Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homoseksualizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homoseksualizm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2016

Gejowski faszyzm

"Gejowski faszyzm, który państwo proponujecie, nie przejdzie" - takie słowa padły w czasie ubiegłorocznej debaty w sejmie. Wywołało to głośne protesty postkomunistów i antyklerykałów. Po stronie lewaków stanęła Platforma. "Informuję pana posła, że skieruję sprawę do komisji etyki" - powiedział po wystąpieniu Pięty prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk.




Daliśmy sobie narzucić - bo zgodziliśmy się - także a może głównie pod wpływem zagrożenia komunistycznego - na optykę liberalną: wolności jednostki jako naczelnej zasady rządzącej wspólnotą i wynikającej z niej organicznie zasady równości wszystkich i wszystkiego. To dziedzictwo europejskiego liberalizmu, walczącego 200 lat z "tyranią" monarchii i tworzącego potworki w rodzaju "praw człowieka".

Wielu ludzi zastanawia się skąd się wzięła polityczna poprawność, kto ją wymyślił, czy można ją zwalczyć czosnkiem, osinowym kołkiem lub srebrem? Jak zawsze skuteczny, w takich sytuacjach okazuje się ołów, on leczy wszystkie zarazy...

Aby zrozumieć co doprowadziło do takiego stanu rzeczy należałoby cofnąć sie do lat 60-tych ub. wieku. Zobaczymy wtedy rozruchy studenckie i antywojenne (w rzeczywistości prokomunistyczne i inspirowane z Moskwy), ponieważ to był już poniekąd efekt działania tej choroby. Choroby zwanej poprawnością polityczna, a będącej w rzeczywistości kulturowym marksizmem.

Wszystko rozpoczęło się zaraz po I wojnie światowej, kiedy długo oczekiwane powstanie robotników, przeciwko uciskowi burżuazji, wzięło w łeb. Okazało się, że robotnicy mają gdzieś jakieś rewolucje. Część marksistów doszła więc do pewnego wniosku. To robotnicy, a nie idea, są niedouczeni i głupi, gdy my im tu szampana dajemy, pitego przez klasę robotniczą ustami ich przedstawicieli. Trzeba, więc ich wyedukować (włoski komunista, Antonio Gramsci oraz węgierski żyd Gyorgy Lukacs stwierdzili, że winę ponosi kultura zachodu, a zwłaszcza chrześcijaństwo, na którym ta kultura wyrosła oraz rodzina jako zarzewie reakcjonizmu. Ten ostatni miał możliwość przeprowadzenia części zmian, gdy na Węgrzech powstała republika radziecka, wprowadził edukację seksualną do szkół, czym zyskał sobie nienawiść Węgrów).

Tak powstał instytut badań społecznych na uniwersytecie frankfurckim, początkowo instytut marksizmu, ale z powodu atmosfery politycznej (niedawne powstanie ZSRR) nazwę zmieniono. Gdy władzę na instytucie przejął Horkheimer w 1930, instytut, ze wcześniejszych bredni o wyzysku świętej klasy robotniczej przez burżuazyjną hołotę, zmienił swoje zainteresowania i przeniósł je na kulturę, tzw. „nadbudowę” (z terminologii klasycznego marksizmu, gdzie „bazą” są środki produkcji, zaś edukacja, kultura itp. to nadbudowa, czyli mniej ważna część). Horkheimer łączył marksizm z freudyzmem (od Freuda jak coś, miało to na celu wykorzystanie psychologii społecznej, aby efektywniej zrobić ludziom bagno z mózgów) co dało efekt w postaci kulturowego marksizmu i teorii krytycznej. Teoria krytyczna polega na, jak sama nazwa wskazuje, krytykowaniu. Krytykowaniu wszystkiego co związane jest z kulturą zachodnią, jej tradycją, obyczajami itp. Na tej podstawie działają wszystkie te ruchy femi-nazistowskie, gejowskie, akcja afirmacyjna w Stanach czy „pozytywna dyskryminacja” w Europie (zwłaszcza 1 akapit http://new-arch.rp.pl/art..._pozytywna.html ; http://wyborcza.pl/1,7547..._wypalil.html).

W ten czas do instytutu dołączają inne indywidua: T. Adorno, E. Fromm i H. Marcuse. Ten ostatni wplątał w to krzywe widzenie społeczeństwa, seksualność, jako jedną z najważniejszych części ideologii i nawoływał do "wielopostaciowej perwersyjności" społecznej(osiągnięcie przyjemności miało być podstawowym celem w życiu).

Fromm stwierdził, że w istocie nie ma różnic między kobietą a mężczyzną, a jeśli jakieś istnieją to jest to wynik uwarunkowań kulturowych. Tego typu twierdzenia, chociaż debilne, znalazły odzwierciedlenie w dzisiejszej Szwecji. Pewna para stwierdziła że ich dziecko samo wybierze sobie płeć jak trochę podrośnie (http://www.fronda.pl/news/czytaj/plec_naszego_dziecka_to_nie_dotyczy).
Szwecja to zresztą osobny przypadek bo jest tam również koleś co chce karmić dzieci własną piersią (http://www.rp.pl/artykul/358385.html).

