Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski terroryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski terroryzm. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 października 2014
Państwo Islamskie chce przejąć irańską broń nuklearną. Z pomocą Rosji
Państwo Islamskie wzywa swoich bojowników do walki z Iranem i planuje przejęcie broni nuklearnej tego kraju.
IS wezwało swoich członków do wspólnej walki w osiągnięcie tego celu. Państwo Islamskie uczyniło to w manifeście, którego autorem ma być Abdullah Ahmed al-Meshedani, członek ściśle tajnego, sześcioosobowego Gabinetu Wojennego - podaje "The Sunday Times".
W dokumencie, który został przechwycony przez zachodnie służby bezpieczeństwa i oceniony przez nie jako wiarygodny, Meshedani napisał, że IS będzie dążyć do posiadania broni jądrowej z pomocą Rosji. Państwo Islamskie ma oferować Moskwie dostęp do złóż gazu w kontrolowanej przez siebie prowincji Anbar, w zamian za "Iran i jego program nuklearny". (Rosja i Iran zawarły umowy w sprawie budowy co najmniej dwóch kolejnych elektrowni atomowych w Buszerze).
Państwo Islamskie stawia też Rosji warunek zrezygnowania z poparcia dla syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada.
Manifest Meshedaniego zawiera również plany przeprowadzenia około 70 różnorodnych kampanii czystek etnicznych, zdaniem analityków opartych na zasadach takich, jakie stosowali naziści. Ma to mieć na celu jak najszybszą konsolidację "islamskiego kalifatu" i zniszczenie organów szyickich w Iraku.
W tym samym manifeście Meshedani wzywa do mordowania irańskich dyplomatów, biznesmenów, nauczycieli, ale także irackich dowódców wojskowych, urzędników i irańskich szyitów, którzy w oddziałach milicji walczą dla rządu irackiego.
Państwo Islamskie buduje kalifat
wtorek, 30 września 2014
21:27 agresja rosji na ukrainę, imperializm, pro-rosyjscy separatyści, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
2 comments
Wróg czai się wszędzie. Rosyjscy terroryści zaatakowali czołgiem kiosk
Zdumieni mieszkańcy Doniecka zachodzą w głowę, jaka idea mogła przyświecać bandytom, którzy znienacka przypuścili atak na kiosk przy przystanku komunikacji miejskiej.
Świadkowie wydarzenia relacjonują, że do czołgowej szarży pod flagami samozwańczej „Donieckiej Republiki Ludowej” doszło w dzielnicy Kujbyszewska przy prospekcie, nomen-omen, im. marszałka Żukowa. Ucierpiał kiosk. Ofiar w ludziach nie było.
źródło: http://kresy24.pl/56676/wrog-czai-sie-wszedzie-terrorysci-zaatakowali-czolgiem-kiosk-foto-fakt/
21:09 imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
No comments
Rosyjski terroryzm
Terroryzm to teoria i praktyka określająca różnie umotywowane, planowane i zorganizowane działania pojedynczych osób lub grup, realizowane z całą bezwzględnością, za pomocą takich środków jak przemoc fizyczna, użycie broni lub ładunków wybuchowych, którego celem jest wymuszenie od władz państw i społeczeństw określonych zachowań oraz świadczeń. Do niedawna współczesne zjawisko terroryzmu utożsamiane było przede wszystkim z aktywnością organizacji fundamentalistów islamskich.
Z kolei terroryzm w ujęciu wojskowym był postrzegany jako forma walki zbrojnej stosowana przez stronę dużo słabszą. Zjawisko terroryzmu jest istotnym wyróżnikiem współczesnych wojen asymetrycznych oraz stanowi skuteczną formę działań nieregularnych. Z tego względu z uwagi na wysoką skuteczność działań terrorystycznych (maksymalny zysk przy stosunkowo niskich nakładach), we współczesnych katedrach wojskowych zaczęto zastanawiać się nad możliwościami użycia metod terrorystycznych jako narzędzi ofensywnych (odwetowych), które mogłyby być wykorzystane przez państwo broniące się przed dużo silniejszym agresorem.
Przebieg konfliktu rosyjsko – ukraińskiego pokazał tymczasem, iż sięganie po metody terrorystyczne niekoniecznie musi być wyłącznie atrybutem strony słabszej. Na naszych oczach okazało się bowiem, że regionalne mocarstwo europejskie jakim jest Rosja postanowiło użyć narzędzi klasycznego terroryzmu jako formy walki zbrojnej w trakcie jej działań militarnych i politycznych. Z tego względu terroryzm kremlowski jest z pewnością niemoralny, ale jednocześnie należy go postrzegać jako trwały wkład Moskwy w rozwój teorii i praktyki współczesnych działań wojskowych.
Terroryzm w Rosji (wczoraj)
Do niedawna Rosja mając ku temu obiektywne podstawy, postrzegała terroryzm jako istotne zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Współczesne akty terrorystyczne w państwie moskiewskim pojawiły się jako rezultat wybuchu pierwszej wojny czeczeńskiej, co miało miejsce w grudniu 1994 roku. Szczególne znaczenie miała przeprowadzona w czerwcu 1995 roku pod dowództwem Szamila Basajewa operacja w Budionowsku, gdzie Czeczeńcy zajęli szpital miejski wraz z zakładnikami i zażądali wycofania wojsk rosyjskich z terytorium Czeczenii oraz amnestii dla swoich bojowników. Mimo oblężenia szpitala przez jednostki federalne, a nawet udziału w szturmie na szpital doborowej jednostki rosyjskiego specnazu „Alfa”, czeczeńskie komando odparło wszystkie ataki. O skuteczności całego przedsięwzięcia świadczy fakt, iż operacja ta zmusiła ostatecznie Rosjan do zawarcia porozumienia rozejmowego ze stroną czeczeńską.
Wraz z zaangażowaniem się wojsk rosyjskich w lokalne konflikty na Kaukazie akcje terrorystyczne wymierzone w rząd na Kremlu nasilały się od początku naszego stulecia. I tak dla przykładu 23 października 2002 roku miał miejsce spektakularny atak czeczeński pod dowództwem Mowsara Barajewa na teatr na Dubrowce w Moskwie, gdzie w akcji rosyjskich jednostek specjalnych w trakcie odbijania zakładników obok członków czeczeńskiego komanda zginęło ponad 130 osób cywilnych zatrutych gazem. Z kolei 1 września 2004 roku miał miejsce kontrowersyjny atak bojowników czeczeńskich na szkołę w Biesłanie, gdzie według oficjalnych danych zginęło ponad 370 zakładników. 29 marca 2010 roku miał miejsce zamach samobójczy na stacje metra w Moskwie (39 zabitych, 102 rannych), natomiast 24 stycznia 2011 roku nastąpił zamach na lotnisku Domodiedowo w Moskwie (36 zabitych, 180 rannych). Ubiegły 2013 rok także obfitował w dramatyczne akty terrorystyczne, czego potwierdzeniem były trzy zamachy w Wołgogradzie. Pierwszy 21 października przeprowadzony w autobusie podmiejskim (7 zabitych, 37 rannych), drugi 29 grudnia przeprowadzony w gmachu dworca kolejowego (17 zabitych, około 50 rannych) oraz trzeci 30 grudnia przeprowadzony w trolejbusie (15 zabitych, 28 rannych). Osobną kategorią były dokonane w sierpniu i wrześniu w 1999 roku zamachy na bloki mieszkalne w Moskwie oraz Wołgońsku, które zdaniem władz na Kremlu zostały przeprowadzone przez czeczeńskich separatystów, a według alternatywnych hipotez (w tym zamordowanego polonem Aleksandra Litwinienki) dokonane zostały z inspiracji rosyjskich służb specjalnych, dając pretekst do wybuchu II wojny czeczeńskiej.
Terroryzm wobec Ukrainy
W czasie dotychczasowego konfliktu na Ukrainie Rosja bez zahamowań sięgnęła po stosowanie narzędzi terrorystycznych. Ich cel był wielopoziomowy. W wymiarze strategicznym długofalowym celem Moskwy było wsparcie procesu przejęcia pełnej kontroli politycznej nad całym obszarem Ukrainy, w obliczu upadku władzy Wiktora Janukowycza gwarantującego zahamowanie ukraińskiego marszu w stronę Unii Europejskiej. W wymiarze strategicznym ograniczonym celem Kremla było oderwanie od Ukrainy maksymalnego obszaru południowo-wschodniej Ukrainy przy jednoczesnym podważeniu pozycji międzynarodowej obecnych władz w Kijowie. W wymiarze regionalnym akty terrorystyczne miały przyczynić się do szybkiego przejęcia przez Moskwę politycznej kontroli nad terenami zamieszkałymi przez ludność prorosyjską, natomiast w wymiarze lokalnym w praktyce chodziło o wprowadzenie terroru psychologicznego wśród zwolenników rządu centralnego w Kijowie zamieszkujących tereny wschodniej Ukrainy.
Katalog klasycznych zachowań typowych dotychczas dla terrorystów islamskich otwiera stosowana przez Rosjan praktyka występowania w środkach masowego przekazu (telewizja, internet) w mundurach z zamaskowanymi twarzami, czemu towarzyszyło odczytywanie żądań politycznych. Ten swoisty terroryzm psychologiczny wzmacniany był incydentami porywania działaczy ukraińskich, co miało wzmocnić poczucie zastraszenia wśród społeczności lokalnych, które zachowywały lojalność wobec Kijowa. Wyrafinowaną kategorią porwań były porwania działaczy ukraińskich, ich bicie, torturowanie, a następnie wypuszczanie. Najbardziej znanym przykładem takich działań było porwanie 22 stycznia 2014 roku Dmytro Bułatowa aktywisty Majdanu, którego torturowano, obcięto mu ucho, przebito ręce, a następnie wyrzucono z samochodu.
Jeszcze bardziej drastyczną formą działań terrorystycznych było (właściwie nadal jest) porywanie działaczy ukraińskich i ich mordowanie, czego znanym przykładem było znalezienie w styczniu w podkijowskim lesie ciała zamordowanego Jurija Werbickiego. Podobnym przypadkiem było porwanie i zamordowanie ukraińskiego polityka Wołodymyra Rybaka, co ujawniono dzięki podsłuchanej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy rozmowie między rosyjskimi separatystami. Wiele wskazuje, że za mordem miejskiego radnego z Gorłówki jakim był Wołodymyr Rybak stali żołnierze rosyjskiego wywiadu wojskowego. Kolejnym przykładem aktu o charakterze terrorystycznym było zamordowanie w maju Walerija Androszczuka szefa milicji w Mariupolu, którego powieszone ciało znaleziono w pobliżu lotniska. Ostatnim przypadkiem tego typu działań tym razem w wymiarze międzynarodowym było uprowadzenie i zamordowanie w Ługańsku litewskiego konsula honorowego Mykoła Zelenca. Informacje o tym fakcie zamieścił na Twitterze minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkeviczius. Do aktów o charakterze terrorystycznym należy zaliczyć także praktyki używania zakładników jako żywych tarcz w budynkach publicznych zajmowanych przez separatystów rosyjskich.
Strona moskiewska (rękoma rosyjskich separatystów) nie zawahała się wkroczyć na grunt terroryzmu międzynarodowego dokonując pod koniec kwietnia bieżącego roku porwania autobusu z członkami misji OBWE, a następnie dopuszczając się do ich uwięzienia i przetrzymywania w gmachu delegatury Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w Słowiańsku. Celem powyższego zabiegu było co najmniej zmiękczenie stanowiska stolic europejskich odnośnie oceny konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Faktu tego nie zmienia późniejsze oświadczenie uwolnionego polskiego oficera Krzysztofa Kobielskiego, który stwierdził między innymi: „nie byliśmy źle traktowani, choć było wiele momentów, w których czuliśmy zagrożenie”.
Co interesujące manewr z porwaniem obserwatorów OBWE powtórzono pod koniec maja bieżącego roku. Tym razem jeden z liderów prorosyjskich separatystów samozwańczy mer Słowiańska w obwodzie donieckim Wiaczesław Ponomariow cytowany (co znamienne) przez rosyjską agencję Interfax, potwierdził, że jego bojownicy przetrzymują czterech obserwatorów OBWE narodowości duńskiej, estońskiej, szwajcarskiej oraz tureckiej. Nietrudno skonstatować, iż zatrzymani oficerowie musieli mieć świadomość, iż znaleźli się w rękach człowieka podejrzewanego o dokonywanie morderstw na lokalnych działaczach ukraińskich.
Innym typem aktywności o charakterze terrorystycznym po stronie rosyjskiej był incydent porwania w Doniecku polskiego księdza Pawła Witka. Ksiądz po skrępowaniu kończyn taśmą klejącą został umieszczony w bagażniku samochodu, którym przewieziono go w miejsce odosobnienia. W tym przypadku dzięki pomocy lokalnych wspólnot religijnych oraz polskiego konsula udało się na szczęście życie księdza uratować. Fakt ten z kolei jest tłem szerszych działań mających na celu zastraszanie lokalnych społeczności katolickich. Według informacji przekazanej przez proboszcza donieckiej parafii św. Józefa księdza Mikołaja Pileckiego wiernym, którzy od ponad dwóch miesięcy zbierali się w centrum miasta na modlitwę o pokój na Ukrainie grożono ze strony separatystów rosyjskich pobiciem, a nawet rozstrzelaniem.
Zgodnie ze sztuką działań współczesnych terrorystów Moskwa postanowiła wykonać selektywne uderzenia na elementy infrastruktury krytycznej Kijowa. W tym celu 17 czerwca 2014 roku rosyjscy terroryści wykonali atak na gazociąg Urengoj – Pomary - Użhorod. Prawdopodobnie za pomocą tej eskalacji Moskwa chciała pokazać Europie, iż Ukraina jest niestabilnym państwem tranzytowym, co ma obecnie istotne znaczenie w kontekście rozmów z Komisją Europejską na temat planów budowy gazociągu South Stream.
