Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbrodnia wołyńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbrodnia wołyńska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2015

Witek: Scenariusz rozpętania ludobójstwa wołyńskiego

Jakby tak bezstronnie opisać skomplikowane stosunki Polska-ZSRR, albo i "problem żydowski", to zarówno Katyń jak i obozy koncentracyjne stałyby się tylko częścią historii. Jednak nie patrzymy na to w ten sposób, bo to były działania wyjątkowo podłe i nieludzkie.  Tym bardziej jest takim Rzeź Wołyńska. 

Czy UPA było infiltrowane przez sowiecki wywiad? Na to pytanie odpowiedź twierdząca wydaje się być przesądzona. Jeśli bowiem spojrzeć na Rzeź Wołyńską przez pryzmat interesów mordercy wszechczasów to, co np. ukraiński historyk Jarosław Hrycak uważa za absurdalną z punktu widzenia interesów ukraińskich zbrodnię wojenną wydaje się być zrozumiałe.

I stanowi logiczne uzupełnienie wydarzeń wcześniejszych. Pamiętamy przecież, że dla Stalina jedna śmierć to tragedia ale milion to już statystyka… za: http://3obieg.pl/upa-bandyci-w-sluzbie-stalina

Zapraszam na: Scenariusz rozpętania ludobójstwa wołyńskiego





Rzeź Wołyńska (i Galicji) 1943-45 to jeden z najtragiczniejszych epizodów naszej najnowszej historii, przerażający swoim niepojętym skrajnym okrucieństwem i prymitywizmem zabijania. Do tej pory dość słabo zbadany i prawie niewyjaśniony w aspektach przyczyn, chronologii przebiegu wydarzeń i tragicznych skutków.

Poniżej tego próba będąca efektem wielomiesięcznych studiów na tym tematem:

   Koniec roku 1942 to fiasko ostatnich niemieckich prób wygrania II wojny światowej - klęska Hitlera wydaje się li tylko kwestią czasu i ofiar. Ofiar...

I wtedy...

1. Sowieci drogą namów i prowokacji przyśpieszają decyzję ukraińskich nacjonalistów o masowej dezercji z niemieckiej policji pomocniczej i ich zbrojnym wystąpieniom przeciwko dotychczasowym sojusznikom.

9 grudnia 1942 r. gen. Sudopłatow (specjalny agent Stalina od najtrudniejszych spraw, m.in. zabójstwa Konowalca, Trockiego, wywozu hiszpańskiego złota) napisał do zastępcy naczelnika 3. Zarządu NKWD I.I. Iluszyna notatkę służbową:
    ''Na terytorium całej okupowanej Ukrainy, głównie na Wołyniu, Niemcy nasilili represje, ponieważ natknęli się na opór Ukraińców wobec swojej polityki podatkowej i innych przedsięwzięć. W szczególności chodzi o wywożenie ludzi na roboty do Niemiec. Banderowcy zobaczyli, że ludność zaczyna popierać partyzantów sowieckich, którzy operują na Ukrainie Prawobrzeżnej. Pod wpływem tych czynników banderowcy oraz część pozostałych ukraińskich partii nacjonalistycznych Ukrainy Zachodniej podjęli decyzję o nawiązaniu kontaktów z ZSRR i Polakami w celu wspólnej walki z Niemcami''.

Adnotacja Iluszyna na dokumencie brzmiała jasno:
''Wykorzystując wszystkie materiały orientacyjne, za celowe należy uznać, mając na uwadze sprzeczności, opracowanie planu naszych przedsięwzięć operacyjnych zarówno na naszym terytorium, jak i na zapleczu przeciwnika, zgodnie z linią walki''.

    Kontakty z podziemiem ukraińskim zainicjował ppłk. Anton Brińskij, ''Diadia Pietia'', dowódca jednego z oddziałów dywersyjnych GRU - sowieckiego wywiadu wojskowego. Nie był chyba jeden, lecz odtajniono jedynie jego relację, w której opisywał, że OUN-B zorientowana jest na USA, bo w jej przekonaniu Niemcy wojnę przegrają, Sowieci zostaną rozbici, Anglia straci swoje znaczenie. Wobec wojny sowiecko-niemieckiej OUN-B zachowuje neutralność, bijąc się z Niemcami, ale nie podejmując ''działań aktywnych, nie zważając na to, że Niemcy ich prześladują i palą ich wsie''.
W styczniu Moskwa zgodziła się, żeby Brińskij spotkał się z szefami ukraińskiego podziemia. Ci zaprosili go na swoją konferencję (III Konferencję OUN-B), lecz na udział w niej nie dostał zgody Moskwy. Miał jednak podtrzymywać kontakt z podziemiem i doprowadzić m.in. do tego, by Ukraińcy nie wtrącali się do walki sowieckich partyzantów z Niemcami, a podjęli ją sami i nie stali z bronią u nogi. Z drugiej strony Brińskij miał działać tak, by rozbijać banderowców i szczuć na nich ludność jako nazistowskich pomocników.

    Brińskij osiągnął spektakularne sukcesy. M.in. policja, która znajdowała się pod wpływem OUN-B, zaprzestała walki z sowieckimi partyzantami.

Najważniejszym osiągnięciem Sowietów było jednak poszczucie Niemców na ukraińskich policjantów.
(Jak_Moskwa_rozpetala_pieklo_na_Wolyniu.html)
9 marca 1943, podczas ataku bojówki OUN-B Iwana Kłymyszyna Kruka na Bereźce, ukraińscy policjanci zabili 10 niemieckich przełożonych i zdezerterowali;
18 marca ukraińscy policjanci z posterunku w Boremlu zabili komendanta posterunku i zdezerterowali;
20 marca zdezerterował z Łucka kureń gospodarczy policji, liczący 320 policjantów oraz oddziały wartownicze i policja rejonowa w sile około 200 ludzi. Przed odejściem rozbito obóz jeniecki w Łucku, skąd uwolniono około czterdziestu osób oraz punkt zborny robotników przymusowych. Na bazie tych oddziałów utworzono w okolicy Kołek kureń UPA Rubaszenki;
22 marca policjanci z Krzemieńca, uprzedzeni o grożącym aresztowaniu, zabrali z magazynów broń i amunicję i zdezerterowali. Większość policjantów rozeszła się do domów, pozostali weszli w skład oddziału OUN-M „Chrona" i UPA - „Kruka";
26 marca oddział UPA ostrzelał Maciejów. W pościg za partyzantami Niemcy wysłali batalion policji nr 103 w sile 32 policjantów ukraińskich i 186 junaków. Oddział ten zdezerterował, tworząc kureń UPA Iwana Kłymczaka „Łysego";
27 marca oddział UPA opanował Ołykę, a nad ranem wycofał się razem z policjantami;
28 marca bojówka OUN-B Ołeksija Brysia Ostapa napadła na Horochów. Policjanci włączyli się do walki po stronie ukraińskiej, a po ataku wycofali się wraz z bojówką;
6 kwietnia 1943 nastąpił bunt ukraińskiej policji w Kowlu. Policjanci zabili 18 Niemców, uwolnili z więzienia aresztowanych i więźniów obozu pracy przymusowej. Z dezerterów utworzono sotnię UPA Wowczaka.