Jednak co sprawiło, że ta choroba rozniosła się po świecie i zmieniła ludzkie mózgi w bezmyślną breję? Jak zwykle Adolf H., zwany też najwybitniejszym niemieckim akwarelistą i myślicielem. Chyba o żadnym innym niemieckim filozofie i działaczu społeczno-politycznym nie napisano tyle prac historycznych i książek. Całe mnóstwo filmów powstało wokół jego osoby. I on w swym wiele mówiącym dziele pt. „Moja Walka”, stwierdził, że przedstawiciele pewnej mniejszości etnicznej, o wyjątkowym zamiłowaniu do gromadzenia dóbr, są niepożądani w jego kraju. Całkowicie przypadkiem, złożyło się, że wszyscy przedstawiciele instytutu, pochodzili z owej mniejszości. Wyemigrowali więc do USA. Tam rak zaczął się rozprzestrzeniać od uniwersytetu Columbia. Wraz z wojną Marcuse dostaje pracę w OSS (poprzednik CIA), zaś Horkheimer i Adorno ustawiają się w Hollywood. Gdzie za pomocą filmów zaraza powoli rozprzestrzenia się na świat.

Jednak przełomowym wydarzeniem były wspomniane wyżej rozruchy młodzieżowe w latach 60-tych (ruchy antywojenne, hipisi, rewolucja seksualna). Z haseł kulturowego marksizmu uczyniono sztandary (make love, not war itp.). Co znamienne, tamtejsi „rewolucjoniści” to dziś przywódcy europejscy jak Cohn-Bandit (przywódca frakcji zielonych w PE i pedofil) czy Barroso (maoista, szef Komisji Europejskiej).

Rok 1968 stworzył „elity”, których podstawowym założeniem było zniszczenie kultury zachodniej, dymanie się z kim popadnie, walnięcie sobie w żyłę itp. To nie mogło skończyć się dobrze i nie skończyło. Dziś różnej maści „mniejszości”, czy to feminazistki (jak Dworkin, która proponowała zmniejszenie męskiej populacji o 80%, a miała wpływ na legislację stanową w USA), które kobiet tak naprawdę nienawidzą, czy geje (wielu, gdy sa jeszcze młodzi i głupi, chca przyznania części przywilejów homosiom, ale pozniej, gdy zakladaja swoje rodziny, gdy z obrzydzeniem obserwuja parady gejowskie ich  spojrzenie na ten temat się radykalnie sie zmienia) chcący jak najbardziej obrzydzić społeczeństwo swym zachowaniem i tym samym szkodzący homoseksualistom, czy czarni domagający się zasiłku bo ich prapradziadek był niewolnikiem, mają potężne lobby i ustanawiają prawo obowiązujące w państwach świata zachodniego (http://7dni.wordpress.com/2007/02/21/szkoci-kontra-homofobia/).

Zwalczając swoją własną kulturę dajemy miejsce innej. Jakiej? Coraz bardziej zwiększająca się liczba imigrantów, szczególnie wrogo nastawionych muzułmanów, brzydzi się tego co proponują „elity” Zachodu i wolą zostać przy własnej kulturze. To powoduje izolację, alienację i potęguje złość. Ci „normalni” imigranci, żyją pomiędzy dwoma światami i są powoli pożerani przez swych radykalniejszych „braci”. W Europie emerytów, nie będzie już kto miał się bronić i walczyć o takie wartości jak „miłuj bliźniego swego jak siebie samego” czy „nie zabijaj”.

Zdaniem arcybiskupa Giampaolo Crepaldiego celem ruchu homoseksualnego jest uznanie “homofobii” za przestępstwo – obrońcy rodziny muszą się liczyć z prześladowaniami, jeśli będą odrzucać „małżeństwa” homoseksualne.

Pasterz Triestu obawia się kryminalizacji wszystkiego, co sprzeciwia się interesom środowisk homoseksualnych. Grupa „ArciGay”  demonstrowała w styczniu przeciw hierarsze zarzucając mu rasizm oraz nietolerancję. Duchowny twierdzi, że manifestanci uniemożliwili mu opuszczenie rezydencji.

- Aktywiści chcą przepchnąć „małżeństwa homoseksualne”, a wszystkich, którzy są temu przeciwni, uznawać za „homofobów”  - powiedział abp Crepaldi. Ich celem jest uznanie „homofobii” za przestępstwo, dodaje i podkreśla, że jest to poważne zagrożenie dla wolności słowa.  Zdaniem hierarchy kto – tak jak Kościół katolicki – stoi na stanowisku, że rodzina opiera się na małżeństwie jednego mężczyzny i jednej kobiety, ten będzie prześladowany przez prawo karne.
za: http://www.fronda.pl/a/do-wiezienia-za-homofobie-1,27503.html

Tymczasem sędziowie z Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznali, że wsadzanie do więzienia za krytykę homoseksualizmu nie jest naruszeniem prawa o wolności wypowiedzi, gwarantowanego przez Europejską Konwencję Praw Człowieka. Kary więzienia w zawieszeniu czekają czterech Szwedów, którzy publicznie skrytykowali homoseksualizm.
za: http://rebelya.pl/forum/watek/45132/

W najczarniejszych snach jeszcze kilka lat temu nie można było wyśnić, ze ta ponure sny będą mogły się urzeczywistnić. Kto by przypuszczał, ze zboczona kilku-procentowa mniejszość będzie mogla skutecznie sterroryzować pozostałą część cywilizowanego świata.