Najbardziej drastycznym aktem terrorystycznym w dotychczasowej wojnie na Ukrainie była tragedia z 17 lipca 2014 roku, kiedy rosyjscy separatyści zestrzelili cywilny samolot pasażerski Boeing 777 należący do malezyjskich linii lotniczych na pokładzie którego znajdowało się 295 osób (w tym m.in. Holendrzy, Amerykanie, Brytyjczycy, Australijczycy, Malezyjczycy, Hindusi oraz Francuzi). Warto wreszcie przypomnieć, że Rosja w trakcie obecnego konfliktu z Kijowem otarła się o akt terroryzmu jądrowego. Trudno inaczej nazwać przeprowadzenie w marcu bieżącego roku próby wystrzelenia rakiety balistycznej „Topol”, jak nie chęcią Moskwy zgodnie z definicją terroryzmu jądrowego „wymuszenia jakiegoś działania, zastraszenia określonej społeczności lub władzy dla osiągnięcia celów politycznych, społecznych, religijnych bądź osobistych.”
Nie można dziś wykluczyć, iż w przyszłości Moskwa nie zastosuje także innego typu działań charakterystycznych dla współczesnego terroryzmu. Najwyższy więc czas aby uświadomiono sobie w stolicach europejskich, iż Władimir Putin stał się akuszerem praktyk terrorystycznych we wschodniej Europie i w świetle prawa międzynarodowego na wzór Prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszewicza jego miejsce jest przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze, a nie w fotelu prezydenta Federacji Rosyjskiej.
Dr Artur Jagnieża
Komentarze
Trudno pojąć dlaczego Rosja będąc bardzo dużym i bogatym krajem - gdzie nikomu nie powinno niczego brakować, gdyby był mądrze rządzony - zamiast równać do światowej czołówki, próbuje świat ściągnąc do swojego poziomu.
W Polsce komunistom nie udało się do końca odebrać ludziom własnych przekonań, godności i przedsiębiorczości. Ale czym dalej na wschód tym więcej mieli czasu, bezwzględności i historycznych uwarunkowań by móc stworzyć "człowieka sowieckiego", czyli bezmyślnego niewolnika który bez słowa sprzeciwu spełnia odgórne polecenia.
Gdy na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych komunizm w końcu gospodarczo zbankrutował i ideologicznie się wypalił, u nas odrodziła się ludzka przedsiębiorczość i ludzie przypomnieli sobie co oznacza wolność. A na wschodzie.ten okres to okres wielkiej smuty. Sowieccy niewolnicy nie chcieli wolności. Oni chcieli by władza mówiła im co mają robić i że zapewni im chleb, socjal i propagandowo-ideologiczną papkę jakim to są mocarstwem.
Prawda jest taka, że jak ktoś urodził się niewolnikiem, to do wolności nie tęskni, tylko się jej boi. Jak zwierzęta urodzone i wychowane w klatkach. Nawet jak klatki otworzysz, to one tak same z nich nie będą chciały wyjść.
Terroryzm nie jest wymysłem putinowskim i nie skończy się wraz z odejściem kremlowskigo watażki - to integralna właściwość systemu sowieckiego, nazywanego dziś dla niepoznaki "Rosją". Wystarczy przypomnieć sobie historię ZSRR i jego wsparcie dla wszelkiego typu "ruchów narodowo-wyzwoleńczych". Dopóki będzie istniała Rosja wraz ze społeczeństwem, które w 85% popiera wojnę i wszelkie metody w niej stosowane, dopóty zjawisko terroryzmu będzie zagrażało sąsiadom Rosji. Im zaś bardziej ambitne cele postawi przywództwo tego państwa, tym brutalniejsze i zdradzieckie będą metody, z którymi się zetkniemy. Terroryzm to po prostu oręż sowietyzmu, będący funkcją ambitnych celów i niewielkich możliwości tego kolosa na glinianych nogach.
Na dzisiejszą sytuację trzeba spojrzeć oczyma Putina. Jego celem jest reaktywacja imperium wszelkimi metodami. Nie spocznie póki tego nie dokona lub Rosja jaką znamy nie zniknie z mapy świata. Polska jest zatem bezpośrednio zagrożona i nie uniknie wojny ani za cenę ustępstw, ani bezbronności. Jedyne wyjście dla nas to zbroić się i budować jak najdoskonalszą, najwszechstronniejszą armię. Do tego potrzeba jednak przywództwa, szczególnie zwierzchnika sił zbrojnych, który jest w stanie jasno zdefiniować zagrożenie. B.Komorowski i jego BBN jeszcze kilka miesięcy temu chcieli "współpracować z Rosją taką, jaka ona jest" (patrz strategia BBN).
Należy zamknąć granicę z Kaliningradem. W świetle wojny ukraińskiej to pierwszy krok, który należy uczynić niezwłocznie.
Na Ukrainie jakimś cudem pojawili się "zielone ludziki" i ogłosili powstanie jakichś z kibla wyjętych republik, których "rząd" w całości składał się z rosyjskich najemników, żołnierzy i dresiarzy lokalnych, którzy przypadkiem akurat mieli chwilę wolnego między włamaniami a gwałtami. Nigdy wcześniej w historii nikt nie słyszał o jakichś ruchach niepodległościowych na tamtych terenach, a oto nagle na ruskich czołgach przyjechały tam nowe - kremlowskie rządy. Do "zielonych ludzików" na Krymie Putin się przyznał, z głupawym uśmiechem, do tych na Ukrainie jakoś jeszcze nie, choć świat widzi kim oni są i skąd się wzięli, a także ich uzbrojenie, sprzęt.
Znane nam przypadki prześladowań to nic. Ofiar prześladowań terrorystów są tysiące. Proszę poczytać o Nadii Sawczenko, ukraińskim pilocie-kobiecie porwanej z terytorium Ukrainy, przewiezionej do Rosji i sfingowanym procesie. W tej chwili przebywa ona w szpitalu psychiatrycznym bo towarzysze nie mając żadnych dowodów zdecydowali się uznać ją za niepoczytalną i leczyć do końca życia u KGB-owskich doktorów. Na porządku dziennym są sytuacje gdzie terroryści-separatyści (?) ostrzeliwują własne terytorium po czym mówią przed kamerami rosyjskich TV (które już czekają ze sprzętem "za rogiem") udając cywilów że "ukrańska armia ostrzeliwuje bezbronnych zwykłych ludzi". Putinowska Rosja to nadal ZSRR. Propaganda, zabójstwa polityczne, terroryzowanie inaczej myślących... Jedna, wielka kremlowska mafia. Jedynym sposobem aby z tym skończyć to doprowadzenie do ruiny tego kołchozu poprzez nowy wyścig zbrojeń i uzbrojenie takich państw jak Polska w broń jądrową oraz informowanie społeczeństwa rosyjskiego poprzez sieć mediów o prawdziwej działalności kremlowskiej mafii. Pan Łgarow dziś wymyślił ze "chce resetu (?) z Zachodem. Czyli Rosja wzięła na co miała ochotę i sprawę zamykamy.
Miejmy nadzieję że nikt się na to nie nabierze. Jedyne wyjście to wzmocnienie sankcji aż do skutku i rozpoczecie nowego wyścigu zbrojeń, którego Rosja nie wytrzyma.
źródło: http://www.defence24.pl/analiza_terroryzm-w-rekach-moskwy
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
16:23 agresja rosji na ukrainę, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
1 comment
Terroryści uciekają z Doniecka. Striełkow gdzieś „zniknął”
Z linii frontu
Około 5 tys. uciekinierów z prorosyjskich bojówek zmierza w mniejszych grupach w stronę granicy z Rosją. Doradca szefa ukraińskiego MSW Zorian Szkiriak informuje też o masowych dezercjach w ich szeregach.
Ucieczką z okrążanego Doniecka salwować się mieli m.in. kozacy i dowódca „sił zbrojnych Donieckiej Republiki Ludowej” przywódca terrorystów Igor Striełkow.
czwartek, 7 sierpnia 2014
00:34 agresja rosji na ukrainę, imperializm, miedzynarodowa, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
2 comments
Coś niedobrego się dzieje, ale nie chcemy tego widzieć
* W Internecie są nagrania ostrzeliwania terytorium Ukrainy z zestawów rakietowych "Grad" z przygranicznych terenów Rosji. Zdegenerowana Europa udaje, że tego nie widzi... Chodują nam kolejnego Hitlerka - tym razem w Rosji.
* Polska potrzebuje silnej armii i broni atomowej! Liczenie na "przyjaciół i sojuszników" jak w 1939 r. to porażająca naiwność. Nowoczesna armia wyposażona w skuteczne środki odstraszania potrzebna jest teraz, nie za 20 czy 30 lat. Tymczasem Polska nawet nie ustawiła się jeszcze w kolejce oczekujących na samolot 5-ej generacji. O tarczy antyrakietowej mającej chronić nas przed rakietami s-400 i Iskander z głowicami jądrowymi nikt głośno nie mówi.
* W tym konflikcie istotny jest element wojny psychologicznej. Agresor przedstawia siebie jako poszkodowany, a napadnięty ma być winny temu, że się broni. Jak wytłumaczyć brak zdecydowanej reakcji na manipulację świadomością odbiorców?
* Rządy państw europejskich udają, że się obrażają na Rosję, licząc po cichu, że społeczeństwa ich rozgrzeszą, gdy Rosja obniży im cenę gazu w zamian za poparcie jej polityki imperialnej. To droga donikąd.
* Nie wiem na co liczą polscy politycy? Siedzenie cicho, podczas gdy trwa agresja Rosji na sąsiada Polski - Ukrainę może mieć tragiczne konsekwencje. Nie tylko dla Ukrainy - dla Polski również.
środa, 6 sierpnia 2014
02:54 agresja rosji na ukrainę, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
3 comments
Rosyjska artyleria na froncie. Pozycje ukraińskie pod zmasowanym ostrzałem
W ostatnich tygodniach nasilił się ostrzał pozycji ukraińskich prowadzony z terytorium Federacji przez pododdziały artylerii rosyjskich Wojsk Lądowych. Dostępne informacje świadczą o tym, że był to ostrzał bezprecedensowy. Nie tylko z politycznego punktu widzenia (de facto jest to element niewypowiedzianej wojny rosyjsko-ukraińskiej), ale także stricte militarnego - ostrzał był niezwykle zmasowany, wielodniowy, korygowany przez bezzałogowce, z użyciem całej palety środków bojowych i amunicji.
Trwający wiele dni ostrzał południowej flanki frontu był niezwykle dewastujący dla wojsk ukraińskich. Wyniszczający także moralnie – z oczywistych względów nie prowadzony był (i nie jest nadal) ogień kontrbateryjny, a nie ma chyba trudniejszej sytuacji dla żołnierza niż być pod ciężkim ostrzałem artylerii, bez możliwości odpowiedzenia ogniem. Szczególnie wyczerpane ostrzałem były oddziały rozmieszczone wzdłuż granicy, na południowej flance frontu, w tzw. sektorze „D” operacji antyterrorystycznej (zgrupowanie taktyczne „Kordon”).
Związki taktyczne zgrupowania (72 i 24 Brygady Zmechanizowane, 79 Brygada Aeromobilna, pododdziały Służby Granicznej i 3 Pułku Specnazu) zajmują pozycje wzdłuż granicy w wąskim korytarzu od Maryniwki do Krasnopartizańska – dalej jest już niekontrolowany odcinek granicy w rejonie Izwaryno. Żołnierze ukraińscy znajdują się bezpośrednio nad granicą, tzw. ziemią niczyją (strefa „zero”) wykonując zadanie związane ze szczelnym zablokowaniem granicy. Jeszcze z końcem lipca, częściowo zamknięci w kotłach, żołnierze zastanawiali się nad sensem utrzymywania w takiej sytuacji swoich pozycji – na tym odcinku granica została zablokowana, ale nieco „wyżej”, w rejonie Izwaryno, przez wyłom spokojnie przedostają się na teren Ukrainy kolumny z bojownikami i sprzętem.
Strona rosyjska wykorzystuje bezzałogowce do rozpoznania i korygowania ognia, oraz grupy specnazu. Celem ostrzału jest (z wyraźnym apogeum w okresie 15-24 lipca) nie tylko fizyczna i psychiczna dewastacja sił i środków zgrupowania „Kordon”, ale także odcięcie od jakiegokolwiek zaopatrzenia zmasowanym ogniem artylerii oraz polami i pułapkami minowymi. Częściowo odcięte od zaopatrzenia, bez możliwości rotacji, z rosnąca lawinowo liczbą rannych, atakowane przez separatystów pododdziały, znajdowały się w drugiej połowie lipca codziennie pod zmasowanym ostrzałem. Ostrzał prowadzony był z moździerzy kalibru 82 i 120 mm, artylerii rakietowej (BM-21 Grad kalibru 122 mm), artylerii lufowej samobieżnej (2S3 Akacja 152 mm) i ciągnionej (haubice D-20 152 mm).
Poza amunicją klasyczną wykorzystywane były także najprawdopodobniej pociski naprowadzane na cel podświetlony wiązką laserową Krasnopol (chociaż trudno określić w jakim stopniu), a także amunicja specjalna, np. pociski 3Sz2 ze strzałkami (pocisk rozrywa się w powietrzu i razi tysiącami specjalnych strzałek).
Rosyjskie baterie zajmują pozycje ogniowe, prowadzą ostrzał, po czym wycofują się w głąb terytorium federacji. W sporadycznych przypadkach odnotowano, że środki ogniowe zajmowały stanowiska już na terytorium ukraińskim. Przykładowo 30 lipca bateria BM-21 Grad zajęła pozycje ogniowe 1-2 km za granicą, w głębi terytorium Ukrainy. Po wykonaniu zadania ogniowego bateria wycofała się na terytorium FR. Ogień prowadzony jest zazwyczaj albo z pasa tzw. ziemi niczyjej, albo bezpośrednio znad granicy, jeszcze formalnie z terytorium FR.
Oczywiście jakiekolwiek przeciwdziałanie ogniowe, np. ogień kontrbateryjny, nie jest możliwe. Także próby przemieszczania pododdziałów pod ogniem są skrajnie trudne. Oficer 79 Brygady miał powiedzieć w wywiadzie, że był w stanie codziennie określić dokładne koordynaty ostrzeliwującej ich rosyjskiej artylerii i codziennie przekazywał te dane do sztabu Operacji Antyterrorystycznej (ukr. ATO). Szczególnie warto podkreślić dwa aspekty ostrzału – korygowanie ognia z pomocą dronów oraz użycie artylerii kierowanej laserowo.
