rosji z Ukrainą z udziałem rosyjskich wojsk, zabójstwem Borysa Niemcowa, więzieniem Nadieżdy Sawczenko, zabijaniem Ukraińców i śmiercią   mnóstwa własnych żołnierzy.  Niektórzy sądzą, że Putin wprowadza w Rosji współczesną formę XVI wiecznej opryczniny, lecz popełniają błąd. To nie oprycznina, to współczesna forma faszyzmu!
Dowódca sił amerykańskich w Europie gen. Ben Hodges szacuje, że na Ukrainie walczy ok. 12 tys. rosyjskich żołnierzy. W tej liczbie doradcy wojskowi, specjaliści od nowych broni i oddziały bojowe. Hodges oblicza, że dalsze 29 tys. rosyjskich żołnierzy Putin skierował na pozycje wyjściowe na zdobyty i anektowany Krym. Kolejne 50 tys. rosyjskich żołnierzy stacjonuje po rosyjskiej stronie gotowych do użycia, w wypadku, gdyby armia ukraińska była lepiej wyposażona i dowodzona i uzyskała przewagę na froncie.
Czy można stwierdzić, że spełniają się najgorsze obawy związane z powrotem Putina na Kreml?
- Jeszcze nie! Najgorsze to przecież wojna jądrowa. Jeszcze się nie zaczęła, ale jest możliwa. Putin uważa siebie za największego aktualnego przywódcę w skali całego świata i najpotężniejszą osobowość w dziejach Rosji. Jednym słowem uważa, że jest wielki. 15 lat pochlebstw oraz specyficznej, łagodnej krytyki prowadzonej przez jego wrogów i oponentów, tylko utwierdzały go w przekonaniu o swojej wielkości. A swoją drogę do wielkości, rozpoczął Putin jeszcze wcześniej w swojej „spółdzielni jezioro” w Sankt Peterburgu.
Przesiąknięty poczuciem swojej wielkości, w końcu postanowił naprawić błędy swoich poprzedników związane z tragedią rozpadu ZSRR i jego KGBistowska dusza przekształciła go w człowieka wojny. Putin uznał, że tylko w ten sposób może przywrócić wielkość swojemu krajowi. Wszyscy inni przywódcy z prezydentem USA na czele, to słabi i mali konkurenci, których nie ma co się obawiać. Uznał i nadal uznaje ich jako przywódców niezdolnych do przeciwstawienia się jego sile i wielkości.
Jako wielki światowy przywódca, Putin nie boi się śmierci i jest nawet do niej przygotowany w przypadku wojny jądrowej, którą straszy Zachód. Przekształca  Krym w naszpikowany wojskiem lotniskowiec z ewentualną bronią jądrową na pokładzie, lecz w duchu ma jednak nadzieję, że wojna jądrowa nie nastąpi, jeśli Zachód okaże mu należyty szacunek i zaakceptuje nowy porządek, który wprowadza w Europie. Jako prezydent wojny, cieszy się Putin poparciem prawie całego otumanionego narodu – jak niegdyś inny wielki przywódca narodu niemieckiego Adolf Hitler.
Społeczeństwo jest gotowe oddać za Putina życie, a niektórzy podają mu nawet głowę jego wroga na srebrnej tacy jako swojemu umiłowanemu władcy, jak to bywało we wczesnym średniowieczu. I Putin jest pewien, że jego władzy nic nie zagraża. Jednak czuje strach wewnętrzny przede wszystkim przed swoimi rodakami. Struktury siłowe obsadza swoimi, tylko godnymi zaufania ludźmi. Z jego najbliższego otoczenia zniknęli już posłuszni oligarchowie, pozostali tyko najbardziej zaufani: sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew, dyrektor FSB Aleksander Bortnikow, dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Michaił Fradkow oraz Minister Obrony Sergiej Szojgu. 
Putin wie przecież, że oligarchowie mogą stać się dla niego niebezpieczni. Ich liczba jako liczących się miliarderów zmalała w stosunku do 2014 r. o 10%, a ich łączny majątek zmniejszył się o około 60%. Najbogatszych, Władimira Jewtuszenkowa i Wagita Alekperowa, zmniejszył się odpowiednio o 77% i 73%: 胡润百富.
Putin jednak myśli ciągle o swoim bezpieczeństwie – o stworzeniu specjalnej elitarnej jednostki dla swojej ochrony. Rozważa utworzenie wysoko opłacanej gwardii narodowej, która mogłaby zamiast OMON-u rozpędzać mityngi i majdany  – ślepo oddanej jednostki wojskowej, zdolnej do strzelania i zabijania Rosjan, ewentualnych uczestników majdanów. Ma jednak jeszcze cichą nadzieję, że jego wierni poddani z faszystowskim tworem FSB pod nazwą „Antymajdan”, przeciwstawią się sami ewentualnym majdanom.
Putin nie boi się sankcji, jest pewien, że jego naród jest zdolny przetrwać wszelkie niedogodności na drodze powrotu do ZSRR 2.0, która prowadzi do przywrócenia wielkości Rosji. A naród już wie, że przywrócić potęgę Rosji  może tylko Putin, bo Putin to przecież Rosja, a Rosja to Putin!
z
I  Putin jest gotów umrzeć dla realizacji tego wielkiego celu. I to nawet z Rosją.
A swój naród szprycuje totalną państwową propagandą w stylu III Rzeszy.