Waldemar Ałdaś ujawnił, że wczoraj w Hiszpanii postawiony został w stan oskarżenia arcybiskup Aquilar. Będzie odpowiadał za homofobię. Kardynał Fernando Sebastian Aquilar jest sędziwym, 84-letnim teologiem. W dodatku mentorem obecnego papieża Franciszka, który twierdzi, że zna wszystkie jego książki i publikacje. Jak powiedział: „Jestem jego uczniem”. I mianuje go kardynałem na najbliższym konsystorzu 22 lutego.

Cóż takiego zrobił teolog, że musi stanąć przed sądem w Maladze za homofobię? Wzywał do mordowania gejów? Podżegał do społecznego bojkotu mniejszości seksualnych? Obraził je grubym słowem? A może powiedział, że nie wejdą do Królestwa Niebieskiego? Nic podobnego. W wywiadzie dla pisma „Diario Sur” trzy tygodnie temu skomentował słowa papieża Franciszka dotyczące homoseksualistów. Przypomnijmy dla porządku, co takiego powiedział Franciszek: “Gdy gej szuka Pana, kim jestem, by go osądzać? Nie wolno dyskryminować albo spychać na margines tych ludzi. Tak mówi także katechizm. Są braćmi”. Zdaniem arcybiskupa Aquilara papież szanuje wszystkie osoby, ale nie zdradza ani nie zmienia nauczania Kościoła. Jak powiedział: „Jedną rzeczą jest manifestowanie otwarcia i afektu wobec homoseksualistów, a drugą usprawiedliwiać moralnie czynności homoseksualne. Mogę powiedzieć komuś, że ma pewien brak, ale ten brak nie usprawiedliwia odmawiania takiej osobie szacunku i pomocy”. Pytany o jaki brak chodzi, arcybiskup wyjaśnił: „Wiem, że wielu przeciw temu stanowisku protestuje, ale z całym dla nich szacunkiem mówię, że homoseksualizm to pewien brak w manifestowaniu seksualności, bo seksualność służy prokreacji. Wskazanie homoseksualiście tego braku nie jest obrazą, a pomocą, bo w wielu przypadkach homoseksualizm można przezwyciężyć odpowiednią terapią. Jeśli ktoś ma defekt, jego przyjaciel mówi mu o tym”.

Środowiska gejowskie w Maladze pospołu z władzami miejskimi oskarżyły i podały do sądu hierarchę za homofobię i stwierdzenie, że homoseksualizm jest chorobą. A za taką opinię w Hiszpanii idzie się teraz za kratki. Jeśli sąd uzna te argumenty, 84-letni starzec trafi do więzienia.

Archidiecezja Malagi tłumaczy: „Arcybiskup Aquilar nie powiedział, że homoseksualizm jest chorobą, a jedynie wyraził to, co o homoseksualizmie mówi spod prawa katechizm”. Zakładając, że homoseksualizm nie jest chorobą i arcybiskup jest w błędzie, włos się jeży na myśl, że za taki grzech myślą można w Hiszpanii pójść do więzienia. W 13 innych państwach Unii można trafić za kratki za poglądy, ale tylko za negowanie holokaustu lub innych zbrodni ludobójstwa. W pozostałych szerzenie takich skądinąd bardzo szkodliwych głupot nie jest ścigane, bo godzi w konstytucyjną wolność słowa. Trzeba ze zgrozą przyznać, że arcybiskup Aquilar jest na bakier z wynikami najnowszych badań nad homoseksualizmem, nie mówiąc o postępowej ewolucji form rodziny. Słowem jest wstecznikiem.

Zdaniem progresistów w Hiszpanii, którym słowo „tolerancja” nie schodzi z ust, miejsce takich ludzi jest w więzieniu. To już było. W najlepszym z ustrojów, kto nie szedł z duchem postępu, jechał na Kołymę albo do psychuszki.
za: http://whattalking.com/facebook/Hiszpanii

sobota, 4 października 2014

Cerkiew Sodomy i Gomory – o homoseksualnym lobby

W Patriarchacie Moskiewskim nabiera rozgłosu skandal związany z homoseksualizmem wyższych elit władz cerkiewnych.

