Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Profanacja krzyża i mogił w Hucie Pieniackiej


Na zachodniej Ukrainie zdewastowano pomnik Polaków zamordowanych w 1944 r. we wsi Huta Pieniacka. Pomnik w Hucie Pieniackiej składał się z kamiennego krzyża i dwóch tablic z imionami i nazwiskami zamordowanych tam Polaków.

9 stycznia został opublikowany w rosyjskich mediach społecznościowych film z Huty Pieniackiej, opatrzony napisem w języku ukraińskim, zawierającym rusycyzmy, informował PAP.

Na nagraniach widać rozbity kamienny krzyż i zdewastowane tablice z nazwiskami ofiar zbrodni. Jedną z tablic zamalowano niebieską i żółtą farbą. Jest to odwołanie do ukraińskiej flagi. Na drugiej z tablic umieszczono barwy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), pod którą umieszczono litery SS. Zniszczenia dokonano na nieco ponad miesiąc przed 73. rocznicą zbrodni na Polakach, przypadającą na 28 lutego 2017 r.

Po tym jak polska ambasada na Ukrainie wystosowała notę dyplomatyczną w tej sprawie, rzeczniczka ukraińskiej dyplomacji Maria Beca, zamieściła na Twitterze wpis: „Potępiamy akty wandalizmu w miejscach pamięci, uważamy je za niedopuszczalne. To oczywista prowokacja. Trwa śledztwo”.

Huta Pieniacka to nieistniejąca dziś wieś w rejonie miasta Brody w obecnym obwodzie lwowskim. 28 lutego 1944 roku miał tam miejsce mord, którego dokonali ukraińscy ochotnicy z dywizji SS "Galizien" z 4. pułku policyjnego SS. Według różnych danych zabitych zostało wtedy od 600 do 900 osób. Z kolei najbardziej zainteresowani upamiętnieniem zbrodni Kresowianie na podstawie własnych źródeł, podają niekiedy liczbę nawet, powyżej 1200 ofiar.

Specjalne oświadczenie ws. zniszczenia pomnika w Hucie Pieniackiej zostało umieszczone na stronie, prowadzonej przez byłych, ocalałych z rzezi mieszkańców, tej dużej i pięknej nigdyś, polskiej wsi Ziemi Tarnopolskiej. Czytamy w nim: „Szanowni Państwo, z przykrością informujemy, że pomnik upamiętniający zbrodnię dokonaną w Hucie Pieniackiej został zniszczony.

Stowarzyszenie Huta Pieniacka pozostaje w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami w celu wyjaśnienia okoliczności tego zdarzenia. Jednocześnie pragniemy podziękować wszystkim, którzy ze szczerą troską i współczuciem informują nas o zaistniałej sytuacji. Składamy wyrazy głębokiej wdzięczności za wszelkie wyrazy wsparcia i solidarności, które dochodzą do nas tak z Polski jak i z Ukrainy. Celem naszego Stowarzyszenia jest upamiętnienie zbrodni popełnionej na naszych przodkach - mieszkańcach wsi Huta Pieniacka i okolicznych miejscowości. Naszym pragnieniem jest zachowanie pamięci i modlitwa. W tym trudnym czasie o to właśnie prosimy wszystkich Państwa. Małgorzata Gośniowska-Kola Prezes Zarządu Stowarzyszenia Huta Pieniacka.”.


Kilka faktów o dewastacji pomnika pomordowanych Polaków w Hucie Pieniackiej:
1. Profil na YT, który zamieścił krótki film obrazujący zniszczenie pomnika, a który nazywa się „Wolna Ukraina” (Вiльна Україна) z logo Prawego Sektora w tle (??) jest profilem nowym, na którym nic więcej nie ma.
2. Film zatytułowany jest „знищен польський пам’ятник” – w języku ukraińskim nie występuje słowo „знищен”, to kalka z rosyjskiego „уничтожен”, tak nie napisałby nie tylko Ukrainiec, ale nawet rosyjskojęzyczny Ukrainiec (o mieszkańcach dawnej Galicji, na której to terenie miało miejsce całe zdarzenie nie wspominając!).
3. Sprawa zostaje opisana na blogu VARJAG2007SU w serwisie LiveJournal_com, który podaje w świat filmik ze świeżego konta „Wolna Ukraina”.
4. W ciągu kilkunastu minut sprawę nagłaśnia rosyjska agencja Regnum, a dzięki niej sprawa nabiera rozgłosu.
5. Przekaz agencji Regnum (precyzyjnego narzędzia propagandowego Kremla) jest prosty: ukraińscy nacjonaliści nienawidzą wszystkiego co polskie i mają tak wiele kompleksów, że chcą niszczyć wszelkie oznaki polskości na ziemiach ukraińskich oraz przekaz drugi – zemsta za niszczenie grobów ukraińskich w Polsce w końcu nadeszła.
6. Najwięcej o sprawie mówią rosyjskie media, co jest identycznym schematem działania jak przy wcześniejszych operacjach informacyjnych Kremla.
7. W cały proces włączyły się także środowiska ukraińskich „emigrantów politycznych” w Moskwie, a zwłaszcza środowisk związanych z osobą byłego premiera Ukrainy za Janukowycza Mykołą Azarowem, przede wszystkim zbiegli z Ukrainy prowokatorzy-blogerzy realizujący założenia rosyjskiej propagandy.
8. W sprawie nie jest jeszcze jasny jaki udział w całym przedsięwzięciu mieli lokalni działacze-dywersanci pracujący dla Rosji (w tym działający w ramach różnych grup czy organizacji prowokatorów).

Wszystko wskazuje na to, że operacja w Hucie Pieniackiej jest przemyślanym, skoordynowanym działaniem, które ukierunkowane jest na 4 płaszczyzny:
a) nowe podniesienie temperatury w relacjach polsko-ukraińskich i wywołanie kolejnego skandalu, zrzucając winę na ukraińską radykalną prawicę i stwarzając pozory „odwetu” za podobne wydarzenia w Polsce (zresztą równie entuzjastycznie nagłaśnianych przez rosyjskie media oraz wspieranych przez prorosyjskie siły w Polsce),
b) zwiększenie chaosu wewnętrznego na Ukrainie, osłabienie autorytetu służb, władzy lokalnej i centralnej, ale i stopniowe uaktywnianie grup prorosyjskich, antypolskich oraz kontrolowanych przez Rosję dziennikarzy, blogerów i działaczy przeznaczonych do różnych innych zabiegów w przestrzeni informacyjnej,
c) zaktywizowanie struktur emigracji politycznej w Moskwie powiązanej z Janukowyczem, wykorzystanie ukraińskich „blogerów-uciekinierów” pracujących dla Rosji, a potencjalnie i test dla operatywności i skuteczności nowych struktur i środowisk,
d) postawienie na Kremlu środka ciężkości zabiegów propagandowych na sferę historyczną – co ma dzielić nie tylko Polaków i Ukraińców, ale i samych Ukraińców, a jednocześnie wzmacniać/potwierdzać przekaz rosyjskich propagandystów na użytek wewnętrzny, dla rosyjskich odbiorców: na Ukrainie jest chaos, faszyzm, nienawiść, ksenofobia, a nawet w tej najbardziej „proeuropejskiej” części kraju dochodzi do takich aktów wandalizmu…

Na koniec jedno pytanie retoryczne: czy jest sobie ktoś w stanie wyobrazić, że dzień po Bożym Narodzeniu, na św. Szczepana w Polsce organizowana jest dewastacja pomników? Analogicznie, żaden Ukrainiec z okolic Lwowa czy w ogóle z zachodniej części Ukrainy w drugi dzień Świąt (prawosławne Boże Narodzenie jest 7 stycznia, a pomnik zniszczony został 8 stycznia) nie wyszedłby wysadzać czy niszczyć żadnych pomników!


Odezwa Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego w sprawie dewastacji pomnika w Hucie Pieniackiej

Drodzy Bracia i Siostry!

Profanacja pomnika upamiętniającego ofiary okrutnych wydarzeń w Hucie Pieniackiej napełniła nas wielkim bólem i lękiem przed deptaniem godności i pamięci pomordowanych tam ludzi.

W czasach kiedy Ukraina boryka się z wieloma problemami, wśród których wojna na wschodzie stanowi bolesny rozdział jej współczesności, takie wydarzenie jak profanacja krzyża i mogił pomordowanych mieszkańców Huty Pieniackiej, okrywa cieniem dążenia do wolności na drodze odkrywania i szanowania prawdy historycznej.

Huta Pieniacka od lat była miejscem ekumenicznej modlitwy, której dążeniem było życie w prawdzie i niestrudzone poszukiwanie pokoju i współpracy między narodami: polskim i ukraińskim.

Wysadzenie w powietrze krzyża i zdewastowanie tablic z nazwiskami ofiar, to przejaw nietolerancji wobec narodu i religii, uczyniony przez ludzi lekceważących wszelkie wartości, nie tylko te międzyludzkie ale i te wypływające z wolności religijnej. 

Zniszczenie krzyża to uderzenie w cały świat chrześcijański, bez względu na obrządek czy przynależność narodowościową, bowiem dla wierzących w Chrystusa, krzyż jest największym dowodem miłości Boga do człowieka. Zatem jeśli ktoś niszczy ten Znak Miłości, to działa z pobudek nienawiści do wiary i ludzi wierzących.

Ufam, że władze Ukrainy uczynią wszystko, aby ten bolesny fakt doczekał się wyjaśnienia i ukarania odpowiedzialnych za profanację pomnika w Hucie Pieniackiej.
Wzywam do modlitwy o pokój i pojednanie. Proszę Boga o przebaczenie dla sprawców, skruchę serca i podjęcie pokuty za grzech profanacji.

Modlitwy ekspiacyjne zostaną odprawione przy pomniku w Hucie Pieniackiej w niedzielę 26 lutego br. w ramach obchodu kolejnej rocznicy tragicznych wydarzeń. Zapraszam wiernych, przedstawicieli władzy i duchowieństwo różnych wyznań i obrządków do uczestniczenia w tych modlitwach.

Nasza obecność niech będzie znakiem wiary i solidarności z rodzinami ofiar mordu w Hucie pieniackiej i sprzeciwem wobec zła niszczącego wolność religijną, pamięć historyczną i dobre relacje między Polską i Ukrainą.

Lwów, dnia 17 stycznia 2017 r.
+ Mieczysław Mokrzycki
Arcybiskup Metropolita Lwowski


źródła:

niedziela, 31 lipca 2016

A. Szumański: Powstanie Warszawskie - geneza

1 sierpnia 1944 roku godz. 17:00


POWSTANIE WARSZAWSKIE - GENEZA POWSTANIA.

W 2016 roku obchodzić będziemy 72 rocznicę bohaterskiego Powstania Warszawskiego. Pomimo, że święcimy obecnie tę rocznicę , to w dalszym ciągu współczesna opinia społeczna nie jest wystarczająco poinformowana o historii jego wybuchu.

Większość ukazujących się w mediach artykułów, również wydane książki oskarżają najwyższą kadrę dowódców Armii Krajowej o wręcz zbrodnicze działanie, nieodpowiedzialne doprowadzenie do jednej z największych w naszej historii wojskowej klęski, połączonej z olbrzymimi stratami w ludności cywilnej i zniszczeniem stolicy z jej wspaniałym dorobkiem kulturowym. Są to też opinie głoszone przez niektórych zawodowych historyków.

Wydaje się, że ludzie, którzy nie przeżyli okupacji w Warszawie, nie są w stanie zrozumieć atmosfery, jaka poprzedziła Powstanie Warszawskie.

GENEZA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - WYTĘPIĆ POLAKÓW

Pięć lat niemieckiej (a także rosyjsko-sowieckiej) okupacji Polski jest trudne do zrozumienia dla Europejczyków z innych okupowanych krajów, jak również dla powojennego polskiego pokolenia. Rektor uniwersytetu w Amsterdamie powiedział kiedyś:

"Gdy rozpoczęła się niemiecka akcja antyżydowska w okupowanej Holandii, to uniwersytet w Amsterdamie zareagował strajkiem studentów, nie słyszałem, żeby taki strajk miał miejsce na Uniwersytecie Warszawskim".

Nie wiedział zatem, iż wszystkie uniwersytety były w Polsce zamknięte, a profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednej z najstarszych wyższych uczelni europejskich, zesłano w „Sonderaction Krakau” w 1939 roku do niemieckich obozów koncentracyjnych.

Trzeba pamiętać, że już w „Mein Kampf" Hitler stawiał sobie za cel zdobycie większej przestrzeni życiowej na wschodzie dla narodu niemieckiego. Ujawniony tzw. Generalplan Ost Wielkogermańskiej Rzeszy Niemieckiej przewidywał po zwycięskiej wojnie wschodnią granicę Niemiec na linii na północy od jeziora Ładoga do Morza Czarnego. Zakładał też fizyczną eliminację, bądź przesiedlenie 80 - 85 proc. Polaków na Syberię i mniejszą procentowo, podobną eliminację Cyganów, Czechów, Ukraińców i Białorusinów.

Specjalną nienawiścią darzono Warszawę, która nie dość, że walczyła aż do 28 września 1939 roku, to jeszcze stała się centrum polskiego Podziemnego Państwa w czasie okupacji niemieckiej. Już w latach 1940 - 1942 r zaplanowano, że po wojnie Warszawa zostanie zburzona, a na jej miejscu zbudowane będzie niemieckie miasto Warschau (tzw. Plan Pabsta). Świadomość tej perspektywy w pełni uzasadniała budowę silnej polskiej podziemnej armii, niezależnie od istniejących armii alianckich i armii polskiej na Zachodzie.

