Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dugin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dugin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 kwietnia 2015

Albo my, albo oni


W drugiej połowie 1999 do władzy w Rosji zbliżał się Władimir Putin. Władek w latach 1975-1990 był funkcjonariuszem KGB, a w latach 1998-1999 szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (skąd my to znamy…). W 1999 roku został premierem oraz pełniącym obowiązki prezydenta Rosji po rezygnacji Jelcyna...

Kiedyś uważałem, że Rosjanie mają pecha. Są ludźmi wrażliwymi, przyjaznymi, pragną wolności tylko zostali w wyniku niekorzystnego splotu okoliczności uciemiężeni i zakuci w dyby. Nic bardziej błędnego. Rosyjska władza wyrasta wprost z rosyjskiej mentalności, różny jest tylko stopień jej wynaturzenia w zależności od okresu historycznego. Generalnie oni od długich dziesięcioleci nie robią żadnych postępów, po jakiejś krótkiej odwilży zawsze następuje powrót twardej ręki i oni to akceptują. Z Rosją nie będzie żadnego porozumienia ponieważ oni chcą narzucić wszystkim Słowianom swoją idee fixe. Polska jest wg. nich skundlona, nieczysta, bo przyswoiła wiele idei Zachodu, w dodatku zaproponowała niemało własnych koncepcji, którymi zaraziły się wieku temu niektóre narody słowiańskie. Jedyną rolą w jakiej Rosja widzi Polskę jest rola wasala a to oznacza grabież i upadek kraju. W Rosji nie rozumieją czym jest nowoczesne państwo, kim powinien być obywatel, jaka jest jego rola w tworzeniu siły i bogactwa całego kraju.
Musimy całkowicie uniezależnić się od rosyjskich surowców energetycznych i mieć na tyle silną armię, by ewentualne koszty zajęcia i utrzymania Polski były horrendalne. A to jest jak najbardziej możliwe.

Bajdy o "pokojowym sąsiedztwie" niesłychanie cieszą Rosjan. Oni uwielbiają takich naiwniaków. Pokojowe sąsiedztwo kury z lisem a własciwie niedźwiedzia z baranem. Proponuję poczytać profesora Andrzeja Nowaka, który ten temat studiuje od dziesiątków lat. I ciekawie pisze. Naprawdę warto. Doktryna rosyjska, biała, czerwona czy inna, nigdy nie przewidywała innego "pokojowego sąsiedztwa", niż trzymanie sąsiadów za twarz i wyciskanie z nich krwi i pieniędzy. A przedtem lubią sobie trochę kobiet pogwałcić. Aby "sąsiadów" ujarzmić. To nie zabawa, z takim "sąsiadem".

Pokojowo można co najwyżej próbować układać się z Ukrainą, wobec wspólnego wroga, Rosji, to tak. Dlaczego? Bo Ukraina nie ma w swojej doktrynie imperializmu i nie widzi Polski jako swojego wasala. To jej także ta sprawa zagraża ze strony Rosji. Tu nasz interes obronny jest wspólny. Bo najpierw Ukraina a później Polska mają być zwasalizowane. Najbardziej radykalne i skrajne ugrupowania ukraińskie nie mają na dziś więcej, niż 5% demokratycznego poparcia. Zanim urosną do 15, 25, więcej, jeżeli w ogóle... I czasami jakiś 1% skrajny wspomina o "ukraińskości" części małopolski wschodniej. Ciut. Ukraina nie zagraża wolności Polski. Rosja tak. I Rosja bierze wszystko, a jak nie może, z drugiej strony napuszcza drugiego wrogiego sąsiada. Bierze wszystko. Taka doktryna. Rozumiecie?

Nie może istnieć kawałek wolnej Polski i kawałek pod rosyjskim butem. Ze względów psychologicznych skutków takiego stanu rzeczy. Ewentualnie całą Polską można się podzielić (jak rozbiory albo Stalin z Hitlerem). Tu chodzi nie tylko o walkę ekonomiczną, terytorialną. O coś więcej.

Dla kogoś może istnieć "pokojowe sąsiedztwo". To za mało. Bo dla Rosji nie istnieje. Wiedzą to politolodzy. A cała reszta to propaganda i zasłona dymna przed połknięciem sąsiada i ssaniem z niego krwi. To może trwać lata, nawet długie, ale to cel.

Jak ktoś zauważył, Rosja to typowy pasożyt, w odmienności od Niemców, też imperialistycznych. Oni nic swojego nie "tworzą", wszystko ukradną albo wyssają. Jak się tego nie zrozumie, nie zrozumie się Rosji. Na początek polecam "Listy z Rosji".

Jedną z głównych postaci walki z angielskim imperializmem był Mahatma Ghandi. Otóż gdyby taka postać pojawiła pod okupacją rosyjską, miała by okazję działać góra przez kilka dni, a nie wiele lat. Porównanie Anglików i półdzikich azjatyckich Rosjan jest trochę dziwne, ale tylko w sytuacjach, gdy druga strona kieruje się jakimiś stałymi zasadami, regułami życia można działa w opozycji. Rosja nie. U Rosjan oporny spada z samolotem lub ginie od kuli. Wóz Drzymały był możliwy tylko u Prusaków, pod zaborem rosyjskim delikwent w tydzień zniknął by na Syberii a pod sowietami zniknął by wraz z rodziną po godzinie. Nie można wszystkiego zrównywać i przykładać naszą miarę. Istnieje gradacja wszystkiego. Stopniowanie. Równowaga sił z Rosją ma szanse zaistnieć tylko wtedy, gdy Polska będzie miała dobre i wspólnie przeciwstawiające się Rosji stosunki. A i to za mało. Chodzi i o inne kraje buforowe.


Liczyć na zmianę doktryny państwa rosyjskiego ot tak, z dobrej woli, z wewnętrznej potrzeby? Cóż, byli i są "odważni", którzy nieświadomie i bez broni zapuszczają się na spacer w pobliże gawry niedźwiedziej. Gdyby chodziło tylko o czyjąś rodzinę, machnął bym ręką, tak ktoś wybrał. Idźcie i rodzina pójdzie tam, gdzie
przewodnik wskazał. Ale tu chodzi o Polskę. A to nie indywidualna zabawa i jednostkowe ryzyko. Nawet w sytuacji dość prostej, jak ruch drogowy, zawsze stosuje się zasadę ograniczonego zaufania.

