Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2017

Nowi obywatele Polski potrzebni na gwałt


Od dłuższego czasu media alarmują, że wciąż rodzi się zbyt mało dzieci, więc kurczymy się jako naród. To kolejna dziedzina, po służbie zdrowia, gdzie rządy liberałów doprowadziły do ciężkiej zapaści. Naiwne myślenie, że wszystko ureguluje "niewidzialna ręka rynku" kolejny raz nie sprawdziło się. Wolnorynkowe mrzonki liberałów okazały się nie tylko nieskuteczne, ale doprowadziły do bardzo poważnych szkód w społeczeństwie, może nieodwracalnych. Efektem ich poronionych pomysłów jest jedynie to, że Polakom żyje się gorzej i drożej. Wynika to z liberalnej ideologi, że jakoby najefektywniej jest wtedy, gdy wszystko jest prywatne, i za wszystko trzeba płacić z własnej kieszeni. jednak to utopia i zupełne pomylenie pojęć. Ma to bezpośredni i bardzo negatywny wpływ na polskie rodziny. Trudna sytuacja ekonomiczna przekłada się w prosty sposób na chęć planowania i posiadania przez rodziny dzieci. Rodzice rzadko się więc decydują, i trudno się im dziwić. Lansowany przez liberałów model rodziny 2+1 prowadzi naród do katastrofy. Także ekonomicznej.

Swoistym kuriozum jest, że emeryci, którzy zdołali wychować jedno lub dwoje dzieci, oczekują jeszcze emerytur od państwa. I to często wysokich, tłumacząc to swoimi dochodami z czasów, gdy pracowali. Ale to kardynalne nieporozumienie, bo ten co pracuje nie odprowadza składek na swoją emeryturę, tylko płaci na swoich dziadków i rodziców, którzy już aktywność zawodową zakończyli.

Model 2+2 też jeszcze nie jest w stanie zapewnić finansowania emerytów przez aktualnie pracujących. W Internecie można znaleźć szacunki, z których wynika, że obecnie aż czterech pracujących płaci na jednego emeryta. Zaś plany przewidują, że ta tendencja się utrzyma i nadal cztery osoby w wieku produkcyjnym będą musiały utrzymywać jednego emeryta! Tyle, że to niewykonalne, gdyż liczba emerytów wzrośnie, a liczba pracujących tak zmaleje, że jedynie dwóch aktywnych zawodowo będzie musiało płacić na jednego emeryta. Czy odprowadzane przez nich składki emerytalne się podwoją? Czy raczej zanosi się na to, że za kilka lat emerytury zmniejszą się o połowę? To wszystko musi pier...ąć! To tykająca bomba z opóźnionym zapłonem. Kto tego nie widzi jest ślepy! Oto co nam liberałowie z PO, a wcześniej z UW i SLD sprawujący władzę przez ostatnie dwadzieścia lat zafundowali!

Rodziny wielodzietne posiadające od czterech dzieci wzwyż są wręcz na wagę złota. Tymczasem w społeczeństwie wciąż funkcjonuje przekonanie, że rodzina wielodzietna to patologia!

Dwa lata temu ówczesny senator PiS Jan Maria Jackowski alarmował:

„Województwa: podlaskie, lubelskie, mazowieckie, świętokrzyskie i łódzkie, to obszary, gdzie proces starzenia się i wyludniania następuje najszybciej. Jest to przede wszystkim wynik błędnej polityki gospodarczo-społecznej ostatniego ćwierćwiecza powodującej degradację ekonomiczną całych połaci kraju, a w efekcie ogromną emigrację zarobkową za chlebem” – pisał na łamach „Naszego Dziennika”.

Według niego miliony, szczególnie młodych, Polaków nie widzą dla siebie perspektyw na przyszłość w kraju i wyjeżdżają z niego.

