Kim są nadludzie?

Czy nietzscheański Ubermensch ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? A czy można chociaż zobaczyć w chrześcijaństwie pewne podobieństwa? - Zobaczmy. Pytania o człowieka, pytania o istotę człowieczeństwa należą do podstawowych.

Po co komu etyka?

Czym jest etyka i moralność? Czy zastanawiamy się nad tym na co dzień, czy postępujemy etycznie? Właściwe po co moralnością mamy się przejmować, albo jakimś zbiorem zasad etycznych?

Wojna cywilizacji według Samuela Huntingtona

Jak żywa jest pamięć zbiorowa? Huntington stawia tezę, że w XXI w. wojna między różnymi cywilizacjami zajmie miejsce dziewiętnastowiecznych wojen narodowych i dwudziestowiecznych wojen między ideologiami.

Dlaczego kult Maryi wywołuje u niektórych taki sprzeciw?

Kult Maryi jest zjawiskiem szczególnym i niezwykłym w Kościele Rzymsko-Katolickim. Obecny kształt tego kultu zawdzięczamy tradycji, pobożności ludowej, dyskusjom teologów i soborom. Dlaczego kult Maryi jest dla wielu chrześcijan kontrowersyjny?

Ks. Nikos Skuras: "oczywiście, oczywiście..."

Ks. Nikos - zawsze mówi o tym że Jezus Cię kocha z twoimi grzechami, i przyjmuje zawsze do Swego Serca. Ale używa mocnych słów i dla wielu jest kontrowersyjny. Jak atomowa bomba

Inżynieria zniewolenia

"Jeśli diabeł jest obecny w naszej historii to jest nim zasada władzy" - Mikhail Bakunin. Czym jest inżynieria społeczna? Mało kto wie, że inżynieria społeczna jest opartą na nauce sztuką nakłaniania innych ludzi do spełniania życzeń i oczekiwań rządzących.

Adama Doboszyńskiego Modlitwa o Wielką Polskę

Autorem modlitwy jest Adam Doboszyński - wybitny Polak, brutalnie zamordowany przez komunistów. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny, Panie Jezu Chryste i Ty, Najświętsza Panno Kalwaryjska z cudownego obrazu, raczcie wejrzeć na szczerość dusz naszych i na czystość dążenia naszego...

Liberalizm – definicja bestii

W encyklice Pascendi Dominis Gregis papież Pius X napisał, iż „największa i najbliższą przyczyną modernizmu jest bez wątpienia pewnego rodzaju wypaczenie umysłu”...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojsko. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

"Symulowany atak" rosyjskich Su-24 na okręt USA Donald Cook na Bałtyku

"Nie możemy tego inaczej traktować, jak prowokację. Jak jeszcze jeden przejaw agresywnych zamiarów wobec NATO, wobec Stanów Zjednoczonych, wobec Polski tych, którzy są dyspozytorami samolotów. Nie ma co do tego wątpliwości. Na takie działania w żadnym wypadku nie możemy się zgodzić" /Antoni Macierewicz, szef MON.


Agencja AP podała, powołując się na anonimowego przedstawiciela amerykańskiego sektora obronności, że dowódca niszczyciela uznał działania Rosjan za niebezpieczne i nieprofesjonalne. Według tego źródła USA sądzą, że było to naruszeniem porozumienia z lat 70. mającego na celu zapobieganie niebezpiecznym incydentom na morzu.  Incydent wydarzył się na wodach międzynarodowych w odległości 70 mil morskich (ok. 130 km) od Kaliningradu. USS Donald Cook wyszedł w poniedziałek z portu w Gdyni. AP pisze, że nie jest jeszcze jasne, czy rząd USA złoży formalny protest przeciwko działaniom Rosjan. Reuters informuje, również powołując się na anonimową osobistość oficjalną USA, że 12 kwietnia dwa rosyjskie Su-24 bez widocznego uzbrojenia przeprowadziły "symulowany atak", przelatując tak blisko niszczyciela USS Donald Cook, że wzburzyły koło niego wodę. Po Su-24 nad amerykańskim okrętem siedmiokrotnie przelatywał jeszcze rosyjski śmigłowiec Ka-27 (natowskie oznaczenie - Helix), którego załoga robiła zdjęcia. Źródło, które przekazało te informacje, uznało działania Rosjan za najbardziej agresywny akt w ostatnim czasie - pisze Reuters. Siły zbrojne USA opublikowały w środę nagranie wideo i zdjęcia rosyjskiego Su-24 przelatującego na małej wysokości w pobliżu amerykańskiego okrętu. 
"Rosyjskie SU-24 nie były uzbrojone, jednak leciały tak blisko niszczyciela, że utworzyły na wodzie ślad torowy" - podaje agencja Reutera, powołując się na informacje amerykańskiego Departamentu Obrony.

Nagrania, udostępnione w sieci przez Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych, potwierdzają, że odległość pomiędzy rosyjskimi myśliwcami a okrętem Stanów Zjednoczonych była naprawdę niewielka.


Jak dodaje, bombowce "symulowały atak". Do incydentu na Morzu Bałtyckim doszło wczoraj; władze poinformowały o nim dopiero dziś, oceniając, że było to "jedno z najbardziej agresywnych zachowań" w ostatnim czasie.

Nieco więcej informacji ujawnia CNN. Stacja opisuje, że w czasie jednego z przelotów bombowców do startu z pokładu USS Donald Cook szykował się polski śmigłowiec, który brał udział w ćwiczeniach z Amerykanami. Przelot SU-24 zakłócił jednak tę akcję.
Swoimi działaniami Rosjanie "wysłali sygnał także Polsce" - ocenia w rozmowie z telewizją anonimowy przedstawiciel władz USA.


Amerykański niszczyciel wpłynął do portu w Gdyni w piątek rano. - To rutynowa wizyta, jej celem wzmocnienie relacji między Polską a USA w zakresie obrony Europy Środkowej i Wschodniej - wyjaśnił morski ambasady USA Thomas H. Kierstead.

- Obecność USS Donald Cook na Morzu Bałtyckim ma zademonstrować zaangażowanie amerykańskiej marynarki wojennej w podnoszenie wspólnych zdolności operacyjnych na morzu i bezpieczeństwa NATO w ramach operacji Atlantic Resolve - mówił.

USS Donald Cook jest wyposażony w nowoczesny system zarządzania walką Aegis, którego podstawowym zadaniem jest obrona przed samolotami wroga i pociskami rakietowymi. Okręt jest zdolny do prowadzenia wielu misji i jest także skuteczny w walce z innymi niszczycielami, okrętami podwodnymi oraz obiektami na lądzie. Na pokładzie okrętu znajdują się też dwie wyrzutnie rakietowe MK 41, rakiety typu ASROC i rakiety manewrujące Tomahawk.



Sprawę "symulowania ataku" na amerykański okręt skomentował też Antoni Macierewicz. W rozmowie z RMF FM minister obrony stwierdził: - Nie ma wątpliwości, że Polska jako państwo, w którym to się odbywa, Polska jako państwo, które prowadziło te ćwiczenia wraz ze Stanami Zjednoczonymi, jest państwem odpowiedzialnym za to, żeby takie incydenty nigdy więcej nie miały miejsca.