2. W międzyczasie nieznani sprawcy z wyraźnym wskazaniem(przez Sowietów) na ukraińskich partyzantów  (a było ich wtedy - zimą'1943 co najmniej 4 zwalczające się ugrupowania: bulbowcy, komuniści i nacjonaliści - ich również dwa odłamy: Bandery i Melnika) zaczynają masakrować polskie wioski - dochodzi do zbrodni w następujących miejscach w następującach po sobie dniach marca:
10. Antonin - zostaje zamordowanych kilkunastu Polaków
12. Białk - zamordowanychkilkunastu Polaków
18. Borówka - zamordowanych 29 Polaków
20. Deraźno - zamordowanych kilkudziesięciu Polaków
25. Polaniec - 50 Polaków
26. Lipniki - zamordowanych 179 Polaków
27. Kadobyszcze - 19 Polaków.
Spalono wioski m.in.: Dąbrówka, Deryca, Dolina Dąbrowa, Jamieniec.

Wcześniej, 9 lutego dochodzi do niezwykle okrutnej, z wymyślnymi torturami, masakry mieszkańców polskiej wsi Parośla, znajdującej się 12 km na południe (sic! Bardzo ważne do wyjaśnienia sprawców mordu) od Włodzimierzca.
Patrz rozdział: Mord w Parośli 9 lutego 1943 - tajemniczy początek Rzezi Wołyńskiej.

„Należy opracować bardziej konkretny plan... uświadamiający miejscowej (tj. ukraińskiej) ludności, że polscy panowie mogą powrócić, jeżeli na tym terytorium nadal bedą mieszkać Polacy” - taką radę na spotkaniu w dniu 8 lutego 1943 roku przedstawił major NKWD Czeprasow naczelnikowi Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego (GUGB) przy NKWD Wsiewołodowi Mierkułowowi.

3. W miejsce Ukraińców, którzy uciekli do lasów, Niemcy nabierają do Policji Pomocniczej Polaków.

Część dyslokują z Generalnego Gubernatorstwa (202. Schutzmannschaftsbatallion) i polskojęzycznych terenów Wielkopolski i Śląska (włączonych do Rzeszy), część nabierają z miejscowych wołyńskich Polaków, przestraszonych i zagrożonych wzrastającą liczbą napadów ukraińskich partyzantów.

    Na Kresach Wschodnich, które weszły w skład Komisariatu Rzeszy Ukraina, w jednostkach tych służyli przede wszystkim Ukraińcy. Sytuacja zmieniła się wiosną 1943 roku, gdy duża część policjantów ukraińskich zdezerterowała, by zasilić oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej. Wtedy składy wybrakowanych posterunków i kompanii został uzupełniony w dużej części przez Polaków. Tak było np. w batalionach nr 102 w Krzemieńcu, nr 103 w Maciejowie. nr 104 w Kobryniu czy w batalionie w Sarnach, nr 107 i 202
     W miejsce zbiegłej do lasu policji ukraińskiej Niemcy rekrutowali Polaków (ok. 1,5-2 tys. osób), z Generalnego Gubernatorstwa ściągnięto Schutzmannschaftbataillon 202 (w większości składający się z Polaków) oraz oddziały policyjne z Wielkopolski i Śląska. Prof. Iluszyn tak opisuje ukraińskie doświadczenie szczucia Polaków i Ukraińców na siebie:
'      'W kwietniu 1943 r. tylko podczas jednej akcji na terenie powiatu łuckiego Niemcy spalili pięć wsi: Kostiuchówkę, Wowczyska, Jabłonkę, Dowżycę i Zahoriwkę. Oprócz Niemców w akcji brali udział również Polacy. () Dziesiątego kwietnia szczególnie ucierpieli mieszkańcy wsi Kniaże. Spalono czterdzieści gospodarstw i zabito 172 osoby. Niemcy mordowali całe rodziny, grabili i palili, wykorzystując ułożone przez Polaków listy. Komisarz Erich Koch podczas swojego pobytu w Horochowie całkowitą odpowiedzialnością za niemiecką akcję we wsi Kniaże obciążył Polaków''.

    A oto raport z działań jednego z oddziałów UPA z czerwca z powiatu łuckiego: '
    "Otrzymałem rozkaz zniszczenia dwóch folwarków Hirka Połonka i Horodyszcze. (..) Powstańcy zdobywali budynek za budynkiem. Spod budynków wyciągali Lachów i zarzynali ich, mówiąc: To za nasze wioski i za rodziny, które spaliliście;. Polacy wykręcając się na długich sowieckich bagnetach błagali: "Na miłość Boga, darujcie nam życie, ja nic nie winien i nie winna. A z tyłu czotowy O. z rozbitą głową odzywa się: A nasze dzieci, nasi starcy, czy byli winni, kiedy wrzucaliście ich żywcem do ognia" I robota idzie dalej (..). Po krótkim boju podłożyliśmy ogień pod budynki z Lachami, w których ci się spalili''.

4. Następuje akcja pacyfikacyjna ukraińskich wsi za sprzyjanie nacjonalistycznym partyzantom i ataki na Niemców - część sprowokowana przez sowieckich partyzantów zgodnie ze scenariuszem znanym z białoruskiej Chatyni (patrz "Khatyn - zbrodnia niemiekich faszystów") czy litewskiego Pirciupie(liczne przykłady w "Polsko-sowiecka wojna partyzancka na północnych Kresach 1943-45").

Zaborol, Omelnyk Duży i Mały
 (w odwet za zniszczenie folwarku Zaborol. Ludność wymordowały oddziały SS)
Chotyń 5.III - z udziałem Polaków bolszewiccy partyzanci zabili 10 i uprowadzili 9 nacjonalistów
Bogusze 8 i 9.III - bolszewicy zlikwidowali 26 OUN-owców i 100 ukraińskich mieszkańców
Remel 16.III- zamordowano kilkuset Ukraińców
Kniaże 10.IV - zamordowano 172 osoby narodowości ukraińskiej, w tym kobiety i dzieci. Spalono 40 gospodarstw. Prawdopodobnie na skutek prowokacji polskich (?) policjantów, który podrzucili do wioski broń i granaty, aby sprowokować Niemców do wydania rozkazu pacyfikacji wioski
Krasny Sad 19.IV- 106 mieszkańców zabito, całą wieś spalono. Wykonawcami Niemcy i polscy policjanci
Pidłużne - pacyfikacja wsi opisana przez polskiego policjanta z 202.Schutzmannschaftu
Dermań-Załuże 30.V - zamordowano 70 Ukraińców
Liubeńż i Lachwyczi - pacyfikacji dokonała polska komunistyczna partyzantka (prawdopodobnie oddział "Maksa" Sobiesiaka, który działał w akcjach opisanych poniżej.

Pod koniec marca 1943 r. grupa samoobrony z Huty Stepańskiej wraz z kilkoma partyzantami radzieckimi dokonała wypadu do Mielnicy Małej, gdzie rozbiła bojówkę UPA, zabijając kilkunastu Ukraińców. Podobna akcja miała miejsce 7 kwietnia 1943 r., na wieść o gromadzeniu się sił UPA w Butejkach. Grupa wypadowa samoobrony wraz z partyzantami radzieckimi rozproszyła upowców, zabijając kilkudziesięciu. Napad nie zapobiegł tragedii Huty Stepańskiej, a jedynie wzmocnił zapał mordowania Lachiw u Ukraińców.

5. Sowiecka agentura w niemieckim dowództwie - np. słynny dziś Hauptmann Zibert (major GRU Kuzniecow) dba, aby palenie wsi i morderstwa Ukraińców były wykonywane w dużej mierze rękoma polskich policjantów (pod niemiecką komendą) - np. Krasny Sad, Dermań-Załuże, Pidłużne.