Widząc masowy odwrót pokonanej niemieckiej armii, Polacy z niecierpliwością czekali na rozkaz rozpoczęcia powstania w Warszawie, do którego przygotowywali się przez 5 lat, marząc o odzyskaniu wolności, o tym, że sami pokonamy niemieckich bandytów, pomścimy śmierć naszych rodzin i kolegów, naszą utraconą młodość, życie w charakterze niewolników przez pięć lat. Dlaczego nie ma rozkazu do walki? Chcemy sami wyswobodzić nasze miasto, sami decydować o jego losie.

Armia Czerwona jest już podobno tuż, tuż, a my zamiast działać i z łatwością zdobyć już zdezorganizowane miasto, czekamy nie wiadomo na co.

Tymczasem sytuacja zaczynała się niekorzystnie zmieniać. Wraca niemiecki gubernator dystryktu Warszawa, Ludwig Fischer, 27 lipca wieczorem "szczekaczki", megafony uliczne, ogłaszają jego rozkaz w formie apelu:

"Polacy! W 1920 roku za murami tego miasta odparliście atak bolszewizmu, okazując w ten sposób swoją antybolszewicką postawę. Dziś Warszawa stała się znowu zaporą dla czerwonego potopu, a jej wkładem w walkę winien stać się udział 100 000 mężczyzn i kobiet w pracach przy budowie linii obronnych.

Zbierajcie się na głównych placach na Żoliborzu, przy Marszałkowskiej, przy placu Unii Lubelskiej, etc. Winni odmowy będą ukarani."

Dla Niemców życie mieszkańca Generalnego Gubernatorstwa nie ma żadnej wartości, przez pięć lat nas o tym przekonywano. Rozumiemy, że tu niewątpliwie chodzi jednak nie tylko o fortyfikacje, ale o zabezpieczenie się w związku z planowaną obroną miasta.

Nie można bronić Warszawy przed Armią Czerwoną, mając w mieście około 40 000 podziemnej wrogiej armii z jakby nie było tysiącami różnego rodzaju broni, mając całą podziemną wrogą administrację i wrogą ludność. To jest przecież stolica podziemnego państwa.

100 000 ludzi zdolnych do pracy fizycznej pod kierownictwem Niemców niewątpliwie zdezorganizuje struktury państwa podziemnego.

Rozkaz Fischera nie jest zrealizowany, warszawiacy nie zgłosili się. Kierownictwo Armii Krajowej rozumie to niebezpieczeństwo i wydaje rozkaz:

28 lipca o godzinie 8.00 wieczorem - koncentracja podziemnych oddziałów z bronią na zaplanowanych miejscach zbiórki.

Jaka była dyskusja przed wydaniem tego rozkazu? Kto co powiedział?

Nie wiemy. Nie wszyscy poważni historycy podają, kto wydał rozkaz tej mobilizacji.

Niektórzy piszą, że osobiście generał Antoni Chruściel "Monter", inni że w porozumieniu z dowódcą Armii Krajowej generałem "Borem" Tadeuszem Komorowskim.

RADIO MOSKWA PO POLSKU


"Wezwanie do Warszawy. Walczcie przeciwko Niemcom. Warszawa bez wątpienia słyszy już huk armat w bitwie, która już wkrótce przyniesie jej wyzwolenie dla Warszawy, która nigdy się nie poddała i ciągle nie ustaje w walce, godzina czynu wybiła. Nie wolno zapomnieć, że w potopie zagłady hitlerowskiej przepadnie wszystko, co nie będzie ocalone czynem, że bezpośrednio czynną walką na ulicach Warszawy, po domach, fabrykach, magazynach, nie tylko przyśpieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocalimy także majątek narodowy i życie naszych braci".

Jednocześnie sowiecki samolot zrzucił tego dnia ulotki komunistycznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z Lublina wzywającego również do broni, tegoż dnia pojawiły się rozlepiane afisze Polskiej Armii Ludowej, że przedstawicielstwo emigracyjnego rządu polskiego uciekło z Warszawy, a komendant Polskiej Armii Ludowej przejmuje dowództwo nad wszystkimi siłami podziemnymi.

Jednocześnie także w tym samym dniu, 29 lipca, jedna z najlepszych pancernych dywizji niemieckich "Hermann Goering" w pełnym szyku bojowym przemaszerowała przez warszawskie mosty, zdążając na front walki. Oznaczało to, że planuje się realizację stałej polityki w całym okresie odwrotu z frontu wschodniego.

Norman Davies, angielski historyk ("Powstanie ´44", s. 312) pisze: "Polegała ona na tym, żeby ogłaszać, że silne punkty takie jak Warszawa - są "fortecami", ewakuować całą ludność cywilną, okopywać się na własnych pozycjach, a potem obserwować, jak miasto zamienia się w stos ruin w wyniku bombardowań i ognia artyleryjskiego. Z punktu widzenia warszawiaków nie robić nic oznaczało tyle, co dopraszać się jakiegoś innego nieszczęścia. Oznaczało prosić o powtórkę tego, co niedawno zrobiono z Mińskiem Litewskim".

MIKOŁAJCZYK W MOSKWIE


30 lipca znowu apel sowieckiego radia w języku polskim, stacji "Kościuszko":

"Warszawa drży od ryku dział. Wojska sowieckie napierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, by przynieść wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłować bronić się w Warszawie.

Ludu Warszawy! Do broni! Uderzcie na Niemców!

Milion ludności Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy, który wypędzi niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność".

Tego dnia przybywa do Moskwy premier Stanisław Mikołajczyk, jego wizyta jest zorganizowana przez Winstona Churchilla i ma na celu uzgodnienie form jakiejś współpracy. Mikołajczyk nie wie o umowie naszych aliantów w Teheranie, Poczdamie, Jałcie w 1943 roku.

3 sierpnia spotyka się ze Stalinem, który odsyła go do kierownictwa Związku Patriotów Polskich grupujących polskich komunistów.

5 sierpnia ma z nimi spotkanie Wanda Wasilewska, grająca podstawową rolę w tym zespole ze względu na sympatię jaką otaczał ją Stalin. Jest „twarda", nie dochodzi do żadnej formy współpracy, początkowo nawet Wasilewska twierdzi, że Powstanie nie wybuchło w Warszawie.

Na prośbę Mikołajczyka o pomoc już walczącej Warszawie, w formie interwencji u Stalina, z założeniem, że w wyzwolonej z okupacji niemieckiej Polsce utworzy się koalicyjny rząd, nie ma odpowiedzi.

Zwycięża więc komunistyczny partyjny interes. W świetle tych faktów i wobec bliżej nieomówionych innych przykładów zdrady interesów Polski przez aliantów zachodnich ukształtowała się sytuacja typowa dla tragedii greckiej: każde rozwiązanie jest niekorzystne, a w naszym przypadku tragiczne.

Po raz pierwszy w historii wszystkich państw okupowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej tylko warszawiacy nie wykonali rozkazu dla olbrzymiej grupy 100 000 mieszkańców zgłoszenia się do budowy fortyfikacji.

Tym samym stanęli na ścieżce wojennej z niemieckim okupantem. Warszawa byłaby zniszczona, a straty ludzkie byłyby równie dotkliwie, gdyby Powstanie nie wybuchło.


Winę ponoszą sowieccy sojusznicy naszych zachodnich aliantów, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ale oczywiście pierwszym szalbierzem sprytnie i obłudnie działającym był Związek Sowiecki i jego polscy komunistyczni współpracownicy, również wzywający do Powstania.

Tę tezę stawia też Norman Davies w swoim dziele "Powstanie ´44", przedstawiając cały szereg faktów zdradzieckiej polityki naszych zachodnich aliantów, m.in. brak wystarczającej interwencji w sprawie lądowania samolotów alianckich z dostawami do Warszawy na lotniskach sowieckich. Dopiero 18 września 104 samoloty amerykańskie dokonały olbrzymich zrzutów, niestety już głównie na pozycje niemieckie.

Amerykanie i Anglicy dopiero pod koniec Powstania ogłosili obowiązek traktowania powstańców, jako żołnierzy alianckich z prawem rewanżu na jeńcach niemieckich w przypadku nieuznawania zasad Konwencji Genewskiej. Ta deklaracja powinna pojawić się 2-3 sierpnia, ilu naszym żołnierzom ocaliłaby życie?

Premier brytyjski Herbert Asquith mówił krótko przed wojną wybitnemu pianiście i orędownikowi sprawy polskiej na Zachodzie Ignacemu Paderewskiemu: „nie ma żadnej nadziei na przyszłość dla Ojczyzny Pana”. Oznaczało to, że w chwili wybuchu wojny sprawę polską uważano w Europie za wewnętrzny problem zaborców Rosji, która z Francją i Wielką Brytanią znalazła się w obozie ententy, oraz walczących z tym sojuszem państw centralnych – Niemiec i Austro-Węgier. Niezależnie od tego, dowództwa wojujących ze sobą na ziemiach polskich armii państw zaborczych chciały zapewnić sobie przychylność Polaków.


Rosjanie wydali odezwę, w której odwołali się do odwiecznej, rzekomo wspólnej walki Słowian z agresją germańską i obiecywali zjednoczenie ziem polskich „swobodnych w wierze, języku i samorządzie”. Deklaracja nie miała najmniejszej wartości, a wydał ją stryj cara Mikołaja II – Mikołaj Mikołajewicz – wódz naczelny armii rosyjskiej.

Polska należy do najbardziej bohaterskich krajów Europy, która przez lata ciemiężona potrafiła wielokrotnie walczyć o swoją suwerenność, niepodległość, wolność.

My Polacy mieliśmy od poczęcia wpajane hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Przeglądając karty naszej historii wielokrotnie usiłowaliśmy odzyskać zabraną przez najeźdźców wolność, czego dowodem są nasze powstania narodowe.

W poczcie tych zrywów narodowych należy przypomnieć, iż moc naszego ducha powstania narodowe utożsamiały Narodowi, iż tylko w taki bohaterski sposób przetrwamy jako naród niezłomny.

Nieszczęsne geopolityczne położenie naszej ojczyzny przez wieki zakładało nam kajdany niewoli. Przy utracie niepodległości Polacy byli jeszcze przez najeźdźców zewnętrznych i wewnętrznych mordowani i wywożeni na Sybir, czy do Kazachstanu. Rosja, Ukraina, dawniej chanowie tatarscy, okrutny watażka Bohdan Zenobi Chmielnicki – hetman zaporoski, przywódca powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1648-1654, bohater narodowy Ukrainy, to zaborcy i mordercy wschodni.

Z zachodu Polsce zagrażali Niemcy, a w ostatniej II wojnie światowej państwa Osi. Nazwani najeźdźcami wewnętrznymi to w okresie międzywojennym nielegalna Komunistyczna Partia Polski. Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia oraz Komintern - bolszewicka agentura w Polsce.

Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i Komunistyczna Partia Polski żądali przyłączenia Polski do ZSRS. OUN – UPA organizowały napady mordercze na Polaków.

Kurator okręgu lwowskiego Stanisław Sobiński został zastrzelony przez zamachowców zUkraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO)Bohdana PidhajnegoiRomana Szuchewycza(„Tarasa Czuprynkę”) na ulicy Królewskiej we Lwowie w obecności żony.

Zamordowany został m.in. poseł Tadeusz Hołówko, minister Bronisław Pieracki i szereg policjantów. Banderowcy wymordowali w sposób okrutny ok. 200 tysięcy Polaków na Kresach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dzisiaj w 2016 roku siły swoje zbiera do odbudowy imperium radzieckiego putinowska Rosja. Jej pierwszym krokiem do tego celu jest zabór Krymu i „nowoczesna” wojna przeciwko Ukrainie mająca na celu wchłonięcie całego jej terytorium.

Powstaje nowe wojsko rosyjskie – separatyści – którzy oczywiście po Ukrainie będą mieli na celowniku Polskę.

Istniejący – nieistniejący rząd ukraiński to zwolennicy Stepana Bandery i jego władczych haseł zagarnięcia terytorium Polski po Krynicę.

Polska po 123 latach niewoli odzyskała niepodległość dzięki Pierwszemu Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu. Do tego celu zmierzały właśnie narodowe powstania, kościuszkowskie, listopadowe, styczniowe, konfederacja barska, Powstanie Warszawskie.

Chyba trafnie Maurycy Mochnacki rodowód naszych powstań narodowych wiązał z konfederacją barską. Przypisywał jej bardzo szlachetne, narodowe cele, ale podkreślał także źródło jej niepowodzeń.

AKCJA " BURZA" A POWSTANIE WARSZAWSKIE


We wrześniu 1943 roku Komenda Główna Armii Krajowej przesłała do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie Raport Operacyjny nr 154, czyli zmodyfikowaną wersję powstania powszechnego. Podstawowym założeniem operacyjnym było, że armia niemiecka ulegnie demoralizacji i wewnętrznemu rozkładowi w końcowej fazie wojny, jak to miało miejsce w czasie I Wojny Światowej. Stąd też przyjęto , że podstawowym warunkiem podjęcia działań powstańczych będą wyraźne objawy klęski niemieckiej armii wschodniej.

O rozpoczęciu powstania miał zadecydować Naczelny Wódz, zaś sam moment rozpoczęcia walk ustalić miał dowódca Armii Krajowej w porozumieniu z Delegatami Rządu na Kraj.

Gdy Raport Operacyjny nr 154 dotarł do sztabu Naczelnego Wodza w Londynie i został rozszyfrowany - był już rok 1943. W styczniu 1943 roku oddziały sowieckie rozbiły w Stalingradzie 6 Armię von Paulusa.

Lato 1943 roku przynosi kolejne sukcesy militarne Sowietów i staje się jasne, że na froncie wschodnim ofensywa operacyjna przeszła do rąk Stalina.

28 października 1943 roku gen. Tadeusz Bór - Komorowski zameldował, że według jego oceny należy spodziewać się rychłego wkroczenia Armii Czerwonej na obszar państwowy II Rzeczypospolitej.

