Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekaz podprogowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekaz podprogowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 października 2018

Komunikacja jako sukces lub porażka


Niestety nie jest tak, że oceniamy drugiego człowieka, albo dajemy wiarę w to co mówi ze względów merytorycznych. Warto zastanowić się nad mechanizmami przyswajającymi informacje przez nasz mózg i dlaczego o wiele ważniejsze są emocje niż racjonalne argumenty. Trudno w krótkiej notce przedstawiać całą zawiłą materię postrzegania przez człowieka, dlatego chciałbym jedynie zasygnalizować zagadnienia, odsyłając czytelnika do poszukiwań i poszerzania wiedzy na ten temat. W jaki sposób do człowieka docierają informacje, jak są przez niego filtrowane i w jaki sposób przyswajane, bo to nie jest tak, że wszystko co dociera do nas przez zmysły jest przez rozum absorbowane i uświadamiane. Ale nawet treści uświadomione nie są automatycznie uznawane za prawdziwe lub takie którym należy dać wiarę, bądź przyjąć do wykonania mechanicznie, jak rozkaz, bądź zastosować ze względu na użyteczność.

Komunikacja werbalna to komunikacja oparta na słowie. Arabskie przysłowie mówi: „Człowiek ma tylko jedne usta, ale dwoje uszu”. Podstawowym celem komunikacji jest przekazanie i uzyskanie informacji, a jedynym ograniczeniem formy jest nasza wyobraźnia. Przekazywać i pozyskiwać informację możemy za pomocą wypowiadanych słów, używając symboli, liczb, obrazów, plików audio, wideo, zdjęć i na wiele, wiele innych sposobów. Do tego dochodzą jeszcze komunikaty niewerbalne, które towarzyszą naszej komunikacji: wygląd, tembr głosu, sposób bycia, gesty itp.

W każdym wypowiadanym komunikacie możemy wyróżnić cztery płaszczyzny komunikacji:

  • Płaszczyznę rzeczową(formalną), poprzez którą przekazujemy pewne informacje w sposób oczywisty, formalny.
  • Płaszczyznę autoportretu(autoprezentacji), poprzez którą informujemy, w jakim jesteśmy nastroju, gdy wypowiadamy, nadajemy komunikat.
  • Płaszczyznę wzajemnych relacji, która informuje o stosunku do rozmówcy(lub otoczenia).
  • Płaszczyznę apelu, w którym jest zawarte nasze życzenie do odbiorcy.

Komunikację najlepiej rozumieć jako sztukę porozumiewania się, gdyż jest warunkiem sukcesu zarówno w życiu osobistym, karierze zawodowej i w polityce. Wpływ na skuteczność komunikowania mają:

  • myśli, czyli treść przekazu – to, co komunikujesz, a umysł odbiorcy odbiera na poziomie intelektu,
  • emocje, czyli sposób komunikacji i nastawianie do drugiej osoby – to, w jaki sposób wpływasz na emocje odbiorcy oraz jakich środków, sposobów i technik używasz do przekazania komunikatu,
  • działanie, czyli twoja umiejętność pozyskania informacji zwrotnej – to, czy potrafisz wywołać reakcję w drugim człowieku.

Gdy wszystkie trzy są obecne, z przekazu emanują przekonanie i pasja, a my jawimy się jako osoby godne zaufania. Nasi słuchacze nie zawsze będą pamiętali, co do nich mówiliśmy, ale na długo pozostanie w ich pamięci wspomnienie emocji, które towarzyszyły im podczas wystąpienia. Ważne, by były to pozytywne emocje.
Teraz już wiesz, co decyduje o skutecznej komunikacji z otoczeniem?

Bardzo ważna jest umiejętność aktywnego słuchania. Możemy to osiągnąć stosując następujące techniki:

  • Odzwierciedlenie – informujemy rozmówcę, jak zrozumieliśmy jego odczucia lub intencje.
  • Parafrazowanie – ujmujemy inne słowa zasłyszany komunikat, upewniając się czy dobrze został zrozumiany.
  • Klaryfikacja – skłaniamy rozmówcę do skoncentrowania się na głównej idei komunikatu lub prosimy o bardziej precyzyjne wyjaśnienie sprawy.
  • Potwierdzenie – dopowiadamy pewne słowa, potwierdzając, że jesteśmy zainteresowani wypowiedzią i słuchamy uważnie.

Komunikacja niewerbalna była stosowana od zarania dziejów ludzkiej cywilizacji, jednakże stała się przedmiotem poważnych badań dopiero w połowie lat 60. Przed XX wiekiem, najbardziej znaczącą publikacją dotyczącą zachowań niewerbalnych było „Wyrażanie emocji przez ludzi i zwierzęta" Karola Darwina. Jego praca została wydana w 1872, jednak wiele z idei i obserwacji, które w niej zawarł, są wciąż cenione przez współczesnych badaczy na całym świecie. Po prostu - jest ona używana świadomie przez ludzi chcących osiągnąć swój cel poprzez interakcję ze słuchaczami i ich zachowaniami.

Do wrodzonych zachowań niewerbalnych możemy zaliczyć również tzw. dystanse personalne. Dystans personalny możemy określić najprościej jako niewidoczną bańkę powietrza, która otacza nasze ciało. Z punktu widzenia psychologii, ciało nie kończy się na skórze. Tak naprawdę rozciąga się w przestrzeni, przez co ludzie mają poczucie własności w stosunku do bliskiego obszaru, która ich otacza.Podobnie jak zwierzęta ustalają swoje terytoria w zależności od populacji, w której dany osobnik dorastał, tak rozmiar strefy osobistej będzie zdeterminowany kulturowo oraz społecznie.

Same procesy biorące udział w komunikacji z innymi ludźmi są trochę bardziej skomplikowane. Aby spróbować zrozumieć pewne mechanizmy musielibyśmy chociażby się cofnąć do Przewrotu Kopernikańskiego Kanta. Do tamtej pory zakładano przeciwieństwo między podmiotem poznającym a przedmiotem. Skupiano się na wzajemnych zależnościach pomiędzy przedmiotami, na prawach rządzących światem. Kant przeniósł punkt ciężkości dociekań filozoficznych na badanie warunków poznania rzeczy, ukazał zależność między podmiotem a przedmiotem, dowodził, że to podmiot (jego umysł) kształtuje przedmiot, a jego istnienie jest uwarunkowane podmiotem. Poprzednicy Kanta uważali, że doświadczenie umożliwia pojęcia – on odwrócił to, stwierdzając, że to pojęcia umożliwiają doświadczenie. /za Wikipedią. Byt kształtuje świadomość (brzmi znajomo?), czy może raczej jest tak, że to świadomość kształtuje byt?