O masowym naruszaniu granicy ukraińsko-rosyjskiej przez rosyjskie bezzałogowce strona ukraińska informowała już od dawna. W interesującym nas czasie i przestrzeni bezzałogowce (np. typu Orłan-10) oraz radary artyleryjskie typu „Zoopark” prowadziły rozpoznanie i pelengację pozycji ogniowych ukraińskiej artylerii. Według strony ukraińskiej w razie otwarcia przez nich ognia w kierunku pozycji separatystów pozycje baterii nakrywane były szybko ogniem rosyjskim.
Ten specyficzny, bo jednostronny ogień kontrbateryjny, jest skuteczny na odcinku brygad 72 czy 79 także dlatego, że z powodu twardości gruntu i braku zmechanizowanych systemów inżynieryjnych pozycje ukraińskie (w tym artylerii) „zakopane” są płytko. Jak wspomniano także manewr pod ogniem, na polach minowych, jest skrajnie utrudniony. De facto artyleria ukraińska na tym odcinku frontu nie dysponuje zapasowymi pozycjami ogniowymi.
Kierowane laserowo pociski artyleryjskie Krasnopol kalibru 152 mm miały zostać użyte m.in. w rejonie Maryniwki, w celu porażenia dobrze ukrytej techniki bojowej. Wspomniany oficer z odciętej jakiś czas 79 Brygady Aeromobilnej, stwierdził w jednym z wywiadów wyraźnie, że jego związek taktyczny ostrzeliwany był z pocisków Krasnopol. Za tym, że w rejonie Krasnodonu używana była amunicja o wysokiej celności przemawia także ten fakt, że porażona technika bojowa ma przebicia pancerza charakterystyczne dla pocisków precyzyjnych (można porównać np. zdjęcia z pola boju i z prób ukraińskiego pocisku Kwitnik), przy czym symptomatyczny jest brak kraterów po wybuchach wokół pojazdów. Oficer ten (zastępca dowódcy batalionu) stwierdził także, że siła ognia artylerii rosyjskiej była momentami tak duża, że niemożliwe było wprost opuszczenie okopu.
O zaciętości walk i sile ostrzału może świadczyć fakt, że 24 lipca szacowano oficjalnie, że w ciągu dwóch tygodni związki taktyczne w przygranicznym sektorze „D” poniosły straty rzędu 62 zabitych i 330 rannych. Przy bardzo „płytkim” rozmieszczeniu skąpych sił (bez rezerw) oznacza to znaczny uszczerbek w sile żywej i sprzęcie bojowym, ale także skrajne wyczerpanie psychofizyczne odciętych żołnierzy.
W chwili obecnej notuje się codzienną aktywność artylerii rosyjskiej m.in. wobec posterunków Służby Granicznej i pododdziałów wojska w strefie przygranicznej. Ostrzał prowadzony jest m.in. z moździerzy i wyrzutni rakietowych i ma także charakter nękający (o różnych porach dnia i nocy). Natężenie ognia jest rozmaite – np. kilka pocisków rakietowych, kilkadziesiąt granatów moździerzowych itp. Rosyjskie baterie i dywizjony (zazwyczaj rozśrodkowane) zajmują pozycje bojowe w odległości kilku-kilkunastu kilometrów od granicy, a w razie konieczności przemieszczają się bliżej granicy.
Pozycje artylerii (szczególnie aktywne są baterie rakietowe BM-21) osłaniane są oczywiście przez pododdziały zmechanizowane i przeciwlotnicze także rozmieszczone nad samą granicą lub kilka kilometrów od niej. Dochodzi do częstych naruszeń granicy w powietrzu (bezzałogowce, śmigłowce, samoloty), co jest związane m.in. z prowadzeniem permamentnego rozpoznania pasa nadgranicznego Zazwyczaj po locie rozpoznawczym bezzałogowca w strefie przygranicznej dochodzi do ostrzału z artylerii rozpoznanych wcześniej pozycji. Szczątkowe dane pozwalają przypuszczać, że wyniki rozpoznania, np. z bsl-a typu Orłan-10, przekazywane są w czasie rzeczywistym.
Marcin Gawęda
Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.
za: http://www.defence24.pl/analiza_rosyjska-artyleria-na-froncie-pozycje-ukrainskie-pod-zmasowanym-ostrzalem
Mój komentarz:
Od wielu miesięcy powtarzam, że Polska powinna pomóc Ukrainie. Ciekaw jestem dlaczego prawie nikt w Polsce nie nawołuje do tego? Pojawiają się artykuły, felietony, analizy i teksty propagandowe. Ale nie można tego inaczej nazwać jak słodkim pierdzeniem.
Tymczasem przydało by się aby ukazywać kto personalnie jest przeciwny zaangażowaniu Polski na Ukrainie? Premier, Prezydent RP, Minister Spraw Zagranicznych? Którzy z posłów i senatorów? Oraz dziennikarzy? Trzeba ich jawnie napiętnować w mediach, bo jest to działanie wbrew Poskiej Racji Stanu. Działanie wrogie Państwu Polskiemu.
Niedawno w mediach było głośno o skonfiskowaniu na granicy kamizelek kuloodpornych i chełmów kevlarowych. To jawna zdrada i działanie na zlecenie Putlera. Dlaczego o tym cisza? Dlaczego nie znamy nazwisk osób, które zhańbiły miano Polaka? Pokazać facjatę tego "prokuratora" oraz "celników" wraz z podaniem adresów zamieszkania. Kiedy na Ukrainie ludzie giną od faszystowskich kul - Polska blokuje dostawy uzbrojenia dla legalnej armii ukraińskiej?
Powtarzam od wielu miesięcy, że Polska powinna aktywnie wesprzeć Ukrainę w jej walce z rosyjskimi terrorystami wysyłając tam nie tylko uzbrojenie ale i jednostki specjalne, oraz najemników. Do Iraku można było wysłać, a na Ukrainę nie?
Jak wiemy, Ukraińcy z trudem stawiają czoła rosyjskiej agresji na wschodzie Ukrainy; a co z Krymem? Polski nie stać na pomoc?
Jak nic nie będziemy robić; jak nie pogonimy ruskich z Krymu i Donbasu, to jutro mogą być oni pod Warszawą. Tego chcą kolaboranci?
Dlatego mój apel do wszystkich czytających ten wpis: dość popiardywania i pisania o bzdurach. Trzeba zająć się tym co naprawdę jest ważne, czyli położenie tamy rosyjskiemu imperializmowi!
Mind Service
Mój komentarz:
Od wielu miesięcy powtarzam, że Polska powinna pomóc Ukrainie. Ciekaw jestem dlaczego prawie nikt w Polsce nie nawołuje do tego? Pojawiają się artykuły, felietony, analizy i teksty propagandowe. Ale nie można tego inaczej nazwać jak słodkim pierdzeniem.
Tymczasem przydało by się aby ukazywać kto personalnie jest przeciwny zaangażowaniu Polski na Ukrainie? Premier, Prezydent RP, Minister Spraw Zagranicznych? Którzy z posłów i senatorów? Oraz dziennikarzy? Trzeba ich jawnie napiętnować w mediach, bo jest to działanie wbrew Poskiej Racji Stanu. Działanie wrogie Państwu Polskiemu.
Niedawno w mediach było głośno o skonfiskowaniu na granicy kamizelek kuloodpornych i chełmów kevlarowych. To jawna zdrada i działanie na zlecenie Putlera. Dlaczego o tym cisza? Dlaczego nie znamy nazwisk osób, które zhańbiły miano Polaka? Pokazać facjatę tego "prokuratora" oraz "celników" wraz z podaniem adresów zamieszkania. Kiedy na Ukrainie ludzie giną od faszystowskich kul - Polska blokuje dostawy uzbrojenia dla legalnej armii ukraińskiej?
Powtarzam od wielu miesięcy, że Polska powinna aktywnie wesprzeć Ukrainę w jej walce z rosyjskimi terrorystami wysyłając tam nie tylko uzbrojenie ale i jednostki specjalne, oraz najemników. Do Iraku można było wysłać, a na Ukrainę nie?
Jak wiemy, Ukraińcy z trudem stawiają czoła rosyjskiej agresji na wschodzie Ukrainy; a co z Krymem? Polski nie stać na pomoc?
Jak nic nie będziemy robić; jak nie pogonimy ruskich z Krymu i Donbasu, to jutro mogą być oni pod Warszawą. Tego chcą kolaboranci?
Dlatego mój apel do wszystkich czytających ten wpis: dość popiardywania i pisania o bzdurach. Trzeba zająć się tym co naprawdę jest ważne, czyli położenie tamy rosyjskiemu imperializmowi!
Mind Service
środa, 30 lipca 2014
19:41 agresja rosji na ukrainę, imperializm, pro-rosyjscy separatyści, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
3 comments
Faszyści z Rosji na Ukrainie
Bez względu na to, jaki będzie jej rząd, Rosja będzie zawsze imperialistyczna. Jest to nawet zasadniczy rys jej charakteru politycznego. Rosja będzie jeszcze długo niebezpieczniejsza niż Niemcy, bo jest mniej obliczalna i mniej zależy od Zachodu." - Józef Piłsudski
AFP / Vasily Maximov Rosyjski terrorysta w Słowiańsku
Hitlerowskie emblematy, bolszewickie hasła, marzenia o budowie euroazjatyckiego imperium - liderzy separatystów na Ukrainie to egzotyczna i często niejednorodna grupa. Czy Władimir Putin faktycznie ma nad nimi całkowitą kontrolę? Kto inspiruje radykałów, i czy to możliwe, że koncepcje czołowego ideologa rosyjskich nacjonalistów, znajdują również poparcie w niektórych kręgach w Polsce?
Rosyjscy politycy, a także wspierani przez nich separatyści twierdzą, że po zmianie władzy Ukrainą kierują faszyści. Straszą nimi w rosyjskich mediach na każdym kroku - najpierw aktywiści Prawego Sektora mieli jechać na Krym gnębić tamtejszych Rosjan, potem rzekomo wybierali się urządzać czystkę etniczną na południowo-wschodniej Ukrainie.
Szczęśliwie nic z tych planów nie wyszło. Ukraińskim ultraprawicowcom popieranym przez "faszystowską juntę z Kijowa" zamiary pokrzyżowała krymska, doniecka, ługańska i jeszcze parę innych grup samoobrony. "Ukraińscy patrioci", których część przyjechała z pomocą z bratniej Rosji, to nie przypadkowi ludzie, ale też nie świetnie wyszkolone czy wyjątkowo zdyscyplinowane "zielone ludziki". To ktoś znacznie gorszy.
Swastyki i gwiazdy Dawida
Winston Churchill kiedyś powiedział, że "przyszli faszyści będą nazywać siebie antyfaszystami". Brytyjski premier miał rację, o czym mieszkańcy Doniecka na własnej skórze mogli się przekonać chociażby 1 marca 2014 r. Wówczas prorosyjscy aktywiści mianowali "narodowym gubernatorem" miasta miejscowego przedsiębiorcę - 31-letniego Pawła Gubariewa. Tego samego, który po aresztowaniu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), został niedawno wymieniony na trzech oficerów ukraińskiej jednostki antyterrorystycznej "Alfa", pojmanych przez separatystów w Słowiańsku.
Gubariew to ciekawa postać. W internecie można znaleźć jego zdjęcia sprzed kilku lat. Na jednym z nich pozuje w mundurze z naszywką Rosyjskiej Jedności Narodowej - rosyjskiej neonazistowskiej partii działającej także na Białorusi i Ukrainie (13 maja b.r. białoruski oddział tej organizacji ogłosił, że zbiera ochotników do "prawosławnej armii Donbasu", która rzecz jasna na Ukrainie zamierza walczyć z "faszystami").
Wiadomo też, że po jakimś czasie Gubariew przyłączył się do Progresywnej Socjalistycznej Partii Ukrainy, oskarżanej przez Związek Żydowskich Organizacji i Wspólnot na Ukrainie o propagowanie antysemityzmu. Co ważne, dwaj inni powiązani z partią działacze - Aleksander Charitonow i Aleksander Krawcow - założyli separatystyczną "ługańską gwardię ", której członkowie zajęli budynek SBU w Ługańsku, biorąc przy tym zakładników. To nie koniec.
Zbrojne skrzydło ruchu separatystycznego wydaje się na wskroś przesiąknięte osobami o skrajnie nacjonalistycznych i neonazistowskich poglądach. Na facebookowym profilu Berkutu, którego członkowie na Krymie oraz wschodzie Ukrainy poparli prorosyjskich aktywistów, można znaleźć wiele interesujących grafik i zdjęć. Jeden z opublikowanych kolaży przedstawia Ihora Kołomyjskiego - ukraińskiego biznesmena, prezesa Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej na Ukrainie i obecnego szefa administracja obwodu dniepropietrowskiego - na tle flagi Prawego Sektora, ozdobionego osobliwym połączeniem nazistowskiej i żydowskiej symboliki (np. swastyką w gwieździe Dawida).
Na tym samym profilu można także znaleźć wspólne zdjęcie przywódcy nacjonalistycznej Swobody Ołeha Tiahnyboka, premiera Arsenija Jaceniuka, Jarosław Kaczyńskiego i Witalija Kliczko z podpisem w polskim języku: "Judeo-sataniści wszystkich krajów łączcie się!".
Wilki z SS
Wiele mówiącą symbolikę można odnaleźć również na uniformach noszonych przez kozaków, którzy zdobyli Słowiańsk. Noszą oni trójkolorowe przypinki w kształcie litery "V" z głową wilka, będące oznaczeniem Wilków Tereka - oddziału kozaków wchodzących w skład niemieckich wojsk SS w trakcie II wojny światowej. Jakby było tego mało, na profilach internetowych części separatystów widnieją zdjęcia z nazistowską symboliką lub przedstawiające palenie flagi Izraela.
W tym kontekście nietrudno się dziwić prześladowaniom Romów, które miały miejsce w Słowiańsku. Separatyści bezceremonialnie rabowali ich domy, każąc jednocześnie przedstawicielom tej mniejszości narodowej opuścić miasto. Jak wyjaśnił ludowy mer Wiaczesław Ponomariow w ten sposób zdecydowano się na "wyczyszczenie Słowiańska z narkotyków". Romowie, co do jednego, uciekli z miasta.