27 października 1943 roku została zatwierdzona przez Radę Ministrów nowa instrukcja dla Kraju, która przewidywała dwie formy wystąpienia AK: powstanie powszechne oraz wzmożoną akcję sabotażowo - dywersyjną. Wybór zależeć miał od wydarzeń na froncie wschodnim.

Instrukcja rządu nie zyskała uznania Kraju i została odrzucona.

Zarzucano jej ogólnikowość, potraktowanie sprawy najważniejszej, tzn. stosunku AK do wojsk sowieckich, drugoplanowo, jako ewentualność, a nie rzeczywistość.

21 lipca 1944 roku Komenda Główna Armii Krajowej zadecydowała, aby objąć akcją "Burza" również Warszawę w wyniku czego 1 sierpnia 1944 roku o godz. 17:00 oddziały Okręgu Warszawskiego AK dowodzone przez płk Antoniego Chruściela "Montera", rozpoczęły działania, które przeszły do historii jako Powstanie Warszawske.

CZYM BYŁO POWSTANIE WARSZAWSKIE?


Tego dzisiejsi, niektórzy, młodego pokolenia historycy nie rozumieją, pisząc niekiedy "mitologiczne" prace o barwie beletrystyczne j fikcji literackiej, jak np. "Obłęd 44" Piotra Zychowicza, czy też kompletną grafomańską bzdurę "Pakt Ribbentrop - Beck", który zaistniał w zwichrzonym fata - morganą umyśle historyka Piotra Zychowicza.

Wrakiem naukowym nazwać można założenie Polskiej Akademii Nauk - I Kongres komunistycznej polskiej nauki, kontrolę polskiego środowiska naukowego dokonaną przez władze komunistyczne z likwidacja Polskiej Akademii Umiejętności oraz Warszawskiego Towarzystwa Naukowego.

Powstanie Polskiej Akademii Nauk było wynikiem postanowień zorganizowanego przez komunistyczne władze I Kongresu Polskiej Nauki (29.06 – 2.07.1951) i połączone było z likwidacją Polskiej Akademii Umiejętności oraz Towarzystwa Naukowego Warszawskiego. PAN została powołana ustawą o Polskiej Akademii Nauk z 30 października 1951, a jej celem politycznym była kontrola środowiska naukowego. Początkowo była tylko korporacją uczonych, jednak w 1960 roku została przekształcona w rządową instytucję centralną, sprawującą ogólną pieczę nad nauką w Polsce i zarządzającą siecią instytutów. W 1990 roku PAN straciła status instytucji rządowej, stając się ponownie. zarówno korporacją uczonych, jak i siecią instytutów. Funkcję sprawowania kontroli nad nauką na poziomie rządu przejął Komitet Badań Naukowych.

POWSTANIE WARSZAWSKIE - BITWA O NIEPODLEGŁOŚĆ


Wróćmy do historii. Powstanie Warszawskie było nie tylko kulminacją działań Armii Krajowej, było ono też ostatnią Bitwą o Niepodległość w tej wojnie.
W 1939 roku zgodnie z tradycją najechali nas barbarzyńcy ze Wschodu i Zachodu - Sowieci i Niemcy.
Wobec nie dotrzymania umów sojuszniczych Francji i Wielkiej Brytanii ulegliśmy, ale nie zrezygnowaliśmy z dalszej walki. Powstało Polskie Państwo Podziemne z rządem na emigracji. Kulminacją wszystkich bitew II Wojny Światowej było Powstanie Warszawskie, Bitwa stoczona o Niepodległość naszego Kraju.
Niepowodzenie „Burzy”, represje sowieckie wobec żołnierzy AK oraz zbliżanie się Armii Czerwonej do Warszawy zmuszały władze Polski Podziemnej do podjęcia nowych decyzji. Generał Tadeusz Komorowski „Bór” naciskany przez szefa sztabu Tadeusza Pełczyńskiego i płk. Leopolda Okulickiego, uznał, że w obliczu bezpośredniego zagrożenia niepodległości Polski przez ZSRS, tworzący już komunistyczne ośrodki władzy z siedzibą w Lublinie, ostatnią szansą obrony polskich praw jest samodzielne uwolnienie Warszawy z rak Niemców i objęcie władzy w mieście przez kierownictwo cywilne Polski Podziemnej.

Pomimo obawy przed sowieckimi represjami uważano, że w imię obrony niepodległości Polski należy być gotowym na ofiary i ponieść ryzyko. Wierzono jednak, że aresztowania w samej Warszawie, odbywające się – w odróżnieniu od polskich Kresów – na oczach świata, muszą spowodować reakcję rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Przekonanie to było nieuzasadnione, z czego jednak władze Polski Podziemnej nieinformowane przez rząd Mikołajczyka o rzeczywistym stosunku zachodnich sojuszników do sprawy niepodległości Polski, nie zdawały sobie sprawy.

Na decyzję o rozpoczęciu powstania wpłynęły również prowokacyjne apele nadawane w końcu lipca 1944 roku z Moskwy przez rozgłośnię Związku Patriotów Polskich z przewodniczącą Wandą Wasilewską ,wzywające mieszkańców stolicy do rozpoczęcia spontanicznej walki z Niemcami. Dowodziły one, że komuniści, mimo braku większych sił i wpływów, w chwili wkroczenia do miasta Armii Czerwonej której jednostki znajdowały się w pobliżu warszawskiej Pragi, wystąpią zbrojnie, by narzucić swoją władzę.

Podjętą decyzję uzasadniano po wojnie również nastrojem żołnierzy AK i mieszkańców stolicy, którzy domagali się odwetu za powszechny, trwający blisko pięć lat terror niemiecki, oraz wolę podjęcia walki w chwili widocznej przegranej III Rzeszy.

Mieszkańcy stolicy z pogardą obserwowali butnych dotąd żołnierzy armii „narodu panów”, w popłochu wycofujących się na zachód; w ostatnich dniach lipca zlekceważyli również żądanie okupanta, aby 100 tysięcy mężczyzn zgłosiło się do budowy fortyfikacji w mieście. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby podjęli walkę z Niemcami bez broni.

Dowódca AK wydał rozkaz rozpoczęcia walki o Warszawę 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17 00 ( tzw. godzina „W”). Generał „Bór” działał za zgodą rządu, ale bez rozkazu Naczelnego Wodza. Zlekceważył również negatywne opinie większości oficerów Komendy Głównej AK, wskazujących na bardzo słabe uzbrojenie ( tylko co dziewiąty żołnierz brał broń palną, pozostali byli wyposażeni jedynie w granaty i butelki z benzyną, a zapasy amunicji obliczono na kilka dni) i groźbę zniszczenia miasta w wyniku walk.

Kierownictwo AK zostało również poinformowane, że nie otrzyma od zachodnich sojuszników spodziewanej pomocy w postaci zrzutów broni.


Wśród zwolenników powstania dominowało jednak przekonanie, że braki w broni zostaną zrekompensowane męstwem żołnierzy Polskiego Podziemia, którzy zdobędą je na wrogu.

W pierwszych dniach walki żołnierze AK pod dowództwem płk. Antoniego Chruściela „Montera” opanowali Śródmieście, Stare Miasto, Wolę, Powiśle, gdzie zdobyto elektrownię, część Ochoty, Mokotowa i Żoliborza. W atakach przeprowadzonych w biały dzień ponieśli ciężkie straty.

Na Pradze po dwóch dniach walk, wobec braku powodzenia, powstańcy ponownie przeszli do konspiracji. W zajętych przez AK dzielnicach miasta w rękach Niemców pozostało wiele umocnionych punktów obronnych, z których część powstańcy zdobyli w następnych dniach.

Warszawiacy przyjęli wybuch powstania z wielkim entuzjazmem.

P o w s z e c h n i e    z a p a n o w a ł o    u c z u c i e    o d z y s k a n i a     n i e p o d l e g ł o ś c i.
Na budynkach wywieszano flagi biało – czerwone, a powstańcy na każdym kroku otrzymywali wyrazy poparcia. Mieszkańcy stolicy dostarczali im żywność, pomagali w opiece nad rannymi, wznosili barykady – pomimo, iż Warszawa prowadziła walkę samotnie, jej żołnierze nie byli osamotnieni.

5 sierpnia Niemcy przystąpili do natarcia na Wolę. Podczas zdobywania powstańczych barykad wykorzystywali cywilów jak „żywe tarcze”. Na Woli Niemcy i współdziałające z nimi formacje kolaboracyjne złożone z obywateli sowieckich dopuścili się masowych zbrodni na ludności cywilnej.


Zamordowano blisko 38 tysięcy ludzi bez względu na wiek i płeć, w tym dzieci i ciężarne kobiety, wymordowano personel i pacjentów Szpitala Wojskowego.

Po zdobyciu Woli i Ochoty 11 sierpnia oddziały niemieckie, wspierane przez ciężką artylerię i lotnictwo oraz pociski rakietowe, nazywane przez powstańców „krowami” uderzyły na Stare Miasto. Na skutek systematycznego ostrzału i bombardowań zabytkowa dzielnica została obrócona w gruzy.

W tej sytuacji 1 i 2 września powstańcy przerwali tam walkę i przeszli kanałami do Śródmieścia i na Żoliborz. Twarda obrona Starówki pozwoliła powstańcom ze Śródmieścia na podjęcie działań zaczepnych m.in. po kilku atakach opanowali budynek centrali telefonicznej – PAST-ę przy ul Zielnej.

Po upadku Starego Miasta, w zaciętych walkach toczonych przez cały wrzesień, Niemcy zdobyli pomimo heroicznej obrony powstańców Powiśle, Czerniaków i Mokotów.

14 września Armia Czerwona dotąd wstrzymująca swoje działania zajęła Pragę.

Alianci, wbrew oczekiwaniom przyjęli wybuch powstania obojętnie. Rząd Wielkiej Brytanii zarzucił władzom polskim, że nie uzgodnili terminu jego rozpoczęcia i przez cały sierpień zwlekał z uznaniem AK za armię sojuszniczą, co posłużyło Niemcom za pretekst do mordowania wziętych do niewoli powstańców, w tym sanitariuszek.

Niemcy zamordowali kilkanaście harcerek w większości w wieku 15 – 17 lat w Szpitalu Wojskowym i wiele sanitariuszek, które pozostały z rannymi żołnierzami AK po upadku Starego Miasta.

Prasa brytyjska początkowo milczała o powstaniu w Warszawie, później znaczna część pism bagatelizowało jego znaczenie, gorliwie natomiast tłumaczyła działania Stalina, który w pierwszych dniach sierpnia nakazał przerwanie ofensywy Armii Czerwonej na linii Wisły.

Po dramatycznych zabiegach władz polskich na uchodźstwie, głównie gen. Kazimierza Sosnkowskiego, lotnictwo polskie, brytyjskie i południowo-afrykańskie podjęło loty do Warszawy, aby zaopatrzyć powstańców w broń, co w pewnym stopniu poprawiło ich sytuację.

Operacje lotnicze utrudniała jednak długość trasy przemierzanej z Włoch nad obszarami znajdującymi się w rękach niemieckich. Po dokonaniu zrzutu samoloty musiały wracać do baz włoskich, ponieważ Stalin nazywający dowódców powstania „garstką przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu uchwycenia władzy”, do 10 września zabraniał sojuszniczym lotnikom lądowania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.

W drugiej połowie września sporadycznej pomocy powstańcom udzielało również lotnictwo amerykańskie , jednak znaczna część zrzutów dostała się w ręce Niemców, którzy panowali już nad większością obszaru miasta.

Kiedy pod koniec września oddziały niemieckie zdobyły Żoliborz, dalsze prowadzenie walki stało się niemożliwe. Wobec braku żywności i leków dla rannych, tragicznych warunków życia ludności cywilnej oraz utraty nadziei na pomoc, gen. Komorowski podjął decyzję o kapitulacji.

Dwa dni później w Ożarowie podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Zgodnie z jego postanowieniami powstańcy złożyli broń i wyszli z miasta zwartymi formacjami, a następnie zostali wywiezieni do obozów jenieckich w Niemczech.

Warszawę musiała opuścić również ludność cywilna. W powstaniu zginęło lub zaginęło ponad 18 tysięcy żołnierzy AK i 150 tysięcy cywilów. Straty niemieckie były nieproporcjonalnie niższe i wyniosły ok. 16 tysięcy zabitych i zaginionych żołnierzy.


Po kapitulacji Warszawy Niemcy przystąpili do systematycznego niszczenia miasta. Wysadzono w powietrze wiele zabytków m.in. Zamek Królewski, część pałacu w Łazienkach, Pałac Saski, kolumnę Zygmunta, liczne kościoły. Spalono największe polskie biblioteki: Narodową, Publiczną i Uniwersytecką oraz archiwa, z Archiwum Głównym Akt Dawnych na czele.

Spośród 987 zabytkowych budowli ocalało 64.

Łącznie Niemcy zburzyli 42 proc. domów i gmachów użyteczności publicznej.


Źródła:

  • Adam Dziurok, Marek Gałęzowski, Łukasz Kamiński, Filip Musiał -„Od niepodległości do niepodległości” – Instytut Pamięci Narodowej – Warszawa 2011
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ski_Legion_Samoobrony
  • http://wpolityce.pl/polityka/113065-autor-slow-jaki-prezydent-taki-zamach-i-frazy-o-slepym-snajperze-apeluje-o-szacunek-do-panstwa-i-jego-symboli
  • http://naszdziennik.pl/mysl/6202,powstanie-warszawskie-tragedia-grecka.html Prof. Witold Kieżun, żołnierz Powstania Warszawskiego ps. "Wypad"


niedziela, 17 lipca 2016

Marta Tychmanowicz: Wasilij Błochin, bohater ZSRR i stalinowski kat Polaków

Zabijał codziennie przez 29 lat. Uczestniczył w najgłośniejszych egzekucjach, podpisywał tysiące wyroków śmierci, samodzielnie zabił 15 tys. osób., wśród nich kilka tysięcy polskich jeńców. Za swoją pracę Błochin otrzymywał nagrody pieniężne, awanse i odznaczenia państwowe, m.in. Order "Znak Honoru". W 1945 r. został generałem majorem. Po śmierci Stalina w 1953 roku przeszedł na emeryturę z wyróżnieniem za nienaganną służbę - pisze Marta Tychmanowicz.


