Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intronizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intronizacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 listopada 2016

O co chodzi w sporze o Intronizację?


Ptr
2016-11-23 [20:37]
Odnosze wrażenie ,że spór idzie o to, że Chrystus wg. niektórych może być Królem Wszechświata, ale nie może być obwołany Królem Polski. To by nawiazywało do określenia Go Królem Żydowskim, a to sugerowałoby przeniesienie jakiejś godności na inny naród.


- W ogóle nie o to chodzi...

Myślę, że w odpowiedzi warto uporządkować stan sporu wokół Intronizacji, czy też Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, jak chciał Episkopat Polski. Małe zastrzeżenie: dyskusja cały czas toczy się wśród ludzi wierzących i praktykujących. Oraz zainteresowanych pełnieniem woli Pana Jezusa, w odniesieniu do przesłania Rozalii Celakówny. Dlatego proszę o mniej emocji i bardziej skupić się na merytorycznych argumentach i własnych przemyśleniach.

A więc:

1. Spór idzie o to czy w ogóle jakaś Intronizacja była, czy nie. Ja twierdzę, że nie. Tak samo twierdzi bp. Czaja i ks. Małkowski. Przeciwne stanowisko prezentują ci, którzy na siłę starają się udowodnić, że Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana był tą właściwą i ostateczną Intronizacją.

2. Spór idzie o to, jak należy rozumieć objawienia Rozalii Celakówny? Ja twierdzę, że dosłownie: Polski parlament ma wpisać do Konstytucji zmianę ustroju na monarchię i usankcjonować prawnie władcę, czyli króla. W tym przypadku Jezusa Chrystusa. Polska ma stać się państwem wyznaniowym, w którym religią dominującą będzie katolicyzm i będzie usankcjonowany prymat Prawa Bożego nad prawem świeckim. Na przeciwnym biegunie są ci, którzy starają się na siłę udowodnić, że Celakówna co innego myślała, a co innego mówiła. Mówiła np. Polska, a chodziło jej o Naród Polski. Wg nich chodzi tylko o akt duchowy w wymiarze indywidualnym. Żonglerka pojęciami i ich wzajemna zamiana, np. Polska <=> Naród ma jakoby to uwiarygadniać.

3. Spór idzie o to, czy Intronizacja (rozumiana dosłownie, tak jak chciała tego Celakówna) budzi wątpliwości natury teologicznej, czy nie? Chodzi o to głównie, czy są tam treści heretyckie i bałwochwalcze, czy nie? Np. złota korona zamiast cierniowej. Ja twierdzę, że podejrzenia są uzasadnione i sprawa nie jest jednoznaczna. Wymaga to podjęcia szczegółowych badań i analiz teologicznych. Dla przykładu w tej chwili w Kościele obowiązuje zasada, że prywatne objawienia nie mogą być ważniejsze od całości, czyli depozytu wiary. Podobne zastrzeżenia zgłasza wielu biskupów i teologów. Strona przeciwna twierdzi, że obawy są nieuzasadnione i nieważne. Nawet jak prywatne objawienia są niezgodne ze stanem wiedzy teologicznej i Magisterium to przesłanie Celakówny jest ważniejsze.

4. Wypełnienie woli Celakówny w opinii zwolenników Intronizacji miało by uchronić Polskę przed III-cią Wojną Światową, Armagedonem albo i całkowitą zagładą. Niektórzy idą jeszcze dalej pokładając dzięki temu nadzieję na pomyślność i dobrobyt. Druga strona uważa, że nie ma na to żadnych racjonalnych przesłanek. Jak dotąd nikt ich nie przedstawił. Nie ma też przykładów na podobne zależności i działania w przeszłości. Co więcej:

5. Jeżeli akt Intronizacji jest chytrym i zwodniczym planem Szatana podszywającego się pod samego Jezusa Chrystusa, to naraża nas to jako Polaków na gniew Boga i być może srogą karę. Analogia z Izraelitami i cielcem na pustyni nasuwa się sama. Tych niebezpieczeństw nie chcą w ogóle widzieć zwolennicy Intronizacji.

6. Co Intronizacja ma dać w wymiarze duchowym i osobowym osoby uznającej Jezusa za Króla? Zwolennicy Intronizacji raczej nie przywiązują do tego wielkiej wagi. Przeważa pogląd, że trzeba pójść do spowiedzi i komunii św., a potem starać się unikać grzechów i przestrzegać 10-cioro przykazań. Strona przeciwna widzi w takim podejściu ogromne spłycenie wymiaru duchowości, brak chęci rzeczywistego nawrócenia się i odmiany życia.

Tych sporów i podziałów można przytoczyć oczywiście więcej, np.

7. Jakie są szanse wprowadzenia Intronizacji w Polsce? Są, czy ich nie ma?

8. Jak rozeznać rzeczywistą wolę Pana Boga w tej sprawie? A może nie ma potrzeby?

Itd. ...

niedziela, 20 listopada 2016

Intronizacja a Prawo Boże


Jak już pisałem wczoraj obrońcy Intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski dwoją się i troją aby uzasadnić, że Intronizacja jednak miała miejsce.

Nieudana próba obrony Intronizacji, czyli Obserwatorowi do sztambucha.

W odniesieniu do wpisu http://naszeblogi.pl/64461-mindserviceom-do-sztambucha jestem zmuszony dokonać sprostowania. Niniejszy wpis jestem zmuszony zakwalifikować jako jeszcze jedną nieudolną próbę obrony wczorajszego aktu zawierzenia jako Intronizacji. Niestety tłumaczenia autora są mało przekonujące.

Przede wszystkim Intronizację należy rozumieć zgodnie z jej znaczeniem, a nie w sposób specyficzny, tak aby potwierdzić z góry założoną tezę. Jej encyklopedyczna definicja jest zresztą prosta i nie budząca wątpliwości. Intronizacja (łac. inthronizatio, inthronizare; gr. enthronídzein (thrónos tron)) – to inaczej wyniesienie na tron. Terminem tym określa się wyniesienie do rządów nowego papieża lub biskupa, a także koronację króla.

To jak kiedyś Intronizacja przebiegała w Polsce w procesie wybierania króla ma znaczenie drugorzędne i pozostaje bez związku z przesłaniem Celakówny.

Zresztą, gdyby tak miało być jak chce autor tamtej notki, to Rozalia Celakówna powinna była dokładnie wyjaśnić,  że np. chodzi tylko o akt duchowy i Polskę jako naród a nie państwo. Niestety nic takiego nie miało miejsca.

Co więcej Panu Jezusowi nie tylko chodziło o Polskę: "Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić intronizację (…) we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną".

I w innym miejscu: "Polska musi w sposób wyjątkowy uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez Intronizację Jego Boskiego Serca i wtedy Jezus będzie jej błogosławił i bronił od nieprzyjaciół". /źródło: http://www.intronizacja.pl/index.php?option=com_content&id=65&Itemid=80

Co do samego aktu Intronizacji jej przesłanie jest również jasne: "Aby ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu".