Według analiz badań przeprowadzonych przez Nisbetta i Wilsona ludzie nie uświadamiają sobie poprawnie bodźców, jakie wpływają na ich poziom świadomości, czy zachowanie. Nie uświadamiają sobie swojego braku świadomości, ponieważ posiadają rzeczywistą wiedzę introspekcyjną, o końcowych, lub pośrednich efektach działania procesów psychicznych, natomiast uświadomienie sobie braku świadomości wiązałaby się z utratą poczucia kontrolowania siebie.

Człowiek, wg koncepcji Freuda wypiera się przed uświadomieniem sobie tych treści psychicznych, które są nieprzyjemne, nie pochlebne, bolesne, czy niebezpieczne, a które, pomimo nieuświadomienia regulują zachowaniem. Procesy poznawcze w sytuacjach standardowych, codziennych, dla podmiotu mają przebieg zautomatyzowany, podczas, gdy w sytuacjach nowych, są w większym stopniu świadomie kontrolowane. Obecność pewnych bodźców sytuacyjnych powoduje skoncentrowanie świadomej uwagi podmiotu na sobie, co prowadzi do zmian w postrzeganiu i zachowaniu podmiotu, np. wzrasta stopień, w jakim odpowiedz za własne zachowanie jest przypisywana samemu sobie. Mniejszą świadomością informacji charakteryzują się osoby autorytarne, ekstrawertycy, osoby preferują mechanizmy obronne, typu zaprzeczanie, oraz osoby posiadające dużo rodzeństwa.

Ludzki umysł działa niejako na dwóch poziomach, z których każdy jest zdolny do niezależnego działania. Jeden z nich jest świadomy i obiektywny. Drugi jest podświadomy i subiektywny. Obiektywna część służy do wykonywania operacji, komunikowania się i organizowania każdej aktywności. Koncentruje się na obiektywnym, zewnętrznym świecie, podlega percepcji pięciu zmysłów. Podświadomość zaś nie podlega percepcji zmysłów, za to postrzega intuicyjnie.
To w niej znajduje się siedlisko ludzkich emocji. Umysł podświadomy zawsze podlega sugestii, jest przez nią kontrolowany. Trzeba pamiętać, że podświadomość nie wartościuje sugestii, lecz przyjmuje je wszystkie i akceptuje wszelkie przekonania, które sami uznamy za prawdziwe i słuszne.

I teraz rzecz o kapitalny znaczeniu: przyjmujemy tylko takie treści z którymi się zgadzamy, które potwierdzają nasze dotychczasowe przekonania. To tłumaczy, dlaczego osoba o lewicowych poglądach nigdy nie zrozumie prawicowca i nigdy nie przyzna mu racji. I odwrotnie.

Empatia oraz zaufanie mają ogromne znaczenie w skutecznej komunikacji. Żeby móc skutecznie do kogoś dotrzeć i przekonać do czegoś, najlepiej wczuć się w jego sytuację. Trzeba też czasami komuś zaufać, np. nie traktować tego do którego mówimy  jako idiotę nie potrafiącego samemu myśleć. Bardzo ważne jest też wzbudzenie czyjegoś zaufania. Osoba nie posiadająca zdolności do emapatii jest "ślepa" emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych osób. Silna empatia objawia się między innymi uczuciem bólu wtedy, gdy przyglądamy się cierpieniu innej osoby, zdolnością współodczuwania i wczuwania się w perspektywę widzenia świata innych ludzi. Zaufanie wobec kogoś jest to nadzieja, wiedza lub wiara, że jego działania, przyszły stan lub własności okażą się zgodne z naszymi oczekiwaniami.

Jeżeli mielibyśmy porównywać jakieś dwie osoby, pod względem wizerunkowym, merytorycznym bądź osobowościowym (w sytuacji, gdy przemawia polityk bądź lider), to przede wszystkim trzeba by się skupić przynajmniej na dwóch rzeczach: mowie ciała i przekazie podprogowym. Mowa ciała to nie to samo co przekaz podprogowy.

Przekaz podprogowy

Percepcja podprogowa jest procesem rejestrowania informacji bez świadomości ich spostrzegania. Sprowadza się to do spostrzegania bodźców silniejszych od fizjologicznego progu wrażliwości receptora, a słabszych od progu spostrzegania świadomego. Od dawna znany jest w neurologii fakt, że bodziec o sile niższej od wartości fizjologicznego progu absolutnego wywołuje przejściowy, lokalny wzrost pobudliwości neuronu. Następne podprogowe bodźce prowadzą do zsumowania się ich działania i w efekcie do zareagowania pobudzeniem przez neuron. Sumowanie zachodzi w synapsach, a warunkiem jego wystąpienia jest działanie kolejnych bodźców w bardzo krótkich odstępach czasu. Ponadto muszą to być bodźce o podobnej modalności odbierane przez ten sam receptor. Mechanizm tego zjawiska polega na tym, że zmiany potencjału błony komórki nerwowej wywołane przez bodziec wcześniejszy, zanim nie wygasną, zwiększane są przez bodziec następny, w efekcie końcowym zmiany potencjału błony komórkowej mogą osiągnąć wartość krytyczną i wyzwolić impuls nerwowy. Długotrwałe działanie bodźców podprogowych prowadzi do zmiany progu pobudliwości neuronu.

Kiedyś przekaz podprogowy zawężano do krótkich bodźców trwających ułamek sekundy, np. ukrytymi wśród klatek wyświetlanego filmu. Dzisiaj wiemy, że to zjawisko dużo szersze. Trzeba wiedzieć, że programowanie sugestią podprogową nie wymaga
określonego stanu umysłu, czy skupienia. Może być przeprowadzane w każdej sytuacji, w której aktywny jest zmysł wykorzystywany do przekazania sugestii. Najczęściej do sugestii podprogowej wykorzystuje się zmysł wzroku, ale nie tylko!
Programowanie wzrokowe polegało na wyświetlaniu odpowiednio sformułowanej sugestii przez bardzo krótki okres czasu (około 1/20 część sekundy) w taki sposób aby nie była ona możliwa do świadomego zarejestrowania. Oddziaływanie takie ze względu na bardzo krótki czas trwania kodowane jest w pamięci z pominięciem świadomości.
Tak powstałe engramy (ślady pamięciowe) pewnych słów, symboli czy też znaków firmowych (logo) mogą być rozpoznawane później jako już znane i kojarzące się z czymś przyjemnym. Aby przekaz był skuteczny, obiekt musi być poddawany sugestii przez dłuższy czas. /za: Portalwiedzy.onet.pl/