6. Wywołuje to pragnienie zemsty na współpracujących z Niemcami (i Sowietami, np. polski oddział Józefa Sobiesiaka "Maksa" lub Satanowskiego) Polakach. Zemsty możliwej i łatwo osiągalnej - na polskich wsiach porozrzucanych pomiędzy ukraińskimi osiedlami i chutorami.

7. W tej niezwykle napiętej atmosferze wzajemnych oskarżeń, nienawiści i zemsty następuje przekłamanie przez "Kłyma Sawura"(dowódcę wołyńskiej OUN-B)rozkazu głównego dowództwa OUN-B o wypędzeniu polskiej ludności z Wołynia na bezlitosne wymordowanie całej polskiej ludności, co ochoczo wypełniają niedawni policjanci, teraz ukraińscy partyzanci, w taki sposób dokonując ekspiacji za wcześniejszą kolaborację.

Liczna wśród dowódców OUN-B sowiecka agentura dopilnowuje, aby morderstwa były odrażająco okrutne i wstrząsające, aby panicznie wystraszyć pozostałych przy życiu, aby deportowali się sami z tych miejsc przerażających zbrodni.

   Decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii polskiej” musiała zapaść w ścisłym gronie wołyńskiego kierownictwa OUN-B: Dmytra Klaczkiwskiego, kierującego wołyńską OUN-B, Wasyla Iwachowa, referenta wojskowego OUN-B oraz Iwana Łytwynczuka, dowodzącego siłami UPA na północno-wschodnim Wołyniu.

     Bo właśnie jeżeli zastosowanie metod z eksterminacji Żydów w powiatach Sarny i Kostopol było decyzją trójosobowego kierownictwa, to o rozpoczęciu mordów Polaków na zachodnim Wołyniu, gdzie dotąd ich nie było, zadecydował bezwątpienia samodzielnie Kljaczkiwśkij. Po śmierci Iwachowa pełnia władzy przeszła w jego ręce i on w czerwcu 1943 roku przekazał dowódcom UPA na zachodnim Wołyniu oficjalny rozkaz mordowania WSZYSTKICH Polaków bez uprzedzenia ich i bez wyjątku na płeć, wiek, itd.
       (...) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat(...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.”

     Jeden z komendantów UPA,  Stelmaszczyk „Rudy” otrzymawszy taki rozkaz, zwrócił się do zastępcy przedstawiciela sztabu głównego Andruszczenki o wyjaśnienie. Ten odpowiedział mu, że „to nie jest polecenie z centrali, to jest przekręcenie w terenie”. W związku z tym „Rudy” próbował odwoływać się do „naczelnego wodza” prowadnika OUN-B Mykołu Łebedzia poprzez list z 24 czerwca 1943 r.

    Zdaniem wielu historyków zajmujących się Rzezią Wołyńską (dr hab Grzegorz Motyka, Piotr Zając, Jarosław Hrycak) „Kłym Sawur” przeinaczył, zmienił treść rozkazu centrali OUN-B. wypaczając jego sens = z nakazu żądanej ewakuacji (czyli wypędzenia) na natychmiastowe, podstępne mordowanie całej ludności polskiej od niemowląt po staruszki.

    W tym punkcie cele Związku Radzieckiego i nazistów ukraińskich są zbieżne - oczyszczona od polskich, katolickich panów Ukraina aż do Bugu (linia Curzona - główne żądanie graniczne sowieckiej dyplomacji od lat, a wkrótce ma się odbyć spotkanie Wielkiej Trójki decydujące o powojennym ładzie w Europie).

8. Polacy broniąc się przed tą orgią przemocy korzystają z każdej pomocy, które jest im oferowana, zarówno od Niemców, jak i od partyzantki sowieckiej, którą postrzegają jako sojusznika i wybawiciela.
Niezwykle kontrastujące z tym są decyzje Komendy Głównej Armii Krajowej, która odmawia pomocy masakrowanym Polakom:
   „Udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o granicę wschodnią była błędem politycznym". (SPP t.78, poz.184, nr 146) - Jan Rzepecki „Prezes", z-ca Komendanta Głównego AK, odpowiedział na prośby Wołyniaków o obronę, lub o broń.

Na tle takich wypowiedzi lawino wzrosła na Wołyniu popularność polskiej komunistycznej partyzantki, do 1 maja liczącej tam tylko 43 ludzi (sic!) a później rozrosłej się do 7 tysięcy żołnierzy, którzy przede wszystkim chcą bronić swoich, walczyć i zabijać banderowców (fałszywie zwanych a Wołyniu jeszcze długo "bulbowcami" - pierwszymi ukraińskimi partyzantami, którzy z morderstwami Polaków nie mieli nic wspólnego, nie chcieli mieć i za postawę swojego przywódcy Tarasa Bulby słono zapłacili (łącznie z jego żoną, zamęczoną na torturach przez Służbę Bezpieczeństwa OUN-B)

   Spirala przemocy rozkręciła się i zatrzymać jej już nie było sposób, choć rozpaczliwie próbował to robi poeta Zygmunt Jan Rumel, który Wołyń ukochał ponad życie, a nauka w słynnym Liceum Krzemienieckim ukształtowała go jako przedstawiciela twórczej inteligencji polskiej, która szczerze propagowała równość narodów, kultur i religii na byłych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Jego teza o tym, że ma dwie matki - ojczyznę: Polskę i Ukrainę, znajdowała artystyczne odzwierciedlenie w jego pięknej, lirycznej poezji. Znawcy przedmiotu sytuowali jego twórczość wśród rówieśnych mu poetów: Baczyńskiego, Bojarskiego, Gajcego. Tragizm dziejów spowodował, że poeta przeistoczył się w żołnierza, który jednakowoż nie porzucił pióra.

    W styczniu 1943 r. porucznik Zygmunt Jan Rumel stanął na czele Komendy Okręgu VIII (Wołyń) Batalionów Chłopskich. W lipcu 1943 r. na polecenie Kazimierza Banacha udał się do sztabu Ukraińskiej Powstańczej Armii, czyli wprost do ˝jaskini lwa˝, z zadaniem przeprowadzenia pertraktacji ze stroną ukraińską. Podjął się poeta - żołnierz misji pojednawczej, z gorącym pragnieniem powstrzymania rozlewu krwi. Jednak intencje obu stron były diametralnie różne. Człowiek udający się do sztabu UPA z oliwną gałązką pokoju nie miał w tamtych warunkach żadnych szans. Nie dane mu było wrócić z tej szlachetnej misji. 10 lipca 1943 r. w Kustyczach na Wołyniu Zygmunt Jan Rumel i towarzyszący mu oficer do zleceń specjalnych, a także przewodnik zostali bestialsko zamordowani poprzez rozerwanie końmi, a ich szczątki poćwiartowane i rozwłóczone po okolicy.

    Śmierć z rąk banderowskich nacjonalistów w momencie, kiedy w pełni świadom zagrożenia zdecydował się jako emisariusz pertraktować z dowódcami Ukraińskiej Powstańczej Armii, aby zaniechali rzezi niewinnej ludności Wołynia, sytuuje go w panteonie narodowych bohaterów niewahających się przed złożeniem ofiary z życia w imię najwyższych wartości.
  Chciałbym tu przemówić ustami jego poezji. Pisał on:
˝A tak własnej żałoby wątłą kruchą czarą
Trzeba serce rozdzierać - myślom kruszyć wieka -
I słowem niewybrednym - samotniczą gwarą
Czytać to co jest łzami spisane w powiekach.˝.