Incydent z tym samym niszczycielem i ruskimi myśliwcami symulującymi atak był także dwa lata temu, tyle ze na Morzu Czarnym.

Zapewne i teraz w rosyjskiej prasie pojawi się informacja, że dzięki supertajnym urządzeniom zamontowanym na ich samolotach, Rosjanie wyłączyli niszczyciel z prądu, a cała załoga zdezerterowała w Gdyni i poprosiła o azyl. Trudno pojąć dlaczego akurat USS "Donald Cook" na nich tak mózgowo działa; chyba dlatego że od kilku lat bezczelnie pływa sobie po morzach, które oni od dawna przyzwyczaili się uważać za własne i nijak nie umieją się odzwyczaić...

Pomijając aspekt wojskowy, czyli czyste awanturnictwo Rosjan, sprawa jest ciekawa z propagandowego punktu widzenia. Otóż od dwóch lat Rosjanie poprzez ich płatnych trolli rozpowszechniają w Internecie taki tekst:

Ministerstwo spraw zagranicznych USA przyznało, że załoga niszczyciela USS Donalda Cooka jest mocno zdemoralizowana, po tym jak rosyjski samolot wojenny Suchoi-24 (Su-24) przelatywał nad nimi na Morzu Czarnym, nie posiadając przy tym ani bomb, ani rakiet, tylko elektroniczny przyrząd wojenny.

10 kwietnia 2014 roku niszczyciel USS Donald Cook przypłynął na Morze Czarne, a 12 kwietnia rosyjski bombowiec Su-24 przelatywał nad nim - incydent, który według wielu mediów całkowicie zdeprymował załogę okrętu do tego stopnia, że Pentagon zaprotestował.

Latający nad USS Donaldem Cookiem rosyjski Su-24 nie miał bomb i rakiet, tylko gondolę zamontowaną pod kadłubem, która według rosyjskiego czasopisma Rossiyskaya Gazeta zawierała elektroniczny przyrząd wojenny zwany Jibiny.

Podczas fazy zbliżania się przyrząd ten miał zneutralizować wszystkie radary niszczyciela, urządzenia kontrolne, systemy informacyjne itp. Innymi słowy, ten wszechpotężny obecnie używany i montowany system Aegis w celach obronnych nowoczesnych okrętów NATO został wyłączony jak telewizor pilotem.

Rosyjski Su-24 symulował następnie atak na Donalda Cooka rakietami, który przedtem został dosłownie ogłuszony i oślepiony. Jak podczas ćwiczeń, nieuzbojony rosyjski samolot powtórzył manewr ataku rakietami 12 razy, po czym oddalił się.

USS Donald Cook natychmiast obrał kurs do portu w Rumunii.

Po tym incydencie, który przez atlantycką prasę został przemilczany mimo wielu komentarzy specjalistów sektora obronnego, Donald Cook nie zbliżał się już do rosyjskich wód terytorialnych.

Według specjalistycznych mediów 27 marynarzy USS Donalda Cooka prosiło o zwolnienie ich z aktywnej służby.

Dyrektor centrum badawczego do prowadzenia walki za pomocą systemów elektronicznych i oceniania tz. środków „zredukowanej widoczności” rosyjskiej akademii lotnictwa, Władimir Balybin, skomentował:

"Tym bardziej jest skomplikowany system radarowo-elektroniczny, tym łatwiej jest go zakłócić za pomocą systemów do elektronicznego prowadzenia walki"

________________________________________


Ruskiemu trollowi zapodającemu taki tekst można od razu tak to skomentować:

Panie, jaką pan masz wiedzę na temat sił zbrojnych i uzbrojenia? Od razu widać, że żadnej bo gdybyś taką dysponował nie wypisywałbyś totalnych bzdur za radiem Sputnik. System Chobiny-M zakłócił system Aegis amerykańskiego niszczyciela? Gwoli wyjaśnienia...

Najnowsze rosyjskie samoloty Su-30 i Su-35 przenoszą najnowsze stacje zakłóceń aktywnych SAP-518, która jest ponoć następcą Sorbcji-S i elementem systemu WRE Chibiny-M. Historia eksportu rosyjskich samolotów uczy, że bardziej wymagający klienci pierwsze co robili to wymieniali rosyjskie systemy WRE na zachodnie lub izraelskie. SAP-518 także nie zadowoliła malezyjskiego klienta Suchoja. Władze Malezji podpisały porozumienie z turecką firmą Havelsan w sprawie budowy wyposażenia WRE, które będzie przeznaczone dla samolotów bojowych Su-30MKM. Głównym elementem operacji będą zasobniki WRE KNIRTI SAP-518 w nowej odmianie, które zastąpią urządzenia pochodzenia rosyjskiego. Jak widać poziom rosyjskich systemów WRE niewiele się zmienił od lat 80-tych XX wieku.

Myślisz, że Su-24 to tak nowoczesny myśliwiec, że jest zdolny zagłuszyć naszpikowany nie tylko systemami uzbrojenia, ale najnowszymi osiągnięciami w dziedzinie elektroniki przystosowanej do wojny elektronicznej niszczyciel amerykański? A jacy Ci Rosjanie zdolni... potrafili wyłączyć zdalnie monitory.

To ci dopiero majstersztyk godny nagrody Nobla. W końcu zorientowali się jaką bzdurę palnęli i puścili w świat info, że to był impuls elektromagnetyczny EMP (sic!).

Tylko impuls elekromagnetyczny po pierwsze trwale uszkadza elektronikę i system AEGIS nie mógłby po odlocie tych Su-24 wrócić do normalnej pracy jak pisze radio Sputnik, a po drugie atak impulsem EMP jest równoznaczny z użyciem broni ofensywnej. To wymusiłoby adekwatną odpowiedź ze strony niszczyciela USS Donald Cook i całego US Navy.

Marynarze okrętu wojennego to żołnierze zawodowi i nie mogą nagle przed zakończeniem kontraktu zrezygnować ze służby bo ich strach obleciał na widok dwóch Su-24 bo to nie drużyna harcerska tylko wojsko i za taki postępek grozi sąd wojskowy za dezercję.

Nagromadzenie bzdur w tej informacji jest naprawdę powalające. Su-24 nie może przenosić systemu Chibiny-M bo nie jest przystosowany do jego przenoszenia. Żeby mógł przenosić system Chibiny i z niego korzystać musi zostać przeprowadzone głęboka modernizacja tych samolotów. Takiej modernizacji samoloty Su-24 nie przechodziły. System Chibiny-M przenoszony będzie tylko przez najnowsze nabytki rosyjskiej WWS, np. Su-35 i mityczny póki co PAK-FA. Nawet następca Su-24 czyli Su-34 przenosi jego wersję demo Chibiny-W.

Zakładanie, że dwa stare samoloty, które nie zostały zintegrowane z najnowszym rosyjskim uzbrojeniem i wyposażeniem są w stanie zatopić jeden z najnowocześniejszych okrętów przeznaczony m.in. do zapewniania osłony przed samolotami i rakietami jest pobożnym życzeniem idioty! W dodatku okręty typu Arleigh Burke są oprócz aktywnych radarów matrycowo-fazowanych - bardzo trudnych do zakłócenia, wyposażone także w pasywne systemy wykrywania i śledzenia celów w podczerwieni IR zupełnie niewrażliwe na wszelkie zakłócenia aktywne. Ponadto okręty mają jeszcze taki "drobiazg" jak system artyleryjski CIWS, pracujący całkowicie autonomicznie, niezależnie od systemu AEGIS. To szybkostrzelne działko zdolne wystrzelić 4500 pocisków na minutę może poszatkować wrogi samolot w ciągu zaledwie kilku sekund.