A także: "Polska nie zginie o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże". /źródło:  http://www.intronizacja.pl/index.php?option=com_content&id=65&Itemid=80


Ale jak należy rozumieć Prawo Boże?

Krótko mówiąc jako prawo moralne. Katechizm Kościoła Katolickiego prawo moralne definiuje w następujący sposób: "Prawo moralne jest dziełem Mądrości Bożej. Można je określić, w sensie biblijnym, jako ojcowskie pouczenie, pedagogię Bożą. Wyznacza ono człowiekowi drogi, zasady postępowania, które prowadzą do obiecanego szczęścia; zakazuje dróg do zła, które odwraca od Boga i Jego miłości. Jest stałe w swoich przykazaniach i zarazem godne miłości w swoich obietnicach." (KKK 1950).

Ksiądz profesor Janusz Nagórny, w Encyklopedii nauczania moralnego Jana Pawła II, prawo cywilne definiuje jako "prawo stanowione w społeczności świeckiej (państwie); według definicji klasycznej: rozumne rozporządzanie, mające na celu dobro ogółu, wydane i ogłoszone przez piastuna prawowitej władzy publicznej; jego zasadniczym celem jest promocja i ochrona życia ludzkiego".

Tradycyjna teologia moralna prawo cywilne rozumie jako swego rodzaju obowiązek w sumieniu. Powołuje się przy tym na Nowy Testament, a konkretnie na słowa Jezusa: "Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22, 21).

Od strony formalnej wskazuje się na dwa zasadnicze warunki: kompetencje prawodawcy i podanie do publicznej wiadomości. Żeby poszczególny akt prawny obowiązywał w sumieniu musi być przede wszystkim godziwy (zgodny z prawem Boskim), sprawiedliwy, możliwy do wykonania, konieczny lub prawdziwie pożyteczny (dla dobra ogółu). Człowiek nie ponosi winy za nieprzestrzeganie prawa, gdy istnieje usprawiedliwiona moralnie nieznajomość tego prawa, a także wtedy, gdy wykonanie danego przepisu jest dla niego fizycznie niemożliwe bądź przynosi mu znaczną szkodę.

Jaka jest geneza prawa cywilnego? Aby dogłębnie rozważyć to zagadnienie konieczne jest odwołanie do pierwszych spisanych konstytucji nowożytnych. Najstarszy znany nam dokument Karta Praw Wirginii, z 12 czerwca 1776 roku, wspomina w 16. artykule o "powinności, jaką jesteśmy dłużni naszemu Stwórcy".

Późniejsza o trzy miesiące Deklaracja Niepodległości USA zawiera już w Preambule bardzo znaczące stwierdzenie, że "wszyscy ludzie zostali stworzeni równi, zostali wyposażeni przez Stwórcę w pewne niezbywalne prawa, między którymi są: życie, wolność i dążenie do szczęścia".

Również Konstytucja 3 maja rozpoczyna się bezpośrednim zwrotem "W imię Boga w Trójcy Jedynego". Bezdyskusyjnym wydaje się więc pogląd, iż prawo moralne zostało ustanowione znacznie wcześniej, zanim społeczeństwa ludzkie zaczęły tworzyć swoje regulacje prawne. Prawo stanowione musiało więc opierać się na Prawie Bożym, dlatego jest z nim nierozerwalnie związane.

Ksiądz profesor Janusz Nagórny twierdzi, że: "Prawo cywilne pozostaje w ścisłym związku z prawem naturalnym. Wprawdzie prawo naturalne działa w sferze wewnętrznej, a prawo cywilne nade wszystko w sferze zewnętrznej, jednakże przedmiotem obydwu jest ten sam człowiek".

Rolą władzy ustawodawczej, czyli parlamentu w państwie wyznaniowym, w którym dominującą religią jest katolicyzm jest takie stanowienie prawa cywilnego aby korelowało ono z Prawem Bożym, w tym Prawem Naturalnym.


Wracając do Rozalii Celakówny to jej wizje wyraźnie podkreślają konieczność przestrzegania Prawa Bożego. Stąd szczególna rola parlamentu i konieczność dodania aktu Intronizacji przez świeckie władze państwowe, w tym parlamentarzystów, którzy mają zagwarantować prymat prawa moralnego nad prawem świeckim.

Wniosek z tego nasuwa się sam: obrońcy Intronizacji odczytujący dosłownie przesłanie Rozalii Celakówny mają rację - nie ma tam miejsca na żadne kompromisy, duchowe rozumienia, uznania zamiast oficjalnej Intronizacji posadawiającej Jezusa na tronie Polski jako świeckiego władcy zamiast prezydenta, premiera i rządu.

Tyle tylko, że taka interpretacja jest nie do przyjęcia, gdyż zastępowała by władze świeckie w rządzeniu krajem, a także dlatego, że  nosiła by znamiona herezji i bałwochwalstwa.

Detronizacja

W sobotę 19 listopada w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach odbyły się obchody uznające Jezusa Chrystusa za Króla Polski.
W uroczystości udział wziął prezydent Duda z mamą i występował tam prywatnie a nie jak się spodziewano oficjalnie.

Nie zabrakło też przedstawicieli sekty księdza Natanka. Czy sam Natanek był obecny, nie wiadomo, chociaż niektórzy przekonują, że był. Obawiano się tego kontrowersyjnego kapłana oraz jego. "rycerzy" - najbardziej agresywnych przedstawicieli ruchów intronizacyjnych. Noszą czerwone płaszcze z wizerunkiem Jezusa w koronie. Nazywają Watykan siedliskiem Sodomy i Gomory, głoszą specyficzny, a wręcz ośmieszający Kościół, kult aniołów i Matki Bożej. Natanek 5 lat temu został zawieszony w funkcjach kapłańskich. Nie przeszkadza mu to jednak w prowadzeniu swojej krucjaty w kraju i za granicą.


Czy Jezus może w ogóle zostać królem Polski?

Absurdalność tego pomysłu z całą bezwzględnością obnażył znany heretyk i neonowy ideolog Krzysztof J. Wojtas: http://brakszysz.salon24.pl/736576,intronizacja

Jednak ci, którzy dosłownie odczytują przesłanie Celakówny chcą Go widzieć na tronie Polski.
Władze w Polsce stanęły wobec trudnego zadania: przeprowadzić tak Intronizację aby jej de facto nie było. Bo dosłowne wypełnienie przesłania trąciło by herezją i bałwochwalstwem. I co gorsze wodzeniem Jezusa na pokuszenie.

Przebrał się diabeł w ornat i na mszę ogonem dzwoni - powiadano niegdyś w Polsce.

"Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. (...)
Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»" /Biblia Tysiąclecia Mt 4. 8-10.