Czy to przypadek, że ludzie z ultraprawicowymi poglądami trafili na pierwszą linię frontu jako obrońcy praw mniejszości rosyjskiej na Ukrainie? Odpowiedź na to pytanie musi być negatywna.
Wizjoner euroazjanizmu
Po upadku ZSRR brakuje w Federacji Rosyjskiej ideologii, którą mogłaby się kierować jako państwo. Jej poszukiwania zakończyły się fiaskiem - przynajmniej do czasu dojścia do władzy Władimira Putina. Od tego momentu coraz częściej dało się słyszeć, że Rosja sama w sobie jest unikalną cywilizacją, rządzącą się odmiennymi zasadami od świata Zachodu i Wschodu. Na pierwszy plan stopniowo zaczęła wysuwać się koncepcja euroazjanizmu, stworzona jeszcze w latach 20. XX wieku. Zakłada ona, że Rosja musi istnieć w formie imperium, której przeznaczeniem jest budowa silnego, scentralizowanego państwa, zaś zagrożeniem pozostaje demokracja i wolny rynek.
Tę koncepcje w latach 90. XX w. odnowił rosyjski filozof, politolog, działacz polityczny i obecnie profesor Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa - Aleksander Dugin, który uzupełnił ją o wizję rywalizacji toczonej ze złym Zachodem (Europą i Stanami Zjednoczonymi) a państwem rosyjskim. Jak przewiduje ideolog, to właśnie do sił dobra, czyli Rosjan w tym starciu będzie należeć zwycięstwo. Ta wizja świata nie przeszkadzała naukowcowi w wyrażaniu swojej sympatii względem nazistów i SS, a nawet we wstąpieniu w latach 80. XX w. do organizacji Czarny Zakon SS.
Pomysły Dugina od początku XXI w. cieszą się w Rosji coraz większym poparciem, także w kręgach rosyjskiej władzy. Administracja Putina z przychylnością przyjęła stworzenie przez intelektualistę partii Euroazja (Dugin wcześniej był też jednym z założycieli Partii Narodowo-Bolszewickiej), z którą sympatyzował m.in. Siergiej Głaziew, obecny doradca rosyjskiego prezydenta ds. unii celnej. Z czasem Duginowi udało się nawiązać współpracę z Władimirem Żyrinowskim, a także zostać przewodniczącym sekcji ds. geopolitycznych w Radzie Doradczej Dumy ds. Bezpieczeństwa Narodowego.
W 2004 r., po Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie, filozof powołał do życia Euroazjatycki Związek Młodzieży (EZM) - organizację mającą na celu przeciwdziałanie szerzeniu się zachodnich wartości w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Azji Centralnej. Została ona ciepło przyjęta przez koła rządowe, które upatrywały w wydarzeniach na Ukrainie inspirację Zachodu. W efekcie w 2013 r. MSZ FR tuż przy granicy z Ukrainą zorganizowało m.in. "Euroazjatycki obóz młodzieżowy" dla osób z obszaru poradzieckiego.
Jak nietrudno się domyślić Dugin natychmiast poparł aneksję Krymu przez Rosję i już parokrotnie wypowiedział się za rozbiorem Ukrainy, ale dopiero niedawno udało mu się zostać gwiazdą internetu. Stało się to za sprawą opublikowanego w sieci nagrania wideo rozmowy toczonej przez Skype’a z Jekatieriną Gubariewą, żoną "gubernatora" Doniecka i szefową MSZ Donieckiej Republiki Ludowej. W jej trakcie Dugin instruował kobietę co do dalszych działań, jakie powinien podejmować ruch separatystyczny we wschodniej Ukrainie.
Wychodzi więc na to, że Władimir Putin wykorzystuje rosyjskich nacjonalistów jako narzędzie w realizacji swojej polityki zagranicznej, po części przynajmniej inspirowanej koncepcjami ideologicznymi Aleksandra Dugina. Ten fakt jest nie tylko istotny ze względu na retorykę, jaką stosuje Rosja wobec władz ukraińskich. Jednym z elementów strategii euroazjanizmu jest nawiązywanie współpracy ze środowiskami ultraprawicowymi i konserwatywnymi w całej Europie. W tym także w Polsce.
"Jeśli zaatakują Polskę, to zgłaszam akces do kolaboranckiego rządu"
Do niedawna na stronie EZM jako osobę do kontaktu w Polsce można było znaleźć dr. Przemysława Sieradzana, adiunkta w Zakładzie Studiów Pozaeuropejskich Uniwersytetu Gdańskiego, którego najnowsze publikacje pojawiają się m.in. na stronach Europejskiego Centrum Analiz Geostrategicznych (ECAG). O pracownikach tej instytucji - w tym byłym pośle Samoobrony Mateuszu Piskorskim i pracowniku urzędu warszawskiej dzielnicy Bielany Marcinie Domagale - wielokrotnie pisały polskie media w kontekście wycieczek sponsorowanych przez Kreml w charakterze obserwatorów wyborów na Krymie czy gości syryjskiego i libijskiego reżimu.
Do tych rewelacji można dorzucić jeszcze kilka mniej znanych perełek. Jak to, że m.in. Przemysław Sieradzan, Mateusz Piskorski i inny pracownik ECAG Kornel Sawiński (wg notki biograficznej doktorant na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego) w 2008 r., wspólnie z członkami polskiej partii Związek Słowiański, zorganizowali pod ambasadą rosyjską w Warszawie wiec poparcia dla interwencji Rosji w Gruzji. To nie wszystko - ekspertem organizacji, o której dziennikarze "Newsweeka" pisali, że miała kontakty z rosyjskimi służbami, jest chociażby wykładowca Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
W internecie można znaleźć także screenshoty wypowiedzi na Facebooku z września 2013 r. innego eksperta tego think tanku, Konrada Rękasa i profesora Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach Adama Wielomskiego. Obydwaj związani są z portalem Konserwatyzm.pl, serwisem bliskim m.in. ultranacjonalistycznej organizacji Falanga, która również na łamach swojego własnego portalu chętnie publikuje wywiady z Duninem oraz inne wychwalające jego koncepcje materiały. "Jeśli któregoś kolejnego 17 IX (w ten raczej już nie zdążą) Rosjanie zaatakują Polskę, to zawczasu zgłaszam mój akces do kolaboranckiego rządu na czele którego będzie stał Konrad Rękas" - pisze na Facebooku profesor. Pracownik ECAG odpowiada mu równie wymownie: "Nasi idą :)" oraz "Niestety na razie interweniować mają (Rosjanie - przyp. red.) tylko na Ukrainie. Na NATO jeszcze przyjdzie czas :)".
Kontekst tych wypowiedzi nie jest znany. Wątpliwe też, aby obydwaj panowie już wtedy wiedzieli co się wydarzy w przeciągu roku na Ukrainie, ale jeśli rozumieć je dosłownie oraz brać pod uwagę relacje ECAG z EZM, wówczas powinny one niepokoić. Zwłaszcza, że już wiadomo jakimi metodami Putin wdraża koncepcję euroazjatycką w życie.
Robert Kozicki
___________________________
Słynny dowódca separatystów z Gorłowki "Motorola" (Арсен Павлов z Rostowa, ur. Komi) żeni się (mimo posiadania w Rosji żony) :
AFP / Vasily Maximov Rosyjski terrorysta w Słowiańsku
Hitlerowskie emblematy, bolszewickie hasła, marzenia o budowie euroazjatyckiego imperium - liderzy separatystów na Ukrainie to egzotyczna i często niejednorodna grupa. Czy Władimir Putin faktycznie ma nad nimi całkowitą kontrolę? Kto inspiruje radykałów, i czy to możliwe, że koncepcje czołowego ideologa rosyjskich nacjonalistów, znajdują również poparcie w niektórych kręgach w Polsce?
Rosyjscy politycy, a także wspierani przez nich separatyści twierdzą, że po zmianie władzy Ukrainą kierują faszyści. Straszą nimi w rosyjskich mediach na każdym kroku - najpierw aktywiści Prawego Sektora mieli jechać na Krym gnębić tamtejszych Rosjan, potem rzekomo wybierali się urządzać czystkę etniczną na południowo-wschodniej Ukrainie.
Szczęśliwie nic z tych planów nie wyszło. Ukraińskim ultraprawicowcom popieranym przez "faszystowską juntę z Kijowa" zamiary pokrzyżowała krymska, doniecka, ługańska i jeszcze parę innych grup samoobrony. "Ukraińscy patrioci", których część przyjechała z pomocą z bratniej Rosji, to nie przypadkowi ludzie, ale też nie świetnie wyszkolone czy wyjątkowo zdyscyplinowane "zielone ludziki". To ktoś znacznie gorszy.
Swastyki i gwiazdy Dawida
Winston Churchill kiedyś powiedział, że "przyszli faszyści będą nazywać siebie antyfaszystami". Brytyjski premier miał rację, o czym mieszkańcy Doniecka na własnej skórze mogli się przekonać chociażby 1 marca 2014 r. Wówczas prorosyjscy aktywiści mianowali "narodowym gubernatorem" miasta miejscowego przedsiębiorcę - 31-letniego Pawła Gubariewa. Tego samego, który po aresztowaniu przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), został niedawno wymieniony na trzech oficerów ukraińskiej jednostki antyterrorystycznej "Alfa", pojmanych przez separatystów w Słowiańsku.
Gubariew to ciekawa postać. W internecie można znaleźć jego zdjęcia sprzed kilku lat. Na jednym z nich pozuje w mundurze z naszywką Rosyjskiej Jedności Narodowej - rosyjskiej neonazistowskiej partii działającej także na Białorusi i Ukrainie (13 maja b.r. białoruski oddział tej organizacji ogłosił, że zbiera ochotników do "prawosławnej armii Donbasu", która rzecz jasna na Ukrainie zamierza walczyć z "faszystami").
Wiadomo też, że po jakimś czasie Gubariew przyłączył się do Progresywnej Socjalistycznej Partii Ukrainy, oskarżanej przez Związek Żydowskich Organizacji i Wspólnot na Ukrainie o propagowanie antysemityzmu. Co ważne, dwaj inni powiązani z partią działacze - Aleksander Charitonow i Aleksander Krawcow - założyli separatystyczną "ługańską gwardię ", której członkowie zajęli budynek SBU w Ługańsku, biorąc przy tym zakładników. To nie koniec.
Zbrojne skrzydło ruchu separatystycznego wydaje się na wskroś przesiąknięte osobami o skrajnie nacjonalistycznych i neonazistowskich poglądach. Na facebookowym profilu Berkutu, którego członkowie na Krymie oraz wschodzie Ukrainy poparli prorosyjskich aktywistów, można znaleźć wiele interesujących grafik i zdjęć. Jeden z opublikowanych kolaży przedstawia Ihora Kołomyjskiego - ukraińskiego biznesmena, prezesa Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej na Ukrainie i obecnego szefa administracja obwodu dniepropietrowskiego - na tle flagi Prawego Sektora, ozdobionego osobliwym połączeniem nazistowskiej i żydowskiej symboliki (np. swastyką w gwieździe Dawida).
Na tym samym profilu można także znaleźć wspólne zdjęcie przywódcy nacjonalistycznej Swobody Ołeha Tiahnyboka, premiera Arsenija Jaceniuka, Jarosław Kaczyńskiego i Witalija Kliczko z podpisem w polskim języku: "Judeo-sataniści wszystkich krajów łączcie się!".
Wilki z SS
Wiele mówiącą symbolikę można odnaleźć również na uniformach noszonych przez kozaków, którzy zdobyli Słowiańsk. Noszą oni trójkolorowe przypinki w kształcie litery "V" z głową wilka, będące oznaczeniem Wilków Tereka - oddziału kozaków wchodzących w skład niemieckich wojsk SS w trakcie II wojny światowej. Jakby było tego mało, na profilach internetowych części separatystów widnieją zdjęcia z nazistowską symboliką lub przedstawiające palenie flagi Izraela.
W tym kontekście nietrudno się dziwić prześladowaniom Romów, które miały miejsce w Słowiańsku. Separatyści bezceremonialnie rabowali ich domy, każąc jednocześnie przedstawicielom tej mniejszości narodowej opuścić miasto. Jak wyjaśnił ludowy mer Wiaczesław Ponomariow w ten sposób zdecydowano się na "wyczyszczenie Słowiańska z narkotyków". Romowie, co do jednego, uciekli z miasta.
Czy to przypadek, że ludzie z ultraprawicowymi poglądami trafili na pierwszą linię frontu jako obrońcy praw mniejszości rosyjskiej na Ukrainie? Odpowiedź na to pytanie musi być negatywna.
Wizjoner euroazjanizmu
Po upadku ZSRR brakuje w Federacji Rosyjskiej ideologii, którą mogłaby się kierować jako państwo. Jej poszukiwania zakończyły się fiaskiem - przynajmniej do czasu dojścia do władzy Władimira Putina. Od tego momentu coraz częściej dało się słyszeć, że Rosja sama w sobie jest unikalną cywilizacją, rządzącą się odmiennymi zasadami od świata Zachodu i Wschodu. Na pierwszy plan stopniowo zaczęła wysuwać się koncepcja euroazjanizmu, stworzona jeszcze w latach 20. XX wieku. Zakłada ona, że Rosja musi istnieć w formie imperium, której przeznaczeniem jest budowa silnego, scentralizowanego państwa, zaś zagrożeniem pozostaje demokracja i wolny rynek.
Tę koncepcje w latach 90. XX w. odnowił rosyjski filozof, politolog, działacz polityczny i obecnie profesor Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa - Aleksander Dugin, który uzupełnił ją o wizję rywalizacji toczonej ze złym Zachodem (Europą i Stanami Zjednoczonymi) a państwem rosyjskim. Jak przewiduje ideolog, to właśnie do sił dobra, czyli Rosjan w tym starciu będzie należeć zwycięstwo. Ta wizja świata nie przeszkadzała naukowcowi w wyrażaniu swojej sympatii względem nazistów i SS, a nawet we wstąpieniu w latach 80. XX w. do organizacji Czarny Zakon SS.