Jak zatem mogło być naprawdę? Najprawdopodobniej systemy wykrywania AEGIS zostały rutynowo wyłączone przez załogę aby nie zdradzić charakterystyk pracy systemu. Dwunastokrotny przelot samolotu rosyjskiego nad niszczycielem miał za zadanie sprowokować Amerykanów do włączenia anten systemu Aegis ... To by tłumaczyło zachowanie pilota Su-24, który dostał zadanie doprowadzić do włączenia aktywnych funkcji Aegis.

To wszystko... jednak amerykańska ostrożność w nie prowokowaniu Rosjan doprowadza do sytuacji które są pożywką dla rosyjskiej propagandy. Jednak po tym ostatnim incydencie z Su-24 i USS Ross widać, że Amerykanie się czegoś nauczyli - teraz filmują przeloty Rosjan nad ich okrętami aby mieć dowód na skrajną propagandę wypuszczaną przez Kreml. Jak widać na filmie żadnego "przegonienia" amerykańskiego niszczyciela nie było i okręt kontynuował misję.

Tym razem kłamstwo Rosjan zostało w bardzo prosty sposób udowodnione.

niedziela, 8 marca 2015

Zagrożenie dla Polski ze strony Białorusi


Porównanie potencjałów Polski i Białorusi

RP - 38,5 mln obywateli, Białoruś - 8,5 mln obywateli. PKB RP 525 mld, Białoruś 72 mld USD. Białoruś ma więc w teoretycznie prawie 4-krotnie mniejsze zasoby strategiczne i mobilizacyjne od Polski. Mogłoby się więc wydawać, że nie stanowi ona poważnego przeciwnika. Jest to jednak błędne myślenie. Białoruś posiada znaczne zasoby przeszkolonej rezerwy w siłach lądowych (służba nadal jest poborowa). U nas to około 25-30 tys. NSR. Dodatkowo Białoruś graniczy z FR oraz ma bardzo blisko do Obwodu Kaliningradzkiego. W przypadku konfliktu zbrojnego ma codzienny i nieograniczony dostęp do zasobów Wielkiego Brata. Polska graniczy natomiast od południa z Czechami, Słowakami oraz ma blisko do Węgrów, którzy prowadzą jawną politykę pro-rosyjską.

Potencjał obronny Białorusi
Wojska Lądowe
Struktura Wojsk Lądowych charakteryzuje się dużą ilością brygad. Nie wszystkie jednak należy uwzględniać w perspektywie ewentualnego konfliktu. Wiele z nich nie posiada odpowiedniego wyposażenia, uzbrojenia oraz przygotowania wojskowego. Niektóre mają charakter baz składowych dla zaplecza technicznego Sił Zbrojnych. Najważniejszymi brygadami są m.in. 38 i 103 mobilna Brygada Specnazu, 5 stacjonarna Brygada ulokowana w miejscowości Marina Gorka, 120. w Mińsku, 11. ze Słonimia i 6. Brygada Zmechanizowana z Grodna. Ponadto, ważnymi jednostkami są 336. Brygada Artylerii Rakietowej, 231. Brygada Artylerii z Borowki, 111. Brygada Artylerii z Brześcia oraz 62. Brygada Przeciwlotnicza z Grodna.
Uzbrojenie Wojsk Lądowych obejmuje (dane z 2010 r.):
• 1586 czołgów podstawowych, w tym 92 T-80, 1465 T-72 i 29 T-55; 1588 wozów bojowych piechoty, w tym 154 BMD-1, 109 BMP-1, 1164 BMP-2 czy 161 BRM;
• 916 transporterów opancerzonych, w tym 22 BTR-D, 66 MT-LB, 188 BTR-60, 446 BTR-70, 194 BTR-80;
• 1499 zestawów artyleryjskich, a wśród nich:
- 578 samobieżnych, w tym 246 kalibru 122mm (2S1),296 kalibru 152mm (13 sztuk
2S19, 163 sztuki 2S3 i 120 sztuk 2S5) oraz 36 sztuk kalibru 203mm typu 2S7;
- 452 ciągnione, a w tym 202 kalibru 122mm typu D-30 i 250 kalibru 152mm (50 typu 2A36, 136 typu 2A65, 58 typu D-20 oraz 6 typu M-1943);
- 54 moździerze samobieżne typu 2S9, kalibru 120mm;
- 77 moździerzy 2S12 kalibru 120mm;
- 338 wieloprowadnicowe samobieżne wyrzutnie rakiet, przy czym 213 wystrzeliwuje pociski kalibru 122mm (5 typu 9P138 oraz 208 sztuk BM-21), 1 sztuka BM-13 kalibru 132mm, 84 kalibru 220mm typu 9P140 oraz 40 kalibru 300mm typu 9A52 Smiercz;
• 480 zestawów przeciwpancernych różnego rodzaju (AT-4 9K11, AT-5 9K111, AT-6 9K114 i AT-7 9K115), spośród których część zainstalowano na pojazdach;
• 350 zestawów przeciwlotniczych (SA-8, SA-11, SA-12A, SA-12B, SA-13);
• 96 zestawów rakiet taktycznych (36 typu SS-21 i 60 typu Scud).
• 2 zestawy kompleksu rakietowego typu 9K332 Tor-M2
Siły Powietrzne i Wojska Obrony Przeciwlotniczej
Podobnie jak Wojska Lądowe, Siły Powietrzne i Wojska Obrony Przeciwlotniczej prezentowane są z uwypukleniem ich liczebności, zarówno w zakresie jednostek operacyjnych, jak też uzbrojenia. Głównymi oddziałami są: 61. Jednostka Myśliwska w Baranowiczach, 927 jednostka w Berezie i 206. Baza lotnictwa szturmowego z Lidy. Ponadto strategicznymi jednostkami są: 181. Baza śmigłowców bojowych w Zaślimowicach, 116. Baza lotnictwa bombowo-rozpoznawczego w Ross i 50. Baza lotnictwa w Maczuliszcz.
Uzbrojenie Sił Powietrznych i Obrony Przeciwlotniczej to (dane z 2010 r.):
• 175 samolotów bojowych różnego przeznaczenia (23 Su-27P i Su-27UB, 35 Su-24MK i Su-24MR, 41 MiG-29S i MiG-29UB oraz 6 Su-25 i Su-25UB);
• 27 samolotów transportowych (3 sztuki An-12, 1 sztuka An-24, 6 An-26, 4 Ił-76 i 12 cywilnych Ił-76, które mogą również zostać użyte w celach militarnych oraz 1 sztuka Tu-134);
• Samoloty treningowe L-39;
• 50 śmigłowców bojowych Mi-24;
• 8 śmigłowców rozpoznawczych Mi-24K;
• 180 śmigłowców wsparcia (14 Mi-26, 29 Mi-6, 12 Mi-24R i 125 Mi-8);
• 175 przeciwlotniczych zestawów rakietowych, w tym SA-3, SA-5 i SA-10.
Białoruś - satelita Rosji
Białoruś nie jest niezależnym państwem. Media pisały niedawno, że Białoruś otrzyma nieodpłatnie od Rosji systemy przeciwlotnicze S-300, ale to nie do końca jest prawda. To że "Białoruś otrzyma" S-300 jest taką samą prawdą jak to że Rosja nie jest stroną w konflikcie w Donbasie. Będą to S-300 obsługiwane przez rosyjskich żołnierzy a ich przebywanie siłą wymuszone przez Kreml. To wszystko powoduje, że dyslokacja S-300 sprowadza potencjalny konflikt zbrojny do parteru - walki sił lądowych i tu jest cała słabość RP - 47 tys. żołnierzy sił lądowych bez przeszkolonych rezerw. 