Jak wygląda polityka Rosji od wieków? Wg myśliciei rosyjskich, czekających na Iwana Grożnego: "My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii. Nie jesteśmy zainteresowani kolonizowaniem tak jak Anglicy, lecz wytyczaniem swoich strategicznych granic geopolitycznych bez specjalnej nawet rusyfikacji, chociaż jakaś tam rusyfikacja powinna być. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem
Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki". /Aleksander Dugin.

Wydane w 1997 Podstawy geopolityki (z podtytułem Geopolityczna przyszłość Rosji) autorstwa Dugina zostały zalecone jako podręcznik dla studentów najpierw w akademiach wojskowych i dyplomatycznych, a następnie w pozostałych uczelniach wyższych. Gazeta „Moskowskij Komsomolec” określiła kierowany przez Dugina ruch eurazjatycki jako intelektualną partię władzy, „Argumenty i fakty” nazwały go wprost ideologiem Putina, a jego Centrum Eurazjatyckich Inicjatyw Geopolitycznych – drugim MSZ Rosji. /źródło: http://rebelya.pl/post/7620/polska-musi-zniknac-katolicyzm-trzeba-rozkadac-


To są sprawy cywilizacyjne, nieprzemijające, więc zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da.

Max Jamnicki, Cassiodorus, 2015-04-18
Źródło: http://naszeblogi.pl/54106-jaka-ukraina-bylaby-najlepsza-dla-polski

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Witold Gadowski: Jak Koneczny rozszyfrował Putina


Nie jestem winny powstania tego felietonu, a już na pewno nie ponoszę za niego winy sam. Współtwórcami tego tekstu są trzej jegomoscie, w których jeden na pewno nigdy nie spotkał się z dwoma pozostałymi.
Ten tekst powstał z inspiracji profesora Feliksa Konecznego, oraz dwóch typków ze Wschodu: Władymira Putina i Aleksandra Dugina.
Zarozumiali, a już szczególnie ci wszystkowiedzący (znam takich multum) publicyści zwykle tak jasno nie ujawniają źródeł swoich inspiracji. Cóż jednak, kiedy – pośród skleconych tu zdań – naprawdę niewiele pochodzi z mózgownicy Gadowskiego.
:...bo Wschód zawsze górą, gdy Zachód do poszukiwania syntezy z nim się zbliża” - napisał, na przełomie XIX i XX wieku profesor Feliks Koneczny.
Prawda? Jakie soczyste, jasne i pełne treści zdanie?
Niestety ganiusz Konecznego pokazuje nam także miejsce w jakim teraz tkwimy.
W jego – jaskrawym przyznacie – świetle wyraźnie widać karłowatość, zagubienie i tchórzostwo dzisiejszej polskiej polityki zagranicznej, a raczej osób, które są za nią odpowiedzialne.
Zestawcie sobie zdanie Konecznego z tonami bełkotu jaki codziennie wyrzuca z siebie pan Sikorski i jego akolici!
Jeśli się z tym nie zgadzacie, to znajdźcie mi choć jedną wypowiedź Tuska lubo Sikorskiego, z której cokolwiek wynika i która cokolwiek by znaczyła w realnym kontekście międzynarodowych spraw, jakie teraz otaczają Polskę.
Kompletnie się nie liczymy i ostentacyjnie nikt z nami się nie liczy – z tymi, którzy bełkoczą ze strachu i gotowi są ściągać spodnie na sam dźwięk klepnięcia w stół, nie liczą się nawet międzynarodowi alfonsi – w kontekście tzw europejskiej, a osobliwie niemieckiej, polityki wobec Rosji Putina, takie określenie zyskuje nieprzewidzianą celność...niestety.
Profesor Koneczny jasno stwierdził, że nie istnieje żadna możliwość współitnienia cywliizacji łacińskiej – do jakiej przynależy Polska – i cywilizacji turańskiej, jaka rozpleniła się na obeszarze Rusi. Taką możliwość tworzy jedynie siła z naszej strony. Tylko siła jest w stanie zatrzymać postmongolskie, turańskie hordy.
Tu nie ma żadnej możliwości „dogadania się”, „pokojowego porozumienia”. Rusin, a osobliwie Rusin kagiebowski, nie rozumie nic poza siłą i strachem.
Kiedy się boi – siedzi spokojnie i knuje, jak przestać się bać, kiedy przestaje natychmiast wyciąga łapsko po nieswoje. Taki już jest i taki będzie.
W polityce najgorszą rzeczą jest psychologizowanie i przypisywanie przeciwnikowi własnego systemu myślenia.
My nie jesteśmy tacy jak Rosjanie i nigdy tacy nie będziemy, bo jak już nawet stałoby się tak, żebyśmy się do nich mentalnie zblizyli, to już nie bylibyśmy Polakami. Paniatno?!
Jak widać w MSZ – cie jakoś tych prostych prawd (opartych na wielowiekowych ćwiczeniach praktycznych) nie pojmują.
Każdy bezinteresowny gest dobrej woli ze strony Warszawy, w Moskwie odczytywany jest jako przejaw słabości i jedynie ośmiela kramlowskich „siłowików” do dalszego mongolskiego bezprawia.
Turanie bowiem prawo, od zawsze mają za nic, a tych którzy je poważaja traktują uważają za idiotów, których trzeba oskubać.
Do analizy dzisiejszej sytuacji wokół Polski lektura mistrza Konecznego jest ...konieczna!
Tylko czy egzemplarz z Chobielina kiedykolwiek o nim słyszał?
Aleksander Dugin, „Rasputin” dzisiejszego Kremla, od dawna głosi koniecznośc powstania – naturalnie na drodze przemocy i rozlewu krwi – Imperium Euroazjatyckiego. Dodaje też – z ruskim wdziękiem – że katolicka Polska powinna być, w trakcie realizacji tego „dzieła”, bezwarunkowo zniszczona. Polska stoi mu bowiem na drodze do „zjednoczenia z bratnim narodem niemieckim” - proszę państwa to nie żadne bredzenia Hitlera po przedawkowaniu amfetaminy, ale „naukowe” opracowania faceta, który dziś jest czołowym ideologiem budowy „Trzeciego Rzymu” z siedzibą w Moskwie oczywiście.
Kiedyś rewolucja bolszewicka wybuchła(za pieniądze niemieckiego wywiadu) w kraju, który robotników posiadał tyle, co kot napłakał.
Teraz Dugin postuluje, aby centrum chrześcijaństwa znalazło się w stolicy Rosji, w której występowania przesadnych ilości chrześcijan zwyczajnie nie stwierdzono.
To jednak typowe dla ruskich rojeń – każdy pretekst jest dobry, aby wywołać awanturę i ograbić sąsiadów.
No i pora na trzeciego autora tego tekstu – jego ekscelencję W. Putina – każdy, kto poważnie traktuje deklaracje wypowiadane przez tego jegomościa, jest nawiny jak tchórzofretka w klatce. Przecież to indywiduum, szkolone w kłamstwie, z kłamstwa i prowokacji uczyniło cały swój sposób istnienia w świecie.
Pan Putin boi się tylko mocnego ciosu w zęby i to jest mechanizm, który nim steruje. Z innnych uczuć jego osoba została skutecznie wyprana.
To typowa psychosomatyka kurdupla, który całe życie był szkolony do tego, aby wykorzystywać innych. On nie ma w sobie żadnych zasad, których nie byłby gotów złamać – chyba, że za zasadę jego działania uznamy właśnie łamanie wszelkich zasad.
Społeczność międzynarodowa nie znajdzie żadnego złotego środka na współistnienie z agresywnym państwem ruskich „siłowików”, oni czają się jak drapieżniki i na pewno przegryzą gardło, którego będą mogły dosiegnac ich kły.
Stroszą się i prężą – im bardziej rozwala się im państwo, tym bardziej pokazują siłę.
Gdyby, w polityce międzynarodowej, znalazł się choć jeden polityk, który krzyknąłby – tak jak kiedyś Reagan – sprawdzam! rychło okazałoby się, że putinowska Noworosja to patiomkinowska wioska, truchło na glinianych nogach, a jej osławiona armia, to zbieranina bandytów, którzy przed silniejszym natychmiast zegną karki i położą twarze w błocie.
Rosja nigdy nie była Europą i nigdy nią nie będzie.
Należy ją traktować tak, jak na to zasługuje. Nie wierząc w ani jedno słowo – wypowiadane przez jej dyplomatów, i trzymając nóż blisko jej gardła.
Wtedy pokój zostanie uratowany.
W przeciwnym razie – i mówią to zgodnie trzej autorzy dzisiejszego tesktu – szykujmy się na morderczą wojnę. 