Powyższy klip to tylko drobny produkt goebbelsowskiej propagandy armii kremlowskich botów, opracowany ze środków budżetowych w potężnej spółce z o.o. "Internet - badania" na ulicy Sawuszkina 55 w Sankt Peterburgu dla narodu rosyjskiego.
Światlejsza część tego narodu bie dysponuje tak potężbymi środkami i stara się po amatorsku wyjaśniać społeczeństwu stopień ich otumaniania przez Kreml. 
Ciekawe ile lat będzie potrzeba, aby Rosję wyleczyć ze współczesnej XXI wiecznej odmiany faszyzmu reżimu Putina? 

niedziela, 1 marca 2015

Putina nie da się zatrzymać, bo ma on zamiar dalej zabijać


Ukraiński Majdan, czyli pokojowa rewolucja zmieniła się w wojnę. Obecnie Ukraina walczy za Europę, by zatrzymać szaleństwo ze wschodu.

Od wybuchu protestów w Kijowie, które spowodowały ucieczkę Janukowycza minął już rok. W tym czasie rozpoczęta na Majdanie rewolucja zmieniła się w wojnę. Wielu z protestujących nie zdążyło zdjąć mundurów - rzucili kije i tarcze z dykty, chwycili za broń i wyruszyli na wschód, by znów walczyć. Tym razem bronić ojczyzny przed rosysjskim agresorem.

Nikt z nas nie chce wojny, Putin też jej nie chce. On chce tylko zająć Ukrainę, potem Łotwę, Estonię i Polskę bez wojny. Dlatego musi dostać czytelny sygnał, że bez wojny Ukrainy nie zajmie. Powstrzymanie Putina już teraz leży w naszym żywotnym interesie. Rosja wzmocniona przez wchłonięty przez siebie potencjał Ukrainy i jej zasoby będzie o wiele groźniejszym przeciwnikiem dla nas niż teraz.

To nie jest tak, że Ukraina nie powinna nas obchodzić i to nie nasza wojna. Jak najbardziej nasza, bo Putin nie ukrywa swoich planów co do Polski. Nie możemy zatem czekać bezczynnie aż wojna do nas przyjdzie i zaczną ginąć Polacy we własnym kraju.

Z niemałym zdziwieniem i niepokojem obserwujemy ewolucję rosyjskiego pozimnowojennego rewizjonizmu. Ma dziś już oblicze nie tylko antynatowskie, ale i antyunijne. Dlatego Moskwa będzie dążyć do usunięcia z terytorium Ukrainy emanacji obu wspomnianych organizacji. Zamyka to de facto pole dla negocjacji i oznacza, że Kijów stanie się areną permanentnego chaosu bądź częścią bezpośredniej strefy wpływów Kremla. Oba warianty „skreślają” państwo nad Dnieprem, ale pierwszy z nich może powstrzymać konsolidację rosyjskiego potencjału i dać Polsce czas na przygotowanie się na nadchodzące trudne czasy.