W świetle oficjalnych danych w 2013 r. za granicą przebywało 2,2 mln naszych rodaków, a w tym roku liczba ta jest znacznie wyższa. Trzeba jednak pamiętać, że to efekt ostatniej fali emigracji, a przecież wcześniej były inne emigracje wynikające z przyczyn politycznych i ekonomicznych, co spowodowało, że obecnie już co trzeci Polak mieszka poza granicami kraju ojczystego” – wskazywał senator.

Jak przekonuje, gigantyczna skala emigracji powoduje negatywne skutki społeczne, między innymi dezintegrację rodzin, a często rozwody i rozpad podstawowej komórki społeczeństwa.

Wyjeżdżają ludzie aktywni i dynamiczni, wykształceni na koszt całego społeczeństwa, a teraz pomnażający PKB i tak już bogatych krajów. Szacunkowy koszt wychowania i wykształcenia jednego obywatela to ok. 100 tys. dolarów, a jeśli się tę kwotę pomnoży przez miliony opuszczających kraj, to widzimy, jak Polska jest drenowana z kapitału ludzkiego. Kraje, do których jadą Polacy korzystają z już gotowego „produktu”, czyli zazwyczaj tańszej siły roboczej”.

Według niego miliony wyjeżdżających oraz rekordowo niski przyrost naturalny powodują, że Polska się wyludnia i starzeje. „Należy przy tym pamiętać, że wzrost PKB jest stymulowany przede wszystkim przez młode pokolenia, do 35 lat, a kiedy średnia wieku wzrasta i przekracza 45 lat, to PKB spowalnia. Ponadto następuje załamanie systemu emerytalnego i systemu ochrony zdrowia, gdyż proporcja między młodymi osobami pracującymi w Polsce a tymi, które odbierają emeryturę, niekorzystnie się zmieni”- pisał Jackowski.

Imigracja oznacza w jego opinii kolejne problemy, przede wszystkim społeczne, ekonomiczne, a także polityczne. „Ze względu na brak środków na inwestycje życie w miastach jest gehenną, dojazd do pracy zakorkowanymi, pełnymi dziur ulicami często zajmuje 2-3 godziny. […] dochód na mieszkańca jest tylko nieznacznie wyższy niż w Albanii”.

To pokazuje jego zdaniem jak ważna jest gruntowna zmiana polityki społecznej i gospodarczej, bo od tego zależy nasza przyszłość.

/źródło: http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/115783,emigracja-migracja-przyszlosc.html?d=1

Gazeta Prawna rok temu pisała:

"W ubiegłym roku przyszło na świat w naszym kraju ok. 372 tys. dzieci – o 3,5 tys. mniej niż w roku poprzednim. Nie pomogło więc wprowadzenie w 2013 r. rocznego urlopu rodzicielskiego, który miał między innymi zachęcić rodziny do posiadania potomstwa.

Demografowie są zgodni, że Polska będzie się nadal wyludniać. Bo już od ponad 20 lat liczba urodzeń nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. Tak zwany współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3, co oznacza, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15–49 lat) przypada niespełna 130 urodzonych dzieci. Korzystna sytuacja demograficzna byłaby dopiero wtedy, gdyby na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypadało 210–215 urodzonych dzieci".

/źródło: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/919872,gus-gospodrka-demografia-polska-2015.html

Zygmunt Kuźmiuk (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Ku%C5%BAmiuk) napisał kilka dni temu:

"W 2016 roku urodziło się o 15 tys. dzieci więcej niż rok wcześniej (...) . W TVP Info minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska poinformowała, że w okresie styczeń-listopad 2016 urodziło w Polsce 353,3 tysiąca dzieci i doliczając średnią urodzeń z poprzednich lat za miesiąc grudzień (30-33 tys. urodzeń), w całym roku przyszło na świat 383 do 386 tys. dzieci.

W związku z tym, że w roku 2015 urodziło się niewiele ponad 370 tysięcy dzieci wszystko wskazuje na to, że w roku 2016 urodziło się o przynajmniej 15 tysięcy dzieci więcej i jest to najlepszy wynik, od co najmniej 5-lat (mimo tego, że w wieku rozrodczym jest coraz mniej kobiet z wyżu demograficznego lat 80-tych).