Posadowienie Jezusa Chrystusa na polskim tronie i danie mu władzy świeckiej, albo inaczej głosu decydującego w sprawach świeckich, jak zakres dopuszczalnej aborcji, lojalki dla innowierców albo zakaz pracy w niedziele było by zmuszaniem Jezusa do uznania władzy szatana nad światem. A Jezus nie mieszał się do polityki. - Co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze, znał pogląd swego Ojca na niezależność ludzi, w tym na  ich samodzielne rządy. Po drugie, był świadomy, że istnieją potężne, niewidzialne siły, które udaremniają nawet  najszlachetniejsze wysiłki człowieczych władców. Po trzecie, wiedział, że Bóg chce ustanowić Królestwo Boże. Był to główny temat nauk Jezusa  (Łukasza  4:43) Lecz on im rzekł: „Również innym miastom muszę oznajmiać dobrą nowinę o królestwie Bożym, gdyż po to zostałem  posłany”.  Jana 17:16: „Nie są częścią świata, jak i ja  nie jestem częścią świata”.

Jana 6:15: „Jezus zaś, wiedząc, iż  chcą przyjść i go porwać, żeby go uczynić królem, oddalił się znowu na górę sam jeden”. Później powiedział do rzymskiego namiestnika: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata. Gdyby moje królestwo było częścią tego świata, moi słudzy walczyliby, żebym nie został wydany Żydom. Ale przecież moje królestwo nie jest stąd” (Jana 18:36).

Jak. 4:4: „Cudzołożnice, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Kto więc chce być przyjacielem świata, czyni siebie nieprzyjacielem Boga”.  (1 Jana 5:19) Wiemy, że pochodzimy od Boga, lecz cały świat podlega mocy niegodziwca.

Intronizacja czy Uznanie Jezusa Chrystusa?

Episkopat w marcu 2008 roku twierdził, że ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest "niewłaściwe i niepotrzebne", a w 2012 r. uważał, że "nie trzeba Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron". Znaleziono później jednak zadowalającą formułę, aby jak to się mówi wilk był syty i owca cała. Nazwę "intronizacja" zastąpiono słowem "uznanie". W styczniu 2016 roku bp Andrzej Czaja oświadczył: „Stwierdziliśmy, że uznanie przez wspólnotę ojczysta panowania Jezusa Chrystusa nad nią jest teologicznie dopuszczalne”.

Dlatego nie było żadnej Intronizacji. Powiedziano tylko to, co ludzie wiedzą od zawsze, że słońce wschodzi na wschodzie. Póki co w mediach trwa w najlepsze kabaret. Zwolennicy Intronizacji zaklinają rzeczywistość i przekonują, że Intronizacja była; ci którzy w Intronizacji widzieli herezję i bałwochwalstwo podkreślają, że zamiast Intronizacji było "uznanie". Obrazu groteski dopełniają dociekania, czy premier Szydło była na uroczystości. Większość doniesień podaje, że Beata Szydło była w Łagiewnikach, komentatorzy twierdzą, że nikt jej nie widział. Nie wiem jak było, bo też tam nie byłem, chociaż akcję "uznania" popieram całym sercem.

Uznanie Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w wymiarze osobistym 

- to nie to samo co Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Ten sprytny manewr pozwolił władzom duchownym wyprzedzić ruch wiernych i umożliwił przejęcie inicjatywy. Tylko czy zwolenników Intronizacji to zadowoli?

Wielu z nich nie podoba się to, że nie padło słowo Intronizacja albo, że nie padło określenie Król Polski.

Przeciwnicy Intronizacji tłumaczą, że słowo "Intronizacja" obrażało by Jezusa Chrystusa który przecież jest Królem wszystkich Królów, wszystkich narodów i całego wszechświata.

O żadnej Intronizacji więc mowy być nie może.

W ocenie zwolenników Intronizacji a nie uznania podnoszone są głosy że ten ważny akt zredukowano do aktu zawierzenia jakich w kościele wiele. Zarzucają iż efekt końcowy skutkował bardzo powierzchownym charakterem owego aktu strzelistego, tak typowego dla współczesnego polskiego katolicyzmu. Żadnej duchowej głębi, żadnego mistycyzmu. Tylko słowa, słowa, słowa. I deklaracje bez większego praktycznego znaczenia...

Czy aby na pewno?

Przesłanie Rozalii Celakówny jest jasne i nie budzi wątpliwości:

"(...) jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu..."

W takim kontekście należy zapytać: jest to spełnienie woli Jezusa, czy nie? Jeżeli przyjmiemy, że takie życzenie Pan Jezus rzeczywiście wyjawił. A zatem, gdzie były władze państwowe? Czy wspólnie dokonały aktu Intronizacji Jezusa na Króla Polski?

Wg Celakówny taki akt jest nie wystarczający, gdyż najwyższe władze państwowe miały  poprzez inicjatywę ustawodawczą wprowadzić Boże Prawo w Ojczyźnie. Jezus powiedział Rozalii: "z rządem na czele". Tymczasem brak rządu bardzo rzucał się w oczy. Brakowało zobowiązania się do tworzenia Bożego prawa. Akt intronizacji powinien być uroczysty i państwowy, a nie ograniczony społeczno-kościelny. Na pewno, to co obserwowaliśmy, nie jest prawdziwym aktem Intronizacji, choć samo w sobie jest w porządku. Jednak nie wypełnia prośby Jezusa przekazanej Rozalii.

Królestwo Boże

Piłat powiedział do Jezusa: "Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?

Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? [Odpowiedział Jezus:] Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu."

Spośród wielu tytułów, jakie Pismo święte nadaje Jezusowi jest tytuł króla. Tytuł ten wyeksponowany jest szczególnie w czasie procesu Jezusa i na krzyżu: Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: "To jest król żydowski" (Łk 23, 38).

Jezus objawił swoje królestwo poprzez cierpienie i krzyż. Wtedy i teraz, bo Jezus żyje - jakby ktoś nie wiedział. Właśnie wtedy, gdy zostaje osądzony, znienawidzony, odrzucony, przybity do krzyża…, jest królem. Ten obraz kłóci się z naszym pojęciem króla. Tytuł królewski zwykle wiążemy z władzą, mocą, bogactwem, splendorem, sławą, dlatego zwolennicy Intronizacji przedstawiają Jezusa w złotej koronie. Niestety to jest obraz nieprawdziwy i de facto detronizujący Go…

Jezus Król wskazuje na inne wartości: cichość, pokorę, miłosierdzie, przebaczenie, sprawiedliwość, pokój, cierpienie… Te wartości głosił w swym nauczaniu, życiu, i w końcu w swojej męce i śmierci.

Jednak liczne figury i obrazy przedstawiające Jezusa Chrystusa jako króla pokazują Go ze złotą koroną na głowie.

- To bałwochwalstwo i herezja.