4 października 2012 roku w lokalnej kazańskiej gazecie pojawił się list mniszki Eufrozyny, w którym z przerażeniem opisano sprawy wokół kazańskiej eparchii podległej pod metropolię Tatarstanu, oraz o przewadze w eparchii homoseksualistów w rjasach (szeroka sutanna), wkluczając to i wyższą władzę (Patrz: Монахиня Евфросиния из Казани: «Надеюсь, назначение владыки Анастасия митрополитом Татарстанским недолговечно»). List ten w tamtym czasie nie miał żadnego oddźwięku, lecz stał się zwiastunem obecnych wydarzeń.
13 grudnia 2013 r. Kazańskie Seminarium Duchowne odwiedziła komisja z Komitetu Nauki (Patriarchatu Moskiewskiego) w związku ze skargami seminarzystów w sprawie molestowania seksualnego ze strony wykładowców. Ponad 40 studentów potwierdziło przed komisją tę informację, po czym prorektor od spraw pedagogicznych ihumen Kirył (Iljuchin) został zwolniony. Poinformowała o tym miejscowa gazeta (Patrz: Татарстанскую митрополию ждет новый скандал: пресс-секретарь митрополита Анастасия уличен в гомосексуализме).
Tym nie mniej pozostali winowajcy nie zostali ukarani. Ihumena nie pozbawiono stanu kapłańskiego. Szczęśliwie przeniósł się on do twerskiej eparchii, gdzie 31 grudnia służył wraz z metropolitą Wiktorem. Metropolita Kazania Anastazy wraz z rektorem seminarium, po wyjedzie komisji śledczej, wystąpił przed seminarzystami grożąc ukaraniem tych, którzy ośmielili się poskarżyć.
W tej sytuacji w obronie studentów wystąpił znany misjonarz protodiakon Andrej Kurajew, który na swym popularnym blogu podał do szerszej informacji publikację z kazańskiej prasy (Patrz: По следам казанского гей-скандала i Казанский гей-скандал тихо перетекает в Тверской), a także opublikował stenogram z wystąpienia metropolity Anastazego (Patrz: Казанская семинария: выслушаем и другую сторону). Kurajew podał do opinii publicznej również skargę, skierowaną do patriarchy Aleksego II, parafian kazańskiej eparchii, napisaną na początku lat 90-tych w której metropolita (wtedy jeszcze biskup) Anastazy jawnie był oskarżany o współżycie z niejakim Wiktorem (Patrz: Или все же голубое лобби в патриархии есть?).
Wtedy to skarga nie przyniosła żadnych konsekwencji, a Wiktorowi (Nowikowi) udało się później zrobić cerkiewną karierę. Oprócz tego, protodiakon opublikował (ukrywając imię autora) list otwarty (Patrz: Казанский гей-скандал тихо перетекает в Тверской), w którym w homoseksualizmie ujawniono metropolitę Nikodema (Rotowa), tenże będąc „ojcem duchowy” wyświęcił obecnego patriarchę Kiryła (Gundiajewa).
Odpowiednie środki ze strony Patriarchatu Sowieckiego podjęto dość szybko. Podczas posiedzenia Synodu 25-26 grudnia został ogłoszony nowy skład Biblijno-teologicznej Komisji – Kurajew przestał w niej obejmować stanowisko. Synod powołał się na postanowienie samej komisji, posiedzenie której odbyło się przed Synodem, co według zawierzeń samego Kurajewa, niczego podobnego podczas jej prac nie podejmowano. (Patrz: Прощание с Синодальной Богословской комиссией.). Po czym, 30 grudnia podczas obrad Rady Naukowej Moskiewskiej Duchownej Akademii, Kurajew został wykluczony ze spisu kolegium profesorskiego, oraz pozbawiono go tytułu profesora ze swe publiczne wystąpienia w Internecie (Patrz: Состоялос­ь очередное заседание Ученого совета МДА). Przy tym, w porządku obrad dana sprawa nie była ogłoszona, a sam Kurajew nie został powiadomiony, że jego kwestia będzie rozpatrywana. Nie odbyło się również i głosowania w tej sprawie, mimo, że wielu z członków Akademii nie zgodziło się z takim postanowieniem.
W odpowiedzi Kurajew ogłosił, że za tym wszystkim stoi silne „gejowskie lobby” Patriarchatu Moskiewskiego, niezadowolone tym, że protodiakon podjął temat tabu o homoseksualizmie w tej cerkwi, a w szczególności w jej wyższych kręgach. Po czym, na blogu diakona pojawiła się seria materiałów, świadectw i wspomnień ofiar molestowania seksualnego. W szczególności zostało podane imię białoruskiego biskupa homelsko-żłobińskiej eparchii Stefana (Patrz: Исповедь семинариста) — przewodniczącego komisji ds. kanonizacji świętych białoruskich, oraz członka Komisji Synodalnej Patriarchatu Moskiewskiego ds. kanonizacji.
Pojawiły się groźby skierowane pod adresem protodiakona Andreja. W szczególności pojawiły się one po podaniu informacji o istnieniu w jednej z eparchii, szczególnego pod względem architektonicznym, domu biskupa.
Diakon napisał, że: „w jednej z północnych eparchii biskup zbudował nowy budynek biskupiej kurii. W wielkim budynku rozmieszczono i jego prywatne pokoje, oraz urządzono eparchialne służby.
Podkreślam: , – pisze diakon – budynek postawiono od zera i wcielono w niego idee i potrzeby biskupa.
Tak oto połowę drugiego piętra zajmował prywatny teren biskupa. Biuro, kapliczka, oraz jeszcze trzy gościnne pomieszczenia. Wejście do całego tego prywatnego terytorium zamykały jedne oddzielne drzwi.
Biskup-budowniczy zmarł w dość młodym wieku.
Nowy biskup nie zechciał żyć w tych pokojach.
Gdy przyjechałem z wykładem, umieścił mnie w sypialni swego poprzednika.
I tutaj mnie czekała niespodzianka: z sypialni było wyjście do sauno-łazienki. To zrozumiałe. Lecz jak się okazało, do tej samej sauno-łazienki prowadzą drzwi również z pokoi gościnnych, które nie posiadają swych łazienek. To znaczy biskupia toaleta, prysznic, sauna i basen były wspólne z „gośćmi”, przy czym zachować prywatność w tym kompleksie w gruncie rzeczy było czymś niemożliwym.
Na moje pytanie „Po co?”, nowy władyka ze smutkiem odpowiedział: w pokojach gościnnych żyli młodzi poddiakoni poprzedniego władyki…
Przyczyna niechęci do starej sypialni nowego biskupa była jasna… .
Tak oto, niekiedy w pełni intymne sprawy przejawiają się w brutalno-architekturalnej formie. Zaprawdę: kamienie krzyczą gdy milczą ludzie. Po co budować basen na drugim piętrze tuż przy sypialni? Ile cerkiewnych środków zatraciło się na umocnienie domu dla tej biskupiej zachcianki? Tak na marginesie, przez 15 lat rządów tego biskupa, nowa katedra tak i nie została w tym mieście zbudowana”, – kończy diakon Andrej. (za)
Skandale związane z homoseksualizmem już wcześniej wstrząsały Patriarchatem Sowieckim. Najbardziej znanym był przypadek w 1998 roku z biskupem ekaterinburgskim Nikonem (Mironowym), który po lustracji został zmuszony w 1999 roku złożyć prośbę o wysłanie na emeryturę. Tym nie mnie 29 maja 2013 roku postanowieniem Synodu, został on przywrócony do służby czynnej i naznaczony (na prośbę metropolity Permskiego i Solikamskiego Metodego Niemcowa) biskupem Dobrjańska, wikariuszem permskiej eparchii, co również wywołało niepokój protodiakona Andreja Kurajewa we wpisie z dnia 29 maja 2013 roku (Patrz:  Епископ-гомосексуалист. „Комсомольская правда” рассказывает о содомитских проделках действующего иерарха РПЦ МП. oraz: http://diak-kuraev.livejournal.com/482755.html/).
Jak dotąd oficjalne władze cerkiewne milczą i nie wypowiadają się w tej sprawie, nie chcąc tym samym nadać jej większego rozgłosu. Bez wątpienia obecny skandal stanie się jednym z ważniejszych skandali Patriarchatu Moskiewskiego za ostatnie lata.
.