Czy można nie nazwać tego poety wieszczem, gdy jeszcze przed swoją śmiercią pisał:
˝Dziś gdy nad oceanem krążą Zeppeliny
I gdy oba bieguny flagami przybrano,
Gdy świat można objechać w przeciągu godziny...
Dziś rachunku sumienia zrobić nie umiano.˝


    11 lipca 1943 roku w tzw. "czarną niedzielę", po kilku tygodniach mniej gwałtownych starć, dochodzi do apogeum Rzezi - co najmniej 99 ataków na polskie osiedla i miasteczka. Częścią z nich na pewno kierowali agenci sowieccy doskonale udający ukraińskich nacjonalistów, zresztą historia wielu prowokatorów pokazuje, że można było być jednocześnie czynnym radykalnym zwolennikiem Ukrainy od Sanu do Kaukazu i posłusznie wykonywać instrukcje z Łubianki.
11-lipca-1943-zaplanowane-apogeum-spontanicznej-rzezi-wolynskiej
 
    A z początkiem następnego roku 1944 ludobójcza rzeź, przeniesiona została się do Galicji Wschodniej....

    Czym były grupy specjalne NKWD?
        „NKWD na dużą skalę organizował również specgrupy udające UPA lub SB OUN. Pierwsze specgrupy utworzono już w 1944 r. Początkowo składały się z partyzantów sowieckich, szybko jednak zaczęto ich kadrę rekrutować spośród tych członków OUN i UPA, którzy ujawnili się lub zostali schwytani. W skład specgrup wchodzili pracownicy operacyjni NKWD. Mieli oni m.in. czuwać, aby przewerbowani upowcy nie zdezerterowali. Do tego ostatniego celu wykorzystywano spory frakcyjne między melnykowcami i banderowcami, którzy znalazłszy się w jednej specgrupie nawzajem siebie pilnowali. Specgrupy liczyły od trzech do pięćdziesięciu osób"
(Grzegorz Motyka, Likwidacja OUN-UPA w ZSRR - niniwa22.cba.pl/likwidacja_oun_upa.htm)

        „Istnienie „specgrup” NKWD, które podszywając się pod partyzantów UPA, terroryzowały ludność Ukrainy, już dawno przestało być hipotezą. Zostały odnalezione i opublikowane dokumenty świadczące zarówno o skali działalności prowokacyjnej (do czerwca 1945 r. utworzono 156 specgrup liczących 1783 funkcjonariuszy), jak i o metodach ich działania, które wyprowadziły z równowagi prokuratora wojskowego wojsk MSW Okręgu Ukraińskiego płk Koszyrskiego, który 15 lutego 1949 skierował do I sekretarza KC KPU Chuszczowa notatkę o faktach rażącego łamania radzieckiej praworządności w działalności tzw. „specgrup MGB”. Dalej prokurator Koszarski podaje długi, wielostronicowy wykaz aktów „samowoli i przemocy”. (…)

       Hipoteza nr 2 zakłada, że do rozprawienia się z ludnością cywilną stworzono specjalne grupy terrorystyczne (komanda NKWD) i informacje o przybitych za języki do stołu dzieciach, ukrzyżowanych w kościołach kobietach oraz innych niewyobrażalnych okrucieństwach są właśnie rezultatem ich działań. Od razu zaznaczę, że ta hipoteza nie wyklucza, a jedynie uzupełnia powyższe przypuszczenie o celowej i zleconej na samej górze demoralizacji Armii Czerwonej (podobnie jak bynajmniej nie hipotetyczny, a całkiem realny i aktywny udział organów OGPU w wywłaszczaniu chłopów nie wykluczał, nie zastępował, a jedynie uzupełniał i potęgował okrucieństwa mas wiejskiego lumpenproletariatu).


      Ta hipoteza może wydawać się zupełnie nieprawdopodobna, ale jedynie w ramach wyobrażeń starego sowieckiego (czy najnowszego putinowskiego) podręcznika szkolnego. W kontekście realnej historii ZSRR jest wręcz banalna. Kłamstwo, prowokacja i terror kroczyły ramię w ramię od pierwszych dni bolszewickiej dyktatury: od zamachu na Lenina, o który oskarżono półślepą (i natychmiast rozstrzelaną) F.Kapłan, od dyrektyw Lenina nawołującego do wykorzystania „dogodnego momentu”, kiedy trupy umarłych z głodu leżą na drogach i powywieszać pod tym pretekstem jak najwięcej „kontrrewolucyjnych chłopów”; od operacji „Trest”, w której GPU organizowało fałszywą antysowiecką organizację jako „zatrutą przynętę”.

(Mark Sołonin „Zapomniana zbrodnia Stalina”, w: „Nic dobrego na wojnie”)

image

image

image

image

Spotkanie z seksotem (tajnym współpracownikiem)

image

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rzeź Wołyńska widziana oczami Ukraińców.

Jak możemy przeczytać na portalu http://www.zbrodniawolynska.pl/ Zbrodnia Wołyńska – antypolska czystka etniczna przeprowadzona przez nacjonalistów ukraińskich, kwalifikowana przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo. Objęła nie tylko Wołyń, ale również województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie – czyli Galicję Wschodnią, a nawet część województw graniczących z Wołyniem: Lubelszczyzny (od zachodu) i Polesia (od północy). Czas trwania Zbrodni Wołyńskiej to lata 1943–1945. Sprawcy Zbrodni Wołyńskiej – Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich frakcja Stepana Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) we własnych dokumentach planową eksterminację ludności polskiej określali mianem „akcji antypolskiej”.

A jak te tragiczne wydarzenia tłumaczą dziś Ukraińcy? Przyjrzyjmy się ich poglądom.

Wielowiekowa historia narodu ukraińskiego jest bogata w wydarzenia, które w późniejszym czasie stają się głównymi tematami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie, często jednak z pominięciem niektórych, nieodkrytych faktów. W szczególności można do takich wydarzeń zaliczyć wybuch konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu w 1943r., który każda ze stron inaczej interpretuje. Wołyń – starożytna kraina historyczna, której zachodnia część w drugiej połowie XIV w. została zajęta przez Polskę, by po Unii Lubelskiej w 1569r.- w całości znaleźć się pod władaniem Rzeczpospolitej. Gdy w 1793r. doszło do podziału Polski, ziemia wołyńska weszła w skład Imperium Rosyjskiego. We wrześniu 1920 roku trafiła pod polską jurysdykcję na ponad 20 lat.

O tragedii wołyńskiej powiedziano wiele, stanowiła ona wierzchołek góry lodowej, ale jej przyczyny zachowane są w bryle lodu, zanurzonej pod wodą. Główne przyczyny mają związek z wydarzeniami z lat 1917-1942, które zapadły mocno w pamięci, oraz odcisnęły piętno w świadomości Ukraińców.

Sojusznikiem Ukraińskiej Republiki Ludowej w walce z bolszewikami w ostatnim etapie walki narodowo-wyzwoleńczej (1917-1921) była Polska, za co URL zgodziła się na przekazanie Polsce znacznej części etnicznych ziem ukraińskich (Wołyń, Galicja, Łemkowszczyzna, Nadsanie, Chełmszczyzna, Podlasie oraz Brzeszczyzna). W rezultacie Ukraińcy byli zmuszeni wbrew swojej woli, stać się obywatelami innego państwa. Warto również uwzględnić fakt, iż przekazanie ziem było sprzeczne z wolą ruchu narodowo-wyzwoleńczego. Ukraińska elita polityczna na początku lat 20. ubiegłego wieku była w głębokim kryzysie politycznym oraz sfrustrowana wzmożonym brakiem nowych orientacji ideowych i światopoglądowych (co w jakimś stopniu tłumaczy zbytnią hojność względem polskich sąsiadów).