Wiosną 1940 roku do naczelnika zarządu NKWD obwodu kalinińskiego Dmitrija Tokariewa przybyła z Moskwy grupa wysokich funkcjonariuszy policji politycznej z Wasilijem Błochinem na czele. Błochin przywiózł ze sobą całą walizkę niemieckich pistoletów Walther (kaliber 7,65 mm), gdyż uważał, że rosyjskie nagany zbyt szybko się nagrzewały. Tokariew był powiadomiony, że to w związku z wyrokiem na 14 tys. Polaków przetrzymywanych w Katyniu, Charkowie i Kalininie.

250 jeńców dziennie

Przebieg akcji opracował Błochin. Jeńców przewożono z obozu jenieckiego w Ostaszkowie do więzienia NKWD w Kalininie (dziś Twer), gdzie byli pojedyńczo rozstrzeliwani. Najpierw jeńca wprowadzano do tzw. czerwonej sali, w której znajdowało się popiersie Lenina. Tam Błochin upewniał się co do jego tożsamości, zadając cztery podstawowe pytania. Następnie zakładał kajdanki i wprowadzał do celi śmierci. Jej drzwi i ściany obito wojłokiem (rodzajem filcu), aby nie było słychać strzałów oddawanych w tył głowy.

Dmitrij Tokariew podczas przesłuchań przez rosyjską prokuraturę w 1991 roku opowiadał jak Wasilij Błochin specjalnie przygotowywał się do egzekucji: "...w tym momencie zobaczyłem cały ten koszmar. Błochin włożył swoje specjalne ubranie: brązową czapkę skórzaną, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie - zobaczyłem kata!". Po co taki strój? Jeden z katów mówił: "...myliśmy się wodą kolońską. Do pasa. Inaczej nie dało się pozbyć zapachu krwi i prochu. Nawet psy na nasz widok uciekały i jeśli szczekały, to z daleka".


Wasilij Błochin fot. Wikimedia Commons 

Pierwszej nocy Błochin i jego ludzie rozstrzelali 343 osoby, jak kończyli, było już po wschodzie słońca. Z tego powodu Błochin zarządził, aby od następnego dnia dostarczać mu po 250 jeńców.

Tamtej wiosny w Kalininie rozstrzelano 6311 polskich jeńców. Po wszystkich egzekucjach Błochin urządził w zamieszkiwanym przez siebie wagonie libację dla sprawców zbrodni. Za udział w rozstrzeliwaniach Błochin (oraz innych 125 osób zaangażowanych w wydarzenia, nie tylko tych, którzy strzelali) otrzymał nagrodę pieniężną.
Medal za ludobójstwo

Wasilij Błochin urodził się w 1895 roku we wsi Gawriłowskoje w rodzinie biednego chłopa. W wieku 26 lat zapisał się do partii komunistycznej i wkrótce rozpoczął karierę w tajnej policji. Do tego czasu służył w wojsku, pracował jako murarz i pomagał w gospodarstwie ojca. W strukturach Czeka piął się stopniowo w górę. W 1924 roku zdobył stanowisko komisarza do zadań specjalnych Oddziału Specjalnego przy Kolegium OGPU i jednym z jego obowiązków stało się rozstrzeliwanie skazanych. Wkrótce został Komendantem OGPU (policji politycznej) i tę funkcję pełnił aż do emerytury. Brał udział w czystach lat 1937-38 np. dowodził egzekucją marszałka Tuchaczewskiego i skazanych wraz z nim wysoko postawionych wojskowych. Rozstrzelał wielu swoich dawnych kolegów i byłych przełożonych, członków Biura Politycznego: Nikołaja Bucharina, Aleksieja Rykowa i szefa NKWD Gienricha Jagodę.

Otrzymywał też kolejne stopnie (w 1945 roku został generałem majorem), odznaczenia państwowe m.in. Order Czerwonej Gwiazdy, Order "Znak Honoru", a także dwie odznaki "Honorowego czekisty", złoty zegarek oraz samochód Pobieda. Po śmierci Stalina w 1953 roku Błochin przeszedł na emeryturę z wyróżnieniem za nienaganną służbę. Zmarł w roku 1955 - według dokumentów na zawał serca. Tokariew natomiast twierdził, że Błochin dręczony koszmarami sam się zastrzelił. Błochin, tak samo zresztą jak Tokariew, nigdy nie odpowiedział za swoje zbrodnie.

Dane co do ilości osób zabitych przez Błochina sa różne: rosyjski historyk Nikita Petrow pisze o 10-15 tys., inne źródła podają, że mogło być to nawet 50 tys. istnień ludzkich.

Likwidacja wrogów klasowych w systemie sowieckim odbywała się na skalę masową, a brutalne przesłuchiwanie i rozstrzeliwanie było obowiązkiem każdego członka tajnej policji. Dlatego zapotrzebowanie na katów istniało od początku. Zaczęto wyszukiwać osoby szczególnie nadającej się do tych zadań. Musiały być wytrzymałe psychicznie i fizycznie, czerpiące przyjemność z torturowania i zadawania bólu. Tak powstała tzw. grupa specjalna złożona z osób zdolnych do codziennego mordowania, a przy tym pracowników komendatury. Wśród nich był też Wasilij Błochin, człowiek o skłonnościach sadystycznych i psychopatycznych, który uczestniczył w najważniejszych politycznych egzekucjach, w tym zamordowaniu kilku tysięcy polskich jeńców.

Biografia Błochina w porażający sposób ukazuje funkcjonowanie stalinowskiego systemu, który poprzez manipulację, łamanie wszelkich praw i terror wychowywał sobie zbrodniarzy nie wachających się wykonać najbardziej wynaturzonego i krwawego rozkazu.

Marta Tychmanowicz

Literatura:
Nikita Pietrow "Psy Stalina", Demart 2012
Allen Paul, "Katyń", Świat Książki 2010
Zeznania Dmitrija Tokariewa z pracy zbiorowej "Katyń. Dokumenty zbrodni", Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych


sobota, 24 października 2015

Witek: Scenariusz rozpętania ludobójstwa wołyńskiego

Jakby tak bezstronnie opisać skomplikowane stosunki Polska-ZSRR, albo i "problem żydowski", to zarówno Katyń jak i obozy koncentracyjne stałyby się tylko częścią historii. Jednak nie patrzymy na to w ten sposób, bo to były działania wyjątkowo podłe i nieludzkie.  Tym bardziej jest takim Rzeź Wołyńska. 

Czy UPA było infiltrowane przez sowiecki wywiad? Na to pytanie odpowiedź twierdząca wydaje się być przesądzona. Jeśli bowiem spojrzeć na Rzeź Wołyńską przez pryzmat interesów mordercy wszechczasów to, co np. ukraiński historyk Jarosław Hrycak uważa za absurdalną z punktu widzenia interesów ukraińskich zbrodnię wojenną wydaje się być zrozumiałe.

I stanowi logiczne uzupełnienie wydarzeń wcześniejszych. Pamiętamy przecież, że dla Stalina jedna śmierć to tragedia ale milion to już statystyka… za: http://3obieg.pl/upa-bandyci-w-sluzbie-stalina

Zapraszam na: Scenariusz rozpętania ludobójstwa wołyńskiego





Rzeź Wołyńska (i Galicji) 1943-45 to jeden z najtragiczniejszych epizodów naszej najnowszej historii, przerażający swoim niepojętym skrajnym okrucieństwem i prymitywizmem zabijania. Do tej pory dość słabo zbadany i prawie niewyjaśniony w aspektach przyczyn, chronologii przebiegu wydarzeń i tragicznych skutków.

Poniżej tego próba będąca efektem wielomiesięcznych studiów na tym tematem:

   Koniec roku 1942 to fiasko ostatnich niemieckich prób wygrania II wojny światowej - klęska Hitlera wydaje się li tylko kwestią czasu i ofiar. Ofiar...

I wtedy...

1. Sowieci drogą namów i prowokacji przyśpieszają decyzję ukraińskich nacjonalistów o masowej dezercji z niemieckiej policji pomocniczej i ich zbrojnym wystąpieniom przeciwko dotychczasowym sojusznikom.

9 grudnia 1942 r. gen. Sudopłatow (specjalny agent Stalina od najtrudniejszych spraw, m.in. zabójstwa Konowalca, Trockiego, wywozu hiszpańskiego złota) napisał do zastępcy naczelnika 3. Zarządu NKWD I.I. Iluszyna notatkę służbową:
    ''Na terytorium całej okupowanej Ukrainy, głównie na Wołyniu, Niemcy nasilili represje, ponieważ natknęli się na opór Ukraińców wobec swojej polityki podatkowej i innych przedsięwzięć. W szczególności chodzi o wywożenie ludzi na roboty do Niemiec. Banderowcy zobaczyli, że ludność zaczyna popierać partyzantów sowieckich, którzy operują na Ukrainie Prawobrzeżnej. Pod wpływem tych czynników banderowcy oraz część pozostałych ukraińskich partii nacjonalistycznych Ukrainy Zachodniej podjęli decyzję o nawiązaniu kontaktów z ZSRR i Polakami w celu wspólnej walki z Niemcami''.

Adnotacja Iluszyna na dokumencie brzmiała jasno:
''Wykorzystując wszystkie materiały orientacyjne, za celowe należy uznać, mając na uwadze sprzeczności, opracowanie planu naszych przedsięwzięć operacyjnych zarówno na naszym terytorium, jak i na zapleczu przeciwnika, zgodnie z linią walki''.

    Kontakty z podziemiem ukraińskim zainicjował ppłk. Anton Brińskij, ''Diadia Pietia'', dowódca jednego z oddziałów dywersyjnych GRU - sowieckiego wywiadu wojskowego. Nie był chyba jeden, lecz odtajniono jedynie jego relację, w której opisywał, że OUN-B zorientowana jest na USA, bo w jej przekonaniu Niemcy wojnę przegrają, Sowieci zostaną rozbici, Anglia straci swoje znaczenie. Wobec wojny sowiecko-niemieckiej OUN-B zachowuje neutralność, bijąc się z Niemcami, ale nie podejmując ''działań aktywnych, nie zważając na to, że Niemcy ich prześladują i palą ich wsie''.
W styczniu Moskwa zgodziła się, żeby Brińskij spotkał się z szefami ukraińskiego podziemia. Ci zaprosili go na swoją konferencję (III Konferencję OUN-B), lecz na udział w niej nie dostał zgody Moskwy. Miał jednak podtrzymywać kontakt z podziemiem i doprowadzić m.in. do tego, by Ukraińcy nie wtrącali się do walki sowieckich partyzantów z Niemcami, a podjęli ją sami i nie stali z bronią u nogi. Z drugiej strony Brińskij miał działać tak, by rozbijać banderowców i szczuć na nich ludność jako nazistowskich pomocników.

    Brińskij osiągnął spektakularne sukcesy. M.in. policja, która znajdowała się pod wpływem OUN-B, zaprzestała walki z sowieckimi partyzantami.

Najważniejszym osiągnięciem Sowietów było jednak poszczucie Niemców na ukraińskich policjantów.
(Jak_Moskwa_rozpetala_pieklo_na_Wolyniu.html)
9 marca 1943, podczas ataku bojówki OUN-B Iwana Kłymyszyna Kruka na Bereźce, ukraińscy policjanci zabili 10 niemieckich przełożonych i zdezerterowali;
18 marca ukraińscy policjanci z posterunku w Boremlu zabili komendanta posterunku i zdezerterowali;
20 marca zdezerterował z Łucka kureń gospodarczy policji, liczący 320 policjantów oraz oddziały wartownicze i policja rejonowa w sile około 200 ludzi. Przed odejściem rozbito obóz jeniecki w Łucku, skąd uwolniono około czterdziestu osób oraz punkt zborny robotników przymusowych. Na bazie tych oddziałów utworzono w okolicy Kołek kureń UPA Rubaszenki;
22 marca policjanci z Krzemieńca, uprzedzeni o grożącym aresztowaniu, zabrali z magazynów broń i amunicję i zdezerterowali. Większość policjantów rozeszła się do domów, pozostali weszli w skład oddziału OUN-M „Chrona" i UPA - „Kruka";
26 marca oddział UPA ostrzelał Maciejów. W pościg za partyzantami Niemcy wysłali batalion policji nr 103 w sile 32 policjantów ukraińskich i 186 junaków. Oddział ten zdezerterował, tworząc kureń UPA Iwana Kłymczaka „Łysego";
27 marca oddział UPA opanował Ołykę, a nad ranem wycofał się razem z policjantami;
28 marca bojówka OUN-B Ołeksija Brysia Ostapa napadła na Horochów. Policjanci włączyli się do walki po stronie ukraińskiej, a po ataku wycofali się wraz z bojówką;
6 kwietnia 1943 nastąpił bunt ukraińskiej policji w Kowlu. Policjanci zabili 18 Niemców, uwolnili z więzienia aresztowanych i więźniów obozu pracy przymusowej. Z dezerterów utworzono sotnię UPA Wowczaka.