Rosjanie rządzą na Białorusi

Na terenie kraju zlokalizowane są obiekty wojskowe, będące pod bezpośrednim zwierzchnictwem Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Są to:
- Centrum Łączności Marynarki Wojennej w Wilejce – podległe dowództwu Floty Bałtyckiej FR
- W pobliży miasta Hancewicze umiejscowiony jest element systemu dowodzenia siłami morskimi

Struktura Wojsk Lądowych charakteryzuje się dużą ilością brygad. Nie wszystkie jednak należy uwzględniać w perspektywie ewentualnego konfliktu. Wiele z nich nie posiada odpowiedniego wyposażenia, uzbrojenia oraz przygotowania wojskowego. Niektóre mają charakter baz składowych dla zaplecza technicznego Sił Zbrojnych.

Ścisłe powiązanie Mińska z Kremlem

- prowadzi poniekąd do braku samodzielności Sił Narodowych Białorusi. Wspólna współpraca w ramach WNP i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym pozwoliło oddziałom rosyjskim na swobodne poruszanie się po terytorium białoruskim. Część zachowanej autonomii w sferze wojskowości pozwala Białorusi angażować się w przygotowywanie projektów obrony przeciwlotniczej w ramach WNP, współtworzyć systemy uprzedzania przed atakiem rakietowym z powietrza i obserwacji przestrzeni kosmicznej oraz uczestniczyć w działaniach antyterrorystycznych.

Plan rozbudowy i rozwoju białoruskich sił zbrojnych

Białoruś realizuje obecnie zakrojony na szeroką skalę plan rozbudowy i rozwoju Narodowych Sił Zbrojnych na lata 2011 – 2015. Modernizacja zakłada przede wszystkim intensyfikację i wzrost znaczenia edukacji wojskowej, plany rozbudowy zaplecza technicznego, zwiększoną regularność ćwiczeń operacyjnych oraz restrukturyzację i optymalizację formacji Sił Zbrojnych.

Informacja o tym, że baza rosyjskich myśliwców miałaby zostać umieszczona na Białorusi, by uzupełnić zdolności bojowe sił powietrznych tego kraju, po raz pierwszy pojawiła się w grudniu 2012 r. Ze względu na coraz częstsze wypadki i koniec resursu Białorusini wycofali ze służby Su-27 oraz bombowce Su-24 (50–60 samolotów). Według rosyjskich planów, na Białorusi znajdą się najprawdopodobniej myśliwce Su-30, przenoszące także bomby i rakiety powietrze–ziemia. Pułk rosyjskich myśliwców najpewniej zostanie umieszczony pod Baranowiczami, gdzie jest 61 Baza Sił Powietrznych Białorusi i gdzie wcześniej stacjonowały Su-27. Rosja planuje też utworzenie na Białorusi dowództwa lotniczego i rozpoczęcie wspólnych dyżurów bojowych nad tym krajem (obecnie pełnią je tylko Białorusini). W ramach uzupełnień w 2015 r. Białoruś otrzyma też od Rosji cztery samoloty szkolno-bojowe Jak-130. Aby zwiększyć potencjał obrony powietrznej Rosjanie zamierzają dostarczyć Białorusi cztery dywizjony S-300. Natomiast armia białoruska podczas trwających targów Milex 2014 w Mińsku kupiła trzy baterie rakiet Tor-M2. 

Rosyjskie siły ofensywne na Białorusi

Baza myśliwców jest pierwszą rosyjską jednostką o zdolnościach ofensywnych na terenie Białorusi. Jest to uważane za odpowiedź na rozszerzenie współpracy wojskowej między Polską a USA (w ramach Aviation Detachment) oraz na przedłużenie misji Air Policing w państwach bałtyckich.

W paradzie z okazji 70 rocznicy wyzwolenia Białorusi w 2014-m roku wzięły udział m. in. rosyjskie wyrzutnie rakiet balistycznych Iskander-M i przeciwlotniczych S-400 „Triumf”, oraz bombowiec strategiczny Tu-160, które po jej zakończeniu w większości pozostały w tym kraju w dyspozycji dowództwa rosyjskiego.

Zacieśnia się też współpraca przemysłu zbrojeniowego obu państw

Białoruś dostarcza Rosji m.in. urządzenia nawigacyjne, środki łączności satelitarnej, systemy antenowe, radiostacje, przenośne i stacjonarne systemy komputerowe, systemy automatyki, oprogramowanie oraz sprzęt optyczny. Mińska Fabryka Ciągników Kołowych (MZKT) jest jedynym producentem samochodowych platform dla mobilnych międzykontynentalnych rakiet balistycznych Topol-M i RS-24 Jars. Zakłady Peleng są wyłącznym dostawcą systemów kierowania ogniem dla podstawowego rosyjskiego czołgu T-90S oraz perspektywicznego bojowego wozu wsparcia czołgów (BMPT). Za pośrednictwem central handlu uzbrojeniem – Biełtecheksportu i Rosoboroneksportu – Peleng uczestniczy w modernizacji systemów kierowania ogniem dla radzieckiej broni pancernej, która jest w wyposażeniu armii wielu państw.

Zainteresowanie Rosji wzbudza firma Tetraedr oraz witebskie biuro konstruktorskie Display. Tetraedr jest producentem rakietowych systemów obrony powietrznej, stacji radiolokacyjnych i imitatorów celów powietrznych, Display zaś wytwarza wojskowe monitory i komputery, a także zautomatyzowany zdalnie kierowany kompleks obserwacyjno-ogniowy Adunok, umieszczony na podwoziu rosyjskiego samochodu opancerzonego Tigr. Innymi ważnymi zakładami produkującymi sprzęt dla armii obu krajów są Integrał i Horyzont. Ten pierwszy produkuje półprzewodniki i mikroukłady wykorzystywane m.in. w broni nuklearnej, a Horyzont wytwarza wyświetlacze najnowszej generacji. Natomiast przedsiębiorstwo Ekran dostarcza systemy sterowania i nawigacji dla samolotów Su-27UB, Su-30 oraz Su-33.