Infradźwięki (to fale dźwiękowe niesłyszalne dla człowieka, ponieważ ich częstotliwość poniżej 16 Hz jest za niska, aby mózg interpretował je jako dźwięk. Odbieramy je przy ich dużym natężeniu jako wibracje. Słonie i wieloryby, które słyszą infradźwięki wykorzystują je do porozumiewania się na duże odległości. Pod działaniem infradźwięków u człowieka może wystąpić: poczucie nadmiernego zmęczenia, dezorientacji, zwiększonej podatności na sugestie, senności, apatii a nawet depresji. Czy dźwięki o określonej częstotliwości mogą być wykorzystywane w relacjach telewizyjnych, podczas przedstawiania przemowy nielubianego polityka? - Ależ oczywiście.

Jak media programują nasz umysł? - Przekazy podprogowe, czyli słowa, dźwięki i obrazy, które znajdują się poniżej progu świadomej percepcji. Zwykle bodźce te trwają zbyt krótko, aby można było je świadomie zarejestrować (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane przez inne bodźce. Są jednak przechwytywane przez odbiorcę i mają wpływ na jego sądy, postawy i zachowania. W 1928 roku Edward L. Bernays, siostrzeniec Zygmunta Freuda, perfekcjonista i posunięty w swych działaniach do skrajności mistrz manipulowania masami (to on postarał się o to, że kobiety zaczęły palić i zostało to powszechnie zaakceptowane przez społeczeństwo), twórca współczesnego systemu propagandy w książce pt. „Propaganda” napisał: "Świadome i inteligentne manipulowanie masowymi nawykami i opiniami mas, jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym, społecznym mechanizmem, stanowią niewidzialny rząd, który jest prawdziwą siłą rządzącą w naszym kraju [USA]. Jesteśmy rządzeni, nasze umysły kształtowane, nasze gusta formowane, nasze idee sugerowane, w dużej mierze przez ludzi, o których nikt nigdy nie słyszał. Jest to logiczny efekt tego, w jaki sposób społeczeństwa demokratyczne są zorganizowane. Olbrzymia liczba ludzi musi współpracować w ten sposób, jeśli chcą żyć razem jako sprawnie funkcjonujące społeczeństwo".

Był w Internecie świetny przykład na przekaz podprogowy - Szkło Kontaktowe z 04.02.2012, gdzie migają na przemian postacie Kaczyńskiego i Hitlera (nagrane w zwolnionym tempie). Niestety film ten jest już niedostępny.

Mowa ciała

Na podstawie mowy ciała można odgadnąć prawdziwe intencje naszego rozmówcy. Ale jest też inaczej: na podstawie gestów, mimiki twarzy, sposobu patrzenia, bądź unikania wzroku, tudzież mrugania powiekami "podświadomie czujemy" z kim mamy do czynienia, czy jest wiarygodny i czy możemy mu zaufać.
Kontrolowanie języka ciała, gestów i zachowań jest bardzo trudne i praktycznie niemożliwe do opanowania. Warto jednak wiedzieć, że komunikacja niewerbalna służy uzupełnieniu mowy oraz pomaga wzmocnić przekazywaną informację. Albo też ją osłabiać, rzecz jasna.
Mamy na twarzy mięśnie, nad którymi nie potrafimy zapanować. De facto wykrywanie kłamstwa polega na wyłapywaniu fałszywych emocji. Jeśli ktoś udaje uśmiechniętego i zadowolonego, a w rzeczywistości jest zestresowany i smutny, to po odpowiednim treningu jesteśmy w stanie rozpoznać, że ten człowiek coś udaje. Jest szereg podobnych wskazówek, jak choćby asymetria emocji na twarzy. Człowiek obserwując rozmówcę odczuwa coś w rodzaju emocji o negatywnym bądź pozytywnym zabarwieniu.

W języku ciała można wyróżnić takie typy ekspresji niewerbalnej:

  • mimikę (wyraz twarzy),
  • kinezjetykę (pozycja ciała, postawa, gesty),
  • proksemikę (odległość od rozmówcy)
  • parajęzyk (głos - wysokość, natężenie).

Z czego wynika to, że kogoś lubimy. bądź nie lubimy? Kogoś lubimy słuchać i z nim rozmawiać, a inni nas odstraszają. Przede wszystkim nie lubimy rozmów z ludźmi, którzy wciąż mówią tylko o sobie, swoich pomysłach, rodzinie czy pracy. Sympatii nie przysporzy nam też wygłaszanie wykładów i ignorowanie zdania innych osób. Każdy z nas zna też kogoś, kto nie przyjmuje do siebie możliwości, że ktoś może nie zgadzać się z jego opinią. To wyjątkowo nieprzyjemne! Tak samo jak ludzie, którzy wraz ze zdaniem na każdy temat, posiadają też zestaw dobrych rad, które niezwłocznie powinniśmy od nich przyjąć. Czyli niejako narzucają nam ich punkt widzenia i wymuszają, abyśmy przyznali im rację. Co zrobić, aby ludzie zwrócili na nas uwagę, abyśmy wzbudzili zaciekawienie i mieli możliwość przedstawienia swoich racji? - William James, powiedział kiedyś, że „najgłębszym pragnieniem każdego człowieka jest bycie docenionym”. Czy już wiesz jak należałoby poprowadzić rozmowę, albo przemowę polityka?

Pierwsze cztery minuty rozmowy przesądzą, czy przyszły pracodawca cię polubi i zatrudni, czy niestety nie. Podobnie też pierwsze cztery minuty przesądzą, czy dany polityk wyda nam się interesujący, a jego propozycje coś warte.
Warto wiedzieć, że 60 do 80% przekazu niewerbalnego determinuje decyzję o zatrudnieniu nas, albo o tym, że z danym politykiem się zgodzimy i przyznamy mu rację.

Na wywarcie pierwszego i pozytywnego wrażenia mamy jeszcze mniej czasu. Mechanizm wywierania pierwszego wrażenia to proces trwający zaledwie 10 sekund. Podświadomość analizuje i ocenia wrażenia uzyskane głównie za pomocą zmysłu: wzroku, słuchu oraz węchu. Jeśli nie zaciekawimy naszym wyglądem, nie przekonamy tonem głosu, pracę dostanie ktoś inny, na randkę pójdzie ta osoba, która wygląda jak gwiazda filmowa i wygra ten polityk, który ładniej mówi i lepiej wygląda. Psycholog biznesu Dariusz Duma wyjaśnia, że nie chodzi tu o przesadę lecz wiarygodność. - Pierwszym wrażeniem jesteśmy w stanie zrujnować to, co chcemy powiedzieć - tłumaczy.