Patrz również:

CERKIEW SODOMY I GOMORY
Pismo Święte o homoseksualizmie mówi, że jest to obrzydliwość (Kpł 18,22; 20,13), bezwstyd i zboczenie (Rz 1,27),bezeceństwo i zło (Sdz 19,23), grzech przeciwny naturze (Mdr 14,26; Rz 1,26), a ci którzy się takich czynów dopuszczają plugawią się (Kpł 18,24) i będą wyłączeni spośród swego ludu (Kpł 18,29), a będą ukarani śmiercią (Kpł 20,13) i nie posiądą Królestwa Bożego (1 Kor 6,9).
Święty bogobojny cesarz Justynian „dowiedziawszy się o  gejach, przeprowadził śledztwo i wyjawiwszy ich, jednych wykastrował, dla innych rozkazał powbijać ostre kije w sromowe otwory i gołych przeprowadzić w procesji po agorze. Było wśród nich wielu urzędników, senatorów i nie mało arcykapłanów, którym skonfiskowawszy majątki, tak i prowadził po agorze, dopóki oni nie umarli żałosną śmiercią. I od wielkiego strachu który się wówczas pojawił, reszta zaczęła żyć bogobojnie, gdyż jak się mówi: „niech jęczy sosna jeśli cedr upadł”[1].
W nieco mniej drastycznej formie, tym nie mniej podobny stosunek względem homoseksualistów istniał w czasach Imperium Rosyjskiego, gdzie sodomitom odbierano majątki i zsyłano na Syberię, gdzie pod okiem miejscowej policji musieli pracować oni na swoje utrzymanie.
Jeszcze niedawno, my prawosławni, o hierarchach dewiantach dowiadywaliśmy się od naszych sąsiadów z kościoła rzymskiego, gdzie obecny papież Watykanu w publicznych wystąpieniach nawet broni sodomitów. Dziś nam trzeba zmierzyć się z tym zjawiskiem na własnym podwórku…
Skąd się to u nas wzięło?
Grecki protoprezbiter Teodor Zisis trafnie zauważył, że prawosławni hierarchowie nabrali się takich zwyczajów poprzez ekumeniczne kontakty z heretykami zachodu[2]. Z którymi to wspólnie biesiadują i bawią się podczas ekumenicznych imprez urządzanych za pieniądze parafian. Zaczęło się od przyjęcia przez tych biskupów herezji ekumenizmu („prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo” Rz 1,25), przez co Łaska Boża chroniąca dusze przed zgorszeniami odstąpiła od ekumenistów („dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności” Rz 1,26). Patrzcie jak o tym wszystkim opisał i wyjaśnił już Apostoł Paweł w liście do Rzymian: „A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi” (Rz 1,28).
Wielu kapłanów zadaje sobie pytanie, czemu tak ciężko idzie im duchowa walka, dlaczego z taką łatwością upadają. Otóż za herezję odstąpiła od nich zbawiająca Łaska Ducha Świętego, pomoc Boża ustała tym, którzy ze sług Bożych i głosicieli niezmiennej Ewangelii stali się sługami diabła i jego przewrotnej idei ekumenizmu.
W 1980 roku w Stanach powstała pierwsza organizacja zrzeszająca sodomitów (hierarchów, kapłanów i wiernych) należących do światowego prawosławia. Jej nazwa to “AXIOS — Eastern and Orthodox Gay and Lesbian Christians”. Obecnie w skład tej sodomskiej organizacji wraz z unitami i monofizytami wchodzi wielu „prawosławnych” kleryków z całego świata. Przy czym jej trzon stanowią właśnie „prawosławni” członkowie. Emblematem tej organizacji jest odwrócony do dołu błękitny lub fioletowy trójkąt na którym znajduje się krzyż prawosławny.
Organizacja ta nieprzerwanie zaświadcza, że w rzadnym wypadku nie zmierza utworzyć nowej, czy też dzielić już istniejące prawosławne cerkwie. Jedynym jej celem jest zjednoczyć sodomitów z Prawosławiem, oraz osiągnąć uznania sodomskiego grzechu w cerkwiach lokalnych. Dlatego bez przerwy prowadzi ona dialog ze zwierzchnikami cerkwi lokalnych, pozytywnie oceniając perspektywy dialogu.
Członkostwo w tej organizacji przejawia się w formie jawnej lub tajnej. Co ciekawe organizacja ta otwarcie atakując krytykuje tylko dwie Cerkwie,  –  Rosyjską Zagraniczną Cerkiew Prawosławną i Cerkiew prawosławnych starostylnych Greków. Nazywając nas „protestanckimi fundamentalistami”[3].
Czy sodomia wśród hierarchów była zawsze w Cerkwi?