Dlatego potrzeba było aktu detronizacji, czyli zdjęcia tej złotej świeckiej korony z Głowy Pana Jezusa, aby wszyscy zobaczyli tą prawdziwą koronę z cierni, która jest największym znakiem Królestwa Bożego i jest bezcenna, gdyż tej koronacji, która odbyła się tuż przed Jego męczeńską śmiercią na krzyżu dokonał sam wróg. Uznając tym samym Jezusa za króla.

I ta wspaniała uroczystość uznania Jezusa za naszego Pana i Króla jest aktem niebywałej odwagi, wręcz szaleństwa dla każdego, kto to uznanie uznał. Dlaczego? - Bo wiedzie takiego prosto na krzyż. Bo tylko tam można spotkać Jezusa, króla Wszechświata i Polski.

Tylko czy wszyscy o tym wiedzą?

czwartek, 28 kwietnia 2016

Absurdy Intronizacji

Wygląda na to, że powoli, po cichu, małymi kroczkami grupka heretyków i zwolenników intronizacji przygotowała rebelię w polskim KRK. http://www.pch24.pl/intronizacja---tylko-jaka-,40865,i.html Kluczem do zrozumienia co się faktycznie wydarzyło podczas 372 zebrania plenarnego Episkopatu jest określenie, że biskupi zatwierdzili "Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana" bez słowa „intronizacja”. Ciekaw jestem jak to się wszystko zakończy i czy zwolennicy intronizacji tym się zadowolą?

Zawierzenie a intronizacja to zasadnicza różnica. Wszystko zależeć będzie od tego jak zachowają się władze Rzeczypospolitej: Prezydent i Premier. Gdyby doszło do tego, że czysto duchowy akt zawierzenia został by powtórzony w oficjalnym akcie państwowym, to będziemy mieli niezły kłopot.

Intronizacja Chrystusa Króla nie może być w żadnym wypadku próbą Jego "koronacji". Takie rozumienie intronizacji jest błędem semantycznym, wynikiem myślowej aberracji czy też zwykłej umysłowej ignorancji. Zob.: http://dominikanie.pl/2015/11/intronizacja-chrystusa-na-krola-polski-jest-jak-historia-cielca-ze-zlota/


Idea intronizacji w Polsce jest związana głównie z SB Rozalią Celakówną (1901-1944). Pochodziła z Podhala, i od 6. roku życia doznawała przeżyć mistycznych. Pracowała w Szpitalu Św. Łazarza w Krakowie na oddziale weneryczno-skórnym. Według jej wizji, które spisała w „Notatkach i wspomnieniach z życia”, Jezus skierował prośbę do Polaków o przeprowadzenie Intronizacji Jego Serca.

Istnieją też opinie, że pisma Rozalii mówią nie o Intronizacji Serca Pana Jezusa, ale o Intronizacji Jezusa jako Osoby na Króla Polski. Celuje w tym Stowarzyszenie Róża i ks. Natanek, o którym od czasu do czasu jest głośno.

Arcybiskup krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz powierzył troskę o poprawny kult oraz interpretację pism SB Rozalii Celakówny jezuitom Prowincji Polskiej Południowej. I jezuici orzekli, że według wizji Rozalii Jezus żąda Intronizacji Swego Serca a nie swej Osoby na Króla. Od tego czasu w tzw. ruchach intronizacyjnych toczy się spór wokół tej kwestii.

Pierwszą rzeczą, która wymaga wyraźnego podkreślenia, jest fakt, że w przypadku intronizacji nie mamy do czynienia z jednolitym stanowiskiem, a z szeregiem "ruchów", z których każdy posiada swoje szczególne postulaty. Dla wielu Polaków intronizacja Chrystusa na Króla Polski kojarzy się zapewne z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem i jego ruchem czerwonych płaszczów, czyli rycerzy Chrystusa Króla. Jednak należy zdawać sobie sprawę, że ksiądz Natanek, zdecydowanie lawirujący na granicy ortodoksji, nie jest intronizacyjnym mainstreamem, a jedynie pewnym nurtem marginalnym, który pozostaje poddawany krytyce KRK.

Owe ruchy zasadniczo dzielą się na dwa obozy. Pierwszemu z nich patronuje spowiednik służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, ojciec Zygmunt Dobrzycki oraz jego interpretacja pism krakowskiej mistyczki. Ruch ten uznawany jest za bardziej umiarkowany, ponieważ nie postuluje on intronizacji Chrystusa jako osoby, a jedynie podkreślenie godności królewskiej Najświętszego Serca Pana Jezusa. Koncentruje się on na prywatnym przyjęciu panowania Chrystusa w sercu każdego katolika, które jest osobistym ruchem zawierzenia. W tym sensie ma on charakter zdecydowanie bardziej emocjonalny, niż polityczny.

Drugi ruch, bardziej radykalny, wiąże się z ks. Tadeuszem Kiersztynem, będącym orędownikiem intronizacji osoby Chrystusa na Króla Polski. Jak pisze Rojek: "Intronizacja polega nie tylko na wewnętrznej przemianie serc, lecz na przekształceniu zewnętrznej rzeczywistości społecznej i politycznej". Ta teza rozciąga ideę zawierzenia prywatnego na konsekwencje publiczne. Jeśli przyjmuję, że Chrystus jest moim królem, to jako jego poddany posiadam określone obowiązki wobec wspólnot w jakich funkcjonuję: rodziny, sąsiadów, narodu czy wreszcie całego świata.

Wspólnotowy wymiar ruchu ma być wyrażony poprzez publiczny akt intronizacji Chrystusa na Króla Polski, którego mają dokonać zarówno władze duchowne, jak i świeckie. Akt podkreślałby rolę Chrystusa w wymiarze społecznym i uznawałby Go za naczelnego prawodawcę.

Pamiętajmy jednak, że państwo uznające Jezusa Chrystusa za swojego Króla w oczywisty sposób przestaje być neutralne religijnie.

Jak intronizacja Jezusa, Syna Boga Stwórcy Wszechświata na Króla ma się odbyć? Otóż jej zwolennicy głoszą, że ma być trzy-etapowa:
  • Pierwszy etap to przyjęcie przez wszystkich (obecnie) Polaków Jezusa za swojego Króla, czyli odbudowanie indywidualnej więzi każdego obywatela z Jezusem po przez powiązanie naszych serc (dusz) z Sercem Jezusa po przez Ducha Bożego.
  • Drugi etap to ustanowienie Jezusa jako Króla Polski z wpisaniem tego do Konstytucji oraz do szeregu formuł prawnych naszego państwa.
  • Trzeci etap to ustanowienie przez Jezusa swojego Królestwa również tu na Ziemi począwszy od Polski, jako siedziby (chyba nie jedynej). Wraz z Jezusem na Ziemię zstąpiłyby Zastępy Anielskie dla  ustanowienia procesu budowania tutaj Królestwa Bożego. Tym samym całkowity upadek zła w tym świecie zostałby rozpoczęty. 
Obawiam się jednak, iż realizacja tego całego procesu byłaby bardzo trudna bynajmniej w obecnym czasie i raczej nic nie wskazuje czy kiedykolwiek dojdzie do celu.