Po przegranej walce wyzwoleńczej, armia URL przeniosła się na terytorium sojuszników (Polska), jednakże byli oni represjonowani, zamykani w obozach a Petlura, po objęciu władzy przez koalicję Chjenopiasta został zmuszony do opuszczenia Polski.

Cała polityka odrestaurowanej Polski, była teraz skierowana na jak najszybsze zintegrowanie przyłączonych ziem ukraińskich z pozostałą częścią państwa polskiego. Pomimo ograniczonych zasobów, zdecydowano się osiedlić „kolonistów?. 200 tysięcy chłopów oraz weteranów wojennych otrzymało ziemię na preferencyjnych warunkach pośród ukraińskiego etnicznego masywu.

Podpisawszy w 1920r. porozumienie wojskowe i konwencję wojskową z Petlurą, a także traktat ryski [pragnę w tym miejscu przypomnieć, iż większość polskich delegatów opowiadała się za prawym skrzydłem polskiej sceny politycznej, tak więc koncepcja aby nie dopuścić do niepodległości Ukrainy oraz podzielić ją oraz Białoruś, jako kraje nie-historyczne (myśl Dmowskiego) między Polskę i Rosję, została wysunięta przez endeków.] Polska w 1923r. zobowiązała się przed Radą Ambasadorów, że zapewni autonomię nowo nabytym ziemiom ukraińskim. Jak można było się spodziewać, stało się zupełnie inaczej. Rozpoczęła się intensywna polonizacja, począwszy od ukraińskich szkół. W 1918r. na Ukrainie Zachodniej funkcjonowało 3600 szkół, zaś pod wpływem polskiej okupacji, liczba ta spadła do 461, a w 1936r. już do 11, co spowodowało, iż wiele ukraińskich dzieci nie mogło uczęszczać na zajęcia, w konsekwencji czego większość ludności autochtonicznej w latach 30. w województwie wołyńskim było analfabetami. Oczywiście Ukraińcy uznali takie działania za niezgodne z prawem, przez co nie można było liczyć na wzajemny szacunek między nimi a polską administracją.

Agresywna polityka nie oszczędziła również ukraińskiego Kościoła. Od początku okresu międzywojennego polskie władze państwowe przyjęły dwa zasadnicze kierunki polityki w stosunku do Kościoła prawosławnego. Z jednej strony dążono do maksymalnego ograniczenia jego stanu posiadania i wpływów czego przejawem stało się pozbawienie Kościoła majątku, wielu świątyń oraz administracyjne ograniczanie liczby parafii. Z drugiej zaś strony państwo podjęło działania w kierunku uporządkowania sytuacji i organizacji Kościoła prawosławnego, aby mógł on funkcjonować w nowych warunkach, ale pozostając zależnym od państwa. Starano się też doprowadzić do polonizacji Kościoła prawosławnego oraz jego wiernych. Szczególnie restrykcyjną była polityka państwa wobec Kościoła prawosławnego na terenach Chełmszczyzny i Południowego Podlasia. Władze zdawały sobie sprawę, że prawosławie jest jednym z najistotniejszych elementów poczucia odrębności miejscowej ludności ukraińskiej. Momentem najbardziej radykalnych działań skierowanych przeciwko Kościołowi prawosławnemu i ludności ukraińskiej Chełmszczyzny i Południowego Podlasia był rok 1938, gdy rozpoczęto tu tzw. akcję polonizacyjno-rewindykacyjną. Do akcji przygotowywano także polską opinię publiczną, zamieszczając w prasie prorządowej artykuły o zagrożeniu ukraińskim na Chełmszczyźnie, oskarżając Kościół prawosławny o działalność rusyfikacyjną i ukrainizacją. Kampanię prasową rozpoczął ?Ilustrowany Kurier Codzienny?. Z inspiracji władz wojskowych odbywały się zebrania polskich organizacji społecznych, wiece ludności katolickiej, na których uchwalano rezolucje z żądaniem zlikwidowania zamkniętych świątyń, usunięcia duchownych prawosławnych, polonizacji Kościoła prawosławnego. Działania bezpośrednio skierowane w struktury Kościoła prawosławnego podjęto wiosną 1938 r., w okresie Wielkiego Postu i świąt wielkanocnych. Rozpoczęto od zamykania świątyń nieetatowych i działających nieoficjalnie. Zdarzały się też przypadki podpalania cerkwi. Zlikwidowano ponadto pewną liczbę oficjalnie istniejących parafii. Cerkwie, które na mocy decyzji władz nie miały pełnić roli parafii opieczętowywano, zaś duchownych karano za odprawianie nabożeństw w tych świątyniach. Stanowczo usuwano też duchownych nieetatowych.

Wywierano również presję na duchowieństwo prawosławne w kierunku wygłaszania kazań i nauczania religii w języku polskim. Od wiosny 1938 r. rozpoczęto też akcję zastraszania prawosławnej ludności ukraińskiej. Młodzieżowe bojówki wybijały szyby w oknach. Zdarzały się coraz częstsze szykany ze strony administracji, która stosowała szantaż uzależniając spełnianie czynności administracyjnych od przyjęcia katolicyzmu.

Organizowano oficjalne uroczystości przejścia prawosławnych na katolicyzm z udziałem wojska i administracji państwowej. Wobec sprzeciwiających się stosowano groźby i represje. Warto zacytować relację świadka tych wydarzeń ? katolickiej zakonnicy z Turkowic: ?Władze z gminy, kierownik szkoły Konstantynowicz i nasz ks. kapelan przemawiali do prawosławnych, że takie przyszło zarządzenie od władz, że jedna ma być wiara katolicka. Na końcu dość ostro powiedział kierownik Konstantynowicz: a kto się nie podporządkuje ten zostanie ukarany i wysiedlony z Turkowic!? Zaplanowana w ramach działań polonizacyjno-rewindykacyjnych akcja burzenia cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie i Południowym Podlasiu została zakończona 16 lipca 1938 r. W czasie jej trwania zniszczono, według danych Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego, 91 cerkwi, 10 kaplic, 26 domów modlitwy, czyli łącznie 127 świątyń. Ponadto 3 cerkwie przekazano Kościołowi katolickiemu (jedna cerkiew miała być przekazana później), a 4 świątynie pozostawiono w charakterze kostnic. W latach 1919-1922 około 100 tys. Ukraińców zostało aresztowanych a około 27 000 zmarło w obozach.

Po przeprowadzonym przez Józefa Piłsudskiego, zamachu stanu w 1926r. został wprowadzony reżim autorytarny, który przyczynił się do prześladowań opozycji politycznej, metodami tak prawnymi jak i siłowymi. Parlament został rozwiązany, najbardziej aktywnych opozycjonistów aresztowano a ukraińskich deputowanych zamknięto w aresztach domowych. Aresztowano ponad 2 tys. Ukraińców, spalono 500 domów, prawie jedna trzecia z pojmanych otrzymała długie kary pozbawienia wolności.