2. W międzyczasie nieznani sprawcy z wyraźnym wskazaniem(przez Sowietów) na ukraińskich partyzantów  (a było ich wtedy - zimą'1943 co najmniej 4 zwalczające się ugrupowania: bulbowcy, komuniści i nacjonaliści - ich również dwa odłamy: Bandery i Melnika) zaczynają masakrować polskie wioski - dochodzi do zbrodni w następujących miejscach w następującach po sobie dniach marca:
10. Antonin - zostaje zamordowanych kilkunastu Polaków
12. Białk - zamordowanychkilkunastu Polaków
18. Borówka - zamordowanych 29 Polaków
20. Deraźno - zamordowanych kilkudziesięciu Polaków
25. Polaniec - 50 Polaków
26. Lipniki - zamordowanych 179 Polaków
27. Kadobyszcze - 19 Polaków.
Spalono wioski m.in.: Dąbrówka, Deryca, Dolina Dąbrowa, Jamieniec.

Wcześniej, 9 lutego dochodzi do niezwykle okrutnej, z wymyślnymi torturami, masakry mieszkańców polskiej wsi Parośla, znajdującej się 12 km na południe (sic! Bardzo ważne do wyjaśnienia sprawców mordu) od Włodzimierzca.
Patrz rozdział: Mord w Parośli 9 lutego 1943 - tajemniczy początek Rzezi Wołyńskiej.

„Należy opracować bardziej konkretny plan... uświadamiający miejscowej (tj. ukraińskiej) ludności, że polscy panowie mogą powrócić, jeżeli na tym terytorium nadal bedą mieszkać Polacy” - taką radę na spotkaniu w dniu 8 lutego 1943 roku przedstawił major NKWD Czeprasow naczelnikowi Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Państwowego (GUGB) przy NKWD Wsiewołodowi Mierkułowowi.

3. W miejsce Ukraińców, którzy uciekli do lasów, Niemcy nabierają do Policji Pomocniczej Polaków.

Część dyslokują z Generalnego Gubernatorstwa (202. Schutzmannschaftsbatallion) i polskojęzycznych terenów Wielkopolski i Śląska (włączonych do Rzeszy), część nabierają z miejscowych wołyńskich Polaków, przestraszonych i zagrożonych wzrastającą liczbą napadów ukraińskich partyzantów.

    Na Kresach Wschodnich, które weszły w skład Komisariatu Rzeszy Ukraina, w jednostkach tych służyli przede wszystkim Ukraińcy. Sytuacja zmieniła się wiosną 1943 roku, gdy duża część policjantów ukraińskich zdezerterowała, by zasilić oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej. Wtedy składy wybrakowanych posterunków i kompanii został uzupełniony w dużej części przez Polaków. Tak było np. w batalionach nr 102 w Krzemieńcu, nr 103 w Maciejowie. nr 104 w Kobryniu czy w batalionie w Sarnach, nr 107 i 202
     W miejsce zbiegłej do lasu policji ukraińskiej Niemcy rekrutowali Polaków (ok. 1,5-2 tys. osób), z Generalnego Gubernatorstwa ściągnięto Schutzmannschaftbataillon 202 (w większości składający się z Polaków) oraz oddziały policyjne z Wielkopolski i Śląska. Prof. Iluszyn tak opisuje ukraińskie doświadczenie szczucia Polaków i Ukraińców na siebie:
'      'W kwietniu 1943 r. tylko podczas jednej akcji na terenie powiatu łuckiego Niemcy spalili pięć wsi: Kostiuchówkę, Wowczyska, Jabłonkę, Dowżycę i Zahoriwkę. Oprócz Niemców w akcji brali udział również Polacy. () Dziesiątego kwietnia szczególnie ucierpieli mieszkańcy wsi Kniaże. Spalono czterdzieści gospodarstw i zabito 172 osoby. Niemcy mordowali całe rodziny, grabili i palili, wykorzystując ułożone przez Polaków listy. Komisarz Erich Koch podczas swojego pobytu w Horochowie całkowitą odpowiedzialnością za niemiecką akcję we wsi Kniaże obciążył Polaków''.

    A oto raport z działań jednego z oddziałów UPA z czerwca z powiatu łuckiego: '
    "Otrzymałem rozkaz zniszczenia dwóch folwarków Hirka Połonka i Horodyszcze. (..) Powstańcy zdobywali budynek za budynkiem. Spod budynków wyciągali Lachów i zarzynali ich, mówiąc: To za nasze wioski i za rodziny, które spaliliście;. Polacy wykręcając się na długich sowieckich bagnetach błagali: "Na miłość Boga, darujcie nam życie, ja nic nie winien i nie winna. A z tyłu czotowy O. z rozbitą głową odzywa się: A nasze dzieci, nasi starcy, czy byli winni, kiedy wrzucaliście ich żywcem do ognia" I robota idzie dalej (..). Po krótkim boju podłożyliśmy ogień pod budynki z Lachami, w których ci się spalili''.

4. Następuje akcja pacyfikacyjna ukraińskich wsi za sprzyjanie nacjonalistycznym partyzantom i ataki na Niemców - część sprowokowana przez sowieckich partyzantów zgodnie ze scenariuszem znanym z białoruskiej Chatyni (patrz "Khatyn - zbrodnia niemiekich faszystów") czy litewskiego Pirciupie(liczne przykłady w "Polsko-sowiecka wojna partyzancka na północnych Kresach 1943-45").

Zaborol, Omelnyk Duży i Mały
 (w odwet za zniszczenie folwarku Zaborol. Ludność wymordowały oddziały SS)
Chotyń 5.III - z udziałem Polaków bolszewiccy partyzanci zabili 10 i uprowadzili 9 nacjonalistów
Bogusze 8 i 9.III - bolszewicy zlikwidowali 26 OUN-owców i 100 ukraińskich mieszkańców
Remel 16.III- zamordowano kilkuset Ukraińców
Kniaże 10.IV - zamordowano 172 osoby narodowości ukraińskiej, w tym kobiety i dzieci. Spalono 40 gospodarstw. Prawdopodobnie na skutek prowokacji polskich (?) policjantów, który podrzucili do wioski broń i granaty, aby sprowokować Niemców do wydania rozkazu pacyfikacji wioski
Krasny Sad 19.IV- 106 mieszkańców zabito, całą wieś spalono. Wykonawcami Niemcy i polscy policjanci
Pidłużne - pacyfikacja wsi opisana przez polskiego policjanta z 202.Schutzmannschaftu
Dermań-Załuże 30.V - zamordowano 70 Ukraińców
Liubeńż i Lachwyczi - pacyfikacji dokonała polska komunistyczna partyzantka (prawdopodobnie oddział "Maksa" Sobiesiaka, który działał w akcjach opisanych poniżej.

Pod koniec marca 1943 r. grupa samoobrony z Huty Stepańskiej wraz z kilkoma partyzantami radzieckimi dokonała wypadu do Mielnicy Małej, gdzie rozbiła bojówkę UPA, zabijając kilkunastu Ukraińców. Podobna akcja miała miejsce 7 kwietnia 1943 r., na wieść o gromadzeniu się sił UPA w Butejkach. Grupa wypadowa samoobrony wraz z partyzantami radzieckimi rozproszyła upowców, zabijając kilkudziesięciu. Napad nie zapobiegł tragedii Huty Stepańskiej, a jedynie wzmocnił zapał mordowania Lachiw u Ukraińców.

5. Sowiecka agentura w niemieckim dowództwie - np. słynny dziś Hauptmann Zibert (major GRU Kuzniecow) dba, aby palenie wsi i morderstwa Ukraińców były wykonywane w dużej mierze rękoma polskich policjantów (pod niemiecką komendą) - np. Krasny Sad, Dermań-Załuże, Pidłużne.

6. Wywołuje to pragnienie zemsty na współpracujących z Niemcami (i Sowietami, np. polski oddział Józefa Sobiesiaka "Maksa" lub Satanowskiego) Polakach. Zemsty możliwej i łatwo osiągalnej - na polskich wsiach porozrzucanych pomiędzy ukraińskimi osiedlami i chutorami.

7. W tej niezwykle napiętej atmosferze wzajemnych oskarżeń, nienawiści i zemsty następuje przekłamanie przez "Kłyma Sawura"(dowódcę wołyńskiej OUN-B)rozkazu głównego dowództwa OUN-B o wypędzeniu polskiej ludności z Wołynia na bezlitosne wymordowanie całej polskiej ludności, co ochoczo wypełniają niedawni policjanci, teraz ukraińscy partyzanci, w taki sposób dokonując ekspiacji za wcześniejszą kolaborację.

Liczna wśród dowódców OUN-B sowiecka agentura dopilnowuje, aby morderstwa były odrażająco okrutne i wstrząsające, aby panicznie wystraszyć pozostałych przy życiu, aby deportowali się sami z tych miejsc przerażających zbrodni.

   Decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii polskiej” musiała zapaść w ścisłym gronie wołyńskiego kierownictwa OUN-B: Dmytra Klaczkiwskiego, kierującego wołyńską OUN-B, Wasyla Iwachowa, referenta wojskowego OUN-B oraz Iwana Łytwynczuka, dowodzącego siłami UPA na północno-wschodnim Wołyniu.

     Bo właśnie jeżeli zastosowanie metod z eksterminacji Żydów w powiatach Sarny i Kostopol było decyzją trójosobowego kierownictwa, to o rozpoczęciu mordów Polaków na zachodnim Wołyniu, gdzie dotąd ich nie było, zadecydował bezwątpienia samodzielnie Kljaczkiwśkij. Po śmierci Iwachowa pełnia władzy przeszła w jego ręce i on w czerwcu 1943 roku przekazał dowódcom UPA na zachodnim Wołyniu oficjalny rozkaz mordowania WSZYSTKICH Polaków bez uprzedzenia ich i bez wyjątku na płeć, wiek, itd.
       (...) powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat(...) Tej walki nie możemy przegrać, i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.”

     Jeden z komendantów UPA,  Stelmaszczyk „Rudy” otrzymawszy taki rozkaz, zwrócił się do zastępcy przedstawiciela sztabu głównego Andruszczenki o wyjaśnienie. Ten odpowiedział mu, że „to nie jest polecenie z centrali, to jest przekręcenie w terenie”. W związku z tym „Rudy” próbował odwoływać się do „naczelnego wodza” prowadnika OUN-B Mykołu Łebedzia poprzez list z 24 czerwca 1943 r.

    Zdaniem wielu historyków zajmujących się Rzezią Wołyńską (dr hab Grzegorz Motyka, Piotr Zając, Jarosław Hrycak) „Kłym Sawur” przeinaczył, zmienił treść rozkazu centrali OUN-B. wypaczając jego sens = z nakazu żądanej ewakuacji (czyli wypędzenia) na natychmiastowe, podstępne mordowanie całej ludności polskiej od niemowląt po staruszki.

    W tym punkcie cele Związku Radzieckiego i nazistów ukraińskich są zbieżne - oczyszczona od polskich, katolickich panów Ukraina aż do Bugu (linia Curzona - główne żądanie graniczne sowieckiej dyplomacji od lat, a wkrótce ma się odbyć spotkanie Wielkiej Trójki decydujące o powojennym ładzie w Europie).

8. Polacy broniąc się przed tą orgią przemocy korzystają z każdej pomocy, które jest im oferowana, zarówno od Niemców, jak i od partyzantki sowieckiej, którą postrzegają jako sojusznika i wybawiciela.
Niezwykle kontrastujące z tym są decyzje Komendy Głównej Armii Krajowej, która odmawia pomocy masakrowanym Polakom:
   „Udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o granicę wschodnią była błędem politycznym". (SPP t.78, poz.184, nr 146) - Jan Rzepecki „Prezes", z-ca Komendanta Głównego AK, odpowiedział na prośby Wołyniaków o obronę, lub o broń.

Na tle takich wypowiedzi lawino wzrosła na Wołyniu popularność polskiej komunistycznej partyzantki, do 1 maja liczącej tam tylko 43 ludzi (sic!) a później rozrosłej się do 7 tysięcy żołnierzy, którzy przede wszystkim chcą bronić swoich, walczyć i zabijać banderowców (fałszywie zwanych a Wołyniu jeszcze długo "bulbowcami" - pierwszymi ukraińskimi partyzantami, którzy z morderstwami Polaków nie mieli nic wspólnego, nie chcieli mieć i za postawę swojego przywódcy Tarasa Bulby słono zapłacili (łącznie z jego żoną, zamęczoną na torturach przez Służbę Bezpieczeństwa OUN-B)

   Spirala przemocy rozkręciła się i zatrzymać jej już nie było sposób, choć rozpaczliwie próbował to robi poeta Zygmunt Jan Rumel, który Wołyń ukochał ponad życie, a nauka w słynnym Liceum Krzemienieckim ukształtowała go jako przedstawiciela twórczej inteligencji polskiej, która szczerze propagowała równość narodów, kultur i religii na byłych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Jego teza o tym, że ma dwie matki - ojczyznę: Polskę i Ukrainę, znajdowała artystyczne odzwierciedlenie w jego pięknej, lirycznej poezji. Znawcy przedmiotu sytuowali jego twórczość wśród rówieśnych mu poetów: Baczyńskiego, Bojarskiego, Gajcego. Tragizm dziejów spowodował, że poeta przeistoczył się w żołnierza, który jednakowoż nie porzucił pióra.

    W styczniu 1943 r. porucznik Zygmunt Jan Rumel stanął na czele Komendy Okręgu VIII (Wołyń) Batalionów Chłopskich. W lipcu 1943 r. na polecenie Kazimierza Banacha udał się do sztabu Ukraińskiej Powstańczej Armii, czyli wprost do ˝jaskini lwa˝, z zadaniem przeprowadzenia pertraktacji ze stroną ukraińską. Podjął się poeta - żołnierz misji pojednawczej, z gorącym pragnieniem powstrzymania rozlewu krwi. Jednak intencje obu stron były diametralnie różne. Człowiek udający się do sztabu UPA z oliwną gałązką pokoju nie miał w tamtych warunkach żadnych szans. Nie dane mu było wrócić z tej szlachetnej misji. 10 lipca 1943 r. w Kustyczach na Wołyniu Zygmunt Jan Rumel i towarzyszący mu oficer do zleceń specjalnych, a także przewodnik zostali bestialsko zamordowani poprzez rozerwanie końmi, a ich szczątki poćwiartowane i rozwłóczone po okolicy.