W 2011 roku została opublikowana książka „Mała wojna, która wstrząsnęła światem". Ron Asmus, amerykański dyplomata dokonuje we wspomnianej pozycji -prawdopodobnie jako pierwszy zachodni autor- daleko idącego porównania putinowskiej Rosji do Republiki Weimarskiej. Asmus uważał, że genezy konfliktu rosyjsko-gruzińskiego należy doszukiwać się w rewizjonizmie rosyjskim. Innymi słowy – w narastającej od upadku ZSRS (tj. „największej geopolitycznej katastrofy w XX wieku”) rosyjskiej frustracji wobec nowego systemu bezpieczeństwa w Europie. Katalizatorem trwającego ponad dwie dekady procesu stał się zdaniem autora „Małej wojny...” szczyt w Bukareszcie, który zaowocował putinowską polityką powstrzymywania NATO. Mimo dość oczywistych skojarzeń historycznych „weimarskie” porównanie w zachodnich kręgach politycznych nie było popularne. Podnosił je właściwie jedynie w wywiadach prasowych gruziński prezydent Micheil Saakaszwili. Dopiero aneksja Krymu i rosyjska agresja w Donbasie pokazały, że Asmus być może miał rację a jego parellela nie była jedynie tanim chwytem retorycznym.

Analizując rewizjonistyczną motywację Moskwy naszkicowaną przez autora „Małej wojny...” możemy dojść do przykrych konkluzji w kontekście obecnego konfliktu na Ukrainie. Negocjacje w warunkach zachodnich odbywają się według reguły win-win (obie strony powinny uzyskać możliwość przedstawienia efektu rozmów jako swojego sukcesu). Innymi słowy, aby doprowadzić do deeskalacji wydarzeń mających miejsce nad Dnieprem trzeba byłoby Rosji coś zaoferować. W obrębie tego rozumowania mieści się np. przeciek brytyjskiego The Independent. Według niego Berlin będzie prowadził aktywny lobbying na Zachodzie w sprawie akceptacji aneksji Krymu i zablokowania poszerzenia NATO na wschód. W zamian za to Moskwa miałaby wycofać wsparcie dla tzw. separatystów oraz pozwolić na intensyfikację relacji handlowych Ukrainy i UE. Gdy przeanalizujemy powyższe doniesienia pod kątem rosyjskiego rewizjonizmu dojdziemy do konkluzji, że Kreml nie podpisze się pod takimi ustaleniami. Byłyby one bowiem zgodne z putinowską doktryną powstrzymywanie jedynie w jej formie z 2008 r. Tymczasem staliśmy się świadkami jej przeobrażenia. Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie pokazał, że Rosja niechętnie odnosi się już nie tylko do poszerzenia NATO, ale także „ekspansji” UE na wschód. Euromajdan uwypuklił wśród kremlowskich elit zagrożenie bukselskim soft power.

Rosyjska strefa wpływów ma wolna od NATO i UE. „Rewizjonizm weimarski” napędzający poczynania Kremla wymaga uzyskania na Zachodzie akceptacji dla istnienia bezpośredniej rosyjskiej strefy wpływów (co miałoby odrobinę złagodzić poczucie krzywdy wynikające z pozimnowojennej konstrukcji świata). Własna strefa wpływów to pragnienie Putina i związanej z nim elity, które obecnie odzwierciedla wojna na Ukrainie, ale przecież próbowano je zrealizować w ostatnich latach także metodami dyplomatycznymi. Kluczowy w tym kontekście okazał się rok 2010. To wtedy doszło w Deauville do słynnego szczytu z udziałem prezydenta Miedwiediewa, prezydenta Sarkozyego i kanclerz Merkel. Podniesiono podczas niego kwestię konieczności powstania nowego systemu bezpieczeństwa w Europie bez udziału NATO a także „stref uprzywilejowanych interesów” mocarstw. W tym samym roku powstała formalnie także Unia Celna Kazachstanu, Białorusi i Rosji, która u progu trzeciej kadencji Władimira Putina przekształciła się w ideę geopolityczną zwaną „Unią Eurazjatycką”. Pierwsza z wymienionych inicjatyw poniosła fiasko m.in. w wyniku rozpadu układu zwanego potocznie „Merkozym”, druga przyniosła ze względu na opór legislacyjny Białorusi i Kazachstanu umiarkowane efekty. Obie charakteryzowały się natomiast głęboką postawą antynatowską a także zakładały kooperacją z UE na bazie utworzenia przez Rosję własnej analogicznej struktury handlowej na obszarze byłego ZSRS. Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie przewartościował te plany. Okazało się, że UE to tak jak NATO zagrożenie dla interesów Kremla (wrażenie to spotęgowały u Putina zapewne sankcje nałożone po katastrofie malezyjskiego Boeinga na Moskwę).