Jednak jej zwolennicy tym się nie zrażają i mówią wprost o możliwości wygaszenia wojen, ustanowienia nowych praw i nowych kierunków rozwoju cywilizacyjnego; nowej ekonomii, polityki, a nawet historii. Świat stałby się świadkiem nowego wizerunku wolności i miłości jako podstawowego prawa każdego człowieka na Ziemi. Idąc tym tokiem rozumowania nie musielibyśmy prawdopodobnie już płacić za energię, bo żyjemy w otoczeniu energii, co udowodnił Nikola Tesla.
Nie byłoby głodu, wyzysku, niewolnictwa i wielu innych, bo tego Bóg sobie nie życzy. To, że tego nadal doświadczamy jest skutkiem naszej doczesnej grzeszności. W tej grupie pobożnych życzeń wyróżnia się jeden: Jezus Chrystus, Król Polski miałby obronić Kraj i Polaków przed totalną zagładą w obliczu nieuchronnej III-ej Wojny Światowej...

Tymczasem Jezus mówił: "Królestwo Moje nie jest z tego świata ..."

Można powiedzieć, że cała ta intronizacja to naiwne tęsknoty tzw. kościoła ludowego, tymczasem epoka monarchii ziemskich już minęła, niektórym nawet trudno zrozumieć to odwoływanie się do królów. Ludzie oczyśćcie swoje serca, a nie myślcie że jakaś formalna decyzja/uchwała coś zmieni. To myślenie magiczne dalekie od chrześcijaństwa.

Jaki jest sens Intronizacji Jezusa Króla Polski? - Taki sam jak pomysł na osadzenie Gandalfa na nadwornego maga Królestwa Polskiego.
  • Po pierwsze – Polska nie jest monarchią i w związku z tym, nie funkcjonują takie obszary władzy jak tron czy król. Czyli zarówno stanowisko króla jak i sama intronizacja jest po prostu niemożliwa bez zmiany ustroju państwa.
  • Po drugie – nawet, jeśli Polska byłaby monarchią, to nie jest możliwe osadzenie na tronie nieistniejącej lub martwej osoby. Spór nie polega na tym, czy Jezus istniał czy nie. Problem leży w tym, że jeśli nie istniał to nigdy nie żył, a jeśli istniał to umarł i nie żyje. Może jak chcemy iść w tym kierunku to wybierzmy Piłsudskiego na prezydenta! Co z tego, że nie żyje – Hitler się go bał, więc może nam przynieść korzyść…
Dlaczego Jezus domaga się Aktu Intronizacji od władzy świeckiej i duchownej?
- Jezus niczego się nie domaga. A poza tym był obwołany królem żydowskim. Problem z tym pytaniem jest jeszcze jeden. Władza świecka w kraju demokratycznym podlega obywatelom i przed obywatelami odpowiada za swoje decyzje. Owszem, w Polsce świadomość tego jest niska i powoduje to wyborcze olewactwo Polaków, ale takie są fakty. Władza duchowna może sobie robić, co chce w ramach swoich struktur i hierarchii, nie nasza sprawa. Jak chcą, to mogą nawet powołać Abrahama albo Mojżesza na papieża…ale jeśli chodzi o władze świecką – wara!

Czy neutralność światopoglądowa państwa jest dobrym rozwiązaniem?
- Oglądaliśmy przez stulecia rządów kościoła katolickiego, rządy faszystowskie i komunistyczne jak wygląda sytuacja, gdy państwo przestaje być neutralne światopoglądowo. Zwolennikom intronizacji chyba tęskno do tych czasów, skoro kwestionują prawo i układ, który pozwala im w ogóle propagować takie kretynizmy. Za komuny poszliby pewnie szybciutko przed szpalerem gumowych pałek za takie propozycje. Ale nie, dla nich neutralność światopoglądowa państwa jest zagrożeniem…no chyba, że ten brak neutralności będzie po przeciwnej do nich stornie, wtedy brak neutralności stanie się problemem…

Czy Intronizacja jest sprzeczna z Konstytucją naszego państwa?
- Oczywiście, że jest. Polska nie jest monarchią, nie ma stanowiska króla, nie ma tronu o tym decyduje Konstytucja. Do tego dochodzą jeszcze inne problemy. Jeśli przesuniemy funkcję na prezydenta, to mamy - nie można ogłaszać głowy państwa. Głowa państwa musi zostać wybrana w wyborach. Głowa państwa musi mieć skończone 35 lat, czego Jezus nie spełnia…no i musi mieć pełnię praw wyborczych, czyli być żywy…

Jakie korzyści dla państwa i obywateli płyną z Intronizacji?
To jest pytanie hipoteza. Ale spróbujmy odpowiedzieć: żadne. Poza staniem się pośmiewiskiem świata.

Jaka jest różnica między kultem Serca Jezusa a kultem Jezusa Króla?
Kult Serca Jezusa to oddawanie czci symbolicznemu przedstawieniu miłości Boga do człowieka.
Kult Jezusa Króla jako osoby natomiast bierze się z nadinterpretacji przesłania S.B. Rozalii Celakówny, która miała objawienia i mówiła o Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wiec intronizatorzy Króla sobie pofolgowali z interpretacją…
W sensie słownikowym można by powiedzieć, że kult Jezusa Króla mówi o władzy Jezusa nad ludźmi, nie miłości Jezusa do ludzi. Jak widać w tym ogromne przesuniecie akcentu na niekorzyść ludzi…i wizerunku samego Jezusa…

Jakiej intronizacji domaga się Pan Jezus od naszego Narodu?
- Żadnej! Polska nawet, jako metafora nie występuje w żadnym z pism dotyczących Jezusa. Więc wszystkie pretensje dotyczące Polski dotyczą interpretacji objawień Rozalii Celakówny lub urojeń zwolenników intronizacji. Więc nie są podstawą do żadnych roszczeń.

Jak wypełnić w praktyce żądanie intronizatorów? Może tak: zbierzcie dużo kasiory na tacę, kupcie sobie tropikalną wyspę na własność, obwołajcie się niepodległą monarchią i wybierzcie sobie Baala na króla. Życzę powodzenia.

Czy to kult czy oszołomstwo?  - moim zdaniem to opcja druga lecz jakby nie patrzeć to zjawisko dosyć groźne zwłaszcza w granicach RP, bo nieuchronnie prowadzi do podziałów i nawet rozbicia Kościoła Katolickiego w Polsce, zakwestionowaniu jego głosu w dziedzinie wiary i moralności, doprowadzenie do demontażu państwa prawa, zniesienie rozdziału kościoła od państwa, ustanowienie tyranii światopoglądowej i państwa wyznaniowego, ograniczenie praw mniejszości religijnych i osób niewierzących. - To tylko niektóre zagrożenia.