Minister Rafalska stwierdziła, że według informacji spływających do resortu coraz więcej rodzin deklaruje chęć posiadania większej liczby dzieci i jest to jej zdaniem rezultat przede wszystkim programu Rodzina 500plus, stabilnej sytuacji na rynku pracy, rosnących wynagrodzeń i wzrost poczucia bezpieczeństwa nie tylko materialnego wśród rodzin".

/źródło: http://naszeblogi.pl/65478-w-2016-roku-urodzilo-sie-o-15-tys-dzieci-wiecej-niz-rok

Niestety, to wciąż zbyt mało... Jak już przytoczyłem wcześniej - Polska będzie się nadal wyludniać. Bo liczba urodzeń nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń...

- zob.: http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/

Napisałem wtedy w formie komentarza:

"Wszelkie działanie rządu na rzecz zwiększenia populacji Polski są na wagę złota. Program 500+ jest krokiem we właściwym kierunku. Oczekiwał bym teraz kolejnych działań. Przede wszystkim polskie rodziny muszą zyskać bezpieczeństwo ekonomiczne.

W przypadku, gdy jedyny żywiciel rodziny straci pracę lub podstawowe źródło utrzymania to musi zyskać ochronę państwa w spłacie kredytów, płacenia czynszu, wydatków na jedzenie, itd. Innymi słowy w takim wypadku płatności powinny zostać zamrożone, albo płacenie należności powinno przejąć państwo.

W żadnym przypadku nie może dochodzić do sytuacji, że jakieś egzekucje komornicze, pozbawianie mieszkań mogły by być konsekwencją braku dochodów.

To rzecz podstawowa, ale nie jedyna. Polskie rodziny muszą mieć zagwarantowane konstytucyjnie prawo do posiadania mieszkania. Jeżeli kogoś nie będzie stać na jego kupno, powinien otrzymać je od gminy lub państwa nieodpłatnie lub na preferencyjnych warunkach; oczywiście każdy powinien tyle płacić ile go stać. Jak go nie stać, to powinien otrzymać mieszkanie za darmo. Analogicznie powinno być z płaceniem czynszu. Reasumując każda rodzina powinna mieć gdzie mieszkać i za co mieszkać i normalnie funkcjonować, niezależnie, czy dana rodzina ma dochody czy nie.

Kolejnym krokiem powinno być powiązanie ilości posiadanych dzieci od wspomagania państwa, m.inw postaci zasiłków. Czyli im więcej dzieci tym więcej pieniędzy dana rodzina powinna otrzymywać. Przy posiadaniu np. 4-ro dzieci wysokość zasiłków powinna być taka, że nie opłaca się pracować, bo na wszystko wystarcza, no chyba że ktoś chce.

Oczywiście skądś pieniądze dla rodzin wielodzietnych trzeba będzie wziąć, więc naturalną rzeczą jest, aby zwiększone podatki płaciły osoby dorosłe, które jeszcze nie założyły rodziny oraz takie rodziny, które posiadają tylko jedno dziecko. Innymi słowy model 2+1 nie tylko nie powinien uprawniać do świadczeń, ale także powinien skutkować oddawaniem dużej części swoich dochodów w postaci podatków dla rodzin posiadających więcej dzieci.

Polska także powinna zintensyfikować wysiłki w celu zachęcenia do przyjazdu do Polski obywateli, którzy mieszkają poza jej granicami, oraz posiadającymi polskie pochodzenie. Na takie osoby powinno czekać mieszkanie, praca lub bezpłatne studia oraz odpowiednia kwota na zagospodarowanie. Polska powinna także prowadzić mądrą politykę imigracyjną, tzn. naukowcy, specjaliści, biznesmeni z innych krajów powinni być zachęcani do osiedlania sie w Polsce. Oczywiście przy założeniu, że przyjezdni podzielają nasze wartości, tradycje, religię i nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i ludzi. Myślę zwłaszcza o państwach ościennych, jak Ukraina, czy Białoruś - Polska już dziś powinna myśleć o przyjęciu kilku milionów obywateli z tych państw, którzy swoje plany życiowe będą chcieli związać z Polską".