Widać więc bardzo wyraźnie, że wojnę na Ukrainie będzie bardzo trudno rozwiązać na drodze negocjacji. Moskwa dąży bowiem do wypchnięcia znad Dniepru nie tylko wszelkiej emanacji NATO, ale także UE. W takiej konfiguracji osiągnięcie efektu win-win jest niemożliwe. W efekcie czekają nas prawdopodobnie dwie opcje rozwoju sytuacji na obszarze naszego wschodniego sąsiada. Pierwszy wariant to przekształcenie Ukrainy w arenę permanentnego chaosu. Byłaby to klasyczna proxy war bez otwartej konfrontacji między NATO i Rosją. Drugi wariant to nowa wersja żelaznej kurtyny, którą rosyjscy analitycy od lat kreślą na linii Psków-Mińsk-Lwów-Odessa i nasilająca się zimna wojna. Oba scenariusze de facto „skreślają” państwo nad Dnieprem, ale pierwszy z nich może powstrzymać konsolidację rosyjskiego potencjału, który mógłby zostać z czasem wykorzystany zgodnie z „weimarskim schematem” (Republika Weimarska przekształciła się w III Rzeszę). Przede wszystkim dałby on jednak Polsce czas na przygotowanie się na nadchodzące trudne czasy.

W konflikcie z całym Zachodem Putin nie ma szans. On to wie i jego otoczenie to rozumie. Dlatego całe wysiłki propagandowe Moskwy idą w kierunku podzielenia Zachodu i przekonania zachodniej opinii publicznej żeby zaatakowanemu nie pomagać. On te państwa, które zostały wpisane do jego imperialnych planów chce połknąć powoli, po kawałku i jak najmniejszym nakładem sił i środków. Dokładnie tak samo postępował Hitler i też wtedy Europa była przekonana, że w imię zachowania pokoju należy ...nic nie robić. Jak błędna i tragiczna okazała się ta droga wiemy doskonale z historii.

Konflikt na Ukrainie to starcie cywilizacji. Ukraina wybrała europejską drogę ku demokratycznemu państwu, z drugiej strony jest Rosja Władimira Putina, który dąży do zbudowania dyktatury nie tylko w swoim kraju, lecz także w państwach ościennych na dawnym obszarze sowieckim.

Z niepokojem obserwujmy w Polsce ideologiczną piątą rosyjską kolumnę. Jeśli słyszymy głosy, żeby nie dawać pieniędzy na Ukrainę, nie angażować się w powstrzymanie imperialnych zapędów Moskwy to brzmi to jak wytyczne kolaboranta. Jeżeli nie chcemy zdradzić samych siebie, nie możemy wykonać gestu Piłata i "umyć rąk w sprawie Ukrainy". Trzeba by Zachód wspomógł Ukrainę militarnie, bo nikt rozsądny nie wierzy, by agresję Putina wobec Ukrainy można było powstrzymać metodami pokojowymi.

Powtórzę - jest jasne, że teraz Putin chce stworzyć z Donbasu miejsce, z którego będzie destabilizował nie tylko Ukrainę, lecz także cały zachodni świat. od nas zależy czy mu na to pozwolimy. Nie ma możliwości, by ukraińska armia, w obecnym kształcie, pokonała rosyjską. Dlatego trzeba Ukrainie pomóc.