Rosjanie od kilku lat chcą kupić większość białoruskich przedsiębiorstw branży zbrojeniowej

W ten sposób zwiększyliby potencjał produkcyjny swojego przemysłu zbrojeniowego. Rosjanom szczególnie zależałoby na MZKT. Jego wykupieniem jest zainteresowana Fabryka Samochodów GAZ z Niżnego Nowogrodu. Ostatnio coraz częściej mówi się również o sprzedaży Integrału firmie Ruselectronics. Trzeba podkreślić, że białoruski przemysł zbrojeniowy jest uzależniony od zamówień na potrzeby przemysłu obronnego i sił zbrojnych Rosji, gdyż poza nielicznymi wyjątkami nie wytwarza kompletnego uzbrojenia, a jedynie komponenty i części.

Doktryna wojenna Białorusi

W dokumentach doktrynalnych Białorusi widoczny jest wyraźnie sentyment do czasów zimnej wojny, czego najlepszym przykładem jest subiektywne odczucie zagrożenia ze strony państw wysokorozwiniętych oraz korporacji transnarodowych. Podkreśla się również dążenie wielu państw do zapewniania sobie dominującej roli w kształtowaniu globalnego bezpieczeństwa bez uwzględnienia wszystkich podmiotów stosunków międzynarodowych.

Mińsk wyraźnie akcentuję agresywną w ostatnich latach politykę USA oraz NATO , które w ocenie decydentów nabierają ekspansjonistycznego charakteru i demonstrują groźbę użycia siły również poza obszarem własnych interesów.

Zagrożenie dla Polski

Wszystkie te wymienione aspekty białoruskiej wojskowości wskazują na ścisłą integrację militarną Białorusi i Rosji pod przewodnictwem Kremla, co wzmaga znacznie zagrożenie dla Polski ze strony Federacji Rosyjskiej.

źródła:

czwartek, 7 sierpnia 2014

Wpływ kryzysu na Ukrainie na bezpieczeństwo RP

Motto: „ A ten kto przeoczy możliwość zapatrzywszy się na niemożliwość jest głupcem”. C.v. Clausewitz, O wojnie

Walki w Donbasie przyjęły oblicze wojny pozycyjnej. Położenie rebeliantów donieckich jest dużo gorsze, niż ich towarzyszy z Ługańska. Od bojowych decyzji tych drugich zależy los „Donieckiej Republiki Ludowej”. Tymczasem dowództwo ukraińskie stoi przed strategicznym wyborem: przypuścić frontalny szturm na Donieck i Ługańsk, czy skupić się na odcięciu rebelii od rosyjskiego zaplecza. Próba ostatecznego rozprawienia się z tzw. separatystami może skończyć się otwartą interwencją Federacji Rosjskiej.