środa, 30 lipca 2014

Aleksander Dugin: Faszyzm – bezgraniczny i czerwony

W XX wieku jedynie trzy ideologie pokazały, że opierają się na zasadach realistycznych pod kątem ich polityczno-administracyjnego wcielania w życie – są to liberalizm, komunizm i faszyzm. Nawet przy najszczerszych chęciach nie da się wskazać modelu społeczeństwa opartego na innych koncepcjach ideologicznych i jednocześnie realnie istniejącego. Są kraje liberalne, są komunistyczne i są faszystowskie (nacjonalistyczne). Innych nie ma i być nie może. W Rosji przeszliśmy przez dwa etapy – liberalizmu i komunizmu. Pozostaje jeszcze faszyzm.


1. Przeciwko narodowemu kapitalizmowi

Jednym z wariantów faszyzmu jest narodowy kapitalizm. Wydaje się przy tym, że społeczeństwo rosyjskie jest gotowe na jego przyjęcie. Jest niemal niewątpliwe, że narodowy kapitalizm lub „prawicowy faszyzm” leży u podstaw ideologii tej części elit społecznych która poważnie patrzy na problem władzy i posiada jego właściwe zrozumienie. Tym niemniej, terminy „narodowy kapitalizm” czy „prawicowa” odmiana faszyzmu nie wyczerpują charakterystyki tej ideologii. Co więcej, sojusz pomiędzy „narodową burżuazją” a „inteligencją” na którym, zdaniem części analityków miałby opierać się nadchodzący rosyjski faszyzm, stanowi jaskrawy przykład tego, co jest całkowicie obce faszyzmowi jako światopoglądowi, doktrynie i stylowi. „Dominacja kapitału narodowego” – oto marksistowska definicja fenomenu faszyzmu. Nie uwzględnia ona specyficznej filozoficznej autorefleksji obecnej w ideologii faszystowskiej i świadomie ignoruje jej fundamentalny rdzeń – patos faszyzmu.

Faszyzm – to nacjonalizm, ale nie jakiś nacjonalizm, lecz rewolucyjna, buntownicza, romantyczna, idealistyczna forma idei nacjonalistycznej, odwołująca się do wielkiego mitu i transcendentalnej idei, próbująca zrealizować Niemożliwe Marzenie, stworzyć społeczeństwo bohatera i Nadczłowieka, zmienić i przemienić świat. Na poziomie gospodarczym faszyzm charakteryzuje stosowanie raczej socjalistycznych, lub umiarkowanie socjalistycznych metod które podporządkowują interes gospodarczy jednostki zasadom narodowego dobrobytu, sprawiedliwości i braterstwa. Wreszcie na poziomie kultury, faszyzm oznacza odrzucenie mentalności humanistycznej, stanowiące istotę poglądów „inteligencji”. Faszysta nienawidzi inteligenta. Widzi w nim zamaskowanego przedstawiciela burżuazji, pretensjonalnego filistra, rozgadanego i nieodpowiedzialnego tchórza. Faszysta wielbi nadczłowieka, brutalnego i anielskiego zarazem. Kocha tragedię i chłód, nie znosi ciepła i wygody. Innymi słowy faszyzm gardzi wszystkim co stanowi istotę „narodowego kapitalizmu.” Walczy o „dominację narodowego idealizmu” (nie kapitalizmu) przeciwko burżuazji i inteligencji (nie z nimi lub dla nich). Faszystowski patos znakomicie oddają słowa Mussoliniego: „Powstańcie faszystowskie i proletariackie Włochy!” Faszystowska i proletariacka – oto orientacja faszyzmu. To ideologia pracy i heroizmu, walki i tworzenia, futurystyczna i idealistyczna, nie mająca zupełnie nic wspólnego z zapewnianiem dodatkowych rządowych przywilejów dla handlarzy i synekur dla pasożytującej na społeczeństwie inteligencji. Centralne postaci faszystowskiego państwa i mitu to rolnik, robotnik i żołnierz. Ponad nimi, jako najwyższy symbol walki z losem i kosmicznym nieładem stoi podobny Bogu przywódca, Duce, Führer, nadczłowiek który w swojej ponadindywidualnej osobowości jest świadomy niezwykłego natężenia narodowej woli zwycięstwa. Oczywiście gdzieś na obrzeżach jest miejsce dla uczciwego mieszczanina-handlarza i wykładowcy uniwersyteckiego. Oni także noszą partyjne odznaki i uczestniczą w ceremonialnych wiecach. Ale w rzeczywistości kreowanej przez faszyzm, te postaci bledną, giną i usuwają się na dalszy plan.