Marcin Kalkhoff, strateg marketingowy uważa, że największą siłę ma przekaz wizualny. - Naturalnie wolimy oglądać ludzi ładnych, bo sprawia to większą przyjemność. Idealnie jest, gdy dana osoba łączy pozytywne cechy fizyczne i psychiczne. Kiedy komuś nie dostaje urody, brak ten kompensujemy uwypuklaniem jego talentów bądź pozytywnych cech charakteru. To też ważna wskazówka dla każdego, kto świadomie kreuje swój wizerunek. Czy polityk w ogóle powinien zastanawiać się nad świadomym kształtowaniem swojego wizerunku? Mam nadzieję, że odebraliście to jako pytanie retoryczne?

Wygraliśmy z wynikiem, który dobrze wróży na wybory parlamentarne – powiedział lider PiS na gorąco po ogłoszeniu wyniku wyborów samorządowych. Jarosław Kaczyński starał się przekonywać, że jego partia zatriumfowała. Mowa ciała prezesa mówiła jednak co innego. Te zachowania oznaczają, że Kaczyński szuka właściwych słów i jest zniecierpliwiony. – Zero radości, dał do zrozumienia, że nie wygrał – powiedziała Daria Domaradzka-Guzik, która dla Wirtualnej Polski oceniła mowę ciała prezesa PiS. Zdaniem ekspertki prezes "całym sobą manifestował przegraną i rozczarowanie".

Bibliografia:



wtorek, 22 lipca 2014

Przekaz podprogowy w rosyjskiej telewizji

Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy rosyjska telewizja publiczna Rossija 24 stosuje sugestię podprogową. - Co 25 klatek publikuje przekaz nieświadomie odbierany przez widzów. Brzmi następująco: "Ludzi mordowali banderowcy", "Gwardia Narodowa to mordercy" - mówi rzeczniczka SBU
oto przykład
- Pracownicy SBU od dwóch miesięcy analizują nagrania rosyjskich kanałów telewizyjnych. Mamy dowody, że Rosjanie stosują zabroniony prawem międzynarodowym przekaz podprogowy - ogłosiła na konferencji prasowej Marina Ostapenko, szefowa biura prasowego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

- Wykryliśmy metody wywierania wpływu informacyjno-psychologicznego na widzów, w tym stosowanie tzw. 25. kadru. Polega na umieszczaniu co 25 klatek przekazu nieświadomie odbieranego przez mózg - mówiła Ostapenko.

SBU pokazała nagrania wiadomości telewizji Rossija 24. Opowiadały o wydarzeniach z 2 maja w Odessie. Po ostrzelaniu proukraińskiej demonstracji wściekły tłum ruszył pod Dom Związków Zawodowych, gdzie siedzibę mieli separatyści. Podpalił miasteczko namiotowe, w płomieniach stanął także sąsiedni budynek. Ludzie wyskakiwali przez okna, dusili się, płonęli. W sumie w czarny piątek zginęło blisko 50 osób.

Przyczyny pożaru bada prokuratura,a także grupa dziennikarzy śledczych sympatyzujący z obiema stronami konfliktu i specjalistów. Jednak Rossija 24 wysyła do swoich widzów konkretny przekaz: "Podpalił Prawy Sektor", "Ludzi mordowali banderowcy". Napisy takiej treści SBU pokazała na nagraniu wiadomości puszczonym w zwolnionym tempie. Metoda perswazji nie sprawia wrażenia zbyt profesjonalnej. Niewielkie napisy są wklejone na filmowe zdjęcia. Można je zobaczyć w relacjach z konferencji SBU publikowanych przez ukraińskie media:




Podobne komunikaty SBU pokazała przy wiadomościach opowiadających o starciach ukraińskiego wojska z separatystami na wschodzie kraju. Tam z kolei pojawiają się napisy: "Morduje Prawy Sektor", "Gwardia Narodowa to mordercy".

- Technika 25. kadru jest stara i niezbyt skuteczna, ale rosyjskie kanały telewizyjne korzystają także z innych metod wpływania na odbiorców - mówi Oksana Serbynenko, psycholożka SBU.

- Publikują nieprawdziwe informacje lub półprawdy, powołując się na "poinformowane źródła". Szczegółowo pokazują ofiary morderstw i sceny przemocy, starając się wywołać określone emocje u widzów - dodaje.

W ubiegłym tygodniu ukraińskie Radio Swoboda odkryło, że rosyjska stacja telewizyjna Rossija 1 publikuje nieprawdziwe wiadomości, korzystając z archiwalnych materiałów. Ilustracją do informacji o starciach separatystów i wojska był materiał z 2012 roku przedstawiający rosyjską operację antyterrorystyczną na Kaukazie. Przedstawiał zwłoki leżącego na ziemi człowieka.

"Ukraińska Gwardia Narodowa zabiła człowieka. Broń pozostawiono na miejscu, aby wysłać wiadomość, że wróg został zamordowany. Pokojowi nastawiani cywile po cichu giną na ulicach" - mówił lektor (nagranie od 3 minuty i 20 sekundy).




Chociaż naukowcy nie są zgodni, czy przekaz podprogowy w ogóle działa, Europejska Konwencja o Telewizji Ponadgranicznej zakazuje stosowania perswazji poza świadomością widza (mówi o tym w kontekście reklamy). SBU zapowiada, że pociągnie rosyjskie media do odpowiedzialności. Problem w tym, że Rosja podpisała międzynarodowy traktat, ale go nie ratyfikowała. 

za: http://wyborcza.pl/1,75477,16006393,Przekaz_podprogowy_w_rosyjskiej_telewizji___Gwardia.html

Przekaz podprogowy

Choć z punktu widzenia prawa przekaz ukryty jest zabroniony, bardzo trudno jest takie nadużycie odkryć, ponieważ jest ono niezauważalne dla ludzkiego oka. Przekaz podprogowy w reklamie polega na zawarciu w niej ukrytego przekazu, wklejonego w klatki filmowe, trwającego zaledwie ułamek sekundy, który nie jest rejestrowany bezpośrednio przez nasze oczy, ale dostrzegany przez mózg. Dlatego też po obejrzeniu danej reklamy w naszym umyśle zakodowany zostaje przekaz dotyczący np. potrzeby zakupu danego produktu, czy też skłaniający do konkretnego zachowania.