* * *

Wciąż nie wiadomo, jak zachowa się Rosja. Niektórzy eksperci, tacy jak prof. Zbigniew Brzeziński, dostrzegają ryzyko destabilizacji Ukrainy mówiąc: "Rosja może wepchnąć Ukrainę w zaciekłą, niszczycielską i niebezpieczną w skali międzynarodowej wojnę domową. Może pchnąć do secesji Krym i niektóre przemysłowe regiony na wschodzie kraju" [2] . Doradczyni prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Susan Rice w wywiadzie dla NBC nazwała "bardzo poważnym błędem" ewentualną decyzję Rosji o wysłaniu wojsk na Ukrainę. Jak dodała, nie sposób wykluczyć, iż Wladimir Putin zachował "mentalność rodem z zimnej wojny" i zechce zachować wpływy w krajach graniczących z Rosją. Tym niemniej, zdaniem S. Rice, "w niczyim interesie nie leży powrót do zimnowojennej mentalności". Z Wladimirem Putinem o sytuacji na Ukrainie rozmawiała także Angela Merkel. Kancelaria kanclerz Niemiec poinformowała, że A. Merkel i W. Putin zgodzili się co do tego, że integralność terytorialna Ukrainy musi zostać zachowana. Wydaje się, że obie informacje nie wzięły się znikąd –zarówno kanclerz Merkel jak i Susan Rice musiały mieć podstawy do przekazania informacji na temat możliwej reakcji Rosji. 
Przedstawiony powyżej kontekst sytuacji na Ukrainie, ew. jego następstwa oraz unik Szefa BBN zmusza do postawienia pytania, czy dotychczasowe myślenie strategiczne w dziedzinie bezpieczeństwa RP nie jest czasem co najmniej chybione. Zasadnicze pytanie jest takie, czy państwo polskie i Siły Zbrojne RP są przygotowane na następstwa kryzysu, do którego doszło na Ukrainie. Odpowiedzi postanowiłem szukać w podstawowych dokumentach związanych z bezpieczeństwem RP o jawnym charakterze. W podstawowym dokumencie, jakim jest STRATEGIA BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ z 2007 roku [4] , w kontekście bezpieczeństwa militarnego zapisano, że „ W dającej się przewidzieć perspektywie istnieje małe prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu zbrojnego na dużą skalę. Bardziej prawdopodobne będą konflikty o charakterze regionalnym oraz lokalnym, w których Polska nie będzie bezpośrednio zaangażowana. Ich przebieg i skutki mogą stwarzać sytuacje kryzysowe, niosące groźbę rozszerzenia się i przerodzenia w wojnę[5] . 95. Zasadniczym elementem obrony narodowej są Siły Zbrojne RP. Ich podstawowym zadaniem jest zapewnienie zdolności państwa do obrony oraz utrzymywanie gotowości do przeciwstawienia się agresji w ramach zobowiązań sojuszniczych. Polska będzie rozwijać zdolności bojowe sił zbrojnych dla zapewnienia skutecznej obrony i ochrony polskich granic w ramach działań prowadzonych samodzielnie oraz w ramach obrony kolektywnej, jak również poza jej granicami, zgodnie z artykułem V Traktatu Waszyngtońskiego. Siły Zbrojne RP będą utrzymywały gotowość do udziału w działaniach o charakterze asymetrycznym, w tym w wielonarodowych, połączonych operacjach zwalczania terroryzmu, prowadzonych zgodnie z prawem międzynarodowym, organizowanych przez NATO, UE lub doraźną koalicję państw [6] .
Jak widać autorzy SBN RP już wówczas nie przewidywali żadnego konfliktu, niespecjalnie niepokojąc się wypowiedzeniem przez Prezydenta W. Putina układu CFE (listopad 2007) oraz nagłym wzrostem wydatków zbrojeniowych Federacji Rosyjskiej. Od opublikowania SBN minęło już jednak aż siedem lat i minister S. Koziej zapowiada przecież, że za moment zostanie opublikowana nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego. W takim razie nie zostaje nam chyba nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i czekać.
Innym dokumentem, w którym pokuszono się o prognozę przyszłych konfliktów, jest „Wizja Sił Zbrojnych 2030 [7] ” z 2008 r. powstała za kadencji ministra Bogdana Klicha. Założono w niej , że „ Charakter przyszłych zagrożeń będzie związany z określonymi obszarami geograficznymi. Konflikty i wojny między państwami będą charakterystyczne głównie dla obszaru Azji Południowej i Wschodniej oraz Afryki.[…] Nieprzewidywalność przyszłego środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego nie pozwala na jednoznaczne wykluczenie możliwości pojawiania się w perspektywie 20-25 lat nowych zagrożeń w bliskim otoczeniu kraju. Nie będą to jednak zagrożenia związane z tradycyjnie rozumianą inwazją sił zbrojnych, połączoną z dążeniem do zajęcia terytorium kraju. Bardziej prawdopodobnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa Polski będą zbrojne ataki wykonywane przez organizacje ekstremistyczne oraz zorganizowane grupy przestępcze, a także zagrożenia wynikające z klęsk, awarii oraz katastrof przemysłowych i ekologicznych . Opracowanie to było więc zbiorem „pobożnych życzeń” i oscylowało wokół bardzo optymistycznych teorii, dostosowanych do poglądów ekspertów skupionych wokół ministra B. Klicha. Powyższa analiza prowadzi w zasadzie do wniosku, że skoro zagrożeniem dla bezpieczeństwa są „ organizacje ekstremistyczne oraz zorganizowane grupy przestępcze”, to po co nam armia? Do realizacji tego zdania wystarczą przecież tylko siły policyjne.
Innym dokumentem dokumentem, w który znaczny wkład wniósł także gen. S. Koziej, jest „Strategiczny Przegląd Obronny. Profesjonalne Siły Zbrojne RP w nowoczesnym państwie" (SPO) z 2011 r. Jak informowała Rzeczpospolita, SPO to dokument, który opracowano dopiero drugi raz po 1989 r. Miał on odpowiadać na pytanie, jaka armia jest potrzebna Polsce w ciągu najbliższych 20 lat. Autorzy przeglądu uznali, że w przypadku Polski zagrożenie wielką wojną jest niewielkie: „Konflikty i niestabilność będą cechowały otoczenie Europy”. Dlatego wojsko powinno być gotowe do brania udziału w konfliktach poza Europą , głównie w misjach. Co więcej, autorzy SPO sugerowali, iż to tego rodzaju zadań Polsce wystarczy 80 tys. żołnierzy. Było to zaledwie cztery lata temu a plan miał być na lat dwadzieścia. W obliczu obecnych wydarzeń na Ukrainie aż chciałoby się zadać pytanie: Panowie eksperci, i co teraz?
W międzyczasie zrealizowano Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN), którego owocami jest Raport SPBN o charakterze niejawnym oraz ogólnodostępna Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego opublikowana w I połowie 2013 r. Biała Księga [10] dokładniej zgłębiła problemy zagrożeń bezpieczeństwa, ale jej główne założenia oscylowały ponownie wokół teorii, o małym prawdopodobieństwie konfliktu konwencjonalnego (cyt.: „ Zagrożenie w postaci dużego konwencjonalnego konfliktu w tej części Europy jest obecnie bardzo mało prawdopodobne [11] (…) Można zakładać, że w prognozowanej przyszłości ewentualność wybuchu konwencjonalnego konfliktu o zasięgu światowym, którego jedną z kluczowych aren byłby kontynent europejski, jest bardzo mało prawdopodobna [12] .) Autorzy Białej Księgi zauważają, „ Obszar Europy, w szczególności jej geopolitycznego i gospodarczego centrum (Unia Europejska), jest i będzie pozostawał strefą wewnętrznej stabilności, będącej punktem ciążenia dla innych państw. Jednak na obrzeżach (peryferiach) UE mogą się pojawić konflikty zbrojne o ograniczonym charakterze (takie jak gruzińsko-rosyjski w 2008 r.), które zmieniać mogą sytuację polityczną, negatywnie wpływając także na bezpieczeństwo RP [13] . […] Z perspektywy bezpieczeństwa Polski niekorzystną sytuacją jest to, że w jej pobliżu położone są najważniejsze europejskie punkty zapalne – potencjalne i realne. W rejonie Morza Czarnego i Morza Kaspijskiego zlokalizowane są cztery zamrożone konflikty (Abchazja, Osetia Południowa, Górski Karabach i Naddniestrze). Czasami konflikty te ulegają „rozmrożeniu” i przechodzą w gorącą fazę, co pokazała wojna rosyjsko-gruzińska w 2008 r [14] . Jak widać z powyższego, autorzy zakwalifikowali wojnę rosyjsko –gruzińską w bardzo specyficzny sposób. Czynnik konfliktu narodowościowo- terytorialnego „przykrył” aspiracje Rosji do odbudowania swojej potęgi. Według autorów Białej Księgi, „ Rosja obecnie nie ma możliwości odbudowy pozycji z czasów ZSRR, ani w Europie, ani w skali globalnej. Podstawową ambicją Rosji jest odgrywanie roli jednego z głównych i decydujących ośrodków w świecie, w tym na kontynencie europejskim, przy znacznie bardziej ograniczonej niż dotychczas obecności USA [15] .”Oddziaływanie Rosji na obszarze poradzieckim relatywnie osłabło . Jednak w ostatnich latach można mówić o zwiększeniu wpływów Rosji w niektórych krajach, szczególnie położonych w sąsiedztwie Polski (Białoruś i do pewnego stopnia Ukraina). Osłabienie na Ukrainie prozachodniego wektora w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa jest najważniejszym przejawem tej tendencji. Dość prawdopodobna jest sytuacja, że przez następne kilka dekad Ukraina pozostanie w strefie buforowej między Unią i Rosją, lawirując między oboma centrami [16] . Chyba widać czarno na białym, że prognostyczne założenia dotyczące polityki Federacji Rosyjskiej jak i Ukrainy są ewidentnie chybione. Dobrze, że przynajmniej eksperci zastanowili się nad problemem „ Czy Rosja będzie utrzymywać swój kurs na budowę mocarstwowości, nie licząc się z innymi, zwłaszcza sąsiadami, a nawet ich kosztem? Czy też nastąpi zmiana tego kursu na rzecz współpracy w budowaniu wspólnego bezpieczeństwa? Na dzisiaj bardziej prawdopodobny wydaje się niestety scenariusz kontynuacyjny, niekorzystny dla Polski. Z tego też powodu kierunek rozwoju Rosji jest z uwagą obserwowany w państwach Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdzie otwarciu na współpracę towarzyszy równocześnie ostrożność z uwagi na fakt , że Rosja w swych dokumentach strategicznych wciąż uznaje NATO za potencjalnego przeciwnika [17] .
biala-ksiega-bbn.jpg
W świetle przeanalizowanych dokumentów związanych z bezpieczeństwem RP chciałbym postawić kilka zestawów konkretnych pytań, związanych z kryzysem na Ukrainie. Pierwszy zestaw dotyczy ewentualnej wojny domowej/konfliktu wewnętrznego u któregoś z sąsiadów Polski. Czy jesteśmy przygotowani na masowe przyjęcie uchodźców z terenów objętych konfliktem? Z 21 milionowej Syrii od 2011 r. do sąsiednich krajów uciekło 2,3 mln Syryjczyków. Według UNHCR ponad 830 tys. uchodźców znalazło schronienie w Libanie, ponad 560 tys. w Jordanii, a ok. 540 tys. - w Turcji [18] . Pytanie ilu uchodźców znalazłoby się w Polsce w wyniku np. wojny domowej na Ukrainie, w której żyje 45 mln osób? Można szacować około miliona? Czy kiedykolwiek organy zarządzania kryzysowego testowały wystąpienie takiej sytuacji? Z tego co słyszałem, zastanawiano się nad takimi ćwiczeniami na początku lutego br. w województwie lubelskim, ale zrezygnowano w obawie przed wystąpieniem paniki…
Następne pytanie, dotyczy kwestii współdziałania Sił Zbrojnych ze Strażą Graniczną. Jakimi siłami i na jakich zasadach można byłoby udzielić wsparcia dla Straży Granicznej? Jak od strony technicznej wyglądałoby to współdziałanie – np. kwestie łączności, koordynacji działań etc. Czy sytuacja współdziałania SZ RP z SG była testowana?
Ostatni zestaw pytań dotyczy polskiej strategii bezpieczeństwa narodowego. Zestawić warto dotychczasowe opracowania z pytaniem, dlaczego wariantu jaki obserwujemy na Ukrainie nikt nie przewidział? Czy dotychczasowe myślenie strategiczne nie opierało się na „pobożnych życzeniach’ dostosowanych do krótkowzrocznych celów politycznych? Czy nie powinniśmy natychmiast zdefiniować nowe założenia do strategii bezpieczeństwa narodowego opierające się na trwałych zasadach strategicznych i geopolitycznych determinantach a nie na politycznym „chciejstwie”? Czy nie powinniśmy zrezygnować z usług ekspertów, którzy w dotychczasowej działalności błędnie diagnozowali zagrożenia, doprowadzając do zapaści w zakresie zapewnienia przez Siły Zbrojne zdolności do wiarygodnej i skutecznej obrony terytorium RP? Pytanie, czy czasem nie mieli racji autorzy „Raportu Strategicznego Siły Zbrojne RP 2012” Panowie Profesorowie Ryszard Jakubczak i Józef Marczak postulując [19] , by stanowczo odrzucić jako z gruntu błędne a społecznie nadzwyczaj szkodliwe dla tworzenia bezpieczeństwa narodowego tzw. przewidywania o braku zagrożeń militarnych Polski w bliższej czy dalszej perspektywie. Jak dowodzili , strategiczne postrzeganie przyszłości w tworzeniu bezpieczeństwa narodowego wyraża się w tezie: "przyszłość jest zmienna, nieprzewidywalna, regułą jest zaskoczenie) a Siły Zbrojne są narzędziem państwa do zapewnienia przyszłego bezpieczeństwa zgodnie z rzymską dyrektywą: si vis pacem para bellum (chcesz pokoju szykuj wojnę). ? Czy nie powinniśmy wprowadzić – jak proponują Panowie Profesorowie Jakubczak i Marczak – Narodową Strategię Wojskową Polski? Warto zaznaczyć, że Raport Strategiczny Siły Zbrojne RP 2012 został opracowany na potrzeby Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego ale nie został uwzględniony w opracowaniu końcowym.
I ostatnie pytanie, czy już nie czas najwyższy, byśmy wdrożyli w życie postulat, podniesiony przez płk (r) prof. Józefa Marczaka - „Odbudujmy Armię Krajową” [20] ?
odbudujmyAK.jpg
_______________________________
Przypisy:
  • [1] Grzegorz Matyasikk 10 godz. @SKoziej Panie Generale, pytanie jak cała sytuacja na Ukrainie ma wpływ na nasze bezpieczeństwo, czy można mówić o ryzyku wybuchu wojny konw 
  • Stanisław Koziej 3 godz. @GMatyasik Chętnie posłucham. Wolałbym, aby publicznie na TT na ten temat wypowiadali się raczej niezaleźni analitycy, a nie oficjele.
  • Cyt za: https://twitter.com/GMatyasik
  • [2] http://wiadomosci.onet.pl/swiat/brzezinski-trzeba-zaproponowac-rosji-model-finski-w-sprawie-ukrainy/dph8c
  • [3] http://wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-ostrzegaja-rosje-wyslanie-wojsk-na-ukraine-byloby-powaznym-bledem/bdylf
  • [4] http://www.bbn.gov.pl/pl/publikacje-i-dokumenty/dokumenty/1144,Strategia-Bezpieczenstwa-Narodowego-RP.html
  • [5] Tamże s. 14
  • [6] Wszystkie wytłuszczenia w całym artykule są moje,
  • [7] http://www.znp.wat.edu.pl/images/stories/Wizja_SZRP_2030.pdf
  • [8] Dyrektor Departamentu Transformacji MON gen. Marek Ojrzanowski taki pisał we wstępie do tego opracowania: „„Wizja…” nakreśla pożądany obraz Sił Zbrojnych RP w perspektywie ponad 20 lat przy uwzględnieniu prawdopodobnych uwarunkowań ich rozwoju. Chcę w tym miejscu jednocześnie podkreślić, że nie jest ona prognozą. Jej misją jest zarysowanie horyzontu ambicji. „Wizja…” określa w sposób ogólny układ funkcjonalny przyszłych sił zbrojnych oraz zasadnicze cechy ich poszczególnych elementów.
  • [9] http://prawo.rp.pl/artykul/642744.html
  • [10] http://www.pca.gov.pl/doc/info/biala_ksiega_BBN.pdf
  • [11] Tamże s. 103
  • [12] Tamże s. 120
  • [13] Tamże s. 122
  • [14] Tamże s. 127
  • [15] Tamże s. 126
  • [16] Tamże s. 127
  • [17] Tamże s. 126
  • [18] http://konflikty.wp.pl/kat,127354,title,Amnesty-International-UE-zawodzi-ws-uchodzcow-z-Syrii-przywodcy-powinni-wstydzic,wid,16256089,wiadomosc.html?ticaid=11242c&_ticrsn=3
  • [19] Cały raport dostępny jest tu: http://www.obronanarodowa.pl/artykuly/display/raport-strategiczny-sily-zbrojne-rp-2012/
  • [20] http://www.rp.pl/artykul/1067072.html