Taka sytuacja we współczesnym światowym prawosławiu jest czymś nowym. Na masowym zjawisku przybrała ona w Patriarchacie Sowieckim, oraz w tych krajach satelitarnych ZSRR, gdzie prawdziwych arcypasterzy (którzy stanowili znaczną większość!) usunięto lub zabito, a ich miejsce zajęli kapłani którzy oddali się karierze i pracy na rzecz agentury służb specjalnych.
Mający tego typu skłonności kandydaci na hierarchów byli preferowani przez władze, gdyż takimi ludźmi bez większych problemów można było manipulować. Stąd większa część polskich hierarchów to zwyczajni pedofile, geje, dewianci i rozpustnicy. Dla „wzoru” młodzieży i na „chwałę” co poniektórych z nich, na Podlasiu nazwano ich imionami ulice, ronda a nawet szkoły (sic!).
Kto staje się ofiarą?
Na działania polskich sodomitów w rjasach są najbardziej narażeni młodzi adepci monasterów, oraz nierozsądni seminarzyści. Zdarzają się też przypadki molestowania seksualnego młodych prysłużników, którzy z winy swej młodzieńczej głupoty pozwolili sobie na zbyt bliskie kontakty z biskupem.
Wszystkie te przypadki przeważnie źle kończą się dla dalszego intelektualnego rozwoju i egzystencji w społeczeństwie takich młodych osób. Chciałbym przy tym podkreślić, że zamieszczone na blogu diakona Kurajewa relacje osób skrzywdzonych przez hierarchów-sodomitów do złudzeń przypominają zrelacjonowane mi (przez ofiary), sposoby działania „naszych” rodzimych polskich hierarchów. Dlatego w szczególności warto znać te relacje osobom wstępującym do seminarium.
Dlaczego tak się dzieje z Cerkwią?
Nasz czas jest okresem następującej a może nawet już wypełniającej się Apokalipsy Św. Jana. Ostatnim zjawiskiem przed nadejściem końca, będą wszechobecne zwyczaje biblijnej Sodomy i Gomory (Patrz: Rdz 19:4-13; oraz: Sdz 19:22-25). Bez wątpienia nadchodzi ostatnia rewolucja – rewolucja wyzwolenia upadłej natury ludzkiej, – rewolucja przejęcia władzy nad resztkami chrześcijańskiego świata przez zboczeńców i dewiantów, którzy już na arenie światowej uprawomocnili swoje zwyczaje.
Co robić?
Rzecz jasna Cerkiew Chrystusowa przetrwa najtrudniejsze prześladowania i bez wątpienia tacy pseudo-biskupi nie są w Cerkwi i nie są samą Cerkwią . Jednak jak dość brutalnie powiedział protodiakon Andrej Kurajew przywołując słowa św. Ignacego Bogonośca, „gdzie biskup tam i Cerkiew”,  – „czy jeśli biskup siedzi w czyimś tyłku, to i tam jest…?”. Wiem, że to dość niskich polotów cytat Kurajewa, jednak w nim jest odpowiedź gdzie ludzie czasami mają sprawy dotyczące Cerkwi, oraz to, że nie każdy biskup jest przedstawicielem Cerkwi. Spójrzcie na te dzieci z powyższych zdjęć i powiedzcie sobie raz jeszcze, „to nie moja sprawa, tak być musi”.  Nie musi. I milczeniem, które też jest przyzwoleniem, stajemy współodpowiedzialni za to, co się dzieje w naszej cerkiewnej WSPÓLNOCIE.
Nie oszukujmy siebie, że konsekwencje grzechu biskupa nie dotkną nas. Że jakoby na Sądzie Ostatecznym nie będziemy odpowiadać za ekscesy swego biskupa. Święty Cyprian z Kartaginy w jednym z listów pisze: „A i lud nie może sobie pochlebiać, że nie zawinił, jeśli pozostaje w łączności z grzesznym kapłanem i na to się zgadza, aby jego zwierzchnik niesprawiedliwie sprawował urząd biskupi (…) Toteż lud posłuszny nakazom Pańskim i bojąc się Boga, winien się odsunąć od grzesznego zwierzchnika i nie brać udziału w ofierze kapłana świętokradcy. W jego przecież szczególnej jest mocy albo wybierać godnych kapłanów, albo niegodnych odtrącać”[4].
Powyższy artykuł niech posłuży ostrzeżeniem każdemu, kto myśli „służyć Cerkwi” pod tęczową banderą ekumenicznych hierarchów. „Nie łudźcie się! Złe kompanie psują dobre obyczaje” (1Kor 15,33), oraz „z wybranym wybrany będziesz, a z przewrotnym przewrotny się staniesz” (Ps 17,27).
______________
[1] –  Szymon Logofeta, Kronika, Justynian, 9.
[2] – Patrz: ВСЛЕД ЗА ЭКУМЕНИЗМОМ ПРИШЕЛ ГОМОСЕКСУАЛИЗМ (Протоиерей Феодор Зисис)
[3] – Patrz artykuł prezydenta tej organizacji N. Zimarisa pt. „On Being Orthodox and Gay”; Ересь содомизма в лже-церквах
[4] – List 67 w sprawie Bazylidesa i Marcjalisa.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Bóg uzdrawia mnie z homoseksualizmu