Ukraina ma prawo się bronić, a zagarnięcie Krymu przez Rosję jest "nieakceptowalne". Po doświadczeniach I i II wojny światowej nie możemy dopuścić do tego, by wybuchła III wojna, a do tego to zmierza. Putin rozzuchwala się coraz bardziej i apetyty mu rosną w miarę jedzenia. Naszą powściągliwość i nawoływania do rozwiązania konfliktu odczytuje jako naszą słabość. Tak dłużej nie może być.

Czy na każdą amerykańską rakietę dostarczoną Ukrainie Rosja odpowie dwiema? Nie. Cięciwa będzie tak napięta, że albo Putin sam się cofnie, albo zostanie usunięty - taka jest idea dozbrojenia Ukrainy. Tak było zresztą kiedyś w czasie zimnej wojny. Tego wyścigu zbrojeń ZSRS nie wytrzymało. Obecnie wydaje się to mało prawdopodobne, ale takie przypadki w historii Rosji się zdarzały. O wiele bardziej potężny od dzisiejszej Rosji Związek Radziecki upadł. Doszło do usunięcia przywódcy komunistycznego. Wcześniej usuwano też tam carów, więc i teraz jest nadzieja, że i Putina sami Rosjanie usuną. Ale do tego trzeba naszej presji na ten kraj. Sankcje ekonomiczne (te prawdziwe), oraz zaprezentowanie naszej siły militarnej przywódcom Kremla są jak najbardziej wskazane i niezbędne. Rosjanie nie po to się zbroją i przeprowadzają manewry wojskowe aby nie móc z tego korzystać. Powinniśmy im to wybić z głowy.

Zachód robi błąd, obarczając się winą za wybuch ewentualnej wojny, bo ta wojna już trwa i wywołał ją Putin. Agresja Putina rozpoczęła się od tego, że utracił on kontrolę nad Ukrainą. Teraz chce ją odzyskać. Ale Ukraińcy mają niezbywalne prawo dążyć do integracji z Zachodem, a Putinowi nic do tego. Ukraina to suwerenny kraj w którym rządy sprawują demokratycznie wybrane władze realizując demokratyczne i pro-zachodnie inspiracje Ukraińców. Dla nas ten kierunek jest jak najbardziej pożądany, dlatego z całych sił musimy go wspierać. Powtórzę: finansowo i militarnie. Jeżeli chcemy zbudować w naszym regionie bezpieczną przestrzeń, dobrobyt i ekonomiczny rozwój - musimy czynnie sie w to zaangażować.

UE i USA powinny przygotować sankcje, które naprawdę przestraszą Putina. Można wyłączyć Rosję z globalnego systemu transferowania pieniędzy SWIFT (rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew niedawno stwierdził, że byłoby to jak wypowiedzenie wojny) - więc się tego boją. Przecież fakt, że w Waszyngtonie zaczęto rozmawiać o dostarczeniu Ukrainie broni, doprowadził do podpisania rozejmu w Mińsku. Bez tego porozumienia Mińska 2 by nie było. Z drugiej strony misje pokojowe są zgóry skazane na niepowodzenie, bo Putin ma zamiar dalej zabijać. Jaki cud musi sie wydarzyć, żeby go powstrzymać?

Na podstawie: http://www.defence24.pl/analiza_putina-mozna-powstrzymac-ale-ukrainy-nie-da-sie-ocalic

wtorek, 27 stycznia 2015

W strasznej wojnie rozpętanej przez Putina wciąż giną dzieci. W strefie walk jest ich pół miliona!