Nie dla nich i nie przez nich dokonuje się narodowa rewolucja.

W historii idealny, czysty faszyzm nie doświadczył bezpośredniego wcielenia. W praktyce, naglące problemy utrzymania władzy i ustanowienia ładu ekonomicznego zmuszały przywódców faszystowskich – Mussoliniego, Hitlera, Franco, jak również Salazara – do wchodzenia w sojusze z konserwatystami, narodowymi kapitalistami, wielkimi posiadaczami i szefami korporacji. Lecz takie kompromisy zawsze źle odbijały się na faszyzmie. Fanatyczny antykomunizm Hitlera podsycany przez narodowych kapitalistów kosztował Niemcy porażkę w wojnie ze Związkiem Radzieckim, zaś zaufanie jakim obdarzył króla (reprezentanta interesów wielkiego kapitału) Mussolini, skończyło się jego uwięzieniem przez renegatów takich jak Ciano i Badoglio, którzy padli w objęcia Amerykanów. Franco wytrzymał najdłużej, ale tylko dzięki pozwoleniu liberalno-kapitalistycznych Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, oraz odmowie wspierania pokrewnych ideologicznie państw Osi. Co więcej, Franco nie był prawdziwym faszystą. Narodowy kapitalizm jest wirusem atakującym faszyzm od środka, jego wrogiem i gwarantem jego degeneracji i upadku. Narodowy kapitalizm w żaden sposób nie może być uznany za istotową cechę charakterystyczną faszyzmu, gdyż stanowi sprzeczny i przypadkowy element jego wewnętrznej struktury.

Zatem, w naszym przypadku, w obliczu przybierającego na sile rosyjskiego narodowego kapitalizmu, nie można mówić o faszyzmie, ale raczej o dążeniu do wykoślawienia tego, co jeszcze nie powstało. Taki pseudofaszyzm można określić jako prewencyjny lub będący środkiem ostrożności. Nabiera on rozpędu by zyskać znaczenie zanim autentyczny, prawdziwy, radykalnie rewolucyjny i świadomy faszyzm, „faszyzm faszystowski”, powstanie i umocni się w Rosji. Narodowi kapitaliści to niegdysiejsi przywódcy komunistyczni, przywykli do poniżania i wydawania poleceń ludziom, którzy dla wygody stali się „liberalnymi demokratami” i którzy teraz, gdy skończył się pewien etap, równie gorliwie występują w narodowych szatach.

Po uczynieniu z demokracji farsy, partie polityczne, razem z posłuszną im inteligencją dążą do splugawienia i zatrucia rozwijającego się w społeczeństwie nacjonalizmu.

W naturze faszyzmu leży tworzenie nowej hierarchii, nowej arystokracji. Innowacją jest to, że owa hierarchia oparta jest na naturalnych, organicznych i jasnych zasadach – godności, honoru, odwagi i bohaterstwa. Aktualna hierarchia, która próbuje dokonać przejścia do epoki nacjonalizmu, oparta jest, jak poprzednio na konformistycznych umiejętnościach: „giętkości”, „ostrożności”, „upodobaniu do intryg” itd. Oczywisty konflikt pomiędzy dwoma stylami, dwoma typami ludzkimi, dwoma systemami wartości jest nieunikniony.

2. Rosyjski socjalizm

Nazywanie faszyzmu ideologią „skrajnie prawicową” jest całkowicie nieuzasadnione. Fenomen ten znacznie lepiej oddaje paradoksalne określenie „Rewolucja Konserwatywna”. To połączenie „prawicowej” orientacji społeczno-kulturowej – tradycjonalizmu, wierności ziemi, korzeniom, etyce narodowej – z „lewicowym” programem ekonomicznym – sprawiedliwością społeczną, ograniczeniem sił rynkowych, wybawieniem z „niewoli kredytów”, zakazem spekulacji giełdowych, monopoli, trustów oraz z prymatem uczciwej pracy. Przez analogię z narodowym socjalizmem, który często określany jest po prostu jako „niemiecki socjalizm” można rosyjski faszyzm nazwać „rosyjskim socjalizmem.” Etniczne dookreślenie pojęcia „socjalizm, ma w tym kontekście istotne znaczenie. Oznacza sformułowanie doktryny społeczno-gospodarczej, u której podstaw leżą nie abstrakcyjne dogmaty i racjonalistyczne prawa, ale konkretne duchowo-etyczne i kulturalne zasady które ukształtowały naród jako taki. Rosyjski socjalizm to nie dążenie Rosjan do socjalizmu, lecz stworzenie socjalizmu dla Rosjan. W odróżnieniu od sztywnych dogmatów marksizmu-leninizmu, rosyjski narodowy socjalizm opiera się na rozumieniu sprawiedliwości społecznej charakterystycznym właśnie dla naszego narodu, naszej tradycji historycznej i naszej etyki gospodarczej.

Taki socjalizm, byłby bardziej wiejski niż proletariacki, bardziej wspólnotowy i oparty na współpracy, nie odgórnych decyzjach, bardziej regionalistyczny niż centralistyczny – wszystko to wynika z wymogów rosyjskiej specyfiki narodowej, które winny znaleźć swój wyraz w doktrynie, nie tylko w praktyce.

3. Nowi ludzie

Taki rosyjski socjalizm powinien stworzyć nowych ludzi, nowy typ człowieka, nową klasę społeczną. Klasę bohaterów i rewolucjonistów. Pozostałości nomenklatury partyjnej i ustanowionego przez nią porządku padną ofiarą rewolucji socjalistycznej. Rosyjskiej rewolucji narodowej. Rosjanie pragną świeżości, nowoczesności, autentycznego romantyzmu, aktywnego udziału w jakiejś wielkiej sprawie. Wszystko co jest im dziś oferowane, jest albo archaiczne (narodowy patriotyzm), albo nudne i cyniczne (liberalizm). Taniec i atak, moda i agresja, nadmiar i dyscyplina, wola i gest, fanatyzm i ironia będą wrzeć w narodowych rewolucjonistach – młodych, złych, radosnych, nieulękłych, pełnych pasji i nie znających granic. Oni będą budować i niszczyć, rządzić i wypełniać rozkazy, przeprowadzać czystki wśród wrogów narodu i otaczać czułą opieką rosyjskich starców i dzieci. Pełni gniewu i radości podejdą pod mury twierdzy starego, zgniłego Systemu. Tak, głęboko pragną oni Władzy. Wiedzą jaki zrobić z niej użytek. Tchną w społeczeństwo Życie, będą pchać ludzi do słodkiego procesu tworzenia Historii. Nowych ludzi. Nareszcie dzielnych i inteligentnych. Takich, jacy są potrzebni. Takich, dla których – jak mawiał Gołowin – świat zewnętrzny jest jak uderzenie.