Jak pamiętamy Maryja została kiedyś królową Polski. Czyżby zwolennicy intronizacji Jezusa Chrystusa chcieli ją zdetronizować, bo... nie sprawdziła się na tym stanowisku?
Rozbiory, zabory, krwawe i nieudane powstania, wojny w tym dwie światowe... oj dostało się nam pod Jej panowaniem. Tak czy owak przed intronizacją Jezusa Chrystusa trzeba najpierw dokonać detronizacji Mamusi - całkowicie pozbawić ją tytułów i godności, całkowicie usunąć ją w cień. A koronę przekazać Synowi. Zmienić modlitwy, wykreślić z litanii zwrot "Maryjo, Królowo Polski"... Przyszłościowo korona mogła by przypaść następnemu pokoleniu według prawa dziedziczenia - św. Graalowi.

- Absurdalnie to brzmi? To wszystko pokazuje w ramach jakiej paranoi funkcjonują lobbyści Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

Jezuici wykazali poprawność rozumienia slow przekazanych przez Rozalię Celakówną, co powinno być wiążące. Wszelkie inne opinie, oraz koronowanie przed wiekami koronowanego Króla jest bezcelowe i wynika ze słabości ludzkiej. Człowiek nie może uważać, że jakaś pojedyncza ceremonia zmieni bieg czasów, bo Bóg nie zadowoli sie pojedynczym aktem.

Bóg nie mógł nigdy prosić o ponowne koronowanie Go, ponieważ każdy król jest koronowanym tylko jeden raz. Wszelkie działania Boga są celowe i zamierzone, a jaki cel może mieć ponowna koronacja, lokalna (Polska), skoro Bóg jest Królem całego świata? To nie wywyższenie a umniejszenie. Być Królem Świata, a nawet Wszechświata to więcej niż być tylko królem Polski. Ceremonii się nie powtarza. Nie najlepiej wypadła? Szkoda. Jezus cierpiał ale został ukoronowany i Jego koronacja przewyższa wszystkie inne, gdyż ceremonii dokonał wróg! To jest unikalność koronacji Jezusa, bo jeszcze nigdy na świecie tak się nie stało, by wróg koronował czyjegoś króla, i wbrew sobie! Koronacja, która się odbyła przewyższa wszelkie inne koronacje. Była wyjątkowa.

Przyszłość Polski nie zależy od intronizacji Chrystusa. Czy ktoś, kto był ochrzczony a nie zachowuje się jak chrześcijanin - musi ponownie być ochrzczonym? Tu jest analogia. Poza tym, Bóg to nie automat, a ceremonia to nie uruchomienie tego automatu.

Polacy nie powinni być jak faryzeusze redukujący wiarę do schematów ceremonii, ale wiara ma być żywa i prawdziwa. Nie chodzi o to by Boga starać się zadowolić jednorazowym aktem, lecz by trwać w wierze w Boga Żywego, Prawdziwego, przebywającego miedzy ludźmi i dla ludzi. Trzeba umieć prawdziwie miłować Boga i z miłości do Niego przestrzegać Jego Praw i w końcu uznać istnienie Jego Królestwa na Ziemi. To nie o jednorazowe zachowanie chodzi, na zasadzie "masz i się ciesz", ale o budowanie prawdziwej relacji miedzy Bogiem Ojcem i Jego dziećmi.

Bóg jest od dawna naszym Królem. Jednak skoro nie uznaje się Jego Królestwa na Ziemi, nie uznaje się Jego Praw (żadne przymierze nie zostało przez Boga cofnięte) i Króla też się nie do końca uznaje! Ktoś chce coś nadrobić? Czasu nie da się cofnąć, wiec trzeba patrzeć w przyszłość, a nie dublować to, co już się dokonało.

Bóg nie będzie się z Polakami kręcił wokół jednego punktu: budowania bezpieczeństwa i pomyślności Polski! Jest ponad tym, o czym wielu zapomniało.

Bóg w swej dobroci przychodzi do ludzi by ich prosić, choć z pozycji Mocarza nie musi tego robić. Prosi ludzi o uznanie Go Ojcem, żeby każdy człowiek Jego słodkie i czułe Ojcostwo mógł poznać. Polaków prosi o więcej. - Prosi o uznanie Go Królem, którym jest od dawna; prosi o uznanie Jego Królestwa, gdyż jest prawdziwe. "Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królować na wieki wieków" (Obj.11:15). Prosi o przestrzeganie Prawa, bo Jego prawa są słuszne. Polska ma być pierwsza i dać przykład innym narodom w przestrzeganiu Prawa, a tym samym (w dążności do) życia bez grzechów.


Jeśli się uznaje Królestwo, to uznaje się Króla. Jeśli uznaje się Króla to uznaje się Jego Prawa. Jeśli uznaje się Jego Prawa, to się je przestrzega. Jeśli się Jego Prawa przestrzega, to nie popełnia się grzechów, więc jest to dla Boga dowód uznania Jego Królestwa. Bóg tego oczekuje, a nie dodatkowej intronizacji, bo gdyby Bóg tego Sobie zażyczył, to Sam nie uznałby Własnej koronacji. Zrzekł by się korony cierniowej, ale tego nie zrobi, bo w jej kolcach jest pamiątka cierpienia za grzechy świata, oraz dokonania Dzieła Odkupienia. Ta Korona jest cenniejsza niż złota, którą chcą mu włożyć na głowę lobbyści intronizacji.


poniedziałek, 29 września 2014

Intronizacja Jezusa Chrystusa to akt bałwochwalstwa


Biskupi Polscy, już jakiś czas temu wystąpili stanowczo przeciwko działalności tzw. ruchów intronizacyjnych. Oświadczyli, że idea intronizacji nie jest potrzebna.

W liście pasterskim hierarchowie podkreślili, że już od momentu przyjścia Chrystusa urzeczywistnia się w świecie Królestwo Boże, które nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek formą panowania człowieka w świecie. Według biskupów myślenie, że po obwołaniu Chrystusa Królem Polski, wszystko się zmieni na lepsze, jest „iluzoryczne” i „wręcz szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie”.

- Nie trzeba więc Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać Go na tron. Bóg Ojciec wywyższył Go ponad wszystko. Trzeba natomiast uznać i przyjąć Jego królowanie, poddać się Jego władzy, która oznacza moc obdarowywania nowym życiem, z perspektywą życia na wieki - napisali w liście biskupi.

Zdaniem przedstawicieli Episkopatu w „prorockim programie misji idealnego Króla” nie ma żadnej aluzji do ziemskiego panowania, co oznacza, że nie potrzebuje on jakiejkolwiek formy intronizacji. Biskupi zachęcają wiernych, by oddali Chrystusowi życie w swoich domach i parafiach, bo „tylko wtedy zmieni się oblicze naszej Ojczyzny i Kościoła”.[1]

Inicjatorką Intronizacji była francuska zakonnica św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690). Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa rozpowszechnił się wtedy bardzo w całym Kościele, jako oddawanie się jego Sercu - osób indywidualnych, całych rodzin i społeczności. Było to jedną z najbardziej rozpowszechnionych form pobożności w Kościele.