Na okupowanych przez separatystów terytoriach w Donbasie, gdzie trwa konflikt zbrojny i codziennie wybuchają pociski, jest około 500 tys. dzieci – alarmuje rzecznik praw dziecka przy prezydencie Ukrainy Nikołaj Kuleba.
Na terenach odbitych z rąk rosyjskich separatystów dzieci jest jeszcze około 4 tys.: w Debalcewie i okolicznych miejscowościach około tysiąca, tyle samo w Stanicy Ługańskiej i Awdiejewce, około 600 w Awdiejewce.
Centralne i lokalne władze Ukrainy apelują do OBWE o wsparcie ich starań, aby wywieźć dzieci z miejsc narażonych na działania wojenne, do dziennikarzy – aby maksymalnie nagłaśniali terminy ewakuacji, a do rebeliantów o zaprzestanie w tym czasie ostrzału.
Ukraińskie media przypominają, że od początku rosyjskiej agresji na wschodzie Ukrainy zginęło już sześciesięcioro dzieci, a akcje wywożenia io: ch z terenów, gdzie narażone są na utratę życia, są utrudnione z powodu nieustających ostrzałów artyleryjskich.

Tak sowiecka swołocz broni „prawosławnych wartości” i „świętej Rosji”


Zobacz jak znęcali się nad wziętymi do niewoli „cyborgami” z donieckiego lotniska. Ten film mówi o „obrońcach Donbasu” więcej niż wszystkie teksty. Nie powinny go oglądać osoby wrażliwe. Są w nim bardzo drastyczne sceny.



źródło: http://kresy24.pl/63096/tak-sowiecka-swolocz-broni-prawoslawnych-wartosci-i-swietej-rosji-18-wideo/

Prawda Mariupola

Samolot malezyjskich linii lotniczych, autobus pod Wołnowachą, ofiary na przystanku trolejbusowym w Doniecku, polegli w Mariupolu – za każdym razem, zauważa petersburski publicysta i opozycyjny polityk, Borys Wiszniewski - donbascy terroryści zaprzeczają, iż mieli z tym cokolwiek wspólnego. Z Kremla także bez przerwy płyną zaprzeczenia, w Donbasie, na Krymie, nie było rosyjskich żołnierzy, Rosja nie dostarcza separatystom uzbrojenia. Ta tradycja kłamstw i zaprzeczeń zrodziła się dawno, jeszcze w czasach radzieckich. Jednak prawda, ostrzega Wszniewski, prędzej, czy później wyjdzie na jaw.
 

 Autor: Borys Wiszniewski

 

Coraz większe jest prawdopodobieństwo, iż kolejnym celem ofensywy donbaskich
separatystów jest położone nad Morzem Azowskim miasto Mariupol. 
 
Kiedy został zestrzelony Boeing, zachwyceni terroryści z Doniecka natychmiast oświadczyli, iż zniszczono ukraiński samolot transportowy i przy okazji zagrozili, że taki los spotka każdy samolot, który pojawi się na ich niebie.
 
Ale nieco później, gdy zrozumieli, iż zestrzelili samolot pasażerski poszli w zaparte. Do dziś można spotkać ogarniętych wątpliwościami, iż za zdarzenie to odpowiadają terroryści.
 
Kiedy rozstrzelano autobus pod Wołnowachą, zachwyceni terroryści natychmiast poinformowali o likwidacji ukraińskiego posterunku.
 
Ale kiedy zrozumieli, że trafili w autobus pasażerski, znów wyparli się wszystkiego. Do dziś można spotkać ogarniętych wątpliwościami, iż za zdarzenie to odpowiadają terroryści.  
 
Kiedy na Donieck spadły pociski moździerzowe i na przystanku trolejbusowym zginęli ludzie, terroryści natychmiast wysunęli oskarżenia pod adresem armii ukraińskiej.
 
Potem, kiedy zrozumieli, iż moździerze nie strzelają na odległość 15 kilometrów (w tej odległości znajdowały się wówczas pozycje ukraińskie) wydali oświadczenie, iż do miasta przekradła się „specjalna dywersyjna grupa mścicieli” po to, by ostrzelać przystanek trolejbusowy. Do tej chwili można spotkać ogarniętych wątpliwościami, iż za zdarzenie to odpowiadają terroryści.  
 
Kiedy w Mariupolu zginęli ludzie ostrzelani z Gradów, zachwyceni terroryści natychmiast poinformowali o ataku na miasto (wcześniej ich główny bandzior pochwalił się, iż nie zamierza nikogo brać do niewoli).
 