Na krótko przed swoją śmiercią Robert Brasillach, francuski pisarz faszystowski, wygłosił dziwną przepowiednię: „Widzę na Wschodzie, w Rosji, powstający faszyzm. Faszyzm czerwony i bezgraniczny.”

Uwaga: Nie brunatno-różowy narodowy kapitalizm, ale oślepiający brzask nowej rosyjskiej Rewolucji, faszyzm bezgraniczny jak nasza ziemia i czerwony jak nasza krew.



źródło: http://xportal.pl/?p=367

sobota, 5 lipca 2014

Dugin odleciał

Nie od dziś wiadomo, że Putin chce odbudowy Związku Radzieckiego. Ale Putin zdaje się mierzyć wyżej. To nie jest tylko próba rekonstrukcji wpływów na terytorium dawnego ZSRR. Ma tak szalone zamiary, jakie mieli panslawiści w XIX w.: aby zmierzyć się z Turcją, zająć kraje prawosławne, stworzyć imperium słowiańsko-grecko-prawosławne. Popierają go różni wyznawcy, nie tylko Prochanow, ale też narodowy bolszewik Edward Limonow oraz Aleksander Dugin, mistyczny faszysta i darwinista geopolityczny, który wymordowałby inne nacje, aby tylko pomnożyć ''ruskie ziemie''.

Duginowi warto się przyglądać, bo jego pomysły są znacznie bardziej niebezpieczne niż Prochanowa, a jest bardzo popularny. W Rosji stał się - co znamienne - gwiazdą telewizyjną. W ostatnich latach jego marzenia przesunęły się z Azji ku Europie. Kraje bałtyckie, Białoruś to jego minimum, ale myśli wręcz o stworzeniu ogromnego kontynentalnego państwa, na którego czele stanie Rosja z Niemcami. Twierdzi, że Rosjanie powinni się dogadać z Niemcami, bo łączy ich ten sam duch bizantyjsko-germański.

Ostatnio, jak się wydaje zwariował. Zaczął głosić "księżycowego Putina".
Watpliwosci o prezydencie Rosji rozkwitly w umysle Dugina az do pomyslu o Ksiezycowym Putinie. Po pozarze w Odessie, Dugin powiedzial w wywiadzie "Zabij. Zabij. Zabij. Nie mam nic do dodania"

Watpliwosci o prezydencie Rosji rozkwitly w umysle Dugina az do pomyslu o Ksiezycowym Putinie. Po pozarze w Odessie w maju, Dugin powiedzial w wywiadzie "Zabij. Zabij. Zabij. Nie mam nic do dodania (o tym co zrobic na Ukrainie). To moj poglad, jako profesora".

Jeden z najbardziej znanych rosyjskich akademikow sklania sie w kierunku dziwnej hipotezy - Teoria dwoch Putinow. To Aleksander Dugin, analityk polityczny z Uniwersytetu Moskiewskiego i konserwatywny ideolog. Proponuje stworzenie imperium w Eurazji aby kontrowac wplywy USA, w zwiazku z tym popiera rebeliantow na wschodzie Ukrainy.

Dugin wlasnie oglosil, ze Uniwersytet Moskiewski wyrzucil go z pracy na wydziale socjologii z powodu jego pogladow politycznych w sprawie zamieszek na Ukrainie. Po pozarze w Odessie w maju, Dugin powiedzial w wywiadzie "Zabij. Zabij. Zabij. Nie mam nic do dodania (o tym co zrobic na Ukrainie). To moj poglad jako profesora".

"Война началась! Призывать к..." Le compte YouTube associé à cette vidéo a été fermé, car nous avons reçu, à plusieurs reprises, des notifications de tiers pour atteinte aux droits d'auteur.
Opération impossible
https://www.youtube.com/watch?v=KCrGwQt1Mew

Takie uwagi zdenerwowaly wielu ludzi, w tym ponad 11 tysiecy osob, ktore podpisaly petycje change.org wzywajaca do dymisji Dugina.

Co dziwne to jednak uniwersytet zaprzecza, ze wyrzucil Dugina, jego nazwisko dalej jest na liscie fakultetu socjologii (przynajmniej w internecie).

www.socio.msu.ru/

Dugin upiera sie, ze rzeczywiscie stracil prace i jak na razie wie kogo obwiniac - to Ksiezycowy Putin.





vk.com/duginag


W przeciwienstwie do Diabelskiego Stalina, Ksiezycowy Putin nie jest doslownie imposterem, ale ciemna strona prezydenta jest przeciwienstwem dobrego Slonecznego Putina.



Doslowna interpretacja Putina

Dugin jest przekonany, ze wersja ksiezycowa jest odpowiedzialna za okazyjne niedociagniecia Putina aby prowadzic Rosje we wlasciwym kierunku. W swojej ksiazce z 2012 roku 'Putin versus Putin', Dugin sprawdza dwie strony Putina i nawet wprowadza "ksiezycowa/sloneczna" terminologie.




www.litmir.net/bd/


Tutaj Dugin napisal, ze Putin zostal nastepca Jelcyna dzieki konspiracji i wskutek efektywnej kampanii informacyjnej. Teoretycznie moglby rzadzic calkiem inaczej. Putin zostal najpierw narzucony, ale stal sie naprawde popularny. Jednak w waznych momentach Putin wstrzymywal sie lub wycofywal.



 
Tutaj Dugin napisal, ze konczy sie pokoj i harmonia i zaczyna sie druga kolumna o wadach i niedociagnieciach Putina. Dugin pisze o zwiazaniu Kaukazu z Rosja geopolitycznie i ideologicznie, o stworzeniu systemu imperialnego laczacego centralizm z demokratycznycm samorzadem na niskich szczeblach, zaleca prowadzenie niezaleznej i efektywnej polityki zagranicznej, rozwoj narodowej ideologii, rozbicie oligarchii, powstrzymanie korupcji oraz wprowadzenie czegos jak unia celna i tak dalej w ramach Wspolnoty Niepodleglych Panstw.

Watpliwosci o prezydencie Rosji rozkwitly w umysle Dugina az do pomyslu o Ksiezycowym Putinie. Na portalu Vkontakte, Dugin zrobil katalog swojego dramatu. Dugin probuje sie teraz dowiedziec od rektora uniwersytetu kto z Kremla aprobowal jego wyrzucenie z pracy. Pewnie mysli, pewnie prawidlowo, ze taki akt wymaga zgody kogos z samej gory. Obecnie uznal, ze na Kremlu jest VI Kolumna odpowiedzialna za jego los, a nawet potwierdzil, ze to na rozkaz Putina, a w internecie napisal, ze to Ksiezycowy Putin, bo nie da sie tego inaczej wyjasnic.