    Śmierć z rąk banderowskich nacjonalistów w momencie, kiedy w pełni świadom zagrożenia zdecydował się jako emisariusz pertraktować z dowódcami Ukraińskiej Powstańczej Armii, aby zaniechali rzezi niewinnej ludności Wołynia, sytuuje go w panteonie narodowych bohaterów niewahających się przed złożeniem ofiary z życia w imię najwyższych wartości.
  Chciałbym tu przemówić ustami jego poezji. Pisał on:
˝A tak własnej żałoby wątłą kruchą czarą
Trzeba serce rozdzierać - myślom kruszyć wieka -
I słowem niewybrednym - samotniczą gwarą
Czytać to co jest łzami spisane w powiekach.˝.


Czy można nie nazwać tego poety wieszczem, gdy jeszcze przed swoją śmiercią pisał:
˝Dziś gdy nad oceanem krążą Zeppeliny
I gdy oba bieguny flagami przybrano,
Gdy świat można objechać w przeciągu godziny...
Dziś rachunku sumienia zrobić nie umiano.˝


    11 lipca 1943 roku w tzw. "czarną niedzielę", po kilku tygodniach mniej gwałtownych starć, dochodzi do apogeum Rzezi - co najmniej 99 ataków na polskie osiedla i miasteczka. Częścią z nich na pewno kierowali agenci sowieccy doskonale udający ukraińskich nacjonalistów, zresztą historia wielu prowokatorów pokazuje, że można było być jednocześnie czynnym radykalnym zwolennikiem Ukrainy od Sanu do Kaukazu i posłusznie wykonywać instrukcje z Łubianki.
11-lipca-1943-zaplanowane-apogeum-spontanicznej-rzezi-wolynskiej
 
    A z początkiem następnego roku 1944 ludobójcza rzeź, przeniesiona została się do Galicji Wschodniej....

    Czym były grupy specjalne NKWD?
        „NKWD na dużą skalę organizował również specgrupy udające UPA lub SB OUN. Pierwsze specgrupy utworzono już w 1944 r. Początkowo składały się z partyzantów sowieckich, szybko jednak zaczęto ich kadrę rekrutować spośród tych członków OUN i UPA, którzy ujawnili się lub zostali schwytani. W skład specgrup wchodzili pracownicy operacyjni NKWD. Mieli oni m.in. czuwać, aby przewerbowani upowcy nie zdezerterowali. Do tego ostatniego celu wykorzystywano spory frakcyjne między melnykowcami i banderowcami, którzy znalazłszy się w jednej specgrupie nawzajem siebie pilnowali. Specgrupy liczyły od trzech do pięćdziesięciu osób"
(Grzegorz Motyka, Likwidacja OUN-UPA w ZSRR - niniwa22.cba.pl/likwidacja_oun_upa.htm)

        „Istnienie „specgrup” NKWD, które podszywając się pod partyzantów UPA, terroryzowały ludność Ukrainy, już dawno przestało być hipotezą. Zostały odnalezione i opublikowane dokumenty świadczące zarówno o skali działalności prowokacyjnej (do czerwca 1945 r. utworzono 156 specgrup liczących 1783 funkcjonariuszy), jak i o metodach ich działania, które wyprowadziły z równowagi prokuratora wojskowego wojsk MSW Okręgu Ukraińskiego płk Koszyrskiego, który 15 lutego 1949 skierował do I sekretarza KC KPU Chuszczowa notatkę o faktach rażącego łamania radzieckiej praworządności w działalności tzw. „specgrup MGB”. Dalej prokurator Koszarski podaje długi, wielostronicowy wykaz aktów „samowoli i przemocy”. (…)

       Hipoteza nr 2 zakłada, że do rozprawienia się z ludnością cywilną stworzono specjalne grupy terrorystyczne (komanda NKWD) i informacje o przybitych za języki do stołu dzieciach, ukrzyżowanych w kościołach kobietach oraz innych niewyobrażalnych okrucieństwach są właśnie rezultatem ich działań. Od razu zaznaczę, że ta hipoteza nie wyklucza, a jedynie uzupełnia powyższe przypuszczenie o celowej i zleconej na samej górze demoralizacji Armii Czerwonej (podobnie jak bynajmniej nie hipotetyczny, a całkiem realny i aktywny udział organów OGPU w wywłaszczaniu chłopów nie wykluczał, nie zastępował, a jedynie uzupełniał i potęgował okrucieństwa mas wiejskiego lumpenproletariatu).


      Ta hipoteza może wydawać się zupełnie nieprawdopodobna, ale jedynie w ramach wyobrażeń starego sowieckiego (czy najnowszego putinowskiego) podręcznika szkolnego. W kontekście realnej historii ZSRR jest wręcz banalna. Kłamstwo, prowokacja i terror kroczyły ramię w ramię od pierwszych dni bolszewickiej dyktatury: od zamachu na Lenina, o który oskarżono półślepą (i natychmiast rozstrzelaną) F.Kapłan, od dyrektyw Lenina nawołującego do wykorzystania „dogodnego momentu”, kiedy trupy umarłych z głodu leżą na drogach i powywieszać pod tym pretekstem jak najwięcej „kontrrewolucyjnych chłopów”; od operacji „Trest”, w której GPU organizowało fałszywą antysowiecką organizację jako „zatrutą przynętę”.

(Mark Sołonin „Zapomniana zbrodnia Stalina”, w: „Nic dobrego na wojnie”)

image

image

image

image

Spotkanie z seksotem (tajnym współpracownikiem)

image

niedziela, 9 sierpnia 2015

Sowiecki ślad Rzezi Wołynia w masakrze w Porycku. Spegrupy NKWD

Jedną z najbardziej symbolicznych zbrodni "krwawej niedzieli" 11 lipca 1943 roku (tego dnia banderowskie podziemie zaatakowało równocześnie co najmniej 99 polskich osiedli) i całej Rzezi Wołyńskiej jest Zbrodnia w Porycku, gdzie oddziały OUN-UPA wymordowały polską ludność tego miasteczka. Największa jej część została zabita podczas mszy w miejscowym kościele.

Napastnicy wdarli się do kościoła, obrzucili zgromadzonych granatami i ostrzelali ich z broni ręcznej i maszynowej. Po zakończeniu mordu w kościele kilku sprawców splądrowało zakrystię, rabując kielichy i monstrancje. Towarzyszyło temu wypicie wina mszalnego i opowiadanie wrażeń z masakry. Następnie upowcy wnieśli do kościoła pocisk artyleryjski i zdetonowali go. Wybuch zniszczył wnętrze kościoła z lat 1774-1795. Po dobiciu rannych kościół został obłożony słomą i podpalony. Nie spłonął doszczętnie tylko dzięki opadom deszczu, które wkrótce nastąpiły. W kościele zginęło około 100 Polaków, w tym ksiądz Bolesław Szawłowski i trzech ministrantów, którzy zostali zastrzeleni podczas sprawowania Eucharystii. Łącznie w Porycku z rąk banderowów zginęło co najmniej 222 Polaków.

O zbrodniach popełnionych w dniu święta Piotra i Pawła opowiedział w sądzie Mykoła Kwitkowśkij-Ohorodniczuk: "11 lipca 1943 r. rano razem z grupą UPA liczącą około 20 ludzi wszedłem w czasie mszy św. do kościoła w m. Pawłowka (Poryck) iwanickiego rejonu, gdzie w ciągu trzydziestu minut, wraz z innymi, zabiliśmy obywateli narodowości polskiej. W czasie tej akcji zabito 300 ludzi, wśród których były dzieci, kobiety i starcy. Po zabiciu ludzi w kościele w Pawłowce, udałem się z grupą do położonej w pobliżu wsi Radowicze oraz polskich kolonii Sadowa i Jeżyn, gdzie wziąłem udział w masowej likwidacji ludności polskiej. W wymienionych koloniach zabito 180 kobiet, dzieci i starców. Wszystkie domy spalono, a mienie i bydło rozgrabiono (...)"

Zdaniem dr hab Grzegorza Motyki, najwybitniejszego znawcy zagadnień Rzezi Wołyńskiej, zbrodni w Porycku dokonała sotnia "Dowbusza".
- Kim był dowódca tych bandytów?

Lewoczko Wasyl syn Wasyla, pseudonimy "Dowbusz", "Jurczenko", "Sokolenko", ur. w 1921, dowódca sotni i kurenia UPA, od 1945 r. kapitan specjalnej grupy NKWD pod pseudonimem "Sokolenko". Od 1940 r. (pod sowiecką okupacją) był nauczycielem we wsi Biłycze na Wołyniu. Od 1943 organizator i dowódca oddziałów OUN-UPA. 28.08.1945 zabity razem ze st.lejtenantem NKWD Leonowem (dowódcą specgrupy 2-iego oddziału pogranicznego) i 13 innymi agentami NKWD w zasadce oddziału UPA "Jagody" przy wsi Oszczów, powiat Hrubieszów (niespełna 30 km na zachód od miejsca swojej największej, pośród licznych zbrodni). Левочко Василь Васильович «Довбуш», «Юрченко», «Соколенко», командир сотні, курінний УПА, командир спецгрупи бойовиків НКВС. На початку 1940-х працював вчителем с. Біличі Іваничівського р-ну. В 1943 р. організував на Волині сотню УПА. Причетний до вбивства поляків в с. Павлівка (Порицьк) Іваничівського р-ну. Знаючи терен Сокальського Закерзоння, Порицького р-ну Волинської обл. і Холмщини, своїми діями  наводчика і бойовика наніс значної шкоди українському підпіллю.

Czym były grupy specjalne NKWD?
„NKWD na dużą skalę organizował również specgrupy udające UPA lub SB OUN. Pierwsze specgrupy utworzono już w 1944 r. Początkowo składały się z partyzantów sowieckich, szybko jednak zaczęto ich kadrę rekrutować spośród tych członków OUN i UPA, którzy ujawnili się lub zostali schwytani. W skład specgrup wchodzili pracownicy operacyjni NKWD. Mieli oni m.in. czuwać, aby przewerbowani upowcy nie zdezerterowali. Do tego ostatniego celu wykorzystywano spory frakcyjne między melnykowcami i banderowcami, którzy znalazłszy się w jednej specgrupie nawzajem siebie pilnowali. Specgrupy liczyły od trzech do pięćdziesięciu osób"
(Grzegorz Motyka, Likwidacja OUN-UPA w ZSRR - niniwa22.cba.pl/likwidacja_oun_upa.htm)
„Istnienie „specgrup” NKWD, które podszywając się pod partyzantów UPA, terroryzowały ludność Ukrainy, już dawno przestało być hipotezą. Zostały odnalezione i opublikowane dokumenty świadczące zarówno o skali działalności prowokacyjnej (do czerwca 1945 r. utworzono 156 specgrup liczących 1783 funkcjonariuszy), jak i o metodach ich działania, które wyprowadziły z równowagi prokuratora wojskowego wojsk MSW Okręgu Ukraińskiego płk Koszyrskiego, który 15 lutego 1949 skierował do I sekretarza KC KPU Chuszczowa notatkę o faktach rażącego łamania radzieckiej praworządności w działalności tzw. „specgrup MGB”. Dalej prokurator Koszarski podaje długi, wielostronicowy wykaz aktów „samowoli i przemocy”. (…)

Hipoteza nr 2 zakłada, że do rozprawienia się z ludnością cywilną stworzono specjalne grupy terrorystyczne (komanda NKWD) i informacje o przybitych za języki do stołu dzieciach, ukrzyżowanych w kościołach kobietach oraz innych niewyobrażalnych okrucieństwach są właśnie rezultatem ich działań. Od razu zaznaczę, że ta hipoteza nie wyklucza, a jedynie uzupełnia powyższe przypuszczenie o celowej i zleconej na samej górze demoralizacji Armii Czerwonej (podobnie jak bynajmniej nie hipotetyczny, a całkiem realny i aktywny udział organów OGPU w wywłaszczaniu chłopów nie wykluczał, nie zastępował, a jedynie uzupełniał i potęgował okrucieństwa mas wiejskiego lumpenproletariatu).

Ta hipoteza może wydawać się zupełnie nieprawdopodobna, ale jedynie w ramach wyobrażeń starego sowieckiego (czy najnowszego putinowskiego) podręcznika szkolnego. W kontekście realnej historii ZSRR jest wręcz banalna. Kłamstwo, prowokacja i terror kroczyły ramię w ramię od pierwszych dni bolszewickiej dyktatury: od zamachu na Lenina, o który oskarżono półślepą (i natychmiast rozstrzelaną) F.Kapłan, od dyrektyw Lenina nawołującego do wykorzystania „dogodnego momentu”, kiedy trupy umarłych z głodu leżą na drogach i powywieszać pod tym pretekstem jak najwięcej „kontrrewolucyjnych chłopów”; od operacji „Trest”, w której GPU organizowało fałszywą antysowiecką organizację jako „zatrutą przynętę”.
(Mark Sołonin „Zapomniana zbrodnia Stalina”, w: „Nic dobrego na wojnie”)
„Oprócz Ukraińców współpracujących z niemieckimi wrogami Polaków w Małopolsce Wschodniej były grupy ukraińskie kierowane przez agentów sowieckich. W rejonie Złoczów i Stanisławów bandami ukraińskimi mordującymi Polaków kierowali sowieccy agenci.” (meldunek d-cy AK nr 240 z 29.2.1944 Ldz 6874/44)
"Wiadomo, że z powodu braku wykwalifikowanych kadr wojskowych w latach 1942-1943 przyjmowano do UPA, nawet na wysokie stanowiska dowódcze, oficerów sowieckich, którzy uniknęli niewoli niemieckiej.