Potem, kiedy zrozumieli, co się stało, zgodnie ze starym przyzwyczajeniem, znów postanowili zrzucić odpowiedzialność na armię ukraińską. Oskarżono ją o prowokację, choć tym razem dowody, iż strzelano z terytorium kontrolowanego przez terrorystów są oczywiste.
 
Dzisiaj tylko rosyjscy dyplomaci mogą wyrażać wątpliwości, kto w istocie odpowiada za śmierć 30 ofiar w Mariupolu. A potem jak zwykle, zablokują rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ oskarżającą donieckich terrorystów. Wspólnie z nimi rosyjscy propagandziści ubrani po cywilnemu, zaczynając od głównych kremlowskich stacji telewizyjnych, do anonimowych blogerów będą skarżyć się, że Mariupola nie udało się wyzwolić wcześniej.
Ile jeszcze potrzeba ofiar po mariupolskiej tragedii, by dla  wszystkich stało się oczywiste, iż w kwestii ukraińskiej Kreml prowadzi politykę wiodącą ku katastrofie?
 
Te politykę prowadzi Kreml, nie kto inny, bowiem pozbawieni rosyjskiego wsparcia terroryści nie utrzymaliby się nawet przez tydzień. Ich Grady, Uragany, Buki, przenośne komplety rakietowe, czołgi i transportery opancerzone przychodzą do nich tylko z Rosji.
 
Jeszcze ktoś ma wątpliwości skąd wzięła się ich uzbrojenie ? I myśli, że to donieccy górnicy składają je z części zamiennych w swych podziemnych warsztatach? I w nich produkują pociski i kule?
 
Jeszcze ktoś ma wątpliwości, że w Donbasie z armią ukraińska walczą nie wyszkoleni w cudowny sposób „ochotnicy” potrafiący obsługiwać Grady i kierować czołgami, a przysłani z Rosji wojskowi profesjonaliści.
 
Nawiasem mówiąc, kto pamięta jak władze rosyjskie i rosyjscy propagandyści nazywali Czeczenów walczących z armią rosyjską (Czeczeni nie dostawali z zagranicy ani czołgów ani BTRów, ani wyrzutni rakietowych)? Nazywano ich powstańcami?
 
Jeśli dobrze pamiętam, Komitet Śledczy nie prowadził wówczas żadnych działań śledczych, by odnaleźć winnych masowej śmierci cywilnych mieszkańców Czeczenii. Za to teraz nasz Komitet dzielnie wziął się za śledztwo skierowane przeciw ukraińskiej armii.
 
Rzecz jasna, nasze władze konsekwentnie zaprzeczają, iż żołnierze rosyjscy są obecni na terytorium Ukrainy.
 
Tak samo zaprzeczano, by byli obecni na Krymie. Przynajmniej przed aneksją. Potem już nie zaprzeczano.
 
Tak samo zaprzeczano, iż na wschodzie Ukrainy obecni są „ochotnicy”, dopiero później przyznano się i do tego.
 
Ich poprzednicy, przywódcy z czasów radzieckich, w identyczny sposób zaprzeczali, iż nasi żołnierze walczą w Korei, Syrii, Angoli, Mozambiku, Egipcie, Jemenie, Algierii, Wietnamie, Etiopii i Libanie. Przyznano się do tego po fakcie. Ta tradycja narodziła się już dawno.
 
Świat zorganizowany jest tak, iż to, co teraz jest tajemnicą, tak czy inaczej, stanie się jawne.
 
Tak samo i teraz, gdy Striełkow-Girkin dzieli się szczegółami, jak zajęto krymski parlament, albo jak rozpoczęto bunt w Donbasie, już w niedalekiej przyszłości dowiemy się, kto rozpętał wojnę na Ukrainie. Kto i w jaki sposób kierował tam rosyjskich „ochotników na urlopie”, kim byli i jakie nosili stopnie wojskowe tamtejsi „ochotnicy”, kto i w jakich ilościach wysyłał tam rosyjskie uzbrojenie, kto siał nienawiść i rozpowszechniał kłamstwa.
 