/źródło: http://naszeblogi.pl/comment/reply/65478/1064931

To nie są "marksistowskie" mrzonki, jak mi tutejsi liberałowie zarzucali, tylko chłodna kalkulacja i próba znalezienia antidotum na to co ich ideologiczni koledzy z PO zepsuli.

Wygląda na to, że trafiłem w sedno, a rząd być może skorzystał z moich rad :). Otóż dowiadujemy się, że rząd RP przechodzi do konkretów, jeśli chodzi o przyciągnięcie osób z tzw. bliskiej zagranicy, które chciały by zamieszkać w Polsce, aby tu żyć, pracować i wiązać z Polską swoje plany życiowe. Skutkiem tego ma być budowa dużej mniejszości ukraińskiej w Polsce.

Ja widział bym w tym programie także i inne narodowości, szczególnie Białorusinów, ale dobrze, że są przynajmniej Ukraińcy - od czegoś trzeba zacząć.

"Zapowiedziano cztery dodatkowe przejścia graniczne i ułatwienia dla Ukraińców w przekraczaniu granicy z Polską. Zatem utrwalony zostanie proces imigracji z Ukrainy do Polski, który już w chwili obecnej liczony jest na 1,5-2 miliony, co w istotny sposób prowadzi do zmiany demograficznej w Polsce po przesiedleniach w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku i zmiany oblicza etnicznego naszego kraju.

Obecnie otrzymaliśmy od rządu zapowiedź oficjalnego programu. Dziennik Gazeta Prawna z 18.01.17 podaje m.in. następujące pomysły rządu w tej kwestii:

– nowa polityka migracyjna nastawiona głównie na Ukraińców ma być skuteczną receptą na demograficzne kłopoty Polski.

– rząd stawia na młodych. Większość Ukraińców przyjeżdża do Polski w ramach procedury oświadczeń. Maksymalnie mogą zostać przez pół roku. Rząd myśli o wprowadzaniu ułatwień w dawaniu wiz na dłuższe pobyty.

– ułatwienia dla rodzin. Dzieci imigrantów zyskają szerszy dostęp do edukacji. Niewykluczone, że dzieci osób z pozwoleniem na stały pobyt w Polsce zostaną np. objęte programem 500 plus.

rząd będzie zachęcał Ukraińców do uzyskiwania kart stałego pobytu oraz obywatelstwa.

/źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1034079,title,Dziennik-Gazeta-Prawna-Imigranci-Zapraszamy,wid,18677934,wiadomosc.html?ticaid=1188b0

Z całą pewnością jeszcze silniej od deklaracji politycznych zwiąże to Polskę i Polaków z interesami i planami Ukraińców. Już od jakiegoś czasu na uczelniach, w sklepach, wśród ekip technicznych jest coraz więcej Ukraińców, a teraz jeszcze mają uzyskać dodatkowe ułatwienia i to głównie ludzie młodzi. Jednak gra jest warta świeczki, bo to bodaj główny sposób, aby proces wyludnienia Polski zatrzymać.