Pomysły Dugina od początku XXI w. cieszą się w Rosji coraz większym poparciem, także w kręgach rosyjskiej władzy. Administracja Putina z przychylnością przyjęła stworzenie przez intelektualistę partii Euroazja (Dugin wcześniej był też jednym z założycieli Partii Narodowo-Bolszewickiej), z którą sympatyzował m.in. Siergiej Głaziew, obecny doradca rosyjskiego prezydenta ds. unii celnej. Z czasem Duginowi udało się nawiązać współpracę z Władimirem Żyrinowskim, a także zostać przewodniczącym sekcji ds. geopolitycznych w Radzie Doradczej Dumy ds. Bezpieczeństwa Narodowego.
W 2004 r., po Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie, filozof powołał do życia Euroazjatycki Związek Młodzieży (EZM) - organizację mającą na celu przeciwdziałanie szerzeniu się zachodnich wartości w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Azji Centralnej. Została ona ciepło przyjęta przez koła rządowe, które upatrywały w wydarzeniach na Ukrainie inspirację Zachodu. W efekcie w 2013 r. MSZ FR tuż przy granicy z Ukrainą zorganizowało m.in. "Euroazjatycki obóz młodzieżowy" dla osób z obszaru poradzieckiego.
Jak nietrudno się domyślić Dugin natychmiast poparł aneksję Krymu przez Rosję i już parokrotnie wypowiedział się za rozbiorem Ukrainy, ale dopiero niedawno udało mu się zostać gwiazdą internetu. Stało się to za sprawą opublikowanego w sieci nagrania wideo rozmowy toczonej przez Skype’a z Jekatieriną Gubariewą, żoną "gubernatora" Doniecka i szefową MSZ Donieckiej Republiki Ludowej. W jej trakcie Dugin instruował kobietę co do dalszych działań, jakie powinien podejmować ruch separatystyczny we wschodniej Ukrainie.
Wychodzi więc na to, że Władimir Putin wykorzystuje rosyjskich nacjonalistów jako narzędzie w realizacji swojej polityki zagranicznej, po części przynajmniej inspirowanej koncepcjami ideologicznymi Aleksandra Dugina. Ten fakt jest nie tylko istotny ze względu na retorykę, jaką stosuje Rosja wobec władz ukraińskich. Jednym z elementów strategii euroazjanizmu jest nawiązywanie współpracy ze środowiskami ultraprawicowymi i konserwatywnymi w całej Europie. W tym także w Polsce.
"Jeśli zaatakują Polskę, to zgłaszam akces do kolaboranckiego rządu"
Do niedawna na stronie EZM jako osobę do kontaktu w Polsce można było znaleźć dr. Przemysława Sieradzana, adiunkta w Zakładzie Studiów Pozaeuropejskich Uniwersytetu Gdańskiego, którego najnowsze publikacje pojawiają się m.in. na stronach Europejskiego Centrum Analiz Geostrategicznych (ECAG). O pracownikach tej instytucji - w tym byłym pośle Samoobrony Mateuszu Piskorskim i pracowniku urzędu warszawskiej dzielnicy Bielany Marcinie Domagale - wielokrotnie pisały polskie media w kontekście wycieczek sponsorowanych przez Kreml w charakterze obserwatorów wyborów na Krymie czy gości syryjskiego i libijskiego reżimu.
Do tych rewelacji można dorzucić jeszcze kilka mniej znanych perełek. Jak to, że m.in. Przemysław Sieradzan, Mateusz Piskorski i inny pracownik ECAG Kornel Sawiński (wg notki biograficznej doktorant na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego) w 2008 r., wspólnie z członkami polskiej partii Związek Słowiański, zorganizowali pod ambasadą rosyjską w Warszawie wiec poparcia dla interwencji Rosji w Gruzji. To nie wszystko - ekspertem organizacji, o której dziennikarze "Newsweeka" pisali, że miała kontakty z rosyjskimi służbami, jest chociażby wykładowca Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.
W internecie można znaleźć także screenshoty wypowiedzi na Facebooku z września 2013 r. innego eksperta tego think tanku, Konrada Rękasa i profesora Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach Adama Wielomskiego. Obydwaj związani są z portalem Konserwatyzm.pl, serwisem bliskim m.in. ultranacjonalistycznej organizacji Falanga, która również na łamach swojego własnego portalu chętnie publikuje wywiady z Duninem oraz inne wychwalające jego koncepcje materiały. "Jeśli któregoś kolejnego 17 IX (w ten raczej już nie zdążą) Rosjanie zaatakują Polskę, to zawczasu zgłaszam mój akces do kolaboranckiego rządu na czele którego będzie stał Konrad Rękas" - pisze na Facebooku profesor. Pracownik ECAG odpowiada mu równie wymownie: "Nasi idą :)" oraz "Niestety na razie interweniować mają (Rosjanie - przyp. red.) tylko na Ukrainie. Na NATO jeszcze przyjdzie czas :)".
Kontekst tych wypowiedzi nie jest znany. Wątpliwe też, aby obydwaj panowie już wtedy wiedzieli co się wydarzy w przeciągu roku na Ukrainie, ale jeśli rozumieć je dosłownie oraz brać pod uwagę relacje ECAG z EZM, wówczas powinny one niepokoić. Zwłaszcza, że już wiadomo jakimi metodami Putin wdraża koncepcję euroazjatycką w życie.
Robert Kozicki
___________________________
Słynny dowódca separatystów z Gorłowki "Motorola" (Арсен Павлов z Rostowa, ur. Komi) żeni się (mimo posiadania w Rosji żony) :
sobota, 26 lipca 2014
17:58 agresja rosji na ukrainę, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
1 comment
W Słowiańsku rozpoczęto ekshumację grobu zbiorowego mieszkańców miasta zabitych przez separatystów
W zajętym przez siły rządowe Słowiańsku odnaleziono zbiorowy grób - donoszą media i Human Rights Watch. Separatyści mieli w tym miejscu grzebać zwożone ciężarówką ciała.
"Zanim stamtąd odeszłam, udało się wykopać osiem rozkładających się ciał i ciągle szukano kolejnych" - informuje Julia Gorbunowa, przedstawicielka Human Rights Watch, w swoim czwartkowym raporcie ze Słowiańska.
"Zanim stamtąd odeszłam, udało się wykopać osiem rozkładających się ciał i ciągle szukano kolejnych" - informuje Julia Gorbunowa, przedstawicielka Human Rights Watch, w swoim czwartkowym raporcie ze Słowiańska.
Słowiańsk kilka tygodni temu został zwolniony od prorosyjskich separatystów. Na mocy decyzji śledczego rozpoczęto ekshumację grobu zbiorowego ofiar terrorystów.
O czym na Facebook napisał doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko – podała agencja TSN.
«Być może, znajdziemy tam i ciała uprowadzonych podczas walk o Słowiańsk milicjantów, żołnierzy i oficerów Gwardii Narodowej i Sił Zbrojnych Ukrainy. Już dokładnie wiemy, że właśnie w tym grobie zbiorowym położonym w samym centrum Słowiańska obok dziecięcego szpitala leżą ciała czterech parafian protestanckiego kościoła Przemienienia Pańskiego. To synowie głównego pastora Albert i Ruben. Mięli 24 i 30 lat odpowiednio. Również tam są dwoje parafian Wiktor Brodarski i Włodzimierz Wełyczko – 40 i 41 lat. W rodzinie pierwszego troje dzieci zostały bez ojca, w rodzinie drugiego – ośmioro» – zaznaczył Heraszczenko.
17:25 dywersanci, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina, zestrzelenie malezyjskiego samolotu
1 comment
Zestrzelenie malezyjskiego boeinga na rozkaz z Kremla
- Zestrzelenie malezyjskiego boeinga nie było pomyłką, tylko wykonaniem rozkazu z Kremla - mówi Andriej Iłłarionow, były doradca Władimira Putina, w rozmowie z "Super Expressem". Jego zdaniem Rosjanie rozważali też samolot lecący z Warszawy, ale "śmierć Polaków nie byłaby wystarczająco wymowna".
- Jedyna wersja, która znajduje potwierdzenie w faktach, to ta o celowym dokonaniu zamachu terrorystycznego z rozkazu najwyższych władz rosyjskich - mówi w wywiadzie dla "Super Expressu" Andriej Iłłarionow, były doradca ekonomiczny Władimira Putina. Jego zdaniem nie było możliwości pomylenia malezyjskiego boeinga z ukraińskim samolotem transportowym ze względu na inną prędkość oraz pułap przelotu.
Jego zdaniem na odpowiedzialność rosyjskich władz wskazuje też ujawniona przez SBU rozmowa jednego z separatystów z rosyjskim dowódcą. Separatysta "był w szoku", gdy zorientował się, że zestrzelił cywilny samolot. - Z kolei rosyjski oficer reaguje na wszystko z ogromnym spokojem. Wygląda na to, że doskonale wiedział, w co wymierzono rakiety BUK - twierdzi Iłłarionow.
Warszawa albo Amsterdam
Iłłarionow stawia też tezę, że nieprzypadkowo zestrzelono właśnie samolot lecący z Amsterdamu. - Już dawno temu ludzie pracujący w sztabie generalnym mówili mi, że ich plany wojny nuklearnej zakładają w pierwszej kolejności atak na Amsterdam i Warszawę - mówi. Jego zdaniem wybrano Holandię, by "uniknąć skojarzeń ze Smoleńskiem"; ponadto "śmierć głównie Polaków nie byłaby wystarczająco wymowna". Iłłarionow zaznacza też, że żaden samolot z Warszawy nie leciał nad strefą konfliktu.
Andriej Iłłarionow jest ekonomistą i analitykiem był doradcą Władimira Putina w latach 2000-2005, obecnie to krytyk polityki Kremla.
17:21 agresja rosji na ukrainę, dywersanci, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
1 comment
SBU przechwyciła telefoniczne negocjacje przywódców separatystów z przedstawicielem partii Putina
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła telefoniczne negocjacje liderów terrorystycznej organizacji «Doniecka Republika Ludowa» z przedstawicielem rosyjskiej partii «Jedna Rosja», które po raz kolejny udowadniają, że strona rosyjska jest bezpośrednio związana z eskalacją zbrojonego konfliktu na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego Ukrainy.
O czym poinformowało biuro prasowe SBU.
W szczególności, materiały udowadniają, że do realizacji rosyjskiego scenariusza destabilizacji sytuacji na Ukrainie jest bezpośrednio zamieszany zastępca sekretarza rady generalnej zarządu rosyjskiej politycznej partii «Jedna Rosja» Aleksiej Czesnakow.
Również opublikowano rozmowy zawierające informacje o metodach działań terrorystów w Doniecku. Nagrania świadczą, że dla osiągnięcia swojego celu separatyści gotowi faktycznie zniszczyć infrastrukturę miasta.
za: http://zik.ua/pl/news/2014/07/25/sbu_przechwycia_telefoniczne_negocjacje_przywdcw_separatystw_z_przedstawicielem_partii_putina_509182
17:15 agresja rosji na ukrainę, dywersanci, imperializm, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
No comments
Dowody na regularną wojnę Rosji z Ukrainą
Na całej granicy Rosyjsko-Ukraińskiej (nie tylko w rejonie Doniecka i Ługańska) mają miejsce prowokacje i zwiększa się ilość rosyjskiego wojska.
Rosyjscy żołnierze chwalą się bombardowaniem Ukrainy:
Fot. http://en.inforesist.org/russian-soldier-boasted-in-the-social-network-about-a-night-bombing-of-ukraine-photo/
Rosyjski żołnierz opublikował w mediach społecznościowych informacje i zdjęcia świadczące o tym że brał udział w bombardowaniu artyleryjskim terytorium Ukrainy. Jednocześnie władze Rosji nie wyrażają zgody na efektywną kontrolę granicy z Ukrainą przez obserwatorów OBWE.
Jak pisze Inforesist, żołnierz Wadim Grigorjew opublikował 23 lipca na portalu VKontakte post w którym stwierdził „bombardowaliśmy Ukrainę przez całą noc”. Do postu załączono zdjęcia, na których widoczne były między innymi haubice holowane i elementy zużytej amunicji artyleryjskiej. Został on szybko usunięty, ale w Internecie zachowane są pliki graficzne, na których doskonale widać jego treść.
Fot. http://en.inforesist.org/russian-soldier-boasted-in-the-social-network-about-a-night-bombing-of-ukraine-photo/
Co więcej, z załączonej mapy wynika, że w trakcie publikacji materiału przebywał on w rejonie miejscowości Matwiejew Kurgan, położonej w Rosji w obwodzie rostowskim w pobliżu granicy granicy z Ukrainą. Władze w Kijowie wielokrotnie oskarżały już Federację Rosyjską o prowadzenie ostrzału terytorium Ukrainy, w tym w szczególności sił prowadzących operację antyterrorystyczną.
OBWE przyjęła rezolucję o wysłaniu niewielkiej liczby obserwatorów na dwa punkty kontrolne na granicy ukraińsko – rosyjskiej. Przedstawiciel misji USA w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie Daniel Baer stwierdził jednak, że działania te nie pozwolą na uzyskanie żadnego realnego obrazu „masowej” pomocy jakiej Rosja udziela bojownikom, a zgody na rozszerzenie zakresu obserwacji nie udzielono pomimo wniosków zgłaszanych przez delegacje innych państw. Każdy z punktów kontrolnych obejmie obszar o szerokości kilkuset metrów, a łączna długość granicy ukraińsko – rosyjskiej wynosi niemal 2000 km.
17:12 agresja rosji na ukrainę, dywersanci, rosja, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
No comments
Terroryści z Donbasu
Koncentracja sił samoobrony Donbasu po wyparciu ich z północy pozwala dokładniej ocenić ich obecne siły.
Przejmują oni czołowe funkcje na wschodzie Ukrainy i rekrutują oraz szkolą nowych bojowników. Z przekonania przyłączyło się do nich około 5000 miejscowych bojówkarzy, chcących walczyć o własne państwo albo o przyłączenie tego regionu do Rosji - wyjaśnia Ołeksyj Dmytraszowski, rzecznik sztabu tzw. operacji antyterrorystycznej, czyli ukrofaszystowskiej ekspedycji karno-pacyfikacyjnej (ukry, karatieli).
Obecnie kiedy w regionie donieckim nastąpiła koncentracja oddziałów wycofanych ze Słowiańska i Kramatorska, łatwo wyróżnić trzy największe uzbrojone formacje powstańcze.