Najbardziej brutalne działania odbywały się podczas tzw. pacyfikacji do której wykorzystywano tajną policję: w 800 ukraińskich wsiach, umieszczono jednostki policji oraz oddziały kawalerii. Stosowały one zasady odpowiedzialności zbiorowej, niszczyły ukraińskie ośrodki kultury i czytelnie, konfiskowali majątek oraz żywność, cieleśnie karali tych, którzy protestowali. Akcja miała brutalnych charakter, ludzie zostali dotkliwie pobici oraz doszło do wielu zgonów. Aktem zemsty za „pacyfikację” było zamordowanie 15 czerwca 1934r. przez partyzanta OUN, Grzegorza Maciejko, polskiego ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego . W odpowiedzi prezydent RP, Ignacy Mościcki, nakazał utworzenie obozu dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej, w dawnym klasztorze Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Od 1932r. do połowy 1934r. przez więzienie przeszło 111 174 Ukraińców. 8073 więźniów było torturowanych. Zabito bez procesu – 734 osób, zostało skazanych na śmierć 257 osób .

Solą w oku polskiej policji były kozackie groby pod Beresteczkiem, swoisty panteon kozackiej sławy. Każdego roku władze nasilały zakazy obchodów upamiętniających rocznicę bitwy pod Beresteczkiem, co w zasadzie im się nie udawało. Każdy XI piątek po Wielkanocy, tysiące Ukraińców gromadziło się tutaj i w tradycyjnym stylu obchodzili pamięć bohaterów beresteczkowej bitwy.

W 1939 roku, kiedy młoda Ukraina Karpacka była zagrożona i wezwanie prezydenta A. Wołoszyna „Do broni”, dotarło do młodych ludzi z innych krajów, w tym z zachodniej Ukrainy, mimo ich zmobilizowania do walki, fakt, iż siły były nierówne przekreślił ich marzenia o zwycięstwie. Ukraina Karpacka przegrała wojnę, a węgierskie dowództwo, przekazało część schwytanych żołnierzy Polakom, którzy rozstrzelali Ukraińców na przełęczy Karpat. To wydarzenie utkwiło w sercach Ukraińców na długi czas.

Oddziały OUN wkroczyły z Niemcami do Lwowa. Aby nie tracić czasu, ogłosiły odrodzenie państwa ukraińskiego. Ten fakt oburzył nazistów, dlatego domagali się stwierdzenia nieważności ustawy, ale OUN nie zmieniła swojego stanowiska. W dniu 25 listopada 1941 roku Gestapo wydało tajny rozkaz zniszczenia zwolenników Bandery. 25 lipca 1941 polski emigracyjny rząd w Londynie uzgodnił z moskiewskim kierownictwem współpracę (pakt Sikorski-Majski), w którego efekcie utracił swoją moc pakt Ribbentrop-Mołotow, więc ludność Zachodniej Ukrainy, znowu miała dostać polskie obywatelstwo, które „potwierdzało” prawo Polaków do Wołynia i obrażało Wołynian. Był to kolejny „cios w plecy” i kolejny ładunek wybuchowy.

Sytuację pogarszał plan szefa służby bezpieczeństwa, niemieckiego okręgu lubińskiego, utworzenia kolonii niemieckich w gminie Zamość. Ze 116 osiedli postanowił eksmitować polskich chłopów, zwalniając miejsce dla Niemców, a wokół kolonii, przesiedlić do zwolnionych polskich dworków ukraińskich chłopów, eksmitowanych z Zamościa. Do przesiedleńczych akcji, wraz z Niemcami, była zaangażowana ukraińska policja, wywołując sprzeciw wśród Polaków,czego ofiarami padło ponad 2 tys. Ukraińców.

Hitlerowcy zaczęli szybko przeprowadzać z Generalnego Gubernatorstwa do Wołynia bataliony polskiej policji i żandarmerii, oraz włączać ich do siłowego zbierania naturalnego podatku z ukraińskich wiosek. Policja ukraińska została przeniesiona do lasu i stała się zalążkiem UPA.

Koniec 1942r. – początek 1943, hitlerowcom udało się ‚wyczyścić’ swoje biura administracyjne na Wołyniu z „niezaufanego” ukraińskiego elementu, zastępując je Polakami. W końcu, wraz z polską policją, zaczynają przeprowadzać operacje przeciwko Ukraińcom. Regionalne kierownictwo OUN zaapelowało do ludności polskiej przywołując ich do myślenia: ‚ Ty pomagasz Niemcom w ich bandyckich akcjach, ale jeśli polska opinia publiczna nie wpłynie na nich, tych którzy poszli do administracji, policji i innych agencji … to gniew narodu ukraińskiego wylany będzie na tych Polaków, którzy mieszkają na ziemiach ukraińskich „. Apel nie działa i prowadzi to Ukraińców do akcji wymierzonych w Polaków.

W 1942r. na terytorium Wołynia zaczęła przenikać z Białorusi czerwona partyzantka. W obliczu wrogiego nastawienia ludności ukraińskiej względem Białorusinów, postanowili przenieść się do polskich wiosek i kolonii . Niektórzy Polacy nawet dołączyli się do czerwonych partyzantów i szykowali się na wspólny bój, w celu przeprowadzenia działań wywrotowych wśród Ukraińców. W tej sytuacji, ukraińskie podziemie rozprowadza ulotki wśród ludności polskiej, które ujawniły zbrodnie bolszewizmu, w tym wysiedlenia polskich rodzin na Syberię oraz informację na temat egzekucji polskich oficerów w Katyniu. Ochłodziło to trochę stosunki polsko-białoruskie. Zaostrzyło też konflikt polsko-ukraiński, czerwoni partyzanci zaczęli atakować polskie wsie w przebraniach UPA, robiąc to z niezwykłym okrucieństwa, nie pozostawiając świadków.

W UPA nie wszystko dobrze prosperowało. Z przejściem do lasu byłych ukraińskich policjantów, wraz z nimi przeniknęły niemieckich tajne służby i również zamaskowani NKWD-owcy ze swoimi prowokacyjnymi zamiarami. To mogło nie mieć wpływu na działania jeszcze słabo rozwiniętej UPA. Chodziły plotki, że Ukraińcy będę w Wielkanoc atakować Polaków, którzy nie opuszczą ich ziemi. Plotka pozostała plotką, ale Polscy chłopi zaczęli masowo uciekać do miast, miasteczek i większych wsi oraz wstępować do służby w policji niemieckiej, i zaczęli atakować ukraińskie wsie. W odpowiedzi w marcu 1943r. odbyły się anty-polskie wystąpienia w sarneńskim i kostopolskim rejonie, obwodu rówieńskiego i stopniowo rozszerzali obszar konfrontacji.

Apogeum konfliktu polsko-ukraiński osiągnięto latem 1943r., polskim wsiom zaproponowano w kategorycznej formie ‚Wynoście się za Bug albo San’ (choć do dziś nie wiadomo, kto był autorem tej inicjatywy, ale to działało) a kierownictwo AK zobowiązało wszystkich Polaków do pozostania na swoim przedwojennym miejscu zamieszkania, aby Polska nie straciła Wołynia. Tak też do końca 1943r. Wołyń zebrał żniwo dziesiątek tys. ofiar.

Koniec 1943 – początek 1944 roku przyniósł kilka wielkich bitew między oddziałami AK i UPA, które próbowały zniszczyć się wzajemnie.