Choć to koszmarna choroba, od trzech lat trwam w czystości i doświadczam miłości Boga.

Mam na imię Tomek i od kiedy tylko pamiętam zmagam się ze skłonnościami homoseksualnymi. W domu otrzymałem wychowanie katolickie. Niestety jednak ojciec był surowy i emocjonalnie nieobecny w moim życiu. Nie wiem dokładnie, co mogło się przyczynić do mojej choroby i nawet teraz tego nie dociekam, bo stało się to dla mnie nieistotne.

Dzięki wychowaniu katolickiemu starałem się żyć w czystości, ale nie udawało mi się. Chociaż kontakty seksualne z mężczyznami były okazjonalne (naliczyłem ich w moim życiu około 60), masturbacje były na porządku dziennym, czasem kilka razy na dzień. Stało się to moją obsesją i przy „byle jakiej” okazji szukałem w niej ratunku – uciekałem do życia w iluzji i fantazji erotycznych. Za każdym razem przeżywałem głęboką pustkę, poczucie winy, a przede wszystkim czułem się wewnętrznie oszukany, bo marzenie szczęścia i ulżenia, które z nią wiązałem, zawsze pękały jak bańka mydlana i pozostawał ból i poczucie poniżenia. Mimo to nie mogłem przestać.

Próbowałem przeróżnych terapii, modlitw – choć na pewno one mi pomagały w przetrwaniu, nie stanowiły trwałego rozwiązania. Terapie były indywidualne i grupowe. Przez przypadek poznałem grupę AA i zaprosili mnie oni na swoją konwencję i dopiero tam – tak mogę powiedzieć – zaczęła się moja prawdziwa droga do Wolności. Podczas otwartych mityngów przysłuchiwałem się alkoholikom i uwierzyć nie mogłem, z jaką wewnętrzną wolnością mówili oni o sobie, swoich problemach, wadach charakteru i w jaki sposób oni sobie z tym radzili. Tak im zazdrościłem tej wolności, bo wewnątrz siebie nie mogłem już pomieścić swojego bólu z powodu ściskania w sobie mojego „sekretu” homoseksualizmu. Myślałem, że eksploduję wewnątrz, a nie potrafiłem temu zaradzić, bo problem alkoholizmu wydawał mi się mniej wstydliwy niż erotyki homoseksualnej.

Zdarzyło się, że na tej konwencji był kapłan, który towarzyszył alkoholikom. Poprosiłem go o rozmowę i kiedy tak mówiłem o sobie, on mi powiedział: „jesteś seksoholikiem”. To jego stwierdzenie uderzyło we mnie jak piorun. Wewnątrz poczułem bunt, ale tak w głębi serca wiedziałem, że to była prawda. Od razu zacząłem szukać w internecie czegoś o seksoholikach i natrafiłem na wspólnotę 12-krokową Seksoholicy Anonimowi. Znalazłem numer kontaktowy do nich w moim mieście, ale zanim przemogłem się i zadzwoniłem, upłynęły 3 czy 4 miesiące. Strasznie się bałem i wstydziłem.