Za najlepiej wyszkolony i najbardziej skuteczny w boju uważa się batalion "Wostok", założony jeszcze w 1999 roku, któremu w Donbasie przewodzi Aleksander Chodakowski, były dowódca ukraińskiego oddziału specjalnego "Alfa" w Doniecku. Dowodzi on około tysiącem zaprawionych bojowników. W jednym z wywiadów Chodakowski wyjaśniał, że miał u siebie swego czasu grupę ochotników z Czeczenii (z tejpów lojalnych wobec Ramzana Kadyrowa) i w ogóle bojców z małych muzułmańskich grup etnicznych północnego Kaukazu. Dlatego czasami pojawiają się opinie, że jest to batalion czeczeński. W walkach o lotnisko w Doniecku zginęło ich około 30, co wiadomo z wysyłki ich ciał w trumnach do Groznego i Gudermesu. Według informacji ukraińskich dziennikarzy w szeregach ukraińskiego "Wostoku" są także zaprawieni w boju Osetyńcy, też z Kaukazu, ale którym miejscowi bardziej ufają, bo są prawosławni. Ostatnio pojawił się sygnał, że przez granicę rosyjską doszedł jeszcze jeden silny oddział osetyński.
Przypuszczalnie największą uzbrojoną grupę powstańców stanowią jednak miejscowi separatyści skupieni wokół pułkownika Igora Girkina, najczęściej nazywanego Striełkowem. W niektórych wywiadach podawał on, że jest byłym funkcjonariuszem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), następczyni KGB.
Jest to rzeczywiście bardzo zdolny, doświadczony i odważny oficer, o silnych cechach przywódczych i dużej charyzmie osobistej. Po zdobyciu Słowiańska przez armię ukraińską Striełkow zmylił atakujących, wyprowadził prawie cały swój oddział wraz ze sprzętem z płonącego miasta i przeniósł swoją kwaterę główną do Doniecka. Liczebność jego oddziałów ocenia się nadal na około 4000-5000 osób, po uzupełnieniu nowymi rekrutami w Doniecku. Służby ukraińskie, które nie ustają w fabrykowaniu prymitywnych kłamstw propagandowych twierdzą, że ma on pod sobą doświadczonych żołnierzy najemnych z Rosji, Krymu i Naddniestrza, wyłącznie etnicznych Rosjan, chociaż wiadomo, że większość jego ludzi to z pewnością miejscowi. Jego oddziały dysponują czołgami, moździerzami i granatnikami oraz innym sprzętem pochodzącym z Rosji oraz zdobytym na armii ukraińskiej.
Na różnych stronach internetowych "Donieckiej Republiki Ludowej" można przeczytać, że dowódca "Wostoku" Chodakowski nie znalazł wspólnego języka ze Striełkowem po tym, jak ten ostatni musiał oddać Słowiańsk i ogłosił się "głównodowodzącym Doniecka". Te same źródła podają, że Chodakowski nie był gotów dzielić się w Doniecku władzą ze Striełkowem i dlatego udał się on ze swoim batalionem do sąsiedniej Makiejewki.
Oprócz batalionu "Wostok" i oddziałów Striełkowa w Doniecku jest jeszcze trzecia duża grupa, tzw. Rosyjska Armia Prawosławna, z którą łączy się nazwisko Pawła Gubariewa. Ukraińskie media niewiele donosiły jak dotąd o tych oddziałach. Jak twierdzą dziennikarze z Rosji oddziały te liczą ok. 4000 osób, też prawie wyłącznie z miejscowych, ale jeden z proukraińskich obserwatorów Deutsche Welle, prosząc o nieujawnianie jego tożsamości, powiedział, że wie z kręgów separatystów, iż Rosyjska Armia Prawosławna liczy tylko 500 osób. Sam Gubariew pisał na portalach społecznościowych, że jego armia jest "silnym oddziałem Republiki Donieckiej", z bojownikami walczącymi z przekonania. W rzeczywistości są to podobno głównie bezrobotni dziś Ukraińcy z tamtejszych osiedli górniczych, twierdzi informator Deutsche Welle. Nie mają oni wyszkolenia wojskowego i są najsłabszą bojowo z tych trzech formacji. Zazwyczaj atakują maruderów, przy czym sami też od czasu do czasu dopuszczają się plądrowań. Nie mają ciężkiego uzbrojenia - wyjaśniał Niemcom ów informator. Oprócz tych oddziałów są także mniejsze, uzbrojone ugrupowania, działające w regionie donieckim. Jeszcze więcej drobnych grup działa w regionie Ługańskim. Wiele z nich ma bardzo dobrą broń i sprawnie się nią posługuje. Niewiele wiadomo jednak, kto stoi na ich czele i na ile ich działania są skoordynowane.
Wydaje się, że z bronią w ogóle nie ma kłopotu, ale wciąż mało jest rąk do walki i prawie wszystkie grupy chętnie przyjmują na miejscu nowego rekruta. Dowódcy powstania od początku narzekają na to, że ludność Donbasu w ogromnej większości przyjęła postawę wyczekującą i woli się nie narażać licząc na rozstrzygnięcie z pomocą Rosji. Z tego względu, wśród bojowników można zaobserwować postawę nieskrywanej niechęci do tchórzliwych cywilów, która przejawia się częściowo tym, że w czasie działań bojowych powstańcy nie mają skrupułów, aby kryć się wśród dzielnic mieszkalnych i ściągać ogień artylerii na cywilów, a także – jak w przypadku Słowiańska i Kramatorska – aby wyjść cichcem z miasta zostawiając ludność oprawcom. „A co, myśleli, że jak się zadekują, to ich ukry oszczędzą?” – zapytał paląc przed kamerą papierosa jeden z ludzi Striełkowa zapytany o los cywilów w opuszczonym Słowiańsku.
W niewoli terrorystów na Donbasie przebywa 396 osób
Jedno z ważniejszych pytań o sytuacje na Ukrainie dotyczy tożsamości powstańców: kim są uzbrojeni ludzie w zorganizowanych oddziałach w Donbasie, których propaganda kijowska nazywa „prorosyjskimi terrorystami”, zachodnia – separatystami, a rosyjska - „opołczeńcami” (powstańcami)? Ołeksyj Melnyk, ukraiński propagandysta z Centrum Badawczego im. Razumkowa twierdzi, że w Donieckim Zagłębiu Węglowym operuje szereg zbrojnych ugrupowań, które kontrolują agenci rosyjskich tajnych służb. Wśród nich, obok aktywnych agentów, mogą być także byli agenci tajnych służb. W propagandzie ukraińskiej przyjmuje się i głosi, że rosyjskich agentów, uprawiających głównie sabotaż, może być nawet dwa tysiące.Przejmują oni czołowe funkcje na wschodzie Ukrainy i rekrutują oraz szkolą nowych bojowników. Z przekonania przyłączyło się do nich około 5000 miejscowych bojówkarzy, chcących walczyć o własne państwo albo o przyłączenie tego regionu do Rosji - wyjaśnia Ołeksyj Dmytraszowski, rzecznik sztabu tzw. operacji antyterrorystycznej, czyli ukrofaszystowskiej ekspedycji karno-pacyfikacyjnej (ukry, karatieli).
Obecnie kiedy w regionie donieckim nastąpiła koncentracja oddziałów wycofanych ze Słowiańska i Kramatorska, łatwo wyróżnić trzy największe uzbrojone formacje powstańcze.
Za najlepiej wyszkolony i najbardziej skuteczny w boju uważa się batalion "Wostok", założony jeszcze w 1999 roku, któremu w Donbasie przewodzi Aleksander Chodakowski, były dowódca ukraińskiego oddziału specjalnego "Alfa" w Doniecku. Dowodzi on około tysiącem zaprawionych bojowników. W jednym z wywiadów Chodakowski wyjaśniał, że miał u siebie swego czasu grupę ochotników z Czeczenii (z tejpów lojalnych wobec Ramzana Kadyrowa) i w ogóle bojców z małych muzułmańskich grup etnicznych północnego Kaukazu. Dlatego czasami pojawiają się opinie, że jest to batalion czeczeński. W walkach o lotnisko w Doniecku zginęło ich około 30, co wiadomo z wysyłki ich ciał w trumnach do Groznego i Gudermesu. Według informacji ukraińskich dziennikarzy w szeregach ukraińskiego "Wostoku" są także zaprawieni w boju Osetyńcy, też z Kaukazu, ale którym miejscowi bardziej ufają, bo są prawosławni. Ostatnio pojawił się sygnał, że przez granicę rosyjską doszedł jeszcze jeden silny oddział osetyński.
Przypuszczalnie największą uzbrojoną grupę powstańców stanowią jednak miejscowi separatyści skupieni wokół pułkownika Igora Girkina, najczęściej nazywanego Striełkowem. W niektórych wywiadach podawał on, że jest byłym funkcjonariuszem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), następczyni KGB.
Jest to rzeczywiście bardzo zdolny, doświadczony i odważny oficer, o silnych cechach przywódczych i dużej charyzmie osobistej. Po zdobyciu Słowiańska przez armię ukraińską Striełkow zmylił atakujących, wyprowadził prawie cały swój oddział wraz ze sprzętem z płonącego miasta i przeniósł swoją kwaterę główną do Doniecka. Liczebność jego oddziałów ocenia się nadal na około 4000-5000 osób, po uzupełnieniu nowymi rekrutami w Doniecku. Służby ukraińskie, które nie ustają w fabrykowaniu prymitywnych kłamstw propagandowych twierdzą, że ma on pod sobą doświadczonych żołnierzy najemnych z Rosji, Krymu i Naddniestrza, wyłącznie etnicznych Rosjan, chociaż wiadomo, że większość jego ludzi to z pewnością miejscowi. Jego oddziały dysponują czołgami, moździerzami i granatnikami oraz innym sprzętem pochodzącym z Rosji oraz zdobytym na armii ukraińskiej.
Na różnych stronach internetowych "Donieckiej Republiki Ludowej" można przeczytać, że dowódca "Wostoku" Chodakowski nie znalazł wspólnego języka ze Striełkowem po tym, jak ten ostatni musiał oddać Słowiańsk i ogłosił się "głównodowodzącym Doniecka". Te same źródła podają, że Chodakowski nie był gotów dzielić się w Doniecku władzą ze Striełkowem i dlatego udał się on ze swoim batalionem do sąsiedniej Makiejewki.
Oprócz batalionu "Wostok" i oddziałów Striełkowa w Doniecku jest jeszcze trzecia duża grupa, tzw. Rosyjska Armia Prawosławna, z którą łączy się nazwisko Pawła Gubariewa. Ukraińskie media niewiele donosiły jak dotąd o tych oddziałach. Jak twierdzą dziennikarze z Rosji oddziały te liczą ok. 4000 osób, też prawie wyłącznie z miejscowych, ale jeden z proukraińskich obserwatorów Deutsche Welle, prosząc o nieujawnianie jego tożsamości, powiedział, że wie z kręgów separatystów, iż Rosyjska Armia Prawosławna liczy tylko 500 osób. Sam Gubariew pisał na portalach społecznościowych, że jego armia jest "silnym oddziałem Republiki Donieckiej", z bojownikami walczącymi z przekonania. W rzeczywistości są to podobno głównie bezrobotni dziś Ukraińcy z tamtejszych osiedli górniczych, twierdzi informator Deutsche Welle. Nie mają oni wyszkolenia wojskowego i są najsłabszą bojowo z tych trzech formacji. Zazwyczaj atakują maruderów, przy czym sami też od czasu do czasu dopuszczają się plądrowań. Nie mają ciężkiego uzbrojenia - wyjaśniał Niemcom ów informator. Oprócz tych oddziałów są także mniejsze, uzbrojone ugrupowania, działające w regionie donieckim. Jeszcze więcej drobnych grup działa w regionie Ługańskim. Wiele z nich ma bardzo dobrą broń i sprawnie się nią posługuje. Niewiele wiadomo jednak, kto stoi na ich czele i na ile ich działania są skoordynowane.
Wydaje się, że z bronią w ogóle nie ma kłopotu, ale wciąż mało jest rąk do walki i prawie wszystkie grupy chętnie przyjmują na miejscu nowego rekruta. Dowódcy powstania od początku narzekają na to, że ludność Donbasu w ogromnej większości przyjęła postawę wyczekującą i woli się nie narażać licząc na rozstrzygnięcie z pomocą Rosji. Z tego względu, wśród bojowników można zaobserwować postawę nieskrywanej niechęci do tchórzliwych cywilów, która przejawia się częściowo tym, że w czasie działań bojowych powstańcy nie mają skrupułów, aby kryć się wśród dzielnic mieszkalnych i ściągać ogień artylerii na cywilów, a także – jak w przypadku Słowiańska i Kramatorska – aby wyjść cichcem z miasta zostawiając ludność oprawcom. „A co, myśleli, że jak się zadekują, to ich ukry oszczędzą?” – zapytał paląc przed kamerą papierosa jeden z ludzi Striełkowa zapytany o los cywilów w opuszczonym Słowiańsku.
Rosjanie rabują rzeczy należące do pasażerów Boeinga 777. I chwalą się łupem w internecie!
Złodzieje grasujący na miejscu katastrofy pasażerskiego samolotu, zestrzelonego nad Ukrainą przez terrorystów współpracujących z Moskwą, kradną rzeczy należące do ofiar tragedii. Potrafią rabować również takie drobiazgi jak kosmetyki. I nawet z tym się nie kryją. Jedna z hien pochwaliła się łupem w internecie.
Mieszkanka Donbasu zamieściła w sieci kilka zdjęć, na których chwali się tuszem do rzęs ukradzionym z zestrzelonego samolotu malezyjskiego boeinga. Zdjęcia zostały podpisane: „Tusz z Amsterdamu, ale raczej z pola. Rozumiecie.” - pisze portal tvp.info.
Kosmetyki miała otrzymać od kolegi. A siebie nazywa „separatystką”, której „od wszystkiego, co ukraińskie, robi się niedobrze”. Potwierdza, że na miejscu katastrofy rozkradane są przedmioty należące do ofiar.
"Dziewczyna twierdzi, że osobisty bagaż ofiar z malezyjskiego boeinga w znacznej części został splądrowany przez separatystów" - podaje tvp.info.