No bo czy można w tej kwestii liczyć tylko na polskie kobiety? - Pamiętamy przecież, co pisał Tadeusz Boy-Żeleński: "z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz".

czwartek, 2 października 2014

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Rano pojechałem do parku na kasztany, żeby pozbierać to co pospadało po całej nocy. Zrobiła się mała sensacja. Ludzie z zaciekawieniem przyglądali mnie się co ja robię, niektórzy podchodzili i z uśmiechem witając się pytali:
- Cześć, wszystko w porządku?
- Tak, w porządku - odpowiadałem.
Niektórzy podnosili kasztany i przynosili mi wrzucając do reklamówki, którą nadstawiałem.
- Dziękuję!
- Proszę bardzo!
Podeszły dwie kobiety - jedna starsza z drugą młodszą, około czterdziestki i zapytały:
- Będziesz to gotował? Są jadalne?
- Nie - odpowiedziałem.
- To po co je zbierasz?
- Na pająki - odpowiedziałem.
Ta młodsza coś szepnęła tej starszej. Usłyszałem tylko coś w rodzaju ti tsen tłoj si. Kiedy się oddaliły dostrzegłem, że zaczęły się schylać i podniosły kilka. Zaraz też pożaowałem, że im powiedziałem. Teraz mi wyzbierają!
Kasztanów było coraz mniej. Zobaczyłem leżący w trawie kij i pomyślałem sobie, że mógłbym nim rzucić do góry, żeby je strącić. Zacząłem iść w jego stronę i już miałem go podnieść, jak dostrzegłem kątem oka, że idą w moim kierunku policjant z policjantką.
- Dobrze, że nie zacząłem rzucać tym kijem - pomyślałem. Wszędzie pełno kamer i jeszcze ci policjanci - pewnie dostał bym mandat za niszczenie przyrody...
Podeszli do mnie, i jak zwykle to bywa zaczęli zagadywać:
- Cześć, wszystko w porządku?
- Tak, w porządku - odpowiedziałem.
- Ładny dziś dzień, jak ciepło - zagadnęła z usmiechem młoda policjantka, o dość przeciętnej urodzie.
- Tak, ładny. Ale w nocy padało dość mocno - powiedziałem. Ciekaw jestem czy jeszcze dzisiaj będzie padało? - zagaiłem.
Policjantka odpowiedziała - zaraz sprawdzę i wyciągnęła smartwona z prognozą pogody BBC.
- Nie, już dzisiaj nie będzie deszczu, ale jutro tak - powiedziała.
- OK, dziękuję!
Policjant był bardzo chudy i bardzo wysoki, ale sympatyczny. Cały czas się uśmiechał i mnie obserwował. I nagle wyrzucił z siebie:
- Masz już nazbierane na dwa obiady!
- No co ty? - Tego się nie je - odrzekłem.
- Można je jeść, ale trzeba je umieć dobrze przyrządzić - odpowiedział śmiejąc się.
- Nie wiedziałem - odrzekłem. Naprawdę można je jeść?
- To żart! - prawie krzyknął śmiejąc się i wykonał ruch jakby chciał mnie klepnąć po ramieniu, ale się powstrzymał.
- Uważaj na siebie! - powiedział policjant i obrócił się w bok zaczynając odchodzić.
- Miłego dnia - powiedziała policjantka.
- OK, będę uważał, miłego dnia - odpowiedziałem.
Policjanci odeszli i zostałem sam. Podniosłem jeszcze dwa kasztany leżące w trawie i zdjąłem kurtkę, bo zrobiło się gorąco.
Poszedłem w kierunku drugiego drzewa z kasztanami oddalonego o ok. 70 metrów. Drugie i ostatnie, w tak dużym parku. Dlaczego jest tak mało drzew z kasztanami? - Kołatało mi się w głowie. A zamierzałem zebrać całą reklamówkę, co się okazało niewykonalne. Będę musiał przyjechać jeszcze jutro.
Ale pod drzewem do którego doszedłem było mało kasztanów; za to dużo pustych łupin. Zebrałem tam zaledwie około 15 kasztanów.
W pewnym momencie podeszła do mnie starsza kobieta z pieskiem.
- Co robisz? - zapytała bez żadnych wstępów.
- Zbieram kasztany - odrzekłem.
- Zabierasz pokarm wiewiórkom - powiedziała z kwaśną miną.
- Jak to? - zdziwiłem się. Przecież wiewiórki nie jedzą kasztanów?
- Jedzą - powiedziała i pociągnęła pieska na smyczy.
Odwróciłem się od niej i odszedłem dalej.
A może naprawdę wiewiórki jedzą kasztany? - pomyślałem i zacząłem prawie mieć wyrzuty sumienia.
No ale co jest ważniejsze: wiewiórki czy pająki? Wybór okazał się prosty.