Inny nurt intronizacyjny łączy swą działalność z objawieniami Sługi Bożej Rozalii Celakówny (1901-1944), której proces beatyfikacyjny jest w toku. Była zwykłą świecką kobietą, która całe życie przepracowała jako pielęgniarka na oddziale skórno-wenerycznym szpitala św. Łazarza w Krakowie. Była też wizjonerką. 

Na stronach redemptorystów (www. redemptor.pl) o. Jan Mikrut omawiając nurty intronizacyjne przestrzega: „Rozalia apostołka Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa nigdzie nie pisze o intronizacji Chrystusa Króla. Słowo intronizacja jest ściśle związane z pojęciem Serce; Serce która oznacza Osobę Jezusa spostrzeganą przez Miłość, przez Serce”. - zob.: http://ekai.pl/diecezje/warszawska/x33083/dwie-inicjatywy-intronizacji-jezusa/

W polskim Kościele działają akceptowane przez Episkopat grupy wiernych, pragnących uroczystej intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kładą nacisk na potrzebę głębokiej wewnętrznej przemiany, która jest efektem uznania Chrystusa za Króla i Pana całego życia. Jednym z takich środowisk są Wspólnoty Intronizacyjne – oddolny ruch świeckich, który zabiega o działanie w ramach Kościoła instytucjonalnego [2].

Nie za bardzo wiadomo czym się kierują zwolennicy Intronizacji. 

Można spotkać głosy, że bez pomocy Chrystusa Króla nie damy rady w walce z szatańskim podstępem i pokusami. Zapraszając Go do siebie (swojej osoby, rodziny, miasta, kraju) zyskujemy ogromnego Orędownika u Ojca , który pomoże nam przezwyciężyć Złego.

Zobacz też: http://nspj.jezuici.pl/intronizacja-najswietszego-serca-pana-jezusa-nauczanie-magisterium-kosciola-i-bledne-opinie-teologiczne-ks-dr-leszek-poleszak-scj-2/ , co jest również nieprzekonujące.


Polscy biskupi jednak podkreślili: „Wśród ważnych propozycji troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość są i takie, które budzą uzasadniony niepokój. Biskupi doceniają znaczenie uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ustanowionej w 1925 r. przez papieża Piusa XI. Od tego momentu wszyscy mamy wspaniałe możliwości ofiarowania swojego życia, życia polskich rodzin oraz całej naszej Ojczyzny Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Czynimy to co roku, szczególnie w przededniu Adwentu. Nie ma więc potrzeby szukania nowych, niezgodnych z zamysłem Kościoła, form nabożeństw do Chrystusa Króla. Niepokojące są działania podejmowane poza Kościołem diecezjalnym i wbrew biskupowi miejsca. Posłuszeństwo Kościołowi i troska o Jego jedność są głównymi kryteriami oceny wiarygodności religijnych inicjatyw” (przeczytaj treść komunikatu KEP: http://kosciol.wiara.pl/doc/929882.Komunikat-Rady-Biskupow-Diecezjalnych).

Ks. prof. Andrzej Muszala pisze: „Jeżeli człowiek jest prawidłowo rozwinięty duchowo, dziwne pomysły nie przyjdą mu do głowy. Wynikają one z braku formacji, a to sygnał, że nie ma w nim podstawowych wartości duchowych. Musi wtedy mieć Chrystusa Króla, ogłoszonego przez parlament. Cóż jednak dałby taki akt? Byłby kolejnym znakiem zewnętrznym (jak wiele ich już mieliśmy!), który do niczego nie prowadzi. Byłaby to kolejna akcja zewnętrzna. Za kilka lat wymyślimy, że należy intronizować Trójcę Świętą i tak dalej... Jeśli nie mamy właściwej relacji duchowej z Jezusem, to musimy mieć jakiś namacalny substytut. To symptom braku formacji. Czy można sobie wyobrazić Karola de Foucauld, który walczy o to, by intronizować we Francji Jezusa? Spektakularne akcje nie zastąpią dążenia do zjednoczenia z Bogiem” [3].

Co miałby dać taki akt? - Byłby kolejnym znakiem zewnętrznym, jakich wiele ich już mieliśmy, który do niczego nie prowadzi. Co więcej, mógłby on być nawet bardzo niebezpieczny, ponieważ groziłby zatraceniem tego, co bezcenne w Chrystusie, i co tak zażarcie chcieli obronić ojcowie patrystyczni oraz chrześcijanie pierwszych wieków – przekonanie, że Syn Boży jest także prawdziwym człowiekiem. Jeżeli traktujemy Go jako podwójnego Króla (przecież On i tak jest Królem Wszechświata!), to przesuwamy niebezpiecznie akcent w stronę Jego boskości do tego stopnia, że w naszej świadomości przestaje być człowiekiem – jednym z nas! Grozi to popadnięciem w herezję, która szerzyła się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, odczłowieczania Chrystusa, która w konsekwencji prowadziła do twierdzenia, że nie mógł On umrzeć na krzyżu. Dlatego Sobór Chalcedoński w 451 roku uchwalił, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem, ale też prawdziwym człowiekiem, czyli ma podwójną naturę. I nic więcej nie trzeba dodawać! Wielu chrześcijan ciągle jednak ma skłonności dodatkowego koronowania Chrystusa tak, że przestaje patrzeć na Niego jak na prawdziwego człowieka, który – jak my – doświadczał chorób i umarł [4].

Podstawą bycia katolikiem jest posłuszeństwo papieżowi i biskupom. W przypadku głosów domagających się Intronizacji jest to wypowiedzeniem posłuszeństwa, co skutkuje automatycznym wyłączeniem się ze społeczności wiernych.

Arcybiskup krakowski ks. kard. Stanisław Dziwisz powierzył troskę o poprawny kult oraz interpretację pism SB Rozalii Celakówny jezuitom Prowincji Polskiej Południowej. Jezuici orzekli, że według wizji Rozalii Jezus żąda Intronizacji Swego Serca a nie swej Osoby na Króla, więc spór wokół tej kwestii jest gołosłowny. Z tego powodu niektóre grupy wiernych mają koncepcje na Intronizację odmienne od stanowiska Kościoła. Łączy ich kwestia podstawowa: zgodność co do tego, że Jezus zażądał od Polski dokonania Intronizacji.

Jednak katolik nie może zachowywać się jak Hus, czy Luter i buntować innych przeciw władzom kościelnym.

W obietnicy danej Piotrowi - "cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie" - Kościół katolicki odczytuje m.in. zapowiedź nieomylności papieża jako nauczyciela wiary. Nieomylnie naucza Ewangelii nie tylko papież, ale również złączone z nim kolegium biskupów, nieomylna jest również wiara całego Kościoła, złączonego ze swoimi biskupami i papieżem. Prawdę tę przypomniał - warto o tym wiedzieć - ostatni Sobór. Następca Piotra jest bowiem znakiem jedności Kościoła, przez niego szczególnie ujawnia się nieomylna wiara Kościoła; wszakże jest to nie tylko jego wiara - wiara, której naucza papież, jest wiarą całego Kościoła.