Metropolita Andrij, oceniając powagę sytuacji, zwrócił się do katolickiego biskupa Twardowskiego z wnioskiem o wydanie wspólnego apelu do wiernych obu Kościołów, wymagając od nich, aby zaprzestali rozlewu krwi. Niestety, biskup Twardowski odmówił, powołując się na zakaz ingerencji Kościoła w sprawy polityczne.
Wynikiem tragicznego ludobójstwa były ogromne straty materialne oraz ofiary wśród ludności polskiej i ukraińskiej. Niektórzy historycy twierdzą, że po stronie polskiej zginęło 100 tysięcy osób, natomiast po ukraińskiej 25-30 tys. Ukraińscy naukowcy sugerują skromniejsze dane o ofiarach – 35 i 15 tysięcy, a nawet 12 i 5000.

W Polsce od kilku lat publikuje się książki powiązane z tematem Rzezi Wołyńskiej, w których jedynym winnym jest Ukrainiec, zarzucając mu zbrodnie i wyjątkowe okrucieństwo. Jednym z pierwszych autorów książek tego typu był rzymskokatolicki biskup Wincenty Urban, który wraz z opisem tych strasznych wydarzeń, które widział lub słyszał o tym od mniej lub bardziej wiarygodnych źródeł: ” Nie było na Wołyniu żadnego celu, dla którego mogli mordować ludzi w taki bestialski sposób. Obdzierano maszynką do golenia skórę na twarzy, palono żywcem, kołkami dębowymi przejeżdżali między żebrami, piłami „.
Szkoda tylko, że nie podano tu nazwy wsi ani nazwy choć jednej z tych ofiar, która skończyła w owy sposób.

Inny autor – dziennikarz Jerzy Janicki ” ostatni przed ślepymi unicki metropolita Andrej Szeptycki … Biskup nie tylko wierzący, ale także z ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego i przywódca duchowy OUN i UPA, błogosławił drewniane kołki i piły, które były bronią w bratobójczej napaści na całym Podolu i Wołynia ”
Jak to rozumieć? Jeśli Ukraińcy są takimi „bandytami”, to dlaczego jeszcze żadna książka nie opisują tych samych polskich okrucieństw? To, że na Ukrainie nie mówi się o nich, robiąc z siebie męczennika, nie oznacza, że Polacy nie dopuszczali się równie okropnych zbrodni na Ukraińcach. Po wojnie są ofiary po obu stronach. Ukraina przeżywa ból tych ofiar, ale tam nie zostały wydane anty-polskie książki czy też czasopisma, które kiedykolwiek miałyby wobec Polski podsycać nienawiść.

Znaczące prace prowadził wołyński naukowiec J. Caruk , który objechał na rowerze 97 wsi (kierując się danymi, które zostały podane przez polskich autorów). Przedstawił swoje dane, porównując je z polskimi danymi, przeraził się wówczas straszną niespójnością pomiędzy nimi. Tak więc, według naukowców w polskiej wsi w regionie Włodzimierza Wołyńskiego zginęło 80 Ukraińców, a według materiałów Caruka -1454, mając dokumentację wraz z nazwiskami 1244 osób. W przypadku polskich ofiar, według polskich statystyk, z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło 1915 Polaków, a według Caruk – 430 osób. Ponadto, okazało się, że na terytorium Włodzimierza pierwsza została zaatakowana ukraińska wieś przez polsko-niemiecką policję, a ukraińskie odpowiedzi na polskie wsie były atakami odwetowymi.

Nie zakładajcie z góry, że naród ukraiński jest okrutny, zakłamany, bestialski i wymyślił tę wersję potwierdzoną dowodami w postaci dokumentów. To jest tylko jeden typowy przykład tego fałszerstwa – książka Turowskiego i Siemaszko „Zbrodnie ukraińskich nacjonalistów popełnione na ludności polskiej na Wołyniu w 1939-1945″.

Nie można również zapominać o 366 ukraińskich ofiarach zabitych przez Polaków na Chełmszczyźnie podczas operacji „Wisła”.

Polscy cywile na Wołyniu, zamiast pokojowego współistnienia z sąsiadami, stali się zakładnikami anty-ukraińskiej polityki polskiego rządu na emigracji w Londynie, i poszli na współpracę z niemieckim okupantem i czerwonymi partyzantami, przed którymi bronili się Wołyniaki.

Ukraiński ruch narodowowyzwoleńczy na Wołyniu według polskich polityków postrzegany był jako atak na państwo polskie. Przedstawiciele rządu emigracyjnego w Londynie zażądali od ukraińskiego podziemia pełnej kapitulacji a kierownictwo UPA i przewód OUN, zostali wezwani przez rząd londyński aby pozbyć się zbrojnej obecności na ukraińskim terytorium etnicznym, ale porozumienie nie zostało osiągnięte, ponieważ Polacy nie mogli pogodzić się z faktem, że Wołyń nie jest ich ziemią ani też zaakceptować faktu, że Podlasie, Chełmszczyzna, Łemkowszczyzna, Nadsanie, oraz Brzeszczyzna – to stare, od czasów Rusi Kijowskiej, Księstwa halicko-wołyńskiego ziemie ukraińskie, a Ukraińcy, którzy tam mieszkali byli prawowitymi gospodarzami swojej pierwotnej ziemi. Wielkim błędem ze strony radzieckiej Ukrainy, Stalin, było to, że tak łatwo zgodził się na konferencji w Jałcie na linię Curzona, włączając te ziemie do Polski. Prawdziwa natura i znaczenie wydarzeń 1943-1944, nie może być odpowiednio rozumiane, chyba że są one uznane w kontekście historii stosunków polsko-ukraińskich. Ukraińców nigdy nie interesowała obca ziemia, ale tylko ta, w której żyli od wieków. UPA początkowo próbowała uniknąć „trzeciego frontu” – Polaków. Jednak konflikt z polskim podziemiem stał się nieunikniony, gdyż Polacy dążyli do odzyskania i utrzymania rządów na zachodniej Ukrainie.

Wracając do wydarzeń z tamtych czasów, ciężko będzie określić, kto ponosi większą odpowiedzialność za swoje czyny. Należy pamiętać, że masakry miały miejsce na etnicznych ziemiach ukraińskich, do których ani Niemcy, ani Polacy ani czerwona partyzantka nie mieli żadnych praw historycznych. W związku z tym ruch Wyzwolenia Narodowego Ukrainy podczas II wojny światowej nie przeprowadzał ataku na Polskę.

Nie zapominajmy, że to wojna, że ma swoje własne prawa, metody i interpretację zdarzeń. Konflikt Wołyń – to był spontaniczny wybuch ludności ukraińskiej Wołynia jako odwet dla wszystkich obelg, poniżania, nadużywania w przedwojennej Polsce, a później ze strony niemieckiej policji przeciwko ludności cywilnej w tamtym regionie. W historii trudno jest coś zmienić, musimy tylko ocenić ją obiektywnie.

źróło: http://pikio.pl/70-rocznica-upa-rzez-wolynska-widziana-oczami-ukraincow/

środa, 11 czerwca 2014

Nie zapomnimy zbrodni banderowców!

Bestialstwo mordów dokonywanych przez UPA na Polakach z Wołynia i Galicji Wschodniej, w tym m.in. szeroki wachlarz tortur, dowodzi, że rzeź wołyńska była szczególnie okrutnym rodzajem ludobójstwa – pisze Joanna Wieliczka-Szarkowa w książce „Wołyń we krwi 1943”.