Poprzedniego dnia zdarzyła się straszna rzecz. Moja córka, kiedy weszła przed południem do łazienki zobaczyła pająka w wannie. I prawie ją sparaliżowało. Zaczęła przeraźliwie krzyczeć i w panice rzuciła się do drzwi. Natychmiast je zatrzasnęła z hukiem i pozaklejała naokoło szpary między futryną i drzwiami taśmą do paczek, cała płacząc i trzęsąc się z przerażenia. Dół obłożyła ręcznikami i kocem.
Co prawda mogła tego pająka potraktować specjalnym środkiem w aerozolu, sprowadzonym kiedyś z Amazona, ale nie była w stanie.
Wszystko to wiem z jej relacji.
Resztkami sił zbiegła na dół i gryząc paznokcie i roniąc łzy tak mocno, że aż kapały na podłogę zadzwoniła do męża aby natychmiast przyjechał jej na ratunek.
Piotr natychmiast rzucił pracę (co jest stałą procedurą), zostawiając szefa samego z ważnym zadaniem i w te pędy przyjechał do domu. W takich przypadkach ograniczenia prędkości go nie obowiązują.
Dom od jego miejsca pracy jest oddalony ok. 40 minut jazdy samochodem.
Wpadł z rozpędem do domu.
- Tam jest - krzyczała moja córka wskazując kierunek, gdzie znajdowała się łazienka.
Wskoczył susem do środka ze stosownym narzędziem i ubił pająka jednym celnym uderzeniem. Na szczęście siedział cały czas w tym samym miejscu w wannie.

Moja córka panicznie boi się pająków. To się nazywa arachnofobia.

Takie sytuacje bywały już wcześniej. Kiedyś wybiegła tak szybko z domu, że skręciła sobie nogę. Wezwała sąsiada na pomoc, ale nic z tego nie wyszło, bo kiedy ten przyszedł aby zabić potwora, tego już nie było.
Jej maż, jak przyjechał potem do domu to przez cztery godziny go tropił. Odsuwał niemal wszystkie meble i zaglądał do wszystkich szpar, aż w końcu go znalazł i zabił.
Ale i tak do końca nie byli pewni, czy to był ten sam pająk, którego ona widziała wcześniej.

No więc te nazbierane kasztany mają służyć temu, aby odstraszać pająki. Są co prawda w domu jakieś elektroniczne urządzenia wydzielające chyba ultradźwięki, oraz wspomniane aerozole sprowadzone specjalnie z Amazona, ale na Internecie podobno wszyscy są zgodni co tego, ze najskuteczniejsze są kasztany położone na parapecie przy oknie. Nie sprawdzałem - wierzę jej na słowo.

Jak już je przywiozłem do domu córki i zostały rozłożone pod oknem to starczyło ich zaledwie na dwa parapety. Ręce mi opadły.
- Ile ich musi być? - zapytałem.
Niestety córka nie wiedziała.
- Może po jednym na każde okno wystarczy; jak pająk zobaczy kasztana to się przestraszy i ucieknie? - zażartowałem.
Stanęło na tym, że ona się dowie, a ja jutro pojadę znowu po kasztany.

Po co ja to wszystko opisałem? - Z różnych przyczyn. Jedna jest taka, żeby zatrzymać pewne chwile z życia w takim - powiedzmy - kadrze. Aby można było kiedyś do tego wrócić i powspominać, a także po to, aby przez pryzmat tego wydarzenia ktoś z zewnątrz mógł zobaczyć mnie, jako konkretną osobę, w codzienności, w moim życiu. Z całą otoczką uwarunkować i sytuacji.
To tak jak z prawdą, gdy przez jej pryzmat oceniamy rzeczywistość. Tak, tak - można, wbrew temu co się niektórym wydaje. - Kiedy prawda służy jako obiektywny wzorzec oceny i porównania.