Oto odnośne teksty Soboru Watykańskiego II: "Ogół wiernych, mających namaszczenie od Świętego, nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego Ludu, gdy poczynając od biskupów aż po ostatniego z wiernych świeckich, ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów" (Konstytucja o Kościele, nr 12); "Choć poszczególni biskupi nie posiadają przywileju nieomylności, to jednak głoszą oni nieomylnie naukę Chrystusową, wówczas gdy nawet rozproszeni po świecie, ale z zachowaniem więzów łączności między sobą i z Następcą Piotra, nauczając autentycznie o rzeczach wiary i obyczajów, jednomyślnie zgadzają się na jakieś zdanie, jako mające być definitywnie uznane" (tamże, nr 25) [5].

Ale dlaczego Intronizacja Jezusa Chrystusa miała by być aktem bałwochwalstwa?

W Kościele Katolickim na każdym kroku można spotkać osoby klękające oraz modlące się do wizerunków czy posągów, ludzi trzymających w rękach miniaturowe krzyże, różańce czy też szkaplerzyki. Wszystkie te dewocjonalia są nieodłącznymi atrybutami największej religii w kraju, czyli Kościoła Rzymsko-Katolickiego (KRK).

Wielu zarzuca, że tego rodzaju postępowanie jest bałwochwalstwem. Kościół (KRK) jednak zaprzecza i twierdzi, że jego wierni są ludźmi inteligentnymi i żaden wierny nie wierzy, że podobizna na ołtarzu, rzeźba czy różaniec jest Bogiem, Jezusem czy Maryją, ale są to jedynie figury wyobrażające Chrystusa czy inne osoby.

Modlący się przed figurą faktycznie modli się do osoby wyobrażonej w tej figurze (obrazie) a nie do samego obrazu czy rzeźby. - zob.: http://www.teologia.pl/m_k/kkk1k12.htm

Czym to miało by się różnić od Jezusa Chrystusa, który by został królem w akcie intronizacji? - Wymiarem. Bo taki Chrystus nie był by ograniczony do indywidualnego aktu spotkania człowieka z Bogiem, czy tej intymnej relacji stworzenia ze Stwórcą, tylko miał by istnieć w wymiarze państwa. Wielu zagorzałych zwolenników Intronizacji nawet nie ukrywa, że o to właśnie chodzi. - O obwołanie Jezusa Chrystusa królem Polski.

"Samo pojęcie intronizacja (wyniesienie na tron) określa ceremonię wyniesienia kogoś do godności królewskiej. Ceremonia ta zasadniczo składa się z dwóch części: z aktu ustanowienia króla oraz z aktu uznania go przez poddanych, a także złożenie mu hołdu. Dokonując zatem Intronizacji Jezusa Chrystusa, (...) wprowadzamy Go jako naszego Króla na monarszy tron, wystawiony Mu przez jednostkę, jak i zbiorowo przez cały naród" - czytaj dalej: http://intronizacja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=380:pro-memoria-&catid=37:aaa

Wymiar teologiczny Intronizacji.

Prawdę mówiąc zarówno wiernym, jak i duchownym trudno ogarnąć o co w Intronizacji ma chodzić i czym to ma się różnić od obecnych form kultu Jezusa Chrystusa. Pojawiają się interpretacje zlewające w jedno kult Serca Jezusa i kult Chrystusa Króla i proponujące tzw. Intronizację Najświętszego Serca Jezusa, czasem określając ją jako Intronizację Najświętszego Serca Jezusa Króla Wszechświata lub Króla królów i Pana panujących… - zob.: http://intronizacja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=85%3Aintronizacja-jezusa-krola-polski&catid=35&Itemid=137&showall=1

Ks. dr Leszek Poleszak  SCJ,  sercanin, teolog duchowości analizując wszystkie istniejące obecnie interpretacje dotyczące zagadnienia intronizacji, uznał je z założenia za „niejasne i fałszywe teorie”, które „wypaczają prawdziwy sens intronizacji”. Ze szczególną krytyką odnosi się do próby łączenia kultu Serca Jezusowego i kultu Chrystusa Króla, zwłaszcza zaś do promowania  jak to określa – „tak zwanej” Intronizacji Najświętszego Serca Jezusa.

Jednym z najbardziej znanych zwolenników Intronizacji jest ks. Małkowski. Jednak, jak się można przekonać jest to postać wielce kontrowersyjna. Sprzecznych wypowiedzi ks. Małkowskiego można wiele przeczytać, jak np. ze spotkania jakie odbyło się 15 IV o 17:30 przy Chełmskiej 21, u księży zmartwychwstańców, w budynku z szyldem… szkoły wyższej im. B. Jańskiego [6].

Ks. Małkowski ogłosił, że ma pomysł na prosty i krótki przekaz dla ludu – czego domagała się publiczność. Otóż zamierzał ogłosić od 1 maja krucjatę różańcową. Ale, uwaga, „na razie bez mowy o intronizacji, żeby nie alarmować przeciwników”. W modłach „prosimy o odrodzenie ojczyzny”, a wiadomo, że „zmiana polityczna korzystna, w wyniku krucjaty na Węgrzech nastąpiła”! Publiczność dodała, że podobne cuda działy się na Filipinach i w Austrii. Jak widać sprawa jest prosta. Zmianę rządów należy załatwić krucjatą, a jak już się zmienią, to pewnie wtedy nie będzie trzeba uważać „żeby nie narażać się na atak przeciwników”, będzie można z otwartą przyłbicą wystąpić o intronizację do premiera Kaczyńskiego. I sprawa załatwiona [7].

Ks. Małkowski pokazuje pewną drogę wszystkim tym, kórzy opowiadają się tak głośno za Intronizacją. Tylko czy to jest właściwa droga?

_________________________
źródła:
[1] http://niezalezna.pl/35146-biskupi-nie-oglosza-chrystusa-krolem-polski
[2] http://idziemy.com.pl/kosciol/biskupi-przeciwni-idei-intronizacji-chrystusa/
[3] http://kosciol.wiara.pl/doc/929866.Biskupi-przeciwni-intronizacji
[4] http://gosc.pl/doc/922102.Z-czego-wynikaja-problemy-Kosciola/2
[5] http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_45.htm
[6] http://wszystkojestmozliwe.wordpress.com/2011/04/17/sprytny-plan-ks-malkowskiego/
[7] http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/komentarze-kaplana-krk/ks-malkowski-komentuje/wizja-ks-stanislawa-malkowskiego-uslyszalem-slowa-bl-ks-jerzego-staszku-jestem-z-toba-w-krucjacie-rozancowej/

.