źródło: http://www.polskatimes.pl/artykul/942193,zbrodnia-wolynska-ludobojstwo-dzikie-i-okrutne-bestialstwo-upa-362-metody-tortur-18,id,t.html?cookie=1

Tylko na prawdzie można budować wspólną przyszłość. Ja rozumiem, że Ukraińcy budują właśnie swoją tożsamość narodową i potrzebują bohaterów narodowych, ale Bandera do nich nie należy. Niestety idea "samostijnoj Ukrainy" budowana w czasach II-wojny światowej w kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami której głównym ideologiem był Stephan Bandera nie miała nic wspólnego z walką o wolność. Była implementacją faszystowskich idei i razem z Hitlerem budowaniem Tysiącletniej Rzeszy. Ukraińcy walczyli zbrojnie wtedy z Polakami i Rosjanami, u boku Niemiec. Jasne, że nie wszyscy, ale tak było. Nawet sami Rosjanie przechodzili na stronę Hitlera, czego najbardziej znanym przykładem jest gen. Własow i siły zbrojne ROA, w których służyło także wielu Ukraińców: http://historiami.pl/mord-ukraincow-na-polakach/ . W następstwie czystek etnicznych z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęły setki tysięcy niewinnych ludzi. To jest nie do zaakceptowania. Potrzebne jest pojednanie między narodem Ukraińskim i Polskim na wzór polsko-niemieckiego. A Niemcy przyczyniły się do dużo większych naszych cierpień. Można powiedzieć - cóż, takie były czasy. Jednak to nie te standardy cywilizacyjne i nie te wartości o które nam chodzi. Rzeź wołyńska jest dobrze udokumentowanym faktem historycznym i odpowiedzialność za nią spada wyłącznie na Ukraińców; to nie są żadne wymysły sowieckich agentów. Czas trwania Zbrodni Wołyńskiej to lata 1943–1945. Sprawcy Zbrodni Wołyńskiej – Organizacja Nacjonalistów Ukraińskich frakcja Stepana Bandery (OUN-B) oraz jej zbrojne ramię Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) we własnych dokumentach planową eksterminację ludności polskiej określali mianem „akcji antypolskiej”. http://www.zbrodniawolynska.pl/ 


- Banderowcy mordowali tak, żeby zadać jak największe cierpienie - tak zbrodnię wołyńską wspomina świadek wydarzeń sprzed 70 lat płk Jan Niewiński. W 1943 roku dowodził obroną wsi Rybcza w powiecie krzemienieckim. 70 lat temu doszło do krwawych mordów. Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-45 zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii - i miejscową ludność ukraińską.


Jak podkreśla Niewiński, z tamtego czasu utkwił mu szczególnie w pamięci obraz starszego człowieka - Polaka, zamordowanego przez oddział UPA. Wspomina, że znalazł go w rowie. Okazało się, że banderowcy obcięli mu uszy i nos, wykłuli oczy i odcięli język.



11. lipca 1943 roku zaatakowano około 100 polskich wsi, w wyniku czego zginęło kilka tysięcy Polaków. W sumie podczas zbrodni wołyńskiej, w latach 1943 - 44 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy Polaków. W ramach akcji odwetowych Polacy zgładzili od 15. do 20. tysięcy Ukraińców.
Pierwszy masowy mord na ludności polskiej na Wołyniu został dokonany 9 lutego 1943 r. przez oddział Ukraińskiej Armii Powstańczej, który zamordował 173 Polaków we wsi Parośla I w powiecie sarneńskim.
Wpływ na nasilenie się fali zbrodni miało porzucenie w marcu i kwietniu 1943 roku przez policjantów ukraińskich służby na rzecz Niemiec i przejście w szeregi UPA. Wielu z tych policjantów brało wcześniej udział w zagładzie Żydów. W nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 roku UPA spaliła osadę Janowa Dolina i zamordowała ok. 600 Polaków.
Szczególne nasilenie zbrodni nastąpiło w lipcu 1943 roku. Zamordowano wówczas ok. 10 - 11 tysięcy Polaków. 11 i 12 lipca UPA dokonała skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. Doszło do mordów w świątyniach m.in. w Porycku (dziś Pawliwka) i Kisielinie. Około 50 kościołów katolickich na Wołyniu zostało spalonych i zburzonych.
Zbrodni na Polakach dokonano w 1865 miejscach na Wołyniu. Największych masakr dokonano w Woli Ostrowieckiej, gdzie zamordowanych zostało 628 Polaków, w kolonii Gaj - 600, w Ostrówkach - 521, Kołodnie - 516.
Niewyobrażalne okrucieństwo
Zbrodnie na Polakach dokonywane były niejednokrotnie z niebywałym okrucieństwem, palono żywcem, wrzucano do studni, używano siekier i wideł, wymyślnie torturowano ofiary przed śmiercią, a także gwałcono kobiety.
UPA atakowała bazy samoobrony polskiej na Wołyniu, w których chroniła się ludność, m. in. Przebraże, w którym uratowało się ok. 10 tys. Polaków. Tylko część baz samoobrony przetrwała. Pomocy bazom samoobrony udzielała partyzantka sowiecka, a także żołnierze węgierscy sprzedając amunicję. Były przypadki pozyskiwania broni od Niemców. Polacy szukali ratunku uciekając do miast i miasteczek kontrolowanych przez wojsko niemieckie. Wielu z nich zostało wywiezionych na roboty przymusowe do Niemiec.
Określenie zbrodnia wołyńska dotyczy nie tylko masowych mordów dokonanych na terenach Wołynia, czyli byłego województwa wołyńskiego, ale także w byłych województwach: lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim (Galicja Wschodnia)a także województwach lubelskim i poleskim.


Masowe mordy na ludności polskiej na terenach Galicji Wschodniej rozpoczęły się jesienią 1943 roku.
UPA, kierowana przez Romana Szuchewycza "Tarasa Czuprynkę" rozpoczęła "antypolską akcję" w Galicji Wschodniej w kwietniu 1944 roku. Miała ona być w założeniu nie tak drastyczna, jak ta przeprowadzona na Wołyniu. Zamierzano zmusić Polaków do opuszczenia domów pod groźbą śmierci. W przypadku odmowy mieli być zabijani tylko mężczyźni. W praktyce często tego nie przestrzegano i dochodziło do zbrodni na wszystkich mieszkańcach. Masowych mordów dokonano m. in. w Podkamieniu (100 - 150 zabitych), Bryńcach Zagórnych (100 - 145) Berezowicy Małej (130 - 135 ofiar). W zbrodniach oprócz UPA wzięli udział ukraińscy żołnierze, ochotnicy do dywizji SS "Galizien" (Huta Pieniacka, 600 - 900 zabitych).
Z rąk nacjonalistów ukraińskich ginęły także rodziny polsko-ukraińskie, Ukraińcy odmawiający wzięcia udziału w zbrodniczej akcji oraz ratujący Polaków. "Kresowa Księga Sprawiedliwych" (wyd. IPN) opracowana przez Romualda Niedzielkę podaje, że Ukraińcy uratowali 2527 Polaków. Za tę pomoc 384 Ukraińców zapłaciło życiem.
Według szacunków polskich historyków ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 100 tysięcy Polaków. 40-60 tysięcy zginęło na Wołyniu, 20-40 tys. w Galicji Wschodniej, co najmniej 4 tysiące na terenie dzisiejszej Polski. Terror UPA spowodował, że setki tysięcy Polaków opuściły swoje domy, uciekając do centralnej Polski. Zbrodnia wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
W opinii znawcy problematyki polsko-ukraińskiej, historyka prof. Grzegorza Motyki "choć akcja antypolska była czystką etniczną, to jednocześnie spełnia ona definicję ludobójstwa". Celem było bowiem zniszczenie na Wołyniu w całości, a na innych terenach w części, polskiej grupy etnicznej.

.