Krótka historia 

Wszystko zaczęło się w latach 50. kiedy James Vicary opublikował wyniki swoich badań nad zachowaniem ludzi po projekcji filmu, w którym pojawił się przekaz podprogowy o treści „jedz popcorn, pij coca-cole”. Jak się okazało, po wyjściu z kina sprzedaż obu produktów znacząco wzrosła. 

Wyniki badań wstrząsnęły rynkiem reklamy i przekaz podprogowy zaczął pojawiać się w wielu miejscach. Po II wojnie światowej, gdy konsumpcja gwałtownie spadała, a ludzie stawali się oszczędni, manipulacja skłaniająca do zakupu była dla producentów w cenie. Niestety, okazało się że nie przynosi on tak zaskakujących efektów jak dowodził Vicary. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że jego wyniki badań były jedynie manipulacją i sprzedaż przywołanych produktów nie osiągnęła takiego poziomu. Dopatrzono się w jego procedurze także licznych błędów, jak np. barku próby kontrolnej, porównania poziomu sprzedaży popcornu i coli w innych sklepach w tym mieście oraz zmiany sprzedaży w czasie. To zdarzenie wywołało ogromną dyskusję na temat tego, czy przekaz podprogowy w ogóle działa.

Mimo braku jakichkolwiek rzetelnych danych potwierdzających skuteczność takich przekazów, wielu producentów stosowało ją, aby na własne oczy przekonać się o sile jej oddziaływania. Przekazem podprogowym zaczęli interesować się także muzycy, umieszczając w swoich piosenkach zakodowany przekaz, tak jak słynny przebój grupy Judas Priest, który nabiera innego wydźwięku, kiedy jest słuchany od tyłu. Na taki rodzaj przekazu mamy również nasze polskie przykłady, jakim jest przebój zespołu Kaliber 44 „Plus i minus”.


Percepcja podprogowa (subliminalna) - oddziaływanie na mózg informacji bez jego świadomości ich spostrzegania.

Dotyczy bodźców wzrokowych lub słuchowych, które trwają zbyt krótko, by mogły zostać świadomie zarejestrowane (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane innymi bodźcami, które mają wpływać na przetwarzanie innych bodźców.

Podobnie niektórzy uczeni uważają, że bodźce odbierane podczas snu są przetwarzane w podobny sposób. Niekiedy uważa się, że takie słabe bodźce nie powodując świadomej refleksji, czynią nas bezbronnymi, gdyż nie możemy się obronić przed zawartą w przekazie sugestią. W efekcie sugestia ta mogłaby być traktowana jako własna myśl lub zalążek pomysłu bądź pragnienia, podobnie jak w przypadku sugestii hipnotycznej.

Obrazy podprogowe

W 1998 roku Bar i Biederman stwierdzili że, obraz wyświetlany przez 47 milisekund jest wykrywany jedynie przez jedną na siedem badanych osób. Po ponownej prezentacji liczba osób świadomych bodźca zwiększa się do jednej na trzy.

W 2005 roku przeprowadzono badanie, które polegało na wyświetlaniu badanej osobie obraz podprogowo przez 16,7 milisekund i okazało się, że prawa część ciała migdałowatego wykazała większą aktywność podczas bodźca podprogowego z kolei lewa część ciała migdałowatego i kolumna neuronalna podczas późniejszego bodźca ponadprogowego trwającego pół sekundy.

Reklama podprogowa

Zwana inaczej sugestią podprogową lub przekazem podprogowym - teoretycznie polega np. na włączaniu do filmu pojedynczych klatek z reklamą lub wgrywania ukrytego przesłania do piosenek.

Koronnym dowodem na skuteczność jej działania miał być eksperyment przeprowadzony w 1957 r. przez Jamesa Vicary'ego w USA. Podmienił on pojedyncze klatki filmu wyświetlanego w kinie dla zmotoryzowanych w Fort Dix na reklamy - napisy "pij colę" i "jedz popcorn" - i twierdził, że w ten sposób skłonił widzów do kupowania tych produktów. Liczne eksperymenty dowiodły potem, że badania te były sfabrykowane, co zresztą przyznał sam Vicary[potrzebne źródło]. Mimo to reklama podprogowa została zakazana w wielu krajach. Polska ratyfikowała konwencję o Telewizji Transgranicznej, która zakazuje perswazji poza świadomością widza, dlatego techniki reklamowe oddziałujące na podświadomość (chodzi tu głównie o reklamę telewizyjną i kinową) są zakazane.

W latach 80. zarzucano stosowanie przekazu podprogowego niektórym zespołom rockowym, które w ten sposób miały propagować satanizm lub nakłaniać do samobójstwa (słynna sprawa płyty Stained Class zespołu Judas Priest). Miały one rzekomo umieszczać w piosenkach komunikaty, które były słyszalne dopiero wtedy, gdy utwór był odtwarzany "od tyłu". Współcześnie reklama podprogowa stosowana jest w celach politycznych przez władze Rosji.

Zdaniem części badaczy przekaz podprogowy to jedynie mit - argumentują, że nie można ulec propagandzie, jeśli nie widzi się elementu propagandy. Jednak eksperymenty wykazały, że bodźce podprogowe wpływają na procesy poznawcze, choć wpływ ten utrzymuje się zaledwie przez ułamki sekundy. Rejestrowane mogą być proste informacje, takie jak stan emocjonalny. Siła tego wpływu jest zwykle przeceniana zarówno przez osoby obawiające się go jak i osoby próbujące wykorzystywać przekaz podprogowy.

źródło: Wikipedia


Jaka jest najgroźniejsza broń na świecie? Bomba atomowa? Broń biologiczna? Śmiercionośne substancje chemiczne? A może - jak w 1957 roku stwierdził Norman Cousins - żadna z nich nie dorównuje kontroli umysłu, konkretnie: przekazowi podprogowemu?