Ciekaw jestem takich opisów od innych osób, uchylających niejako rąbka prywatności, zazwyczaj skrzętnie skrywanej przed nieznajomymi.

Bo ludzie, których znamy tylko z Internetu i z którymi toczymy często zażarte boje o racje są wirtualni i wygladają tak jak my ich sobie wyobrażamy, a nie jacy są w rzeczywistości. Ci wirtualni mają konkretne przekonania, które tak naprawdę my sami im przypisaliśmy. Ale czy jesteśmy tego świadomi?

Często z kimś oddalonym od nas o tysiące kilometrów rozmawiamy tak jakbyśmy się znali od dziecka, chociaż go nie widzieliśmy nigdy na oczy. To działa także w drugą stronę - ten ktoś może nas widzieć tylko takimi jakimi chcemy aby nas widziano.

Ale co ciekawe - nie ma pomysłów, aby to zmienić. Zauważmy, że ten stan częściowej znajomości nam odpowiada i nie chcemy aby dowiedziano się o nas więcej. Skrywamy się zazwyczaj za nickami i bronimy dostępu do szerszej wiedzy o nas. Kto z blogerów jest gotów udostępnić swój profil na Facebooku, albo na Twitterze?

W dzisiejszych czasach można wymieniać ze sobą poglądy bardziej efektywnie niż na shoutboxie albo poprzez komentarze pod jakąś notką. Nic nie stoi na przeszkodzie aby np. zorganizować videokonferencję. Z technicznego punktu widzenia to żaden problem - wystarczy wyjąć z kieszeni smartfona i włączyć odpowiedni program. Szybkość, prostota, użyteczność takiego sposobu wypowiedzi są ogromne. Dlaczego z tego nie korzystamy?

I nie skorzystamy jeszcze długo. Bo boimy się, że ktoś się dowie czegoś więcej o nas niż byśmy chcieli. Bo chcemy aby nas widziano takimi jakimi chcemy, a nie takimi jak jesteśmy naprawdę.

To gra i zabawa w wirtualny świat, który projektujemy i tworzymy według własnych potrzeb i wyobrażeń. I co ciekawe, chociaż każdy ma je inne, to zlewają się tworząc jedną rzeczywistość w której jednocześnie jesteśmy biorcami i dawcami.

Mamy obowiązek dbać o tą rzeczywistość, bo chociaż jest ona wirtualna, to kształtuje naszą świadomość i innych, którzy w tym uczestniczą. I co ważne - ma wpływ na ten realany świat, w którym żyjemy. To sprzężenie zwrotne. Istnieje przepływ nie tyko informacji ale i emocji oraz energii pomiędzy tymi dwoma światami. Kształtowana jest nie tylko świadomość, ale i byt.

Mamy dwie drogi. Możemy przekazywać prawdziwe informacje, pozytywne emocje i energie, które będą tworzyły, ubogacały i budowały pokój, nadzieję, wiarę - czyli ogólnie dobro; ale też możemy czynić destrukcję, burzyć, wprowadzać niepokój, podziały, być powodem kłotni, albo propagować kłamstwo.

Błogosławieństwo, albo przekleństwo - jak mówi Biblia.

- Życie...

Polecam w tym momencie mój wczesniejszy tekst pt. "Prawda i kłamstwo jako oręż'" - http://1do10.blogspot.com/2014/09/prawda-i-kamstwo-jako-orez.html

Napisałem wczoraj apel: "korzystając z okazji chciałbym zaproponować akcję na tym portalu: komentarze tylko na temat i zero tolerancji dla trollowania i obrażania innych". Odźwięk był marny... Ale mam może nikt go nie zauważył. Taką mam nadzieję. Dlatego teraz to powtarzam.


Miłego dnia!

.