Wreszcie spotkałem się z osobą z SA i kiedy poszedłem na pierwszy mityng, na którym było około 10 osób, od razu wiedziałem, że byłem tam, gdzie miałem być i gdzie Bóg chce mnie uzdrawiać. Nikt nie rozumie lepiej niż ten, kto ma podobną chorobę. Do tej pory myślałem, że jestem jedynym takim człowiekiem zmagającym się z moimi przeżyciami, fantazjami i chorobą. Tutaj odkryłem, że moi współbracia i współsiostry mają takie same przeżycia, sekrety, poczucie wstydu, umęczenia ciągłym zmaganiem się z obsesjami. Tutaj poznałem, że moje skłonności erotyczne nie są wadą charakteru, a są chorobą, wobec której sam o własnych siłach nie dam sobie rady. Dlatego wcześniejsze terapie były pomocne na krótko, a kiedy się kończyły, problem powracał i często z powieloną siłą. Jest to choroba postępująca, która nie zna żadnych granic, kiedy jest w akcji.

Spotkałem wiele osób, które będąc w małżeństwie i będąc heteroseksualistami „ przypadkowo” spróbowali seksu „homoseksualnego” i już nie mogli się od niego uwolnić.

W mojej wspólnocie jestem już prawie trzy lata i od tego czasu żyję w czystości – bez relacji seksualnych z innymi osobami i bez masturbacji. Uczę się na nowo żyć i stawać w prawdzie o sobie samym. Uczę się pozwalać Bogu usuwać moje wady charakteru takie jak egoizm, zazdrość, pielęgnowanie urazów, osądzanie innych, kokietowanie i flirtowanie, skąpstwo, „rzucanie” nieczystych spojrzeń i naprawiać wyrządzone krzywdy. Tutaj też poznaję, co to znaczy polubić siebie samego, jak mieć do siebie respekt i jak zachować zdrowe granice.

Spotykamy się na regularnych mityngach, na których dzielimy się swoimi codziennymi trudnościami, ale nacisk jest na rozwiązanie, nadzieję i siłę. Dzwonimy do siebie, aby się podzielić dniem i naszymi przeżyciami i poprosić o radę lub tylko o wysłuchanie. Nie jestem sam i mogę bez nakładania masek i udawania powiedzieć komuś, że w tym momencie przeżywam pokusy, urazy, bunt. Czasem otrzymuję poradę, czasem przyjazne ucho wystarczy.

Problemy codzienne nie wyparowały, ale uczę się zdrowego do nich podejścia. Dla mnie kluczem uzdrowienia jest budowanie relacji z Bogiem miłosiernym, który pochyla się nade mną i mówi: „Jestem z tobą, moje dziecko ukochane. Wymazuję twoje winy i uzdrawiam cię. Jestem przy twoim boku w każdym momencie. Wiedz o tym. Widzę jak cierpisz i opłakuję razem z tobą twój ból.”

Kiedyś otrzymałem od osoby, która się za mnie modliła, takie słowo: „Błogosławieni męczennicy czystości, bo oni zajmą szczególne miejsce w Królestwie Moim”. Osoba ta nie wiedziała o mojej chorobie, a Słowo to otrzymałem korespondencyjnie. Z mojego doświadczenia wiem, że kiedy praktykowałem swoje skłonności seksualne, było to wynikiem mojej totalnej bezsilności. Pragnąłem żyć w czystości i nie wiedziałem jak.
Ten temat był i nadal jest tak wstydliwy dla wielu, że żyją oni w ukryciu i przeżywają ten problem w osamotnieniu. Są tak wyczerpani i umęczeni, że jedynym wyjściem wydaje im się poddać tej chorobie i machnąć ręką na wszystko i przynajmniej na chwilę ulżyć sobie. Całe piekło wraca zaraz potem i męczy jeszcze bardziej. Niedawno też odkryłem, jak bardzo sam siebie nie tylko nie akceptowałem, ale wręcz nienawidziłem. Sam siebie nie mogłem znieść. Życie w czystości przywraca nadzieję, siłę i wiarę. Zmagania codzienne z pożądliwością, pokonywanie wstydów i otwarcia się na innych są wielkim trudem i dlatego Bóg nazywa te osoby męczennikami czystości.

Świętość nie zawsze musi byś spektakularna. Często dokonuje się w codziennej szarości, w konkretnych sytuacjach i nikt oprócz Boga może tego nie dostrzegać. Po blisko trzech latach sam nie wiem, jakim sposobem żyję w czystości. Bóg mnie obdarował ponad wszelką miarę i niedawno miałem takie przemyślenie, że jestem wdzięczny Bogu za moją słabość, bo w przeciwnym razie nie poznałbym może jak bardzo On mnie ukochał i polubił – bo przecież On mnie stworzył i widzi takiego, jakim chce mnie mieć przy Sobie na wieczność – a nie przez pryzmat moich słabości i chorób. To mi daje wiele pogody ducha, pokoju i dystansu do tego, co się dzieje wokół mnie. Bóg to sprawił, że pozwoliłem Mu bardziej na to, aby wszedł w moje życie, wziął mnie jako małe dziecko za rękę i poprowadził. Nie muszę wiedzieć, jak On to robi, bo przecież małe dziecko ma ufność i po prostu trzyma się ręki ojca i idzie tam gdzie on. Chwała Panu!
*świadectwo Tomka jest odpowiedzią na tekst "Jak pomóc homo-katolikom", który przeczytasz TUTAJ.



Ps. Imię głównego bohatera zostało zmienione
za: http://gosc.pl/doc/1588456.Bog-uzdrawia-mnie-z-homoseksualizmu

.