źródło: http://zmech.neon24.pl/post/110752dugin-o-ksiezycowych-przygodach-putina

wtorek, 24 czerwca 2014

Ukraińcy i Rosjanie

Dzisiaj udostępniony artykuł z Blogpublika.com nie wymagający komentarza.

Stosunek Ukraińców do Rosji i Rosjan oraz Rosjan do Ukrainy i Ukraińców cały czas się pogarsza. Zgodnie z najnowszymi, majowymi badaniami Międzynarodowego Kijowskiego Instytutu Socjologii oraz rosyjskiej organizacji „Lewada – Centr” stosunek Ukraińców do Rosji pozostaje lepszym, aniżeli stosunek Rosjan do Ukrainy.
Ilość pozytywnie odnoszących się do Rosji  Ukraińców mocno spadła, z 78% w lutym do 52% w maju. Część Ukraińców źle odnoszących się do Rosji wzrosła prawie trzykrotnie z 13% w lutym do 52% w maju.
Pogorszenie stosunku Ukraińców do Rosji dotyczy wszystkich regionów w okresie od lutego do maja 2014 r. Najwięcej pozytywnie odnoszących się do Rosji Ukraińców pozostaje we wschodnim regionie -77%, a było 92% (spadło 15%) i w południowym regionie 65%, a było 86% (spadło 21%).  W centralnym regionie pozytywnie do Rosji odnosi się 43%, a było 76% (spadło 33%). Najmniej pozytywnie odnoszących się do Rosji jest w zachodnim regionie – 30%, a było 70% (spadło 40%).
W Rosji ilość pozytywnie odnoszących się do Ukrainy Rosjan zmniejszyła się w maju w porównaniu do lutego prawie dwa razy – z 66% do 35%. Ilość negatywnie odnoszących się zwiększyła się z 26% do 49%. Także zgodnie z danymi „Lewada Centr”, 69% Rosjan jest gotowych poprzeć kierownictwo Rosji w konflikcie z Ukrainą. 90%  Rosjan popiera przyłączenie, czyli aneksję  (de facto agresję Rosji) Krymu do Rosji i 86% uważa, że nastąpiło to w wyniku wolnego wyrażenia woli mieszkańców Krymu. Czeczeńców i innych w Rosji za takie usiłowania odłączenia od Rosji, nieuchronnie się pacyfikuje. A za nawoływania do odłączenia grozi kara więzienia, czyli kolonii – łagru.
Także w stosunku do lutego więcej niż dwa razy wzrosła ilość Ukraińców pragnących zamknąć granice z Rosją: 15% w lutym, 32% w maju. Taka sama jest tendencja w Rosji: 19% w styczniu, 28% w maju.
Ilość pragnących przyjaznych i niezależnych stosunków z obydwóch państw, w Rosji i Ukrainie zmniejszyła się i wyrównała się – chce takich stosunków 54% Rosjan i Ukraińców, chciało w lutym 68% Ukraińców i 59% Rosjan..
Zjednoczenia Ukrainy i Rosji w jedno państwo chce 12% Rosjan (a chciało 16%) i 8% Ukraińców (chciało 12%). Na wschodzie Ukrainy chce zjednoczenia 26%, na południu tylko 6% chciałoby zjednoczyć się z Rosją, a na zachodzie 0% i w centrum 3%.
Na Ukrainie badania prowadzono od 29 kwietnia do 11 maja w 110 miejscowościach obejmując 2022 respondentów.  W Rosji od 23 do 26 maja 2014 r. w badaniach udział wzięło 1600 respondentów w 130 miejscowościach.
zWrogość do Ukrainy wśród Rosjan propagują przedstawiciele inteligencji moskiewskiej – nawet profesorowie Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu im. Łomonosowa. Rosjanin, profesor  MGU im. Łomonosowa wyraża oficjalnie swoje turańskie instynkty i wzywa do zabijania Ukraińców oraz do wkroczenia Armii Czerwonej na Ukrainę.
Pod koniec 17-tej minuty Dugin wzywa: „…zabijać, zabijać, zabijać Ukraińców. I nic innego. Jako profesor  tak uważam”.
Ciekawe, czy Dugin wyraża oficjalne stanowisko MGU im. Łomonosowa i czy inni profesorowie MGU mają takie same poglądy?
A oto przykład propagandy innego przedstawiciela moskiewskiej elity intelektualnej, reżysera, wybitnego propagandysty reżimu Putina  i przyjaciela prezydenta państwa dyktatury lumpen – proletariatu, Nikity Michałkowa:
Odpowiada mu deputowany do rady miejskiej Odessy:
Należy zwrócić uwagę, że chyba Rosjanie mają problemy z moralnością nie tylko w tej swojej agresji przeciwko Ukrainie. Stan moralności w Rosji jest w skali światowej niezwykle niski.
Oto kilka przykładów, w których Rosja jest w czołówce światowej a w niektórych liderem:
- W Rosji notuje się 10,2 zabójstw z premedytacją na 100 tys. mieszkańców. W USA 4,2, w Niemczech 0,8, a we Francji 1,1.
- W domach dziecka oficjalnie żyje  105 tys. dzieci, lecz według danych UNESCO jest ich ok. 700 tys. Domów dziecka jest 1340. W USA znajduje się w tzw. residential treatment center po kilka dzieci w każdym lokalnym centrum opieki. W sumie jest ich ok. 50 tys., czyli 4,5 raza mniej na mieszkańca.
- W Rosji jest 603 więźniów na 100 tys. mieszkańców. W Niemczech 95, a we Francji 85.
- W Rosji jest 700 tys. ochroniarzy – jeden na 208 mieszkańców. W Niemczech – 177 tys. (jeden na  480 mieszkańców), we Francji – 159 tys. (jeden na 400 mieszkańców).
- W Rosji jest 975 policjantów na 100 tys. mieszkańców. W Niemczech 300.
- W Rosji wykonuje się  73 aborcje na 100 porodów przy średniej światowej 22 i poniżej 20 w Europie.
- W Rosji 2% dorosłych wstrzykuje sobie narkotyki. I tu Rosja zajmuje drugie miejsce na świecie ex aqueo z Seszelami  za Azerbejdżanem,.