To się stać musi. Chciałoby się mieć nadzieję, iż już w niedalekiej przyszłości wszyscy winni poniosą odpowiedzialność. I przed narodem Rosji i przed narodem Ukrainy.
 
Za poległych i rannych, za pokaleczone ciała i zranione dusze.
 
Przypomnimy wszystkich, ich imiona i nazwiska.
 
Tłum.: ZDZ

 
Oryginał ukazał się na portalu internetowym radia „Echo Moskwy”
 
 
 


*Borys Wiszniewski (ur.1955), politolog, publicysta, opozycyjny polityk, deputowany Zebrania Ustawodawczego St. Petersburga. 


sobota, 17 stycznia 2015

"Zniszczymy cały świat" – świąteczne i noworoczne życzenia od bankrutującej stacji benzynowej


Nowy rok, święta i znowu z rosyjskiego Internetu płyną do nas życzenia: „Radości ludziom i śmierci wrogom”. Autorką jest fanatyczna rosyjska nacjonalistka Maria Katasonowa - pisze Maksym Czyhunka z TV Biełsat.
Nowy rok, święta i znowu z rosyjskiego Internetu płyną do nas życzenia: „Radości ludziom i śmierci wrogom”. Autorką jest fanatyczna rosyjska nacjonalistka Maria Katasonowa.
– dodaje przebrana za zmilitaryzowaną Śnieżynkę dziewczyna, słodko robiąc ręką wielkie kółko. Zawsze widać, że jest jakieś wyjście. Jak nam nie pójdzie w szachach - można przecież wywrócić szachownicę. Rosja przegrywa nie tylko w „Noworosji”, ale przede wszystkim gospodarczo. Niegdyś amerykański senator John McCain nazwał Rosję stacją benzynową z głowicami atomowymi. Dochody stacji spadają i jak dalej pójdzie grozić jej będzie kompletne bankructwo. I co wtedy? Na złość też „zniszczymy cały świat” – tych wszystkich kierowców, którzy niech chcą kupować naszej drogiej benzyny?

Niektórzy Rosjanie, szczególnie ci związani z Kremlem, cierpią na atomowy fetyszyzm i lubią mówić o atomowej zagładzie ze swoistą lekkością. Tak słodko i niewinnie jak śnieżynka Masza, lub śliniąc się z perwersyjnej satysfakcji jak Goebbels Kremla Dmitrij Kisielow.
– straszył blisko rok temu Stany Zjednoczone za wywieranie nacisku na Rosję dokonującą właśnie aneksji Krymu. I do tego robiąc gest – poziome kółko ręką, symbolizujący totalną anihilację północnoamerykańskiego kontynentu. Ręka to ważny symbol - w końcu, jak przypomina Kiseliow, rosyjski system gwarantujący zniszczenie wroga nawet, gdy zostaną zniszczone wszystkie ośrodki dowodzenia nazywany jest„Martwą ręką”.
O atomowym zniszczeniu można też mówić z religijnym uniesieniem. Władyka Riazański Paweł, który zresztą w 2013 stanął na czele Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej kilka lat temu opowiadał swoim uduchowionym głosem, że Rosjanie są gotowi na wiele.
– tak mówił tuż przed świętami w 2011 r., na koniec życząc wszystkim dobrego nastroju w Nowy Roku.
Rosyjski obłęd rozlewa się coraz szerzej i problem w tym, że Rosja, to nie ZSRR i faktycznie nikt już nie kontroluje tego szaleństwa.
Uruchomioną raz maszynę trudno zatrzymać. Nikt nie wie, czy to Kreml rządzi mediami – czy jest dokładnie na odwrót jak twierdzi były kremlowski politechnolog Gleb Pawłowski. Nienawiść sączy się z telewizji i rozlewa się szeroko dzięki tysiącom internetowych trolli pracujących dla idei lub za pieniądze. I nikt temu nie stawia tamy. Wolność słowa po rosyjsku oznacza, że Kremla wprawdzie krytykować nie można – ale na temat wyimaginowanego wroga można powiedzieć wszystko.

Maksym Czyhunka
Tekst pochodzi z portalu TV Biełsat

.