Takiego procesu Ameryka nigdy wcześniej nie widziała. Był rok 1990, gdy przed obliczem Temidy musieli stawić się członkowie heavy metalowej grupy Judas Priest. I odpowiedzieć na zarzuty rodzin Raymonda Belknapa i Jamesa Vance’a, którzy pięć lat wcześniej tuż przed świętami Bożego Narodzenia targnęli się na swoje życie. Zdaniem rodziców młodych mężczyzn to właśnie członkowie grupy ponosili odpowiedzialność za śmierć ich synów (Vance przeżył próbę samobójczą ze zmasakrowaną twarzą, ale zmarł w wyniku związanych z nią komplikacji trzy lata później). Jak przekonywali adwokaci powodów (proces był cywilny, nie karny), Judas Priest umieszczał w swoich utworach zaszyfrowane wiadomości, a Belknap i Vence jedną z nich, o treści "zrób to!", mieli odebrać jako zachętę do samobójstwa.

Sędzia Jerry Carr Whitehead nie miał większych wątpliwości - wystarczył mu miesiąc, by oddalić powództwo. W uzasadnieniu wyroku podkreślił: "Z przedstawionych badań naukowych nie wynika, by bodźce podprogowe, nawet jeśli odbierane, mogły prowadzić do zachowań tego typu (czyli samobójstwa)". I dodał, że najpoważniejsze z zaobserwowanych skutków to co najwyżej niepokój i wewnętrzne napięcie "ofiary".

Mimo to proces jeszcze długo odbijał się szerokim echem w całych Stanach Zjednoczonych, bo wraz z nim odżył nieco już zapomniany strach przed tajemniczym monstrum, szturmującym ludzką podświadomość: przekazem podprogowym.

"Jedz popcorn" i "pij colę"

Przekaz podprogowy był tylko jednym z licznych potomków teorii kontroli umysłu (zwanej też teorią prania mózgu). Ta z kolei narodziła się wkrótce po wojnie w Korei, a konkretnie: uwolnieniu amerykańskich jeńców wojennych. Okazało się bowiem, że wielu z nich dało się uwieść uzbrojonej w sierp i młot chłopce w czerwieni - co w wybitnie antykomunistycznie nastawionych Stanach Zjednoczonych przekraczało ludzkie pojęcie. Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem, wykorzystanym w propagandzie CIA z pomocą uczonych i dziennikarzy, było poddanie amerykańskich jeńców praniu mózgów.

Co się zaś tyczy samego przekazu podprogowego, to wszystko zaczęło się kilka lat później, w 1957 roku w kinie Fort Lee w New Jersey. Widzowie, którzy wybrali się wtedy na seans dramatu obyczajowego "Piknik", mieli prawo czuć się oburzeni i oszukani. Nie filmem, który został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność i krytyków (dostał nawet dwa Oskary), tylko z powodu ujawnionych kilka tygodni później rewelacji. Jak się bowiem okazało, badacz rynku James Vicary z sali kinowej zrobił małe laboratorium, a z widzów - króliki doświadczalne.

Pomysł był dziecinnie prosty: wystarczyło powklejać na taśmę filmową klatki z hasłami "Jedz popcorn" i "Pij colę". Mimo że komunikaty były wyświetlane 12 razy na minutę, nikt z widzów ich nie zauważył, bo trwały ułamek sekundy. Efekty były natomiast piorunujące: na konferencji prasowej zwołanej we wrześniu Vicary stwierdził, że sześć tygodni wyświetlania podrasowanego o podprogowy przekaz filmu wystarczyło, by sprzedaż coca-coli wzrosła o 18 proc., a popcornu - 58 proc. Tym samym przetarł szlak nowej dziedzinie badań - eksperymentom nad percepcją subliminalną, czyli oddziaływaniem na mózg informacji bez świadomości ich spostrzegania.

Tłumnie podążyli nim badacze z różnych poletek naukowych, a jeszcze chętniej - agencje reklamowe, które na myśl o możliwości sterowania wyborami konsumpcyjnymi potencjalnych klientów aż zacierały ręce. Do zabawy w kotka i myszkę z podświadomością widzów dołączyli nawet pierwszoligowi gracze z Hollywood, na czele z legendą dreszczowców Alfredem Hitchcockiem czy wytwórnią filmów Walta Disneya. Ta ostatnia od połowy lat 90. jest oskarżana przez zwolenników teorii spiskowych i środowiska ultrakonserwatywne - z Amerykańską Ligą Życia na czele - o rzekome wysyłanie przekazów z mocnym podtekstem erotycznym m.in. w "Małej Syrence" i "Królu Lwie". Dodajmy, że oskarżana jedynie wirtualnie, bo jedyną oficjalną skargę do sądu na wytwórnię złożyła mieszkanka Arkansas w 1995 roku - ale wycofała ją po dwóch miesiącach, Disney zaś konsekwentnie odpiera ataki (choć w kilku przypadkach, np. oskarżeń o niezdrową ekscytację udzielającego ślubu kapłana na widok Małej Syrenki, filmy zostały delikatnie zmodyfikowane).

Opinia publiczna struchlała. Jak nieco ironicznie pisał ćwierć wieku później profesor psychologii Anthony R. Pratkanis, zdecydowany przeciwnik teorii o możliwości sterowania umysłem za pomocą przekazu podprogowego, "większość ludzi była przerażona tą diabelską manipulacją, która była zdolna ominąć świadomość, wedrzeć się do podświadomości i wydawać jej rozkazy". Wtedy jednak na Amerykanów padł blady strach - i nijak dało się go odpędzić. Cecil Adams, publicysta "The Chicago Reader", pisał wręcz o "narodowej histerii". Media prześcigały się w jej podsycaniu, a kongresmani - w szukaniu rozwiązań prawnych, które ukróciłyby podobne praktyki.

Nie minął miesiąc od konferencji, na której Vicary poinformował o swoim "odkryciu", a Norman Cousins, pacyfista i redaktor naczelny "The Saturday Review", wypowiedział wojnę manipulatorom. Wezwał też Federalną Komisję Łączności, by nie dopuściła speców od reklamy do panoszenia się w najgłębszych zakamarkach ludzkiej podświadomości. W przeciwnym razie kwestią czasu jest, przekonywał, kiedy do gry włączą się politycy. I Bóg wie, kto jeszcze. W sukurs poszedł mu kongresman William Dawson, który ostrzegał: jeśli po tę broń sięgną najważniejsi ludzie w kraju, Ameryka stanie się państwem totalitarnym.

Apele i ostrzeżenia nie przeszły bez echa. Co więcej, władze federalne w zaledwie kilka miesięcy zdołały nałożyć embargo na wykorzystywanie przekazu podprogowego w reklamie. Ale jednocześnie po cichu realizowały czarny scenariusz nakreślony przez Cousinsa i Dawsona.