- W Rosji spożywa się najwięcej na świecie heroiny. Jest ponad 5 mln narkomanów – ok. 3,5% ludności.  Przy tym wykrywalność narkomanów mocno szwankuje. W Unii Europejskiej narkomanami jest 0,51% ludności – w Niemczech 0,25%, we Francji – 0,44%).
- W Rosji od 1 do 2% dorosłych jest zarażonych wirusem HIV. W Niemczech i Francji 0,1 – 0,5%.
- Rosjanie są bardzo chciwi. Stosunek dochodów 10% najbogatszych do 10 % najbiedniejszych wynosi: 6,9 w Niemczech, 9,1 we Francji, a w Rosji 12,7. 1% Rosjan włada 71% narodowego bogactwa kraju – w  Europie 32%. Rosja jest liderem światowym w nierównościach rozłożenia bogactwa wśród ludności – bije na głowę nawet Brunei i Arabię Saudyjską!
- W Rosji jest około 200 organizacji wyznających „narodowy patriotyzm” i „narodowy socjalizm”. One bazują na ksenofobii, nienawiści do przybyszów,  do innych wyznań, seksualnych orientacji  i generalnie obcych.
Aktualnie prawie 70% mieszkańców Rosji uważa, że USA I UE są wrogami Rosji. Prawie 90% Rosjan poparło aneksję części terytorium swojego suwerennego sąsiada. 69% Rosjan (ponad 30% według innych, nowszych badań) poparłoby zbrojne wtargnięcie Armii Czerwonej na Ukrainę, które łączyłoby się z zabijaniem jak Ukraińców tak i Rosjan.
Jest zadziwiające, że nawet teraz po agresji Rosji, Ukraińcy odnoszą się do Rosjan lepiej niż Rosjanie do Ukraińców.
A przecież Pan Bóg  nakazał Rosjanom i Ukraińcom żyć w pokoju w bratniej rodzinie. Rosjanie zaś naruszyli jego przykazania dokonując agresji. I teraz prowadzi Rosja wojnę przeciwko Ukrainie. A skutki wrogości i grzechu w stosunku do brata swojego zostały już dawno opisane w ewangelii Mt 18,15-17:
„Jeśli zgrzeszy twój brat względem ciebie, idź, zwróć mu uwagę sam na sam. Jeśli cię posłucha, pozyskałeś swojego brata; a jeśli nie posłucha, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby każda sprawa miała potwierdzenie w wypowiedzi dwóch lub trzech świadków. Jeśli także ich nie posłucha, przedstaw [to] Kościołowi; a jeśli i Kościoła nie posłucha, niech ci będzie jak poganin i poborca”.
Jednym zdaniem możemy to podsumować w sposób zrozumiały dla Polaka po rosyjsku: „Darom wrażda na brata swojego nie prochodit – Даром вражда на брата своего не проходит.”
I jak donosi rosyjska prasa pod koniec maja dostarczono do Rosji dziesiątki ciał obywateli rosyjskich walczących na Ukrainie, którzy przyjechali tam zabijać Ukraińców.
„W nocy z 29 na 30 maja ciężarowa chłodnia przejechała przez punkt graniczny Uspienka. W Komorze chłodniczej znajdowało się 31 ciał obywateli Rosji. Służby graniczne samochodu nie rejestrowały i nie zaglądały do jej wnętrza.
Przyszło trzech w mundurach kamuflażu, odłączyli kamery zewnętrznej obserwacji, zażądali wyłączenia telefonów komórkowych i na czas przejazdu samochodu je zabrali.
Ciała Rosjan zostały dostarczone do Rostowa nad Donem, do 1602 okręgowego wojskowego szpitala. Szpital oficjalnie nie przyznaje się do posiadania ciał Rosjan z Ukrainy. Wydawanie ciał krewnym następowało w nieoficjalnym trybie. Prywatne chłodnie przedpogrzebowe nie przyjmują ciał Rosjan, których świadectwo zgonu wydano na Ukrainie. Mówi pracownik takiej instytucji: Należy zrozumieć, że to są ciała obywateli Rosji, którzy zginęli w boju. A przecież żadnych bojowych działań nasz kraj nie prowadzi. My nie możemy ich trzymać u siebie – to mogłaby być ekstremalnie niebezpieczna dla nas sprawa. Po co w naszej firmie ma pojawiać się FSB”.
Moskwa kategorycznie zaprzecza uczestnictwu Rosjan w działaniach bojowych na południowym wschodzie Ukrainy. Zabijani są tam Ukraińcy przez Rosjan, którymi dowodzi Rosjanin Igor Girkin – Striełkow, ale także obywatele Rosji, których tam nie ma, natomiast pojawiają się ich ciała.
Dzisiaj Prezydent Ukrainy ogłosił jednostronne wstrzymanie ognia przez siły zbrojne Ukrainy. Ogłosił też nową amnestię dla uczestników działań zbrojnych przeciwko Ukrainie. Umożliwia to także zabranie ciał Rosjan do Rosji.  Liczy na zakończenia wszelkich działań zbrojnych przeciwko państwu ukraińskiemu i złożenie broni. Sądzi, że jego plan pokojowy umożliwi normalne funkcjonowanie państwa i nie będzie potrzeby odgradzać się na granicy od Rosji, skąd przybywają Rosjanie, aby walczyć z państwem ukraińskim.
Odpowiedź na pytanie, czy pokojowy plan prezydenta Poroszenko zostanie zrealizowany tkwi w ręku Putina na Kremlu.
Jest jednak raczej prawdopodobne, że kremlowski reżim postanowi, aby Rosjanie nadal destabilizowali Ukrainę i  nadal zabijali Ukraińców a Ukraińcy w obronie swojego państwa Rosjan.
Tymczasem do Ługańska przywieziono dzisiaj około dwieście nowych trumien:
z
Даром вражда на брата своего не проходит!
Zapewne znaczna część w nich pochowanych trafi do Rosji.
Ciekawe, czy na Kremlu znają ewangelię według Mateusza?