Umożliwiło to powstanie w UPA sowieckiej siatki wywiadowczej, którą Służba Bezpieczeństwa UPA zlikwidowała w sierpniu 1943 roku. Można jednak przypuszczać, że nie była to jedyna siatka wywiadowcza w UPA. Schwytany w grudniu 1943 przez SB UPA dowódca sowieckiej grupy partyzanckiej Aleksander Czcheidze miał stwierdzić, że specjalny oddział sowiecki dokonał pod firmą UPA kilku napadów na Polaków, ale brakuje istotnych szczegółów na ten temat (przede wszystkim miejsc i dat)."  Grzegorz Mazur: "Rola Niemiec i Związku Sowieckiego w polsko-ukraińskim konflikcie narodowościowym w latach 1942-1945")
"Już 20 maja 1943 Biuletyn Informacyjny oskarżył agentów sowieckich o inspirowanie mordów ukraińskich. (…) W późniejszych komentarzach Biuletyn informacyjny zmodyfikował swoje wcześniejsze stanowisko, jedynie podkreślając istnienie oznak, że agenci sowieccy dążą do wyzyskania pogromów wołyńskich celem dalszego podniecenia wrogości  nacjonalistów polskich i ukraińskich [Biuletyn Informacyjny, 27 V 1943, nr 21].

Ta ostatnia konstatacja jest bezsporna. Jest bowiem faktem, że niektóre działania represyjne wobec Ukraińców, dokonywane przez oddziały partyzantów sowieckich obciążały konto polskiego podziemia, zwłaszcza że część z nich występowała w polskich mundurach wojskowych, z polskimi orzełkami na czapkach. Znaczna część tych żołnierzy mówi po polsku konkludował Biuletyn Informacyjny [14 X 1943, nr 41].", Andrzej Leon Sowa "Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947", s.210.

Oddział Józefa Sobiesiaka ps. Maks rozstrzelał według świadectwa samego Sobiesiaka kilkunastu chłopów ukraińskich we wsi Nabrózka w maju 1942.  0; position: relative; top: -0.5em; vertical-align: baseline;">(J. Sobiesiak, Brygada Grunwald, Warszawa 1966 s.27).

Oddział stanowił część sowieckiej brygady specjalnego przeznaczenia (Specnaz) płk Antona Brinskiego. Sam Sobiesiak jako pierwszy Polak w 1944 r. został nagrodzony najwyższym sowieckim odznaczeniem Orderem Lenina i Czerwonego Sztandaru - gen. Jaruzelski zasłużył nań dopiero w 1968 r., po posłusznym wykonaniu rozkazu inwazji Czechosłowacji.

Kilku ludobójców Rzezi Wołyńskiej na przykładzie zbrodni w Porycku 11 lipca 1943
Agenturno-bojowa specgrupa UMGB Stanisławów z oficerem-kuratorem

Dużą częścią specgrup NKWD dowodzili byli sotnicy i kurenni OUN-UPA. Najbardziej znani to:
- Piotr Własiuk, kurenny UPA", ps."Woron" [ Петр Власюк, куренной УПА, он же "Ворон".
- Wasyl Lewoczko, kurenny UPA", ps."Sokolenko" [Василь Левочко, куренной УПА,"Соколенко"
- Josif Krawczuk, szef łączności obłasnoj OUN, ps. "Komar" i "Twardy" [Иосиф Кравчук, шеф связи областного провода ОУН, он же "Комар".
- Jewgen Basiuk, szef sztabu "Zimny Jar", ps."Czernomorec" [Евген Басюк, шеф штаба "Холодний Яр", он же "Черноморец".

Jedna tylko specgrupa "Orieł" w składzie 35 ludzi (d-ca mł.lejt.Koriakow [Б.Коряков), od maja'44 do kwietnia'45 przeprowadziła 200 operacji, w których zabiła 526 powstańców ukraińskich i zatrzymała 140 żywych. Dowódca jednej z specgrup major Sokołow został uhonorowany tytułem Bohatera Związku Radzieckiego, a byli UPAowy Własiuk i Krawczuk otrzymali najwyższe ordery sowieckie - Czerwonego Sztandaru i Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1-go stopnia.
Specgrupa tego ostatniego doprowadziła do kompletnej zagłady całego kierownictwa północno-zachodniej UPA 13-14 grudnia 1945 w wiosce Romanów (rejon teremniwski).
censor.net.ua//k_voprosu_o_poteryah_sovetskoyi_storony_v_borbe_s_bandpodpolem_na_zapadnoyi_ukraine

Warto tu pokazać niektóre przykłady działalności specgrup NKWD:
20 grudnia 1945 r. Sowieci wysłali do rejonu medenickiego (obw. drohobyckim) specgrupę UNKWD dowodzoną przez naczelnika mjr. Samusia. Z zeznań "Nadii" wiedziano, iż w rejonowym wydziale NKWD pracuje informator referenta SB, noszący imię "Marijka". Sowieci ustalili szybko, że "Marijka" to najpewniej M. Kulisz, pracownica Urzędu Stanu Cywilnego. Przy jej zatrzymaniu przeprowadzili typową dla siebie grę operacyjną. Trzech członków specgrupy 21 grudnia 1945 r. podjechało wozem pod pomieszczenia medenickiego Urzędu Stanu Cywilnego, po czym jeden z nich, ubrany w mundur kapitana, wszedł do środka i łamanym językiem rosyjskim polecił Marii Kulisz ubrać się i pojechać razem z nim. Za miastem Sowieci zawieźli Kulisz do bunkra, gdzie przedstawili się jako SB OUN i stwierdzili, że jest podejrzana o współpracę z NKWD. Ta zaczęła się usprawiedliwiać, zdradzając przy tym swoje powiązania z OUN. Po przesłuchaniu "esbecy" poprowadzili Kulisz w stronę Medenic. Po drodze zainscenizowano starcie z Sowietami i przechwycenie aresztowanej przez grupę żołnierzy. Dostawiono ją do NKWD, gdzie w czasie śledztwa zdemaskowano jako "aktywną ouenówkę". 24 grudnia 1945 r. specgrupa udała się do wsi Krynica, do prezesa sielpo, Gierasima Stecia, kierującego pracą Kulisz. Następnie historia powtórzyła się: Gierasim został uprowadzony i oskarżony o zdradę organizacji. Ten "po długim zapieraniu się, gdy tylko mocno przekonał się, że znajduje się w rękach SB wyjawił swój pseudonim »Kramar« i poinformował, iż jest starym ukraińskim nacjonalistą, (...) wyjawił całą ouenowską siatkę we wsi Krynica oraz łączników. (...) Wykorzystując otrzymane od GIERASIMA dane, 25 grudnia 1945 roku została we wsi Krynica przeprowadzona czekistowsko-wojskowa operacja, w czasie której zatrzymano 15 aktywnych członków OUN".
(Grzegorz Motyka, Likwidacja OUN-UPA w ZSRR - niniwa22.cba.pl/likwidacja_oun_upa.htm)

Sowieci uciekali się również do organizowania publicznych egzekucji.
15 listopada 1944 r. Chruszczow zaproponował, by powołać wojskowe sądy polowe przy WW NKWD, które w trybie doraźnym prowadziłyby pokazowe procesy na oczach miejscowej ludności. Chruszczow zgłosił też pomysł, aby skazanych na karę śmierci członków UPA nie rozstrzeliwać, a wieszać. Niebawem zachodnie obwody USRR stały się widownią procesów i publicznych egzekucji. W połowie grudnia 1944 r. we wsi Dobrosyn w Żółkiewskiem powieszono miejscowego komendanta SB Z. Brucha. Przypatrywało się jej z konieczności ok. pięćdziesięciu rolników. W końcu roku w Busku na rynku powieszono trzy osoby.. Na piersiach powieszono im kartki z napisem "Za zdradę narodu ukraińskiego". W końcu 1944 r. tylko w obwodzie stanisławowskim Sowieci wykonali publiczne egzekucje na 28 osobach - trzy z nich powieszono w Stanisławowie. Podobne egzekucje miały miejsce w innych obwodach. 9 stycznia 1945 r. w Drohobyczu powieszono dwóch partyzantów, a w Borysławiu jednego. Ciał partyzantów powieszonych w Olesku przez dłuższy czas nie zdejmowano.

Zdarzały się wypadki egzekucji kobiet. By osiągnąć odpowiedni efekt zastraszenia, Sowieci zmuszali miejscową ludność do przyglądania się egzekucjom. Nie wyłączano z tego także młodzieży szkolnej. Tak opisywał egzekucję w Brzeżanach piętnastoletni uczeń sowieckiej diesiatilietki: "Cała szkoła musiała iść oglądać egzekucję. Staliśmy tam, na rynku. Ja byłem jakieś 50 metrów od tego miejsca. Ten człowiek miał na piersiach deskę z nazwiskiem: Iwan Lew. Mówiono, że gdy go złapano, miał przy sobie trofea, 53 ludzkich uszu, odciętych zabitym, prawdopodobnie Rosjanom i Polakom. Pośrodku rynku zatrzymała się duża ciężarówka, studebaker. Na platformie, przy samym brzegu, stał mężczyzna w otoczeniu elegancko ubranych oficerów NKWD, w białych futrzanych kurtkach. Rosyjski sędzia odczytał wyrok. Samochód odjechał, a mężczyzna został na szubienicy. Jego ciało huśtało się w przód i tył. Wisiało tam jeszcze dwa dni".

Jeden z partyzantów, Iwan Fanga - chory na tyfus, został aresztowany. Tak opisywał to, co było dalej: "Zrobili mi w Brzeżanach proces i skazali. Czekałem na egzekucję. Prawie dwa tygodnie spędziłem w celi śmierci. Pewnej niedzieli zabrali nas trzech, związali sznurami i wyprowadzili z więzienia. Ludzie właśnie wychodzili z cerkwi i cały tłum zaczął iść za nami. Nagle zobaczyłem tam moją matkę. Próbowała dać mi trochę mleka, ale jeden z żołnierzy uderzył ją w głowę i upadła. Mleko wylało się na chodnik. Ludzie pomogli jej wstać. Całą twarz miała we krwi".

Zdaniem J. Kyryczuka odwaga wykazywana przez skazańców wbrew sowieckim intencjom wzmacniała ducha oporu. Zapewne czasami tak rzeczywiście było. Ale z innych opisów raczej widać jedynie przerażenie. Adam Rotfeld, który przynosił paczki do więzienia w Przemyślanach, tak opisywał swoje wrażenia: "Więzienie mieściło się w gmachu NKWD. Przed jego wejściem wisiało dwóch młodych mężczyzn bez spodni, z genitaliami na wierzchu. Nigdy tego nie zapomnę. Zabili ich i powiesili. Zdjęli im spodnie, żeby ich po śmierci jeszcze bardziej poniżyć. Na koszulach mieli przyczepione karteczki »Walczyłem przeciwko władzy radzieckiej«". I jeszcze fragment z książki Szymona Redlicha, dotyczący wspominanej egzekucji w Brzeżanach: "Karol Codogni (...) zapamiętał, że banderowiec został powieszony naprzeciwko (...) przedwojennego sklepu bławatnego. »Wisiał tam jeszcze parę dni. Kiedy go wieszali, musiał oddać mocz, bo z jego spodni wisiał potem sopel lodu«. Karol zapamiętał też ciała banderowców wystawiane na widok publiczny na ulicy Słowackiego. »Przywozili ich rano i opierali o ścianę. Potem przychodziły kobiety z okolicznych wiosek i rozpoznawały swoich bliskich. Było mnóstwo krzyku. Sowietom chodziło o dwie rzeczy: chcieli zastraszyć Ukraińców, a jednocześnie dowiedzieć się, z których rodzin pochodzili zabici. Wielu krewnych zesłano następnie na Syberię«".

Kilku ludobójców Rzezi Wołyńskiej na przykładzie zbrodni w Porycku 11 lipca 1943
Funkcjonariusze specgrupy prowadzą pertraktacje z ukrytymi w podziemnej kryjówce upowcami

Na zakończenie przedstawię tłumaczenie fragmentu (poniżej cały oryginał) raportu:
do Naczelnika Głównego Zarządu NKWD ZSRR   Moskwa, na Wasz Nr 15/1/190 z 21.3.45

Informuję, że były kurenny UPA - Lewoczko Wasyl Wasylewicz, pseudonim "Jurczenko", obecnie jest wykorzystywany przez Zarząd Wojsk Pogranicznych NKWD Okręgu Ukraińskiego jako kierownik grupy agentów-bojowców pod pseudonimem "Sokolenko".

Ostatni wykazał się w tej pracy wyłącznie z pozytywnej strony, brał i bierze udział w wielu agenturno-operatywnych kombinacjach mających na celu pogrom OUN-owskiego podziemia i band UPA.

Na przykład w końcu stycznia br. z danych agenta "Sokolenko" i innych źródeł 2-go pogranicznego oddziału dowiedziano się o miejscu pobytu dowództwa sztabu 2-go okręgu wojskowego UPA "Bug" w składzie: zastępca dowódcy "Orest", szef wywiadu "Oras", intendent "Szerszyn", polityczny kierownik "Watiuga", komendant żandarmerii polowej "Woron" i in.

Została zorganizowana grupa bojowa pod dowództwem "Sokolenko" w składzie 10 agentów-bojowców 2-go pogran.oddziału, grupa agentów NKWD i radiotelegrafista NKWD z radiostacją. (...)

Tego planu całkowicie nie udało się wypełnić z uwagi na zdradę w grupie "Sokolenki" - dwóch agentów przeszło do miejscowej SB i to zmusiło do użycia 2-go pogran.oddziału. Grupa agentów pod dowództwem "Sokolenki" brała bezpośredni udział w operacji i dopomogła jej sukcesowi.