Jej wpis na Instagramie spotkał się z ostrą krytyką. Złodziejka odpowiedziała w chamski sposób:
„Mogę Ci wysłać bieliznę i fekalia”
Pod zamieszczonymi zdjęciami wywiązuje się długa i ostra dyskusja. Zdaniem większości internautów zamieszczone zdjęcia to „kiepski żart”. Inni są bardziej dosadni. „Dobrze, że pokładowym jedzeniem się nie żywisz” – pisze jeden z nich. Separatystce puszczają nerwy. Dziewczyna odpowiada, że może wysłać swoim krytykom „bieliznę i fekalia” ofiar. Wkrótce potem kasuje konto na Instagramie.
źródło: http://www.tvp.info/16187507/tusz-z-amsterdamu-ale-raczej-z-pola-separatystka-chwali-sie-kosmetykami-z-zestrzelonego-boeinga
Mieszkanka Donbasu zamieściła w sieci kilka zdjęć, na których chwali się tuszem do rzęs ukradzionym z zestrzelonego samolotu malezyjskiego boeinga. Zdjęcia zostały podpisane: „Tusz z Amsterdamu, ale raczej z pola. Rozumiecie.” - pisze portal tvp.info.
Kosmetyki miała otrzymać od kolegi. A siebie nazywa „separatystką”, której „od wszystkiego, co ukraińskie, robi się niedobrze”. Potwierdza, że na miejscu katastrofy rozkradane są przedmioty należące do ofiar.
"Dziewczyna twierdzi, że osobisty bagaż ofiar z malezyjskiego boeinga w znacznej części został splądrowany przez separatystów" - podaje tvp.info.
Jej wpis na Instagramie spotkał się z ostrą krytyką. Złodziejka odpowiedziała w chamski sposób:
„Mogę Ci wysłać bieliznę i fekalia”
Pod zamieszczonymi zdjęciami wywiązuje się długa i ostra dyskusja. Zdaniem większości internautów zamieszczone zdjęcia to „kiepski żart”. Inni są bardziej dosadni. „Dobrze, że pokładowym jedzeniem się nie żywisz” – pisze jeden z nich. Separatystce puszczają nerwy. Dziewczyna odpowiada, że może wysłać swoim krytykom „bieliznę i fekalia” ofiar. Wkrótce potem kasuje konto na Instagramie.
źródło: http://www.tvp.info/16187507/tusz-z-amsterdamu-ale-raczej-z-pola-separatystka-chwali-sie-kosmetykami-z-zestrzelonego-boeinga
czwartek, 24 lipca 2014
Im dłużej świat będzie zwlekał, tym więcej zapłaci
Ukraińcy (Rusini), którzy z pomocą Polaków i Litwinów poszli dawno temu pod "rosyjski but" ("Perejasławska Rada" i ciąg dalszy) właśnie walczą o wolność swego Kraju; i wierzę, że ją wywalczą! Bo imperia się kończą - przynajmniej niektóre... Rosyjskie i sowieckie panowanie przyniosło Ukraińcom dziesiątki milionów ofiar, bo to na ich terytoriach rozgrywały się dwie wojny światowe (z Germańcami), dwie kolektywizacje i trzy Hołodomory.
Wg Normana Daviesa, który w swoich historycznych rozprawach bardziej krytycznie odnosił się do polskich narodowych mitów o wielkości, niż do rosyjskich - małe księstwo moskiewskie po wchłonięciu lewobrzeżnej Ukrainy - stało się wielką Rosją. Dodajmy, iż ową lewobrzeżną Ukrainę właściwie "podarował" Moskwie Jan Sobieski, chcąc w ten sposób pozyskać ją do ligi antytureckiej. Moskwa ziemię wzięła, ale daniny krwi już nie dała.
Na wyobraźnię ludzi świata zachodniego bezsprzecznie oddziaływuje obszar Rosji i jej spore zasoby ludnościowe. Do czasów Rewolucji Październikowej wydawało się, iż Rosjanie, a szczególnie ich elitarna warstwa ucywilizowali się i właściwie nie odbiegają pod tym względem od Zachodu; nawet mieli bezsprzeczne osiągnięcia w nauce, sztuce i kulturze, że wspomnę o Łomonosowie, Tołstoju, czy o muzyce i malarstwie rosyjskim. Bolszewicy zlikwidowali tę elitę, bądź zdołała uciec z kraju.
Wydawałoby się, iż fascynacja Rosją powinna minąć - nic z tego. Na fali powszechnych ruchów socjalistycznych (słynne słowa Sartre'a "kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem") - Związek Sowiecki jawił się jako jedyne państwo sprawiedliwości społecznej. Tak było przez cały prawie okres międzywojenny; świat nie wierzył w zamorzenie głodem milionów Ukraińców, nic nie wiedział, lub nie chciał wiedzieć o syberyjskich łagrach. W czasie II WW potrzebne było rosyjskie mięso armatnie - stary tetryk Roosevelt nie chciał słyszeć złego słowa o Stalinie - oddał mu jako sferę wpływów całą wschodnia Europę. Słynna mowa Churchilla, (który wiedział, co znaczy stalinizm) w Fulton - rozpoczęła wprawdzie okres zimnej wojny, ale mentalności ludzi Zachodu w odniesieniu do ZSRR nie zmieniła. We Włoszech i Francji funkcjonowały potężne partie komunistyczne. Intelektualiści, pisarze i artyści w dalszym ciągu nie przyjmowali do wiadomości prawdy o Rosji. Słynny aktor i piosenkarz Yves Montand dopiero przed śmiercią wyznał, iż mylił się całkowicie pod tym względem. Ameryka po II WW miała w stosunku do komunistów właściwe podejście , ale począwszy od czasów Kennedy'ego i tam to się zmieniło. Wydawało by się, że słynne opracowania Sołżenicyna ("Archipelag Gułag", czy "Jeden dzień Iwana Denisowicza") zdejmą przysłowiowe łuski z oczu ludzi ze świata ucywilizowanego. Nic takiego się nie stało - pragmatyczny świat wolał z ruskim handlować niż walczyć o prawa człowieka.
Właściwą definicję dla Związku Sowieckiego wystawił dopiero Ronald Reagan: "Imperium Zła". W ślad za tym US prowadziły określoną politykę przeciwstawiając imperialnym zakusom Breżniewa określoną siłę militarną, a nawet wirtualną ("gwiezdne wojny") - kolos na glinianych nogach, jakim od zawsze była Rosja, a później ZSRR - przegrał z kretesem ów wyścig zbrojeń. Gospodarcza zapaść była dobrą podstawą dla "Pierestrojki" Gorbaczowa, nastąpił upadek ZSRR, rozpoczęły się w Rosji demokratyczne zmiany, szereg państw odzyskało niepodległość. Oczywiście, odgórnie wprowadzona "demokracja" i wolny rynek nie mogły w społeczeństwie przyzwyczajonym do knuta wygenerować powszechnego dobrobytu; wprost przeciwnie - nastąpiło zubożenie społeczeństwa i bogacenie się oligarchów. Na fali powszechnego niezadowolenia z takiej demokracji wyrósł nowy władca Rosji, który zaczął podbijać narodowy bębenek - roztoczył imperialne miraże i korzystając z ogromnych zasobów ropy i gazu doprowadził do względnego dobrobytu. Owa tęsknota za utraconym imperium i wyraźny postęp cywilizacyjny państwa dały owemu przywódcy ogromna władzę.
Znowu Zachód nie zauważył w jakim kierunku zmierza Rosja; przywódcy owego świata uważali Putina za człowieka ucywilizowanego, z którym można rozmawiać o współczesnych globalnych zagrożeniach, o rozbrojeniu atomowym, o walce z terroryzmem o zanieczyszczeniu środowiska. Nastąpił "reset". Błąd polegał na tym, że z kidnaperem przystawiającym nóż do szyi porwanego dziecka (straszak atomowy) - się negocjuje, a nie wpuszcza na salony i dostarcza pretekstu do samozadowolenia. Krótko mówiąc - świat zachodni wyhodował sobie bestię, którą trudno jest okiełznać, gdyż korzyści z gospodarczych powiązań są bezsprzeczne, a nikomu nie chce się umierać za Krym, jak kiedyś za Gdańsk. Świat woli przymykać oczy na aneksję części Gruzji, Mołdawii, czy Ukrainy, niż zająć określone stanowisko. Przy tym wszystkim - stosunek sił Rosji do świata zachodniego jest jak jeden do czterdziestu i to jest niezrozumiałe. Kiedyś Trujilloo szantażował Kongres amerykański. Teraz jednak są różne sposoby na szantażystów i terrorystów - nie wiem na co czeka świat. Im dłużej będzie czekał, tym w ostatecznym rachunku zapłaci więcej.
źródło: http://niepoprawni.pl/blog/6319/swiat-im-dluzej-czeka-tym-zaplaci-wiecej
Wg Normana Daviesa, który w swoich historycznych rozprawach bardziej krytycznie odnosił się do polskich narodowych mitów o wielkości, niż do rosyjskich - małe księstwo moskiewskie po wchłonięciu lewobrzeżnej Ukrainy - stało się wielką Rosją. Dodajmy, iż ową lewobrzeżną Ukrainę właściwie "podarował" Moskwie Jan Sobieski, chcąc w ten sposób pozyskać ją do ligi antytureckiej. Moskwa ziemię wzięła, ale daniny krwi już nie dała.
Na wyobraźnię ludzi świata zachodniego bezsprzecznie oddziaływuje obszar Rosji i jej spore zasoby ludnościowe. Do czasów Rewolucji Październikowej wydawało się, iż Rosjanie, a szczególnie ich elitarna warstwa ucywilizowali się i właściwie nie odbiegają pod tym względem od Zachodu; nawet mieli bezsprzeczne osiągnięcia w nauce, sztuce i kulturze, że wspomnę o Łomonosowie, Tołstoju, czy o muzyce i malarstwie rosyjskim. Bolszewicy zlikwidowali tę elitę, bądź zdołała uciec z kraju.
Wydawałoby się, iż fascynacja Rosją powinna minąć - nic z tego. Na fali powszechnych ruchów socjalistycznych (słynne słowa Sartre'a "kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem") - Związek Sowiecki jawił się jako jedyne państwo sprawiedliwości społecznej. Tak było przez cały prawie okres międzywojenny; świat nie wierzył w zamorzenie głodem milionów Ukraińców, nic nie wiedział, lub nie chciał wiedzieć o syberyjskich łagrach. W czasie II WW potrzebne było rosyjskie mięso armatnie - stary tetryk Roosevelt nie chciał słyszeć złego słowa o Stalinie - oddał mu jako sferę wpływów całą wschodnia Europę. Słynna mowa Churchilla, (który wiedział, co znaczy stalinizm) w Fulton - rozpoczęła wprawdzie okres zimnej wojny, ale mentalności ludzi Zachodu w odniesieniu do ZSRR nie zmieniła. We Włoszech i Francji funkcjonowały potężne partie komunistyczne. Intelektualiści, pisarze i artyści w dalszym ciągu nie przyjmowali do wiadomości prawdy o Rosji. Słynny aktor i piosenkarz Yves Montand dopiero przed śmiercią wyznał, iż mylił się całkowicie pod tym względem. Ameryka po II WW miała w stosunku do komunistów właściwe podejście , ale począwszy od czasów Kennedy'ego i tam to się zmieniło. Wydawało by się, że słynne opracowania Sołżenicyna ("Archipelag Gułag", czy "Jeden dzień Iwana Denisowicza") zdejmą przysłowiowe łuski z oczu ludzi ze świata ucywilizowanego. Nic takiego się nie stało - pragmatyczny świat wolał z ruskim handlować niż walczyć o prawa człowieka.
Właściwą definicję dla Związku Sowieckiego wystawił dopiero Ronald Reagan: "Imperium Zła". W ślad za tym US prowadziły określoną politykę przeciwstawiając imperialnym zakusom Breżniewa określoną siłę militarną, a nawet wirtualną ("gwiezdne wojny") - kolos na glinianych nogach, jakim od zawsze była Rosja, a później ZSRR - przegrał z kretesem ów wyścig zbrojeń. Gospodarcza zapaść była dobrą podstawą dla "Pierestrojki" Gorbaczowa, nastąpił upadek ZSRR, rozpoczęły się w Rosji demokratyczne zmiany, szereg państw odzyskało niepodległość. Oczywiście, odgórnie wprowadzona "demokracja" i wolny rynek nie mogły w społeczeństwie przyzwyczajonym do knuta wygenerować powszechnego dobrobytu; wprost przeciwnie - nastąpiło zubożenie społeczeństwa i bogacenie się oligarchów. Na fali powszechnego niezadowolenia z takiej demokracji wyrósł nowy władca Rosji, który zaczął podbijać narodowy bębenek - roztoczył imperialne miraże i korzystając z ogromnych zasobów ropy i gazu doprowadził do względnego dobrobytu. Owa tęsknota za utraconym imperium i wyraźny postęp cywilizacyjny państwa dały owemu przywódcy ogromna władzę.
Znowu Zachód nie zauważył w jakim kierunku zmierza Rosja; przywódcy owego świata uważali Putina za człowieka ucywilizowanego, z którym można rozmawiać o współczesnych globalnych zagrożeniach, o rozbrojeniu atomowym, o walce z terroryzmem o zanieczyszczeniu środowiska. Nastąpił "reset". Błąd polegał na tym, że z kidnaperem przystawiającym nóż do szyi porwanego dziecka (straszak atomowy) - się negocjuje, a nie wpuszcza na salony i dostarcza pretekstu do samozadowolenia. Krótko mówiąc - świat zachodni wyhodował sobie bestię, którą trudno jest okiełznać, gdyż korzyści z gospodarczych powiązań są bezsprzeczne, a nikomu nie chce się umierać za Krym, jak kiedyś za Gdańsk. Świat woli przymykać oczy na aneksję części Gruzji, Mołdawii, czy Ukrainy, niż zająć określone stanowisko. Przy tym wszystkim - stosunek sił Rosji do świata zachodniego jest jak jeden do czterdziestu i to jest niezrozumiałe. Kiedyś Trujilloo szantażował Kongres amerykański. Teraz jednak są różne sposoby na szantażystów i terrorystów - nie wiem na co czeka świat. Im dłużej będzie czekał, tym w ostatecznym rachunku zapłaci więcej.