CIA bierze się za pranie mózgów

Prowadzone przez CIA badania nad przekazem podprogowym były częścią programu MKUltra, zainicjowanego na początku lat 50. i oficjalnie zatwierdzonego tuż po zakończeniu wojny koreańskiej w 1953 roku. I zakrojonego na olbrzymią skalę, bo w jego ramach realizowano łącznie około 150 podprojektów przy zaangażowaniu co najmniej 80 instytucji, w tym uniwersytetów, szpitali, więzień i firm farmaceutycznych.

Nic więc dziwnego, że był to jeden z najpilniej strzeżonych sekretów CIA, a o programie MKUltra świat (i sami Amerykanie) dowiedzieli się dopiero po jego zawieszeniu (co miało miejsce w 1973 roku), gdy dziennikarzom "New York Timesa" udało się dokopać do tajnych dokumentów. A właściwie ich resztek, bo w 1972 roku ówczesny szef amerykańskiego wywiadu Richard Helms nakazał zniszczenie większości z nich. Ale już te strzępki informacji okazały się tak przerażające, że najwyżsi rangą oficjele nie mogli przejść wobec nich obojętnie i powołali dwie niezależne komisje śledcze: Chuch Committee (z inicjatywy Kongresu) i prezydencką Rockefeller Commission. W toku prowadzonych przez nie dochodzeń światło dzienne ujrzały szczegóły tajnych eksperymentów CIA, m.in. z wykorzystaniem LSD i innych substancji chemicznych, hipnozy, a nawet tortur.

O samym programie badań nad przekazem podprogowym wciąż jednak wiadomo niewiele, mimo odtajnienia związanych z nim dokumentów w latach 90. Nie wiadomo, czy opisywany na przykład przez Richarda Gafforda proces programowania za pomocą ukrytych przekazów i jego skutki to jedynie założenia, czy też stwierdzone w toku eksperymentów fakty.

Reszta to już tylko - przynajmniej według oficjalnej wersji - dywagacje zwolenników teorii spiskowych. Amerykański wywiad badań nad przekazem podprogowym z pewnością nie prowadził na konkretnych osobach (jak w przypadku tortur czy substancji psychoaktywnych). Nie było takiej potrzeby, bo dysponując tą niewidzialną bronią wystarczy mieć tylko dostęp do kanałów masowej komunikacji. Trudno więc oszacować, ile osób zostało poddanych eksperymentom w ciągu 20 lat realizacji programu MKUltra. Być może cały naród - jeśli wierzyć zwolennikom teorii, że emitowana w telewizji w latach 60. krótka wersja filmowa amerykańskiego hymnu zawierała tajne przekazy: "Zaufaj rządowi USA" (wyświetlane między słowami hymnu), "Bóg istnieje, Bóg patrzy" (z posągiem Abrahama Lincolna w tle) czy "Bunt nie będzie tolerowany" (na tle Statui Wolności).

Póki co jest to jedynie hipoteza, w dodatku słabo (żeby nie powiedzieć: w ogóle) udowodniona. Nie ma nawet pewności co do tego, czy krążące na YouTube od 2011 roku nagranie jest autentyczne.

Przekaz podprogowy dociera do Polski

Rok po eksperymencie Vicary’ego CBC (główny publiczny nadawca telewizyjno-radiowy w Kandzie) przeprowadził własne badanie. W popularnym programie telewizyjnym "Close-up" został umieszczony przekaz podprogowy. Po emisji autorzy poinformowali widzów, że ci padli ofiarą małego eksperymentu. I poprosili ich, by spróbowali odgadnąć, jakim tajemniczym komunikatem zostali zbombardowani. W odpowiedzi do redakcji nadesłano prawie 500 listów. Co drugi z telewidzów twierdził, że w czasie emisji "Close-up" odczuwał głód albo pragnienie - i to właśnie komunikaty "jedz" lub "pij" były najczęściej typowanymi. Okazało się, że nikt nie udzielił prawidłowej odpowiedzi, bo przekaz brzmiał: "Zadzwoń teraz". Ale przez cały czas emisji redakcyjny telefon milczał.

Pod wpływem nacisków badaczy i opinii publicznej, w 1962 roku w wywiadzie dla "Advertising Age" Vicary w końcu przyznał, że blefował. Nie było żadnego eksperymentu, tylko plotka, którą rozsiał, żeby uratować swoją zmierzającą prostą drogą do bankructwa firmę.

Machina była już jednak rozkręcona na całego - i kręci się do dzisiaj w wielu zakamarkach globu. Dotarła nawet do Polski: w 2006 roku Liga Polskich Rodzin próbowała wprowadzić do kodeksu karnego pojęcie "psychomanipulacji" - głównie jako narzędzie walki z sektami religijnymi. Propozycja wraz ze swoimi ojcami chrzestnymi, Andrzejem Mańką i Romanem Giertychem, szybko została jednak odesłana do lamusa.

Natomiast w Stanach Zjednoczonych dyskusja na temat przekazu podprogowego (i szerzej: kontroli umysłów) rozgorzała na nowo. Autorzy niezależnego bloga Activist Post twierdzą, że są w posiadaniu dokumentów związanych z obecnie realizowanym na Uniwersytecie w Arizonie programem DARPA. Wynika z nich, że celem projektu ma być "zdalne rozbijanie przejawów niezadowolenia społecznego i ekstremizmu poprzez zastosowanie metody Transczaszkowej Stymulacji Magnetycznej", czyli nieinwazyjnej metody powodującej depolaryzację i hiperpolaryzację neuronów w połączeniu z wyrafinowaną propagandą. Póki co brak jednoznacznych na to dowodów, więc rewelacje te muszą pozostać w krainie dywagacji. Tak jak tysiące innych rzekomych projektów skierowanych przeciwko ludzkiemu umysłowi: naukowcy bezlitośnie rozprawili się z przekazem podprogowym i sklasyfikowali go jako naukowe science-fiction.

Mimo to można być pewnym co do jednego: dla agencji wywiadowczych upadek mitu przekazu podprogowego oznacza tylko zamknięcie jednej z wielu ścieżek, którymi podążają, szukając skutecznej broni, która sforsuje wrota do ludzkich umysłów.

Aneta Wawrzyńczak
http://historia.wp.pl/strona,2,title,Pranie-mozgu-bron-bardziej-niebezpieczna-niz-arsenal-atomowy,wid,16768299,wiadomosc.html

piątek, 7 marca 2014

Podprogowa agresja, czyli wynajęci Rosjanie cyber-bombardują polski internet.