sobota, 17 maja 2014

Czy stać nas na skuteczną obronę?



Premier Tusk podczas obchodów Święta Wojska Polskiego zapowiadał, że polska armia  dostanie nowy sprzęt wart miliardy. Takie deklaracje składał również minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Ale politycy nie wspomnieli, że w tej kalkulacji np. 4 mld zł są przeznaczone na paliwo, a kolejne na serwis sprzętu, naprawy czy części zamienne. 
Wojskowi już rozpoczęli zakupy. Niedawno szef inspektoratu uzbrojenia gen. Sławomir Szczepaniak podpisał wart prawie 700 mln zł kontrakt  na dostawę ponad 900 ciężarówek marki Jelcz. Jak tłumaczą urzędnicy  MON, „o wyborze firmy Jelcz-Komponenty zdecydował, oprócz korzystnej oferty i atrakcyjnej ceny, fakt, że jest to producent krajowy”. Jest to jeden z większych kontraktów w branży motoryzacyjnej ostatnich lat. O tyle istotny, że MON wyszło ze sfery deklaracji i faktycznie zaczęło stawiać na polski przemysł  zbrojeniowy.

Kolejnym problemem jest kwestia przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike. Jak w sierpniu ujawnił tygodnik „Wprost”, po wystrzeleniu pociski ciągną za sobą smugę dymu, a dzięki temu łatwo namierzyć miejsce, skąd zostały odpalone. Ponoć wszystko z powodu wilgoci w powietrzu, na testach w Izraelu (tam produkowane są pociski) było sucho. Do 2022 r. mamy na nie wydać 400 mln zł. Pytanie, czy producentowi uda się je poprawić.