źródło: http://niepoprawni.pl/blog/6319/swiat-im-dluzej-czeka-tym-zaplaci-wiecej
sobota, 12 lipca 2014
17:05 imperializm, putin putler, rosyjski faszyzm, rosyjski terroryzm, wojna, wojna ukraina
1 comment
Przegrana wojna Putina
Putin przegrał Ukrainę. Czy może także przegrać Rosję?
Zdając sobie sprawę z doniosłości zmian, które kryzys ukraiński i jego skutki wywołają w skali całego regionu, warto popatrzeć na pustoszejące pole geopolitycznej bitwy z punktu wiedzenia Rosji i wraz z piszącymi właśnie swe raporty do Putina kremlowskimi strategami dokonać bilansu strat, które w jego rezultacie już poniosła i poniesie Moskwa.
Putin przegrał bitwę o Ukrainę – kluczowe państwo, bez którego niemożliwe jest odtworzenie imperium w jakiejkolwiek formie. Decyzja nowych władz Ukrainy o opuszczeniu WNP – klubu postsowieckich państw postrzeganych przez Rosję w kategoriach wyłącznej strefy wpływów, a także deklaracje o jednoznacznym kursie na wstąpienie do UE (i być może do NATO) są początkiem drogi Ukrainy do europejskiej normalności i zarazem końcem jej historii w ramach jednego z Rosją kierunku rozwoju. Nie ma bowiem wątpliwości, że prowadzony przez ponad 20 lat kurs kolejnych ukraińskich przywódców na siedzenie na dwu stołkach (nazywany „polityką wielowektorowości”) poniósł spektakularną i kosztowną dla Ukraińców klęskę. Inaczej być nie mogło. Już w „Wielkiej Szachownicy” Zbigniew Brzeziński podkreślał, że próbujące balansować między jednocząca się Europą a neoimperialną Rosją „państwa rozdarte” albo przyłączą się do jednego z bloków, albo utoną. Dokonując wyboru na rzecz Europy, Ukraińcy nie tylko pokazali, jak wspaniałym i żywotnym projektem jest zjednoczona Europa, ale przede wszystkim jak bardzo ubliża ich narodowej godności uczestnictwo w proponowanym przez Rosję klubie autorytarnych, skorumpowanych i smutnych, wiecznie postsowieckich i pozbawionych perspektyw tworów.
Pragnę przytoczyć zestawienie strat jakie poniosła Rosja za blogerem Markiem W. z Salonu24.
Tegoroczną agresję Rosji na Ukrainę możemy całkiem zasadnie nazywać Wojną Putina, ponieważ to ON stał sie twarzą i faktycznym decydentem wydarzeń i to on jest winny wszystkich strategicznych błędów, jakie popełniła Rosja oraz jej przywództwo. A trzeba przyznać, że udało im się złamać wszelkie możliwe zasady prowadzenia wojny:
Od początku Putin miał asa atutowego, którego kompletnie zmarnował, mowa tu o prezydencie Janukowyczu. Jasne, że był to tchórz i oprych, jednak gdyby po jego ucieczce do Rosji Kreml zmusił go powrotu na Wschód Ukrainy i wykorzystał jako sztandar w walce z " faszystowską juntą", cała operacja wyglądała by zupełnie inaczej. Przede wszystkim aktualny w końcu Prezydent mógłby przejąć kontrolę nad wojskiem na Wschodzie i przy silnym poparciu Rosji w ludziach i sprzęcie zająć całkiem legalnie wielkie obszary państwa.
Co najważniejsze - w takim przypadku Putin nie byłby żadnym agresorem, tylko zatroskanym sąsiadem, pomagającym LEGALNEJ, uznanej przez wszystkich władzy! Wszelkie działania dyplomatyczne Polski i innych krajów popierających Majdan byłyby bez porównania trudniejsze.
Wchodzi tu również czynnik CZASU, absolutnie decydujący w każdej strategii.
Trzeba pamiętać, że tuż po przewrocie na Majdanie nowe władze musiały dopiero tworzyć struktury rządu, a wojsko było w całkowitym upadku i nie było w stanie walczyć, co dobrze pokazały dalsze wydarzenia.
Oczywiście Janukowycz byłby tylko figurantem, zwyczajnie zmuszonym do czynu groźbą "rozwałki", co dobrze wpływa na takich tchórzy.
Następnym zasadniczym błędem było zajęcie Krymu i to w wielu wymiarach:
- stanowiło rażące naruszenie zasad międzynarodowych, co zmusiło Zachód do mocnych kroków odwetowych ( jak na nich), postawiło tez Moskwę poza nawias europejskiej społeczności
- znów dało nowej władzy na Ukrainie niezbędny Czas, aby choć trochę wzmocnić kompletnie zrujnowane państwo oraz jego struktury siłowe.
Powtórzył tutaj jeden z wielkich błędów Hitlera, który w 41 r. wysłał von Masteina, jednego z najlepszych generałów w celu zdobycia Sewastopola, zamiast wprost uderzyć na Zagłębie Donieckie, główne wtedy centrum przemysłu zbrojeniowego. W rezultacie Niemcy mieli świetny port, nie mając żadnych okrętów na Morzu Czarnym, a Rosjanie zdążyli ewakuować cały przemysł zbrojeniowy za Wołgę, który przygotował sprzęt do kontrofensywy w 43 r. i wygrania całej wojny.
- ogromnie ważnym czynnikiem był przełom w świadomości społeczeństwa ukraińskiego, które nagle zobaczyło w Rosji agresora, który zabrał im nagle kawał ich Państwa! Trudno wprost przecenić, jak wielka rewolucja zaszła we wzajemnych stosunkach obu bratnich narodów!
- jednocześnie Putin nie mógł dać nowej, narodzonej na Majdanie władzy bardziej bezcennego podarunku -stali sie obrońcami Ojczyzny przed obcym agresorem, dawne władze Janukowycza zostały uznane za zdrajców Narodu i całkowicie skompromitowane, natomiast Zachód nie miał wyjścia, jak szybko uznać ich legalność. Co więcej, wsparcie nowej władzy było najlepszym sposobem powstrzymania dalszej rosyjskiej agresji, którą straszył Putin.
Już teraz jasno widać, jaką katastrofą okazała się polityka międzynarodowa Putina.
Swoimi groźbami i bezczelnymi kłamstwami udało mu się zjednoczyć przeciw sobie właściwie cały Zachód, a to sztuka wprost niebywała:-) Fakt, że ogłoszone sankcje są dość śmieszne, z drugiej strony w kulisach Zachód postawił "propozycję nie do odrzucenia", która Putin musiał przyjąć po raz drugi!
Warto przypomnieć, że w 2008 r., gdy czołgi rosyjskie docierały do Tbilisi, do Putina przyjechał Sarkozy z podobną "propozycją", po której Putin podkulił ogon i wycofał wojska z Gruzji. W 2014 r. sytuacja się powtórzyła i Putin musiał zatrzymać gotową do uderzenia na Ukrainę armię.
Cała awantura z "separatystami" ma na celu głównie ukrycie tego faktu przed własnym społeczeństwem, które ogłupiono masową, nacjonalistyczną i imperialną propagandą.
Przy okazji Putin wplątał Rosję w katastrofę o wymiarach globalnych, kto wie, czy ten skutek jego Wojny nie okaże sie najważniejszy:
- Zachód, w tym Unia postanowiły zmniejszyć zależność od rosyjskiego gazu i ropy, w tym celu podjęto szereg działań, których efekt zobaczymy za parę lat. Grozi to Rosji zmniejszeniem przychodów do budżetu, co przy gigantycznych wydatkach na Wojenkę i wchłonięcie Krymu może doprowadzić do bankructwa państwa i tak rozkradanego bez umiaru.
- Rosja wchodzi coraz bardziej w zależność od Chin, jedynego państwa, które ma bezpośredni apetyt na jej terytorium, konkretnie Wschodnią Syberię z jej niezmierzonymi bogactwami. Oznacza to również, iż ośrodek decydujący o losach Rosji powstaje poza jej terytorium z wszelkimi tego konsekwencjami, bo w przewidywalnych prognozach to rywalizacja Chin z Ameryką i jej obozem będzie osią światowej polityki w następnych dekadach. Podporządkowanie Rosji Pekinowi zepchnie ją do poziomu wasala i zaplecza surowcowego w następnej rundzie walki o dominację na świecie.
- a na bliższym, europejskim froncie paradoksalnie rosyjska agresja wzmocniła pozycję państw-sąsiadów Moskwy i obudziła z drzemki NATO, które nagle sobie przypomniało, po co właściwie je stworzono.
- wiąże się z tym klapa blefu Moskwy, która sądziła, że nagłym, ordynarnym zastraszeniem skłoni do ustępstw Zachód, mimo iż jego przewaga wojskowa i gospodarcza jest kilkunastokrotna. Zachód się jakoś nie spłoszył i pokazał Putinowi jego właściwe miejsce, co prawda po cichu, ale niemniej dobitnie...
Wojna Putina oznacza faktycznie przegraną próbę Kremla odzyskania dawnej pozycji w świecie i choć częściowej odbudowy Imperium Carów ( białych i czerwonych). A Carek będzie panował na ruinach dawnej wielkości...
źródło: http://marek.w.salon24.pl/595856,wojna-putina
piątek, 11 lipca 2014
12:09 agresja, agresja rosji na ukrainę, faszysta, igor striełkow, miedzynarodowa, prorosyjscy separatyści, rosja, rosyjski terroryzm, strielkov, terroryści, wojna
2 comments
Punkt werbunkowy Moskwa
Igor Striełkow obwieścił światu: „Wojna na Ukrainie oświetliła i będzie ujawniać wszystkich brudnych plugawców, zarówno na Ukrainie jak i w Rosji”. - Można by zapytać dlaczego Rosja tych swoich "brudnych plugawców" ujawnia właśnie teraz na Ukrainie? Jak się wydaje Putin chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: pozbyć się tych szumowin z własnego kraju; a na Ukrainie przekształcić ich w terrorystów aby mordowali Ukraińców i destabilizowali ten kraj.
Był oficerem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, jako najemnik walczył na wojnie w Jugosławii, prywatnie jest wielbicielem rekonstrukcji historycznych. Teraz dowodzi „samoobroną” w Doniecku. Kim jest Igor Girkin vel Striełkow?
To on kierował akcją zajmowania budynków ukraińskiej administracji w Słowiańsku czy Krematorsku i odpowiada za porwanie obserwatorów OBWE. Tego, kim naprawdę jest Igor Striełkow, pseudonim Striełok - przywódca tzw. Samoobrony Donieckiej Republiki Ludowej lub Zjednoczonej Armii Południowo-Wschodniej - świat dowiedział się zaledwie kilka dni temu. Jego tożsamość ujawniła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) w ramach operacji antyterrorystycznej.
Tak naprawdę nazywa się Igor Girkin, ale na Ukrainie funkcjonuje jako Striełkow. Jak informują ukraińskie służby, Girkin-Striełkow jest obywatelem Rosji i pułkownikiem Głównego Zarządu Wywiadowczego Rosji (GRU). Ukraiński portal hvylya.org> dowiedział się jednak, że – owszem – Striełkow brał udział w szkoleniach i operacjach FSB, jednak stopnia pułkownika się nie dosłużył.
Co więcej, ukraińskie służby upubliczniły niemal wszystkie dane Girkina-Striełkowa – począwszy od jego wieku (44 lata), numeru paszportu, po adres zameldowania w Moskwie i historię wcześniejszych podróży po Ukrainie. Okazało się, że oficer FSB brał udział w wojnie w byłej Jugosławii jako najemnik opłacany przez Rosję oraz walczył na kontrakcie w pierwszej wojnie czeczeńskiej. O jego udziale w konflikcie krymskim w lutym i marcu tego roku świadczą z kolei posty na portalach społecznościowych.
czyt. dalej: http://swiat.newsweek.pl/ukraina-igor-strielkow-dowodca-samoobrony-separatystow-newsweek-pl,artykuly,285170,1.html
O tym, że werbują ich w Rosji było wiadomo od dawna. Teraz potwierdzają to sami. Z rosyjskimi najemnikami, którzy przyjechali na Ukrainę via Moskwa, rozmawia „ludowy gubernator” Doniecka Paweł Gubariew.
- czyt.: http://lubczasopismo.salon24.pl/jeremiasz/post/579469,ukraina-putin-klamie
- czyt.: http://lubczasopismo.salon24.pl/jeremiasz/post/579469,ukraina-putin-klamie
„Ukrainy już nie ma. Państwo się rozpadło. To ostatnie podrygi. (…) Walczymy o Rosję od Karpat po Władywostok” – mówi Gubariew do swoich nowych rosyjskich „bojowników”. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że z tymi „żołnierzami” celu raczej nie osiągnie. A jeśli ich jeszcze chwilę posłuchać…
„Jak Striełkow śmiał poddać Sławiańsk! Wszystko od Rosji dostawał!” (VIDEO)
Wystarczył jeden wywiad i w gruzach legł mit o niezaangażowaniu Moskwy w destabilizację sytuacji na wschodzie Ukrainy.
„Za kogo on się (Striełkow) uważa?! Za cara Leonida? Za Napoleona? A jutro może za generała Własowa? Jak śmiał poddać Sławiańsk?! (…) Jęczał jak baba, że za mało dostaje broni, ludzi, że wszystkiego mu brakuje. Przysięgam, on wszystko (od Rosji) dostawał…” – wołał w wywiadzie dla telewizji „Donieckiej Republiki Ludowej” oburzony do żywego prokremlowski politolog Sergiej Kurginian.
Winą za wycofanie się rosyjskich separatystów Kurginian obarcza ich dowódcę Igora Striełkowa.
Oto co odpowiadają mu rozwścieczeni „bojownicy”, zarzucając m.in. niedostateczne zaopatrzenie z Rosji w broń i jej złą jakość.
A tu całe nagranie, bez cięć, w którym padają słowa o „kawkazcach” i dostawach wyrzutni rakietowych. Pod koniec nagrania głos zabierają sami „kawkazcy” (1:01:30)
Siergiej Kurginian, rosyjski politolog, jest założycielem ruchu „Sut’ wremieni” (Sens czasu). Organziacja stawia sobie cel odrodzenie ZSRS bez „błędów i wypaczeń”.
za: Kresy24.pl