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Czy nam zależy aby Rosja zdechła?


Problemem Polaków jest patrzenie na rzeczywistość przez pryzmat własnego grajdołka. Zniszczenie Rosji i wybicie się na hegemona Europy Środkowo - Wschodniej a może i Międzymorza to sen nierealny i ocierający się o imperializm. Aby myśleć o imperializmie trzeba siły. Własnej, a nie liczenia na sojusze albo, że słabsi dołączą zamiast zazdrościć. Najpierw Polska musiała by uzyskać duże znaczenie w UE, a na to Niemcy nie pozwolą. Oczywiście, że nie przemocą, ale ekonomią. Polska jest za słaba gospodarczo, militarnie i mentalnie aby dyktować warunki swoim sąsiadom albo przynajmniej narzucać priorytety. Interesy Polski, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii są zupełnie inne a często sprzeczne.

Jest oczywiście cień szansy aby znaczenie Polski wzrosło w dłuższej perspektywie, ale na to trzeba cierpliwości i pracy u podstaw. Poczynając od edukacji, nauki, zaawansowanych technologii, innowacyjności, poczucia własnej wartości, narodowej gospodarki i ekonomii. A przede wszystkim zimnej kalkulacji. Czy polskie elity polityczne i rząd na to stać? I co ważniejsze - czy Polaków stać na wzniesienie się ponad podziałami i zjednoczenie w imię wspólnych narodowych interesów? Śmiem wątpić.

Zabetonowany przeciwstawny sobie układ moherowo-lemingowy z szukaniem zbawcy na białym koniu od czasu do czasu (a to Tymiński, a to Palikot, a to Korwin-Mikke) nie jest gwarantem świetlanej przyszłości Narodu.

Zrozumiałe, że Polacy chcieli by zyskać na znaczeniu, zapewnić sobie większe bezpieczeństwo zewnętrzne i socjalne, ale aby to osiągnąć potrzeba lat i bardzo szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego; wręcz skoku cywilizacyjnego. Fajnie było by dogonić te najbogatsze kraje; tylko, że one nie stoją w miejscu...

Polacy boją się Rosjan. To naturalne i całkowicie uzasadnione, choćby historycznie. Jednak więcej można zyskać na zacieśnianiu kontaktów, wymianie handlowej, kulturalnej niż na skrzykiwaniu innych do rusofobii. Takie nastawienie po części można to wytłumaczyć stwierdzeniem, że do tanga trzeba dwojga. Jeśli dodamy do tego faszystowską ideologię Dugina to mamy czarny obraz o który nam chodzi.

Ale czy inni (Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy, Litwini, Czesi czy Turcy) podzielą nasz sposób patrzenia i oceny rzeczywistości? Śmiem wątpić.

To co powyżej napisałem to jakby tło, perspektywa do zrozumienia sposobu patrzenia Polaków na Rosję.

Idąc dalej trzeba spojrzeć na sytuację międzynarodową w sposób globalny i całościowy. Po pierwsze świat długo pozostanie jeszcze jednobiegunowy z USA, UE i szerzej zachodnią cywilizacją, jako tymi, którzy decydują i wyznaczają kierunki rozwoju, dyktują ograniczenia i wartości pozostałej reszcie świata. To dobrze, że jesteśmy po właściwej stronie.

Ale - po drugie - niestety tylko po części. Po prostu dlatego, że to pieniądz rządzi światem, a interesy międzynarodowych korporacji marginalizują coraz bardziej polityki zagraniczne poszczególnych państw narodowych. Polska oczywiście chciała by aby ten miedzynarodowy kapitał pracował w jej interesie. Tylko, ze inni nie za bardzo chcą dzielić się władzą i środkami jej realizacji.

Po trzecie - trzeba spojrzeć jaki jest obecnie układ sił w świecie i gdzie są największe zagrożenia dla cywilizacji zachodu i amerykańskich interesów. Bynajmniej nie jest to Rosja. Już większym problemem są ekstremiści muzułmańscy rosnący w siłę w państwach Zachodu, oraz wprowadzający szariaty u siebie.

Jednak największym zagrożeniem dla naszego świata są Chiny. I to z nimi już wkrótce będziemy musieli się zmierzyć. Ten kto zetknął się osobiście z Chińczykami tak ochoczo przyjeżdżającymi do nas na saksy i na nasze uniwersytety; kto doświadczył ich arogancji, buty, poczucia wyższości ten wie o czym piszę. Już niedługo mogą być u nas jak szarańcza. Jak narazie zależą jeszcze od nas - od naszego kapitału, finansów, technologii; ale mają zasadniczą przewagę nad nami: nie są rozleniwieni jak my, nie mają w priotytetach wygodnego życia w bezpieczeństwie socjalnym jak my i nie są jak my indywidualistami.

 Do czego zmierzam? - Do tego, że już niedługo świat będzie potrzebował Rosji; jej przestrzeni i zasobów naturalnych. I kto wie, czy samoloty NATO nie będą patrolować granicy rosyjsko-chińskiej?

Innymi słowy Rosja bez Putina, bez imperialnych zapędów i bez faszystowskiej ideologii Dugina jest naturalnym sojusznikiem naszej łacińskiej cywilizacji. Chociaż z nami słowianami nie mają zbyt wiele wspólnego, to jednak też chrześcijanie. Przynajmniej ci w Moskwie.

Nie leży w polskim interesie szukania zwady z Rosjanami. Na dłuższą metę możemy kibicować demokratycznym przemianom w Rosji; przebudzeniu ich świadomości. Zacieśniać kontakty i robić interesy. Po prostu być. Być z Rosjanami - z tymi, którzy odważą się publicznie wyrazić swoje zdanie odmienne od putlerowskiej propagandy. No i czy naprawdę wierzycie, że wszyscy Rosjanie są ogłupeni przez ich media?

Wpływ jaki miała (i ma) Polska przez to, że była razem z Ukraińcami na Majdanie w ich zrywie wolności jest nie do przecenienia. I że nie uległa banderwskim fobiom (całkowicie uzasadnionym) - to cud.

Demokratyczna, rozwijająca się gospodarczo Ukraina, gdzie ludzom żyje się coraz lepiej, i z perspektywą lepszego jutra w wolnym świecie będzie największym destruktorem Rosji. A właściwie ich przemiany na lepsze.

- Bo na tym nam powinno zależeć, a nie na konfrontacji z Moskwą imperialną i osaczoną (która wtedy może okazać się groźna).

Reset miał sens. Wyścig zbrojeń to zmuszenie Rosjan do unowocześniania i zwiększania ich potencjału militarnego. Nie na tym może nam zależeć.

Paradoksalnie więcej możemy zyskać nie wychodząc przed szereg i utrzymując status quo (chociaż po cichu zabezpieczając się i rosnąc w siłę). To się nazywa uśpić czujność przeciwnika.

Amerykańskie bazy wojskowe, elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej na polskiej ziemi mogą tylko rozjuszyć ruskiego niedźwiedzia. Czekać aż sam zdechnie - to jest sztuka.

A jak by ktoś więcej na temat tej sztuki chciał poczytać to odsyłam do nieśmiertelnego Sun Tsu i jego sztuki prowadzenia wojny.


.