Oczywiście najgłośniejszą kwestią jest sprawa dronów, która przyczyniła się do dymisji wiceministra obrony gen. Waldemara Skrzypczaka. Choć na razie jesteśmy na etapie ustalania specyfikacji technicznej bezzałogowców, to warto przypomnieć, że doświadczenie z zakupem tego typu sprzętu mamy jak najgorsze. W 2010 r. podpisaliśmy umowę na dostawę dronów z firmą Aeronautics Defense Systems. Jednak Izraelczycy nie wywiązali się z kontraktu, który ostatecznie gen. Skrzypczak zerwał jesienią ubiegłego roku. 

Więcej kontrowersji budzi zakup mało używanych 119 niemieckich czołgów Leopard, 105 w wersji 2A5 oraz 14 w wersji 2A4. Problem w tym, że na rynku jest już nowsza wersja 2A6. Czemu nie kupiliśmy nowszej? Jest dużo droższa. 

Po co nam tak ciężkie czołgi? -pytał poseł Rożenek. Przecież ich przejazd wytrzyma zaledwie co piąty most w Polsce. Faktycznie, jeden leopard w pełnym uzbrojeniu waży ponad 60 ton. – W nowoczesnych armiach dywizje czołgów poruszają się z jednostkami pomocniczymi, które w szybkim tempie są w stanie zbudować most. A transport w warunkach pokoju odbywa się np. pociągami – wyjaśnia Karol Nowicki z zajmującego się obronnością „Mad Magazine”.

Gdy kupowaliśmy łodzie podwodne, prof. Krzysztof Rybiński pytał po co, bo chyba kolejnego potopu się nie spodziewamy. Teraz, gdy MON kupuje 119 czołgów, wiele osób pyta: a na co nam to?! Po co wydawać pieniądze na wojsko, skoro i tak nas nie obroni przed Rosją ani żadnym innym krajem? 

Kupując używany sprzęt w ogóle pojawia się pytanie o jego wartość dla armii i jej skuteczność. USA złomują dużo używanej broni — taki sprzęt można pozyskiwać w cenie złomu. A my złom kupujemy po abstrakcyjnych cenach, gdy zagraniczne armie pozbywają się kłopotu. Wiadomo przecież, że nowe technologie z takich czołgów i tak są wymontowywane, a dla nas zostaje wrak z silnikiem, który nie ma w dzisiejszym świecie żadnego zastosowania.

źródło: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/763603,rzad-chce-wydac-130-mld-zl-na-modernizacje-wojska.html

Na co wydawać pieniądze przeznaczone na obronę? Na szkolenie żołnierzy, wyposażenie jednostek specjalnych, samoloty czy czołgi? Czy stać nas na skuteczną obronę przeciwrakietową? - Są dwa główne rodzaje wojsk: te które operują na powierzchni ziemi i ponad nią. I zawsze jest dylemat (wszak środki są ograniczone) gdzie upatrywać przeciwnika? - na górze, czy na dole? Obecnie polscy stratedzy zamiast w samoloty i rakiety wolą inwestować w czołgi i transportery opancerzone. Są też plany tworzenia obrony terytorialnej. 

- Takie myślenie niestety często przeważa w dyskusji o ewentualnej wojnie z Rosją. Trudno zrozumieć skąd tak absurdalne myślenie wśród polskich strategów. Czy to nie przypadkiem pozostałość po ruskich kursach dla generałów z Układu Warszawskiego?

Wiemy, że w doktrynie "obronnej" UW był atak pancernych dywizji na Europę Zachodnią. W celu jej podbicia i włączenia w orbitę państw satelickich Związku Radzieckiego. Ale to już przeszłość. Rosja obecnie ma wypracowaną inną doktrynę wojenną. Warto się z nią zapoznać. Spójrzmy na dwa charakterystyczne jej punkty:

1. Rosja nie zamierza już rozszerzać internacjonalnego komunizmu, ale chce "bronić" swoich obywateli poza granicami Rosji. Przykłady: agresja Rosji na Gruzję, Ukrainę, Mołdawię. 

2. Rosja zastrzegła dla siebie wykonanie wyprzedzającego ataku jądrowego w tzw. "lokalnej wojnie atomowej", którą (podobnie jak USA) uważa za możliwą do wygrania.

Co to oznacza dla Polski? 

1. Żadnego ataku czołgowego na Polskę nie będzie, bo nie ma takiej potrzeby. Poza tym (Rosjanie też o tym wiedzą) rosyjskie czołgi zostały by skutecznie wyeliminowane już w początkowej fazie agresji. Kluczem do zrozumienia co zrobią Rosjanie jest rozszyfrowanie ich intencji i celów jakie chcą osiągnąć. Z tego względu, że Rosjanie nie wyślą do Polski terrorystów i dywersantów (jak na Ukrainie) nie potrzeba tworzyć potężnej obrony terytorialnej (mała nie zaszkodzi, głównie z psychologicznego punktu widzenia); nie ma też potrzeby tworzenia ogromnych sił pancernych (jak teraz), które miały by powstrzymać ruskie czołgi. Jest bardzo mało prawdopodobne, że Rosjanie wkroczą obecnie na Ukrainę aby ją okupować, bo ich celem jest destabilizacja tego kraju w długim okresie czasu, tak aby skutecznie przeszkadzać w integracji z UE i przeciwdziałać w przyłączeniu Ukrainy do NATO.

2. Polska dla Rosji jest przeszkodą, solą w oku, przedmiotem manipulacji, ośmieszania i pod żadnym względem nie jest partnerem. Wystarczy poczytać ich największego ideologa Dugina. To jest główny powód, że Rosjanie nie chcą nam oddać wraku tupolewa... Polska jednak jako kraj należący do NATO jest bezpośrednim wrogiem Rosji i doskonale nadaje się do odegrania roli kozła ofiarnego. Dla Putina, który myśli globalnie (i ma kompleksy rzutujące na jego postrzeganie świata i prawdopodobnie ma osobowość psychopatyczną) zasadniczym przeciwnikiem jest USA, z którym chce rywalizować na pełnoprawnych warunkach. Próby testowania solidarności NATO były, są i będą się nasilać. Putin, jak kiedyś Hitler będzie testować skuteczność, gotowość, czy spójność. W razie wybuchu otwartej wojny między Rosją a NATO Rosjanie chcąc ją wygrać będą zmuszeni postawić linię obrony wzdłuż Polski. Mają jeden i to skuteczny na to sposób: wyprzedzające uderzenie atomowe. Dlatego właśnie mają rozlokowanie w Królewcu Iskandery i S-400 z głowicami jądrowymi, które są wycelowane w większość polskich miast i obiekty strategiczne (zasięg ok. 400 km). Rosjanie wiedzą też że takie totalne zniszczenie Polski ujdzie im na sucho, bo NATO nie zechce ryzykować konfliktu globalnego, bo by to oznaczało zagładę życia na Ziemi. 

Czy to są wystarczające argumenty aby w pierwszej kolejności zainwestować w 100 proc. skuteczną tarczę antyrakietową nad Polską i najnowocześniejsze samoloty szturmowe?

Pamiętajmy:
Przyszła wojna będzie taka jakie będziemy mieli słabości. Ewentualny wróg nie będzie głupi i wymyśli wariant na który nie będziemy odporni.

.