W rezultacie operacji, przeprowadzonej od 7 do 21.2.1945 r. na terytorium Polski:
  •         Aresztowano — 140 ludzi
  •         Wzięto do niewoli  — 182 ludzi.
  •         Zatrzymano — 184
  •         Dobrowolnie poddało się  — 5
  •         Zabito — 60 ludzi
  •         Ogółem — 571 чел.
Wśród aresztowanych i zatrzymanych rozpoznano 107 osób kierowniczych struktur OUN-UPA, w tym członek okręgowego prowida (dowództwa) OUN ps. "Bit'ko" i "Locman", kierowniczka łączności chełmskiego okręgu OUN "Wira", zastępca szefa okręgowego wywiadu "Gaj", komendant żandarmerii polowej UPA, inspektor kawalerii 2-go okręgu UPA - były podpułkownik petlurowskiej armii, i in.

Podczas śledztwa szeroko zostały użyte dane agenta "Sokolenko", dzięki którym było rozpoznanych szereg osób, próbujących ukryć swoją antysowiecką działalność, co w znacznym stopniu zostało zdemaskowane.

"Sokolenko" znajdując się obecnie w szeregach agentów-bojowców 2-go pogran.oddziału, z powodzeniem jest wykorzystywany jako agent naprowadzający i bojowiec, uczestniczy w operacjac wyprowadzania zza granicy oddzielnych członków OUN-owskiego podziemia i band UPA i w innych agenturno-operacynych działaniach.

P.o. z-cy naczelnika Zarządu NKWD USRR kapitan bezpieczeństwa WINNICZENKO
26 kwietnia 1945  [ 26 апреля 1945 г.
№ 736/опг. Lwów  [ № 736/опг. Львов НАЧАЛЬНИКУ ГЛАВНОГО УПРАВЛЕНИЯ НКВД СССР ПО ББ КОМИССАРУ ГОСУДАРСТВЕННОЙ БЕЗОПАСНОСТИ 3-го РАНГА ТОВ. ЛЕОНТЬЕВУ г. Москва, на Ваш № 35/1/190 — от 21.3.45 г.
Сообщаю, что бывший куренной УПА — Левочко Василий Васильевич, по кличке «Юрченко», в настоящее время используется Управлением погранвойск НКВД Украинского округа в качестве старшего группы агентов-боевиков под псевдонимом «Соколенко». (...)

«Соколенко» в настоящее время, находясь в числе агентов-боевиков 2-го погранотряда, с успехом используется как агент-наводчик и боевик, участвуя в операциях по выводу из закордона отдельных членов оуновского подполья и банд УПА и <в> друг. агентурно-оперативных мероприятиях.
И. о. зам. нач. Управления НКВД УССР по ББ капитан госбезопасности ВИННИЧЕНКО
26 апреля 1945 г. № 736/опг. Львов
Witek
_______________

Komentarze do notki

    @Autor
Rok 1943. Ruscy po Stalingradzie wiedzą, że wojnę mają wygraną a Ukraińcy wiedzą, że wolnej Ukrainy raczej nie będzie. No to w czyim interesie było, żeby zasiać nienawiść między Polakami a Ukraińcami. Kto był wykonawcą zamachu na Jana Pawła II? Rosjanin?
_______________

@KAROLV
Wymieniając skutki Rzezi Wołyńskiej, bezpośrednie, jak i te odsunięte w czasie, to istnieją przesłanki, żeby postawić tezę, że Wołyń’43 został "wyhodowany" na gruncie nawożonego przez Abwehrę skrajnego nacjonalizmu (trzeba przypomnieć, że powstanie ukraińskie w 1939 r. jednak nie wybuchło) przez bardziej zdecydowanych graczy, którzy tym sposobem załatwili sobie 5 pieczeni na jednym ogniu:
1. Skompromitowali ukraiński antykomunistyczny ruch oporu;
2. Skłócili na wieki (w zamierzeniu) Polaków i Ukraińców;
3. Zapewnili sobie polskiego rekruta (nierzadko z szeregów Armii Krajowej) do własnych celów (na froncie antyniemieckim i antyukraińskim - tzw. „Istriebitelnye Bataliony”)
4. Skomplikowali Niemcom sytuację aprowizacyjną na zapleczu frontu (spalona ziemia)
5. Wypędzili Polaków (najbardziej impregnowanej na wpływy turańszyzny grupy etnicznej, od której wolnością od stuleci zarażali się Słowianie Wschodni) z terenów od 200 lat należących do „imperium wewnętrznego”.

A ile pieczeni na tym ognisku da się jeszcze wysmażyć, wie chyba tylko w piekle sam Sudopłatow...
(jak wiemy zabójca w 1937 r. Komendanta OUN Konowalca, w 1940 r. Trockiego (organizator) i Naczelnik Zarządu IV NKWD do Zadań Specjalnych i Wojny Partyzanckiej.

Scenariusz rozpętania Rzezi Wołyńskiej mojego zrozumienie opublikuję w następnej notce.
_______________

@Autor
Pozwoli Pan ale nie zgadzam się na relatywizację zbrodni wołyńskiej, winni ruscy, winni niemcy itp. Jednak sowieci, których zbrodnie na narodzie polskim są wielkie i nie podważalne - ale podobnie jak w przypadku niemców ich rola w tej sprawie była raczej inna. Paradoksalnie byli sprzymierzeńcami prześladowanych Polaków, bronili ich przed zdziczałą hordą ukrainskich morderców. Nie zgadzam się z pana tezą. Ukry to bezwzględni, sadystyczni rzeźnicy. Amen
_______________

@WOJCIECH WASIELEWSKI
Nic nigdy nie jest czarno białe, wszystko ma wiele kolorów i odcieni, wszystko wyblakło przez 70 lat. Nawet ból skrzywdzonych jest przytłumiony i nieco oddalony. W dzieciństwie mieszkałem na wschodniej Lubelszczyzna. Pamiętam powszechny strach przed NKWD a mnie jako dziecku wydawało się że każdy Rosjanin w mundurze to Enkawudzista.
MARCI 
_______________

@MARCI
Czy to są wspomnienia-odczucia z 1-szej sowieckiej okupacji (1939-41) czy "wyzwolenia" 1944-46 ?
_______________

@WOJCIECH WASIELEWSKI
Pozwolę nie zgodzić się ze mną - nie ma takiego wymogu do dyskusji na tym blogu - o ile wskaże Pan rzeczywiście głoszone przeze mnie poglądy.
Ja nie relatywizuję Rzezi Wołyńskiej i ogromu zbrodni, które wyrządzili Polakom Ukraińcy, ukraińscy naziści z OUN-UPA i podporządkowani im ludzie,
a jedynie wskazuję na prawdziwego dyrygenta tych zbrodni, którzy w tym momencie dziejów został w cieniu, aby z tych wydarzeń odnieść jak najwięcej korzyści To o czym Pan pisze z sojuszniczą i zbawczą czasem rolą sowieckiej partyzantki dla Polaków na Wołyniu (cywilnych, samoobron i nawet AK) znam ze wspomnień (np. Olgierda Kowalskiego) i opisałem w ważnej notce o bezpośrednich skutkach Rzezi:
WZROST POPULARNOŚCI KOMUNISTYCZNEJ PARTYZANTKI WŚRÓD POLAKÓW
_______________

Już w 1942 Józef Sobiesiak i Robert Satanowski zaczęli tworzyć polskie oddziały partyzantki komunistycznej. W lutym’43 powstał oddział im. Kościuszki pod dowództwem Satanowskiego. Nie cieszył się popularnością – do 1 maja 1943 wstąpiło doń 43 Polaków. Dopiero po rozpoczęciu antypolskiej akcji UPA liczba Polaków w komunistycznej partyzantce zaczęła rosnąć i osiągnęła ponoć liczbę 5-7 tys . ludzi
_______________

@WOJCIECH WASIELEWSKI "Ukry to bezwzględni, sadystyczni rzeźnicy. Amen"
Amen = niech tak będzie, tak się stanie.
Ja nie chciałbym, aby Ukry rzeczywiście takim się stali.

Rozumiem, że przedstawił Pan swoją ogólną charakterystykę kilkudziesięciomilionowego narodu - nie mogę się z tym zgodzić na przykładzie nast. przykładów:

POWIAT BRODZKI
Boratyn, gmina Suchowola – wieś ze znaczną przewagą ludności ukraińskiej nad polską, licząca ok. 2000 mieszkańców.

Ukraińcy w tej wsi, m.in. Semko Hromlak, udzielali schronienia Polakom, a także ostrzegali poszczególne osoby o grożącym im niebezpieczeństwie.

Źródło: E. Gross, Zbrodnie..., s. 170.

Czernica, gmina Podkamień – wieś ze znaczną przewagą ludności ukraińskiej nad polską, licząca ok. 2500 mieszkańców.

Jak podaje mieszkaniec przysiołka Chudzińskie, Jan Henryk Wróblewski, na wieść o mordach dokonywanych na Polakach on i jego rodzina ukrywali się nocami w zagrodzie znajomego Ukraińca: „W dzień przebywaliśmy w domu, natomiast na noc, przez las „sośninę”, chodziliśmy nocować do stodoły u znajomego Ukraińca Safata na przysiołku Bakaje. Rano wracaliśmy do domu. Trwało to kilka miesięcy”. Ten sam Ukrainiec udzielił im schronienia po napadzie banderowcow na ich dom 2 lutego 1944 r.

W lutym 1944 r. w przysiołku Bakaje dwaj inni Ukraińcy, Jan Kwasiuk (szewc) oraz Iwan Łomikowski, zostali zamordowani za udzielanie pomocy Polakom.

Ukraińcy z okolic Czernicy i Huciska Brodzkiego, m.in. Oksana Hawryluk, starali się zdobywać informacje o podejmowanych przez UPA planach akcji antypolskich i przekazywali je zaprzyjaźnionym Polakom.

25 grudnia 1944 r. wskutek napadu banderowców zginęło ponad 20 osób, m.in. Antoni Werner. Jego syn Ryszard, relacjonuje Edward Gross, przebywał w tym czasie u sąsiada, Ukraińca Prokaziuka. Usłyszał strzały i postanowił pobiec do domu, jednak ukraińscy gospodarze kazali mu pozostać i się ukryć. Do mieszkania wpadli trzej napastnicy, zażądali konia z wozem i odjechali na rabunek. „Mniej więcej za pół godziny po odejściu banderowców do chałupy Prokaziuka przyszła córka Jana Wernera, Antonina Niedźwiedzka. – Wiem, że to dla was niebezpieczne – powiedziała na wstępie – ale tato jest ranny i przyszłam was prosić, żebyście zawieźli tatę do Podkamienia do lekarza. […] Ukrainiec jechał do Podkamienia z duszą na ramieniu, bo zdawał sobie sprawę, co go czeka, gdyby banderowcy się dowiedzieli, że wiezie rannego Polaka do lekarza, ale nie odmówił. […] Tę noc Ryszard spędził jeszcze u Ukraińca Prokaziuka i rano za namową matki poszedł do Podkamienia do klasztoru. Jego matka i siostra zostały natomiast w Czernicy. Nie spały jednak we własnym domu, tylko ukrywały się u ukraińskich znajomych w Ponikwie”.

Źródło: Relacja Jana Henryka Wróblewskiego, [w:] H. Komański, S. Siekierka, Ludobójstwo..., s. 609-611; H. Komański, S. Siekierka, Ludobójstwo..., s. 62; E. Gross, Zbrodnie..., s. 169.

Całość do przeczytania pod tym linkiem
KRESOWA KSIĘGA SPRAWIEDLIWYCH 1939-1945
http://www.podkamien.pl/articles.php?article_id=366

...potknąłem się i upadłem w zbożu lub w wysokiej trawie. Moja siostra pobiegła dalej, za nią pognał konny bandyta. (...) Opowiedziała mi swoją przygodę, jak ocalała: „Gdy dopadł mnie ten banderowiec i skierował lufę karabinu w moją stronę, zaczęłam go prosić, aby darował mi życie (...) Ukrainiec zawahał się, widocznie ruszyło go sumienie, bo powiedział do mnie, kładź się na ziemię i leż cicho. Ja muszę strzelić, aby moi koledzy myśleli, że zabiłem ciebie. Daruję ci życie. To powiedziawszy, strzelił obok mnie i odjechał.”
[z relacji Tadeusza Bagińskiego, Kudranka, pow. Kostopol]
_______________

„[Ukrainka] Aleksandrowa kazała gościom [upowcom – przyp. D.B.] siadać i oświadczyła, że zaraz zapali w piecu i usmaży jajecznicy. Musi tylko przynieść drzewa. Wyszła na dwór i wpadła do izby swych [polskich] lokatorów. »Uciekajcie szybko do Zasmyk, przyszli po was!« (...) przystąpiła do rozniecania ognia. Mozoliła się, podpalała, ogień gasł, podpalała znowu, by tylko dać czas Polakom do ucieczki. (...) Zza ściany dochodziły jakieś gorączkowe kroki, stłumione rozmowy, ale lokatorzy ciągle pozostawali na miejscu. Udając, że musi poszukać suchszego drzewa, wyszła jeszcze raz na podwórze. (...) Jak się potem okazało, strach tak sparaliżował całą rodzinę, że całkiem stracili poczucie rzeczywistości. Kręcili się w miejscu, coś niby pakowali, rzucali wzięte rzeczy, chwytali inne bojąc się wyjść na zewnątrz.”
Na szczęście napastników spłoszyło pojawienie się polskich partyzantów.
[kolonia Piórkowicze, pow. kowelski, źródło – L.Karłowicz, Ludobójcy i ludzie, s.39-42]
http://txt-atrium.pl/kriszu/55976.html

źródło: http://witas1972.salon24.pl/658612,sowiecki-slad-rzezi-wolynia-w-masakrze-w-porycku-spegrupy-nkwd

.