Po czym poznać ruskiego agenta? - Po realizacji wytycznych z Kremla. Np. zobaczmy taki komentarz:
dlaczego ma być uważany za agenta Rosji - przecież w Katyniu zginęło kilkanaście mniej polaków jak na Wołyniu i innych wschodnich rubieżach - nie trzeba wszystkich niezadowolonych z namolnej propagandy sukcesu polskiej codzienności obywateli, nazywać agentami Rosji.
Zaważyliście jak jest pisana nazwa: Rosja i polacy? - Rosja z dużej litery, Polacy z małej - to oczywiście agresja podprogowa w celu poniżenia Polaków i wdrukowania im poczucia małej wartości w porównaniu do Wielkiej Rosji. 
_________________________________________
Zachęcam też do przeczytania artykułu:
Internet zalała powódź prorosyjskich komentarzy. Na newsweek.pl 80 procent z nich wysłano z nieprawdziwych kont. Ekspert: Rosyjska cyber-propaganda to dopiero początek.
Sytuacja zawsze wygląda w ten sam sposób. Gdy na newsweek.pl publikujemy artykuł dotyczący sytuacji na Ukrainie, na początku pojawiają się wyważone komentarze dotyczące zaangażowania stron w konflikcie. Jednak w pewnym momencie, jakby na akord, liczba komentarzy dramatycznie wzrasta, stają się one bardzo prorosyjskie, anty-ukraińskie i anty-polskie, często wulgarne. Merytoryczna dyskusja całkowicie ginie, internetowi trolle przejmują temat, normalne komentarze są spychane w niebyt.
Z początku w redakcji myśleliśmy, że autorami komentarzy są niezadowoleni Polacy, ale ilość, zajadłość i niezwykła synchronizacja wpisów sprawiły, że poprosiliśmy informatyków o przeprowadzenie śledztwa. Po ustaleniu adresów IP i ich geolokalizacji, okazało się, że ponad 80 procent z ponad pięćdziesięciu skontrolowanych prorosyjskich wpisów nie pochodzi z Polski, a z najróżniejszych miejsc na świecie.
Oto kilka przykładów (pisownia autentyczna):
IP z San Francisco: Czy Pan Premier Tusk może wyjaśnić dlaczego wchodzimy Ukrainie w dupę bez wazeliny??? Od kiedy to nasi przyjaciele?
IP z Zurychu: Czy amerykanie to ludobójcy dla których jedynym celem jest zdobycie dóbr materialnych ? Obecnie wszystko by na wskazywało. I ci tyrani śmieją dyktować warunki Rosji ?
IP z Aten: Jakby nie lubić Ruskich,to trzeba przyznać, że akcja na Krymie jest rzeczywiście formą akcji stabilizacyjnej. I nie ma nad czym płakać ani się oburzać,a pobrzękiwanie szabelką jest wbrew polskiej racji stanu.
IP z Norymbergi: won do piekła ku...o wściekła! jeden mały znak,i odetchnie Ojczyzna od zakłamania, obietnic, i będzie jeszcze taka jak marzenie naszych Przodków, chcesz "phremierze"Majdanu?
Nasze przypuszczenia potwierdził w rozmowie ekspert ds. cyberterroryzmu Collegium Civitas Andrzej Mroczek. – Wielość miejsc, z których wysyłane są adresy IP nie znaczy, że są one wysyłane z tych krajów. To standardowy wybieg hakerów i cyber-przestępców, którzy nie chcą być zlokalizowani.
Liczba najbezczelniej propagandowych komentarzy umieszczanych we wszystkich znaczących serwisach i portalach przy użyciu ewidentnie fejkowych kont wydaje się jednoznaczna.
Żaden z komentarzy nie pochodził jednak z Rosji, a to ten kraj wydaje się pierwszym podejrzanym. – Rosja ma jedną z trzech największych armii hakerskich na świecie. Na terenie Federacji Rosyjskiej działa kilka ośrodków m.in. w Kazaniu lub Czelabińsku. Stamtąd prowadzona jest obecnie, najprawdopodobniej nie tylko w Polsce, akcja propagandowa – mówi Mroczek.
Podobne podejrzenia co do akcji propagandowej opublikował na Facebooku pisarz, znawca internetu i autor głośnego tekstu „My, dzieci sieci” Piotr Czerski: „Jestem absolutnie pewny, że polski internet poddawany jest niespotykanej i właściwie jawnej akcji dezinformacyjnej, sterowanej przez Rosję. Nie mam oczywiście żadnych badań, ale liczba najbezczelniej propagandowych komentarzy umieszczanych we wszystkich znaczących serwisach i portalach przy użyciu ewidentnie fejkowych kont wydaje mi się jednoznaczna”.
Preludium poważnych ataków
O podobnych metodach rosyjskich hakerów pisał również we wrześniu 2013 roku St. Petersburg Times, rosyjski serwis internetowy. Opisał on historię Natalii Lwowej, młodej dziennikarki, która poszła na rozmowę kwalifikacyjną w jednej z firm zajmujących się pisaniem negatywnych komentarzy pod artykułami w rosyjskim internecie.
Według niej biuro, składające się z dwóch pokoi wypełnionych komputerami, znajdowało się w dużym jednorodzinnym domu w podpetersburskiej miejscowości. Zatrudnieni w biurze pisali zarówno komentarze na blogach, mediach społecznościowych i artykułach. Gdy spytała się jak organizowana jest praca, jej koordynator powiedział „Odnosimy się do bieżących wydarzeń. Na przykład wczoraj wspieraliśmy pochwalnie burmistrza Moskwy, a dzisiaj 'sramy' na Nawalnego” (najsławniejszego rosyjskiego blogera i opozycjonistę).
Haker-komentator: Wczoraj wspieraliśmy pochwalnie burmistrza Moskwy, a dzisiaj 'sramy' na Nawalnego.
Lwowa stwierdziła, że każdy komentator pisze dziennie nie mniej niż 100 komentarzy i zarabiają tyle co zwykły rosyjski copywriter: odpowiednik około 2400 złotych za miesiąc.
Jak przyznaje Mroczek teraz mamy podobną sytuację, tyle że skierowaną na zewnątrz. – Wszystko wskazuje na to, że obecna propaganda to dopiero preludium większych ataków hakerskich na Polskę. Następne mogą być strony rządowe, tak jak w czasie konfliktu z Gruzją w 2008 roku. Jeśli sytuacja będzie eskalować niewykluczony jest atak podobny do Estonii w 2007 roku, gdy rosyjscy hakerzy zablokowali strony parlamentu, rządu, banków i największych mediów.

.